niania, puder i dziecko (długaśne)

13.07.04, 15:25
Dziewczyny, gdyby mi ktoś powiedział miesiąc temu, że będę się komuś żaliła
na opiekunkę swojej ponad 2 letniej córeczki - nie uwierzyłabym. Jest z nami
od ponad roku i sądziliśmy z mężem, że udało nam się znaleźć nianię prawie
doskonałą. Jest ona osobą w wieku przedemerytalnym, żywą, bardzo pogodną,
ładnie się wysławiającą, mówi dużo i poprawnie (m.in. dzięki niej moja córka
mówi ładną i dość już poprawną polszczyzną), jest też bardzo pomocna, jak
trzeba – zrobi jakieś zakupy, jest praktycznie na każde zawołanie. Córka ją
uwielbiała. No i wydawała się uczciwa aż do bólu. Do niedawna.
Niania jest osobą zadbaną, ładnie się ubiera, zawsze jest umalowana. Podobnie
jak ja lubi kosmetyki. Używam kosmetyków dobrych, markowych i nie mam
zwyczaju chowania ich po kątach, zawsze kładę je w łazience. Jakiś czas temu
zauważyłam, że niania używa mojego pudru. Poznałam to po odwracanej
notorycznie gąbeczce, ja kładłam ją zawsze napisem do dołu, niania –
odwrotnie. Nie zwróciłam jej uwagi, bo w obliczu jej zalet wydało mi się to
drobnostką. Ale 4 tygodnie temu puder nagle zniknął. Przeszukałam cały dom,
zganiłam córkę, męża, siebie, sądziłam, że gdzieś go schowałam, a tu nic. Po
kilku godzinach zadzwoniła niania i powiedziała, że przeprasza, ale niechcący
jak się malowała SWOIMI kosmetykami strąciła mój puder i zabrała go, żeby
odkupić. Powiedziała, że rozbił się w proch (był dodatkowo w opakowaniu
tekturowym). Nie wierzę w przypadek, leżał daleko od lustra gdzie się zawsze
malujemy, musiała go wziąć jak zawsze do ręki i wtedy jej wypadł. Innej
możliwości nie widzę. Niania w rozmowie telefonicznej wydała mi się bardzo
zdenerwowana tym wydarzeniem, więc starałam się ją uspokoić mówiąc, że nic
się nie stało, chciałam żeby mi przyniosła te resztki, że na pewno da się ich
jeszcze używać, powiedziałam również, że nie musi mi go odkupywać, bo mam
inne pudry, że był drogi (134 zł) i żeby sobie głowy nie zawracała (o ja
naiwna i głupia). Ale niania uparła się, że mi go odkupi, pytała gdzie jest,
itp. szczegóły. Następnego dnia stwierdziła, że go jeszcze nie odkupiła, ja
na to – ok. nie ma pośpiechu. Od tego faktu minęły 4 tygodnie i tylko raz 3
dni temu napomknęła mi, że nie odkupiła go jeszcze, bo zabrakło go w Sephorze
obok której mieszka. Ja na to –w porządku. Ale sprawdziłam to, zadzwoniłam do
Sephory i dowiedziałam się, że jest i zawsze był. Jestem teraz wściekła,
głównie na siebie, żałuję że tak zbagatelizowałam sprawę na początku,
powiedziałam przecież że nie musi mi go odkupywać, ale ona sama zaparła się
że to zrobi i wypytywała o szczegóły. Więc uznałam, że na pewno go odkupi
szybko, bo zawsze była bardzo uczciwa. A tu nic i zaczęło mnie to męczyć. I
to jej kłamstwo, że go NIE MA. Przecież wiem, że jest. Tylko, czy mam jej to
powiedzieć? I jak? Jakoś nie potrafię wprost.
Zwłaszcza, że niania – czasami kupuje nam moje ulubione bułki maślane obok
swojego domu i nie chce nigdy pieniędzy, chociaż jej wciskam. Kupuje mojej
córce lody, bułki, zawsze pamięta o jej urodzinach i daje jej jakieś
drobiazgi. Interesuje się naszym zdrowiem, zwłaszcza, że mąż często wyjeżdża
i zazwyczaj jesteśmy same. Do niedawna radziła sobie z córeczką doskonale.
Mała ją uwielbiała. Teraz jest gorzej, mam wrażenie, że nie nadąża za jej
rozwojem i zachowuje się tak samo wobec niej, gdy miała roczek, ciągle te
same gadki, słowotok, zauważyłam również, że jest tak zajęta swoją paplaniną,
że nie słucha córki i dziwi się kiedy ta wrzeszczy (a mała przeżywa teraz
okres buntu i niania nie ma zupełnie na nią sposobu, mała nie da się jej
teraz przewinąć, ubrać i wszystko muszę robić ja). Jesteśmy czasami obie w
domu, bo za jakieś 3 tygodnie urodzę drugie dziecko i fakt ten trochę wiąże
mi ręce. Ja jej czasami jednak potrzebuję. Nie wiem co robić, odpuścić sobie
na razie, powiedzieć jej od razu, że wiem o jej kłamstwie (już jej nie ufam,
a wcześniej – bezgranicznie). Od tego wydarzenia zaczęłam dostrzegać jej
wady. A miesiąc temu dałabym się za nią pokroić na kawałki. To ona radziła
sobie z małą najlepiej, a teraz wszystko się odwróciło. Co robić? Nie chcę
zaogniać sprawy przed porodem, bo potrzebujemy jej jak się wszystko zacznie,
a rodzina daleko. Zmieniać nianię? Teraz nie pora na to, niedługo zostanę
sama na kilka tygodni z 2 dzieci, mąż jest tłumaczem więc często wyjeżdża.
Jak znaleźć salomonowe wyjście?
    • malwes Re: niania, puder i dziecko (długaśne) 13.07.04, 15:38
      Stynko,
      Wydaje mi się, że chyba należałoby o wszystkim zapomnieć. Opiekunka nie powinna
      była używać Twoich rzeczy i to jest sprawa bezdyskusyjna. Wydaje mi się jednak,
      że jedyną rzeczą jaką dotykała byl prawdopodobnie ten nieszczęsny puder. Musiał
      jej się spodobać i wyszło jak wyszło. Skoro znacie się już długo i poza tym
      incydentem nie miało miejsce nic, co naruszyłoby Twoje zaufanie do niej, to
      należałoby to wszystko jak najszybciej zakończyć. Podejrzewam, że ta kobieta
      nie zdawała sobie sprawy, że ten puder jest taki drogi. Obiecywała, że odkupi a
      jak usłyszała cenę, to było jej głupio się wycofać z "oferty". Prawdopodobnie
      jednak z jakichś powodów szkoda jej wydać tyle pieniędzy. Oczywiście, że to ją
      nie usprawiedliwia, bo skoro używała Twojej rzeczy to zdawała sobie sprawę, że
      jest to coś na rodzaj "kradzieży" a jeśli rzezcywiście go stłukła a nie
      zabrała to należałoby rzecz odkupić bez względu (a zwłaszcza a tego powodu) na
      jej cenę.
      Jeśli nie masz do tej Pani innych zastrzeżeń, to powiedziałabym jej tak: "Pani
      Aniu, Krysiu, czy jak tam...bywam z Sephorze często i widzę że nie ma tam
      problemu z dostawą tego produktu, skoro jednak powiedziałam Pani, że nie ma się
      czym przejmować, to kupię sobie nowy puder sama i chciałabym abyśmy zapomniały
      już o tej sprawie. Proszę jednak na przyszłość pamiętać, aby nie używać moich
      osobistych rzeczy, nawet w celu "oględzin" bez pytania."

      Jeżli zobaczysz, że ta pani nadal używa Twoich rzeczy to powiedziałabym jej
      wyraźnie, że o tym wiem i zastanowiłabym się nad zmianą opiekunki...ale może
      najpierw nas Waszymi relacjami. Może wprowadziłaś zbyt "przyjacielski" układ -
      ta pani z chęcią kupuje Twojej córci drobnostki, ale uważa, ż w zamian za to,
      może czuć się u Ciebie jak w domu, włącznie z używaniem Waszych rzeczy. Ja bym
      proponowała powiedzieć jej, aby nie kupowała nicvzego Małej za własne
      pieniążki, jeśli kupi, oddać kwotę (delikatnie jej tłumacząc, żeby nie narażała
      się na koszty) i wprowadzić troszkę bardziej formalne stosunki między Wami.
      Pozdrawiam,
      Gosia
      • tynia3 Re: niania, puder i dziecko (długaśne) 13.07.04, 15:50
        A ja bym ją zaczęła wychwalać, że zaradna, dzieci ją lubią i że tak nade
        wszystko cudzą własność szanuje. I na spacer bym się z nią wybrała, a
        przechodząc obok sklepu z pudrem ucieszyłabym się, że już dowieźli wink)) i że
        teraz już nie musi się krępować tamtą sytuacją i śmiało może odkupić. I jeszcze
        możesz napomknąć, że koleżanka X to miała mniej szczęścia, niż Ty i... taką
        nielojalną opiekunkę zatrudniła, że od razu zwolnić musiała, chociaż tak trudno
        o pracę (no i... że Ty byś tak samo zrobiła, nie zapomnij dodać).
        pzdr
      • ewacia2 Re: niania, puder i dziecko (długaśne) 15.07.04, 09:54
        ja na Twoim miejscu powiedzialabym, ze zapomniala pani juz o sprawie z pudrem i
        zeby niania go nie odkupowala- ale chowalabym wszystkie kosmetyki. Jesli chodzi
        o dziecko moze rozlozyc niby niechcacy kilka ksiazek o rozwoju 4 latkow, lub
        ksiazke typu"w co sie bawic z dzieckiem".
    • magda1711 Re: niania, puder i dziecko (długaśne) 13.07.04, 15:45
      Na Twoim miejscu porozmawiała bym o tym wszystkim z nianią.

      Co do pudru , to powiedziałabym(lekko podpowiadając): ooo! w Sephorze jest
      puder który miałam! muszę go chyba kupić!.
      A jeżeli to nie pomoże, niania nie wysnuje , że już najwyższa pora,żeby w końcu
      odkupić puder to po prostu odjęła bym z jej pensji cenę pudru.

      A co do stosunku do dziecka.Jeżeli zachowuje się tak samo do trzylatki jak do
      roczniaka to otwarcie powiedz że ci to nie pasuje.
      Przecież tu chodzi o Twoje dziecko i wolałabym jej zwrócić uwagę (mimo tego że
      była taka wspaniała)tymbardziej że z tego co piszesz to spędza z waszą rodziną
      dużo czasu.Poza tym płacisz i wymagasz jakiś określonych zachowań.
    • gocha71 Re: niania, puder i dziecko (długaśne) 13.07.04, 16:22
      Ja troszkę od innej strony: pomine problem pudru, a zatrzymam się przy kwestii
      oceny opiekunki. Piszesz, że ostatnio nie podoba ci się jej stosunek do córy,
      że traktuje ja jak małe dziecko, nie radzi sobie z jej rosnącą samodzielnością.
      Ja miałam podobną sytuację: wspaniała (na prawdę) opiekunka, która zajmowała
      się synem ponad dwa lata. Zgrzyty pojawiły się w momencie, gdy zaległam w
      zagrożone drugiej ciąży w domu i gdy córa pojawiła się na świecie, a baba
      przychodziala do syna jescze 5 miesięcy (i było to na prawdę dobre
      rozwiązanie). Doszło między nami w końcu do spięcia i teraz po czasie wiem, że
      nie było warto. Opiekunka jest inna osobą niż ty i nigdy nie zajmie się
      dzieckiem jak ty, pomimo swoich najszczerszych chęci. Ja też uważałam, że baba
      traktuje syna zbyt pobłażliwie, jak małe dziecko, że było to dobre jak miał
      rok, a nie jam miał trzy lata. ale wynikało to z jej charakteru, ogromnej
      miłości do dzieci, a nie ze złej woli.
      Wkrótce urodzisz drugie dziecko, mąż wyjeżdża często z domu, jeżeli sprawa
      pudru nie podważyła istotnie twojego do niani zaufania, to odpuść sobie.
      Oczywiście warto na spokojnie ustalić pewne kwestie, wyjasnić co ci się podoba
      a co nie w jej podejściu do córy. Będzie to sczególnie ważne, jak pojawi się
      drugi maluch. Mój Bartosz był po prostu rozdarty: na spacer z baba czy ze mnią
      i z córą; bawić się z babą, czy czekać aż ja skończę karmienie; ja na coś
      pozwoliłam, a baba nieświadoma mojej decyzji zabroniła. Po dwóch miesiącach po
      prostu skróciłam czas jej pracy (podnieśliśmy stawkę za godzinę, aby za dużo na
      tym nie straciła) do 3 godzin (od 11 do 14). Ja się rano zdążyłam wygrzebać z
      betów przed jej przyjściem, nakarmić dzieci, potem syn bawił się z babą, ja
      spokojnie z jednym tylko dzieckiem robiłam zakupy.
      Na prawdę przemyśl wszystko dokładnie: czy cenisz osobę opiekunki, czy
      doceniasz jej wkład w wychowanie córy, czy potrzebujesz jej pomocy i czy na
      prawdę jest to taka sytuacja, że wolisz, aby odeszła.

      Ps.: My do dzisiaj parę razy do roku odziedzamy opiekunkę syna.
      Gocha
    • sowa_hu_hu Re: niania, puder i dziecko (długaśne) 13.07.04, 16:45
      ja nie potrafiłabym zostawić sprawy tak poprostu... jeśli rzeczywiście jest
      taka fajna to po prostu bym z nia porozmawiała - powiedziałabym co o tym mysle
      szczerze ale i delikatnie... jeśli jest w porządku powinna zrozumieć!
    • milenium5 Re: niania, puder i dziecko (długaśne) 13.07.04, 17:31
      Ja bym odpuściła. Nie ma ludzi idealnych, ta pani przyznała się, że zniszczyła
      twój puder, zaproponowała, że go odkupi, ale to Ty utwierdziłaś ją w
      przekonaniu, że nie jest to konieczne. Pewnie oferując kupno nie zdawała sobie
      sprawy, co do ceny pudru, pewnie te pieniądze to dla niej bardzo duża kwota i
      trudno jej pozwolić sobie na taki wydatek. Czym to jest z porównaniu z tym, ze
      Twoje dziecko ma jeszcze jedną osobą, która je kocha? Zmiana opiekunki nie
      byłaby (właśnie ze wzgledu na małą) dobrym wyjściem. A co do tego, ze
      dziecko "wyrasta" z niani. Miałam podobną sytuację - idealna niania, uwielbiała
      mojego synka, on za nią przepadał, ale gdy miał więcej niż 2,5 roku coraz
      gorzej się dogadywali - ona nie miała siły za nim biegać, on chciał coraz to
      nowych atrakcji... Sama zaczęła o tym rozmawiać. Znaleźliśmy rozwiązanie
      doskonałe - przedszkole. Wszytskim na dobre wyszło: mały miał rówieśnikow i
      panie bardziej wymagające niż kochana niania, niania dobre referencje i szybko
      nowa pracę. Ale spotykamy się do dziś i ciągle mały uwielbia się do niej
      przytulać.
    • melka_x Re: niania, puder i dziecko (długaśne) 13.07.04, 17:34
      Miałam może 13 - 14 lat, czasy siermiężnego PRL-u, pustych półek (ewentualnie
      wody zielone jabłuszko z kiosku spod ladysmile, i koleżankę córkę stewardesy i
      pilota. Możecie sobie wyobrazić jakie kosmetyki stały u nich w łazience i jakie
      to wrażenie robiło na 13-latce w tamtych warunkach. Ilekroć byłam u nich nie
      mogłam się powstrzymać, żeby nie prysnąć się jednymi z perfum. Pewnego dnia
      mama koleżanki zauważyła, że ładnie pachnę. Zrobiłam się czerwona jak
      najbardziej esencjonalny barszczyk i poczułam się tak okropnie, że po kilku
      dniach dramatycznych rozterek przyznałam się, ten wstyd pamiętam do dziśsmile.
      Nawiasem mówiąc okazało się, że mama koleżanki miała tych prefum tyle, że
      bynajmniej nie była to uszczypliwa próba zwrócenia mi uwagi, ona rzeczywiście
      myślała, że widocznie (nanośnie?wink użyłam własnych perfum (czy swojej matki).

      Zdaję sobie sprawę, że jest róznica między dorastającą dziewczynką, a dojrzałą
      kobietą, ale myślę, że mechanizm był ten sam. Ładnie wyglądający, ładnie
      pachnący puder i niedostępny ze względu na cenę dla Twojej niani puder okazał
      się za silną pokusą. Nie usprawiedliwiam, ale też nie demonizowałabym
      zdarzenia. Nie przyznała się do używania, ale przyznała się, że zniknięcie to
      jej sprawka, była bardzo zmieszana, więc myślę, że ona czuje już się
      wystarczająco głupio i pewnie więcej nie sięgnie po Twoje rzeczy. Nie odkupiła,
      bo może czekała do następnego miesiąca, miała jakieś nieprzewidziane wydatki, a
      może cena ją jednak przerosła. Jeśli sprawdza się jako opiekunka mniejszych
      dzieci, a Ty właśnie spodziewasz się następnego, machnij na to ręką. Powiedz
      wyraźnie, żeby nie dotykała Twoich rzeczy i na tym wielkodusznie skończsmile)).

      A że widzisz teraz wady niani, cóż myślę, że skoro je zobaczyłaś w ciągu
      miesiąca, to nie niania się tak gwałtownie zmieniłasmile), ale Twoja percepcja.
      Zraziłaś się do niej i teraz dostrzegasz minusy, na które wcześniej nie
      zwracałaś uwagi. Jeśli mimo wszystko plusów jest więcej, to może jednak nie
      warto rezygnować z niani?
      • stynka2 Re: niania, puder i dziecko (długaśne) 13.07.04, 19:56
        Bardzo Wam dziękuję za wszystkie odpowiedzi, przeczytam je sobie dokładniej i
        przemyślę, jak położę spać mojego bąka. Ale chciałabym dorzucić jeszcze kilka
        faktów i własnych refleksji, które mi się nasunęły "na gorąco" po przeczytaniu
        waszych odpowiedzi. Podobnie jak Wam, najczęściej przychodziły mi do głowy
        rozwiązania - odpuścić, odliczyć od pensji, pouczyć, użyć podstępu, delikatnie
        spytać "i co z tym pudrem?" No ale jest kilka „ale”. Otóż niania nie jest osobą
        biedną, wiem że ma zasiłek przedemerytalny i sobie u nas dorabia, mąż i 2
        synowie pracują i nieźle zarabiają - to jej słowa. Jest bardzo zadbana i raczej
        stać ją na dobrze rzeczy. Więc nie jest to tak, że nie może odkupić z biedy.
        Poza tym my jej naprawdę dobrze płacimy i układy mieliśmy raczej przyjacielskie
        (może to błąd jak zauważyła jedna z mam). Po drugie – boli mnie i nie mogę
        zgodzić się z podejściem – stać ich, więc po co mam się wysilać, hm... ten
        puder nie spadł mi z nieba, tylko pieniążki na niego zostały wypracowane, nikt
        nam z mężem niczego za darmo nie dał, to że nas stać na pewne rzeczy okupione
        jest jego ciężką pracą i ciągłymi rozstaniami, moją samotnością, tęsknotą i
        łzami dziecka za ojcem, więc takie podejście szczególnie mnie wkurza. A wygląda
        mi coraz bardziej na to, że tak chyba myśli niania.
        Ale najbardziej mnie boli to, że mnie okłamała, więc jak mam jej ufać teraz w
        innych sprawach, jaką mam gwarancję, że mówiła do tej pory prawdę i że mnie
        znowu nie oszuka. Tu przecież wchodzi w grę moje dziecko. Jak będzie teraz
        wyglądała nasza współpraca? Jeszcze nie wiem co zrobię, chyba potrzebuję więcej
        czasu.
        Na pewno z nią wkrótce porozmawiam o jej relacjach z Jusią (moją córeczką), bo
        jest coraz gorzej. Justysia przeżywa trudny okres i niania nie potrafi się
        odnaleźć. Z powodu kłopotów z ciążą na finiszu musiałam ją częściej „zamawiać”
        i zauważyłam, że sytuacja kiedy jesteśmy obie z Jusią w domu ją przerasta. Mała
        po 5 minutach obcowania z nią zaczyna wrzeszczeć, więc i tak to ja ją karmię,
        przewijam, przebieram, czytam książeczki i wysyłam z nianią na spacer, a
        wolałabym żeby robiła to niania, ja powinnam teraz głównie leżeć. Do tej pory
        nie było problemów z tym wszystkim nawet przy mnie, ale ostatnio zdarza się to
        notorycznie.A jak będzie, gdy pojawi się maluch? Nie wiem, na ile Jusia zdaje
        sobie sprawę z tego, że będzie miała siostrę, my ją z mężem do tego
        przygotowujemy od pewnego czasu, ale co się roi w tej malutkiej (2,3l.) główce -
        tego nie wiemy. Poświęcamy jej naprawdę dużo czasu i uwagi. Zastanawiałam się
        już nad rozwiązaniem - niania do młodszego dziecka, no ale to nie od razu,
        przecież małe będzie na cycu, no i niania nie miała do czynienia z noworodkami.
        No ale to czas pokaże. Najpierw urodzę – potem zobaczymy. Jeszcze raz dziękuję
        za odpowiedzi, gdyby ktoś miał jeszcze refleksje na ten temat, będę wdzięczna.
        Pozdrawiam - Mama Justysi i Joasi (już wkrótce)


        • michalek02 Re: niania, puder i dziecko (długaśne) 14.07.04, 14:50
          Ta sprawa nie daje CI spokoju i pewnie jeśli jej nie wyjaśnisz może rzutować na
          Wasze przyszłe relację. Jeśli byłabym na Twoim miejscu wkurzył by mnie fakt, że
          w swoim domu nie mogę czegoś bezpiecznie zostawić, ale ktoś mi podbiera
          kosmetyki. W szczególności pomijając fakt, że nie powinna używać teo pudru,
          jest to niehigieniczne. Nie miała do tego prawa, rozumiem raz czy dwa je się
          zdarzyło , ale notorycznie to robiła. Poza tym jak piszesz stać ją na
          kosmetyki, a ten, któregoś używała był dość drogi.
          Ja chyba bym wróciła do sprawy i spokojnie z nią porozmawiała. W końcu znacie
          się nie od dziś.
    • anoola1 Nie macie innych problemów??? 13.07.04, 19:27
      Piszesz o podbieraniu pudru---nie masz innego problemu?
      Puder jest dla ciebie ważniejszy niż dobra niania dla dziecka?
      Był gdzieś podobny post o perfumach----czy wy naprawdę żałujecie tych parę
      kropel perfum czy trochę innego kosmetyku dla osoby która opiekuje się waszym
      dzieckiem.Mam dośc takich postów w których nie szukacie pomocy rozwiązania
      problemu dziecka tylko chcecie pochwalić się pudrem za 134 zł.Błeeee
      • tynia3 Re: Nie macie innych problemów??? 13.07.04, 20:10
        Chodzi o coś ważniejszego, anoola1 - o zasadę.
      • m_a_r_u_d_a Re: Nie macie innych problemów??? 14.07.04, 09:14
        Ja nie mam niani, ale na pewno nie zgodziłabym się na używanie mojego pudru bez
        względu na jego cenę. Widzę że Ty dałabyś ponosić swoją bieliznę. Fuj. Jak Cię
        denerwują takie posty to nie czytaj - proste.
    • nilka13 Re: niania, puder i dziecko (długaśne) 13.07.04, 19:33
      Stynko- pozwól sobie na wyrozumiałość. Powiedz jej jeszcze raz, żeby pudru nie
      kupowała i nie wracaj do sprawy. Przede wszystkim nie zmieniaj niani, bo Twoja
      córeczka ma przed soba ciężkie przejścia. Potrzebuje jak najwięcej elementów
      stałych. Mam 2 letniego synka i 2 mies. niemowlaczka. Przez krótki czas po
      porodzie miałam nianię i okazała się ona zbawieniem dla mnie. Wprawdzie
      zatrudniłam ją do opieki nad starszym, ale później okazało się, że to on wymaga
      więcej mojej uwagi, a niania zajęła sie mniejszym i drobną pomocą w domu.
      Nie czyń pochopnych kroków. Może sie za jakiś czas okazać, że na twoje decyzje
      większy wpływ miał stres przedporodowysmile
      Pozdrowienia- Nilka
    • kacha222 Re: niania, puder i dziecko (długaśne) 14.07.04, 07:27
      Myślę, że to taka drobna wada niani! A teraz jej się nie usmiecha wydawać aż
      134zł na puder, który musi oddać i jest trochę poddnenerwowana. Ty też zaczełaś
      patrzeć na nią z innej perspektywy gdzieś w podswiadomości masz do niej żal i
      zaczynasz widziec jej wady, które jeszcze miesiąc temu były wielkimi zaletami.

      Teraz pewnie będziesz siedzieć w domku z małym dzieckiem i córeczką, a niania
      będzie Ci pomagać? TAK? I chyba trzeba przejść nad tym do porządku dziennego,
      bo sprawa pudru wykończy cię psychicznie i zburzy Wasze relacje domowe. A taka
      niania jaką masz to skarb, nie będę pisac o swojej co przezyliśmy ...
      Powiedz niani, że czujesz się w tej sytuacji nieswojo, stało się i już! I
      prosisz o nieużywanie swoich kosmetyków i rzeczy, żeby uniknąc
      ich "ewentualnego spadania na ziemię".


      • nicol.lublin Re: niania, puder i dziecko (długaśne) 14.07.04, 10:01
        doskonale cię rozumiem, z tymi wszystkimi problemami, ale chyba już za bardzo
        sytuacja (początkowo prosta) się zapętliła. ja na twoim miejscu kupiłabym sobie
        nowy puder, ona to zauważy-będzie chciała oddać pieniądze, to odda, nie to
        trudno. ale powiedz jej, że na przyszłość sobie takich sytuacji nie życzysz. co
        do pozostałych problemów: myślę, że problemy z córeczką mogą wynikać z wizji
        pojawienia się rodzeństwa i z tego, że teraz więcej jesteś w domu. dziecko nie
        może się odnaleść i dlatego marudzi i chce żeby to mama... z niani nie
        rezygnuj, przyda się przy młodszym dziecku, ewentualnie przy pomocy w domu (np.
        prasowanie). rozważ wszystko jeszcze raz po porodzie, już w nowej sytuacji.
        wiem, że nadwyrężone zaufanie trudno odzyskać, ale to możliwe. dajcie sobie
        czas. pozdrawiam.
    • kubusala Nie robiłabym z tego problemu.. 14.07.04, 12:29
      Witaj, napiszę Ci tak jak napisałam koleżance której niania podkradała
      perfumysmile)):
      Moja niania tez uzywa moich kosmetyków i nie robie z tego problemu(może
      dlatego,że nie są aą takie drogie)).Generalnie nie przywiazuję do takich rzeczy
      wagi. No ale skoro Ty przywiązujesz to oczywiście należy to uszanować. Każdy
      jest na jakimś punkcie przewrażliwiony. Co ja zrobiłabym na Twoim miejscu:
      1. Jak juz zauważyłabym,że uzywa pudru to albo poprosiłabym,żeby tego nie
      robiła, albo schowałabym kosmetyki(weź pod uwagę inny punkt widzenia, jesli
      Twoja niania nie przywiązuje wagi do tego tak jak ja, to mizianie sie Twoim
      pudrem jest dla niej normalką)
      2. Jeśli stłukła i chciała odkupic, trzeba było Jej powiedziec, żeby odkupiła,
      albo,że odciągniesz Jej to z pensji i sama sobie kupisz. Skoro Jej
      powiedziałaś,że ma sobie dac spokój to Ty tez daj sobie spokój i nie czekaj
      na ten puder. Bądź konsekwenta w tym co mówisz.
      3. Nawet jesli Cie okłamała to wydaje mi się, że nie w aż tak waznej
      sprawie,żebys mogła stracic do Niej zaufanie. Nigdy nie kłamiesz?
      Najważniejsze jest to jak sobie radzi z dzieckiem- i tu weź poprawke na
      zachowanie córki, dziecko zupełnie inaczej się zachowuje przy niani i
      inaczej w obecności mamy przy niani. Ja tez mam czasami wrażenie jak jestem
      w domu,że niania sobie nie radzi,ale Ona mówi,że On zupełnie inaczej się
      zachowuje jak mnie nie ma.I ja Jej wierzę, jak wracam z pracy, mały jest
      nakarmiony, przewinięty, uśmiechniety, w domu posprzatane i ugotowane(choc o
      to Ją nie proszę)mały nie ma żadnego siniaka(wszystkie jakie ma to nabił
      sobie przy mniesmile) i ja miałabym Ją zmieniać bo się tam popsikała moją
      perfumą?
      4. Nie szukaj teraz nowej niani, bo idealnej i tak nie znajdziesz,a dla córki
      oswojenie się z nowym rodzeństwem, nową nianią i zupełnie nową sytuacją to i
      tak duże przeżycie.
      5. Weź poprawkę na swoje odczucia teraz, bo sama wiesz,że w ciąży czasami
      myśli się inaczej...


      No to życzę powodzenia i zapomnij o całej sprawie, masz teraz więcej problemów
      na głowie!!
      Pozdrawiam
      Kaśka
      • gocha71 Re: Nie robiłabym z tego problemu.. 14.07.04, 21:44
        To znowu ja: popieram Kubusalę. Po czasie wiem, że na moje spięcia z babą (tak
        syn nazywa nianię do dziś) wplynęłac ciąża, a potem pojawienie się nowego
        malucha w domu (nie oszukala mnie, to trochę inna sytuacja, wiem), ale weź na
        to poprawkę. Moje dzieci też są bardzo grzeczne i ugodowe, gdy zostaja z nkimś
        innym, a przy mnie to wygląda nieco inaczej. Syn, o czy już pisałam, był po
        prostu rozdarty moją i baby obecnością w domu i też zachowywał się wtedy różnie.
        Gocha
        • stynka2 Re: Epilog 15.07.04, 18:21
          Jeszcze raz dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Długo rozmyślałam nad nimi,
          odbyliśmy również wiele rozmów z mężem na temat niani i chciałabym Wam napisać
          co postanowiłam.
          "Umorzę" sprawę, tzn. nie upomnę się o puder, ale tylko dlatego, że czułabym
          się niezręcznie, gdyż sama jej odpuściłam. Chociaż jest druga strona medalu –
          to ona w „ostatnim słowie” zdeklarowała się, że go odkupi, mimo iż wiedziała,
          że był drogi, więc jej późniejsze zachowanie jest dla mnie zwykłym
          gówniarstwem.
          Dla mnie używanie cudzych ubrań, kosmetyków jest bardzo osobistą sprawą i nigdy
          bym czegoś podobnego nie zrobiła, używanie nie swojego pudru jest dla mnie
          porównywalne do chodzenia w czyichś majtkach. Rzecz może nie do końca oczywista
          dla dziecka, ale dla ponad 50 letniej kobiety powinna być na pewno. A więc
          odpuszczę jej, ale nie wybaczę. Czuję się zła, że zostałam zmuszona do
          ukrywania kosmetyków, do tej pory trzymałam je w łazience, a teraz będę
          zmuszona ukrywać je „po kątach”, wkurza mnie to, w końcu jestem u siebie. No
          cóż, przełknę to na razie. Rozmawy na ten temat zaczynać nie chcę - to ona
          powinna zagaić temat, nie ja. Oczywiście mogłabym wymusić na niej odkupienie
          tego pudru i powiedzieć jej wprost, że wiem, że kłamała, tylko po co?
          A jeśli chodzi o kłamstwo, no cóż, dla mnie nie ma kłamstwa mniejszego czy
          większego, ważnego lub mniej ważnego. Istotne jest, że osoba, którą darzyłam
          największym zaufaniem i traktowałam jak członka rodziny, okłamała mnie w tak w
          sumie głupiej sprawie, zamiast przyjść i powiedzieć – ok. skoro pani nie
          potrzebuje tego pudru, to go jednak nie odkupię, bo przemyślałam sprawę i
          stwierdziłam że to jednak za duży wydatek- to wydaje mi się o wiele bardziej
          uczciwe i zrozumiałe.
          Ja i mój mąż jesteśmy naprawdę wyrozumiałymi pracodawcami i zasługujemy na
          szczerość – ta pozorna drobnostka podkopała zupełnie nasze zaufanie do tej
          Pani, mój mąż i rodzina myślą dokładnie tak samo.
          Niania zostanie z nami, potrzebujemy teraz kogokolwiek i zgadzam się z Wami, że
          moja córeczka na pewno źle by zniosła zmianę opiekunki w takim momencie, tzn.
          gdy na świat ma przyjść wkrótce rywal w postaci siostry. Zobaczymy jak to się
          ułoży, będziemy zmuszone być we czwórkę, ja się nagle nie rozpłynę z drugim
          dzieckiem. Jeśli Justysia nadal będzie niani niechętna, to „oddeleguję” ją do
          juniorki, ewentualnie jakieś zakupy, czy sprzątanie. Jak to będzie w praktyce,
          czas pokaże.
          Zobaczymy, może po urodzeniu dziecka spojrzę na tę sprawę inaczej (wiadomo -
          hormony), ale zadra raczej pozostanie.
          Pozdrawiam
          Stynka z córami - Justysią i wkrótce Joasią

Pełna wersja