zaproszenie do figloraju...

09.01.13, 22:14
Witajcie mam pytanie, dostaliśmy zaproszenie córki (7 lat)na urodziny koleżanki do figloraju. Koleżanka ze szkoły, wcześniej się nie znały.Jej mama wypisała zaproszenie podając imię i nazwisko mojej córki a w nawiasie (bez rodzeństwa). Jak byście odebrały takie zaproszenie?Myślę że to chamskiewink. Zaznaczam że jak do tej pory nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Jak nie ma młody zaproszenia nie jest brany na urodziny.
    • demonii.larua Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 22:20
      Może jednak nie dla wszystkich jest oczywiste, że imienne zaproszenie dziecka oznacza zaproszenie dla tego konkretnego dziecka?
      Tak właśnie odebrałabym informację z nawiasu.
      • mamaemmy Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 22:24
        myślę,że ta mama miala takie doswiadczenie z innymi rodzicami,zaprrosiła np 10 dzieci a przyszło 15-a za każde dziecko płaci sie osobno smile
        Niby chamskie-nie napisałabym tak,u mnie nikt sie nie wychylił nigdy z rodzeństwem-ale rozumiem,że ktoś tak może napisać.I nie,nie obraziłabym sięsmile
        • joanna.pio Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 08:14
          Moim zdaniem zbyt dosłowne wink Ja mam takie doświadczenie, że zapraszając dzieciaki z przedszkola syna na jego urodziny, miałam w pakiecie ze 3 dzieci więcej. Rodzice zawsze "zapomnieli" za nie zapłacić, to ja ponosiłam dodatkowe koszty. I raczej je już później wkalkulowałam, z braku pomysłu na delikatne zaznaczenie, że zapraszam konkretne dziecko, nie jego brata w pakiecie.
          • iin-ess Re: zaproszenie do figloraju... 11.01.13, 15:43
            joanna.pio napisała:

            > Moim zdaniem zbyt dosłowne wink Ja mam takie doświadczenie, że zapraszając dzieci
            > aki z przedszkola syna na jego urodziny, miałam w pakiecie ze 3 dzieci więcej.
            > Rodzice zawsze "zapomnieli" za nie zapłacić, to ja ponosiłam dodatkowe koszty.
            > I raczej je już później wkalkulowałam, z braku pomysłu na delikatne zaznaczenie
            > , że zapraszam konkretne dziecko, nie jego brata w pakiecie.

            Ano właśnie, dlatego tamta mama tez nie wpadła jak delikatnie to napisała po prostu. wynika to, zapewne z tego, że kiedyś zapłaciła za dzieci, których nie zapraszała. i bardzo dobrze. chamskie to są osoby, które na krzywy ryj wciskają rodzeństwo.Swoja drogą to jestem w szoku. My organizowałysmy takie urodziny i nie zdarzyło nam się coś takiego, no ale jak widać "zaradność" ludzka nie ma granic
    • dziennik-niecodziennik Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 22:25
      o kochana smile a ja znam takie rodzenstwo gdzie młodsze jest piekielnie zazdrosne o starsze i jak starsze cos robi to młodsze MUSI robic to samo. jak nie to jest piekło na ziemi. naprawde. dzieciak ogolnie jest słodki i ogarnięty, ale w tym temacie nie ma opcji. jak starsze szło do kina - młodsze tez musiało, jak starsze na basen - młodsze tez, choc nie lubi wody. pewnie na urodziny do figloraju tez by MUSIAŁO pojsc, potem by sie tam w starszym towarzystwie nie moglo odnalezc wiec by sie czepialo starszego, starsze by sie wkurzało i zabawa by sie spsuła.
      w tym momencie taki dopisek bylby wskazany, bo dzieki temu mlodsze by zostalo w domu i najwyzej ciezko obrazone zamknelo w swoim pokoju...
      widac mama koleżanki zna podobne rodzeństwa big_grin
      • mama197809 Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 22:30
        No nie pomyślałam, tak. Może dlatego że ja jasno rozumiem, że skoro na zaproszeniu są oboje to idą razem, a jak sama to sama. Ja chyba nie napisałabym tak jednak. Ale jak wspomniałam nie znam tej mamy i dziewczynki.
        • gku25 Re: zaproszenie do figloraju... 11.01.13, 22:15
          Ty chyba z tych nowych roczników jesteś, co to mają problemy ze zrozumieniem słowa pisanego, tak??
      • lauren6 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:37
        Nie wiem ile lat ma młodsze rodzeństwo, ale może czas na naukę życia w społeczeństwie? Jak starsze zacznie randkować to też mu będziesz wpychać malucha na doczepkę?
        • mama197809 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:41
          A kto mówi o wpychaniu, dziewczyny czytajcie moje wypowiedzi ze zrozumieniem!Po raz kolejny piszę, że ja rozumiem , że jak zaproszenie jest imienne to idzie osoba zaproszona. Ja nie mam z tym problemu. Zapytałam, czy u Was w praktyce jest zaznaczanie "(bez rodzeństwa)" na zaproszeniu. Według mnie, świadczy o braku kultury organizatora nie mojej.
          • rita75 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:48
            Według mnie, świadczy o braku
            > kultury organizatora nie mojej.

            No przyznaj sie, ze chcialas zabrac tego drugiego dzieciaka wink))) Tak usilnie wmawiasz komus brak kultury, a to pewnie tylko i wylacznie zle doswiadczenia są geneza tego dopisku. Poza tym skoro matki dziecka nie znasz, to po co sie tam pchasz?
            • wioskowy_glupek Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:55
              Idzie dziecko bo zostało zaproszone.
              • rita75 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 10:02
                > Idzie dziecko bo zostało zaproszone.

                To nie jest takie oczywiste, ze tylko dziecko w tych kregach zaproszona sie czuje cala rodzina.

                "Po prostu jest okazja do spotkania, pogadania. Dzieciaki chodzą razem do szkoły, mamy wspólne tematy. Za rodziców się nie płaci. To także okazja do lepszego poznania się."
            • mama197809 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 10:08
              No nie, dla mnie wygoda zostawić młodego w domu.Mam czas dla siebie.
          • lauren6 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 10:47
            mama197809 napisała:

            > A kto mówi o wpychaniu, dziewczyny czytajcie moje wypowiedzi ze zrozumieniem!

            Przecież moja odpowiedź tyczyła się posta dziennik-niecodziennik. Sama naucz się czytać ze zrozumieniem pod jakim drzewkiem dyskusji się dopisujesz, zanim wybuchniesz świętym oburzeniem.
          • iin-ess Re: zaproszenie do figloraju... 11.01.13, 15:46
            mama197809 napisała:


            Według mnie, świadczy o braku
            > kultury organizatora nie mojej.

            a wg mnie świadczy to o braku kultury osób, które wkręcają rodzeństwo na krzywy ryj.
      • nowi-jka Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:37
        alez niech sobei idzi ejak najbardziej, rzadko figloraj jest zamkniety wtedy dla innych spoza gosci ale neich idzie za kase rodziców
    • slonko1335 Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 22:33
      widzisz dla Ciebie to oczywiste...niestety nie dla wszystkich...nie wiem czemu rodzice w grupie syna na każde jedne urodziny przyłażą we dwoje z dzieckiem zaproszonym i jego rodzeństwem, mało tego nawet nie zapytają czy za to rodzeństwo zapłacić. Ostatnio robiła urodziny koleżka dla córki, przyszło troje zaproszonych z rodzeństwem(dwa roczniaki i jeden siedmiolatek-urodziny 4 latki), zdziwiła sie bardzo jak po imprezie okazało się, że wszystkie dzieci zostały dopisane do jej rachunku, rodzice je przeprowadzili na urodziny...mnie by wkurzyło jak diabli....myślę, że mama ma właśnie tego typu doświadczenia i ne ma ochoty płacić za gości których jej dziecko nie zaprasza ...
    • to_ja_tola Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 22:41
      chyba cię powaliło???
      Co jest chamskie?
      że dziewczynka chce na swoich urodzinach swoich znajomych?
      Ile ci rodzice mieli by wg ciebie wydac zapraszając każdą koleżankę z rodzeństwem?No ok ty masz jeszcze tylko jedno,ale inni mogą miec jeszcze dwójkę.Tu jeden,tam jeden i z 10 gości robi się 25 np.
      W życiu nie obraziła bym się za taki dopisek.Ba może nawet sama bym cos takiego wpisała?
    • paczwarka Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 22:46
      tez wydaje mi się ze musiała miec juz takie sytuacje, więc teraz wyraźnie napisała kogo zaprasza. Dodam że jak robiłam swego czasu urodziny dla syna to tez zdazyłoa się ze przychodziło rodzeństwo ,ale ja w zwiazku z tym nie ponosiłam dodatkowych kosztów gdyż u nas wynajmujac salke z gory płaci się za 20 osób, a nie od osoby. dodam tez że te dodatkowe niezproszone rodzeństwo zawsze tezprzyniosło od siebie jakis prezent. Miłe.
      • mysz1978 Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 22:56
        nie było to może zbyt trafne okreslenie tego co dla Ciebie i dla wiekszosci osob jest oczywiste (ze zaproszonie dotyczy danej osoby a nie jej rodzenstwa), no ale jak inaczej to w sumie ujac???? Pewnie spotkala sie jzu z sytuacjami w/w ze przychodzi tez rodzenstwo.
    • mama197809 Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 22:53
      Ok, dzwoniła do mnie moja koleżanka której córka tez jest zaproszona. Urodziny organizowane są w czwartek, ona nie ma z kim zostawić drugiej córki. To wtedy nie pójdzie ta zaproszona...
      • arim28 Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 23:13
        mama197809 napisała:

        > Ok, dzwoniła do mnie moja koleżanka której córka tez jest zaproszona. Urodziny
        > organizowane są w czwartek, ona nie ma z kim zostawić drugiej córki. To wtedy
        > nie pójdzie ta zaproszona...

        Jak to funkcjonuje?
        Dziecko zapraszane jest z rodzicem?
        Czy tez rodzic (z pozostalym rodzenstwem) odwozi zaproszone dziecko, zostawia na urodzinowym Party i przyjezdza po nie o ustalonej godzinie?
        I w takim przypadku po co opiekunka do drugiego dziecka?
        • carmita80 Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 23:28
          Jak to funkcjonuje?
          > Dziecko zapraszane jest z rodzicem?
          > Czy tez rodzic (z pozostalym rodzenstwem) odwozi zaproszone dziecko, zostawia n
          > a urodzinowym Party i przyjezdza po nie o ustalonej godzinie?
          > I w takim przypadku po co opiekunka do drugiego dziecka?

          Wiesz ale to zalezy, ja gdy mam daleko to wole zostac i posiedziec te dwie godziny, kupuje kawe i rozmawiam z innymi mamami smile mlodszy zazwyczaj woli jak zostaje. Nie ma zadnych ograniczen dla rodzicow, nie musza byc zaproszeni i nie sa ale moga usiasc i poczekac. Niektorzy rodzice zostawiaja dzieci i wracaja pozniej, a niektorzy nie, zwlaszcza mlodszych dzieci.
          • gwen_s Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 08:36
            No dobrze, ale skoro mama nie ma z kim zostawić młodszego, a nie ma też zamiaru płacić za jego udział w urodzinach za to ma chęć go zabrać na imprezę to coś tu jest nie halo...
            U mnie godzina kosztuje 15zł, powyżej godziny 20, a dla rodzica organizującego urodziny koszt za dziecko to 30-35zł... może przy jednym to nie wiele, ale jak kilka mamusiek przyprowadzi swoje młodsze to już się robi z tego "pokaźna" sumka....
            Mój młody jak dostaje zaproszenie to już doczekać się nie może, na myśl by mi nie przyszło zabierać młodszego,. Zazwyczaj zaproszenia są z wystarczającym wyprzedzeniem, mozna uprzedzić tatusia czy babcię by zarezerwowali dwie godzinki, jeżeli samej się chce posiedzieć i kawusie pić... Nawet jeżeli miałabym sytuację, ze nie idzie młodszego z nikim zostawić to nie zrobiłabym starszemu przykrości by nie szedł "przez brata"...
            • beatulek Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:01
              Jeśli nie mam co zrobić z młodszym rodzeństwem nie piję kawusi tylko odstawiam starsze a młodszemu w tym czasie zapewniam inne rozrywki w zależności od miejsca w którym jest impreza. Np. zabieram do innego, bliskiego kulkowa, zabieram na rolki/sanki, zabieram do lodziarni, zabieram do kina, zabieram nawet do KFC (o zgrozo) itp...tak, żebym miała blisko i zmieściła się w czasie. Szybciej ja zrezygnuję z kawusi niż zrobię przykrość dziecku, że nie pójdzie na urodziny bo ma młodszą siostrę.
              • to_ja_tola Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 16:56
                beatulek napisała:

                > Jeśli nie mam co zrobić z młodszym rodzeństwem nie piję kawusi tylko odstawiam
                > starsze a młodszemu w tym czasie zapewniam inne rozrywki w zależności od miejsc
                > a w którym jest impreza. Np. zabieram do innego, bliskiego kulkowa, zabieram na
                > rolki/sanki, zabieram do lodziarni, zabieram do kina, zabieram nawet do KFC (o
                > zgrozo) itp...tak, żebym miała blisko i zmieściła się w czasie. Szybciej ja zr
                > ezygnuję z kawusi niż zrobię przykrość dziecku, że nie pójdzie na urodziny bo m
                > a młodszą siostrę.


                dokładnie.Zrobiła bym tak samo.Trzeba tylko chciećwink
      • edelstein Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 23:16
        Patrzac na sygnaturke czuje,ze ta kolezanka jestes ty samatongue_out
        Matce dziecka sie nie dziwie,liczy sie z okreslona liczba osob,kupuje tort na tyle osob,planuje tyle i tyle na jedzenie i wejscia,a tu przychodzi zamiast 10,20 osob.Dla niektorych zaproszenie jednego dziecka rowna sie,ze wszystkie dzieci sa zaproszone.
        Jesli to twoja kolezanka to zabierz jej corke ze swoja.My tak robimy,ta ktora aktualnie moze pojsc bierze dziecko tej ktora nie moze.Ja ostatnio zabieralam kolege syna.
      • czar_bajry Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 23:37
        Ok, dzwoniła do mnie moja koleżanka której córka tez jest zaproszona. Urodziny
        > organizowane są w czwartek, ona nie ma z kim zostawić drugiej córki. To wtedy
        > nie pójdzie ta zaproszona...

        A niby czemu ta zaproszona ma nie pójść?
        Idąc ze swoim dzieckiem możesz zabrać córkę koleżanki.
        Może ją zabrać jakiś inny rodzic który idzie ze swoim dzieckiem.
        Koleżanka może odprowadzić córkę na urodziny a potem ją odebrać.
        Nie widzę tu sytuacji bez wyjścia.
      • slonko1335 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 08:09
        Urodziny
        > organizowane są w czwartek, ona nie ma z kim zostawić drugiej córki. To wtedy
        > nie pójdzie ta zaproszona...
        Późno te koleżanki do Ciebie dzwonią z takimi ogromnymi problemami...musicie być bardzo blisko....
        Ty piszesz o siedmiolatkach? czemu miałaby nie pójść zaproszona? przewijać ją trzeba? zgubi się na tej sali zabaw? mama ją musi huśtać, pomagać wejść na zjeżdżalnię czy jak? Ostatnio na takie urodziny zabierałam czteroletnią koleżankę syna bo mama nie mogła z nią iść-przeżyła! I dziewczynka i matka i ja...Zaproponuj, że zabierzesz dziecko zamiast stwarzać mega problem z niczego. Nie dziwi mnie ten dopisek na zaproszeniu już wcale.
      • rita75 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:06
        > Ok, dzwoniła do mnie moja koleżanka której córka tez jest zaproszona. Urodziny
        > organizowane są w czwartek, ona nie ma z kim zostawić drugiej córki. To wtedy
        > nie pójdzie ta zaproszona...

        A po co ta mamuska tam sie wybiera? Jej 7 letnia corka jest niepelnosprawna? Nie wystarczy dzieciaka odstawic i po 2 godzinach odebrac? Po co wy tam chodzicie całą czeredą?
        • mama197809 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:13
          Po prostu jest okazja do spotkania, pogadania. Dzieciaki chodzą razem do szkoły, mamy wspólne tematy. Za rodziców się nie płaci. To także okazja do lepszego poznania się. Dzieciaki i tak nie siedzą przy stole tylko biegają także miejsca są. Mało tego każdy jest zorientowany i jak mijają 2h zabawy to sami zbieramy dzieciaki, żeby organizatorzy nie płacili za dodatkowe godziny. Fajnie u nas funkcjonują te imprezy w figlorajach.
          • rita75 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:22
            > Po prostu jest okazja do spotkania, pogadania. Dzieciaki chodzą razem do szkoły
            > , mamy wspólne tematy.

            Oki, super, ze macie wspolne tematy a kinderbale u was to okazja do spotkan towarzyskich dla rodzicow, ale jak sie nie ma z kim zostawic dziecka, to nie warto w imie pogaduszek pozbawiac starsze dziecko przyjemnosci.
          • agni71 Re: a ta "koleżanka" nie może zapłacić? 10.01.13, 09:24
            Za wejście drugiego dziecka. Nieraz tak robiłam, że oprócz zaproszonego dziecka, zabierałam tez pozostałą dwójkę, oczywiście płacąc za nie. Przeważnie tez pytałam rodziców jubilatki/jubilata, czy mogę przyjść z pozostałymi dziećmi, oczywiście zaznaczając, ze za nie zapłacę.
            U nas te imprezy są drogie, nie śmiałabym w życiu narażać kogos na dodatkowe koszty z powodu mojego widzimisię...
          • slonko1335 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:09
            No dobrze ale skoro nie ma z kim zostawić drugiego dziecka to nie idzie tylko się nim zajmuje. Nie wiem gdzie jest problem? Matka nie przeżyje, że nie mogła plotkowac w czasie jak jej córka będzie się bawić na urodzinach i z tego powodu dziecko ma nie iść?
        • beatulek Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:14

          > A po co ta mamuska tam sie wybiera? Jej 7 letnia corka jest niepelnosprawna? N
          > ie wystarczy dzieciaka odstawic i po 2 godzinach odebrac? Po co wy tam chodzici
          > e całą czeredą?

          Też uważam, ze tak wystarczy tylko w praktyce - bierzesz dwoje dzieci, na oczach młodszego odstawiasz starszaka do kulek, i mówisz młodszemu, że on nie zostanie - taki 7-latek zrozumie ale większość 4-5 latków się pewnie rozryczy i nie zrozumie. Jednak, mimo tego co napisałam uważam, że to jest problem rodziców dziecka zaproszonego a nie rodziców jubilata. Dziecko zaproszone może albo jechać z innym zaproszonym dzieckiem tak by młodsze nie widziało ale może mieć w tym czasie zapewnione przez SWOICH rodziców inne rozrywki. Rodzice jubilata nie mają obowiązku zapewniać rozrywki całym rodzinom.
      • zoskaonly Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 10:28
        > Ok, dzwoniła do mnie moja koleżanka której córka tez jest zaproszona. Urodziny
        > organizowane są w czwartek, ona nie ma z kim zostawić drugiej córki. To wtedy
        > nie pójdzie ta zaproszona...

        Ojejku, ależ na to jest wiele możliwych rozwiązań smile
        1. Można umówić się z kimś znajomym, że zawiezie obie zaproszone dziewczynki. My tak robimy ze znajomymi, umawiamy się np. że jeden rodzic zawiezie, a drugi za te 2-3 godzinki odbierze.
        2. Można po prostu pojechać, zawieźć dziecko, zostawić i za umówiony czas odebrać. A jeśli jest za daleko, żeby wracać do domu to w tym czasie z drugim dzieckiem pójść na spacer, na zakupy, no nie wiem - cokolwiek porobić wink
        3. Jeśli 2 powyższe opcje z jakiegoś powodu są nie do zrealizowania to ja bym po prostu zadzwoniła do mamy jubilatki i powiedziała prostu z mostu: Bardzo dziękujemy za zaproszenie, ale mamy takie kłopot, że nie mam z kim zostawić drugiego dziecka aby to pierwsze dostarczyć na urodziny. I zobaczyć jaka będzie reakcja. Można też delikatnie spytać czy będzie miała coś przeciwko, jeśli przyjedziemy z młodszym ale dla niego kupimy osobny bilet za który zapłacimy sami. I pilnować, zeby młodsze za bardzo nie korzystało z atrakcji stricte dla gości.
      • attiya Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:52
        teoretycznie nie ma problemu - twoja koleżanka płaci za dodatkową osobę i może już wejść
      • to_ja_tola Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 16:54
        mama197809 napisała:

        > Ok, dzwoniła do mnie moja koleżanka której córka tez jest zaproszona. Urodziny
        > organizowane są w czwartek, ona nie ma z kim zostawić drugiej córki. To wtedy
        > nie pójdzie ta zaproszona...


        czegoś nie rozumiem....Rodzice tez tam mają być na tych urodzinkach?Bo u nas zaprowadza się dzieci i je zostawia.Jaki więc problem ma koleżanka?
      • black-cat Re: zaproszenie do figloraju... 11.01.13, 13:38
        Do figloraju może wejść każdy. Niech koleżanka zabierze obie. Zaproszona córka pójdzie na urodziny, druga będzie się bawić w figloraju (koleżanka normalnie za nią zapłaci). W czym problem?
      • iin-ess Re: zaproszenie do figloraju... 11.01.13, 15:49
        mama197809 napisała:

        > Ok, dzwoniła do mnie moja koleżanka której córka tez jest zaproszona. Urodziny
        > organizowane są w czwartek, ona nie ma z kim zostawić drugiej córki. To wtedy
        > nie pójdzie ta zaproszona...

        więc jednak o to chodzi..
    • sarling Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 22:54
      Sory, ale byłam pewna, że chodzi o zaproszenie do jakiejś agencji czy na jakąś wyspę dla seksturystów, .
      Zaproszenie tam z imienia i nazwiska 7 latki jest faktycznie chamskie.
      Figloraj, no nie mogę smile
      • mama197809 Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 22:57
        chyba nie zrozumiałaś o co chodziwink))))))))), lepiej Ci się zrobiło tak na noc?
        • sarling Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 23:03
          Poczułaś się dotknięta?????
          Znowu?
          tongue_out
          • carmita80 Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 23:22
            Mam dwoje dzieci corka 10 a syn 5 wiec od wieli lat uczestniczymy w takich przyjeciach ale.nigdy sie nie spotkalam z takim dopiskiem. Moje dzieciaki maja innych kolegow wiec zazwyczaj zapraszani sa osobno, jednak przewaznie jada razem tyle ze gdy wchodzimy jest lista z imionami dzieci, ktore sa zaproszone a za to dodatkowe ja place normalnie jakbysmy przyszli nie na zaproszenie, to dodatkowe nie idzie tez na posilek itp. Wielu rodzicow tak robi, zwlaszcza gdy np. syn ma zaproszenie do kolezanki z klasy a corka chodzi do klasy z jej siostra, ale nie tylko. U nas to nie sa zamkniete imprezy, rzadkosc. Zreszta czesto jest tak ze za rodzenstwo dodatkowe sie nie palcu bo rodzice jubilata sami proponuja aby wpisac na.liste zaproszonych w miejsce kogos kto nie przyszedl, tak tez sie zdarza. Mysle, ze zdziwilabym sie gdybym.taki dopisek zobaczyla.
            • marychna31 carmita 10.01.13, 08:43
              Carmita, a po coś ty udawała, że chodzi o dziecko koleżanki a nie twoje? Tak bez złośliwości, ja naprawdę bardzo ciekawa jestem... to na serio aż tak trudna sytuacja dla ciebie?
              • marychna31 Re: carmita - już zorientowałam się w pomyłce;) nt 10.01.13, 08:45

      • antyideal Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 23:33
        sarling napisała:

        > Sory, ale byłam pewna, że chodzi o zaproszenie do jakiejś agencji czy na jakąś
        > wyspę dla seksturystów, .
        > Zaproszenie tam z imienia i nazwiska 7 latki jest faktycznie chamskie.
        > Figloraj, no nie mogę smile

        Hehe rowniez mialam takie natychmiastowe skojarzenie z nazwą Figloraj ;p
      • rita75 lol 10.01.13, 08:04
        > Sory, ale byłam pewna, że chodzi o zaproszenie do jakiejś agencji

        hhehhe, ja również....sadzilam, ze chodzi burdel, ewentualnie klub dla swingersów
        • lauren6 Re: lol 10.01.13, 08:27
          Ja tak samo big_grin
          • rita75 Re: lol 11.01.13, 23:11
            Zaproszenie do figloraju- zabierz paczkę kondomów i dobry humor smile))))))))))))))))))))))))
            • lily-evans01 Re: lol 11.01.13, 23:17
              He he he. Nie ma co się dziwić, że wszyscy tam się pchają i są obrażeni, że się ich nie zaprosiło wink.

              Zawsze jak ktoś pisze o figloraju, to mam właśnie takie skojarzenia wink.
              Przy pierwszym poście z lekka szczęka mi opadła, dopiero po chwili załapałam, co i jak.
              W moim mieście nazywa się toto: sala zabaw albo bawialnie wink.
    • czar_bajry Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 23:29
      Niestety wiele osób jest tak nieokrzesana że jak starsze dziecko ma zaproszenie do sali zabaw to z automatu zabierają też młodsze uważając iż to nic takiego.
      W tego typu miejscach płaci się od osoby tak więc nie dziwi mnie dopisek na zaproszeniu.
    • vivaluna Re: zaproszenie do figloraju... 09.01.13, 23:42
      Osobiście się nie dziwię. Jak córka była w wieku podstawówkowym to robiłam imprezy domówki. Mam duże mieszkanie ale ono nie jest z gumy. Zapraszałyśmy zawsze taką ilość dzieciaków aby się swobodnie czuły i abym mogła towarzystwo ogarnąć - zazwyczaj było to max 15 dzieciaków. Większość z nich miało rodzeństwo jakby przyszli z nim to bym miała niezły cyrk - szczególnie że rodzeństwo to były kilkulatki którym bym musiała robić za przedszkolankę. Nigdy mi nie przyszło do głowy aby napisać w zaproszeniu, że bez rodzeństwa ale zawsze zaznaczałam to w rozmowie z matkami. Wszystkie zawsze miały ciągoty aby w pakiecie do sztuki zaproszonej dorzucić mi swojego 4 czy 5 latka. Jak się obrażały to trudno.
      • carramell Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 02:04
        Ja też organizuję domówki na urodziny dziecka. Ostatnia impreza - zaprosiłam 12 dzieci, a w sumie było ponad 30 osób. Rodzeństwo przyszło wraz z zaproszonym dzieckiem, a dodatkowo jeszcze rodzic, i dodatkowo jeszcze drugi rodzic. Część rodziców została, "bo nie opłaca im się wracać", a część (sąsiedzi) uznała, że to świetna okazja do zadzierzgnięcia lepszych relacji z pozostałymi sąsiadami. Zjedli i wypili wszystko. Ale impreza była niezapomniana smile
        No ale domówka to jednak coś innego niż impreza w parku zabaw, bo tam płaci się pieniądze od osoby.
        • ma_dre Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 13:50
          Organizuje imprezy dla moich dzieciakow i jeszcze mi sie nie zdarzylo, zeby mi sie ktos na lewo wkrecil do chaty, ani rodzic, ani mlodsze dziecko, bez wyraznego zaproszenia. Z tego co opisujesz ty i inne dziewczyny to wy zyjecie w srodowisku jakichs bezceremonialnych glabow uncertain
          • shellerka Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:57
            nie, to chyba jakaś durna moda na "zacieśnianie więzi społecznych".
            jest jakiś taki odgórny przymus, żeby rodzice dzieciaków się ze sobą spotykali, robili wspólne imprezy, chodzili na ploteczki, fitness itp. itd.
            i dlatego w imię tej społecznej ciasnoty więzi, trudno o asertywne postawienie sprawy.

            miałam przez czas jakiś rodzaj ciśnienia na zawieranie znajomości z rodzicami kolegów dziecka. ale szybciutko mi przeszło, jak dotarło do mnie, że te znajomości zacieśniają się bardziej, kiedy wynikają, czy mogą wynikać z nich pewne korzyści.
            poza tym bardzo to się męczące zrobiło, że w zasadzie tydzień w tydzień miałam u siebie obcych ludzi, bo to franek z mamusią, bo to kazio z tatusiem, a to krysia z braciszkiem i rodzicami. przecież o suchym pysku za przeproszeniem tych ludzi nie przyjmę, a niby tylko wpadają przyprowadzić dzieci, żeby się pobawiły, a kończy się na pogawędkach dwu trzygodzinnych. miłe to nie powiem, ale nie na dłuższa metę.
            do tego ploty ploty ploty i jedno wielkie obgadywanie się zrobiło. że w zasadzie piernąć za przeproszeniem człowiek nie może, bo już na drugim końcu wsi wiedzą.
            • carramell Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 18:23
              Może ten mój wpis zabrzmiał tak jak skarga, jednak nie taki miałam zamiar.
              Lubię takie imprezy, nawet jeśli zdarza się coś nieprzewidzianego. Wszystkich tych ludzi znam i wszystkich ich lubię, pewnie byłoby inaczej, gdyby rozsiadł się ktoś, do kogo nie pałam sympatią.

              Natomiast pewnie inaczej odebrałabym te wizyty, gdybym musiała zapłacić za dodatkową osobę 40-50 zł w figloraju, o czym pisze autorka wątku.
          • hanalui Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:37
            ma_dre napisała:
            >Z tego co opisujesz ty i inne dziewczyny to wy zyjecie w srodow
            > isku jakichs bezceremonialnych glabow uncertain

            Bo moda organizowania w miejscach zabaw przyszla, natomiast kultura jeszcze w lesie.
    • lauren6 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 08:23
      Ematka uczy i wychowuje. Jeszcze nie organizowałam urodzin dziecku w lokalu, ale dziękuje za rady. Teraz wiem, że na zaproszeniu trzeba napisać imię konkretnego dziecka, bo inaczej cała rodzinka zwali mi się na głowę: z rodzeństwem, rodzicami i znajomymi królika. Jak planuję budżet na jakąś imprezę to lubię się w nim mieścić, a nie płacić 3x tyle, bo ktoś postanowił się bez uprzedzenia wprosić.
      • beatulek Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 08:30
        Mam dwie córki i mam podobny problem bo jak młodsza jest gdzieś zapraszana to najczęściej razem ze starszą (starsza siostra to taki typ opiekunki jest i bardzo chętnie bawi się z młodszą siostrą i jej koleżankami więc jest przez nie lubiana), z kolei jak starsza jest gdzieś zapraszana do swoich rówieśniczek to niekoniecznie chce ciągnąć ze sobą młodszą siostrę i wtedy młodsza się buntuje, że z nią starsza chodzi a ona ze starszą nie.
        Jak dla mnie to najlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby każda chodziła do swoich koleżanek bez zabierania siostry w pakiecie - tylko co ja mam zrobić gdy na zaproszeniu u młodszej wyraźnie wpisane są obie?
        • slonko1335 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 08:45
          tylko co ja mam zrobić gdy na zapr
          > oszeniu u młodszej wyraźnie wpisane są obie?

          zabrać obie jeżeli starsza wyraża chęć pójścia i wytłumaczyć młodszej, że jubilat zaprasza tego kogo ma ochotę zaprosić i na imprezę idzie osoba z zaproszenia, jeżeli są dwie idą obie, jeżeli jedna to tylko jedna jest zaproszona. U nas tak to właśnie funkcjonuje i żadne z dzieci nie kruszy o to kopii...
          • beatulek Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:05
            Wiem i tak robię. Ciężko młodszej to zrozumieć ale mam świadomość, że to jest mój problem i nie obarczam nim rodziców jubilata. Nie zaproszona - nie idzie.
      • slonko1335 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 08:36
        Teraz wiem, że na zaproszeniu trzeba napisać imię konkretne
        > go dziecka, bo inaczej cała rodzinka zwali mi się na głowę: z rodzeństwem, rodz
        > icami i znajomymi królika.

        No niestety to nie wystarcza. Na zaproszeniach jest imię zapraszanego dziecka a rodzice przyłażą razem z rodzeństwem...widać taki napis jest potrzebny! Fakt uderza w tych którzy chcieli za to rodzeństwo normalnie zapłacić a nie wprowadzać "na krzywy ryj"....
        • madzioreck Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:56
          Fakt u
          > derza w tych którzy chcieli za to rodzeństwo normalnie zapłacić a nie wprowadza
          > ć "na krzywy ryj"....

          Ale to też nie zawsze jest OK, bo umówmy się, że nadprogramowy 2-latek (albo ze trzech...) jednak rozwala często zabawę 6-7 latkom. Nie musi zawsze chodzić tylko o finanse. Musiałby być dopisek: jak chcesz człowieku przyprowadzić zaproszone dziecko z rodzeństwem, to se za nie zapłać i pamiętaj, że wstęp ma tylko rodzeństwo od 5 roku życia...wink
          • slonko1335 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 16:18
            oczywiście ale jednak zakładam, że taki ktoś wcześniej dzwoni i pyta czy może przyprowadzić dodatkowe dziecko bo skad może wiedzieć czy sala nie będzie zarezerwowana na wyłączność na urodziny ze zorganizowaniem zabaw od jakiegoś wieku na przykład.
    • mama197809 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 08:37
      Cieszę się że Wam się spodobał temat mojego postu, oraz nie ukrywam że wasze zdanie pozwoliło mi spojrzeć na tą sytuację zupełnie z innego punktu. W ramach wyjaśnienia chodzi o moja koleżankę, nie doszukujcie się to podstępu z mojej strony. My organizujemy takie przyjęcia, sami jesteśmy zapraszani. Jak słowo daje nigdy nie zdarzyło się aby ktoś na siłę przyprowadził osobę spoza listy zaproszonych. Może to wynika z tego, że dzieci się przyjaźniły , a rodzice dobrze znali. Albo byli po prostu w porządku do organizatora zabaw.
    • sarling Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 08:39
      Wymaganie, że na urodziny dziecka będzie można przyjść z dowolną kombinacją rodzeństwa jest bardzo niegrzeczne. Widocznie nie wszyscy o tym wiedzą i trzeba WYRAŹNIE to zaznaczyć.
      Coś jak prośba, którą jednak trzeba powtarzać, żeby nie wrzucać podpasek do sedesu (celowe porównanie).
    • kropkacom Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 08:43
      Chyba wiadomo o co chodzi, prawda? Ktoś tam czegoś nadużywał kiedyś. A tak szczerze, ja bym po takich "występach" rodziców (bo przecież nie dzieci) bym drugi raz urodzin tak nie wyprawiała.
      • mama197809 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 08:54
        Oto własnie chodziwink. Bo to o mojej kulturze świadczy jak piszę na zaproszeniu "(bez rodzeństwa)". Myślę że to zrozumiałe powinno być dla gości, że jak zaproszenie jest imienne to idzie osoba wymieniona. Proste.
        • rita75 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 08:59
          > Oto własnie chodziwink. Bo to o mojej kulturze świadczy jak piszę na zaproszeniu
          > "(bez rodzeństwa)".

          Ni. Oznacza to, ze ktos kiedys mial przykre doswiadczenia z rodzicami, ktorzy całą zgraję przyprowadzali "na krzywy ryj", zamiast jednej pociechy zaproszonej imiennie.
      • asiaiwona_1 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 08:59
        my też kiedyś mieliśmy taką sytuację. Córka zaprosiła kolegę, a on pryprowadził 2 braci + mama + tata. Tata cały czas kazał synom siedzieć przy stole i jeść, a on to nagrywał na kamerę big_grin Dzieci nie odeszły od stołu dopóki nie zjadły wszystkiego co było w zasięgu big_grin To był pierwszy i ostatni raz. Ale to jest rodzina, która na piknik rodzinny w przedszkolu przyprowadza również babcię, zajmują na całą imprezę cały stół i każdy bierze po 5 kiełbas z grila i siedzą i jedzą dopóki jest cokolwiek na ruszcie big_grin Ja już dawno mówiłam dyrektorce przedszkola, żeby dawała jakieś "talony" na te kiełbaski, w stylu po jednej na osobę, a potem można sobie dokupić za symboliczną złotówkę. Ale ona uważa, że rodzice będą się przez to awanturować itp. A ta "nasza" rodzinka zawsze się cieszy jaka to fajna impreza i dużo jedzenia dają big_grin No dla nich dużo, ale dla połowy rodziców niestety już nie starcza. A teraz jeszcze rodzinka sprawiła sobie kolejnego dzidziusia, więc jest teraz mama, tata, babcia i 4 chłopców do wykarmienia big_grinbig_grinbig_grin
        • rita75 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:02
          Tata cały czas kazał synom siedzieć przy stole i jeść,
          > a on to nagrywał na kamerę big_grin Dzieci nie odeszły od stołu dopóki nie zjadły wsz
          > ystkiego co było w zasięgu big_grin

          W niektorych kręgach, niektórzy caly dzien poszczą, co by sie na proszonych przyjeciach nazrec do oporu heheheheh, pewnie to byl ten typ burakow.
        • mama197809 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:04
          No to już przegięte jest, naprawdęwink
        • a-ronka Asiaiwona- a to nie nasi wspólni znajomi ? 10.01.13, 09:53
          cholera mnie bierze jak przyłazi cała familia. Wolę dać wszystko co zostanie ( mamy panią z fabryki cukierków i pana z cukierni) takiej biednej rodzince niż karmić cwane pasibrzuchy.

          Do autorki wątku, widać koleżanka zapraszająca wie że ty też lubisz na tzw. "krzywy ryj" więc dopisała aby twa córa przyszła sama a nie z mamusią i resztą rodziny.
          Dziwne, nie ,po prostu hołotę trzeba tępić.
        • mysia125 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 10:18
          Niezly numer z impreza przedszkolna wink

          U nas funkcjonuje to w ten sposob, ze na stanowiskach podczas imprez sie placi - nieduzo, ale zawsze. Czasem sie wykupuje talony i placi talonami, czasem gotowka. Kazdy o tym wie i jest przygotowany. Nie placa jedynie dzieci z danego przedszkola czy klasy. Czesto jest tak, ze np. mieso na grilla czy kielbaski sa kupowane ze wspolnej kasy, a np. ciasta, salatki, napoje sa przynoszone przez rodzicow, wstawiane do wspolnego bufetu, czasem dla wszystkich za darmo, czasem tez za oplata (np. gofry robione na biezaco przez ktoras z mam).

          Jesli z gory jest czysta sytuacja, ze sie placi, nikt sie nie obraza i nie ma powodu, dla ktorego nie mialyby przyjsc cale rodziny, wraz z dziadkami i rodzenstwem. U nas zazwyczaj tak sie przyjmuje, ze na 1 dziecko przypadaja 4 osoby towarzyszace.

          Wszyscy tez wiedza, ze np. jesli przedszkole robi impreze i sprzedaje na niej ciasta przyniesione przez rodzicow, to pieniadze ida na rzecz przedszkolakow.
          • asiaiwona_1 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 10:43
            mysia - no właśnie też ciągle gadam żeby i w naszym przedszkolu takie talony/opłaty wprowadzić. To naprawdę mogłaby być symboliczna złotówka za kiełbaskę, a za uzbierane pieniądze można kupić coś do przedszkola. Ale dyrektorka się upiera, że rodzice się nie zgodzą, bo nie można od rodziców oczekiwać takich opłat itp. Chyba przed tym piknikiem zgłoszę się do rady rodziców - może z nimi da się ten pomysł przeforsować...
            Bardzo fajnie to u was jest rozwiązane.
            • heca7 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 11:14
              W naszym przedszkolu też odbywają się pikniki. Zwykle około Dnia Dziecka. Piknik w ogrodzie przedszkolnym jest dostępny dla wszystkich, przychodzą rodzice, dziadkowie, dzieci, rodzeństwo. A także osoby, których dzieci dostały się od września do tej placówki żeby sobie obejrzały plac zabaw itd. Przychodzą absolwenci z rodzinami. Jest loteria fantowa- fanty przynoszą rodzice. Dochód idzie na przedszkole. Jest grill, bar sałatkowy i kawiarenka. Są atrakcje typu kucyki, wóz strażacki, karetka. Występy dzieci , teatrzyk. Rodzice z poszczególnych grup z pieniędzy grupowych zakupują produkty a potem dochód z ich sprzedaży idzie na przedszkole. Niestety dotacje są tak małe , że placówka musi się w ten sposób ratować. Mimo, że za jedzenie trzeba płacić to nikt nie narzeka, ciasta( pieką rodzice) i sałatki znikają momentalnie smile
              Ba! na stoiskach to wszystko sprzedają rodzice, którzy mają dyżury. Np grupa I ma pod opieką bar sałatkowy- sprzedają rodzice z tej grupy. Sałatki są robione przez tą grupę i po jednej sałatce od rodziców z innych grup. Ciasta do kawiarenki obsługiwanej przez np. grupę 4 są robione przez rodziców z innych grup- przypada upieczenie 2 ciast na grupę.
              Naprawdę nie słyszałam żeby ktoś się skarżył a mam już trzecie dziecko w tym przedszkolu i w niejednym pikniku uczestniczyłam smile

              Co do głównego tematu. Może niefortunne to określenie ale widocznie ta mama ma złe wspomnienia z poprzednich lat. Może rodzeństwo gości rozwaliło zeszłoroczną imprezę?
            • pade Re: zaproszenie do figloraju... 11.01.13, 11:29
              U nas wprowadzono talarysmile jeden talar kosztował chyba 2-3 złote, nie pamietam dokładnie, i wszystko co było na pikniku kupowało sie właśnie za te talary
              dzieciaki miały niesamowitą radochę wymieniając pieniadze i kupując np los na loterii, a przedszkole zyskiwało fundusze np. na nowe zabawki
        • ma_dre Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:17
          No i dalej upieraj sie przy tych talonach. To bardzo dobre rozwiazanie. U nas w szkole tak wlasnie to organizuja, w dodatku mozna dokupic sobie dodatkowe talony, gdy chce sie wiecej zjesc / wypic = wiecej wesprzec szkole, bo pieniazki z talonow ida potem na wydatki szkolne. Zaleta talonow jest taka ze taki glodomor za cudze pieniadze wydebi jedna dodatkowa kielbaske, a nie zezre od razu 30. trzeba jakos wychowywac cholote.
          -----------------------------------------------------------
          Emamy : wszystkiego najlepszego w Nowym Roku !!!
      • olena.s Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:18
        W pewnym wieku, i kiedy dzieci chcą zaprosić np. całą grupę czy klasę, takie urodziny są dla rodzica najłatwiejsze. Odpada demolka i samodzielne przygotowywanie żarcia, a także zabawianie towarzystwa.
    • chipsi Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:09
      Pewnie kobieta ma niefajne doświadczenia w tej kwestii. I żeby tylko o dzieci chodziło. Znam przypadki że jest zapraszane małżeństwo na małe przyjęcie a oni przychodzą z dorosłym synem i jego dziewczyną bo "kawaler przynależy przecież do rodziców".
      • mirmunn Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:30
        O matko, na szczęście jeszcze tfu tfu nie potkałam takich ludzi- rozwaliłaś mnie.

        Ale znam takiego jednego "żernego" - nawiasem mówiąc osoba przesympatyczna, gawędziarz, inteligentny itd. Do czasu, kiedy raz był naszym sąsiadem przy stole (spora impreza, na ok 50 osób). Chyba tego nie zapomnę i nie siądę z nim już nigdy przy stole w bliskiej odległości.
        Po prostu wymiótł sam prawie wszystko (wszystkie dania były na ogólnych półmiskach, nakładało się samemu). Nasza część stołu wyglądała jak po najeździe Hunów. A potem się jeszcze przesiadł i dokonał podobnych spustoszeń. Jego żona siedziała ze spuszczoną głową. Potem się dowiedziałam, że on zawsze tak i nic nie trafia.
    • koza_w_rajtuzach Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 09:22
      Masz rację, że brzmi to chamsko. Moim zdaniem skoro zaproszenie jest adresowane do Twojej córki, to właśnie ona jest zaproszona.
      Z tym, że można to jeszcze zrozumieć. Sama robię za 10 dni dzieciom urodziny w figloraju i jest tam tak, że płaci się za każde dziecko, które przyjdzie, więc np. w naszym przypadku "nieproszony" gość kosztowałby 27 zł wink. Może ta mama ma złe doświadczenia, trudno powiedzieć. Akurat ja rodzeństwo jak najbardziej zapraszam.
    • moofka Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 10:01
      u nas rozwiazywalo sie to bardzo prosto
      mniejsze dzieci byly z rodzicami
      mamy siedzialy gadaly pily kawe
      wowczas braly ze soba mlodsze dzieci, placily normalnie wg cennika i pilnowaly zeby nie przeszkadzaly glownemu przebiegowi imprezy
      zazwyczaj taki dwutrzylatek drepcze sobie za jezdzikiem i w mniejszym baseniku i nikomu nie wadzi, a pilnuje go mama, nie organizatorzy smile
      oczywiscie piciem czy ciasteczkiem sie czestowal i nikt krzywo nie patrzyl
      nigdy nie zdarzalo mi sie, zeby ktos nie zaplacil za dziecko spoza listy
      ale tez i dopiski nie byly potrzebne
      nie ja bede decydowac kogo ze soba biora na otwarta badz co badz sale
      a zaproszenie imiennie jest deklaracja placenia tylko za zaproszonego
    • guderianka Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 10:08
      Chamskie ?
      W wielu salach zabaw płaci się za osobę-dlaczego kobieta ma ponosić kozty wprowadzenia rodzeństwa ?
    • mysia125 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 10:10
      Nie spotkalam sie ani razu z urodzinami, na ktore ktos przyprowadzil niezaproszone dziecko. Naprawde!

      Zazwyczaj u nas wyglada to tak, ze rodzice przyprowadzaja dziecko i odbieraja po 3-4h (dokladna informacja na zaproszeniu). Wsrod dzieci ponizej 3 lat czesto uprawiana jest opcja "impreza z rodzicem" - ale wtedy wiadomo, ze mniej dzieciat sie zaprasza oraz ze wypadaloby z mlodszym rodzenstwem (starsze przewaznie nie jest zainteresowane impreza dla maluchow).

      Nie zdarzylo mi sie byc swiadkiem, zeby ktos sam z siebie zapytal o mozliwosc przyjscia z rodzenstwem. Tego sie nie praktykuje i juz. Podjezdza samochod pelen dzieci, zaproszony wysiada z prezentem pod pacha, a rodzic odjezdza z reszta gromadki, ktora przyjmuje to za sytuacje oczywista - "jak ktos z moich kolegow bedzie miec urodziny, to tez pojde".

      Mozliwe ze dlatego, ze w Niemczech dzieci zaproszone na urodziny wychodza z malymi paczuszkami od jubilata w podziekowaniu za wspolna zabawe i raczej wiadomo, ze liczba gosci i torebek musi sie zgadzac wink choc czesto zaprzyjaznione z rodzina zapraszajaca mlodsze/starsze rodzenstwo - mimo, ze nieobecne na przyjeciu - dostaje torebeczke przy odbiorze brata/siostry.

      Imprezy w kulkach nie sa jakos super popularne, zaliczamy za to regularnie hale do gry w pilke nozna, baseny i inne wspinaczki. A w sezonie najfajniejsze sa urodziny w formie pikniku smile
      • asiaiwona_1 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 10:38
        Miałam w sumie jeszcze jedną taką urodzinową sytuację. Córka robiła urodziny w szkole gotowania. Za jednego gościa oplata wynosi 90 zł. I jedna dziewczynka została przywieziona przez tatę. Obok dzielnie kroczył młodszy brat. Jak usłyszałam jak tata nawet nie zapytawszy czy chłopiec może wejść rzucił mu tylko "No Maks wchodź do środka" to się wkur...rzyłam straszliwie i powiedziałam najsłodziej jak potrafiłam "Maks, niestety nie możesz wejść do środka, bo to impreza dla starszych dzieci i ty mógłbyś jeszcze się oparzyć czy nożem skaleczyć" (dzieci faktycznie tam gotowały i piekły). Tata chyba pojął aluzję bo odwiózł małego do domu i już sam przyjechał na koniec imprezy odebrać córkę. Może bezczelnie się zachowałam - nie wiem - ale sorry nie miałam ochoty płacić za dodatkowe dziecko, które w ogóle nie ma kontaktu z moim, ani też my z jego rodzicami nie jesteśmy blisko.
        • beatulek Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 10:45
          Tata chyba pojął aluzję bo odwiózł małego do
          > domu i już sam przyjechał na koniec imprezy odebrać córkę. Może bezczelnie się
          > zachowałam - nie wiem - ale sorry nie miałam ochoty płacić za dodatkowe dzieck
          > o, które w ogóle nie ma kontaktu z moim, ani też my z jego rodzicami nie jesteś
          > my blisko.

          Ja to za miękka jestem na takie zachowanie - znaczy wyobrażam sobie, że to dziecko w domu zostało już nastawione, że będzie na urodzinach a tu zonk - zostaje wyproszone. Żeby nie było - nietaktownie zachował się tato Maxa nie Ty - Ty zaproszonych gości wpuściłaś. Mimo wszystko szkoda tego chłopczyka.
          • asiaiwona_1 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 10:57
            no fakt - szkoda chłopczyka, ale o ile sobie przypominam córka wspominała tej koleżance, żeby bez brata przyszła bo zajęcia będą dostosowane do 8-miolatków, a nie 4-latków, więc wiadomo było wcześniej. No ale jak rodzice myśleli, że i tak uda się młodego wcisnąć to już ich problem, żeby dziecku wytłumaczyc dlaczego jednak nie weszło.
    • beatulek Podpinając się do watku - zapytam? 10.01.13, 10:49
      Czy jeśli na urodziny idzie rodzeństwo to dużym nietaktem jest danie jednego, wspólnego prezentu?
      Rodzeństwo oczywiście razem zaproszone, żadne z dzieci nie przychodzi na "doczepkę". Prezentem również nie jest pudełko czekoladek. Znaczy ja posyłając rodzeństwo na urodziny razem zdecydowane wolę kupić np. Lego za 80 zł niż dwie podróbki tych klocków za 40 zł? Czy to jest nietaktem?
      • asiaiwona_1 Re: Podpinając się do watku - zapytam? 10.01.13, 10:54
        moim zdaniem jak najbardziej ok. Ja sama kiedyś skladałam się z mamą innego zaproszonego dziecka na wspólny prezent dla kolegi. wiem, że jubilat marzył o tej zabawce, a sama nie kupiłabym tak drogiego prezentu.
      • eliszka25 Re: Podpinając się do watku - zapytam? 10.01.13, 11:27
        beatulek napisała:

        > Czy jeśli na urodziny idzie rodzeństwo to dużym nietaktem jest danie jednego, w
        > spólnego prezentu?

        oczywiscie, ze nie jest to zaden nietakt. w zyciu bym tego tak nie odebrala. my praktycznie zawsze dajemy jeden prezent, jesli ida obaj chlopcy. podobnie do mojego syna na urodziny przychodzilo 3 braci - wszyscy zaproszeni - dawali wspolny prezent, bo niby jak? w zyciu nie oczekiwalam, ze dostanie osobny prezent od kazdego z braci.
      • ga-ti Re: Podpinając się do watku - zapytam? 10.01.13, 12:09
        Myślę, że całkiem w porządku. Rodzice, a i dzieci orientują się w wartości zabawek, klocków,więc pretensji nie powinni mieć. Można dołączyć kartkę z życzeniami i wpisać wszystkie dzieciaki. Ale też nie wiem, czy dzieciaki pójdą na taki układ, moje każde chce przynieść prezent od siebie.
        • beatulek Re: Podpinając się do watku - zapytam? 10.01.13, 12:25
          Dzięki ja tez tak uważam choć jak wysyłam rodzeństwo zawsze jest to prezent lepszy/droższy niż gdy zaproszona jest jedna z córek. Chciałam tylko wiedzieć jak patrzą na to inne matki.
          • asiaiwona_1 a tak jeszcze w temacie takich imprez 10.01.13, 13:24
            to jak starsza była w przedszkolu to wkurzały mnie imprezy, gdzie 4 dzieci robiła wspólne urodziny. Zapraszana była cała grupa przedszkolna. Więc idąc na urodziny do 4 dzieci, gdzie tak naprawdę moje dziecko przyjaźniło się/lubiło np. tylko dwójkę - i tak trzeba było kupować prezenty dla wszystkich. Już pomijam fakt, że nie jest łatwo znaleźć 4 fajne prezenty i dodatkowo niedrogie i wszystkie w podobnej cenie, żeby nie spustoszyły mojego portfela i zazwyczaj jeszcze w ekspresowym tempie bo rodzice nie wiem czemu zaproszenia dawali np. w poniedziałek, że na czwartek zapraszają uncertain
      • koza_w_rajtuzach Re: Podpinając się do watku - zapytam? 10.01.13, 16:58
        Nie, absolutnie nie jest nietaktem. Moje dzieci były zaproszone do kolegi na urodziny i każde wlokło osobny prezent (sami wybrali co kupić), ale gdybym kupiła jedną droższą rzecz, która byłaby wspólnym prezentem, to wg mnie byłoby to jak najbardziej w porządku, bo czemu miałoby być inaczej?
      • slonko1335 Re: Podpinając się do watku - zapytam? 10.01.13, 17:13
        > Czy jeśli na urodziny idzie rodzeństwo to dużym nietaktem jest danie jednego, w
        > spólnego prezentu?
        moim zdaniem nie.. na urodzinach takich dziecko dostaje kilka/kilkanaście prezentów więc nawet lepiej jak jest tego mniej a konkretniej.
        U szwagierki córki w szkole mamy się poumawiały ,że na urodziny w gronie ich córek składając sie po jakiś kwocie(nie pamiętam ile 20-30 zeta) i za tą kasę kupuje sie jedną konkretniejszą rzecz(dziewczynek z jednej paczki jest 7) albo wskazaną przez rodzica albo podpytaną przez koleżanki albo w ciemno jak nie chcą współpracować.
        • gwen_s Re: Podpinając się do watku - zapytam? 10.01.13, 17:31
          ja bym tak chciała, by się mamy spiknęły i kupiły jeden większy smile
          • mysia125 Re: Podpinając się do watku - zapytam? 11.01.13, 09:37
            U nas od jakiegos czasu dzieciaki sie dogaduja ze soba i kupuja wspolne prezenty- pewnie wiek osiagnely taki, ze sa w stanie wink dla mnie jako rodzica to wygodna sytuacja, wole kilka rzeczy niz cala mase - zwlaszcza, ze u nas obaj synowie maja urodziny w styczniu, praktycznie od 6 grudnia sypie prezentami.

