Ciagle poswiecanie sie dzieciom?

07.01.13, 15:31
Wciąż organizuje czas myślę o moich dzieciach.
czy wasze wolne dni też są takie zorganizowane, czy raczej pozwalacie sobie na np. kompa a dzieci zajmują się sobą?
Ja mam wciąż wyrzuty jak przy nich siedze na kompie albo tv, jestem wtedy wyłączona. potem mi głupio.Nie wiem gdzie jest granica. wiem, że tego nikt nie wie. trzeba dostosować ją do siebie. ale ja nie potrafię.
Jak działać, by potem to procentowało i zostało docenione. by zaszczepić w dziecku chęć do odkrywania, poznawania? a jednocześnie, by nie zanudzić i nie zmuszać?
mam male dzieci, ale mam wrazenie,ze caaaale dnie sa dostosowane pod ich potrzeby. wieczor przychodzi i padamy na twarz.
    • aneta-skarpeta Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 07.01.13, 15:41
      a co jest złego wtym, że dzieciom powiesz, ze np teza 30 min mama siedzi i pije kawę i nikt nie moze jej przeszkadzac?

      metoda małych kroków

      dzieci powinny szanowac to ze ludzie maja swoje potrzeby i swiat nie kreci sie tylko wokół nich
      bo trzeba ugotwac obaid, bo trzeba pogadac przez telefon, bo masz ochote obejrzec film.
      przy malutkich dzieciach trudno oczekiwac, że zajma sie same sobą 3 h, ale 30 min?
      czemu nie

      nawet taka głupota- zostawiasz mezowi dzieci i idziesz do kolezanki na pltki- chocby na godzinę, albo do fryzjera, zeby sie zrelaksowac, albo na spacer- sama, dla siebie

      dzieciom nic nie bedzie, docenią, że mama wypoczeta, zrelaksowana
    • guderianka Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 07.01.13, 15:48
      Małe śpi na mnie, dziewczyny bawią sie w pokoju-ja na kompie-nie mam absolutnie żadnych wyrzutów, niby czemu ?
    • guderianka Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 07.01.13, 15:49
      Komp jest włączony stale-siadam z doskoku-z kawą rano, jak Młody się bawi, jak spi, wieczorem rzadko. Teraz Małe śpi na mnie, dziewczyny bawią się w pokoju-nie mam absolutnie żadnych wyrzutow sumienia, to mój czas na relaks wink
    • beliska Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 07.01.13, 19:04
      > mam male dzieci, ale mam wrazenie,ze caaaale dnie sa dostosowane pod ich potrze
      > by. wieczor przychodzi i padamy na twarz.

