narty-stres po urazie minie kiedys?

02.01.13, 04:10
2 lata temu uszkodzilam sobie dlon przy upadku na stoku, pozniej 8 tygodni chodzilam na rehabilitacje, rok temu nie jezdzilam. No i w tym roku wjechalam na stok i nie potrafie , boje sie, kazde wieksze wzniesienie dla mnie to wyzwanie, staje i ogladam sie czy jakis snowboardzista we mnie nie jedzie. Tragedia ;-(
Zjechalam raz i wiecej nie chcialam.
Ludzie, czy to minie, czy mam sie jakos przelamywac na tych najmniejszych gorkach, w ciagu tygodnia, bo w weekendy na stoki sciagaja tlumy?, czy dac na luz, bo to juz koniec. Szkoda mi , bo pamietam czasy gdy nie znalam tego uczucia potwornego strachu, sztywnych nog.
    • dziennik-niecodziennik Re: narty-stres po urazie minie kiedys? 02.01.13, 10:03
      zalezy jak to przepracujesz.
      ja sobie wieeele lat temu, jeszcze w liceum, rozwaliłam na nartach nogę dosc poważnie - więzadła, ścięgna, staw kolanowy, wszystko pozrywane, ponaciągane, pęknięte. tyle dobrego ze nie złamałam tej nogi, ale bolało i uciązliwe było tak samo. wsadzili mi nogę w szynę, przesiedziałam dwa tygodnie ferii zimowych w pokoju w pensjonacie podczas gdy inni szaleli na stoku, potem jeszcze dlugo bolało (wtedy jakos nikt nic o rehabilitacji nie mówił). i koniec, wiecej na narty nie pojdę. nie chcę. nie to ze sie boje, po prostu nie chce.
      tyle ze ja nigdy tego nie przepracowałam, nigdy nie rozwazałam nawet powrotu na stok.
    • lauren6 Re: narty-stres po urazie minie kiedys? 02.01.13, 10:07
      Nie wiem, mi nigdy nie minęło, nie potrafię już bezstresowo jeździć na nartach. Pewnie czułam się jedynie na oślich łączkach i bardzo łagodnych stokach, dlatego od kilku lat narty sobie odpuszczam.
      • tuya Re: narty-stres po urazie minie kiedys? 02.01.13, 12:12
        Mi tez nie minęło, na zatłoczonym stoku czuje się beznadziejnie. Za to na skitury chadzam i jest ok, czasem tylko na stromym i wąskim odpinam narty i schodzę na butach.
    • volta2 Re: narty-stres po urazie minie kiedys? 02.01.13, 13:37
      ja z dziećmi w polskie góry w ogóle nie jeżdżę ze względu na zatłoczenie na trasach. do tego sporo chamstwa, pachania do kolejek, nierozgarniętych i i pijanych miszczów jednej/dwóch desek.

      ewentualny polski termin to był dla nas 2 -5 stycznia i żaden inny.

      może wybierzesz się gdzieś, gdzie jest minimalna ilość ludzi - są takie miejsca, tylko trzeba ich poszukać. myślę że w kraju też są ministoki na których możesz się przetrenować - jeśli ktoś cię rozwalił, to powinno być ci łatwiej, gorzej jak uraz nastąpił wskutek własnych wyczynów.

      ja z dziećmi spędzałam ostatnie lata w ośrodku w którym od pon do piątku było może z 40 ludzików, na 30 km tras. każdy wariat i zwykły narciarz z daleka widoczny - zatem groziły nam tylko własne braki.
      ale rok temu zawisnęliśmy na wyciągu na ponad godzinę przy minus 20 stopniach - był to ostatni zjad tego dnia, i zastanawiałam się czy damy radę rano następnego dnia wejść na wyciąg bez strachu - i jakoś nam się udało, ten niemily indycent chyba wszyscy wyparliśmy ze świadomości, licząc, że się nie powtórzy. i każde zatrzymanie liny wywołuje już w nas lekki atak strachu. no ale że kochamy narty - to ryzykujemy, aczkolwiek z przyczyn niezależnych od nas w tym roku zmieniamy ośrodek na inny, warunek - musi być kameralny, szerzej publiczności narciarskiej nieznany, raczej familijny - w takim będziemy czuć się po prostu bezpieczniej.
    • sinusoidaa Re: narty-stres po urazie minie kiedys? 02.01.13, 14:06
      dawno temu, kiedy uważałam się za super narciarza, prędkość-im większa, tym większa frajda, podbiło mi jakoś nartę, wyskoczyłam w powietrze i spadłam na głowę. zamroczyło mnie, pamiętam, ze pierwsze, o czym pomyślałam, to czy ruszam kończynami. Ruszałam. Właściwie nic mi się nie stało. Ale od tamtej pory nie potrafię jeździć szybko,po stromych czarnych trasach. Owszem, jeżdżę na nartach, ale rekreacyjnie, z prędkością, jaką uważam za bezpieczną i przy której czuję, ze panuję nad nartami. I choć czasami tęsknię za stromymi, zazwyczaj pustszymi czarnymi trasami, omijam je. Nie potrafię się przemóc.
    • woman_in_love nie minie, bo to mądrość a nie strach 02.01.13, 14:22
      To raczej do tej pory byłaś nienormalna. Otóż: nikt normalny nie jeździ w PL w piątki, soboty i niedziele. Dlaczego? Dlatego, że mało stoków, kiepska infrastruktura i duuuuużo ludzi w tym czasie, w tym początkujących i szarżujących. Ciesz się, że przeżyłaś. Żeby jeździć w PL w weekendy trzeba wykazać się naprawdę duża niefrasobliwością.
      Mogę polecić ci za to zjazdy w poniedziałek-czwartek, zwłaszcza w porach obiadowych. Weekendowych narciarzy i snowboardzistów nie ma i ogólnie mało ludzi. Jeśli do tego będziesz się wstrzelać w momenty, gdy za tobą nikt nie będzie jechał (o co łatwo wtedy) to poradzisz sobie spokojnie.

      Oczywiście warto też pomyśleć o czymś lepszym - czyli chociażby Czechach i Słowacji, a najlepiej Alpach - bo tam duużo tras i ci ludzie się jakoś na nich łatwiej mieszczą.
      • paliwodaj Re: nie minie, bo to mądrość a nie strach 02.01.13, 16:00
        women_in_love nie wiem czy do mnie piszesz, ja nie jezdze w Polsce, jezdze w USA.
        Z kultura ogolnie nie najgorzej tutaj, powiedzialabym ze dosc dobrze.
        Mam w poblizu domu (25 min) mniejsze stoki, chyba 5 tras zjazdowych w tym 2 sa zielone, moze tam sie postaram przemoc, ale ciezko, siedzi we mnie ten strach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja