znowu.to.samo
02.01.13, 11:58
Znamy z mężem jednego sympatycznego kolesia, 30 l samotny (chyba juz wiem dlaczego)
Koleś jest spoko dopóki nie zacznie....sie śmiać! M to jakoś nie przeszkadza ale ja wtedy przechodzę katusze. A ten śmiech przypomina mi dżwięki wydawane przez osła. I tak jak opowiadają sobie jakieś żarty, dowcipkują to mnie aż zgrzyta w uszach.
M postanowił zaprosić kolesia na sylwestrową domówkę i włączył...komedie! wrrrr przez półtorej godziny zamiast bawić się oglądaniem filmu przechodziłam męki, jak koles wybuchał smiechem ja miałam ochote zatykać sobie uszy rękoma.
Poza tym koleś jest sympatyczny, pomocny, zawsze można na niego liczyć....
Macie takich znajomych którzy mają w sobie coś mega-irytującego a jednak ich tolerujecie???