Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące

05.01.13, 17:16
w niebezpiecznych miejscach.
Jak to jest żyć w otoczeniu grzechotników, tarantuli innych jadowitych stworzeń? Specjalna chemia wokół domu i w domu, czy raczej uważne oglądanie każdej rzeczy? Można się przyzwyczaić do tego?
Marzy mi się wyjazd gdzieś daleko, ale od lat wstrzymuje mnie strach przed tym, że nie jestem przyzwyczajona do oglądania swojego łóżka zanim się do niego położę. W ogródku bez problemu rozkladam koc, a Wy?
Jakby się którejś chciało opisać szczegółowo, to będę wdzięczna smile
    • hamerykanka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 18:36
      ok. Musisz wyrobic w sobie pewne nawyki: nie zostawia sie ubran na podlodze (skorpiony, jadowite pajaki). Ubranie sie wytrzasa przed zalozeniem, podobnie buty, rekawiczki itp. Jesli ubrania wisza w garderobie, dobrze jest co jakis czas poprzesuwac i potrzasnac tymi w kacie, zeby odstraszyc brown recluse, ktory lubi takie miejsca.
      Wszystkie katy i szpary pryska sie co jakis czas preparatami odstraszajacymi pajaki, mrowki itp. Dom pryskam rowniez od zewnatrz specjalnym preparatem , tworzacym bariere dla robactwa-pryska sie pare cm nad gruntem wzdluz calego domu i wokol drzwi i okien.Lozko co jakis czas sie przesuwa i wybiera wszystkei pajeczyny. Przy okazji wtedy masz oglad, czy cos tam nie biega szybko. W lazience dobrze jest obejrzec toalete i na biezaco zrywac pajeczyny-mieszkajac w Arkansas wynajmowalam mieszkanie z dwoma lazienkami. W jednej mialam brown recluses a w drugiej czarne wdowy; jak tylko sie ich pozbylam, wlazily nowe, prawdopodobnie przez szczeliny wokol rur. Czarne wdowy zabijalam tez na scianie w duzym pokoju.
      Na poludniu koszmarem na trawnikach sa chiggers. To sa miniaturowe krewniaki kleszczy, na skorze wygladaja jak przezroczyste lub zoltawe przecinki i sa mniej wiecej tej wielkosci. Wystarczy chwila na trawie i jestes nimi pokryta. Ukaszenie ich bardzo boli i puchnie, czesto drapiesz sie przez tydzien do zywego. Sczegolnie lubia miejsca gdzie sa przyciesniete do ciala tzn wzdluz linii sciagacza skarpet, w talii. Moj pierwszy kontakt z nimi skonczyl sie otwartymi ranami na kostkach bo drapalam sie nawet przez sen, blizny mialam przez dobre dwa lata. Sa preparaty, ktorymi w lecie po prostu musisz sie pryskac.
      Druga rzecza powszechna tutaj sa ogniste mrowki (fire ants). Ich ukaszenie konczy sie duzym bablem jak po oparzeniu i pali jak ogien. Trzeba po prostu uwazac.
      Skorpiony sa jak pajaki-lubia ukrywac sie w ciemnych miejscach, dlatego np lepiej nie zbierac starych gazet w stery gdzies w kacie-uwielbiaja takie miejsca. Ukaszenie jest bolesne ale nie smiertelne.
      Weze. W miescie jest mneijsza szansa spotkac, ale i na swoim podworku mozna miec wiecej niz suie wydaje. Maz mial dom w Arkansas i co jakis czas mial wylegi malutkich cottonmouth-isa bardzo jadowite, male sa tak samo jadowite jak dorosle, moga sie wslizgnac wszedzie, wlaczajac w to dom. U mnie sa glownie grzechotniki i king bullsnake, ktory przypomina grzechotnika, ale nie ma grzechotki i nie jest jadowity. Jest za to agresywny i potrafi zaatakowac. Pisalam juz, ze zeszlym latem maz kosil trawe i zaatakowal go bullsnake ponad 2 m; maz zdarzyl sie tylko zaslonic kosiarka. Weze lubia zaciszne miejsca wiec zanim wsiadziesz do samochodu warto spojrzec czy pod nim nie lezy zwiniety waz, podobnie biorac drewno do kominka-to sa ich ulubione miejsca.
      Jesli zechcesz odwiedzic USA, koniecznie wykup ubezpioeczenie pokrywajace koszt pobytu w szpitalu-ukaszenie brown recluse najczesciej konczy sie ok 2 tygodniowym pobytem w szpitalu i bedziesz miec szczescie, jesli nie skonczy sie amputacja, bo ich ukaszenie powoduje nekroze tkanek i niesamowity bol.

      Przy zachowaniu srodkow ostroznosci da sie zycsmile. Przez 9 lat bylam tylko trzy razy ukaszona przez weze i raz przez czarna wdowe. Mogloby byc gorzej!

      • zuzi.1 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 18:41
        Boże, tylko 3 razy ukąszona przez węże i raz przez czarną wdowę, o rany ;-((( A gdzie Ty hamerykanka mieszkasz, że aż tyle ugryzień było?
        • hamerykanka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 18:55
          Heh, pierwsze ukaszenie bylo w Maryland-pojechalismy tam na pokazy lotnicze i rozlokowalismy sie na kawalku trawnika pod drzewem. Okazalo sie ze tam byl tez czarny waz, ktory zaatakowal mojego pasierba, wtedy 3 latka, Odtracilam go, probujac zlapac weza. Ugryzl mnie w reke miedzy kostkami palcow. Paskudzilo sie przez tydzien, choc waz byl niejadowity.
          reszta ukaszen to juz w Teksasie. Pracowalam w schronisku dla zwierzat, gdzie na wybiegach wstawialo sie wiadra z woda do takiego zadaszenia z desek. No i tam wlasnie byly weze. A czarna wdowa uzarla mnie w brzuch, kiedy wymienialam siding na dolenj czesci domu i musialam sie wczolgac pod dom (z racji gleb gliniastych bardzo rozprezajacych sie duza czesc domow nie ma fundamentow ale stoi na slupach, i tam jest jakies 60 cm wolnej przestrzeni. Tam wlasnie lubia sie ukrywac i pajaki i weze). Ukaszenie bolalo jakis czas, mialam czerwony babel.
          • nanuk24 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 19:16
            Odkad wyczytalam, ze czarna wdowa jest takze w moim stanie, to nie spie spokojnie, aczkolwiek wyczytalam rowniez, ze ich jad ludzi nie zabija - uff!
        • montechristo4 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 18:55
          Hamerykanko, wszystkie te rzeczy o których pisałaś wchodzą w nawyk po jakimś czasie. Nie wiem, czy współczuć takiej codzienności, czy podziwiać odwagę smile Ja z ledwością przyzwyczaiłam się do polskich pająków, gryzących w nocy.
          Jak w praktyce wygląda Twoje życie - ciągle musisz mieć oczy dookoła głowy chyba?
      • podkocem Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 18:54
        Zastanawiam się jak tam z życiem uchodzą małe dzieci?
        • hamerykanka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 19:06

          Nie puszczasz dziecka samego na trawe, dopoki nie sprawdzisz ze nie ma wezy.
          Jej pokoj sprawdzam czesto i pryskam od pajakow.
          A do reszty mozna sie przyzwyczaic. Ludzie mieszkaja w poludniowych stanach cale zycie i tez sie zdarza, ze zostana ukaszeni; jak pracownik meza, kowboj, ktory mial rekawice robocze rzucone na pake pickupa, zapomnial sprawdzic i ..niespodzianka! W rekawicy byl brown recluse, facet w agonii wyladowal w szpitalu; kroplowka, antybiotyki. Na szczescie uratowali ten palec.
      • agaja5b Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 19:11
        O kurcze, powiedz że żartujeszsad Sama, mimo że nie należę do strachliwych, to jestem pewna że widząc w domu taki okaz, jak pająka wielkości dłoni lub węża, lub cokolwiek innego umarłabym na miejscu. A z dziećmi, to dostałabym schiz chyba i nie wychodziłyby wcale na zewnątrz. Od dzis kocham rodzime komary, pajączki,meszki i co tam jeszcze. Kocham was maluchy bo nie dość że jesteście małe, to jeszcze dokuczacie tylko przez 4 miesiącesmile
        Uff, podziwiam i nie zazdroszczę wcalesmile
        • hamerykanka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 19:18
          Ptaszniki sa niegrozne, sa raczej plochliwe i nie wlaza do domu. Brown recluse i czarna wdowa sa malutkie.
          Dwa lata temu malo nie zlapalam weza, bo wyszlam poznym wieczorem i slyszalam ze woda cieknie z mojego sysytemu nawadniania kropelkowego, zaraz kolo sciany domu, wiec bez latarki wyszlam zobaczyc czy koniec rurki przecieka. Kucnelam i wyciagnelam reke, swiatlo bylo z okna kuchennego...i wtedy zobaczylam ze rurka sie poruszyla;to byl waz, ktory po chwili wpezl po dom (siding w tym miejscu byl uszkodzony).
          Przyznam, ze bylam troche wstrzasnieta.
          • agaja5b Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 19:51
            Tez bym była pewnie i to mocnosmile
            Generalnie zwierzątka szanuję i lubię, nawet pająki czy inne budzące grozę. Jak znajdę w domu staram sie nie lecieć z kapciem tylko wynieść na zewnątrz, pszczółce zawsze podam listek jak widzę że tonie, no dobra muchy i komary tępię ale bez specjalnej zawiści, po prostu przeszkadzamy sobie, a nie lubię natrętów, ale te Twoje to są nie dość, że boleśnie gryzące(wręcz jadowite niektóre), to jeszcze nie znasz dnia ani godziny kiedy możesz się niechcący na nie natknąć i co gorsza jakoś rozdrażnić i sprowokować do ataku (o dzieciach nie wspominając) To jest dla mnie przerażające i nie do przyjęcia. Nie wiem ale musiałabym chyba włożyć dużo sił w to, by się psychicznie przestawić na tryb ciągłego czuwania, bo a nuż coś wylezie z trawy w ogródku, albo co gorsza spod kołdry. Długo się przestawiałaś, czy jakoś Ci to bezboleśnie poszło i raz dwa przywykłaś? Bo chyba musisz jakoś się pogodzić z tą myślą że masz potencjalnie agresywne sąsiedztwo? Sorki, może naiwne te moje pytania ale podobnie jak montechristo interesuje mnie to jakoś.
            • hamerykanka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 22:14

              -Agajo...na poczatku czlowiek jest przerazony i nie spi dobrze, bo wydaje mu sie ze wszystko zaczyna po nim lazic jak tylko zamknie oczy smile. Potem dopiero wchodzisz w etap rezygnacji-co ma byc to bedzie. Tyle ze nawyki jednak juz sa wyrobione sprawdzania wszystkiego zanim sie zalozy, wytrzasania butow itp. Uczysz tez dziecko ze do weza w trawie sie nie podchodzi, ze owadow w tym pajakow nie lapie sie ani nie podstawia reki. Ze latem, jesli corka chce wysjc, pryska sie ja sprajem od owadow zeby uchronic od chiggers, co zreszta sama notorycznie zapominam na sobie uncertain
              Co jakis czas w sezonie tez robi sie objazd pickupem reszty terenu zeby zobaczyc czy sa weze i w razie czego...przejechac je, bo jest szansa ze przejda w poblize domu, tam gdzie jest wiecej myszy.
              W tym roku tez mialam przygode ze bralam prysznic i cos zaczelo laskotac mnie pod noga. Wytarlam oczy i spojrzalam w dol..a pod stopa mialam wylazacego z odplywu robala wielkosci i grubosci palca wskazujacego
              o takiego..https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/pxbl5w4yFWaj7lbG5X.jpg

              Robala zabilam kapciemsmile
              -
              Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
              • agaja5b Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 23:28
                Dzięki Ci Hamerykanko za cierpliwość i odpowiedź. I trzymaj się w tej Hameryce dzielniesmile
                • hamerykanka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 23:34
                  Cala przyjemnosc po mojej stroniesmile
              • olazdaleka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 23:50
                Mnie wlasnie te stworzenia najbardziej obrzydzaja. Niedawno znalazlam jednego w kapciu, po paru godzinach tego kapcia.
                W mojej czesci Australii mamy tylko jadowite weze i pajaki no i te robale. Weze w lecie widuje prawie codziennie, ale one sa na drodze a ja w samochodzie. Wokol domu mamy kilka odstraszaczy wezy zamontowanych, jak na razie dzialaja.
                Najgrozniejszy pajak - red back jest nieduźy no i latwo go odroznic od innych, caly czarny z czerwonym kuprem. Ukaszenie smiertelne dla dzíeci i osob o slabszej odpornosci.

              • landora Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 02:46
                Jaka piękna skolopendra!
                Ale w rękę bym jej nie wzięła, chociaż puchate pająki nie robią na mnie wrażenia.
      • zielonakratka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 20:09
        Normalnie słabo mi
      • nellyssima Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 21:31
        W zeszłym roku cztery tygodnie spędziłam na kempingach w Teksasie, Arizonie i Nowym Meksyku i tylko raz widziałam tarantule. Żadnych innych pajakow,, skorpionow i innych takich nie widziałam.
      • olena.s Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 21:39
        Matko kochana, u mnie tylko skorpiony i węże, ale najwyraźniej ich niewiele, bo jeszcze żadnego luzem nie widziałam. Jak nocujemy na pustyni to faktycznie wytrząsam śpiwory (o ile jest na tyle chłodno, że ich uzywamy...)
      • ira_07 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 22:53
        Zrobiło mi się słabo uncertain Co zrobić jak z buta wypadnie ci przy trzepaniu jadowity pająk? Polskiego to zabijesz, a taki egzotyczny dopiero zacznie szykować się do walki...

        > Przy zachowaniu srodkow ostroznosci da sie zycsmile. Przez 9 lat bylam tylko trzy
        > razy ukaszona przez weze i raz przez czarna wdowe. Mogloby byc gorzej!

        I jak żyć wink? Szczerze to nie rozumiem ludzi, którzy dobrowolnie się przeprowadzają w takie miejsca. Nie rozumiem i podziwiam za odwagę. Jak ktoś się tam rodzi i jest to dla niego naturalne, to tak, ale emigracja? Jak na świecie tyle pięknych, bogatych miejsc bez jadowitego robactwa? I nie jest to zazdrość ani złośliwość. Ja nie zabiłabym pająka krzyżaka w obawie, że dobrze nie zgniotę i na mnie wlezie uncertain
        • hamerykanka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 23:03
          Czasem nie masz wyjscia. Maz dostal tu prace wiec tu mieszkamy smile

          A jadowitego pajaka zabijasz czyms, na pewno nie gola rekasmile)
          • ira_07 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 00:21
            > Czasem nie masz wyjscia. Maz dostal tu prace wiec tu mieszkamy smile

            Ale po co mieszkają tam ci, co mu dali tę pracę wink ?

            > A jadowitego pajaka zabijasz czyms, na pewno nie gola rekasmile)

            Ja o tym mówię. Ty w niego butem, a on go łapie i przystępuje do kontrataku, albo woła kolegów big_grin
            • podkocem Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 00:53
              smile


              Swoją drogą, co ten facet robil w kiblu z kamerą???
      • podkocem Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 00:58
        czy to jest w ogóle możliwe???
        • hamerykanka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 22:57
          To jest mozliwe. Dlatego trzeba uwazac szczegolnie z jadowitymi wezami-nawet jak wydaje sie zdechly/podziabany/zastrzelony.
    • nanuk24 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 19:14
      U mnie wzrosla przestepczosc z bronia w reku, liczy sie?tongue_out
      • montechristo4 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 19:31
        chyba wcięło mi poprzedniego posta. A jak wyglądają statystyki ukąszeń i przeżywalności? Przepraszam, że tak Cię wypytuję, ale dla mnie to perwersyjnie ciekawe. Czytam często z wypiekami na twarzy o wyprawach na biegun, nigdy się tam nie wybiorę, bo nienawidzę zimna, ale czytać uwielbiam. I Twoje opowieści tak samo działają. Juz wiem, że zobaczenie na żywo Amazonki to raczej nie dla mnie sad
        • hamerykanka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 19:39
          Statystyk nie znam, niestety. Podejrzewam ze wiekszosc ludzi przezywa ukaszenie brown recluses, tyle ze z roznymi ubytkami tkanki czy amputacjami. Ex szef meza ponad dwa tygodnie spedzil w szpitalu, bo brown recluse ugryzla go w brzuch. Ostatnie wiesci byly o przeszczepie skory, bo nekroza wyzarla mu skore na brzuchu wielkosci meskiej dloni, az do jelit. Z kolei wczoraj na Animal Planet bylo o facecie, ktorego dom byl opanowany przez te pajaki, jeden ugryzl go w noge. Gosc dostal antybiotyk od lekarza i stwierdzil , ze skoro czuje sie niezle to pojedzie ze swoim zespolem do innego stanu, 8 godzin jazdy. Juz w drodze zaczelo go tak bolec, ze z drogi wyladowal w szpitalu , juz z duza dziura w udzie. Lekarz obrysowal to dlugopisem zostawiajac chyba z cal zapasu i powiedzial, ze jesli nekroza dojdzie do tej linii beda musieli amputowac mu cala noge. Na jego szczescie do tego nie doszlo, ale tez na youtube widzialam filmik goscia, ktory eksperymentowal i pozwolil brown recluse ugryzc go w staw ciuka. Pokazywal te dlon jaks czas potem i spomiedzy czarnej zgnilej tkanki wystawala biala kosc, w tym momencie pojechal do szpitala.
          • agaja5b Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 20:01
            No, kurde hardcore to jest. O ile nie przeraża mnie to u innych o tyle wyobrażenie sobie tego u siebie jest dla mnie tragedią. Kiedyś sama wyciągałam psu robaki z rany jak mu mucha narobiła i się wylęgły i choć nie było to przyjemne wyciągałam, wiem że sa nawet takie metody leczenia ciężko gojących sie, gangrenowatych ran, ale na myśl że mnie mogłoby się cos takiego przytrafić wpadam prawie w panikęsmile
          • mamula_to_ja Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 21:54
            O jeny...znalazłam tą fotkę z kciukiem...
            w ogóle znalazłam dużo...
            Ok...wcale mi się nie podobało.
            Polska nazwa tego koszmarka to pustelnik brunatny.
          • maligna567 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 01:04
            ugryzienia brown recluses bardzo rzadko doprowadzaja do tych powiklań. W książce "look me in the eye" (nie wiem, czy wyszła po polsku i pod jakim tytułem) ojciec bohatera zaliczył ugryzienie z powikłaniami i tam podano, że na cały stan Massachussets bylo takich przypadków 9.
    • jematkajakichmalo Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 19:41
      Zeby mi zlote gory obiecywali nie przeprowadzilabym sie w rejony gdzie takie stwory zyja. Jeszcze weze bym jakos przetrawila, bo to zazwyczaj duze, lepiej widac, ale pajakow czyy skorpionow juz nie.
      Ja to taki cykor jestem, ze latem mam stracha jak dzwi tarasowe sa caly dzien otwarte i co chwila cos tam nawlazi smile
      • bozenka12 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 22:06
        matko, mieszkam w stanie gdzie mamy czarne wdowy ( widzialam pare razy w garazu) weze, skorpiony itp. i nie robie nic specjalnego. nie pryskam, dzieciaki normalnie bawia sie na podworzu, mam psy lazace w krzaki, nie potrzasam ubraniami nic z tych rzeczy. mieszkam w usa od ponad 15 lat ani razu nie bylam przez nic ugryziona. moje dzieci tez nie i psy takze nie.
        • hamerykanka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 22:16
          no to fajnie. A mieszkasz w miescie czy poza? Ja mieszkam w tzw country i mam wszystko smile
          • bozenka12 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 22:23
            mieszkam poza miastem. mam tez wszystko, czarne wdowy mialam w garazu. do domu jednak nie wlaza. chaty nie pryskam bo jeden z synow alergik. psiaki wiadomo, ze wszedzie wleza. tak naprawde te wszystkie pajaki, skorpiony, weze trzymaja sie z daleka od czlowieka. trzeba miec pecha, albo prowokowac, zeby zostac ugryzionym.
            Nie lubie tego typu gadow, brzydze sie ich ale to tez nie jest tak, ze zycie tutaj jest az tak niebezpieczne.
            • paliwodaj Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 05.01.13, 23:39
              tez mieszkam w US kupe czasu, ale u mnie nie stwierdzam zadnych z powyzej opisanych , a moze jestem nie doinformowana, w Pennsylvanii chyba tego nie mamy, nie mieszkamy w miescie a w suburbs
              W Arizonie takie napisy widnieja przy wejsciu do parkow i przyznam ze z 3 dzieci mialam troche pietra, bo moje dzieci wchodzily w kazdy krzak i na kazdy kamien. Rozmawialam ze straznikiem w jednym parku i mowil ze tak naprawde to trzeba na grzechotnika wejsc zeby zaatakowal, zadko sie zdaza, czasami pelzaja po sciazkach, ale bez zaczeniania schodza z drogi
              Nie wiem dokladnie o co chodzilo, ale przy autostradach byly jakies ostrzezenia przed "wildlife" moze to wlasnie chodzilo o te pajaki, skorpiony, weze
              https://lh6.googleusercontent.com/-8f7aLFJv8Cc/UEGEXzDNXxI/AAAAAAAAHyM/MCX738VJoSk/s400/IMG_3037.JPG
              • bozenka12 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 01:11
                no ja wlasnie mieszkam w Arizonie. moje dzieciaki tez wszedzie wlaza. psy tez. kurcze odpukac, ale nigdy nic nikogo nie uzarlo. moi sasiedzi, znajomi itd. tez sie maja dobrzesmile
                • imasumak Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 01:24
                  Widać macie szczęście, co jest dość osobliwe, jeżeli faktycznie w otoczeniu macie tyle jadowitego robactwa i węży. Ja bym jednak nie liczyła na wieczne szczęście i jednak uczyła dzieci ostrożności.
                  Moją starszą córkę w sierpniu ukąsiła żmija w ogródku przydomowym w Polsce, na Dolnym Śląsku, nie wyobrażam sobie nie sprawdzania trawnika przed wpuszczeniem dziecka w takich rejonach jak Wasze.
                  • schiraz Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 02:29
                    Co prawda mieszkam w Polsce ale mam doświadczenie ze żmiją zygzakowatą. Tam gdzie spędzamy wakacje (okolice Wałcza) te żmije występują licznie i co roku kilka zabijamy a kilka spotykamy. Ukąszenie spotkało nas raz, a konkretnie starszego, ośmioletniego wtedy Syna. Największym stresem było czekanie na surowicę, ale dotarła na czas. Szkoda, że szpitale nie mają "na stanie" antytoksyny. Gdybym była Hamerykanką to zażywałabym duże dawki leków uspakajających i starała się dopasować do warunków wink
                    • montechristo4 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 02:38
                      miałabym zawał murowany big_grin, dlatego szczerze podziwiam Wasz spokój.
                      Dziękuję, że zechciałyście się podzielić wrażeniami, szczególnie Tobie, Hamerykanko smile
                    • princy-mincy Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 16:08
                      Zabijacie? A nie wiesz, ze ta zwija jest pod ochrona?
                      • schiraz Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 16:18
                        Ona mi zabija kurczaki i młode króliki. Ukąsiła mi dzieciaka, który jej nie zaczepiał. Nie poluję na nie z jakąś zajadłością, spokojnie, na ogół się mijamy. Wierz mi, to nie jest zwierzątko, które da się złapać i wynieść z kurnika, ona po prostu atakuje a ja się bronię.
                      • mynia_pynia Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 16:24
                        Przez to że jest pod ochroną namnożyło się tego dziadostwa w cholerę. U mojej babci w małopolsce (beskid wysoki - okolice babiej) żmiję można spotkać w ogródku, 2 domy dalej psa gadziny pogryzły i ten zdechł, pod budom mu się zadomowiły (a pies nie był na łańcuchu), taki piękny haski był.
                        Jak dzwonisz na straż to przyjeżdżają zabierają i wywożą do parku, który zaczyna się kawałek dalej - mało to śmieszne.
                        • wioskowy_glupek Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 18:21
                          Aż mi się słabo zrobiło, nie mogłabym mieszkać w żadnym stanie USA gdzie są takie zwierzątki ani w Australii.
                          Podziwiam naprawdę, zarówno odporność psychiczną na stan bycia w gotowości jak i właśnie gotowość do życia z tymi zwierzętami i owadami.

                          Nie myślałaś jednak o wyprowadzce do miasta albo innego stanu ? Chociaż np. w NY to zdaje się karaluchy mają.
                    • szmytka1 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 18:44
                      w mojej okolicy żmija ugryzła dziewczynę w 7 m-cu ciąży. Podano surowicę, ale dziecko nie przeżyło, wywołano poród i urodziła martwego syna.
                • hamerykanka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 23:30
                  A ja kocham wypowiedzi w stylu: jesli mi sie nie przytrafilo/tego nie widzialam to znaczy ze tego nie ma/dana osoba klamie.

                  Bozenko-zapraszam w odwiedziny. Moze bedziesz miec szanse zobaczyc rodzima faune uncertain

                  Poszukalam w swoim archiwum fotek. To ten waz ktorego maz usilowal sie pozbyc z tylnego podworka (to biale to okrycie grzadki warzywnej od przymrozkow):
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/mkcTmMxQyRsd470igB.jpg

                  Maz wolal wlezc na taczke bo bal sie ukaszeniasmile
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/Bhtf5ubbbrva31AUEB.jpg

                  A to najlepsze zblizenie , jakie moglam zrobic kiepskim aparatem, bez podchodzenia blisko
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/znq3KisqNvrOCYk1bB.jpg
                  • nellyssima Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 09:06
                    Hamerykanko, nie chodzi, ze nie ma, tylko nie jest to znowu takie częste, te ugryzienia. Przez 4 tygodnie mieszkając naprawdę w dziczy, spotkałam raz te olbrzymie pajaki wielkości dłoni. I to nie jednego, bo było ich kilkanaście w jednym miejscu niedaleko Carlsbad Caverns. Ale, ze są, to jasne jak słońce. I te węże i zmije tez, bo nawet znaki o tym ostrzegają.
                    A dziewczyny, które piszą, w życiu bym sie tam nie przeprowadziła, eeee, u nas są kleszcze smile
                    Ja mogłabym wrócić do Arizony na stałe smile
                  • a-ronka aaaaaaaaaaaaaaaa 07.01.13, 13:47
                    widząc takiego gada zesr........ bym się na miejscu. Gdyby na mnie spojrzał ( fotka nr.3) umarłabym w międzyczasie robiąc kupęęęęęę.
                    Bosze, kobieto wracaj do mnietongue_out
                    Ja za płotem mam pole a tam........ dzikie.........bażanty. Węże to ja w książkach nawet omijam.
                    BRRRRRRRRR
                    • jematkajakichmalo Re: aaaaaaaaaaaaaaaa 07.01.13, 15:07
                      To tak jak ja big_grin
                      Zdecydowanie szybciej zaprzyjaznie sie z kleszczem.
                    • hamerykanka Re: aaaaaaaaaaaaaaaa 07.01.13, 15:13
                      To jest fakt, ze ukaszenia nie sa takie czeste, ale jednak sie zdarzaja, skoro pomiedzy osobami , ktore znam, dwie byly ukaszone. A specjalnie nie dopytywalam wsrod znajomych, na pewno historiii byloby wiecej. Tym niemniej warto dmuchac na zimne i uwazac, gdzie sie chodzi.
                      A-ronko- weze byly jednym z powodow, dlaczego chcialam miec bron-latwiej jednak zastrzelic niz usilowac zatluc lopata, jak to robilismy wczesniejsmile No ale wiadomo, ci glupi Amerykanie maja bron do strzelania do siebie wzajemnie, jak czytalam...W kazdym razie zapraszam na wakacje! smile
    • koronka2012 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 21:50
      Chciałam zobaczyć, co to za jeden, ten recluse i padłam
      www.youtube.com/watch?v=sqgOeVhpW94
      nie, za nic, za nic...
      • shan_sa Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 22:22
        Ten film mną wstrząsnął, auuuu. Podziwiam dziewczyny mieszkające na takich terenach. ja jestem cykor
      • wioskowy_glupek Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 22:26
        Jak ktoś ma słabe nerwy nie radzę otwierać tego linku, mało pawia nie puściłam uncertain
        • antyideal Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 23:31
          Otworzyłam na moment i zaraz pozałowałam uncertain
    • ilonka001988 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 06.01.13, 22:34
      A ja tłukę rybiki w łazience i ubolewam nad tym czasami jakby to był mój największy problem życiowy...

      Raz jako małe dziecko zobaczyłam wielgachne gniazdo żmij w lesie. Było lato, zbierałam jagody, i takie piękne jagody rosły w dołach pozostałych po wydobyciu piachu. Normalnie już brałam rozpęd żeby tam wskoczyć big_grin dziadek mnie zatrzymał, dał mi długiego kija żebym szturchnęła trochę tych krzaczków.... ten obrazek mnie prześladuje do teraz. Brr... jakbym tam weszła to nie byłoby ratunku, one by mnie tam chyba zeżarły.

      Tak się nauczyłam, że trzeba sprawdzać każdą dziurę w lesie zanim się do niej wlezie.

      Więc jak sobie pomyślę że takie niebezpieczeństwa mogą się czaić we własnej sypialni...
      • paliwodaj Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 08:45
        >no ja wlasnie mieszkam w Arizonie. moje dzieciaki tez wszedzie wlaza. psy tez. kurcze >odpukac, ale nigdy nic nikogo nie uzarlo. moi sasiedzi, znajomi itd. tez sie maja dobrzesmile

        Arizony zazdraszczam z calego serca, nawet te wszystkie robale mi nie straszne. Chyba nie ma tygodnia zebym nie probowala sprawdzac biletow lotniczych w waszym kierunku , no ale zgraj szkole dzieci, urlopy meza, moja szkole z wyjadem poza wakacyjnym - malo realne.

        Hamerykanka, ledwo co dostrzeglam na zdjeciu tego weza, Ze tak zapytam niedyskretnie , czy wy macie farme . To juz wogole bylby odjazd !
        • hamerykanka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 15:00
          Paliwodaj-dlatego wlasnie wiele osob NIE WIDZI WEZY smile , bo tak trudno je zobaczysz dopoki prawie na nie nie nastapisz.
          Farmy nie mamy, ale mamy 5 akrow (ok 2,2 ha), z czego 1/4 to moj ogrod japonski; sad i warzywniak, ogrodzony kawalek z tylu dla psow i reszta bedzie dla koni smile Jesli bedziesz w poblizu, zapraszam serdecznie, pokaze okolice, zwlaszcza kanion Palo Duro smile
          • montechristo4 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 16:16
            zawsze marzyła mi się wyprawa do Stanów - wypożyczony samochód i jazda z jednego wybrzeża na drugie. Ale skoro w części tych stanów są robale, to może się zastanowię big_grin
            Bardzo serdecznie Cie pozdrawiam, Hamerykanko. I podziwiam za spokój smile
            • hamerykanka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 16:39
              Mi tez sie czasem taka podroz marzysmile. Ale samochodem z przyczepa mieszkalna, zeby mozna bylo sie zatrzymac , gdzie sie chce a nie w motelach. Zwlaszcza historyczna trasa 66 (Amarillo lezy na niej).
              Jesli kiedys do tego dojdzie, Montechristo, nie przyjezdzaj w lecie-lato jest naprawde gorace, wiosna czy jesien sa znacznie przyjemniejsze...i nie zapomnij zawadzic o nas! smile
              • montechristo4 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 16:43
                jak już wygram w totka i wyruszę w Podróż Życia, na pewno dam Ci znać smile
                • hamerykanka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 19:24
                  Montechristo, zajrzyj na poczte, proszesmile
                  pozdrawiam serdecznie
    • a.va Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 19:42
      Ojeju, od tej pory będę patrzyła na Amerykanów z tych podmiejskich domków na filmach jak na bohaterów smile Nie zdawałam sobie sprawy, że zanim wejdą w kadr, to wytrząsają buty, a na tych ich trawniczkach przed domami czają się potwory, na filmach nic o tym nie ma smile.

      Hamerykanko, jestem dla ciebie pełna podziwu, nie dałabym rady zasnąć we własnym łóżku, gdyby był chociaż cień ryzyka, że wlezie tam tarantula.
      • hamerykanka Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 20:39
        smile
    • volta2 Re: Hamerykanka i inne dziewczyny żyjące 07.01.13, 21:22
      u nas w mieście też były żmije, w sezonie letnim mniej więcej jedno życie tygodniowo przez takie cudo znikało. w stolicy(nie w centrum)

      na prowincji tego było dużo więcej, w miejscach odwiedzanych przez turystów(nielicznych) na kamieniach były wyrysowane znaki ostrzegawcze, wyglądały jak znaki zakazu(z czerwoną obwódką, białe pole) z pośrodku wyrysowaną żmiją/wężem.

      raz sobie w morzu pływałam a tu koło mnie wąż też zażywał kąpieli, jak uciekłam na brzeg, to okazało się, że tych żmij więcej jest w morzu i na plaży, ślady były jak po smokusmile
      miejscowy zapewniał, że to niejadowite ale nie miałam ochoty tam dłużej plażować.

      a poza tym to raczej grubszy zwierz był moim problemem - mąż nas uwielbiał ciągac pod namiot w teren - i tak na jednym wyjeździe mieliśmy spotkanie ze żmiją, potem szliśmy śladami niedźwiedzia (normalnie odciski łap na piachu) by w nocy usłyszeć wycie wilków.

      i broń w każdej wiejskiej chacie była czymś normalnym, a jak ludzie się dowiadywali, że my bez broni chodzimy w góry, to się stukali w głowę.

      raz mężowi na męskim wypadzie udało się przeżyć i pomagać pasterzom odganiać właśnie stado wilków.
      (gdzieś na yutubie można obejrzeć filmik jak to dzielna dagestanka/rosjanka czyli siekierką rozprawiła się z wilkiem gdy naszedł jej gospodarstwo - tak wyglądały nasze łikendowe klimaty)

      a ja miałam spotkanie oko w oko ze żmiją(od razu czułam że to kobieta jest ta żmija) i po głębokim spojrzeniu uciekałam aż się kurzyło. była tak długa, że mąż jeszcze zdążył jej zdjęcie zrobić, ale ja nie hamerykanka, to nie dostarczę fotek, bo po prostu nie naumiałam się jeszcze.

      a schywtane niedźwiedzie w klatkach to się spotyka przy głównej drodze jako zachętę do zatrzymania i wejścia do knajpy. taka atrakcja, coś jak misie w zoo na pradze, tyle że niezadbane, i w ciasnych klatach żyjąsad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja