ira_07
02.01.13, 21:56
Wiadomo, kiedy ktoś ma zawał, poród, wypadek. Ale czy jeśli człowiek ma np. atak kolki nerkowej to też może? W końcu zagrożenia życia bezpośrednio nie ma (choć kamień może utknąć), ale są potworne bóle, często wymioty, tabletki rozkurczowe i przeciwbólowe nie pomagają i ktoś, kto ma atak pierwszy raz może nie wiedzieć co się dzieje. Zastanawiam się trochę na wyrost co zrobić, jeśli to znów mnie spotka. O samodzielnym dotarciu do lekarza nie ma mowy, zresztą co on pomoże - najwyżej da skierowanie na SOR. O samodzielnym dotarciu gdziekolwiek w ogóle nie ma mowy, bo człowiek ledwie się rusza i to jeszcze zgięty w pół. Można wtedy zadzwonić na pogotowie czy będzie to nieuzasadnione, nawet jak człowiek nie wie co mu jest? Czy trzeba się raczej samodzielnie udać na SOR i tam dopiero zemdleć?