koraba30
04.01.13, 16:16
Właściwie nie wiem od czego zacząć... Jest tak duzo tego wszytskiego, ze juz sama nie wiem. Mozna by pisac w nieskonczonosc... Moze zaczne od swojego małżeństwa. Jestesmy juz 6 lat małżenstwem, wiele przeszlismy, kazda nasza próba i złości ze strony innych zostały przezwycięzone. Bardzo kocham męża i to w sumie działa w obie strony. Mamy dziecko 4,5 letnie. Od samego początku w sumie bylismy skazani na siebie. Nikt nam nigdy nie dopomagał nawet jak miałam zagrozona ciąze, po porodzie, i wogole nie moglismy tez liczyć, ze ktos z chęcia zajmie sie naszym dzieckiem tylko było to jakby z fochą taką zwłaszcza ze strony mojej mamy. No właśnie rodzice męza zawsze zazdroscili ze jakos nam sie układa zycie, ze mąz pracuje, nie pije, ze jestesmy zgranym małżeństwem.... a u ich reszty dzieci tak nie jest... z kolei u mnie jest tak, ze najwazniejszy jest brat i jego rodzina. Ciągle jest tylko ze oni maja to, oni maja tamto, kazdy wrecz włazi im w du... Ich dziecko jest nad podziw wielbione i kochane i ciągle porownywane do innych dzieci... Poza tym brat odziedziczył bardzo duzy majątek i mozna powiedziec ze sami do tego nie doszli co teraz mają, zaś z kolei u nas wszystko jest wypracowane i takze mamy swoj dom, ale dla nich to widzę nie jest jakieś szczególne osiągnięcie... Najwazniejsze co ma brat... Juz czasem mam dosyc słuchania ze nawet papier toaletowy maja nie wiadomo jakiej to firmy a nie zwykły szary... a kogo to w sumie obchodzi. Na rodzinnych spotkaniach widac jak kazdy tylko by mowił o nich a nie interesował się losem i problemem kogos innego. Nieraz zwracałam uwage ze ja nie chce juz o nich słyszeć itd, ale to nie skutkuje bo za jakis czas jest ciągle to samo. Gadanie , ze zarabają kupe kkasy, po czym sie dowaiadujemy, ze mają kredyty jakies itd. To jest taka głupia rywalizacja i to nie z naszej strony bo jak my np kupujemy auto bo nie mielismy swojego a oni mieli to musieli zaraz po nas kupic większe i lepsze.... wogole mam wrazenie , ze rodzice tylko są szczęsliwi jak im się cos wiedzie, jak coś mają a nam wszystkiego zazdroszczą. Mąz sie takze denerwuje choc próbujemy nie dawac po sobie tego poznac ale ilez mozna ciągle słuchac o zyciu innych jakie to nie są bogate bambry itd itd... a my chcemy zyc normalnie... acha dodam, ze oni maja takze pomoc finansową. Chyba pozostaje się pogodzic z tym faktem, albo odciąć od rodziny ????