Schizofernia-jak żyć ?

30.12.12, 18:37
Znacie osoby chore na schizofrenię ? Jak ona się objawia na codzien ? Czy może się zdarzyć , że pojawi się nagle u osoby 50 letniej ?
Co zrobić jesli podejrzewa się tę chorobę u bliskiej osoby-jak sie przekonać, udowodnić, pomóc ?

Pytania nie są retoryczne-dotyczą bezpośrednio osoby mi bliskiej. Będę wdzięczna za podzielenie się historiami z życia.
    • a.va Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 18:45
      Znam, z tym że ta osoba choruje już od wielu lat. Choroba objawia się oderwaniem od rzeczywistości, wygadywaniem głupstw, zapominaniem o różnych rzeczach (np. o wstawionych na gaz ziemniakach). Jeśli podejrzewałabym, że ktoś mi bliski zachorował na schizofrenię, to postarałabym się jak najszybciej pójść z nim do lekarza i po badaniu porozmawiać z lekarzem sam na sam. Dobrze leczona schizofrenia da się trzymać w ryzach.
      • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 18:48
        Trzy objawy , które opisałaś- są
        Jak zaprowadzić do lekarza dorosłą osobę ? rozmowy, propozycje pójścia choćby do psychologa nic nie dają bo : " a po co mi psycholog? "
        • princesswhitewolf Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 18:51
          no wlasnie. Czasami rodziny maja bardzo powazny problem i musza uzyskac nakaz leczenia z sadu. A aby to zrobic musi byc obserwacja lekarzy, a obserwuj to takiego delikwenta co do lekarza nie chce isc...

          Rodziny robia wowczas wszystko co moga, od swiadkow przez nagrywanie "faz" na kamere video.
          • princesswhitewolf Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 18:56
            Powazne choroby psychiczne jak paranoja czy schizofrenia itd sa o tyle trudne do utrzymania w ryzach ze pacjent jak mu sie poprawi wychodzi ze szpitala. Poza szpitalem jak mu sie poprawi to uwaza ze juz mu przeszlo i czesto odstawia leki. Czasami nie odstawia ale niejako organizm na tyle sie przyzwyczai tudziez sprawa sie pogarsza, iz nalezaloby zwiekszyc dawke psychotropow etc, ale niestety jest to moment trudny do uchwycenia. A jak popadnie w doline to znow odstawia leki... Oni zawsze uwazaja ze "nic im nie jest" i to inni spiskuja wokol. Chyba tylko w fazie kontrolowanej moga miec swiadomosc choroby.
            • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 18:59
              szpital-to efekt przy końcu drogi, to już zrobienie czegoś
              ale jak /co zrobić by sie przekonać a zarazem nie skrzywdzić podejrzeniem bliskiej osoby (bo nie wiem czy to prawda)
              • princesswhitewolf Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 20:02
                wyobrazam sobie. Bardzo trudny problem, zwlaszcza ze nie jestes lekarzem psychiatra i kazdy z nas laikow to omylna istota...
                • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:22
                  uncertain
        • madziaaaa Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 18:56
          osoba, o której pisałam niżej nie chciała iść do lekarz, nie widziała problemu. Nie czuła go po prostu. Podczas ataku siostra po prostu wezwała pogotowie, bo obawiała się o życie i chorej i dzieci własnych i jej, bo zaczęła być niebezpieczna.
        • lily-evans01 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 18:57
          Znam osobę, która w wieku ponad czterdziestu lat dostała nagłego ataku omamów, dziwnych zachowań, bezsensownego słowotoku itp. Diagnoza - schizofrenia paranoidalna.
          Akurat u niej wystąpiło to w tak silny sposób + tendencje samobójcze, że rodzina wezwała psychiatrę na telefon do domu. Ten po pierwsze przepisał leki, które jako tako opanowały ten stan i przychodził na obserwację. Potem, po opanowaniu sytuacji, było leczenie w gabinecie + terapia u psychologa.
          Obyło się bez szpitala, który nie jest niczym innym, jak gnojeniem ludzi chorych psychicznie, bo personel świetnie wie, że nikt nie da wiary słowu WARIATA.
          Wiem, że ta pani bierze leki, funkcjonuje normalnie, pracuje.
          Może więc domowa wizyta lekarza (ale nie psychologa - lekarza psychiatry!) byłaby jakimś rozwiązaniem? Kosztować kosztuje, ale może zapobiec nieszczęściu...
          • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 19:01
            Lekarz przepisał-a ta osoba je dobrowlonie wzięła ?
            Lily-to na razie moje spekulacje, nie chce nikogo skrzywdzić waląć z grubej rury sprowadzenie lekarza uncertain
            • madziaaaa Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 19:07
              bardzo długo była pilnowana jak małe dziecko, by wzięła. teraz ma świadomość swojej choroby, bierze leki regularnie. Gorzej, ze coraz mniej akceptuje siebie, po lekach bardzo przytyła, je praktycznie non stop. Zawsze była bardzo atrakcyjna, zadbana.Mówi, ze po prostu cały czas jest głodna. Teraz, po kilkuletnim leczeniu ataki ma znacznie rzadziej, najczęściej własnie w tej porze jesienno zimowej.
              -
              • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:23
                Osoba, o której piszę nie lubi żyć. Jadła by żyć -od 3 tyg prawie nie je i nie śpi
            • lily-evans01 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 22:07
              Nie mam pojęcia, jak to wyglądało.
              Ta osoba była ponoć w stanie kompletnego braku kontaktu z rzeczywistością. Może coś podano i przełknęła, może to był zastrzyk.
              Nie znam jej aż tak blisko, wiem tylko, że obyło się bez leczenia szpitalnego (najgorsza rzecz na świecie chyba) i że kobieta normalnie funkcjonuje zawodowo, wśród rodziny i znajomych.
          • princesswhitewolf Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 19:08
            Obyło się bez szpitala, który nie jest niczym innym, jak gnojeniem ludzi chorych psychicznie, bo personel świetnie wie, że nikt nie da wiary słowu WARIATA.

            Rozne sa oddzialy dla psychicznie chorych i nie wszystkie to "oddzial zamkniety"smile i gumowe sciany. Nie trzymaja ludzi chorych na depresje z niebezpiecznymi. Moja matka pracuje w wojewodzkim szpitalu neuropsychiatrycznym od kilkudziesieciu lat (neurolog).
            Sek w tym ze w szpitalach takowych schizofrenikow trzyma sie tylko gdy maja faze powrotu choroby. Jak sie poprawia to wypuszcza sie ich do domu. Gdyby nie sluchano ich wcale to lekarze nie byliby zdolni do oceny kto ma remisje choroby a kto nie.
            Trzeba tez wziac pod uwage, ze schizofrenia to jak sie mowi "choroba krolewska" i choruja na nia bardzo czesto naprawde inteligentni ludzie. Czesto swoje konspiracyjne historie maja bardzo skrupulatnie opracowane tak ze...detektyw by sie nie domyslilsmile), a zwykly czlowiek uwierzy.

            W miejscowosci z jakiej pochodze cala rodzina od strony meza pewnej Pani uwazala, ze ona jest kuku bo mowi ze jej maz dziwnie sie zachowuje i powinien sie leczyc. Pewnej nocy ow Pan podczas ataku choroby zabil swoja matke, siostre jak spaly i zblizal sie rowniez do owej Pani kiedy ta sie obudzila. W szpitalu popelnil samobojstwo. <= schizofrenia to naprawde powazna choroba
            • lily-evans01 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 22:12
              Dlaczego tak piszę?
              Mieszkam w tym samym mieście, co Guderianka.
              W tym samym mieście pewna młoda osoba trafiła do szpitala w ostrej fazie choroby dwubiegunowej. Moja znajoma. Historię leczenia znam z opowieści jej rodziny.
              Młoda 20-letnia dziewczyna została wielokrotnie wykorzystana seksualnie przez pracownika oddziału psychiatrycznego. Miała świadomość tego, co się z nią wyrabia, ale była na tyle oszołomiona lekami, że nie mogła się obronić. Rodzice chcieli potem, żeby założyła sprawę do prokuratury. Gość ją nękał telefonicznie, gdy z tego szpitala wyszła. Dała sobie spokój.
              Jest pod opieką prywatną psychiatry i jakoś sobie radzi.
          • lolinka2 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 19:38
            lily-evans01 napisała:

            > Obyło się bez szpitala, który nie jest niczym innym, jak gnojeniem ludzi chorych
            > psychicznie, bo personel świetnie wie, że nikt nie da wiary słowu WARIATA.

            Skąd tak radykalna opinia? Nie wszędzie tak jest, nie wszędzie...
            • lily-evans01 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 22:15
              Przeczytaj, co napisałam post wyżej.
              Historia prawdziwa.
              Gdyby ktoś bliski mi zachorował psychicznie,wydałabym ostatnie pieniądze na leczenie psychiatryczne poza szpitalem...
              • stara.kociara Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 23:02
                > Gdyby ktoś bliski mi zachorował psychicznie,wydałabym ostatnie pieniądze na lec
                > zenie psychiatryczne poza szpitalem...

                Gdyby moja rodzina tak myślała, toby mnie nie było na świecie. Umieszczenie w szpitalu psychiatrycznym uratowało mi życie, byłam na prostej drodze do zagłodzenia się na śmierć. To co spotkało Twoją znajomą jest straszne, ale nie wszystkie oddziały tak wyglądają. Traktowana byłam z szacunkiem, po prostu jak pacjent, a nie "wariat", a to, co mówiłam było ważne - przecież rozmowa z chorym to podstawowe narzędzie diagnostyczne psychiatry (choroby psychicznej nie wykryje przecież żadne badanie).
              • lolinka2 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 00:01
                czyli generalizujesz na podstawie 1 przypadku?

                aha, więc: na Śląsku wszystkie matki to morderczynie (vide Katarzyna W.)

                Czy dostrzegasz teraz niedorzeczność swojego rozumowania?
                • lily-evans01 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 08:29
                  Dostrzegam to, że w szpitalu psychiatrycznym personel ma nad pacjentem władzę bez jakiejkolwiek kontroli... Czego dowodzą np. też doniesienia z oddziału dla młodzieży ze Starogardu Gdańskiego, sprawa nagłaśniana przez GW.

                  Czy generalizuję? Raczej mam pogląd, że jeśli ktoś może zrobić coś złego/dokonać nadużycia, bo jest bezkarny - to prędzej czy później to zrobi, bo taka jest ludzka natura. Może dziwny pogląd, ale wynika z wielu życiowych obserwacji i doświadczeń.

                  I jeszcze jedno, leczenie anoreksji to zupełnie inna sprawa niż obserwacja schizofrenii. W wypadku anoreksji separacja osoby zaburzonej od jej środowiska jest wręcz wskazana.
                  • stara.kociara Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 09:52
                    > I jeszcze jedno, leczenie anoreksji to zupełnie inna sprawa niż obserwacja schi
                    > zofrenii. W wypadku anoreksji separacja osoby zaburzonej od jej środowiska jest
                    > wręcz wskazana.

                    Nie choruję na anoreksję, tylko na chad. Trafiłam do szpitala w stanie głębokiej depresji.
                    • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 10:09
                      kociaro-jak się u Ciebie zaczęło? Sama podjęlaś decyzję o leczeniu czy Twoi bliscy ?
                      • stara.kociara Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 10:44
                        > kociaro-jak się u Ciebie zaczęło? Sama podjęlaś decyzję o leczeniu czy Twoi bli
                        > scy ?

                        Zaczęło się gdzieś po koniec podstawówki, pierwszy epizod depresji, ale nie dostałam pomocy, w końcu przeszło. W liceum kolejny + próba samobójcza, znów bez pomocy. A potem lata na huśtawce - albo depresja, albo euforia (którą brałam za stan normalny), picie na umór, olewka obowiązków, dziwne kontakty, brak hamulców. Leczę się dopiero od 2 lat, początkowo na depresję, dopiero w szpitalu postawiono prawidłową diagnozę. Do psychiatry wysłał mnie mąż, jak było z decyzją o szpitalu, nie pamiętam - byłam w takim stanie, że niewiele do mnie docierało.
                        Zachowanie Twojej mamy może wskazywać na chad, poznałam wiele osób z tym. To nie wyrok, z tym się żyje, ale trzeba brać leki.
                        • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:00
                          O ja pierniczę uncertain Dużo przeszłaś uncertain

                          Obserwuję , notuję, biorę pod uwagę wszystkie możliwości. Dziękuję za podzielenie się przeżyciami
                          • echtom Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 21:49
                            Nie jestem znawcą, ale też pomyślałam o CHAD. U mamy mojej koleżanki się rozwinęła w czasie menopauzy. Schizofrenia chyba częściej dotyka ludzi młodych.
                  • princesswhitewolf Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 21:27
                    że w szpitalu psychiatrycznym personel ma nad pacjentem władzę bez jakiejkolwiek kontrol

                    przeciez to znana sprawa ze prawie kazdy psychicznie chory uwaza lekarzy za swoich smiertelnych wrogow.
                    Skad wiesz ze ja wykorzystywali seksualnie? Skad pewnik ze nie miala urojen?
                    • lily-evans01 Re: Schizofernia-jak żyć ? 02.01.13, 00:11
                      Dziewczyna, jak doszła do siebie, opowiedziała w domu, co i jak. Rodzice byli u dyrektora szpitala, padały właśnie takie słowa - że to urojenia. Potem facet wziął z dokumentacji jej nr komórki i zaczęły się nieprzyjemne telefony, z dziwnymi sugestiami.
                      Osoba z rodziny wysłuchała takiej rozmowy na włączonym głośniku. Facet sam się niemal przyznawał i sugerował, co jej jeszcze zrobi i w jaki sposób, jeśli sprawie nada się bieg. To są słowa osoby trzeciej, zdrowej psychicznie.
                      Dziewczyna pozbyła się tego nru komórki, nie poszła do prokuratury (jest pełnoletnia), więc sprawa się rozmyła. Rodzina nie była w stanie jej zmusić do złożenia zawiadomienia o przestępstwie, czy jak to tam się zwie.
                • anek130 Re: Schizofernia-jak żyć ? 02.01.13, 13:02
                  ona była z Zagłębia, a nie ze Sląska, a to zupełnie coś innego
              • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 09:02
                też słyszałam niefajne opinie
                ale nikt kogo znam osobiście tam nie był uncertain
                • lily-evans01 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:06
                  Chodzi mi o szpital w Zd...
                  To był oddział dla dorosłych sad.
                  • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:20
                    tak wiem lily, mówimy o tym samym uncertain
        • a.nancy Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 09:24
          guderianka napisała:

          > Trzy objawy , które opisałaś- są

          te objawy mogą oznaczać bardzo wiele różnych schorzeń
      • madziaaaa Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 18:52
        znajoma dostała w wieku trzydziestukilku lat. Choroba wyszła po stresie związanym z rozwodem. Najgorsza jest dla niej pora jesienno-zimowa, pojawia się dodatkowo depresja. Nie obywa się wtedy bez hospitalizacji spowodowanej atakami paniki, lęku.W związku z chorobą przeszła na rentę. Dostaje jakieś marne grosze. Teraz ma zmienione leki, więc znów wszyscy najbliżsi żyją jak na bombie zegarowej.
    • paczwarka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 18:51
      Nie wiem jak namowic taka osobe na leczenie bo u nas ponieslismy totalna klese. Dlugo choroba byla nie rozpoznana,gdyz zawsze zwalalismy wszystko na alkohol a jak zaczelismy szukac pomocy to juz bylo za pozno. Popelnil samobojstwo.
      • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 18:52
        sad przykro mi
        tego też sie obawiam,,,,,obawiam się że gdy pryśnie bańka w której ta osoba żyje-nie pozostanie już nic..
        • paczwarka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 18:58
          ciezko z taka osoba sie mieszka a jak jeszcze alkoholik to po trojnie. Zawsze zastanawiamy sie czy gdyby nie alkohol to moze bysmy wczesniej to zauwazyli ale po kilkunastu latach zycia z nim po prostu czlowiek sie uodpornia (czytaj -zwyczajnie go olewal) Wiem jak to brzmi ale taka prawda jest. Od kiedy chorowal to zabardzo nie potrafie sobie przypomniecale wydaje mi sie ze z 3 lata przed smiercia. Pamietam jak mama zadzwonila do mnie z placzem ze ojciec dzwoni po rodzinie ze lodowka na klodke jest zamknieta.
          • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 19:01
            rozumiem Cię..uncertain
      • iskierka40 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 12:36
        znam....moja mama ale ma jakąś postać lekką albo dobrze leczona,kiedyś została zgwałcona i od tamtej pory choruje ale mi sie prędzej wydaje,że to była depresja,lecz 20lat temu nikt tego nie leczył ,stwierdzili ,ze to schizofrenia i już.
        Ale moja mama jest aktywna,wychowała dzieci mojej siostry,mojesmilefunkcjonuje normalnie i od 13 lat nie była w szpitalu,jest normalnym człowiekiem.
        To chyba zalezy od rodzaju,wsparcia,leków,leczenia,otoczenia ,itp...
        Druga osoba jaka znam popełniła samobujstwo 21.12.2012 ,lat 29 ,nie chciał sie leczyć.
        • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:01
          przykro mi iskierko uncertain
          moja mama tylko (aż)pracuje-jej pozostałą aktywność stanowi czatowanie uncertain
    • guderianka Re: Schizofrenia 30.12.12, 18:55
      z wrażenia błędy robię uncertain
    • stuletnia_stokrotka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 18:59
      moja znajoma choruje od lat o czym zresztą dowiedziałam się przypadkiem bo nigdy nie zauważyłam jej dziwnych zachowań.ale ja ją widzę codziennie i może dlatego-koleżanka,która dopiero co poznała tę chorą dziewczynę od razu stwierdziła,że ta zachowuje się jakoś dziwnie,jakby miała coś nie tak z głową.
      owa chora znajoma normalnie pracuje,leczy się.
      mając w rodzinie kogoś chorego można wystąpić z pozwem o ubezwłasnowolnienie-jeśli sąd na to przystąpi to wtedy można niejako zmusić chorego do leczenia.ale żeby sąd podjął taką decyzję należy wykazać,że osoba chora nie jest w stanie żyć samodzielnie,zagraża życiu swojemu lub innych.
      • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 19:03
        a co jesli osoba żyje samodzielnie, pracuje (prawie nie je od 3 tyg i mało śpi-zwalając winę na emocje i stan zakochania-to uwazam za imaginacje)
        • stuletnia_stokrotka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 19:06
          pojęcia nie mam co robić.
          póki nie jest ubezwłasnowolniona do niczego nie możecie jej zmusić-również do leczenia,spania i jedzenia.
        • princesswhitewolf Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 19:11
          prawie nie je od 3 tyg i mało śpi

          Tylko czy naprawde? Wiesz ja znam ludzi jacy sa tzw "ezoterykami" co to niby zyja bez jedzenia ( naczytali sie niejakiej Jasmuheen usprawiedliwiajacej swoja anoreksje domniemana duchowoscia ) i snu. Chrapia w dzien ze az milo, w nocy nie spia tylko TV ogladaja a jedza ponoc nie bo musza ale "dla przyjemnosci" jedzasmile))
          • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:25
            Schudła 4 kg-widać tzw. gołym okiem
            Robi pomyłki telefoniczne-dwa razy zadzwoniła do mnie w środku nocy ( ok. 2.30)
        • aandzia43 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 19:16
          Nie je, nie śpi i jest podkręcona z zakochania? To może być mania. Ile kobieta ma lat? Jak długo ją znasz i co sądzisz o jej równowadze emocjonalnej sprzed tych ostatnich zachowań?
          • guderianka aandzia 30.12.12, 21:26
            po 50 tce
            znam ją cale życie-to moja mama..
            sądzę, że jej równowaga psychiczna jest mocno zaburzona..
            • princesswhitewolf Re: aandzia 30.12.12, 21:50
              znam ją cale życie-to moja mama..

              oo jezu. no to rzeczywiscie nie masz latwo. pomysl z pogotowiem to dobra mysl tylko czy trzeba czekac az do takiego momentu... Na pewno sa jakies punkty porady dla rodziny osob chorych.
              • guderianka Re: aandzia 31.12.12, 09:03
                najpierw musze poukładać sobie wszystko w głowie i upewnić się że tak jest-póki co spekuluję uncertain
          • memphis90 Re: Schizofernia-jak żyć ? 01.01.13, 15:22
            Też pomyślałam o manii. Szczególnie, że może przebiegać z urojeniami. Mój dobry znajomy choruje na dwubiegunówkę; sądziłam, że depresja jest u niego gorsza (w sensie trudniejsza, z ryzykiem prób samobójczych itd), dopóki nie wyznał, że w fazie manii uważał, że potrafi latać... To już rzeczywiście było niebezpieczne sad
        • zocha-31 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 19:25
          Skąd pomysł że to schizofrenia? Może opiszesz jakieś konkretne sytuacje ?
          • mysz1978 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 19:34
            moze dobrze byloby sie najpierw samemu skontaktowac w psychiatra i jak najdokladniej opisac zachowania tej osoby? wiem ze diagnozy lekarz tak nei postawi ,ale rozjasni Wam troche sytuacje i pewnie tez doradzi jak ta osobe zachecic do wizyty
            • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:29
              mysza-to jest jakiś pomysł, dzięki
          • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:28
            zocha-dużo by pisać-opowiada o pewnej znajomości rzeczy, które sie nie zgadzają, nazwiska osób które nie istnieją, choroby których nie ma (np.osoba wygląda młoda bo jest chora na chorobę która sprawia że sie nie starzeje), niesamowite bogactwo tej osoby,miłość, historie i wypadki które ją spotykają, rodzeństwo które okazuje sie byc potomstwem, strzelaninę itp

            albo to jej imaginacja
            albo ktoś jej opowiada takie bzdury -ten ktoś jest mitomanem lub schizofrenikiem-a ona w to wierzy i tym żyje
            • zocha-31 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 22:01
              No cóż myślę że nikt Ci tutaj nic konkretnego nie odpowie, to nie musi być schizofrenia, ale może być. Nikt nie będzie wstanie tego dobrze określić na forum.

              Generalnie co by nie snuć domysłów, trzeba zrobić profesjonalne rozpoznanie u lekarza, a potem podejść do tematu na "sucho" bez zbędnych emocji i metodycznie.
              • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 09:03
                wiem, masz rację, dziękuję
            • krecik Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 10:16
              To moze byc bardzo szerokie spektrum chorob, od schizofrenii po zespol urojeniowo-omamowy. akurat na to ostatnie zapadl ktos z bliskiej mi rodziny, wiec rozpoznaje objawy, jak je wymieniasz. Ale u tej osoby doszlo do formy ostrej - z agresja i szpitalem psychiatrycznym wlacznie.

              Ag
              • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 10:20
                krecik-czego dotyczyły omamy?
                • krecik Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 10:56
                  W formie ostrej, kiedy wlasciwie sie dowiedzialam, dosyc brutalnie, o chorobie, osoba ta widziala i slyszala skandujace tlumy pod oknami. Pozniej sie dowiedzialam, ze juz od dlugiego czasu zameczala policje donosami na sasiadow, ze jej kradna rozmaite rzeczy, nachodza, wlamuja sie do jej mieszkania pod nieobecnosc, truja ja itp. Slyszala glosy i nieistniejace halasy. Oskarzala sasiadow o to, ze jej nie pozwalaja spac, czyniac harmider, przemawiajac do niej przez sciany. "Czula" ich dotyk na skorze, doslownie, widac bylo jak sie wzdraga, bo byla przeswiadczona, ze ktos ja dotyka, laskocze. Probowala przeniesc omamy na innych, byla przekonana, ze ktos chce zabic czlonkow jej rodziny. Byly wiec "ostrzegawcze" telefony w nocy.

                  Kiedy juz zostala zaprowadzona do lekarza, najpierw poddala sie leczeniu, ale potem przestala brac tabletki, wiec oczywiscie choroba postepowala dalej. Potem byl szpital psychiatryczny, dwa razy, i konkretne leczenie. Jestem przeswiadczona, ze choroba nadal postepowala, ale z powodu lekow juz nie tak nasilona a chora zaczela sie kryc z objawami przed rodzina i dochodzaca pielegniarka. Podobnie jak ze swoim alkoholizmem, utrzymywala, ze juz wszystko w porzadku i nie choruje.

                  Ag
                  • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:02
                    to w "moim" przypadku nie ma takich ostrych jazd
                    zaczynam już wątpić w swoje odczucia uncertain
        • lolinka2 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 19:40
          ejj, to bardziej jak epizod maniakalny w chorobie dwubiegunowej brzmi, nie jak schizofrenia.
          • princesswhitewolf Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 20:05
            A dwubiegunowa( bi-polar) jest bardzo czesta choroba psychiczna i co ciekawe jesli odpowiednio wczesnie rozpoznana ponoc dosc skutecznie leczyc sie da ta chorobe.
            Catherine Zeta-Johnes ponoc na ta chorobe cierpi co ujawnila niedawno...
            • lolinka2 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:16
              Leczyć w sensie "wyleczyć" - nie.
              Leczyć w sensie otoczenie nie wie, że się choruje, bo pacjent funkcjonuje b. normalnie - tak.
              • mysz1978 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:20
                tak mysle o dwubiegunowce, ze z tego co wiem, to ona "uderza" wczesniej niz okolo 50 roku zycia, choc wiaodmo ze moze byc roznie...

                i dlatego radze spisanie wszystkich objawow i konsultacje z lekarzem
          • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:29
            lolinko-opisz proszę w skrócie i życiowo-nie naukowo
            • lolinka2 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 00:04
              prive poszedł - jakiś czas temu.
        • malinkaaaaaaaaaa Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 20:50
          To raczej wygląda jak choroba afektywna dwubiegunowa. Znam i schizofrenika i chad-ową kobietęwink W pierwszym wypadku to raczej opowieści o lotach na księżyc i jedzeniu mięsa z jelenia, w drugim - to co piszesz, bezkrytyczne podejście do swoich działań, trwonienie pieniędzy, zaciąganie kredytów, bezsenność, generalnie motor w tyłku i co ja nie mogę - w fazie manii, w fazie depresji - strach przed wyjściem za próg mieszkania, gapienie się bezmyślne, otępienie. Najważniejsze są dobrze dobrane leki. W obu przypadkach niestety kończyło się na siłowym rozwiązaniu i umieszczeniu w szpitalu bez zgody chorego. Wolimy działać i nie czekać na tragedię.
          • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:30
            malinkaaa-jesteś juz trzecią osobą, która tak pisze
            możesz napisac coś wiecej?ja sama tez poczytam w googlach
    • inguszetia_2006 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 19:09
      Witam,
      Dlaczego myślisz o schizofrenii? Może dwubiegunówka raczej? To drugie znam dobrze, bo bliska mi osoba choruje. Mogę coś podpowiedzieć, ewentualnie.
      Pzdr.
      Ing
      • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:31
        Inguszetia- napisz więcej
        Jesli chcesz moge wiecej szczegółów napisac na prv-może zobaczysz korelacje
        • inguszetia_2006 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 22:11
          guderianka napisała:
          Inguszetia- napisz więcej Jesli chcesz moge wiecej szczegółów napisac na prv-może zobaczysz korelacje
          Witam,
          U mnie zaczęło się od religijności. X zaczął cytować cytaty biblijne, takie zwłaszcza, kiedy Chrystus podnosi z choroby, ze świata zmarłych etc., pojawiła się wielka moc twórcza, założył firmę, pojawiły się kredyty - trudno odmówić inżynierowi, który tak przekonująco mówi i jest takim specjalistą itd. Jak ktoś się nie zgadzał, to był najpierw upierdliwcem, by potem stać się wcieleniem szatana, złym duchem, podcinaczem skrzydeł, wrogiem etc. Głośny, tubalny głos, nawet jak się mówi o pierdołach. Krzyki, natchniony, nachalny ton. Poczucie wszechmocy i szukanie pomocników. Gdy pomocnicy uciekają, w poczuciu zagrożenia,to rzucane są nich kalumnie, chamskie odzywki, obrażanie ludzi jest na porządku dziennym, bo to wrogowie, nie rozumiejący genialnych założeń. Kto nie rozumie, ten przeciwko mnie. Potem rękoczyny wobec najsłabszych, natchnionych przez szatana, można im przylać, bo to i tak dzieci szatana, niech sie opamiętają. Głosy zewsząd, że mam rację, a reszta jest głupia, prymitywna, nie rozumie.Potem następuje ubezwłasnowolnienie przez rodzinę, rozdzielnośc majatkowa, psychiatryk i głęboka depresja chorego i duże dawki litu. Okresy skruszenia, błaganie o wybaczenie, o zrozumienie, ale to ciężko ludziom idzie, bo pamiętają dotkliwe słowa, które usłyszeli. Spalone mosty. Czasami chory ucieka z psychiatryka, tzn, wypisuje się na własne życzenie, bo dopóki nie narobi prawdziwego bałaganu, to nikt go nie ubezwłasnowolni. Rodzina jest bezsilna, musi czekać aż chory narozrabia solidnie, by uzyskać odpowiednie papiery. Uff... To jest ciężkie, ale bardzo proste w diagnozie dla lekarzy.
          Pzdr.
          Ing
          • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 09:28
            rany boskie.. sad
            brak mi słów uncertain
    • dzoaann Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 19:24
      jak bylam nastolatka, to moja kolezanka z sasiedztwa zaczela sie dziwnie zachowywac, mowila do siebie, miala rozne, zmienne nastroje. Potem byla proba samobojcza, szpital i diagnoza schizofrenii paranoidalnej- przezylam to bardzo, bo bylysmy blisko... niestety rodzice po tej akcji podjeli decyzje o wyprowadzce. Przez kilka miesiecy dostawalam od niej listy, bez adresy zwrotnego. Po roku byla druga proba samobojcza, zakonczona sukcesem o czym dowiedzialam sie duuuuzo pozniej.
      nie mam pojecia jak postepowac w wypadku doroslej, niesklonnej do leczenia osoby. Cos mi sie o uszy obilo, ze ktos w rodzinie wzywal lekarza do domu w czasie ataku chorego, zabrali go przymusowo, bo byl niebezpieczny i niby zdiagnozowali. Ale nie wiem ile w tym prawdy....
    • ganesza Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 20:02
      przeczytaj "Życie ze schzofrenią - poradnik dla rodzin" i "Schizofrenia" Kępińskiego.

      • marzanna_2015 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:04
        ja pracuję w dps, mamy kilku mieszkańców ze schizofrenią, jeśli mają dobrze ustawione leki to jest OK, o to by je brali regularnie dbamy już my, są też niestety sytuacje kryzysowe. Mam sąsiada samotnego, na początku traktowany jako dziwak z czasem zauważyłam, że ma bardzo typowe objawy choroby psychicznej, biega po mrozie przez kilka dni nieubrany, krzyczy, rozmawia z patykiem,zrobiłam mały wywiad i okazało się, że leczył się lat parę temu u psychiatry ale przestał, rodziny nie ma więc nie ma kto tego dopilnować. Od pół roku nie ma z czego żyć bo renta była okresowa. Nawet dziś widziałam jak spod śniegu wygrzebuję zgniłe jabłka, moją pomoc odrzuca, twierdzi,że chcę go truć. Od czasu kiedy moje dzieci zaczęły bać się wychodzić na podwórko, ruszyłam do ops i dzielnicowego, i tak co dwa tygodnie, poskutkowało. Do sądu został skierowany wniosek o umieszczenie na leczenie przymusowe, jest małe ale bo czas jaki ma sąd to pół roku a póki co to jest zima. Jak rano wychodzę do pracy to rozglądam się czy nie leży gdzieś w śniegu.
      • kozica111 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:08
        Wygląda raczej na dwubiegunówkę, na twoim miejscu spotkałabym się z psychiatrą i opisała sytuację, myślę że lepiej będzie diagnozował niż forum i może coś doradzi.
        • annakate Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:25
          Brak poczucia choroby to jeden z kliniczncznych objawów choroby psychicznej, osoba chora psychicznie raczej ma poczucie, że świat zwariował, nie ona. Bardzo niepokojące są omamy - i wbrew pozorom najczęstsze nie są wzrokowe, tylko czuciowe (osoba czuje robaki pod skórą), słuchowe (ktos mówi tej osobie, co ma robić), smakowe (jedzenie smakuje inaczej, niż zwykle, pewni ktoś coś dosypał). Na pocieszenie - tak późny początek schizofrenii to rzadkość; zazwyczaj ujawnia się w wieku dojrzewania lub wczesnej młodości.
          Idź do psychiatry (na razie sama) - porozmawiaj o swoich spostrzeżeniach, jeśli potwierdzą, że coś jest nie halo trzeba będzie próbować skłonić tą osobę do leczenia, a jesli to nie da rezultatu możliwe jest leczenie przymusowe - psychiatra powie Ci jak się za to zabrać, poczytaj ustawę o ochronie zdrowia psychicznego od art 22 poczynając.
          • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:32
            annakante-dziękuję
    • demonii.larua Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:20
      Mama mojej koleżanki była schizofreniczką. Choroba uaktywniła się u niej tuż po rozwodzie, jeszcze nie miała trzydziestu lat. Dla nas smarkul była to po prostu dziwna osoba, która chodziła w kapciach po śniegu, lub wystawała w koszuli nocnej na mrozie nie raz po kilka godzin lub latem odziana w futro paradowała. Miała dobre okresy po powrocie ze szpitala, kilka miesięcy jej matka czy siostra pilnowały by brała leki potem przestawały jej pilnować i w końcu następował kolejny atak. Pogorszyło jej się jeszcze po śmierci ojca, byłyśmy już wtedy nastolatkami. Zmarła jakieś 10 lat temu, wycieńczona zażyła wszystkie leki które były w domu - swoje i matki.
      Moja siostra spotykała się z chłopakiem chorym na schizofrenię, w ogóle nie było widać po nim choroby, studiował i funkcjonował normalnie w społeczeństwie.
      • demonii.larua Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:22
        za szybko wysłane.
        Jak pomóc? Siłą nie wiele, ale może warto rejestrować mniej zwyczajne zachowanie, odstępstwa od normy. Ewentualnie udać się do poradni zdrowia psychicznego i pogadać z lekarzem, który może doradzi jakieś sensowne rozwiązanie.
        • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:34
          demonka-dzięki
          biję się z myślami i zastanawiam czy to nie ja wariuję-że może powinnam wierzyć, uwierzyć,łykac wszystkie niedorzeczności bo może to prawda a ja robię krzywdę podejrzewając chorobę psychiczną..
          • verdana Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:46
            Schizofrenia koło 50-tki jest bardzo, bardzo mało prawdopodobna. Zazwyczaqj objawia sie w znacznie młodwszym wieku - chyba, ze przeoczono przez wiele lat objawy.
            Natomiast inna choroba psychiczna - niewykluczona.
          • demonii.larua Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:48
            Można "łykać "do czasu, ale jeśli to choroba psychiczna z czasem bez leczenia nie będzie lepiej.
            Skoro to bliska osoba, to doskonale wiesz jak się zachowywała do tej pory, widzisz różnicę - pamiętaj że hmm zakochanie czy czym ona to tłumaczy objawia się różnie u ludzi, nie koniecznie może mieścić się w Twoich "ramkach", dlatego ja osobiście przyglądałabym się i udała po poradę do specjalisty.
          • zawszemagda Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 12:08
            Warto pomyśleć jeszcze nad ewentualnością guza mózgu - też może dawać objawy choroby psychicznej.
            • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:03
              będę miała na uwadze tę możliwość-dziękuję
    • mapewoj Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:47
      Temat trudny. Mysle ze najlepiej jak jest mozliwosc zaprosic takiego psychologa lub psychiatre do domu. Jesli dorosla osoba nie chce sie leczyc. Ja nie mam dobrych wspomnien, ani doswiadczenia w zyciu z doroslym schizo. Trzeba sie uzbroic w cierpliwosc i miec dystans. Ogolnie trduno i strasznie. Niestety
    • aandzia43 Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 21:53
      Gudrianko, idź na forum dla Chadowców i załóż wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/f,15184,choroba_afektywna_dwubiegunowa.html
      Tam piszą ludzie z ChAD-em różnych typów i z bliscy osób chorych. Mają dużą wiedzę popartą osobistym doświadczeniem. Faza maniakalna ChAD-u, schizofrenia, inna psychoza - nieważne teraz - powiedzą ci, co masz robić.
      • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 09:07
        dziękuję za namiar
        może się odważe aczkolwiek nie chciałabym na forum publicznym pisać całej historii
        • aandzia43 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:00
          Skoro odważyłaś się napisać tutaj, gdzie dziewczyny znają cie od dawna, to czemu nie miałabyś zacząć tematu na forum bardziej mhhmm.. fachowym? Na Schizofrenii czy Chorobie afektywnej dwubiegunowej dowiesz się więcej i szybciej niż na emamie (nie umniejszając wiedzy i doświadczeniom emam smile) Poza tym nie musisz opisywać całej historii na forum, możesz po jakimś czasie przejść na priva z kimś, kto zechce porozmawiać z tobą na osobności i jemu wyłuszczyć bardziej intymne szczegóły.
          • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:05
            Niby racja ale to co przedstawiłam tutaj to ułamek tego co się dzieje-nie opisałam całej historii. Może odważę się i tam wejść-mam juz punkt zahaczenia, wiem gdzie moge sie zwrocić na co patrzyć. To dużo. No i czekam na rozwoj sytuacji-bo to co trwa teraz to dopiero 4 tyg-zobaczymy co bedzie dalej
            • krecik Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 19:03
              Jesli chcesz pogadac na privie, napisz.

              Ag
              • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 01.01.13, 09:51
                krecik-dziękuję, odezwe sie w razie co
    • mamgabi Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 23:11
      A może to Alzheimer? Zapominanie. Zaburzenia rytmu dnia. Urojenia. Typowe dla tego schorzenia. Najmłodsze osoby w Polsce to 30 latki, na świecie 18 latek. Diagnozę u mojego taty postawił neurolog.
      • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 09:06
        Nie, na pewno nie Alzheimer. dziadek miał Alzheimera i całkiem odmiennie to wyglądało
        • naturalna59 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 09:34
          Alzheimer roznie sie zaczyna. W mojej rodzinie bliska osoba miala wlasnie takie pierwsze objawy jak opisalas i nie miala jeszcze 60 lat. Identycznie moga sie tez zaczynac jak Alzheimer choroby demencyjne zwiazane z wylewami w mozgu ( sa to czasem jedyne objawy) Bliska mi osoba zanim postawiono diagnoze, byla badana tez w tym kierunku.

          Natomiast schizofrenia prawie nigdy nie zaczyna sie w pozniejszym wieku. Czesto tez uaktywnia ja nagly stres. Zreszta nie zycze Ci tego by Twoje przypuszczenia sie sprawdzily, schzofrenia czesto jest dziedziczna i bardzo trudna do utrzymywania w ryzach.

          Nie chce sie rozpisywac, sama zyje w strachu przed alzheimerem, ktory tez jest czesto dziedziczony i czekam az w koncu naukowcy cos wymysla, by ta straszna chorobe powstrzymac.W przypadku chorob psychicznych widac wyraznie jak bardzo swiatowa medycyna ciagle jest w powijakach i ile jeszcze jest do zrobienia.



          Zycze sily.

          • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 09:37
            dziękuję
            ja widziałam tylko jeden przypadek alzheimera-faktycznie może byc rożnie
            z tego co mi piszecie faktycznie tylko modlic sie by to było cos innego uncertain
    • anorektycznazdzira Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 23:52
      Brałabym prywatnego psychiatrę. Najpierw pogadać samodzielnie, potem pokazać chorą. Mnie to też wygląda na manię lub inny rodzaj zaburzenia, nie wykluczałabym czegoś powiązanego z wiekiem- jeśli tak, można się pozytywnie zdziwić, bo leczenie może się okazać dość proste. Z lekami zwykle jest tak, że problem jest zacząć. Później chory dochodzi nieco do siebie i zaczyna rozumieć, ze musi leki brać, a przynajmniej daje sobie przetłumaczyć. Co do lekarza, to polecam zainwestować w prywatnego, bo kiedy stanie się "Twoim" lekarzem, to mozesz sobie pozwolić na rozmaite wybiegi, aby namówić mamę na wizytę: wcisnąć jej, że to lekarz innej specjalności, a w ogóle to Twój znajomy z pracy albo ze studiów, albo cokolwiek, co zmniejszy jej opory. Pomyśl twórczo, co by ją zachęciło a lekarzowi przedstawisz sprawę, to przecież będzie współpracował. Mojej mamie z moją babcią udał się swego czasu wybieg z "geriatrą", pisałam o tym kiedyś. Fakt, Twoja mama za młoda raczej na geriatrę, ale wymyśl coś co chwyci. Trzymam kciuki, bo widzę, że masz niewesoło...
      • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 09:11
        anorektyczna-mama odkąd mnie urodziła przez prawie 30 lat nie była u ginekologa, gdy umierało jej rodzeństwo, jeden po drugim, lub chorowało (białaczka lub epizody białaczki)nie chciała zrobić sobie badań, nawet moje argumenty by pomyślały o swoich wnuczkach nie przekonały jej do zrobienia markerów. 2 lata temu trafiła do szpitala-bo hemoglobinę miała na poziomie 5%. Do takiego stanu sie doprowadziła (ja mówię ze to takie skrywane samobójstwo podświadome)-ponieważ była wystraszona transfuzjami, szpitalem (pierwszym w zyciu) namówiłam ją na wizzytę u mojego gina-której efektem była histerektomia. Tylko do tego gina chodzi. Moje sugestie by poszła do psychologa (nie lubi zyć, widzi wszystko w czarnych barwach, ciągle powtarza że ma pecha, załamuje sie szczegółami) nie trafiają do niej . A teraz to nic nie trafia bo w końcu "jestem szczęlsiwa, pewna, wiem czego chcę" . uncertain
        • krecik Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 10:23
          Heh, jakbym czytala o tej osobie, o ktorej juz wyzej pisalam...
          Czarnowidztwo, niechec do lekarzy, plus postawa "wszystkiemu winni sa oni". Z tym, ze u tej osoby bylo powiazanie z alkoholizmem i zmianami w mozgu - potwierdzonymi klinicznie.

          Ag
          • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 10:29
            Alkoholizmu nie ma-jestem pewna
            Zmian w mózgu-z przyczyn powyższych-nie wiem i sie nie dowiem
            Dodam do tego podatność na sugestię-w zallezności od tego z jaką osobą jest związana wyznaje jej opinie i poglądy. Gdy była z wyznawcą Jarkacza mówiła o tym, ze Tusk rozpętał mgłę (serio), gdy z kim innym-twierdziła z pewnościa, że ona całe życie głosowała na sld itp itd. teraz nagle wierzy w duchy nawiedzające domostwa, w egozrcyzmy itd -chociaż nigdy w to nie wierzyla
            • krecik Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 10:42
              Alkoholizm to byl tylko katalizator. Jestem pewna, ze i bez tego choroba by sie pojawila - moze tylko w lagodniejszej formie.

              Natomiast wszystkie te duchowe-egzorcyzmiczne rzeczy brzmia bardzo znajomo...

              Ag
              • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:07
                Te ezoteryczny jazdy były moją właściwością-swego czasu sporo przeszłam- mama negowała je zawsze, wątpiła. Gdy sama użyła słów o duchach, nawiedzeniu i że ona zaangażuje się w zniszczenie, że zamowiła mszę (to mnie ubodło bo kasy nie ma, a tu taki wydatek)
                zorientowałam sie, że ktoś ją podmienił
                • krecik Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 18:59
                  A nie, to w takim razie nie ma zwiazku. Natomiast zmiana osobowosci/pogladow jak najbardziej. Moja znajoma osoba tez wydawala pieniadze. To znaczy, wyciagala z konta swoje oszczednosci po trochu i je wydawala - nie wiadomo na co. Dowiedzialam sie o tym duzo pozniej, przegladajac wyciagi. Przy czym caly czas oskarzala sasiadow, ze jej te pieniadze kradna...

                  Ag
        • deelandra Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 10:26
          to ciekawe, co piszesz, o tym "samobójstwie podświadomym", bo podobnego terminu używam w stosunku do siebie, ja również bardzo świadomie doprowadziłam do pogorszenia swojego stanu zdrowia, właśnie po to, żeby po prostu na cokolwiek umrzeć
          powtórzę to, co kilka osób już tu napisało, choć zaznaczam, że psychiatrą nie jestem i nie ośmielę się stawiać diagnozy przez net, to jednak mogę porównać do swoich doświadczeń objawy, które opisałaś, i również skłaniałabym się właśnie ku stwierdzeniu, że to epizod maniakalny w ChAD
          jak taką osobę namówić do leczenia nie mam pojęcia, ale wiem, że ważne jest uświadomienie sobie tej choroby, co trwa czasem bardzo długo, czasem jeszcze dłużej pogodzenie się z tym, a gdzie jeszcze do decyzji o podjęciu leczenia? hektar...
          wiem, że u mnie choroba ujawniła się w wieku 12 lat, po 30-stym roku życia nastąpiło znaczne pogorszenie, i teraz bez leków właściwie już nie funkcjonuję... mnie do psychiatry wykopał mąż, więc wiem, że osoby bliskie mogą mieć wpływ na chorego, ale on sam musi mieć jakąkolwiek motywację do leczenia, dla mnie były to dzieci
          • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 10:33
            deela-to ważne co piszesz
            nie wiem czy termin, którego używamy faktycznie funkcjonuje-jednak ja tak nazwyam wszelką niechęć do pomocy sobie, takie działania -nieświadome-które wpływają na pogorszenie stanu zdrowia

            deela-Tobie zalezy na Meżu i dzieciach, mojej mamie nie zalezy na tyle ani na mnie ani na swoich wnukach, zawsze -mówię o działaniach bo nie wiem co w jej sercu-przejawiała większe zainteresowanie różnym panom ktorzy pojawili sie w jej życiu, poddawła sie ich sugestii, wyznawała te same co oni poglądy itp-czasami calkiem rózne. Ja nie byłam jej w stanie skłonić i przekonać do niczego. Jeżeli obecna sytuacja faktycznie występuje-i ktoś zakręcił nia bardzo mocno, bardzo sugestywnie-to tylko ten ktoś może ją nakłonić by zdecydowała sie na jakiegoś lekarza. Ale...ten ktoś ma takie fantastyczne dziwne życie niczym bohater serialu brazylisjkiego-i ponoc ma schizofrenie. Co za masakra..
            • deelandra Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 10:46
              właśnie myślę o znalezieniu jakiegokolwiek punktu zaczepienia, jeśli to stan maniakalny, to i owo "zakochanie" to zwykła ściema, bo ta osoba albo nic o tym nie wie, albo wie, ale wcale nie odwzajemnia tego uczucia, to takie wyidealizowanie miłości, która istnieje tylko w jej głowie
              to smutne, o czym piszesz, że twoja mama bardziej interesowała się różnymi panami w swoim życiu, niż własną rodziną i dziećmi, to musi być bardzo bolesne i przykre dla ciebie, jednak miłość matki to najważniejsza rzecz w życiu każdego dziecka
              ale nie chcę teraz tego drapać, stan maniakalny ma to do siebie, że mija, a po nim pojawia się okres potężnej depresji połączonej z głębokim wyczerpaniem fizycznym, bo mania dosłownie zżera człowieka, sam stan trwa różnie, ale jeśli piszesz o 3 tygodniach to już jest bardzo, bardzo długo, więc pewnie niedługo będzie odwrót o 180 stopni, w fazie depresji jeszcze ciężej jest kogoś na cokolwiek namówić, dlaczego tak jest to chyba nie muszę tłumaczyć, ale wtedy żadne działanie nie ma sensu, ani celu... chociaż może właśnie wtedy pojawi się szansa, żeby komuś przemówić do rozsądku (a mało jest go wtedy, oj mało) i obiecać magiczne tableteczki, dzięki którym życie będzie ładniejsze... oczywiście leki przeciwdepresyjne tak nie działają, ale jak już się zacznie je brać to jednak poprawa powoli przyjdzie, zazwyczaj od razu są włączane przy okazji stabilizatory, sama nazwa wskazuje do czego służą
              pomyśl, czy ty byś nie mogła pójść do psychiatry, porozmawiać o mamie i może wspólnie znajdziecie jakiś sposób, żeby ją zachęcić do wizyty, jednak lekarz ma większe doświadczenie w tym, jak postępować z chorym, może wymyślić coś mądrzejszego niż my wszyscy tutaj razem wzięci
              • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:13
                Przykre-aczkolwiek nie tak bardzo jak może sie wydawać. Nienawidziłam jej odkąd skonczyłam kilka lat, ona mnie też nie lubiła (odwrócony kompleks Edypa, była zazdrosna o mój kontakt z tatą), latami prowadziłyśmy walkę, miałam nawet przez nią próby samobójcze-bardzo odczuwałam brak matczynej miłości i zainteresowania. Żyłysmy obok siebie, potem nastąpiła eskalacja złych emocji i zakonczenie chwilowego zbliżenia po śmierci Taty-do tego stopnia, ze chciała mi odebrać prawa do dziecka (tak mówiła). Wyprowadziłam sie, oderwałam i uodporniłam, stosunki były poprawne, nazwałabym je przyjaźnią . Smiałam sie z jej zaangażowania -ale byłam szczęsliwa ze nie jest sama, że ma kogoś. dopiero ostatnie półrocze obfituje w dziwne zachowania i wydarzenia. Ja jestem trochę oderwana od rzeczywistości-interesuje sie ezoteryką, duchowością itp-mogę sie mylic co do swoich odczuc. Ale mój racjonalny i do bólu analityczny Mąż zauważa to samo uncertain

                3 tygodnie-eufori, miłości, planów małżeńskich-teraz jest to czego sie spodziewałam-wypadek, problemy, próba rozłączenia jej z jej ukochanym (jesli on jest wyimaginowany to historia osiąga punkt zwrotny, jesli to oszust-zaczyna sie wycofywać, jesli to prawda-to spotkała nas najdziwniejsza historia na świecie). Wczoraj płakała mi do telefonu, mówiła żebym myslała i żcyzyła jej powodzenia. Jesli masz rację "koniec" jest blisko. Ja pierniczę.. sad
    • barbibarbi Re: Schizofernia-jak żyć ? 30.12.12, 23:57
      mam bliską osobę chorą na schizofrenię. Choroba ujawniła się w wieku 20 lat, dziewczyna w pracy zaczęła się dziwnie zachowywać, w szatni zobaczyła wypływającą ze ściany wodę, zaczęła krzyczeć woda! woda! a tam nic nie było. Przyjechało pogotowie, szpital, leczenie potem wiele lat remisji.

      Pamiętam że jednak cały czas była dziwna, albo miała okresy gadulstwa i rozpamiętywania dupereli, albo przez pół roku prawie nic nie mówiła. Zawsze miała problem "co ludzie powiedzą" albo "jak ja wyglądam", bała się wyjść z domu bez kilkugodzinnego celebrowania czesania i wkładania czapki. Co kilka lat następowało pogorszenie, najczęściej na wiosnę, bezsenność, otępienie, depresja, wszystko było na "nie", każda głupia czynność była rozpatrywana w kategoriach "nie da się, nie dam rady". W najgorszym okresie zadzwoniła do mnie i stwierdziła, że nie będzie już ze mną rozmawiać bo jest podsłuch w telefonie, że podsłuch ma też w gniazdkach elektrycznych. Mówiła z taką pewnością, że prawie uwierzyłam, na pytanie kto podsłuchuje powiedziała, że ja dobrze wiem kto. Potem jak ten atak ustąpił, po półrocznym leczeniu opowiadała mi, że jechała autobusem i nagle zobaczyła przez okno rozkopane groby i ludzi w czerwonych ubraniach wstających z grobów! W trakcie wychodzenia z takiego pogorszenia miała widoczne wzmożenie napięcia mięśni, tzn była taka usztywniona, miała sztywne ruchy robota, nawet głos miała zmieniony i sposób mówienia, wzrok nieobecny taki obojętny a jednocześnie przerażony. Całymi dniami chodziła w kółko po domu, nie mogła przestać chodzić, od tego chodzenia schudła kilka kilo, jakiś niepokój pchał ją do tego chodzenia. To straszna, okrutna choroba! Człowiek jest niewolnikiem swojego wadliwie działającego mózgu.

      Ta osoba jest cały czas na lekach, pod opieką psychiatry, remisje są wieloletnie, w trakcie remisji funkcjonuje prawie normalnie, czyta książki, to mądra inteligentna i wrażliwa osoba, choroba zmarnowała jej życie. Cały czas wypiera to, że jest chora, co najwyżej przyzna, że ma "nerwicę". Mam nadzieję że pomogłam trochę tym opisem, może znajdziesz wspólne cechy, ale mam nadzieję że jednak nie.
      • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 09:12
        Dzięki baribari-opis całkowicie odmienny, całkiem inne fazy i zachowania
        ja tez mam nadzieję ze to nie to, że nie wymysliła sobie bajki ale że ktos ją w coś wkręca i że ten ktos jst chory-ale wtedy ona tez jest w zagrożeniu. Ech. uncertain
    • zebra12 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 06:49
      Moja koleżanka choruje na schizofrenię od dwudziestu paru lat. Choroba objawia się dziwnymi lękami, uczuciem bycia obserwowanym, prześladowanym. W późniejszej fazie pojawiają się wyraźne głosy, czasem omamy.
      Koleżanka opuszczona przez bliskich, nie panująca nad chorobą, mieszka sama. Nie potrafi wstać, ubrać się czy uczesać. Nie pamięta o jedzeniu czy przyjmowaniu leków. Mama odebrała jej 3 dzieci i nie dopuszcza do nich ich chorej matki. Chciałam pomóc, dzwoniłam do szpitala psychiatrycznego, ale powiedzieli mi, że koleżanka musi wyrazić zgodę... Ona zdaje sobie sprawę z choroby, gdy ma dobrze ustawione leki, a obecnie od dwóch lat jest w fazie ostrej. Nie umie nawet zebrać myśli. Głosy tak są uciążliwe, że zagłuszają, co ja mówię i oczywiście to negują. Koleżanka ma strupy na nogach, kołtuny, chodzi w klapkach z gołymi nogami w zimie. Nie wiem czy w ogóle jeszcze żyje... Miała myśli samobójcze.
      Drugą osobą ze schizofrenią jaką znam, to koleżanka z pracy. Objawy podobne: dziwaczne zachowania i gadki. Syn zadzwonił po pogotowie, gdy wpadła w szał i po pół roku leczenia szpitalnego jest już lepiej.

      Jak możesz coś zrobić póki czas, to zrób.
    • zebra12 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 06:52
      Dodam jeszcze, że obie kobiety, o których pisałam są wyjątkowo inteligentnymi i wrażliwymi jednostkami. Ta choroba dotyka zwykle takich właśnie ludzi, niestety.
      • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 09:14
        zebra-takich jazd ona nie ma
        tak teraz sobie składam do kupy pewne dziwne zachowania, zrywanie kontaktow z dalszą rodziną, pielęgnowanie urazy, odrzucenie..hmmm
        • krecik Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 10:40
          Jesli mam osadzac po tych skrotowych opisach objawow u twojej mamy, to zdecydowanie zgadzaja sie z tym, co wystapilo u tej osoby, ktora juz opisywalam. Objawy te wystepowaly na przestrzeni wielu lat, a skumulowaly sie w wieku okolo szescdziesiatki i wybuchly w formie zdiagnozowanego zespolu omamowo-urojeniowego.
          - poczucie wyobcowania,
          - zerwanie kontaktow,
          - nieufnosc do bliskich i obcych, nasilajaca sie z wiekiem

          W formie ostrej:
          - urojenia wzrokowe, sluchowe i dotykowe,
          - mania przesladowcza,
          - nadpobudliwosc,
          - agresja.

          W tym przypadku tak patrzac w przeszlosc, sadze ze rozwoj choroby nastepowal latami a sam atak byl spowodowany alkoholizmem, ktory sie rozwinal okolo piecdziesiatki. Ale sam alkoholizm nie byl powodem, raczej pogorszyl zmiany, ktore juz sie pojawily wczesniej. Osoba ta juz od mlodosci cierpiala na straszne gole glowy, miala zdiagnozowanego tetniaka, lub cos w tym rodzaju. Podobno potem sam zniknal, bez interwencji chirurgicznej, a bole glowy znikly samoistnie.

          Po ataku choroby wykonane byly skany mozgu i wykryto zmiany w platach czolowych, ktore przypisano alkoholizmowi. IMO, zmiany te musialy postepowac od dlugiego czasu, bo osobowosc tej osoby sie zmieniala, a wlasciwie pogarszala od lat.

          Ag
          • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:14
            Mama od lat ma koszmarną migrenę- teraz jest w trakcie kolejnego ataku...
            • anorektycznazdzira Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 20:02
              Migrena może być objawem padaczki. Padaczkę, i w ogóle uporczywą, silna migrenę, diagnozuje się i leczy u neurologa, cała masa neurologów ma drugą specjalizację z psychiatrii- może to jakiś punkt zaczepienia...
              • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 20:45
                anorektyczna-od lat wysyłam ją do neurologa, strasząc nawet tętniakiem albo guzem mózgu.nie pójdzie
        • zebra12 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 15:42
          Stan koleżanki pogarszał się przez lata. Moim zdaniem obecnie stanowi zagrożenie życia, a ja nic nie mogę zrobić, bo musi być zgoda chorej...
    • wast0 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 08:59
      Nie udzielam się więc nie wiem jak wysłać priv. Możesz podać adres?
      • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 09:15
        wast
        guderianka@gazeta.pl
        • agang Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 10:45
          guderka
          współczuje
          • phantomka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 11:47
            Kiedy podejrzewaliśmy u babci Alzheimera, a ona nie chciała słyszeć o psychiatrze - wymyśliliśmy wprowadzenie go do domu. Jako kolegi. Nawet jeżeli podczas 1 wizyty nic by z tego nie wyszło, to babcia już oswajałaby się z tą osobą. U nas to nie wyszło, bo w międzyczasie okazało się, że to nowotwór zaatakował mózg.
            Mojego kuzyna matka ma schizofrenię. Nie znam początków jej leczenia, ale chciałam tylko napisać o tym, jak funkcjonuje na codzień. Jeżeli pilnuje się z braniem leków, to jest naprawdę dobrze. W czasie rozmowy zdarzy jej jakiś dziwny wtręt, ale widać, że nauczyła się żyć z chorobą i nie traktować jej jako powód do wstydu.
            • annakate Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 12:18
              co do forteli skłaniających do leczenia - moja babcia, która wprawdzie chorowała na co innego (majaczenie nałożone na otępienie, gwarowo zwane starością) za nic nie chciała dać się zaprowadzić do psychiatry. "wariatkę ze mnie robicie!" wrzeszczała- i było po negocjacjach. W końcu wymyslałam żerując na babci skłonności do wielkiego świata - że załatwiłam jej, uzywając niezwykłych dojść i dając łapówkę wizytę u samej pani ordynator, prywatnie u niej w domu - kilkakrotnie zaznaczałam, że to nie takie hop-siup i kosztowalo mnie wiele pieniędzy i zachodu, bo tak z ulicy to w domu nikogo nie przyjmuje. Tu się babcia dala zanęcić - prawda byla taka, że pani doktor rzeczywiście ma prywatny gabinet, zwyczajnie się umówiłam i zapłaciłam za wizytę jak każdy.
              • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:16
                pieniądze mogą wiele, mam znajomych wśród lekarzy, cos by podpowiedzieli
          • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:15
            dzięki aga sad
    • esr-esr Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 12:23
      myślę, że najlepsza rada już padła - spisać wszystkie niepokojące objawy i sytuacja i udać się samemu na konsultację do psychiatry. myślę, że większość chorych nie chce się leczyć i lekarze tej specjalności są na to przygotowani.
      w Twojej sytuacji sprawa jest o tyle prosta, że Ty, jako osoba bliska, widzisz problem i chcesz pomóc. moja ciocia ma urojenia (niby śmieszne bo służby ją śledzą i podsłuchują) ale największym problemem jest to, że jej najbliższa rodzina bagatelizuje problem. nie wiem czy to wstyd, czy lęk przed chorobą psychiczną, ale najpierw nie chcieli słyszeć o specjaliście, a teraz po kilku latach (przez jakiś czas było dobrze, gdy była pod kontrolą lekarzy) nie dbają o leki. jeśli jesteś gotowa interweniować to naprawdę połowa sukcesu za Tobą, jesteś o krok dalej niż większość rodzin osób z zaburzeniami psychicznymi.
      porozmawiaj ze specjalistą, dowiedz się na co zwracać uwagę, co może być niebezpieczne, a co nie i dbaj o mamę.
    • lelija05 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 12:35
      Na ostatnim spotkaniu w gronie rodziny krewne dzieliły się opowieściami o swoich koleżankach, sąsiadkach, które zachorowały, zaczęły się zachowywać dziwnie podczas klimakterium. Okazało się, że tych przypadków w ich otoczeniu było całkiem sporo. Jedne po interwencji lekarskiej wyszły z tego, inne są w szpitalu, lub te które się nie leczyły nadal chorują.
      Nie wiem, czy ma to jakieś znaczenie, związek, ale często te kobiety miały wcześniej problemy osobiste.
      Aha, jedna zaczęła leczenie od wizyty u ginekologa, zlecił badanie hormonów, pisałaś, że to jedyny lekarz, do którego twoja mama chodzi, może by od tego zacząć? Może on ją przekona, by udała się jeszcze do innego specjalisty?
      • aandzia43 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:07
        oleżankach, sąsiadkach, które zachorowały, zaczęły się zachowywać dziwnie po
        > dczas klimakterium. Okazało się, że tych przypadków w ich otoczeniu było całkie
        > m sporo.

        To może być niezły trop. U kobiet delikatnej konstrukcji lub/i w trudnej sytuacji osobistej w okresie menopauzy mogą dochodzić do głosu drzemiące w nich predyspozycje do chorób psychicznych. Albo zaostrzać się choroby przebiegające do tej pory w sposób niezauważalny dla otoczenia.
      • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:17
        lelija, do dobry pomysł, mam z tym lekarzem dobre relacje
        • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:18
          p.s. zwłaszcza że ma przykład jej dziwnych zachowań-mama mieszka 40km od lekarza, do którego umawiają sie ludzie mailem lub telefonicznie. Ona sie nie umawiała,ja ja umawiałam-przy okazji swoich wizyt, odbioru recet czy specjalnie. Lekarz sam sie dziwił czemu ona tak postępuje zamiast po prostu napisać mu maila
          • lelija05 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:21
            No to dobrze się składa, może uda się wam razem coś zdziałać.
            Trzymam kciuki!
    • liberica1 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:09
      Guderianko wysłałam tobie maila.
      • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:19
        Liberica-nic nie mam uncertain

        guderianka@gazeta.pl
        • liberica1 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 13:34
          Wysłałam jeszcze raz kopiując adres wiec powinno dojść smile
          • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 14:30
            doszło wink
            • malinkaaaaaaaaaa Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 21:19
              Guderianko, moja chyba jedyna sensowna propozycja to spisać jak dziewczyny radziły wszystkie zachowania mamy, znaleźć dobrego i życiowego psychiatrę, dobrze posmarować i zaaranżować spotkanie we trójkę (tu powód musisz sama wymyślić, przypadkowa kawa, chcesz kogoś ciekawego jej przedstawić itp.) i niech lekarz - "nie lekarz" posłucha i poobserwuje.
              Moja mam ma właśnie chad. Przeżyłam już tyle, że wstyd jest mi obcyuncertain U niej zaczęło się w zasadzie w dzieciństwie, znalazła powieszoną matkę (miała 11 lat). Życie generalnie jej nie rozpieszczało, ale raz było lepiej raz gorzej, zwykle silny stres powodował epizod maniakalny, potem następował dół. Obecnie już 4 lata spokój, bierze samodzielnie leki (jest świadoma choroby, pogodzona z nią - to chyba dla chorego najtrudniejsze).
              Najgorsze jest to, że dla postronnych osób urywki zachowań chorego nie wydają się nienormalneuncertain przykład: kupiła samochód na który ja nie stać, zaciągneła kredyty na te auto - spoko, luz, o co rodzinie chodzi, miliony osób tak robią, pojechała na miasto zapakowała byle gdzie, bo jej sie spieszy, sm auto odcholowała, mandat dostała - oburzona, że jak oni mogli, drugi mandat - wredni sąsiedzi niby się na nią uwzieli i walili jej w sufit - rezolutnie złapała doniczkę na balkonie i w nich przycelowała (dobrze, że już oko nienajmłodsze), ojcu narzędzia elektryczne powynosiła - nie pamiętala gdzie i dlaczego, zamiast leki wykupić to kupiła tran i maść końską - teraz się będzie tym leczyć, bo psychotropy niszczą jej wątrobe, jakieś egzotyczne jedzenie zaczeła znosić, obrazy wieszać, do kościoła latać, komunię przyjmować (mój ojciec rozwodnik, mają tylko ślub cywilny, więc nie może), nie spała, wydzwaniała za mną, do roboty za mną latała... generalnie każdy był jej wrogiem i wariata chciał z niej zrobićuncertain i mogłabym tak dalej wymieniać i wymieniać, ale wolę sobie tego wszystkiego nie przypominaćsad Ja wiedziałam i najbliżsi, że to emisja choroby i że mama odstawila leki.
              Działaj jeśli czujesz, że jest źle. Ja nie chciałam, żeby skończyła tak jak babcia. Dużo sił w nowym roku życzę i nie odpuszczajsmile
              ps.
              A co do naszych relacji, to poprawiły się dopiero jak się z domu wyprowadziłam. Samotność też bardzo źle robi takim osobom. Brak zajęcia, hobby.
              • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 01.01.13, 09:49
                Niedorzeczne decyzje finansowe-robienie czegoś na co nie stać, głupi upór i nie przyjmowanie racjonalnych argumentów...
                Zaczynam sie zastanawiac, grzebię w przeszlosci i rozgrzebuje to, co myslałam ze jest na dobre wyleczone ale pod wpływem lektury i Waszych wpisów jawi mi sie w innym świetle i kontekście
                p.s. aktualnie etap totalnego doła i smutku
    • gku25 Re: Schizofernia-jak żyć ? 31.12.12, 23:42
      Niestety, choroba ta kojarzy mi się bardzo źle, morderstwa (bo głos w głowie mi kazał, bo obserwujecie mnie przez gniazdko od prądu - to akurat przykład ze szkoły). Boję się tej choroby, bałabym się chorych, ogólnie nie wierzę w leczenie, nie wierzę we współżycie z osobą chorąsad
      • thaures Re: Schizofernia-jak żyć ? 01.01.13, 12:33
        Moja mama też zaczęła się dziwnie zachowywać, o lekarzu nie było mowy- no, bo chcę zrobić z niej wariatkę. To była dla mnie psychiczna trauma, że nie idzie do lekarza... Ja też byłam sama u lekarza ze spisanymi objawami- podejrzewał dwubiegunówkę, ale chciał mamę zobaczyć... Tylko jak? Na szczęście ojciec pogadał z przyjaciółką mamy i ta zorganizowała spotkanie w kawiarni na którym -oczywiście nieprzypadkowo- był lekarz. Mama o tym nie wiedziała, a on ją obserwował...
        Wtedy też siła zaprowadziłam ją na tomografię mózgu- wszystko było ok- dla mamy koronny dowód , że chcę z niej zrobić kretynkę, ale ja już wiedziałam,że nie jest..... Okazało się ,że to choroba otępienna typu alzheimerowskiego.. Badanie powtórzone po paru latach już wykazało duże zmiany. Ale wtedy zaprowadzenie mamy do lekarza nie było już problemem...
        • guderianka Re: Schizofernia-jak żyć ? 01.01.13, 12:58
          a jakie to były zachowania?-co ona robiła w tej kawiarni, ze pozwoliło lekarzowi ocenic stan zdrowia psychicznego?
          z tymi lekarzami to jakbym swoja słyszała..
          • thaures Re: Schizofernia-jak żyć ? 01.01.13, 13:21
            Wiesz, mnie przy tym nie było. Oni po prostu rozmawiali o wszystkim- być może ta koleżanka omówiła z lekarzem strategię i wiedziała jakie pytania ma zadać mojej mamie. On wtedy też podejrzewał dwubiegunówkę- to się nie sprawdziło.
            My bujaliśmy się z mamą parę lat, do lekarza bez oporów poszła jak już była w naprawdę kiepskim stanie i dała się do niego zaprowadzić bez oporów. Wtedy dostała leki, ale okazało się,że po nich nie je. Zmiana nie przyniosła poprawy apetytu, więc lekarz odstawił lekarstwa. Ale ja mam diagnozę i wreszcie wiem na czym stoję.
            • annakate Re: Schizofernia-jak żyć ? 01.01.13, 23:51
              Żaden rozsądny lekarz nie zgodzi się na spotkanie np. w kawiarni i nie będzie udawał, że jest to spotkanie towarzyskie (wyjąwszy lekarza, który rzeczywiście jest przyjacielem rodziny). To sprzeczne z zasadami sztuki, lekarz nie może okłamywac pacjenta co do charakteru spotkania; jesli z wizyty ma cokolwiek wynikać.
              Dajcie już spokój ze spekulowaniem, co może dolegać Mamie Guderianki. Chorób i zaburzeń psychicznych jest znacznie więcej niż schizofrenia i CHAD. Zostawcie to lekarzom. Rada, żeby skoro mama nie chce iść do psychiatry najpierw iść samemu porozmawiać jest ze wszech miar rozsądna i na ten moment to jedyne, co można z sensem zrobić. Dalej to już jej lekarz poradzi - zarówno od strony medycznej jak i proceduralnej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja