Życie kobiety "otwartej na życie"

01.01.13, 18:23
Jak żyją pary które przez dłuższy czas starają się o dziecko? Kobieta permamentnie bierze folik, nie pije, nie pali, nie skacze ze spadochronem bo a nóż widelec?
    • iwoniaw Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 18:26
      Nie staram się o dziecko, a oprócz folika to właściwie powyższe mogłoby być o mnie... Co w takim życiu w ogóle dziwnego?
      • mamalgosia Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 19:31
        iwoniu, naprawdę odmawiasz sobie skoków ze spadochronem???
        • iwoniaw Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 19:33
          Żebym to ja sobie odmawiała - ja jestem tak nudna, że nawet nie poczułam w życiu zewu do tego typu rozrywki wink
    • rosapulchra-0 Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 18:29
      To na pewno nie ja. Paliłam jak smok, piłam na każdych imprezach, generalnie nie żałowałam sobie, ale ja byłam z tych co to zupełnie nie brały pod uwagę, że będą mieć dzieci, nawet na stały związek nie czułam się gotowa. Było mi dobrze jak było, aż pojawił się mój obecny mąż, wpadł na chwilę, by zostać tydzień.. no i tak do dziś siedzi wink a przy okazji trzy córki spłodził, no to już wyboru żadnego innego nie było i tak już dwadzieścia lat razem w tym roku nam minie smile
    • graue_zone Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 18:29
      Normalnie. Większość ludzi nie skacze ze spadochronem, pewnie dużo nie pali i/lub nie pije niezależnie od starań o dziecko. Co w tym dziwnego?
      • podkocem Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 18:39
        No dobra, a jesli ktoś jest typem rozrywkowym, lubi sobie poimprezowac, dodac adrealiny, uprawia sporty ekstremalne albo np sztuki walki i w pewnym moemncie stwierdza, że chce miec dziecko. Poł biedy jeśli zajdzie w ciążę od razu, ale co jeśli mijają miesiace i nic się nie dzieje? Żyje w zawieszeniu? rezygnuje z zakrapianych imprez, z podróży do Kongo, z walki na kije i jak sobie z tym radzi? Miał ktoś z Was takie dylematy?
        • aguar Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 18:56
          Jedno przychodzi mi do głowy, że po co takiej osobie dziecko? Przecież mając dziecko tych ograniczeń będzie miała jeszcze więcej i to dłuuuugo!!!
          • podkocem Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 07:34
            Tak, ale wtedy swiadomie decyduje, że np na rok zawiesza treningi i wyjazdy a na imprezach nie pije bo ma dziecko (czy jest w ciąży), ale tu chodzi o sytuację gdy dziecka jeszcze nie ma i nie wiadomo kiedy będzie.
        • triss_merigold6 Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 18:59
          O, to ja przed pierwszą ciążą. Zdążyłam tylko przez miesiąc folik pobrać przez miesiąc, trybu życia nie zmieniałam, balangowo było mocno + sporty walki. A konno jeszcze w ciąży jeździłam dość długo.
          Druga ciąży to był zupełnie inny lot, nie pojawiła się natychmiast więc traktowałam ją jak złote jajo.
        • iwoniaw Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 19:25
          No to chyba już zależy od tego, jak bardzo chce to dziecko mieć? Nie wiem, nigdy nie byłam specjalnie używkowa, a w ciążę zachodziłam za każdym razem "na życzenie", więc nie dotarłam do etapu, że musiałam kolejne ograniczenia wprowadzać, a tu nic i nic. Chociaż myślę, że jeśli ktoś chce rzeczywiście w danym momencie dziecka, to spadochrony, wyprawy w tereny malaryczne i imprezy na biegunie jakoś tak tracą na atrakcyjności przynajmniej na czas jakiś wink
          • przystanek_tramwajowy Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 19:33
            iwoniaw napisała:

            > No to chyba już zależy od tego, jak bardzo chce to dziecko mieć? Nie wiem, nigd
            > y nie byłam specjalnie używkowa, a w ciążę zachodziłam za każdym razem "na życz
            > enie", więc nie dotarłam do etapu, że musiałam kolejne ograniczenia wprowadzać,
            > a tu nic i nic. Chociaż myślę, że jeśli ktoś chce rzeczywiście w danym momenci
            > e dziecka, to spadochrony, wyprawy w tereny malaryczne i imprezy na biegunie ja
            > koś tak tracą na atrakcyjności przynajmniej na czas jakiś wink

            Kilka miesięcy temu na tym forum zawiązał się komitet obrony laski, co wiedząc, że jest bodaj w 4 miesiącu ciąży skakała ze spadochronem z jakiegoś urwiska. No i spadochron się nie otworzył. Padały wtedy argumenty, że każdy ma prawo żyć jak chce a ciąża nie jest powodem do odmawiania sobie czegokolwiek, no bo z jakiej racji moim życiem ma rządzić dziecko albo nie daj Boże zygota?
            • triss_merigold6 Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 19:36
              No to sobie nie odmówiła. Pana męża szkoda, chociaż z drugiej strony, też musiał być wyjątkowym kretynem skoro jej nie zabronił.
              • przystanek_tramwajowy Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 19:38
                triss_merigold6 napisała:

                > No to sobie nie odmówiła. Pana męża szkoda, chociaż z drugiej strony, też musia
                > ł być wyjątkowym kretynem skoro jej nie zabronił.

                Mąż? Zabronić? Triss, co za herezje opowiadasz! Nowoczesnej kobiecie żaden mąż nie może niczego zabronić. Co najwyżej ona jemu smile
              • z_lasu Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 05:59
                Ale powinien jej zabronić z powodu ciąży czy powinien jej zabronić w ogóle? Ciąża nie ma raczej wpływu na otwieranie się spadochronów, ryzyko śmierci w czasie ciąży nie wzrasta.
                • maggi9 Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 06:31
                  z_lasu napisała:

                  > Ale powinien jej zabronić z powodu ciąży czy powinien jej zabronić w ogóle? Cią
                  > ża nie ma raczej wpływu na otwieranie się spadochronów, ryzyko śmierci w czasie
                  > ciąży nie wzrasta.

                  Eee no właśnie?

                  Poza tym co to kobiety nie w ciąży i bezdzietnej byłoby szkoda mniej niż takiej w 4 miesiącu ciąży?
                  • claudel6 Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 14:54
                    no, w Polsce mniej, w Polsce zycie zygoty i płodu waży najwięcej.
                    • z_lasu Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 17:48
                      Ale akurat Triss o taką argumentację nie posądzam.
            • moofka Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 19:45
              > Kilka miesięcy temu na tym forum zawiązał się komitet obrony laski, co wiedząc,
              > że jest bodaj w 4 miesiącu ciąży skakała ze spadochronem z jakiegoś urwiska. N
              > o i spadochron się nie otworzył. Padały wtedy argumenty, że każdy ma prawo żyć
              > jak chce a ciąża nie jest powodem do odmawiania sobie czegokolwiek, no bo z jak
              > iej racji moim życiem ma rządzić dziecko albo nie daj Boże zygota?

              znam przypadek kobiety ktora zginela w wypadku na paralotni osierocajac dwojke nieletnich dzieci
              i wg mnie jest duzo bardziej nieodpowiedzialne jest narazanie swojego zycia w wypadku dzieci juz narodzonych wobec ktorych ma sie obowiazek i ogromna odpowiedzialnosc
              choc moze to nie jest po drodze z ogolnopolskim przekonaniem ze dziecko ma prawa a rodzice obowiazki szczegolne do narodzenia a potem zadnych
              imho jak sie dzieci ma to nalezy zrezygnowac z niebezpiecznego hobby nie do wysikania testu wlasnie ale przez caly dlugi czas ich wychowywania
              • z_lasu Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 06:01
                > imho jak sie dzieci ma to nalezy zrezygnowac z niebezpiecznego hobby

                Imho wink narażanie życia dla zabawy jest głupotą nawet jak się nie ma dzieci.
        • dziennik-niecodziennik Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 20:57
          ja nie mialam takich dylematów, natomiast moja przyjaciółka miała. i patrzac na nią - sądzę że jesli ktoś naprawde chce miec to dziecko to rezygnuje bez żalu i w tym trwa tyle ile trzeba. poza tym istotnie, jak ktos napisał - przy dziecku z tych atrakcji sie rezygnuje na duzo, duzo dłużej, wiec mozna zacząc i przed ciążą smile
          • 3-mamuska Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 21:06
            Przez 5 miesięcy miałam taka koleżankę masakra,sera nie zje ,tego tez nie, Boże dobrze ze już jest w tej ciąży bo szło oszalec.
            A i to nie pierwsze dziecko.
            -----------------------
            Myśl o tym co mówisz...
            Nie mów tego co myślisz...
            • alienka20 Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 03:38
              To jej przekaz, ze takie drastyczne ograniczanie pokarmow to hodowanie sobie alergika we wlasnym lonie. Jem normalnie, to co zawsze oprocz surowego miesa. Alkohol wczesniej pilam rzadko raczej okazyjnie, fajek nie palilam ale unikam biernego palenia. Znajoma tak sie ograniczala w pierwszej ciazy i miala problem z synkiem, w drugiej sobie odpuscila i z corka wszystko ok dla odmiany wink. Dopoki wyniki ma dobre i ciaza zdrowa niech je na co tylko ma ochote.
              • z_lasu Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 06:04
                No popatrz, a ja się nie ograniczałam i też "sobie wyhodowałam" alergika. I co Ty na to?
                • alienka20 Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 16:56
                  A sama jesteś alergiczką lub Twój mąż? Nieściśle się wyraziłam, bo chodziło mi raczej o kobiety zdrowe, które z powodu ciąży ograniczają drastycznie swój jadłospis i wykluczają to, co normalnie jadły bez ciąży. Moja znajoma się właśnie na tym przejechała. Ja nie miałam co ograniczać, bo większości z tych niezalecanych produktów zwyczajnie nie jem, a że wątróbki nie lubię to jeszcze bardziej się cieszę, że nikt mi jej teraz nie wpychał "bo to zdrowe przecież:" big_grin.
                  Aha i u mnie jest ryzyko, bo ojciec dziecka jest alergikiem (pyłki, roztocza), a jego siostra w ogóle ma astmę.
              • podkocem Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 07:41
                z niepasteryzowanym mlekiem jest własnie tak jak z surowym mięsem - nie pamietam już dlaczego, ale nie powinno się jeść, dlatego nie powinno sie jesc pewnych gatunków sera
                • lauren6 Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 10:04
                  pl.wikipedia.org/wiki/Listeria_monocytogenes
                  Śmiertelność wśród noworodków zarażonych przez mamusię: 80%. Dlatego.
                • dziennik-niecodziennik Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 10:19
                  tyle ze w Polsce praktycznie nie ma serów z mleka niepasteryzowanego. dlatego znakomitą większosc plesniaków mozna jesc spokojnie.
                  no ale sie utarło ze serów pleśniowych nie i koniec...
                  • jul-kaa Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 11:17
                    Tak, kobiety bojąc się listeriozy rezygnują z serów pleśniowych, wszelkiej maści sushi, a nie rezygnują na przykład z podejrzanej garmażerki. W Polsce serów z niepasteryzowanego mleka jest jak na lekarstwo, sushi spokojnie można zjeść bez surowej ryby, a zaryzykuje stwierdzenie, że większość garmażerki nie jest pierwszej świeżości...
        • robitussin OT 02.01.13, 08:30
          "podkocem"
          Czy to Ty Suellen czy coś mi się pomerdało? wink
          • podkocem Re: OT 02.01.13, 22:27
            sueellen siedzi pod kocem i już tak zostanie smile
        • wuika Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 08:44
          Miałam dwie dosyć 'rozrywkowe' znajome, którym starania zajęły więcej niż 2-3 miesiące. Luzowały styl życia w drugiej połowie cyklu, choć generalnie go nieco 'uzdrowiły' na czas starań.
    • anika772 Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 19:36
      Starają się żyć normalnie i stosują się do zaleceń lekarza z kliniki.
      Powodzenia.
    • dziennik-niecodziennik Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 21:04
      jak jeszcze stopkę zmienisz to juz w ogole nie bede wiedziała kto pisze. kurde, jakby Cie ktoś przechrzcił normalnie smile
      • kozica111 Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 01.01.13, 21:13
        "Rozrywki" które wymieniłaś nie mają wpływu na zajście lub nie zajście w ciąże, gorzej jak sobie seksu odmawia.
        • podkocem Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 07:46
          Wpływu nie mają, ale na utrzymanie ciąży wpływ mieć mogą tym bardziej jeśli dozna się urazu lub zachoruje. Ciąża ze zwichniętym biodrem na przykład może być problematyczna
    • wuika Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 08:43
      No, mniej więcej. Znaczy: nie paliłam i tak, nie paliłam za dużo, ale tym bardziej nie piłam w drugiej połowie cyklu, nie brałam ibupromu i mocniejszych leków w momencie, kiedy ew. mogłam być w ciąży. Kwas foliowy jadłam jeszcze dużo przed, więc tak, jadłam to wielkimi opakowaniami smile
    • guderianka Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 09:26
      Po odstawieniu tabletek anty postanowiliśmy zaczekać kilka miesięcy, żeby organizm się oczyścił. To był styczeń. Przestałam popalać, przestałam całkiem pić alkohol, folika brałam w dawce 5 mg (te dostępne bez recepty to chyba 0,4mg). Uważałam na siebie ale bez przesady. Skoki ze spadochronem i inne szaleństwa były moim udziałem dopóki nie pojawiły się dzieci-potem bardziej bezpieczne sporty.
      Po zajściu w ciąże w maju latałam co 2 tyg do lekarza i kilka razy robilam beta hcg-chyba coś w tyle głowy czułam , że będzie nie tak. Bez strachu wyjechał w 8 tyg ciąży w gory, spałam pod namiotem (temp na dworze 4stopnie), wspięłam sie na Śnieżkę. Jak sie okazało ciąża już wtedy była martwa... Kolejna to kolejne miesiące bez alkoholu (jedno piwo w okresie rekonwalescencji), zero nikotyny, Mąż zaczął częściej wybierać kuwetę kotom. I życie od okresu do okresu.
      Fizycznie-ograniczyłam tylko uzywki, psychicznie-trzęsłam sie nad wszystkim. Zaszłam w ciążę w październiku
    • izak31 Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 09:28
      Staramy sie od kilku miesięcy o dziecko. Nigdy nie paliłam, nie biorę foliku, nadal piję kilka kaw dziennie i biorę tryptany. Jak zajdę to leki odstawię ale nie kawę wink
      • izak31 Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 09:29
        A nie biorę bo ten bez recepty to mała dawka a innego lekarz nie chciał mi przepisac.
        • dziennik-niecodziennik Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 10:42
          a Ty w Polsce mieszkasz?
          • izak31 Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 10:48
            tak
      • iwles Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 13:34

        > Jak zajdę to leki odstawię ale n
        > ie kawę wink


        tego też nie wiesz, bo to kawa może ciebie odstawić, szczególnie na początku ciąży tongue_out
        Mnie odrzucało od kawy i herbaty prawie przez całą ciążę.
    • hellulah Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 13:22
      Ja dodam jeszcze - testy ciążowe przed kuracjami typu teratogenne retinoidy czy antybiotyki jakieś, czy szczepionki.

      Nie palę, co do folika, to uważałam, że załatwia to w miarę logiczna dieta, pijałam umiarkowanie, ale miałam straszną schizę na te leki, i jak musiałam brać coś bardziej obciążającego, strzelałam testami ciążowymi. Z przyczyn zdrowotnych mam słaby wybór środków anty i zawsze muszę brać ewentualność ciąży pod uwagę. Nie chodzi o totalną abstynencję/kontrolę zażywanych leków/diety, ale jednak jakieś takie no ogarnięcie się, przy czym unikanie nadmiaru leków, dobra dieta czy niepalenie przydają się przede wszystkim mojej osobie jako mnie samej, czy byłabym w ciąży czy nie.
    • myaka Re: Życie kobiety "otwartej na życie" 02.01.13, 22:57
      My od kilku miesiecy staramy sie "lajtowo", czyli bez patrzenia w kalendarz, bez obliczania dni plodnych, bez wielkiego wyczekiwania. Nie zabezpieczamy sie i liczymy sie z tym, iz moga byc tego piekne konsekwencje - o ile szczcescie nam dopisze.
      Co zrobilam, co robie szczegolnego?
      Po pierwsze uzupelnilam szczepienia. Sprawy stomatologiczne zalatwilam. Zaczelam jesc kwas foliowy (tu jest dostepny w dawkach 0,8 mg).
      Nie sprzatam kociej kuwety - ale to od zawsze byla u nas meska robota.
      Z dieta nic nie zmienilam - ale ja z tych, co raczej dobrze sie odzywiaja, surowego miesa nie jadalam nigdy, serow plesniowych tez wielce nie kocham. Za to kocham warzywa, owoce, ciemny chleb i chude mieso. Od zawsze pijam sporo sokow, nie pilam i nie pije napojow gazowanych, z cukrem.
      Z czego nie zrezygnowalam to kawa.
      W sylwestra pilam alkohol.
      Jogging uprawiam takze - moja siostra w pierwsze miesiace ciazy przygotowywala sie do maratonu (wiec bylo sporo biegania, lekarz jej nie zabranial), plywam, wspinam sie po gorach, w piatek wskocze na deske snowbordowa - ale ja mieszkam w gorach wiec trudno, abym na gorki sie nie wspinala.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja