leckowa
02.01.13, 21:39
Zostalam zaproszona na tzw.domowke do kolezanki ze studiow.Impreza fajna,mila w znajomym gronie.Kazdy mial cos przyniesc.Zrobilam rafaello na krakersach w wielkiej tortownicy.Duzo brytfanna-duze ciasto.Zanioslam.Z imprezy nie przynioslam nic,kolezanka nawet nie zaproponowala zeby mi cos z jedzenia zapakowac,gdy wychodzilam rano od nich.Dzis powiedziala mi,ze moje ciasto dala troche swojej mamie,mama zaniosla do pracy dla kolezanek.Hmm...?trochę mnie to urazilo,gdyz ja nic do domu nie wzielam a tu prosze,obce baby czestują.Czy ja jestem przewrazliwiona,czy po takich imprezach cale jedzenie zostaje u gospodarzy?