kłopot z odzyskaniem pieniędzy za pracę

20.12.12, 17:05
Dziewczyny, mam pytanie do Was.

Mój krewny, młody chłopak, zatrudnił się wraz z dziewczyną u podwykonawcy pewnej polskiej dużej firmy. Na czarno. Pracowali naprawdę bardzo ciężko przez 2 tygodnie, kilka dni temu mieli otrzymać zapłatę za te 2 tygodnie. Okazało się, że dziewczyna podobno narobiła takich strat, że akurat owe straty mogą zostać pokryte z jej wynagrodzenia. Nie została przeszkolona, pracowała "na czuja". Chłopak dostał połowę kasy, "bo na razie nie ma", ale potem okazało się, że też czegoś nie dopatrzył, więc pani, młoda polska bizneswoman, lat 23, potrąciła i jego drugą (większą) część wynagrodzenia.

Zadzwonili do niej i powiedzieli, że jeśli nie otrzymają pieniędzy, które były obiecane, poinformują o wszystkim PIP. I tak też zrobią zaraz po nowym roku.

Dzisiaj napisałam pismo do owej polskiej firmy, która teoretycznie powinna dbać o swoją markę, bo praca zlecona przez podwykonawcę odbywała się na terenie tejże firmy; podwykonawca używa też logo tej firmy. Jutro wyślemy pismo z informacją, jak są traktowani pracownicy owego podwykonawcy.

Wiem, że kasy nie da się odzyskać, ale chcę zrobić polskiej bizneswoman mocno koło d... Dziś z nią rozmawiałam, usłyszałam coś o stratach, o tym, że sprawa trafiła już do jej prawnika, itp. bełkot. Sprawa nie mogła trafić do prawnika (niby z jakiego powodu?), lecz przede wszystkim dlatego, że ta kobieta nawet nie ma danych teleadresowych swoich już byłych pracowników.
Zadzwoniłam też do tutejszego oddziału owej polskiej firmy, powiedziałam, jak ich podwykonawca traktuje pracownikówi i tym samym psuje wizerunek firmy. Pani przyjęła to do wiadomości, poradziła wysłać pismo do swojego dyrektora, co też zrobimy, a kopię wyślemy do centrali.
Czy mogę coś jeszcze zrobić, żeby tej kobiecie odechciało się prowadzić takiego biznesu na przyszłość? Żeby zorientowała się, że w tym kraju obowiązkuje coś takiego jak prawo pracy.

Żal mi krewniaka, zostali bez kasy na święta.

Aha, znamy jeszcze dwie osoby, które zostały przez tę panią potraktowane w identyczny sposób (zatrudnienie na czarno, brak wynagrodzenia, bo manko, straty, itp.)

Poradźcie coś, bardzo proszę.
    • suazi1 Re: kłopot z odzyskaniem pieniędzy za pracę 21.12.12, 10:40
      Myślę, że ta sprawa na pani bizneswoman nie zrobi większego wrażenia, bo ludzi gotowych podjąć pracę na czarno, byleby coś zarobić jest pełno. Oczywiście możecie walczyć, oddać sprawę do sądu, itd., ale jak znam życie, spłynie to po niej i będzie dalej robić swoje.
    • lelija05 Re: kłopot z odzyskaniem pieniędzy za pracę 21.12.12, 10:55
      Nie poradzę, ale trzymam kciuki by się udało. Powinno być więcej takich osób jak ty, może wtedy nie było by tylu przypadków wykorzystywania pracowników przez takich szmaciarzy.
    • selavi2 Re: kłopot z odzyskaniem pieniędzy za pracę 21.12.12, 14:35
      Nie ma prawa nic im zabrać z pensji, jeśli nie podpisywali odpowiedzialności finansowej.
      Czy ktokolwiek potwierdzi, ze tam pracowali?
      Mają jakies zdjęcia robione komórka? Ja jak pracuje na czarno codziennie robię zdjęcia w pracy np. raportu kasowego na koniec dnia.
      To co można, to pójść/ napisać/ zadzwonić do prawnika w PIP i dokładnie się dowiedzieć czym panią "bizneswomen" można postraszyć.
      -
    • black_succubus Re: kłopot z odzyskaniem pieniędzy za pracę 21.12.12, 17:30
      ale rozumiem, ze w tym wszystkim pamietacie o tym, ze praca na czarno to nie tylko "problem" pracodawcy, ale i pracownika, ktory np nie rozlicza sie z US.

      Uwaga: nie pisze, zeby odwiesc od walki o swoje, pisze, zebyscie zwrocili uwage, aby sie nie wkopali przy okazji oni sami.
      • satoja Re: kłopot z odzyskaniem pieniędzy za pracę 21.12.12, 19:18
        w przypadku gdy pracownik nie ma w ręku podpisanej umowy, stosuje się dorozumienie, że umowa zawarta została ustnie jeśli pracodawca ich wpuszcza na teren firmy i dopuszcza do wykonywania pracy.. Więc akurat US w tym momencie pracowników nie obchodzi, oni czekają na pit z zakładu pracy(do konca lutego) by się rozliczyć ..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja