triss_merigold6
06.01.13, 18:14
Jestem świeżo po długiej dyskusji z kumpelą na temat naszych niegdysiejszych i obecnych upodobań literackich, wyliczałyśmy sobie książki, które kiedyś zachwycały/interesowały, a teraz wręcz przeciwnie.
Ja nie tykam literatury łagrowej, holokaustowej, obozowej, wspomnień z czasów II wojny - po 98' był tego wysyp i mam przesyt po latach zachłystywania się nagle dostępnymi treściami. Poza tym to dość ponura lektura, a teraz skłaniam się ku funkcjom ludycznym dobieranych książek.
Mając lat 14 zaczytywałam się Hłaską, teraz mam reakcję "ogarnij się koleś, dorośnij" (tak, wiem, że facet od lat nie żyje i nigdy nie dorósł).
Vonnegut - kolejna miłość literacka z czasów liceum, teraz mnie mierzi i drażni.
Fantasy lubię, ale Tolkien mnie nudził śmiertelnie i nie przebrnęłam.
Politologiczne analizy, których kiedyś przeczytałam setki, dyskutowaliśmy o tym, meblowaliśmy świat na nowo etc. teraz kompletnie mnie nie ruszają.