sarling
30.12.12, 11:05
Nie trzeba długo tu siedzieć i wnikliwie analizować, żeby wiedzieć z kim dyskusja na bank przejdzie na poziom rynsztokowy lub absurdalny.
Tymczasem z wielkim zdziwieniem zauważam, że dyskusje o niczym toczą się na całego!
A potem żale, podśmiechujki, drwiny itd.
Po co?
Przecież to oczywiste, że nic się nie zmieni, że konwencja autoprezentacji tych osób jest taka a nie inna, to po co narażać lakier z palców na odpryski?
Zawsze mam absmak czytając pyskówki, ale większy dotyczy tych, powiedzmy "normalnych", którzy z takim zapałem skaczą w pomyje.
Odpuście sobie, wygaście i będzie pięknie