      To wypośrodkuj, bo za chwilę znielubisz bycie mamątongue_out
      Posiadanie dzieci nie wyłącza w nas osobistych potrzeb w tym relaksu.
      Dziecko tez musi miec chwilę dla siebie, robic to na co ma ochotę, czy ponudzic się, co twórcze jest z reguły. Dziecko to też człowiek.
    • paskudek1 Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 07.01.13, 21:18
      najgłupsze i najgorsze co mozna zrobic wlasnemu dziecku i sobie samej to poświęcic się mu bez reszty, calkowicie i absolutnie, zapominając o wlasnych potrzebach. Robisz krzywde i sobie, bo nie pozwalasz sobie na odpoczynek, na przyjemności tylko zabijasz wyrzutami sumienia z d..py wziętymi. robisz krzywdę dziecku, bo nie pozwalasz mu samemu zająć sie sobą oraz zrozumieć, że świat nie kręci sie wokół niego. iedys ten swiat wokół ciebie uświadomi mu to znacznie bolesniej niz ty moglabyś to zrobić. Takie jest moje zdanie. Tak jak moje dziecko potrzebuje uwagi tak i ja jej potrzebuję. Mam prawo do WŁASNYCH zainteresowań, filmów, rozrywek itp.
      • marzeka1 Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 07.01.13, 21:21
        Się podpiszę pod wypowiedzią Paskudka1 smile
        • paliwodaj Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 07.01.13, 21:35
          sie tez podpisze pod paskudka1
          Na nieszczescie dla wszystkich niektorzy rodzice uwazaja ze nalezy sie dziecku oddac w 100%, zapominajac ze czasami nalezy znalec czas na zrobienie kupy w zaciszu domowej lazienki. Wiele matek twierdzi ze zalatwiaja potrzeby fizjologiczne z dzieciakami na kolanach...No sorki, ale zeby az tak!
          Ostatnio "miauczacej" za mama 6 latce, ktorej mama osmielila sie wyskoczyc na narty raz na 2 lata ,zadalam pytanie " Mama jezdzi na nartach, czy mama moze miec "fun"?
          Dziecko strasznie bylo zdziwione moim pytaniem, o czym swiadczyla przerwa w jojczeniu, po czym odpowiedziala "nie!" i jojczala dalej.
          Calkowite oddanie sie dziecku, poswiecenie 100% swojego czasu dziecku i asystowanie przy wszystkim sprawia ze wyrasta mala nie-kreatywna sierota. Po prostu rodzic wyrzadza dziecku krzywde w ten sposob
    • edelstein Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 07.01.13, 21:29
      Czas jest zorganizowany na: dla mnie,dla niego,dla nas.Nie wyobrazam sobie 24h na dobe byc tylko dla dziecka.Wyladowalabym w wariatkowie.
      • stuletnia_stokrotka Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 07.01.13, 21:32
        edel -u mnie tak samo jak u ciebie smile
    • lineczkaa Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 07.01.13, 21:37
      Jeśli robisz to z przyjemnością, dzieci to całe Twoje życie i szczerze i z oddaniem jesteś w stanie zrezygnować z siebie dla nich, to ok. Twoje zycie, Twoje wola smile. Jeśli jednak traktujesz to w kategoriach misji "bo taka powinność matczyna" i rezygnjesz z siebie wbrew swojej woli to odpuść i zwróć uwagę, czy Twoje wyrzuty sumienia są racjonalne czy irracjonalne. "Misyjne" matki sa pierwszymi do toksyczności, po latach wyrzeczeń dla dzieci, kiedy dzieci się naturalnie oddalają od domu i rodziców, taka matka ma w głowie "tyle życia i czasu Ci poświęciłam, a Ty teraz mnie olewasz/poświęcasz mało czasu itp", i truje tymi wyrzutami dziecko. Dziecko to dar dla nas, a nie dług, niczego nam w przyszłości spłacać nie musi. Ani naszej energii, ani czasu mu poświęconego. Ja z taką samą przyjemnością fikam z nimi po plaży, jak mam ich dość i oddając na weekend ojcu bez wyrzutów sumienia oddaję się własnym przyjemnościom. Nawet do nich nie dzownię, są pod dobrą opieką. Też są małe. To, że bardzo je kocham wątpliwości nie mają smile.
      • marzeka1 Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 07.01.13, 21:53
        "Jeśli robisz to z przyjemnością, dzieci to całe Twoje życie i szczerze i z oddaniem jesteś w stanie zrezygnować z siebie dla nich, to ok."- wiesz, średnio ok- bo jestem w wieku, kiedy takie kobiety mają już dorosłe i dorastające dzieci i taki typ kobiet często potem lubuje się w przypominaniu "a ja tak się dla ciebie poświęciłam".
        Matka, która nie ma własnego życia, celem, sensem i środkiem jej życia jest dziecko- krzywdzi to dziecko.
        • lineczkaa Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 07.01.13, 22:00
          Ale przecież dodałam, że chodzi mi o szczere wewnętrzne oddanie, a nie misję. Napisałam, że te z misję i wbrew sobie oddają dziecku "a tak się dla ciebie poświęciłam". Z dwojga złego, matka kwoka z urodzenia jest jednak lepsza niż kwoka z jadem z frustracji.
          • marzeka1 Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 07.01.13, 22:36
            Tyle że widzisz, obserwuję w bliskim otoczeniu syndrom pustego gniazda w wykonaniu takiej matki kwoki- nie umie sobie z życiem po wyjeździe dziecka na studia poradzić.
            • lineczkaa Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 08.01.13, 08:15
              Wiem, że tak jest. Ja znam matkę, która nie wytrzymuje dzieci w szkole. Znam również taką z poczuciem misji, która zamienia się we wrzód jadu z rozgoryczenia z racji poświęcenia. Obie są chore, ale ta cierpiąca, że dzieci w szkole zdecydowanie lepsza w kontaktach w własnymi dziećmi, niż ta misyjna.
    • zuzamary Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 07.01.13, 22:31
      Każdemu dziecku poświęcałam się jakieś trzy lata. Potem - dogadywaliśmy się. W końcu ode mnie zależało, gdzie je zabiorę na wakacje czy podwiozę samochodem na zajęcia dodatkowe- mój wybór. Nie cierpię piec ciasta (choć poza tym dobrze gotuję) - więc gdzieś od około siódmego roku życia uczyłam latorosle wypieków. Jak najstarsze skończyło 12 lat - przestałam piec! Mistrzu przerósł mamę! Sami to robią genialnie - od paru lat wszyscy - trójka! Ja podziwiam,zajadam, a oni mają niezłą frajdę!
    • dziennik-niecodziennik Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 08.01.13, 00:32
      to tez zależy w jakim wieku jest dziecko.
      nasze dni są w pewien sposób podporządkowane dziecku, tzn dziecko ma pewien schemat, ktorego staram sie trzymać, bo to mi gwarantuje spokój i ład, i wolny wieczór od godziny 20. natomiast na szczęscie można już tę rutynę przełamać co jakis czas i np nie położyć dzieciaka spac po południu (ale wtedy godze się na masakryczny wieczór, uspokajanie zmęczonego dzieciaka, powstrzymywanie go żeby nie zasnął mi o 18, bo wtedy wstanie o 4 rano itd...).
      tyle że moje dziecko, choc małe, umie sie zając samo sobą i nie potrzebuje mojej bezustannej fizycznej przybocznej obecnosci...
      • kanga_roo Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 08.01.13, 08:10
        nie sposób, mając dzieci, organizować się nie myśląc o nich wcale. trzeba je uwzglednić w każdym planie, co nie jest równoznaczne z podporządkowaniem 100% czasu. dość trafnie któraś forumka ujęła, że każdemu dziecku poświęciła 3 lata - te pierwsze trzy lata rzeczywiście są dość absorbujące, i ja też nie reglamentowałam swojej uwagi - jeśli dzieci jej oczekiwały (czyli może nie bez przerwy, ale wtedy, kiedy im to pasowało), ale później można już powiedzieć "teraz mam czas dla siebie", "dobrze, ale później", "chcesz to sobie weź", "uszykuj sobie/spakuj" albo i "zrób mi, proszę". cudowna odmiana smile
        • ledzeppelin3 Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 08.01.13, 08:30
          Też tak mam. Do 3 lkat wiszą na mnie, potem same się już odpępniają. Zresztą one najfajniej bawią się ze sobą, teraz włączają pomału najmłodsze do zabaw. Trzeba robić tak, żebyś jeszcze to bycie z dziećmi lubiła. Jak przestajesz lubić, zaczynasz się wqrwiać- czas odpocząć.
        • paskudek1 Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 08.01.13, 08:31
          oczywistym jest że niemowlakowi poświęcę więcej czasu niż pięciolatkowi. Ja dla swojego byłam też na zawołanie chyba przed dwa lata, przez pierwszy rok całkowicie. A potem zaczęłam stawiać granice bo chciałam mie czas dla siebie, i to nie tylko na załatwienie potrzeb fizjologicznych. Ale i to trzeba dziecku uzmysłowić, że jak mama jest np. w toalecie, to wszelkie jojczenie "mamaaaa" nie ma sensu. Mam prawo zjeść w spokoju, wys...ć się w spokoju, wykąpać w spokoju, i WYSPAĆ też mam prawo. Oczywiste jest jednak że te kwestie powoli i systematycznie wprowadza się wraz z rozwojem dziecka, bo półroczne i tak nie zrozumie że mama go nie olewa tylko poszła do łazienki w celach wiadomych smile
          za to prawie dziewięciolatek musi pojąć, że jak wracam z pracy do domu to mam prawo najpierw się rozebrać, odetchnąć, zjeść a potem mogę przyjmować czułości. Że w karty pogramy później, jak już pozałatwiamy wszystko co trzeba. A jak po tym pozałatwianiu nie mam siły, to mu to mówię wprost.
          Co nie oznacza że jest łatwo smile bo rogata dusza tez chce być w centrum uwagi cały czas smile
    • regzaa Re: Ciagle poswiecanie sie dzieciom? 08.01.13, 22:02
      okwink dzieki za wpisywink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja