Języki obce

29.12.12, 12:04
Zastanawiam się nad nauką nowego języka obcego. Jak narazie znam angielski i niemiecki na poziomie mniej więcej B1- tzn dawno nie używałam, ale w prostych sprawach się jako tako komunikuję. Teraz naszła mnie ochota na nowy język, byłam w te wakacje w Hiszpanii i spodobał mi się ich jezyk. Czy któras z was się go uczy lub umie? Podobno poczatki nie są trudne, gorzej później. Czy jest się w stanie samemu nauczyć początków, czy lepiej od razu na jakiś kurs się zapisać?

I jeszcze tak zupełnie z ciekawości zapytam, jaki jezyk obcy wam się podoba i chcielibyście go umieć (ale do tej pory np jeszcze nie było okazji do nauki)?
    • duzeq Re: Języki obce 29.12.12, 12:10
      Ale ktory jezyk Ci sie w Hiszpanii spodobal? Katalonski? Galicyjski? Baskijski? Czy typowy castellano ? wink

      Hiszpanski jest latwy jak budowa cepa, szczegolnie dla Polakow (nie wiem dlaczego). Polecalabym jakis kurs, porzadne wkucie podstaw i pozniejsze cwiczenie juz w jakims barze hiszpanskim.
      • qa-zq Re: Języki obce 29.12.12, 12:14
        Ano tak smile Od stolicy na południe, czyli obstawiam castellano z naleciałościami andaluzyjskimi (o ile to mozna tak określić)
        • duzeq Re: Języki obce 29.12.12, 12:29
          Tak, to mowimy o castellano. Andaluzyjczycy maja specyficzny akcent i wymowe, uwazane przez reszte mieszkancow Hiszpanii za nieco wiesniackie wink . Niemniej rozumiem, ze uczenie sie hiszpanskiego byloby o niebo przyjemniejsze w poblizu jakiejs plazy i ciepelka niz w takim Madrycie. NIe wiem jakie masz mozliwosci finansowe, najpierw kurs w Polsce, potem w Sevilli? (wiem, Sevilla nad morzem nie lezy, ale co tam, stowke masz do Huelvy wink.

          • qa-zq Re: Języki obce 29.12.12, 13:13
            Takie wstępnie chyba miałabym plany, najpierw nauka podstaw tu w polsce, co pewnie zajmie tak ze 2-3 lata. może do tego czasu coś się zmieni w Hiszpanii, żeby móc tam wyjechać szkolić język a i przy okazji znaleźć pracę, zeby móc się utrzymać. Ale to narazie bardzo mglista wizja. Jak narazie wchodziłby w grę wyjazd na kurs na jakieś 2 tygodnie, tylko czy przez taki krótki czas jest się w stanie czegoś człowiek nauczyć? Oprócz kursu należałoby doliczyć też utrzymanie i z tego się już robi trochę większa suma.

            Z ciekawości, Ty mieszkasz w Hiszpanii?
            • duzeq Re: Języki obce 29.12.12, 17:06
              Mieszkalam smile. I bede mieszkac w przyszlosci, tylko musimy pozamykac rozne rzeczy w miejscu gdzie mieszkamy obecnie.

              Na kursie 2-tygodniowym to wiele sie nie nauczysz, o wiele wiecej zlapiesz na ulicy badz w barze wink. Ale kurs jest o tyle wazny, ze powinien Ci dac podstawy gramatyki, ktore badz co badz sa wazne. Spotkalam wiele cudziemcow w Hiszpanii, ktorzy zlapali jezyk od tubylcow w barach i chociaz slownictwo mieli rozwiniete, mowili z takimi bledami, ze az uszy bolaly.
            • duzeq PS. 29.12.12, 19:17
              "Ale kurs jest o tyle wazny, ze powinien Ci dac podstawy gramatyki, ktore badz co badz sa wazne".

              Jak tak czasem poczytam sama siebie, to mam wrazenie, ze po hiszpansku mowie lepiej niz po polsku .... wink.
      • josef_to_ja Baskijski nie ma nic wspólnego z Hiszpańskim. 29.12.12, 13:31
        Ani z żadnym innym językiem. To język izolowany, nie należy do żadnej grupy językowej.
        • duzeq Re: Baskijski nie ma nic wspólnego z Hiszpańskim. 29.12.12, 17:01
          Nie zrozumiales, jozek.
          • josef_to_ja Re: Baskijski nie ma nic wspólnego z Hiszpańskim. 29.12.12, 17:22
            Sorry nie doczytałem, bo siadłem do komputera na szybko, na chwilę, bez okularów i czytałem bardzo pobieżnie, bez doczytywania.
            • duzeq Re: Baskijski nie ma nic wspólnego z Hiszpańskim. 29.12.12, 19:13
              No tak, jedno zdanie to skomplikowana kwestia do wczytywania sie... ;-D.
              • josef_to_ja Re: Baskijski nie ma nic wspólnego z Hiszpańskim. 29.12.12, 19:21
                Rzuciłem pobieżnie okiem, z wiekiem jestem coraz bardziej chaotyczny i mniej dokładny, coraz bardziej zamyślony, a i refleks nie ten co kiedyś. wink
    • ksionzka Re: Języki obce 29.12.12, 12:32
      Hiszpański jest prosty....jak chcesz poznać gramatykę i opanować go perfekt to już traci to rację bytu z deczka.

      Ja na etapie uczenia się niemieckiego od podstaw (OJP) co za paskudny język i nie czuję chemii. Ile bym dała żeby mnie los rzucił w stronę Hiszpanii...tyle słówek opanowałam, potrafię się dogadać, chemię czuję ;/
      • duzeq Re: Języki obce 29.12.12, 12:36
        Doskonale rozumiem chemie, ale na razie nie chciej, zeby los Cie rzucil w tamtym kierunku.
        Poki co jest beznadziejnie na rynku pracy i na razie sa male szanse, zeby sie to zmienilo.
        No chyba, ze los Cie pchnie w ramiona jakiegos uroczego, odpowiedzialnego Hiszpana z wlasna chata i swietna praca wink)).
        • qa-zq Re: Języki obce 29.12.12, 13:03
          To by była opcja idealna, czyli nauka z przystojnym Hiszpanem, dobrze zarabiającym(albo przynajmniej w obecnych czasach mającym pewną pracę) na hiszpańskiej plaży smile
      • qa-zq Re: Języki obce 29.12.12, 13:00
        Dlaczego jak piszesz poznanie gramatyki i opanowanie perfekt traci rację bytu? Nie rozumiem. Bo od pewnego momentu bardzo trudna?

        Narazie sama się zastanawiam, czy przysiąść to tych dwóch coś już trochę znam(niemiecki i angielski) i podszkolić je do poziomu jako takiego, bo poszły już trochę w zapomnienie, nie używałam ostatnio bo nie miałam potrzeb, czy zaczać kolejny, który się podoba czyli hiszpański. Ot dylematy smile
        Niemiecki owszem specyficzny, twarda wymowa, kiedyś czułam do niego chemię(tak jak i do angielskiego) teraz już trochę mniej
    • aquarianna Re: Języki obce 29.12.12, 12:40
      > I jeszcze tak zupełnie z ciekawości zapytam, jaki jezyk obcy wam się podoba i c
      > hcielibyście go umieć (ale do tej pory np jeszcze nie było okazji do nauki)?

      Zawsze fascynowała mnie melodia języków skandynawskich. Kiedyś nawet uczyłam się szwedzkiego, ale to było w czasach, gdy znalezienie lektora zakrawało na cud. Znalazłam, ale niestety, po roku lektorka wyjechała, a ja już nie miałam okazji, by uczyć się dalej. Teraz pewnie bym znalazła nauczyciela bez trudu, ale czasu brak wink
      • qa-zq Re: Języki obce 29.12.12, 13:07
        Skandynawskie wydaja mi się bardzo trudne, te dziwne długie słowa, niby mając podstawy niemieckiego, gdzie też jest trochę takich dziwnychdługichsłów nie powinnam mieć większych problemów, ale jednak mimo wszystko dla mnie nie do opanowania.
        Choć w obecnych czasach, jakby ktoś myslał o ewentualnej emigracji Skandynawia na pewno jest lepszym pomysłem niż taka Hiszpania
        • echtom Re: Języki obce 29.12.12, 17:09
          Z podstawami niemieckiego i/lub angielskiego gramatykę i słownictwo języków skandynawskich można opanować bez większych trudności. Wyższa szkoła jazdy to wymowa, a zwłaszcza piekielny akcent toniczny.
          • aquarianna Re: Języki obce 30.12.12, 00:28
            > Wyższa szkoła jazdy to wymowa, a zwłaszcza piekielny akcent toniczny.

            Wymowa nie jest tragiczna, może oprócz kilku głosek, ale to kwestia wprawy; akcent faktycznie piekielny, ale też do opanowania. Mnie właśnie ta śpiewność języka urzekła smile
            • echtom Re: Języki obce 30.12.12, 00:41
              Nie mam słuchu muzycznego, więc dla mnie masakra smile Wymowa rzeczywiście nie jest taka zła, z różnymi "Siasztin" i "Jeteborj" radzę sobie bez większych trudności wink
          • princesswhitewolf Re: Języki obce 31.12.12, 14:06
            > Z podstawami niemieckiego i/lub angielskiego gramatykę i słownictwo języków ska
            > ndynawskich można opanować bez większych trudności. Wyższa szkoła jazdy to wymo
            > wa, a zwłaszcza piekielny akcent toniczny.


            Prawidlowe uzycie gramatyki tez nie jest latwe i obcokrajowcy maja problem nawet z wlasciwym uzyciem articles ( a , an , the + der die das die ) , a w wymowie wcale nie na nacisk na konkretne sylaby jest trudne do opanowania ale wlasnie wymowa samoglosek. Struny glosowe ksztaltuja sie w pewnym wieku. Nasze polskie A to szerokie A. W angielskim masz inne A w apple a inne w card czy marble etc. Jest ich kilka + dodajmy zmienna ze w amerykanskiej australiskiej i brytyjskiej wymowie tez sie rozni.
            Podziesz do sklepu i powiesz water czy battery z brytyjska wymowa a w tych slowach i zupelnie nie zrozumieja cie.
    • princesswhitewolf Re: Języki obce 29.12.12, 13:20
      a nie lepiej nauczyc sie jednego a dobrze?
      • gku25 Re: Języki obce 29.12.12, 14:05
        Co najmniej dwa dobrze powinny być.
        • princesswhitewolf Re: Języki obce 29.12.12, 14:09
          tylko nieliczne jednostki znaja 2 jezyki dobrze. Sek w tym ze bez nieustannego kontaktu z obcym jezykiem nie ma szans na nauke do poziomu"dobrze"

          Ja stawia wysoka poprzeczke pod okresleniem " dobrze"
          • echtom Re: Języki obce 29.12.12, 17:21
            Ja w cv wpisuję "dobrą" znajomość dwóch języków. Do biegłości mi daleko, sama oceniam własne kompetencje językowe dość krytycznie, ale żyję jakoś z tych języków od ponad 20 lat, więc może naprawdę jest "dobrze". Mimo wszystko zapewnienia turystów, że "świetnie" władam ich językiem, przyjmuje jako kurtuazyjne wink Najlepiej znałam prawie 30 lat temu rosyjski, ale z racji czasu, jaki upłynął bez kontaktu z językiem, głośno się do tego nie przyznaję.
            Co do innych języków - z sentymentu chciałabym nauczyć się włoskiego, dla rozwoju zainteresowań niemieckiego, ale z braku czasu i bezpośredniej motywacji pewnie odłożę te ambitne plany na emeryturę.
          • kamelia04.08.2007 Re: Języki obce 30.12.12, 00:56
            princesswhitewolf napisała:


            > Ja stawia wysoka poprzeczke pod okresleniem " dobrze"

            jest jeszcze poziom bardzo dobrze, swietnie, biegle.....
      • kamelia04.08.2007 Re: Języki obce 29.12.12, 19:33
        princesswhitewolf napisała:

        > a nie lepiej nauczyc sie jednego a dobrze?


        a dlaczego tak lepiej? Co jest gorszego w tym, że ktos zaczyna nauke drugiego jezyka, gdy pierwszy zna średnio?


        Zreszta, jak ona jest na B1, to znaczy, że jest to dobra znajomosc. Poczytaj sobie:
        fr.wikipedia.org/wiki/Cadre_europ%C3%A9en_commun_de_r%C3%A9f%C3%A9rence_pour_les_langues#.C3.89chelle_de_r.C3.A9f.C3.A9rences
        • princesswhitewolf Re: Języki obce 30.12.12, 00:17
          Kamelio no prosze cie.... B1.... Mysle ze przesadzasz i przeceniasz ow poziom...

          Jesli to ma byc dobry poziom znajomosci to ja znam na poziomie B1 3 jezyki: niemiecki francuski i rosyjski wedle opisu ponizej ( nie liczac angielskiego, jaki znam prawie jak polski bo polowe edukacji mojej w krajach anglojezycznych przeszlam)
          Zaloze sie ze i ty znasz nie tylko francuski ale i jakies jezyki na poziomie B1 wedle opisu ponizej:

          Osoba posługująca się językiem na tym poziomie rozumie znaczenie głównych wątków przekazu zawartego w jasnych, standardowych wypowiedziach, które dotyczą znanych jej spraw i zdarzeń typowych dla pracy, szkoły, czasu wolnego itd. Potrafi radzić sobie z większością sytuacji komunikacyjnych, które mogą się zdarzyć podczas podróży w rejonie, gdzie mówi się danym językiem. Potrafi tworzyć proste, spójne wypowiedzi na tematy, które są jej znane lub które ją interesują. Potrafi opisywać doświadczenia, wydarzenia, marzenia, nadzieje i aspiracje, krótko uzasadniając bądź wyjaśniając swoje opinie i plany.
          pl.wikipedia.org/wiki/Poziom_bieg%C5%82o%C5%9Bci_j%C4%99zykowej
          uwazam, ze poziom znajomosci jezyka pt rozumienie o czym mowa i "dogadanie sie" to poziom latwy do osiagniecia i dostepny po przyzwoitym ogolniaku z poszerzonym jezykiem.

          Lepiej sie nauczyc 1 i dobrze a nie kilku byle jak. Moje wydanie niemieckiego francuskiego czy rosyjskiego jest ciagle sa kulawe koslawe i niegramotne.No i co z tego ze mnie rozumieja a ja w wiekszosci ich jak od lat sa na takim samym poziomie...
          • kamelia04.08.2007 Re: Języki obce 30.12.12, 00:48
            princesswhitewolf napisała:


            > Jesli to ma byc dobry poziom znajomosci to ja znam na poziomie B1 3 jezyki: nie
            > miecki francuski i rosyjski wedle opisu ponizej ( nie liczac angielskiego, jak
            > i znam prawie jak polski bo polowe edukacji mojej w krajach anglojezycznych prz
            > eszlam)


            no i co jest w tym B1 złego?
            est to taki poziom, który umozliwia odnalezienie sie w życiu, załatwienie swoich spraw i ogólnie z takim poziomem można funkcjonowac w danym kraju.
            Ja sie nie upieram, ze ona ma z takim poziomem zostać tłumaczka czy dziennikarka.


            Juz napisałam, Polacy maja myslenie zero-jedynkowe. Albo cos jest super-hiper-genialne, albo zero i badziwie i "tak, to i ja znam 5".
            • princesswhitewolf Re: Języki obce 30.12.12, 00:56
              to nie tylko Polacy. To cecha ambitnych ludzi jacy lubia cos doprowadzic chocby do wzglednego "konca".

              Widzisz, ja patrze na to tak:
              Mam 3 nadgryzione kanapki + jeden angielski sandwich zjedzony. Naprawde wolalabym miec 2 kanapki zjedzone . Jedna z 3 nadgryzionych chetnie wymienilabym na zjedzona. Zwlaszcza francuskie canapé)...
              • kamelia04.08.2007 Re: Języki obce 30.12.12, 01:22
                princesswhitewolf napisała:

                > to nie tylko Polacy. To cecha ambitnych ludzi jacy lubia cos doprowadzic chocby
                > do wzglednego "konca".


                do konca to nalezy, co do zasady, doprowadzic studia.

                tylko nie sugeruj, ze ambitni znaja swietnie język obcy, a nieambitni po łebkach, bo dyskusja sie zaczyna robic chora.

                Nie wszyskim potrzebna jest swietna znajomośc jezyka, nie wszyscy maja taką potrzebe, czy możliwosci.
                Jesli ona chce znac na poziomie B1 angielski i niemiecki, to niech sobie zna i jesli sie chce uczy jeszcze tego hiszopańskiego, to niech sie uczy. Tylko nie mów, ze jest nieambitna, bo jest to przesada i zaraz dojdziemy, że w kwestii jezyków obcych "nie masz bidetu - jestes patologia".

                Nadgorliwośc czy perfekcjonizm jest gorszy od faszyzmu.
                • princesswhitewolf Re: Języki obce 30.12.12, 11:45
                  tylko nie sugeruj, ze ambitni znaja swietnie język obcy, a nieambitni po łebkach, bo dyskusja sie zaczyna robic chora.(...) Tylko nie m
                  > ów, ze jest nieambitna, bo jest to przesada i zaraz dojdziemy, że w kwestii jez
                  > yków obcych "nie masz bidetu - jestes patologia".


                  nie no nie przesadzajmy...


                  > Nie wszyskim potrzebna jest swietna znajomośc jezyka, nie wszyscy maja taką pot
                  > rzebe, czy możliwosci.


                  Kazdy ma swoje zdanie. Ja bym chciala znac francuski na poziomie DALF czy C1 czy C2 a nie byle jak 3 jezyki.
                  • joa66 Re: Język angielski 30.12.12, 12:27
                    A ja wyłączyłabym język angielski z dyskusji o językach obcych. To już nie jest język obcy - to język wspólny. I każdy powinien dążyć do osiągnięcia możliwie najwyższego poziomu.

                    Z pozostałymi językami jest inaczej - to kwestia preferencji - ja wolałabym znać mniej języków ale bardzo dobrze niż wiele języków na poziomie średnim. Ale to ja. Przyjmuję, że inni maja inne potrzeby (np służy im tylko do podstawowego porozumiewania się w czasie licznych podróży).
                    • echtom Re: Język angielski 30.12.12, 16:50
                      Przyjmuję, że inni maja inne potrzeby (np służy im tylko do podstawowego porozumiewania się w czasie licznych podróży).

                      No i słusznie przyjmujesz. Najlepszy angielski nie zda się na wiele w kraju, w którym tylko ok. 30 % populacji włada jako tako tym językiem. Btw. przypomniał mi się stary dowcip o bacy i zagranicznym turyście smile
                      • echtom PS. 30.12.12, 17:48
                        Mam sporo znajomych, którzy świetnie sobie radzą na rynku pracy z niemal zerową znajomością angielskiego.
                        • joa66 Re: PS. 31.12.12, 11:42
                          1) PRACA. Nie wiem , ale nie przekonuje mnie argument, że milion znajomych ma świetną pracę a nie zna angielskiego. Pozwolę sobie zapytać: I co z tego? Mamy pracować do 67 roku życia i nigdy nie wiadomo co nam się przytrafi po drodze. Chyba nikt nie zaprzeczy, że angielski jest językiem międzynarodowym i jego nieznajomośc raczej utrudni znalezienie pracy niż ja ułatwi.

                          2) ŻYCIE CODZIENNE. Czy trzeba tłumaczyć, że angielski ułatwia po prostu dostęp do informacji? Od szukania hotelu w Monte Carlo, poprzez sięganie do wikipedii, do materiałów źródłowych w internecie, do zakupów on line na portalach zagranicznych? Poza tym podstawowa komunikacja z cudzoziemcami z różnych kręgów językowych.

                          3) KULTURA. Angielski ułatwia też dostęp do światowej kultury. Przykład: zdecydowana większość (a może i wszystkie) filmów nieangielskojęzycznych wydanych na DVD z napisami w innych językach , zawiera napisy w języku angielskim. Ja na początku swojej odnowionej przygody z językiem francuskim oglądałam dużo filmów francuskich z angielskimi napisami.

                          Wyjaśnie jeszcze co miałam na myśli pisząc "możliwie jak najlepszy poziom" - mam na myśli poziom dostępny dla danej osoby. Zakładam, że jeżeli ktoś myśli o innych językach, to potencjał jeszcze ma.
                          • echtom Re: PS. 31.12.12, 13:44
                            Nie musisz mi tłumaczyć, od dziecka wiedziałam, że warto uczyć się języków smile Natomiast przesadą jest stwierdzenie, że bez języków nie ma się szans na pracę (vide poloniści), a z angielskim jako językiem "nieobcym" to już naprawdę pojechałaś. Rozumiem, że germanista czy romanista nieznający angielskiego jest odpadem na rynku pracy? smile
                            • joa66 Re: PS. 31.12.12, 14:31
                              przesadą jest stwierdzenie, że bez języków nie ma się szans na pracę


                              Hmmm... a gdzie ja to wszystko napisałam?
                              • echtom A tu 31.12.12, 15:40
                                "1) PRACA. Nie wiem , ale nie przekonuje mnie argument, że milion znajomych ma świetną pracę a nie zna angielskiego. Pozwolę sobie zapytać: I co z tego? Mamy pracować do 67 roku życia i nigdy nie wiadomo co nam się przytrafi po drodze. Chyba nikt nie zaprzeczy, że angielski jest językiem międzynarodowym i jego nieznajomość raczej utrudni znalezienie pracy niż ja ułatwi."
                                • joa66 Re: A tu 31.12.12, 17:00
                                  Tutaj jest napisane, że ktoś bez angielskiego nie ma szans na pracę ???? smile
                                  • echtom Re: A tu 31.12.12, 18:40
                                    Że ma marne wink Tak poważnie, myślę, że przesadzasz z tą apoteozą angielskiego. Sporo ludzi żyje jak pączki w maśle wyłącznie z niemieckiego.
                                    • joa66 Re: A tu 31.12.12, 21:01
                                      Że ma marne wink

                                      Nic takiego nie napisałam smile

                                      • robitussin Re: A tu 01.01.13, 16:43
                                        joa66 napisała:

                                        > Że ma marne wink
                                        >
                                        > Nic takiego nie napisałam smile

                                        Och i będziesz tak szła w zaparte dla samej idei wink
                                        Napisałaś "angielski jest językiem międzynarodowym i jego nieznajomośc raczej utrudni znalezienie pracy [...]"
                                        Jak to można inaczej zrozumieć?
                                        • joa66 Re: A tu 01.01.13, 17:15
                                          Jeżeli cytujesz do do końca wink

                                          raczej utrudni niż ułatwi wink

                                          Czyż nie jest to prawdą? Osoba znająca dobrze angielski może się starać o prace wymagającą znajomości tego języka i o taką , która tego nie wymaga. Osoba, która j. angielskiego nie zna, tylko o tę drugą. Czy to tak trudno zrozumieć?


                                          • robitussin Re: A tu 01.01.13, 23:44
                                            joa66 napisała:

                                            > Jeżeli cytujesz do do końca wink
                                            > raczej utrudni niż ułatwi wink

                                            To niczego nie zmienia w sensie tego zdania smile

                                            > Czyż nie jest to prawdą? Osoba znająca dobrze angielski może się starać o prace
                                            > wymagającą znajomości tego języka i o taką , która tego nie wymaga. Osoba, któ
                                            > ra j. angielskiego nie zna, tylko o tę drugą. Czy to tak trudno zrozumieć?

                                            Nie, absolutnie nietrudno. I dlatego zrozumiałam to dokładnie tak samo, jak Echtom.
                                            Nie znasz angielskiego - masz marne (małe, mniejsze) szanse, żeby znaleźć pracę.
                                            • joa66 Re: A tu 02.01.13, 07:50
                                              Ok. Myślę też, ze osoby nie znające angielskiego trzeba rzucać lwom na pożarcie. A wczesniej posypać solą. Nie będę szła w zaparte wink

                                              Bo przecież mieć mniejsze szanse/ mniejszy wybór to jest to samo co małe szanse. Albo wręcz żadne.

                                              Ech........
                    • madame_charmante Re: Język angielski 30.12.12, 17:34
                      A po cholerę komu ten MOŻLIWIE najwyższy poziom w angielskim? Jeśli nie potrzebuję tego, to nie widzę sensu w szlifowaniu umiejętności w tym zakresie, jeśli potrzebuję - staram się osiągnąć to, co jest mi w mej ocenie potrzebne.

                      Ponadto jakoś nie wydaje mi się, by w Polsce angielski był językiem urzędowym. A póki tak nie jest, to uważam go za OBCY.
                      • echtom Re: Język angielski 30.12.12, 17:44
                        > Ponadto jakoś nie wydaje mi się, by w Polsce angielski był językiem urzędowym.
                        > A póki tak nie jest, to uważam go za OBCY.

                        wink
    • ira_07 Re: Języki obce 29.12.12, 13:38
      Mnie się podoba mnóstwo języków, każdy coś w sobie ma wink Chciałabym znać elegancki francuski, melodyjny rosyjski, twardy norweski, miękki czeski i dziwaczny węgierski wink Jak na razie kontynuuję niemiecki, bo uczyłam się w szkole i mam możliwość ćwiczyć wymowę z Niemcami. Sama uczę się też węgierskiego, ale bez nadziei na opanowanie perfekt wink
      • princesswhitewolf Re: Języki obce 29.12.12, 13:50
        bez nadziei na opanowanie perfekt

        a jest cos takiego? Bo ja cale zycie sie ucze czegos nowego nawet w j. polskim...
        • ira_07 Re: Języki obce 29.12.12, 19:26
          Jeśli ci się zrobi lepiej to: bez nadziei na posługiwanie się w mowie i piśmie na poziomie intelektualisty z Budapesztu.

          I tak, można opanować "perfekt". Dla mnie człowiek, który opanował j. obcy na poziomie native`a, doskonale rozumie, czyta trudne książki, zna idiomy, przysłowia, tłumaczy na żywo, opanował go perfekcyjnie. Nawet jeśli cały czas się czegoś nowego uczy, jeśli jego niedouczenie nie powoduje najmniejszych barier komunikacyjnych, to wg mnie zna perfekcyjnie.
    • aga90210 Re: Języki obce 29.12.12, 14:15
      Troche mnie dziwi, że chcesz zaczynać nowa język, nie znajac dobrze angielskiego (bo poziom B1 to sooory, jak dziecko w podstawówce). Zaczęłabym ten hiszpański dla przyjemności, ale angielski jako priorytet!
    • lolinka2 Re: Języki obce 29.12.12, 15:02
      Narazie, umówmy się, nie znasz żadnego języka obcego. Znajomość na poziomie B1 jest zdaje się spodziewana na koniec gimnazjum, czyli na koniec "Wielkiej Bumelki I Nicnierobienia W Szkole Publicznej". Wdrap się na B2+ to faktycznie coś już umieć będziesz i będą to kompetencje językowe, z którymi nie wstyd się gdzieś pokazać.
      Ja bym najpierw opanowała któryś z tych "zaczętych" języków zatem, a potem ewentualnie, czysto rekreacyjnie, brała się za nowy, skoro cię ciągnie.
    • kamunyak Re: Języki obce 29.12.12, 19:25
      Lepiej znać jeden język dobrze niż kilka po łebkach. Znasz, a właściwie nie znasz tylko dukasz, po angielsku i niemiecku, może więc lepiej skup sie na tych językach zamiast uczyć sie dukać po hiszpańsku.
      Jesli jednak się upierasz to na twoim poziomie wyszło kilka książek językowych Beaty Pawlikowskiej, chyba hiszpański też.
      • kamelia04.08.2007 do ciebie i lolinki 29.12.12, 19:41
        dlaczego mówisz jej, że duka?

        Jedna z druga jestescie zgryxliwe, ot typowa polska cecha w temacie języków obcych.

        Znasz jezyk na poziomie niezaleznym, to cie obsmieja i prychna z pogarda, ze to jest poziom ginazjalisty, bo one uznaja, ze dobrze mówisz dopiero wtedy, gdy mówisz jak native i bez akcentu. Wszystko, co jest ponizej sie nie liczy, bo to nic.

        Wychodzi takie coś najczęściej z ust osób, które same jezykow obcych nie znaja i nie wiedza, że na B1 juz sie cos konkretnego umie tongue_out
        • kamunyak Re: do ciebie i lolinki 29.12.12, 20:31
          cytuję:
          "ale w prostych sprawach się jako tako komunikuję"
          Ona sama to napisała wiec jaka to zgryźliwość? dla mnie to wstyd byłoby powiedzieć np. ja pytać o ulica na dworzec i zdecydowanie jednak wolałabym szlfować to, co już jako tako znam.
          Teraz chodzę na język z paniami, które kiedys uczyły się tego języka i "jako tako znają" i przyznam, że poziom tych pań jest własciwie żenujący i na poziomie właśnie biała murzyna. I nie chodzi o akcent ale o wszystko, zasób słów, gramatykę i umiejętnośc komunikowania się. Ale one przynajmniej maja tego świadomośc i podjęły naukę znowu a nie rzuciły się na cos nowego. Przy czym akurat j. angielski jest na tyle uniwersalny, ze właściwie podstawowy obecnie i jego znajomość, na poziomie poprawnym, jest niemal obowiazkowa. W przeciwieństwie do hiszpańskiego.
          • echtom Re: do ciebie i lolinki 30.12.12, 00:25
            > dla mnie to wstyd byłoby powiedzieć np. ja pytać o ulica na dworzec i


            A dla mnie nie jest wstyd. Komunikowałam się w ten sposób z Włochami i Niemcami w ich ojczystych językach i przyjmowali to bardzo pozytywnie. Uważam, że ten "wstyd" jest największą przeszkodą w opanowaniu języka, bo przez to ludzie, którzy coś tam liznęli i mogliby na początek sklecić parę zdań milczą i nie rozwijają nawet tych skromnych językowych kompetencji. Btw. znamienne, że rozmawiam bez kompleksów z native'ami niezależnie od stopnia znajomości ich języka, a nie odezwę się przy Polaku, który zna dany język lepiej ode mnie.
            • kamelia04.08.2007 Re: do ciebie i lolinki 30.12.12, 01:02
              echtom napisała:

              >znamienne, że rozmawiam be
              > z kompleksów z native'ami niezależnie od stopnia znajomości ich języka, a nie o
              > dezwę się przy Polaku, który zna dany język lepiej ode mnie.



              Znamienne, jest cos w tym. Polak cie wysmieje, albo wyironizuje, jesli popełnisz najdrobniejszy błąd. A jaki jest przy tym szczesliwy, gdy na tym błedzie przyłapał. Nie koniecznie musi znac lepiej język, wazne ze złapał na błedzie albo na niewiedzy.

              Kiedys napisałam takiej jednej na tym forum - w kilku jezykach (3) - na końcu rzeczywiscie zaszła pomyłka i to oczywista - literowa. Ach, jaka była szczesliwa morgen stern i "aż sie nie mogła powstrzymac".
          • kamelia04.08.2007 Re: do ciebie i lolinki 30.12.12, 00:54
            kamunyak napisała:

            >dla mnie to wstyd byłoby powiedz
            > ieć np. ja pytać o ulica na dworzec i zdecydowanie jednak wolała
            > bym szlfować to, co już jako tako znam.


            och, znalazła sie pani wstydliwa. No, zbrodnia i obraza majestatu przypadkowego przechodnia. Lepiej krecic sie po miescie, niz zapytac z bykami, bo to wstyd.

            Do celów tursytycznych wystarczy taka znajomośc, by załatwic swoje sprawy, jak bedzie chciała sie bardziej zwiazc z krajem, to sie nauczy lepiej.

            Zreszta, uczymy sie na błedach, nikt od razu nie mówi piekna angielszyzna.
          • aquarianna Re: do ciebie i lolinki 30.12.12, 01:05
            > dla mnie to wstyd byłoby powiedz
            > ieć np. ja pytać o ulica na dworzec i

            Bzdura, w znajomości języka komunikatywnego i potocznego głównie chodzi o to, by się porozumieć z drugą osobą w sposób dostatecznie zrozumiały, a niekoniecznie gramatycznie poprawny.
            Nie każdy ma potrzebę i ambicję znać język perfekcyjnie, bo nie każdy tego jezyka używa zawodowo jako tłumacz.
            W pracy mam do czynienia z mnóstwem ludzi z Niemiec, Włoch, Francji, Hiszpanii, niekiedy z Litwy. Rozmawiamy po angielsku. Załamałabyś się chyba słysząc jak niektórzy z nich kaleczą ten język. Ja zresztą też nie mówię idealnie. A jednak dogadujemy się bez najmniejszych trudności i nasze wspólne interesy idą znakomicie od wielu już lat smile Także na stopie prywatnej nie mamy żadnych problemów z dogadaniem się. A zaręczam Cię, że zasób słów mamy zapewne w Twoim mniemaniu niewielki.
            • przeciwcialo Re: do ciebie i lolinki 30.12.12, 11:07
              No bo o to chodzi aby się dogadac a nie prowadzic naukowe dysp[uty. Jesli ktos językiem obcym pracuje to faktycznie powinien go znac bardzo dobrze.
        • lolinka2 Re: do ciebie i lolinki 29.12.12, 20:46
          no taaaaaaak smile
          istotnie, przeze mnie przeczysta zawiść przemawia, nic innego tongue_out tongue_out tongue_out
          • echtom Re: do ciebie i lolinki 29.12.12, 22:57
            Nie zawiść, tylko wyższość i pogarda wobec ludzi, którzy nie znają języka tak perfekcyjnie jak Ty. Ja w Twoim pojęciu też pewnie nie znam żadnego języka, skoro np. nie tłumaczę na konferencjach.
            • lolinka2 Re: do ciebie i lolinki 29.12.12, 23:21
              Nie projektuj na mnie swoich kompleksów, OK?
              Napisałam, że poziom B1 to nie jest dobra znajomość języka, bo tyle w teorii ma umieć dzieciak kończący gimnazjum, czyli bumelujący okrutnie, bo jak wygląda nauka języków w większości szkół publicznych, sama wiesz (pracowałaś, jako i ja pracowałam). Poza tym to jest wiek specyficzny - bumelujący z natury.

              I nadal twierdzę, że poziom B1 to nie jest dobra znajomość języka, biorąc pod uwagę zawodowe konteksty jest to dość obciachowa znajomość języka.

              I nie, nie każdy musi tłumaczyć na konferencjach smile Przyjrzyj się (gdy ci amok minie tongue_out), że napisałam dziewczynie, coby dotarła do poziomu B2+ i spokojnie do celów komunikacji prywatno-zawodowej jej wystarczy. Powinna być w stanie pogadać o wszystkim.

              W tym miejscu można jeszcze zahaczyć o kwestię pt "Jak szkoły językowe szacują poziomy" i popisać sobie o zawyżaniu tendencyjnym kompetencji uczniów w stosunku do rzeczywistych wymagań dla danego poziomu itp. itd.... ale to dość nudny temat smile
              • a.va Re: do ciebie i lolinki 29.12.12, 23:59
                Ale jaki jest sens, żeby uczyła się angielskiego, którego nie używa i którego nie lubi, zamiast hiszpańskiego, który lubi i może jej się przydać (bo lubi jeździć do Hiszpanii)? B1 całkiem starczy, żeby się dogadać na podstawowym poziomie, po co jej więcej?
              • joa66 Re: do ciebie i lolinki 30.12.12, 11:25
                Gwoli ścislości - gimnazjum to chyba poziom A2, matura podstawowa to B1.
              • madame_charmante poziomy... 30.12.12, 22:39
                Swego czasu uczyłam się dość intensywnie angielskiego... Na kończącym teście padałam na ryj i ogólnie źle się czułam. Do poziomu b2 zabrakło mi 2 punktów (miałam 58 przy wymaganych 60). De facto mam na świadectwie b1. W angielskim swobodnie czytam, piszę bez większych problemów, rozmawiam. Nie jest to poziom jakoś szalenie zaawansowany, ale wystarcza, by bezproblemowo czytać angielskojęzyczną literaturę i dogadać się w hotelu.

                Mam dziecko, gimnazjalistę, które jest utalentowane językowo, z angielskiego ma piątki i szóstki. I to nie jest jeszcze nadal ten poziom. Tyle na temat b1= gimnazjum.

                W planie mam włoski, bo lubię tam jeździć, a nie zawsze można znaleźć kogoś, kto posługuje się tam tym językiem...
        • duzeq Re: do ciebie i lolinki 29.12.12, 21:20
          > Wychodzi takie coś najczęściej z ust osób, które same jezykow obcych nie znaja
          > i nie wiedza, że na B1 juz sie cos konkretnego umie tongue_out

          To, ze akurat "dogadam sie jakos po angielsku" w wydaniu polskim jest zazwyczaj na poziomie o wiele wyzszym niz w przypadku prrrrawdziwych Frrrrancuzow, nie stanowi powodu, zeby dochodzic do tak idiotycznych wnioskow jak ten powyzej - przypadku lolinki to akurat pudlo o glebokosci rowu marianskiego.
          • kamelia04.08.2007 Re: do ciebie i lolinki 29.12.12, 23:53
            widzisz duzeq, ty i lolinka, uważacie sie za bóg wie jakie poliglotki, z pogarda spogladajace na kogos kto mniej umie. Macie problem za to z polskim, bo nie zauwazyłyscie magicznego słowa "najczęściej", ty nawet cytowałas moja wypowidz, a to słowo ci umkneło.


            Druga rzecz - odnosnie Francuzów. Otóz istotnie poziom znajomosci jezyków obcych jest taki, a nie inny i mozna sie nasmiewać. Z drugiej strony powinno sie zazdroscic Francuzom tego poczucia, że ich jezyk jest najwspanialszy na swiecie. Francuz nie przeprasza, ze mówi "srednio" po angielsku, Polak zaś sie kryguje, gdy zapomni czwartego synonimu słowa set off w ósmym znaczeniu.
            I jeszcze za jedno ich podziwiam, za to popieranie francuskiego na swiecie. Trudny, nie trudny, ale jest promowany. Kazdy jezyk jest trudny, w kazdym sa jakies kwiatki. Polacy, mam wrażenie, chca udowodnic, że dla nich polski jest mało wazny, bo oni przeciez po angielsku mówia.

            A na koniec, to fajnie jest, że wreszcie cenia człowieka, za to ze umie sie porozumieć z innymi nacjami, a nie czaja sie by wytknąc błąd, typu literówka.
            • duzeq Re: do ciebie i lolinki 30.12.12, 10:49
              > widzisz duzeq, ty i lolinka, uważacie sie za bóg wie jakie poliglotki, z pogard
              > a spogladajace na kogos kto mniej umie.

              Ja sie nie uwazam za poliglotke, ja nia jestem. I nie rozumiem dlaczego nadal pitolisz, ze spogladam z pogarda na kogos, kto umie mniej - moze popatrz na pierwsze posty tego watku.

              Macie problem za to z polskim, bo nie z
              > auwazyłyscie magicznego słowa "najczęściej", ty nawet cytowałas moja wypowidz,
              > a to słowo ci umkneło.

              Nie umknelo. W poscie zatytulowanym "lolinka i kcostma" dalas do zrozumienia, ze ludzie uwazajacy poziom B1 za niski, najczesciej sami nie znaja jezyka, co oczywiscie jest piramidalna bzdura.


              Z drugiej strony powinno sie zaz
              > droscic Francuzom tego poczucia, że ich jezyk jest najwspanialszy na swiecie.

              Trzeba zazdroscic Francuzom, ze sie pozbierac od XVII wieku nie moga ze swoja arogancja? Powalilo cie zupelnie? Zwijac sie z zawisci, bo koles siedzacy obok w pracy uwaza, ze jego angielski jest boski i od osmiu lat nie jest w stanie zapamietac, ze HE HAS, a nie HE HAVE?
              I ze to nie wymawia sie "i ewe"?

              F
              > rancuz nie przeprasza, ze mówi "srednio"

              I to jest wlasnie cecha, za ktora Francuzow nie trawie. Uwazanie, ze jakis tam francuski jest najwspanialszy i olewanie jezyka miedzynarodowego jakim jest angielski powoduje, ze pol swiata rechocze ze smiechu jak juz sie odezwa, a drugie pol czeka kiedy ekonomia francuska wywali sie zupelnie na pysk z takim podejsciem.

              > I jeszcze za jedno ich podziwiam, za to popieranie francuskiego na swiecie. Tru
              > dny, nie trudny, ale jest promowany. Kazdy jezyk jest trudny, w kazdym sa jakie
              > s kwiatki. Polacy, mam wrażenie, chca udowodnic, że dla nich polski jest mało w
              > azny, bo oni przeciez po angielsku mówia.

              I Polacy na tym o wiele lepiej w przyszlosci wyjda.

              > A na koniec, to fajnie jest, że wreszcie cenia człowieka, za to ze umie sie por
              > ozumieć z innymi nacjami, a nie czaja sie by wytknąc błąd, typu literówka.

              Kto, Francuzi ???????????????????????????????????
              • jolunia01 Re: do ciebie i lolinki 31.12.12, 12:52
                duzeq napisała:

                ...
                > I to jest wlasnie cecha, za ktora Francuzow nie trawie. Uwazanie, ze jakis tam
                > francuski jest najwspanialszy i olewanie jezyka miedzynarodowego jakim jest ang
                > ielski powoduje, ze pol swiata rechocze ze smiechu jak juz sie odezwa, ...

                Wiesz, ja rozumiem chorobę wieku dziecięcego, jaką jest bezgraniczne uwielbienie dla angielskiego, ale zawiadamiam cię, że francuski jest oficjalnym językiem ONZ, a więc jest międzynarodowy. Z drugiej strony znam bardzo mało osób mówiących po angielsku, większość posługuje się jakimś amerykańskim slangiem.
                • princesswhitewolf Re: do ciebie i lolinki 31.12.12, 14:01
                  Z drugiej strony znam bardzo mało osób mówiących po angielsku, większość posługuje się jakimś amerykańskim slangiem.

                  ?
                  chcialas powiedziec aspiruja do amerykanskiego slangu...smile
                  Nauczyc sie slangu nie jest tak latwo no chyba, ze ktos uwaza ze jakes wtrety jak na czatach to amerykanski slang. Podobnie z wymowa, zmiekczone r nie czyni z wymowy amerykanska. Rozpoznasz obcokrajowca przede wszystkim po wymowie samoglosek.
                  • jolunia01 Re: do ciebie i lolinki 31.12.12, 17:29
                    princesswhitewolf napisała:

                    > chcialas powiedziec aspiruja do amerykanskiego slangu...smile

                    Użyłam skrótu myślowego. smile Niestety moje doświadczenia z "angielskim" są właśnie takie - znaczna część znanych mi osób posługujących się tym (teoretycznie) językiem miała zajęcia z osobami (niekoniecznie, a raczej rzadko, filologami) z USA jako native speakerami i stąd - niestety - znaczne różnice między angielskim i "angielskim", w słownictwie, składni i wymowie.
                    Nie odmawiam angielskiemu uniwersalności, choć sama tylko trochę czytam (zawodowe teksty), nie mówię, ale nie widzę powodu, żeby od razu deprecjonowac inne języki. Swego czasu prawie wszystko, co mi było zawodowo potrzebne czytałam po rosyjsku, bo było łatwo dostępne, tanie i aktualne, w ZSRR tłumaczyli co sie dało nie przejmując sie prawami autorskimi.
                    • robitussin Re: do ciebie i lolinki 31.12.12, 17:34
                      > znaczne różnice między angielsk
                      > im i "angielskim", w słownictwie, składni i wymowie.

                      Ale w czym widzisz problem?
                      Na ile te różnice są znaczne w codziennym, potocznym używaniu języka i jakie to ma znaczenie?
                      • princesswhitewolf Re: do ciebie i lolinki 31.12.12, 18:23
                        Na ile te różnice są znaczne w codziennym, potocznym używaniu języka i jakie to ma znaczenie?

                        poza purystami troche ma. Powiedzialam kolezance amerykance ze ma ladny sweter uzywajac slowa brit. jumper zamiast amer. sweater a ona na to czy chodzi mi o jej buty czy co... Powaznie, przecietni amerykanie nie znaja brytyjskiego slownictwa.

                        Nic tak nie wkurza mojego Nigela jak gdy uzyje slowa amer. pants na brit. trousers. Zrzedzi ze mi ze chyba nigdy tego nie wykorzeni ze mnie. No w brit. to troche smieszne bo pants to meskie gacie a nie spodnie ... albo chips i crisps jakie maja odmienne znaczenia w obu jezykach... itd itp przykladow mozna mnozyc i mnozyc.
                        • landora Re: do ciebie i lolinki 01.01.13, 19:01
                          Mój Szkot też mnie poprawia, jeśli wymknie mi się jakiś amerykanizm wink
                          A różnice bywają naprawdę znaczące - spróbuj powiedzieć Amerykaninowi "I went for a fag" tongue_out
                    • princesswhitewolf Re: do ciebie i lolinki 31.12.12, 18:18
                      znaczne różnice między angielskim i "angielskim", w słownictwie, składni i wymowie.

                      Sa oczywiscie roznice w wymowie, slownictwie ( motorway- higway, sidewalk-pavement, trousers-pants, jumper-sweater...) itd itp setki tego sa...
                      Studiowalam w USA przez 5 lat. Mieszkam teraz w UK od wielu lat, zas pracuje na codzien z amerykaninami glownie godzinami siedzac z nimi na telekonferencjach. Rezultat taki, ze w domu moj domowy purysta jezykowy czyli mmoj chlop (Anglik) krytykuje moje amerykanizmy ...no ale to nie tak latwo ciagle sie przedstawac.
                      • echtom Re: do ciebie i lolinki 31.12.12, 18:45
                        > moj domowy purysta jezykowy czyli mmoj chlop (Anglik) krytykuje moje amerykanizmy


                        Nie ma przypadkiem jakichś polskich przodków? wink
                        • princesswhitewolf Re: do ciebie i lolinki 31.12.12, 21:32
                          Nie ma przypadkiem jakichś polskich przodków?

                          smile)) nie bo zdalby swiateczny test na polskosc- upodobanie do ogorki kwaszonych i barszczyku i pierogow z kapusta kwaszona. A tak.. gdzie tamuncertain Znowu grzybowa musialam zrobic i pierogi z grzybami..
                      • robitussin Re: do ciebie i lolinki 01.01.13, 23:48
                        > zas pracuje na codzien z amerykaninami

                        Ups? wink
                    • duzeq Re: do ciebie i lolinki 01.01.13, 20:17
                      > Nie odmawiam angielskiemu uniwersalności, choć sama tylko trochę czytam (zawodo
                      > we teksty), nie mówię, ale nie widzę powodu, żeby od razu deprecjonowac inne ję
                      > zyki.

                      JA nie deprecjonuje innych jezykow (nie wiem skad taka konkluzja), po francusku swojego czasu mowilam plynnie i lubie ten jezyk. Ja tylko staram sie wytluamczyc kamelii, ze nie wszystko co francuskie sie swieci, a sami Francuzi powinni sie juz ogarnac z tym swoim poczuciem wyzszosci i zrozumiec, ze bez angielskiego ( niezaleznie od wersji) juz sie we wspolczesnym swiecie nie da funkcjonowac (mowimy oczywiscie o pewnym poziomie, Jean Pierre'a z piekarni w chaussy-les-euax nie musi angielski interesowac).
                      • echtom Re: do ciebie i lolinki 01.01.13, 20:34
                        Bez angielskiego da się funkcjonować, trzeba czasem wziąć pod uwagę specyfikę regionu. Moi znajomi przewodnicy-germaniści zarabiają kupę kasy, obwożąc niemieckie wycieczki po Prusiech Wschodnich i Zachodnich, nie tylko w sezonie. Angielski nie jest im do niczego potrzebny.
                        • duzeq Re: do ciebie i lolinki 01.01.13, 21:28
                          Alez oczywiscie, ja moge tez sypnac przykladami jak to spokojnie mozna przejsc przez zycie znajac tylko thank you i yes, it's nice.
                          Nie wiem tylko dlaczego wszyscy, ktorzy odpowiadaja na moj post do kamelii, uczepili sie angielskiego, bez brania pod uwage calej "francuskiej" otoczki.
                          Bo mnie nadal chodzi o pewna opozycje: nacja, ktora wymaga od cudzoziemcow duzo lepszej znajomosci swojego jezyka niz B1 (bo wtedy mowisz jak idiomatyczna krowa hiszpanska; najlepiej powinien byc to C2) na okreslonym poziomie komunikacji (np. w biznesie), ma te sama zasade daleko w odwloku w czasie poslugiwania sie jezykiem o o wiele szerszym zasiegu miedzynarodowym, podpierajac sie wydumanym i nieuzasadnionym poczuciem wyzszosci wlasnego narzecza.
                          Kamelia uwaza, ze to powod do zazdroszczenia im, a ja uwazam to za zenujace.
                • princesswhitewolf Re: do ciebie i lolinki 31.12.12, 14:09
                  angielskiego, ale zawiadamiam cię, że francuski jest oficjalnym językiem ONZ, a więc jest międzynarodowy
                  Francuski jest na 9 miejscu jesli chodzi o ilosc ludnosci poslugujacym sie tym jezykiem. Piekny jezyk ( dla mnie) ale coz z tego ze ONZ uzywa go skoro to angielski( 2 miejsce po mandarynskim chinskim) jest dzisiejsza lacina a nie francuski ( ten byl... ale w XIX wieku).
                • duzeq Jolunia 01.01.13, 20:10
                  > Wiesz, ja rozumiem chorobę wieku dziecięcego, jaką jest bezgraniczne uwielbieni
                  > e dla angielskiego,

                  Nie zrozumialas. Ja nie darze bezgranicznym uwielbieniem angielskiego, ja zwracam uwage tylko na niczym nieuzasadniona arogancje lingwistyczna Francuzow . Przez taka postawa ja musze czasem wiecej pracowac, bo nasi drodzy norwescy klienci na poczatku smiali sie z uroczego "i ewe tu go ome" ale teraz wymagaja, zeby bylo szybko i poprawnie - czyli mnie.

                  Mowiac "miedzynarodowy" mialam na mysli jezyk, w ktorym mozna sie porozumiec prawie wszedzie i ktory stal sie jezykiem biznesu. To, ze francuski jest jezykiem oficjalnym ONZ-u nie robi z niego jezyka o miedzynarodowym (komunikacyjnie) zasiegu. O czym Francuzi nie chca wiedziec, tkwiac mentalnie w XVII wieku.
              • princesswhitewolf Re: do ciebie i lolinki 31.12.12, 18:11
                ze jego angielski jest boski i od osmiu lat nie jest w stanie zapamietac, ze HE HAS, a nie HE HAVE?

                to podstawowy blad przecietnego amerykanina w jego wlasnym jezyku... cos jak wziąść po polsku...
                • duzeq Re: do ciebie i lolinki 01.01.13, 21:08
                  Abstrahujac od tego, ze Amerykanie, ktorych ja znam, nie myla he has z he have i ze doskonale wiem, ze takie zjawisko istnieje, zaznaczam ze ow Francuz co to bosko po angielsku mowi (wg swojego mniemania) nigdy w Stanach nie byl, z Amerykanami nie ma do czynienia, a angielskiego uczyl sie w (ponoc) bardzo porzadnej szkole. To jest tez jeden z wielu kwiatkow, nie chce mi sie opisywac reszty.
                  I to nie o to chodzi, ze przecietny Amerykanin tak powie, tylko o podejscie przecietnego Francuza do angielskiego czyli "nauczylem sie stu podstawowych slow po angielsku = moj angielski jest boski = prosze mi tu owacje z meksykanska fala trzasnac za kazdym razem jak odbiore telefon i powiem good morrrrning".
              • kamelia04.08.2007 Re: do ciebie i lolinki 01.01.13, 23:56
                duzeq napisała:

                > Ja sie nie uwazam za poliglotke, ja nia jestem.


                ty uwazasz, ze pozjadałas wszystkie rozumy.


                > I to jest wlasnie cecha, za ktora Francuzow nie trawie. Uwazanie, ze jakis tam
                > francuski jest najwspanialszy i olewanie jezyka miedzynarodowego jakim jest ang
                > ielski powoduje, ze pol swiata rechocze ze smiechu jak juz sie odezwa, a drugie
                > pol czeka kiedy ekonomia francuska wywali sie zupelnie na pysk z takim podejsc
                > iem.


                To, gdyby nie lubili swojego jezyka, to bys ich lubiła? Powinni mówic, ze to gó...any jezyk i powinno sie pielegnowac nauke angielskiego w szkołach, bo po grzyba ten francuski.

                Ludnośc na swiecie dzieli sie na te polowe, która nie trawi francuskiego, oraz na druga polowe, która jest urzeczona tym jezykiem i sie go uczy, jest zafascynowana kultura francuska i frankofonią. Do upadku gospodarki francuskiej jeszcze daleko, na nic twoje pobozne zyczenia, bo ma zbyt wiele do zaoferowania, przyjedź do Paryza, to zobaczysz.
                Ten jezyk i ta kultura sie nadal podoba, bo ludzie nadal twierdza, że człowiek kulturalny powinien ten jezyk znac. Sami brytyjczycy wybieraja ten jezyk, jako jezyk obcy.


                I jeszcze jedno. Trzeba przestac sie obrazac na ludnośc tubylcza, ze nie zna angielskiego. Nie maja obowiazku takiego. W Hiszpanii sie mówi po hiszpańsku (bez wdawania sie czy to katylijski, czy inny), w Niemczech po niemiecku, a we Francji po francusku. Oni sa u siebie, a ty jako tursytka masz to uszanowac.
                Miło jest, jak kelnerka w maladze mówi po angielsku co nieco, a jeszcze fajniej, jak kelner w restauracji arabskiej w Granadzie mówi po francusku. Świat nie kręci się wokół angielskiego i dobrze jest, ze kraje wspieraja własne jezyki ojczyste.


                Jesli ta dziewczyna załapała bakcyla na hiszpanie, to niech sie uczy tego hiszpańskiego. Z jezykami obcymi jest trudno postawic granice, czy to juz jest ta znajomośc perfekcyjna, czy jeszcze trzeba sie pouczyc, zanim jedna z druga na tym forum pozwola zacząc się uczyc nastepnego jezyka.
                • duzeq Re: do ciebie i lolinki 02.01.13, 19:58
                  > > Ja sie nie uwazam za poliglotke, ja nia jestem.
                  >
                  >
                  > ty uwazasz, ze pozjadałas wszystkie rozumy.

                  A skupisz sie na meritum zamiast tupac noga jak dziecko w piaskownicy? Co ja poradze na to, ze jestem poliglota?

                  > To, gdyby nie lubili swojego jezyka, to bys ich lubiła? Powinni mówic, ze to gó
                  > ...any jezyk i powinno sie pielegnowac nauke angielskiego w szkołach, bo po grz
                  > yba ten francuski.

                  Moga sobie lubic wlasny jezyk i na zdrowie - ja francuski tez lubie. Chodzi o co innego. I tu juz powtorze, co pisalam w tym watku, bo najwidoczniej nie czytalas:
                  Chodzi o podejscie przecietnego Francuza do angielskiego czyli "nauczylem sie stu podstawowych slow po angielsku = moj angielski jest boski = prosze mi tu owacje z meksykanska fala trzasnac za kazdym razem jak odbiore telefon i powiem good morrrrning"
                  (...) Bo mnie nadal chodzi o pewna opozycje: nacja, ktora wymaga od cudzoziemcow duzo lepszej znajomosci swojego jezyka niz B1 (bo wtedy mowisz jak idiomatyczna krowa hiszpanska; najlepiej powinien byc to C2) na okreslonym poziomie komunikacji (np. w biznesie), ma te sama zasade daleko w odwloku w czasie poslugiwania sie jezykiem o o wiele szerszym zasiegu miedzynarodowym, podpierajac sie wydumanym i nieuzasadnionym poczuciem wyzszosci wlasnego narzecza.
                  Kamelia uwaza, ze to powod do zazdroszczenia im, a ja uwazam to za zenujace".
                  Rozumiesz w koncu? Mozna olac angielski jak Hiszpanie, ale nie wymagac od reszty swiata (jak Hiszpanie), zeby koniecznie mowil w twoim jezyku na poziomie wyzszym niz B1.

                  Do upadku gospodarki francuskiej jeszcze
                  > daleko, na nic twoje pobozne zyczenia, bo ma zbyt wiele do zaoferowania, przyj
                  > edź do Paryza, to zobaczysz.

                  Paryz jest cudownym miastem do ogladania, szkoda tylko ze poziom arogancji na metr kwadratowy jest najwyzszy na swiecie. Nie mowiac o tym, ze wyglad Paryza nie przeklada sie na stan ekonomii francuskiej.

                  > Ten jezyk i ta kultura sie nadal podoba, bo ludzie nadal twierdza, że człowiek
                  > kulturalny powinien ten jezyk znac.

                  Aaa, no i wracamy jak bumerang do tego samego. Taki np. germanista to nieokrzesany cham i prymityw, bo francuskiego nie zna . Bo wiadomo, ze francuski sam z siebie wyzej sie plasuje <wale glowa o stol>.


                  Sami brytyjczycy wybieraja ten jezyk, jako
                  > jezyk obcy.

                  No naprawde?
                  www.bbc.co.uk/news/magazine-11086381
                  Yet with the latest GCSE results showing that the number of pupils studying French has dropped 45% in eight years, the average Briton's grasp of the language may be falling even further.

                  > I jeszcze jedno. Trzeba przestac sie obrazac na ludnośc tubylcza, ze nie zna an
                  > gielskiego. Nie maja obowiazku takiego. W Hiszpanii sie mówi po hiszpańsku (bez
                  > wdawania sie czy to katylijski, czy inny), w Niemczech po niemiecku, a we Fran
                  > cji po francusku. Oni sa u siebie, a ty jako tursytka masz to uszanowac.

                  Ja jako turystka nie mam problemu z francuskim. Mam za to problem w pracy, bo oni te nieuzasadnione mniemanie o wyzszosci francuskiego przenosza za granice na grunt zawodowy. Aaa, i nie mow nigdy zadnemu Katalonczykowi, ze mowi po hiszpansku. To tak z dobrego serca radze.

                  > Jesli ta dziewczyna załapała bakcyla na hiszpanie, to niech sie uczy tego hiszp
                  > ańskiego. Z jezykami obcymi jest trudno postawic granice, czy to juz jest ta zn
                  > ajomośc perfekcyjna, czy jeszcze trzeba sie pouczyc, zanim jedna z druga na tym
                  > forum pozwola zacząc się uczyc nastepnego jezyka.

                  Kamelia, zamiast nadal tupac nogami w piaskownicy jak trzylatek, poczytaj moje pierwsze posty i powiedz gdzie JA zniechecalam autorke watku do porzucenia idei uczenia sie banalnie prostego hiszpanskiego.
        • princesswhitewolf Re: do ciebie i lolinki 30.12.12, 00:25
          Jedna z druga jestescie zgryxliwe,

          ja sie zgadzam z kamykiem i nie uwazam ze to zgryzliwosc. Naprawde lepiej 1 a dobrze. Przeciez mozna miec taka opinie?

          bo one uznaja, ze dobrze mówisz dopiero wtedy, gdy m
          > ówisz jak native i bez akcentu.


          nie ma czegos takiego jak "bez akcentu" jesli ktos zaczal uczyc sie po nastym roku zycia.... No ok, jakies wybitne wyjatki ponoc sa acz nie spotkalam zadnego. A ci wczesniej to albo mieszkali w danym kraju albo rodzice byli natives.
          • kamelia04.08.2007 Re: do ciebie i lolinki 30.12.12, 00:36
            princesswhitewolf napisała:

            > nie ma czegos takiego jak "bez akcentu" jesli ktos zaczal uczyc sie po nastym
            > roku zycia.... No ok, jakies wybitne wyjatki ponoc sa acz nie spotkalam zadnego
            > . A ci wczesniej to albo mieszkali w danym kraju albo rodzice byli natives.


            to ty to wiesz i ja to wiem, ale ludnosci sie wydaje, ze (polski) akcent w angielskim, francuskim czy niemieckim jest obciachowy, a jak sie podsmiewaja z tych, co z mocnym akcentem mówia.

            Maria Curie-Skłodowska do końca zycia z polskim akcentem mówiła.
    • kamelia04.08.2007 Re: Języki obce 29.12.12, 19:26
      no to jestes na dobrym poziomie z tych 2 jezyków, B1 to jest coś, można spokojnie załatwic swoje sprawy, pogadac o życiu....


      od zera, to chciałabym sie uczyc włoskiego, prosty podobno i przyjemny, a jak teraz jestem we francuskim, to byłoby jeszcze łatwiej.
      Chciałabym tez kontynuowac nauke niemieckiego i angielskiego, bo troche mi wywietrzalo z głowy, a byłam na niezłym poziomie, choc pewnie jedna z druga by powiedziała, ze to poziom słabego gimnazjalisty - u ematki wszystko jest zero-jedynkowe.
    • qa-zq Re: Języki obce 29.12.12, 21:56
      Odpowiem może ogólnie na pytanie czemu teraz nie angielski i niemiecki tylko nowy język, choc sama przyznaję, ze pewnie lepiej byłoby podciągnąć teraz jeszcze któryś z nich. Ale aktualnie nie mam ochoty na szlifowanie tych dwóch pierwszych i czuję, że teraz byłoby to trochę siedzenie na przymus. Hiszpański mnie po prostu zafascynował, podoba mi się bardzo i myślę , że dużo efektowniej teraz on by mi wchodził do głowy niz te dwa pierwsze. Jak to juz wyżej było pisane chyba "czuję chemię" smile
      • echtom Re: Języki obce 29.12.12, 23:03
        > Jak to już wyżej było pisane chyba "czuję chemię" smile

        W sumie zdarza się. Znam dwie osoby, które w podstawówce i gimnazjum uczyły się angielskiego i nawet nieźle im szło, a w liceum zaczęły francuski i stwierdziły, że to jest właśnie "ich" język.
    • lonely.stoner Re: Języki obce 29.12.12, 22:07
      ja znam bardzo dobrze angielski (jakis test robilam i mi wyszedl poziom C1 czy C2 - nie pamietam), niemiecki- hmm, w szkole umialam, teraz pare slowek pamietam.
      Probowalam sie uczyc portugalskiego i francuskiego- ale szybko odpadlam. Natomiast moim marzeniem jest umiec japonski- dlatego ze bardzo lubie Japonie, pisarzy, sztuke, kino, kulture, i najchetniej to bym sie tam wyprowadzila smile
    • exina Re: Języki obce 30.12.12, 00:16
      Mnie sie podoba francuski, ale po cholere mam sie go uczyc? Nie widze potrzeby.
      Nie widze w ogóle tego uwielbienia do nauki języków obych, to jest takie oldschoolowe. Oczywiscie nalezy znac jezyk angielski, zeby grac w najnowsze gry komputerowe, tylko do tego sie to nadaje. No i zeby kupic bułke w Anglii, zreszta i tak niezjadliwą. No i jesli chce sie byc sekretarką w Polsce za 1200 netto.
      Słyszałam, ze ostatnio rodzie posyłają dzieci na naukę chinskiego (znaczy mardarynskiego pewnie), strata czasu. Zajmijcie sie ludzie tym, co lubicie, a kasa przyjdzie. Chyba ze nic was nie interesuje, ani nie macie na nic pomysłu, wtedy tak, te "języki" to ostatnia deska ratunku. Ja bym proponowała nauczenie sie języka, jakim władają faceci z Egiptu, dla kobiet z Poslki w sam raz.
      • kamelia04.08.2007 Re: Języki obce 30.12.12, 00:28
        exina napisała:

        > Ja bym proponowała nauczenie sie ję
        > zyka, jakim władają faceci z Egiptu, dla kobiet z Poslki w sam raz.


        wiesz, chyba arabski jest trudniejszy, niz hiszpański, francuski czy angielski. Jezyk o innym alfabecie, odmiennej gramatyce i w ogóle spoza europy.

        ta, która opanowała arabski, naleza sie czapki z głów.



        a w ogóle, to ty chyba jestes nowym trollem na tym forum.
      • josef_to_ja Re: Języki obce 30.12.12, 01:15
        Już lubię Twój cięty język. wink
    • echtom Re: Języki obce 30.12.12, 00:36
      Tak czytam ten wątek, myślę i utwierdzam się w przekonaniu, że my, Polacy, mamy z tymi językami obcymi jakiś cholerny problem, którego nie mają inne nacje. Spotykałam w sytuacjach zawodowych Polaków, którzy mówiąc po angielsku robili fatalne błędy gramatyczne i prawdopodobnie byłam jedyną osobą, którą to raziło tongue_out I przypomina mi się taki epizod, kiedy dałam się wrobić w tłumaczenie u notariusza, choć na co dzień się tym nie zajmuję i nie mam wprawy. Poszło niezbyt błyskotliwie, ale skutecznie, Szwedzi wyluzowani i zadowoleni, że się dogadaliśmy i załatwili sprawę od ręki - jedynym naburmuszonym i krytycznym był siedzący wśród nich mieszkający w Szwecji Polak.
      • princesswhitewolf Re: Języki obce 30.12.12, 01:04
        i prawdopodobnie byłam jedyną osobą, którą to raziło

        przesadzasz. To nie jest tylko cecha Polaka. Mojego chlopa i ojca mojego dziecka (Anglik) ciagle razi i ciagle robi mi przytyki ze uzywam czasem "amerykanizmow" i wciaz mnie poprawia.Krzywi sie lajza jedna.

        No ale co mam zrobic. Studiowalam w USA, teraz pracuje glownie z amerykaninami i stad takie nawyki trudne do wyplenienia.
      • josef_to_ja Re: Języki obce 30.12.12, 01:15
        Bo Polacy to często takie buce z wiecznym kijem w d... Tylko by szukali dziury w całym.
        • duzeq Re: Języki obce 30.12.12, 10:54
          No, wpisujesz sie doskonale w ten trend, jozek. Szczegolnie jesli chodzi o dziure.
          • josef_to_ja Re: Języki obce 30.12.12, 13:10
            Nie przesadzajmy, nie szukam dziury w całym, umiałbym docenić życie takim jakim jest i w każdym umiem znaleźć coś pozytywnego.
        • duzeq OT - jozek, dobre wiesci dla ciebie! 30.12.12, 11:16
          "Polskie uczelnie nie promują przedsiębiorczości, dziewczynie bardziej imponuje stażysta z Citibanku lub Coca-Coli niż chłopak, który majstruje w garażu".

          Read more: wyborcza.biz/biznes/1,101716,13020711,Na_Ctrl_C_Ctrl_V_daleko_nie_zajedziemy__Czas_na_innowacyjnosc.html#BoxBizTxt#ixzz2GWrMaMNS

          Coraz wieksze szanse, jozek!!!
      • baltycki Re: Języki obce 31.12.12, 18:01

        echtom napisała:

        > jedynym naburmuszonym i krytycznym był siedzący wśród nich
        > mieszkający w Szwecji Polak.
        W Londynie, na weselu siostrzenicy, wyglosilem mowe "ojcowska", Anlicy bili brawa, Polki/Polacy mieszkajacy tam od 2-3 lat byli "zniesmaczeni". Rok 2000.
        • joa66 Re: Języki obce 31.12.12, 18:04
          Nie mam problemu w rozmowie (raczej komunikowaniu się wink ) z Francuzami po francusku. Problem mam z francuskim w towarzystwie znajomego angielskiego romanisty big_grin
    • gardenia_nowak Re: Języki obce 31.12.12, 14:42
      Hiszpański jest przyjemny, polska wymowa go skaleczy, ale nie na tyle, żebyś się nie dogadała. Poza tym wystarczy, że w barze powiesz hola, que tal i już zostaniesz okrzyknięta super poliglotką wink W gramatyce jest sporo czasów, subjuntivo, rodzajniki, ale cóż, wszędzie coś jest, czego po prostu trzeba się nauczyć. Warto sobie oglądać filmiki do nauki. Np. ten jest IMO uroczy
      wink

      • duzeq Re: Języki obce 01.01.13, 20:58
        > Hiszpański jest przyjemny, polska wymowa go skaleczy, ale nie na tyle, żebyś si
        > ę nie dogadała

        Co Ty bredzisz? Polacy (Slowianie) akurat potrafia (nie wszyscy, nie wszyscy) zlapac calkiem niezly akcent. Czego nie potrafia dokonac Amerykanie, Anglicy czy inni Holendrzy ze wzgledu na swoja artykulacje.
        • gardenia_nowak Re: Języki obce 01.01.13, 21:26
          Sama sobie zaprzeczasz. Bo i chyba nie sugerujesz, że Polak wypowiadając hiszpańskie słowa po raz pierwszy od razu zrobi to z odpowiednim akcentem? Jednym pójdzie to szybciej, inni będą musieli to ćwiczyć dłużej, a jeszcze inni do końca swoich dni będą mówić z silnym akcentem polskim.

          Powtarzam więc raz jeszcze wielkimi literami, bo chyba nie zakumałaś ;-P:

          NAWET JAK MÓWISZ Z AKCENTEM, HISZPAN ZROZUMIE.
          • duzeq Re: Języki obce 01.01.13, 21:38
            >Hiszpański jest przyjemny, polska wymowa go skaleczy, ale nie na tyle, żebyś się nie dogadała

            Jeszcze raz, bo chyba ty nie zakumalas: w tym kontekscie to brzmi tak, jakby POLSKA wymowa kaleczyla hiszpanski silniej (w domysle) niz jakies inne wymowy. Co jest oczywiscie bzdura.
            Do tego sie odnioslam, a nie do tego co to Hiszpanie potrafia zrozumiec.
            • gardenia_nowak Re: Języki obce 02.01.13, 00:34
              LOL big_grin ok, to napisz, co jeszcze wyczytałaś w tym zdaniu. Bo jak na razie widzę odleciałaś w interpretacji.

              Tam jest napisane, że polska wymowa (w domyśle świeżo uczącej się języka osoby, co można wywnioskować, czytając post założycielski, gdzie mowa... Uwaga! O NAUCE NOWEGO JĘZYKA) skaleczy ten język, ale będzie on nadal zrozumiały.
              • duzeq Re: Języki obce 02.01.13, 19:27
                > Tam jest napisane, że polska wymowa (w domyśle świeżo uczącej się języka osoby,
                > co można wywnioskować, czytając post założycielski, gdzie mowa... Uwaga! O NAU
                > CE NOWEGO JĘZYKA) skaleczy ten język, ale będzie on nadal zrozumiały.

                I abarot. Zdanie napisalas w ten sposob, ze odnosi sie wrazenie, ze generalizujesz na temat POLSKIEJ WYMOWY, a nie ze odnosisz sie do konkretnego przypadku. A teraz powiedz po co walnelas w ogole bzdure z polska wymowa, skoro wiadomo, ze KAZDA wymowa za PIERWSZYM razem skaleczy KAZDY jezyk? Jak juz chcialas podzielic sie radosna wiadomoscia, ze Hiszpanie kumuja kazdy akcent, to trzeba bylo powiedziec, ze hiszpanski jest o tyle fajny, ze ludzie cie szybko rozumieja. NIEZALEZNIE od wymowy.
                • gardenia_nowak Re: Języki obce 02.01.13, 23:19
                  Skup się na słowie pisanym, bo dyskutujesz sama ze sobą big_grin

                  Przecież to jedno i to samo:
                  Ty: hiszpanski jest o tyle fajny, ze ludzie cie szybko rozumieja. NIEZALEZNIE od wymowy.

                  Ja: polska wymowa nie skaleczy języka na tyle, abyśmy nie mogli się dogadać.

                  A może obawiasz się, że autorka mając poziom B1 w angielskim będzie po hiszpańsku mówić z angielskim akcentem? To chyba oczywiste, że będzie mówić z polskim, co jest UŁATWIENIEM (to Ty zaczęłaś fantazjować, że ja uważam to za wadę), bo tym łatwiej będzie zrozumiana.

                  Niecierpliwie czekam na odpowiedź big_grin
          • duzeq Re: Języki obce 02.01.13, 19:22
            Po roku pobytu w Argentynie Amerykanin zlapal taki akcent. Prosze cie, nie rozsmieszaj mnie big_grin.
            • gardenia_nowak Re: Języki obce 02.01.13, 23:20
              ? Czemu po roku? Po czterech, o czym mówi w pierwszym zdaniu.
              • gardenia_nowak Re: Języki obce 02.01.13, 23:24
                Po 4 latach kontaktów z Argentyną po skończeniu college'u postanowił pojechać na rok do Argentyny już znając język, po to żeby go "perfect", a nie "learn". ;-P
Inne wątki na temat:
Pełna wersja