przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić

03.01.13, 12:10
Kurde - pocieszcie mnie jakoś albo co.

Wanda choruje już od października tzn. kaszel, co jakiś czas katar, i dwa razy gorączka. Jak jest gorączka to oczywiście jest w domu, ale poza gorączką chodzi jednak do niani (tam bylo do tej pory 3 dzieci, od wczoraj jest 6 i dodatkowa osoba do opieki, bo niania otworzyła przedszkole familijne). No i większość tych dzieci w sumie też ciągle zakatarzona.

Tak to - stety-niestety w Norwegii funkcjonuje, z katarem i kaszlem dzieci są uważane za "mniej więcej" zdrowe - jeśli nie ma gorączki lub poważnej choroby zakaźnej to zwolnienia na dziecko nie ma, urlop też ograniczony. W zasadzie to by się trzeba było zwolnić.

Lekarz mi powiedział, że tak to jest, że przez pierwsze 2-3 lata życia 90% dzieci w Norwegii przez całą zimę ma katar i kaszel - z małymi może przerwawi, ale tak to jest, poklepał mnie po plecach i powiedział, że jestem dobrą mamą i żebym się tak nie martwiła.

"Społeczeństwo" zresztą myśli podobnie np. jak Wanda miała urodziny zaprosiłam sporo znajomych z dziećmi to polacy dzwonili i np. mówili, że nie przyjdą bo dziecko zasmarkane i nie chcą zarażać, albo pytali czy Wanda zdrowa i impreza nie odwołana. A norweskie rodziny przyszły z charczącymi dziećmi, którym smarki dosłownie kapały na podłogę, pełzające dzieci to wycierały ubrankami i takie tam, i nikt nie zwracał na to uwagi, a tylko polskie mamy zerkały na mnie spode łba i wyrywały swoim dzieciom zabawki zaślinione przez te zasmarkane maluchy. Sama byłam trochę zła, bo wtedy Wanda ledwo wyszła z przeziębienia i nowego gluta złapała uncertain

Wracając do tematu - się zamartwiam, że powinnam być z nią domu, a za chwilę znów dochodzę do wniosku, że wszystko jest ok, że tak tu jest i jakoś żyją i nawet są uważani za jedno z najzdrowszych społeczeństw i że tak powinno być, a zaraz znowu wyrzuty sumienia... A do pracy trzeba chodzić przecież. I jak opowiadam w pracy, że Wanda znów chora, że kaszel, że... to się na mnie jak na wariata patrzą. Obłędu już dostaję i płakać mi się chce

No nic, siedzę w pracy i się martwię...

Aha - Wanda ma ponad rok i zaczeła przedszkole w połowie listopada.
    • wuika Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 12:16
      Spoko luz, moje panny w podobnym wieku (znamy się przecież nie z emamy), katary zaliczały mocniejsze i słabsze, po drodze też angina. Zostawały w domu przy naprawdę ciężkich kaszlach (może nie zapalenie płuc, ale kasłanie co chwilę), gorączce i anginie, zebrało się tego trochę przez pierwszy miesiąc - dwa, bo byłam przewrażliwiona. Potem po prostu do mnie dotarło, że tak będzie i już. Październik i listopad przechodziły prawie cały, w grudniu dostały tej anginy. Ale tak to chodzą z katarem (lekkim) i pokasływaniem (bardzo rzadko kaszel, raz na jakiś czas, katar wymagający ściągnięcia z raz, dwa razy dziennie). Nie czują się poza tym źle (żadnej gorączki, większego marudzenia czy opadania z sił (jak było przy anginie)). Katary przychodzą i odchodzą, za chwilę jakiś nowy. Po sobie bardziej czuję, że to coraz nowe ustrojstwo, bo też to mnie a to chwilę w gardle drapie, a to katar się przypęta, za 2-3 dni jest ok. Po tygodniu znowu coś wink Taki urok. No i - siedzenie w domu wcale tych katarów nie skracało, więc skoro dziecko poza katarem czuje się ok, nie ma problemów, że się nim zalewa, czy dusi, to nie widzę sensu, żeby siedziało w domu.
      • guderianka Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 12:18
        norweskie podejscie do zdrowia w pewnych kwestiach bardzo mi sie podobawink
    • lady-z-gaga Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 12:17
      Jako Polka mam swoje zakorzenione poglądy i nie mogę się temu nadziwić smile ale wiem, że tak samo jest w Anglii i w Holandii. I pewnie w paru innych krajach. Więc dopuszczam myśl, że nasze podejście do łagodnych chorób jednak jest przesadne smile
      Przetrwasz, przekonasz się, że organizm dziecka sobie radzi i pewnie sama spojrzysz inaczej.
      Nie zamartwiaj się, skoro ten system sprawdza się u innych dzieci, sprawdzi się i u Twojego smile
      • wuika Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 12:22
        Właśnie, u nas do akceptacji faktu, że panny katar będą co chwilę miały, przyczyniło się to, że czy zostawały w domu, czy chodziły do żłobka, na spacery i wszędzie, nie zmieniało to długości / ciężkości infekcji. Jak miały złapać coś cięższego, to łapały (ostatnio poważnego wirusa przytachały wcale nie ze żłobka), lekkie katarki przechodzą tak samo w domu, jak i w żłobku.
      • kikimora78 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 12:25
        No właśnie... "jako Polka"... Ja niby wiem, że to ma sens, że okno trzeba otworzyć, sweter zdjąć ale... zamykam te okna, dokładam sweterki, dokrywam kocykiem. Taka schizofrenia... I niby wiem, a robię swoje.

        "Zamknąć okna, trzy swetry założyć, psim smalcem i wódką się natrzeć, kocim futerkiem obłożyć, cebuli się najeść, zakopać się gdzieś i czekać na lato" big_grinDDD
        • pod.sufitka Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 19:32
          >
          > "Zamknąć okna, trzy swetry założyć, psim smalcem i wódką się natrzeć, kocim fut
          > erkiem obłożyć, cebuli się najeść, zakopać się gdzieś i czekać na lato" big_grinDDD
          >

          dobre dobresmile
    • helufpi Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 12:24
      z katarem i kaszlem dzieci są u
      > ważane za "mniej więcej" zdrowe
      I tak właśnie powinno być. Smarkate jeszcze są to katar mają - normalna rzecz.
    • mruwa9 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 12:30
      no ale w czym problem? Dziecko choruje, co w tym wieku nie jest niezwykle, to i wiadomo, ze z chorym dzieckiem ktos musi zostac w domu. Bedzie wieksze, prestanie chorowac, to i twoja frekwencja w pracy stanie sie bardziej przewidywalna.
      Bedzie dobrze.
      • kikimora78 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 12:40
        problem między innymi w tym, że nie mam jak usankcjonować moich nieobecności po prostu, bo takie choroby-nie choroby nie są prawnie przewidziane po prostu.

        a nie moge "tak po prostu" do pracy nie chodzić
        • mruwa9 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 12:47
          nie masz prawa do zwolnien na chore dziecko?
          • kikimora78 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 12:55
            nikt nie wystawi zwolnienia na katar czy kaszel: musi być gorączka albo zaraza (ospa, rotawirus ewentualnie). lekarz mi powiedział "tak to jest" i tyle. sprawdzają tylko krew na bakterie - jak bakterii nie ma tylko wirus to zamiast zwolnienia dostajesz: "tak to jest"

            a jak w pracy mówię, że Wanda chora bo ma katar i kaszel to jak na kosmitę patrzą, bo chora to jak ma 39 gorączki albo zapalenie płuc, bo katar i kaszel to norma.
            • mruwa9 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 13:12
              no bo moze jestes przewrazliwiona?
              Katar to nie choroba.
              Mozna chodzic do przedszkola.
              Zawsze musisz miec zwolnienie lekarskie?Nie wierza na slowo?
              • jak_matrioszka Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 14:00
                Wierza na slowo, 20 dni w roku (po 10 na rodzica) mozna wziac na chore dziecko (lub chora opiekunke dziecka). Kolejne 4 * 3 dni mozna wziac na siebie, tez na slowo. Problem w tym, ze wg standartow kikimory dziecko jest zdolne do pojscia do przedszkola w jakies 3-5 dni w miesiacu - to teraz postaw sie w sytuacji pracodawcy, ktoremu pracownik mowi ze dziecko ma katar i pojawia sie w pracy zadziej niz kontrola z sanepidu wink

                Tez jestem mama przedszkolaka, tez mi czasem niefajnie jak wiem ze dziecie ma katar lub kaszel a ja musze je do przedszkola wyslac, ale wiem ze to optymalne rozwiazanie i ze w gruncie rzeczy dziecku sie wieksza krzywda przez ten katar nie dzieje (wieksza niz wyslanie zdrowego roczniaka do przedszkola, z powodu wieku bardziej mi bylo dziecka zal).
                • kikimora78 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 14:40
                  To jest jest w sumie 10 dni na oboje rodziców. 20 to byłaby rozpusta smile
                  • jak_matrioszka Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 14:49
                    10 dni na rodzica, a jesli rodzic samotnie wychowujacy to 20 dni.
                    Rodzice posiadajacy wiecej niz 2 dzieci maja 15/30 dni w roku.
                    Jezeli dziecko jest chronicznie chore to dodatkowo 10 dni na kazde takie dziecko.
                    W Norwegii, wg tutejszego prawa odnosnie ubezpieczenia spolecznego (folketrygdeloven).
                    • kikimora78 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 14:59
                      No to super, wyglada na to ze mialam problem z interpretacja smile - to troche zmienia postac rzeczy zatem. Ale i tak po trzech dniach pracodawca moze zarzadac zaswiadczenia lekarskiego (moj do tej pory nie chcial, ale jak zaczne w ich mniemaniu przesadzac to pewnie zechce)
    • edelstein Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 12:33
      Tak jest m.in tez w Holandii,Anglii,Niemczech...
      Czas zmienic nastawienie,albo wracac do kraju gdzie katar to smiertelna choroba wymagajaca lezenia,20syropkow i antybiotyku na wszelki wypadek.
      • monsta7 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 13:17
        edelstein napisała:

        > Tak jest m.in tez w Holandii,Anglii,Niemczech...
        > Czas zmienic nastawienie,albo wracac do kraju gdzie katar to smiertelna choroba
        > wymagajaca lezenia,20syropkow i antybiotyku na wszelki wypadek.

        W Niemczech tak nie ma , lekarze bardzo latwo daja na dziecko zwolnienie i tez chetnie wypisuja lekarstwa typu syrop n kaszel czy kropelki do nosa.Inny problem ze lekarstwa ciagle te same bo kasa chorych za to placi (rodzice nie placa za lekarstwa nic) mnie to sie ciagle wydaje ze jak podaje juz ktorys rok ten sam syrop czy cos tam na goraczke to ze organizm sie uodporni no ale tak jest w Niemczech.
        • edelstein Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 13:33
          Ciekawe,mojemu dziecku jakos nie przepisywali nigdy nic,nie mowiac o zwolnieniu.Kolezankom tez temat obcy.To czy placisz czy nie zalezy od ubezpieczenia.
          • kura17 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 15:21
            "u nas", w polnocnych niemczech, jest tak, jak u Edelstein - lekarz bardzo rzadko zapisuje lekarstwa, a "goraczka" to sie powyzej 38 stopni zaczyna wink choc pewnie zalezy od lekarza, my mamy doswiadczenie z 2 pediatrami, nastawienie podobne.
          • monsta7 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 05.01.13, 19:06
            edelstein napisała:

            > Ciekawe,mojemu dziecku jakos nie przepisywali nigdy nic,nie mowiac o zwolnieniu
            > .Kolezankom tez temat obcy.To czy placisz czy nie zalezy od ubezpieczenia.

            Czyli co przyszlas z goraczkujeacym dzieckiem a lekarz powiedzial prosze podawac wode z cytryna samo przejdzie? bo tak wlasnie jest w Norwegii a w Niemczech lekarze nad dzieckiem sie trzesa i wola dac na zas niz zeby potem problemy byly.Ja mam juz dwojke dzieci juz odchowanych i trzecie 6 letnie wiec sie w Niemczech po lekarzach nalatalam.Zawsze jak np byl wekeend i dziecko bylo chore szlam do szpitala i tak z kazda glupota dziecko chcieli zostawic na obserwacje.Tak ze Niemiec do Norwegii pod tym wzgledem nie ma co przyrowywac.
            No i z tego co ja wiem to zadne dziecko do 16 roku zycia nie placi za lekarstwa czy opieke medyczna.Za to jak do wypadku dziecka przyjedzie karetka to placi sie 10 e tez przechodzilam.
        • caroninka Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 22:25
          Jeszcze nie spotkalam sie w Niemczech ze zwolnieniem na katar u malucha big_grin co innego jesli jest jakas infekcja czy goraczka. Krople do nosa, czy syrop na kaszel lekarz przepisze, Tobie sie wydaje, ze dlatego, ze obloznie chore, wystarczyloby sie zapytac i by Ci wytlumaczyl, ze lepiej sie spi z odetkanym nosem i niebolacym gardlem.
          Jesli dziecko nie ma goraczki lub innych niepokojacych objawow, nie przechodzi mi przez mysl bieg do lekarza z lejacym sie nosem.
    • a.nancy Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 12:34
      > Tak to - stety-niestety w Norwegii funkcjonuje, z katarem i kaszlem dzieci są u
      > ważane za "mniej więcej" zdrowe - jeśli nie ma gorączki lub poważnej choroby za
      > kaźnej to zwolnienia na dziecko nie ma, urlop też ograniczony.

      no i dobrze
      przynajmniej norweskie matki nie narzekają, że "dziecko chodzi do przedszkola tydzień, potem dwa tygodnie choruje, idzie do przedszkola i znowu choruje", tylko muszą przyjąć do wiadomości, że glut zimą u 2-3 latka to nie śmiertelna choroba smile
      • anyx27 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 12:41
        Dokładnie big_grin I m.in. to mi się w podejściu norweskich rodziców bardzo podoba smile
    • lauren6 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 12:38
      Fajna ta Norwegia, gdzie katar nie jest uważany za ciężką chorobę. Może się tam przeprowadzę?
      • lily-evans01 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 13:09
        Katar katarowi nierówny. A dla dziecka z dodatkowymi schorzeniami niesie za sobą niefajne konsekwencje. Trudno mi więc piać nad rozsądkiem norweskich rodziców.
        Jak dla mnie dziwne jest to pełzanie w glutach wink. To co, norweskie matki nie wiedzą, że nos dziecku się czyści czy jak wink ? Wtedy faktycznie szybciej przechodzi.
        • edelstein Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 13:14
          Taaaaa te straszne powiklania po katarze,jakim cudem norwedzy sa jednym z najzdrowszych spoleczenstw,powinni przeciez cierpiec na komplikacje pokatarowe.
          • lily-evans01 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 13:51
            Jak piszę poniżej, wszystko zależy od innych czynników chorobowych, które mogą mieć wpływ na długość i intensywność infekcji.
        • lauren6 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 13:24
          lily-evans01 napisała:

          > Katar katarowi nierówny.

          Prawda:

          "Tak to - stety-niestety w Norwegii funkcjonuje, z katarem i kaszlem dzieci są uważane za "mniej więcej" zdrowe - jeśli nie ma gorączki lub poważnej choroby zakaźnej to zwolnienia na dziecko nie ma, urlop też ograniczony."

          W Polsce dziecko z katarem jest przez wielu uważane za obłożnie chore, chociaż ma siły, rozrabia, nie ma gorączki, zaatakowanego gardła, zatok, uszu, oskrzeli itd. Podejście norweskie jest dla mnie normalniejsze.
          • lily-evans01 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 13:47
            Cóż, zazdroszczę tym rodzicom, których dzieci z katarem rozrabiają, nie gorączkują itp.
            U nas jest od razu: zalewanie się katarem, nocne wymioty flegmą, katar zmienia się w ropny, spływa do oskrzeli, następuje obturbacyjny skurcz oskrzeli i z niewinnego kichania robi się ok, półtora tygodnia zalegania w domu, przy czym dziecko niewiele może jeść (rzyga) i straszliwie kaszle. W tej chwili ma przewlekłe zapalenie zatok.
            Ale przyczyną jest bezustanny obrzęk alergiczny błon śluzowych - alergia na czynniki, których nie sposób wyeliminować.
            Podejrzewam, że dużo dzieci obłożnie zalegających z katarem tak naprawdę cierpi z powodu alergii jako praprzyczyny późniejszych komplikacji.
            Tak więc "kwoczenie" nad katarem nie zawsze jest przesadzone wink.
            • jak_matrioszka Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 14:06
              Na takie cos w Norwegii sa odpowiednie lekarstwa i zasilki dla rodzica opiekujacego sie dzieckiem, ale nie o takim katarze mowa w tym watku.
              • lily-evans01 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 14:13
                Toteż właśnie piszę, że zazdroszczę... Bardzo...
                Bo ja tego zwykłego, samoistnie przechodzącego kataru bez komplikacji praktycznie nie znam.
                Mamy to szczęście, że w tej chwili córka jest w szkole, gdzie dzieci bardzo mało chorują i o wiele mniej ona się zaraża. A z przedszkola ją wypisali za bardzo niską frekwencję po 3 m-cach wink.
        • jak_matrioszka Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 14:04
          CytatJak dla mnie dziwne jest to pełzanie w glutach wink. To co, norweskie matki nie wiedzą, że nos dziecku się czyści czy jak wink ? Wtedy faktycznie szybciej przechodzi.
          Ty chyba albo dziecka nei masz, albo kataru nie widzialas... Ja i moje dzieci zalapujemys ie czasem na katar "non-stop", tego sie nie da wydmuchac, wytrzec ani nic z tym zrobic (spraje tez nie pomagaja, daja maksymalnie 10 min przerwy). I wtedy sie, niestety, tonie w glutach, a przechodzi rownie szybko leczone jak i nieleczone.
    • an_ni Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 13:04
      a do Polski nie mozesz wrocic? wink
      tez byloby mi ciezko, bo sama nie umiem pracowac z katarem, kaszlem i stanem podgoraczkowym i dziecka do przedszkola nie puszczalam w takim stanie
    • wiera1 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 13:09
      Takie "norweskie podejście" miałam wbrew poorm w swojej rodzinie w Polsce- jak byłam mała. Choroba zaczynała się dopiero jak miałam 38 stopni lub coś mnie wysypało. Łamanie w kościach, katar i takie tam - sok malinowy, mleko z czosnkiem i masłem (blee) i sio do szkoły następnego dnia.
      Mój małżonek zaś - katar, kaszel - ło matko! - zapalenie płuc jak nic - koniecznie do lekarza - koniecznie syropki !
      No i teraz się ścieramy jak mamy własne dzieciwink

      Wszystko zależy ( w Polsce) od rodziny.

      Pocieszę Cię (może), że po takim (moim)chowie pierwszy raz (z gorączką, zapaleniem oskrzeli) zaczęłam chorować w wieku 20+ lat (ale na to nałożył się tryb życia- praca po kilkanaście godzin an dobę, mało snu, mało jedzenia)
    • lilka69 abstrahujac od nazewnictwa tam u was 03.01.13, 13:18
      jak dziecko ma rok to dla niego taka placowka jest przechowalnia a nie przedszkolem w tradycyjnym, polskim rozumieniu tego slowa.

      nie ma przymusu pracy w obecnych czasach, zwolnij sie.
      • wuika Re: abstrahujac od nazewnictwa tam u was 03.01.13, 13:22
        Cudna rada, doprawdy: masz problem z zaakceptowaniem tego, że nie jesteś w 100% przy dziecku, zwolnij się.
        • jak_matrioszka Re: wuika, 03.01.13, 14:08
          to sarkazm byl?
          • wuika Re: wuika, 03.01.13, 14:13
            Z mojej strony, czy lilki? Po lilce to się można różnych rzeczy spodziewać, ale sarkazm musiałaby chyba na allegro kupować.
            • jak_matrioszka Re: wuika, 03.01.13, 14:38
              Z Twojej, wypowiedz ze strony lilki przyjelam za dobra monete (a nie powinnam?).
              • lilka69 Re: wuika, 03.01.13, 16:01
                zadane bylo pytanie to odpowiedzialam jak uwazam. ty wuika masz inne? ok. autorka watku wybierze to co jej odpowiada, pyta WSZYSTKICH o zdanie a moje jest powyzej.
      • lily-evans01 Re: abstrahujac od nazewnictwa tam u was 03.01.13, 14:15
        Hmm... Pomyślmy, może niektórzy ludzie MUSZĄ pracować?
        Ale faktycznie, nie ma też przymusu jedzenia, opłacania rachunków i w ogóle życia wink.
    • carmita80 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 14:13
      Moja rada, pozbadz sie tej polskiej fobii katarkowo-kaszelkowej a latwiej bedzie ci sie zylo. Nawet lekarz ci powiedzial ze to norma u dzieci malych i to prawda, nie tylko w Norwegii ale wszedzie. W innyvh krajach dzieci z takimi "chorobami" zyja normalnie i ich rodzice tez i spoleczenstwa nie podchodza do tego obsesyjnie jak w pl, epidemii nie ma a dzieci nagminnie nie laduja w szpitalach z ciezkimi powiklaniami i jakos nic im.sie dziwnego nie rozwija. To tylko katarki i kaszelki, nie ma sie czym.martwic i histeryzowac.
      • pulcino3 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 14:36
        szlag by mnie trafił, jakby do mnie do chaty przyszły dzieci zasmarane w pas i pełzające w glutach smile a wiem, że to nie przejaskrawienie, bo spotkałam się z takimi egzemplarzami - rodziców totalnych ignorantów. Dzieci zasmarane, zaślinione, podbrudek cały w krostach z wiecznego ślinienia się , bo nikt mu tego nie raczy wytrzeć, rajtuzy w dziurach lub pocerowane tak że dzieciak wygląda jak siedem nieszczęść, pampers jak bomba bo nikt mu nie raczy częściej przebrać. No sodoma gomora jak dla mnie. Rodzice ynteligętni ponadprzeciętnie, zamożni ale jak dla mnie nieporadni dzieciowo.
        Moje dziecko jak jest przeziębione to ma nos czyszczony na tyle często żeby mu samemu nie doskwierał glut. Katar nie trwa wietrznie i chyba te 2, 3 dni można trochę polatać z chusteczką / gruchą za dzieckiem niż to olać , bo z tego się nie umiera.
        Nie cierpie takiego fatałajstwa.
        • edelstein Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 16:50
          Katar alergiczny trwa pare tyg.zalezy od stezenia alergenu,nos jest jak kran tylko kurka nie matongue_outmusialabym miec reke z chusteczka do nosa przyklejona miec,nie mowiac o tym co zrobi z nosem takie wycieranie co sekunde.Moj syn sie nie slini,krost nie ma,pampersow ani rajstop nie nosi i w zyciu nie mial nic cerowanego,podarte wyrzucam.
          • aga_sama Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 17:03
            Wcale się nie dziwię Twoim dylematom.
            Masz 3 wyjścia: albo zaakceptujesz chorowanie i będziesz chować jak Norwegowie, albo się uznasz, że układ odpornościowy Twojej córki nie dojrzał do takich wyzwań i się zwolnisz, albo ściągniesz kogoś z pl do opieki.
            Współczuję bardzo sytuacji
          • pulcino3 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 20:29
            I tu cię zdziwię edel
            sama cierpię od dłuższego czasu na okrutny katar alergiczny, glut mi nie wisi, biorę leki jak się bardzo nasila, zużywam masę chusteczek na co dzień. Nie widać po mnie "kataru", nos mi jeszcze nie odpadł, nie widać po nim, że w środku mam odkręcone źródełko,więc chyba się da.
            Co do dziecka, jak zasmarkane to robię po prostu podobnie,masa chusteczek, grucha, krople. Dziecko jest małe więc nie liczę na dużą samoobsługę w tej kwestii,a po co ma czuć dyskomfort suspicious.
        • muchomorczerwony Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 19:25
          pulcino, gdzie ty takie dzieci widzialas? wink

          a swoja droga...inteligentni i zamozni po prostu nie musza nadrabiac pieknie ubranym i czysciutkinm dzieckiem, maja to w d...

          i druga sprawa- moja dwulatka malo choruje,ale buziak ma zapryszcony ciagle i nic jej na to nie pomaga...a nie ejst to od kataru
    • okruszek_a Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 18:02
      Ja takie wychowanie "norweskie" wyniosłam z domu, bo katar czy kaszel to nie była choroba dla moich rodziców, nigdy też na to nic nie dostawałam, ot sam przechodził.
      Teraz też tak staram się wychowywać dziecko, efekt jest taki, że przez pierwsze 3 m-ce żłobka chorował (w tym ospa i zapalenie oskrzeli) a potem...........tfu, tfu jak ręką odjąć. Teraz chodzi do przedszkola i tylko raz nie poszedł jak miał zapalenie spojówek. Katar był, ale młody i tak do przedszkola poszedł, kaszlu od września nie ma. I jak patrzę na polskie przedszkola to chyba tylko na forum mamy takie przewrażliwione, bo np dziś w szatni co drugie dziecko kaszlało i smarkało, a jednak te dzieci chodzą i mają się dobrze w p-lu.
      Mój ślubny tylko panikuje, bo on przy lekkim bólu gardła to najchętniej sam aplikowałby sobie antybiotyki, więc takie dwa przeciwieństwa z nas.
      • heca7 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 18:21
        Jakiś czas temu w gazecie wyborczej był artykuł o przedszkolach w Norwegii. Zapamiętałam takie ekstremalne, które też tam istnieją. I nie jest to jedno czy dwa- takich jest więcej. Przedszkole jest cały dzień na dworze bez względu na pogodę. Po prostu nie ma budynku gdzie są sale itd., jest tylko budynek socjalny gdzie można skorzystać z toalety i się przebrać, koniec. Dzieci wszystkie zajęcia codziennie mają na dworze, cały rok. Tak jakby ktoś miał ogrodzony plac i trzymał tam dzieci od rana do wieczora. Już to widzę w Polsce big_grin
        • lily-evans01 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 18:27
          Może klimat zimny, ale zdrowy?
          W moim mieście np. ciągle mżawka, deszcze, porywiste wiatry, chmury. Tego fajnego mroziku mamy mało. I dzieci przez zimę, zamiast bawić się na śniegu, taplałyby się ciągle w błocku...
          Dla mnie dziwne jakieś te przedszkola, bo zastanawiam się, jak można tam zrealizować jakiekolwiek funkcje edukacyjne - skoro dzieci cały czas na dworze. A przecież przedszkole oprócz zajęć ruchowych powinno też kształtować motorykę małą, predyspozycje do nauki czytania i pisania itp. Ciekawa sprawa.
          Może któraś z mam mieszkających w Norwegii się wypowie?
          • kikimora78 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 18:41
            Otoz w NO nie ma zadnego programu w przedszkolu, tylko najstarsze grupy maja raz w tygodniu po dwie godzinki cos w rodzaju przygotowania do szkoly, a poza tym to glownie luzna zabawa.

            I myslisz sie jesli myslisz ze w NO pogoda to mily mrozek i snieg. Na zachodnim wybrzezu zazwyczaj leje caly rok.
            • jak_matrioszka Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 18:48
              Studiujesz pedagogike przedszkolna? Bo ja co prawda nie, ale z tego co obserwuje w przedszkolach, oraz z rozmow z kolezanka ktora studiuje wlasnie ten kierunek, wynika cos innego niz to co napisalas.
              Moja mala miala 4 lata kiedy ja w przedszkolu nauczono dodawania i odejmowania w zakresie do 5, w czasie zabaw a nie siedzeniem w lawce - bo to zaden wyznacznik nauki.
              • kikimora78 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 19:32
                Pracowalam w publicznym przedszkolu w NO jakis czas - i przynajmniej tam zadnej nauki nie bylo, "czysta dzicz", poza klubem starszaka wlasnie raz w tygodniu.
                • myaka Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 04.01.13, 14:11
                  Te "ekstremalne" przedszkola w Norwegii to przedszkola lesne. Na szybko znalazlam cos po polsku o TYM.

                  I chyba tylko w opinii Polakow sa one "ekstremalne". Choc z tego co wiem, w Polsce tez juz kilka takich placowek istnieje.
                  Ich idea pochodzi z Danii, mozna je teraz spotkac w Norwegii, Szwecji, Austrii, Szwajcarii i w Niemczech - sama mieszkam w DE i jako, iz z zawodu jestem pedagogiem lubie "podpatrywac" prace, organizacje takich placowek, szczegolnie, iz tematem mojej pracy dyplomowej bylo porownanie przedszkola tradycyjnego z przedszkolem lesnym.
                  I to nie jest absolutnie tak, iz przedszkole lesne nie uczy dzieci niczego! Ba, uczy wiecej niz tradycyjne przedszkole.
                  Przede wszystkim rozwija motoryke, rozwija kompetencje spoleczne, uczy samodzielnosci, odpowiedzialnosci, poszanowania natury i wiele, wiele innych. Do pisania tez przygotowuje - dzieci za pomoca znalezionych w lesie patykow pisza, rysuja po piasku. I co najwazniejsze - dzieci ucza sie empirycznie, przez doswiadczanie.
                  Podczas pisania pracy dyplomowej dokopalam sie do wielu wynikow badan, ktore jasno pokazuja, iz dziecko uczeszczajace do przedszkola lesnego jest lepiej przygotowane do dalszej edukacji, do dalszego funkcjonowania w spoleczenstwie.

                  A co do tego, iz dzieci caly dzien spedzaja na powietrzu. Norwegowie powiadaja - nie ma zlej pogody. Jest tylko nieodpowiedni stroj!
                  Tak samo twierdza Niemcy, Dunczycy, Szwajcarzy i wiele wiele innych narodowosci - poza Polakami... dla ktorych katar, kaszel to juz wielka choroba, powod do zazywania lekow, powod do niewychodzenia z domu, dla ktorych przedszkole lesne jest przedszkolem "ekstremalnym"...
                  • lily-evans01 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 04.01.13, 14:26
                    To zależy od systemu dalszej edukacji być może.
                    Moje spostrzeżenia są takie, że w polskim systemie bez tego tradycyjnego przedszkola dziecku jest potem trudno - w zerówce, w I klasie.
                    To, o czym piszesz, to dość przemyślany system - wyżej padła informacja, że dzieci w norweskim przedszkolu na dworze po prostu się bawią.
            • kj-78 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 22:58
              Hm, w naszym przedszkolu jest program, acz nie da sie go porownac z polskim przedszkolem. Ale raz w tygodniu maja jakies prace malarskio-plasyczne, raz grupe jezykowa, raz jakies zajecia o nazwie "zmysly/motoryka". Dostajemy raz w miesiacu plan zajec rozpisany dzien po dniu, na czym beda sie koncentrowac w tym miesiacu. A moje dzieci male, w starszakach chyba robia wiecej. Ale przyznam racje, w polskich przedszkolach zajec dydaktycznych jest duzo wiecej i na wyzszym poziomie.

              A co do posta autorki, to ja sie bardzo ciesze, ze moge posylac troche zakatarzone dziecko do przedszkola, jesli sie dobrze czuje. Sama tez nie biore wolnego z powodu kataru. Nie wyobrazam sobie siedzenia w domu z powodu potrzeby wytarcia nosa co jakis czas (bo o goraczce itp mowy nie bylo)... Jak dla mnie syatem norweski sprawdza sie dobrze, od wrzesnia bylam z chorymi dziecmi w domu razem z tydzien. I oby tak dalej.
            • lily-evans01 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 04.01.13, 00:05
              Brrr. Miałam okazję być w Oslo i w okolicach Bergen, Voss, fiordu Geiranger itp.
              Pogoda była przecudowna - sierpień, 30 st., topniał lodowiec wink.
              Spory mróz też uwielbiam, ale ta plucha przez cały rok to by mnie wykończyła.

              Co do przedszkoli, to widzę, że jednak mamy czym się pochwalić w porównaniu do innych krajów, a przynajmniej teoretycznymi podstawami programowymi, bo w praktyce to pewnie wszystko rozmaicie wygląda wink.
          • jak_matrioszka Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 18:43
            To sa nie tyle przedszkola, co specjalne oddzialy, ale wypowiedziec sie w pelni o ich funkcjonowaniu powinny mamy, ktore z takiej formy opieki korzystaja. Moja kolezanka ze studiow ma synka (2-3 lata) w takim przedszkolu, mowi ze dziecko jest bardzo zadowolone, a widze ze i ona tez.
            W Polsce znalam kiedys rodzine, ktora na 2 miesiace wakacji wyjezdzala pod namioty, stacjonarnie w jedno miejsce. Dorosli sie wymieniali, dzieci byly tam caly czas. Pranie, gotowanie, w kazda pogode (normalne polskie lato, z deszczem lub upalami), wszystko odbywalo sie w warunkach namiotowych. Takie przedszkola pod chmurka to caloroczna wersja tych wakacji, z tym ze dzieci wracaja do domu jak na polkoloniach wink Nie wiem jak rozwiazywana jest sytuacja w dni kiedy jest zimno, ale podejrzewam ze po prostu korzystaja wtedy z pomieszczen przedszkolnych (oddzial "pod chmurka" mojej kolezanki to czesc przedszkola mojego dziecka).
            Mloda chodzila do inego przedszkola, mieli jeden dzien na dworze, 10km od przedszkola, kiedy padalo chronili sie troche w chatce, w ktorej mozna bylo rozpalic w kominku i ugotowac cos cieplego (kakao, jedzenia chyba nie robiono).
    • ola33333 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 18:32

      mam dokladnie takie same spostrzezenia dotyczace niemiec.
      A najlepsze jest to ze najbardziej zasmarkane i zakaszlane dzieci przyprowadzaja do przedszkola niepracujace matki..
      Tak juz jest..

      Moje dziecko tak chorowalo w pierwszym roku przedszkola, corka miala 3 zapalenia oskrzeli pod rzad. Moja mama, ktora sie nia opiekowala, tez sie zarazila i to tak mocno, ze musialam isc z nia do specjalisty od chorob pluc. Przy okazji spytalam sie czy to normalne, zeby trzyletnie dziecko mialo 3 zapalnia oskrzeli pod rzad. Ten niemiecki specjalista powiedzial, ze tak, to jak najbardziej normalne w tym wieku i mam sie nie przejmowac..
      • myelegans Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 18:41
        tym bardziej, ze "zapalenia oskrzeli" ktorym strasza matki jak czarnym ludem, jako jednostki chorobowej nie ma. Wszystkie wirusowki gornych drog oddechowych nazywa sie wlasnie, infekcja gornych drog oddechowych i nie leczy antybiotykiem, ale objawowo, zbija goraczke jak trzeba, nawilza, oklepuje, nawadnia, mozna wlaczyc nebulizator i tyle.

        Przedszkola bardzo jasno komunikuja regulaminowo, kiedy dziecka nie przyprowadza sie: wysoka goraczka, biegunka, wymioty, do przedszkola mozna wrocic 24godziny po ustapieniu objawow. Przy antybiotykoterapii, pediatrzy daja zielone swiatlo do powrotu do placowek po 48godzinach od rozpoczecia terapii, ktora trwa zwykle 10dni. Jak trzeba panie w przedszkolu podaja antybiotyk.
        • ola33333 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 03.01.13, 18:47
          akurat u nas te wszystkie zapalenia oskrzeli byly spowodowane przez paciorkowce, szybki test byl robiony, albo crp, antybiotyk za kazdym razem pomogl.
          • lily-evans01 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 04.01.13, 00:11
            No niestety, zapalenia oskrzeli spowodowane zaleganiem flegmy bakteryjnej jak najbardziej istnieją.
            U nas to było praktycznie po kilku dniach pobytu w przedszk., robiłam wymazy z nosa, z gardła - wachlarz tych bakterii zawsze mnie zaskakiwał, od HiB po Staphyloccocus Aureus wink.
            Przychodzi do nas doktor prywatnie, który antybiotyki daje tylko w razie najwyższej konieczności - ale przy nawet wirusowych "zapaleniach oskrzeli" wypisywał po prostu zaświadczenie do szkoły, że dziecko chore. I kazał nie iść. Co prawda u nas nie obejdzie się nigdy bez leków rozszerzających oskrzela, sterydu wziewnego itp., więc to też trochę inaczej wygląda,
            • myelegans Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 04.01.13, 04:22
              Ale te bakterie mieszkaja sobie u nas wespol wzespol caly czas nie robac nam krzywdy. Kazdy czlowiek jest nosiclelem. S.aureus i HiBa, niczego to niedowodzi.
              Niezyty maja podloze wirusowe, moga byc nadkazenia bakteryjne, ale jak nie ida na ostro, bez goraczki to po cholere antybiotykami traktowac.
              Kazde zapalnie ucha syna wyprowadzalismy bezantybiotykowo, oprocz jednego razu, kiedy poszlo na ostro, perforacja blony bebenkowej wysiek ropy, ale wtedy byl na pooperacyjnej rekonwalescencji, wiec organizm sobie nie poradzil i dostal antybiotyk.
              Ma 8 lat i antybiotyk mial tulko ten jeden raz.
              • lily-evans01 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 04.01.13, 09:42
                No nie, u nas zawsze był bardzo obfity wzrost + gorączka, pianie, duszenie się. Praktycznie przy każdym kaszlu jest Salbutamol + steryd wziewny, ale jak temperatura rosła i rosła, to niestety bywało, że szedł antybiotyk. Niektórych infekcji bez tego się nie zlikwiduje, same nie przejdą... Cóż, jeden ma końską odporność i niczyja w tym zasługa, a drugi taką a nie inną, co wynika ze schorzeń współistniejących sad.
                Dla mnie chory jest powrót dzieciaka do przedszkola po 48 godz. podawania antybiotyku, angina paciorkowcowa w ten sposób ładnie się rozprzestrzenia...
                A cała kupa rodziców mogłaby zacząć profilaktykę od uczenia dzieci oczyszczania nosa i mycia rąk, w przedszkolu to już jest do przeprowadzenia.
                • znowu.to.samo Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 04.01.13, 14:49
                  Heh w Danii to samo, też są te leśne przedszkola. Ale mnie już nic nie dziwi od czasu jak zobaczyłam, że facet w dzień +10 stopni niesie kilkumiesięczne niemowle w samym dresiku i skarpetkach bez czapki, szalika, bez niczego. Albo dla odmiany: w ciepły dzień +20 stopni dziecko zamurowane w wózku pod grubą kołdrą, a ten wózek jeszcze calutki zasnuty moskitierą.
    • suazi1 Re: przedszkole - nie umiem sobie z tym poradzić 06.01.13, 17:10
      Mnie jakiś rok temu enty z rzędu laryngolog pocieszył takimi słowami "jak córka będzie miał 7 lat, osiągnie jakieś 85 % odporności, a w wieku 11 lat dojdzie do takiej odporności, jaką ma dorosły człowiek". Pan doktor uchachany, a mi ręce opadły, bo młoda miała wtedy niecałe 5 lat, glut za glutem gluta poganiał... Ale po roku widzę ogromną zmianę na lepsze i mam nadzieję, że za kolejny rok będzie git.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja