moni692
21.12.12, 11:22
Sytuacja nastepujaca:
Tesciowie byli u nas bo szukali prezentu dla szwagra. Jako ze nie mamy domu jeszcze wszystkich ozdob, obrazow itd. itp. to zaproponowali, ze nam kupia cos do wystroju. Na to ja powiedzialam, ze dziekuje, ale rzeczy do wystroju chcemy sobie kupic sami. Oni nas o te dekoracje itd. itp. za kazdym razem mecza, bo sami maja wystrojeni dom jak choinke.
W kazdym razie myslalam, ze bedzie ok, ale okazalo sie po paru dniach, ze kupili nam oczojebnego pawia do zawieszenia na sciane (mimo wyraznych komunikatow, ze tego nie chcemy, bo chcemy sobie sami cos wybrac). Po rozmowie z M. ten im powiedzial, ze przeciez mowilismy, ze nie chcemy nic do dekoracji domu i ze o tym wiedzieli i ze maja tego pawia odeslac. No i tak zrobili i ...teraz JA jestem ta winna

.....
Ok, jakos to przelkne, ale.... Teraz moja starsza corka chciala isc do nich sie pobawic...i co sie okazuje?
Obrazili sie tez na corke - oni chyba to widza tak, ze jesli ona do nich przyjdzie sie pobawic, to to dla nas rodzicow jest wielka przysluga (mieszkaja 50 m od nas).
No ale jak to wytlumaczyc corce, ze dziadkowie sie na nas obrazili i dlatego nie moze do nich isc?