            Starszy w tym roku od kolegow dostanie koszulke ukochanego klubu ze swoim nazwiskiem z tylu. Podejrzewam, ze bedzie w niej spac, bo z rak nie wypusci smile
    • najma78 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 11:20
      Nigdy nie spotkalam sie z taka adnotacja na zaproszeniu ani sama nie wpadlabym na to aby cos takiego dopisywac, a na wielu takich urodzinowych party byly moje dzieci i my takze w takich miejscach urzadzalismy. Wielu rodzicow przyprowadza zaproszone dziecko plus rodzenstwo, to normalne, ale tez normalnym jest, ze za nie placi no to rodzenstwo niezaproszone nie uczestniczy w posilku ani calej ceremonii celebrowania urodzin ale bawi sie normalnie jak inne dzieci, zreszta w tym samym.czasie bawia sie tez dzieci inne, nie sa to prywatne party. Rodzice najczesciej czekaja na dzieci, sa stoliki, jest bar, mozna kupic pisilki, napoje, snaki itp. porozmawiac z innymi rodzicami, poczytac ksiazki czy pracowac na komp, takie miejsca maja czesto internet i rodzice moga skorzystac z Wi-Fi w czasie gdy dzieci sie bawia. Nie ma zadnego problemi, nie rozumiem wiec o co chodzi?
    • eliszka25 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 11:22
      dla mnie jest jasne, ze jak kolega z klasy zaprasza starszaka na urodziny, to ten idzie sam, bez 3-letniego brata. podejrzewam jednak, ze byc moze zapraszajaca mama miala doswiadczenia z ludzmi, ktorzy tego nie rozumieja. pewnie niejedni znalezli by sie tacy, co to by stwierdzili, ze przeciez do takiego figlogaju, to i mlodszy brat/siostra moze isc i sie swietnie bawic. ta formulka znalazla sie pewnie w kazdym zaproszeniu, wiec ja bym jej nie traktowala osobiscie i z pewnoscia bym sie nie obrazila, a dziecko na urodzimy by poszlo, gdyby chcialo.
    • ga-ti Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 12:05
      Mam 2 dzieci i zapraszane są do swoich kolegów na urodziny pojedynczo. Raz zdarzyło się, że na zaproszeniu był dopisek 'z siostrą', więc zadzwoniłam i dopytałam.
      Ale też zdarzyło mi się 2 razy, że zabrałam młodszą córkę na urodziny do figloraju, na które zaproszony był syn. Przy wejściu informowałam, że jedno dziecko jest gościem 'Jasia', drugie przyszło się pobawić 2 godziny i za to drugie płaciłam. Wcześniej młoda miała przykazane, że nie wchodzi do salki z poczęstunkiem, wszelkie jedzonko i picie ja jej kupuję w 'sklepiku'.

      Ale mogę sobie wyobrazić, że beztroscy (delikatnie mówiąc) rodzice przywożą rodzeństwo, 'bo bardzo chce się pobawić' i zostawiają bez słowa uncertain
    • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 13:36
      A u mnie jest zwyczaj, ze jak sie zaprasza na urodziny dziecka to oczywiste jest, ze ci ktorzy maja mlodsze (lub niewiele starsze) rodzenstwo przyjda razem. Bo co niby rodzice maja z mlodszymi dziecmi zrobic? Zostawic same w domu czy rozdwoic sie?
      • gwen_s Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 13:37
        Zostawic same w domu czy ro
        > zdwoic sie?
        a co to jeden rodzic jest czy dwoje? zawsze rodzeństwo niezaproszone można zostawić z drugim rodzicem... albo po prostu zorganizować inna rozrywkę a zaproszone wysłać na urodzinki....
        • najma78 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 13:56
          gwen_s napisała:

          > a co to jeden rodzic jest czy dwoje? zawsze rodzeństwo niezaproszone można zost
          > awić z drugim rodzicem... albo po prostu zorganizować inna rozrywkę a zaproszon
          > e wysłać na urodzinki....

          Czesto jest tak ze drugiego rodzica nie ma bo jest w pracy albo zajety, a czasem rodzenstwo chce sie przy takiej okazji pobawic w takim miejscu, i to jest bardzo dobry pomysl i bardzo dobra okazja. Po co szukac innej rozrywki dla drugiego dziecka? U nas nikt nikomu nie dodaje do rachunku niezaproszonych dzieci bo przeciez w takim miejscu przy wejsciu jest lista, osoba ktora kasuje, wchodzi sie i mowi my na urodziny do x, pad pytanie o imie, y, szuka na liscie zaproszonych i odchacza a za drugie dziecko sie placi wg obowoazujacej stawki. Na koniec w zaleznosci od miejsca rodzic dziecka ktore ma urodziny placi za ilosc zaproszona, nawet jesli nie wszyscy przyszli albo za ilosc ktora przyszla z grona zaproszonych. Nie ma zadnego problemu. Czesto jest tak, ze gdy rodzic placi za ilosc zaproszonych np. 15 a przybylo tylko 13 to czesto wlasnie zaprasza w to miejsce rodzenstwo niezaproszone.
          • gwen_s Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:00
            jeżeli ktoś płaci za drugie dziecko sam to jasne, że wygodniej... ale ja zanim bym w ogóle zabrała drugie, dzwoniąc z potwierdzeniem zapytałabym mamy zapraszającego czy mogę oczywiście pokrywając koszty sama! Często młodsze rodzeństwo może być zwyczajnie "upierdliwe" dla starszego, bo to jego koledzy tam są... co innego też jak się znają smile
            Ja pamiętam jak mi rodzice jako starszej siostrze zawsze wciskali młodszą, to do kina to na pizze, warunkiem mojego pójścia było wzięcie młodszej... co nie raz mnie irytowało i wolałam nie iść niż ją zabrać sad
            • najma78 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:07
              gwen_s napisała:

              > jeżeli ktoś płaci za drugie dziecko sam to jasne, że wygodniej... ale ja zanim
              > bym w ogóle zabrała drugie, dzwoniąc z potwierdzeniem zapytałabym mamy zaprasz
              > ającego czy mogę oczywiście pokrywając koszty sama! Często młodsze rodzeństwo m
              > oże być zwyczajnie "upierdliwe" dla starszego, bo to jego koledzy tam są... co
              > innego też jak się znają smile

              To ok ale w przypadku prywatnego party kiedy cala sala zamknieta jest dla reszty ludzi. U nas tobrzadkosc i raczej w przypadku malych sal zabaw. Najczesciej sa dwa rozne przyjecia urodzinowe plus normalnie bawia sie dzieci ktore przyjda.
              Natomiast to rodzic zaproszonego dziecka decyduje czy idzie rodzenstwo nie zaproszone soe pobawic. Przeciez jesli sie idzie rozrywkowo a nie na urodziny tez zazwyczaj zabiera sie rodzenstwo o ile wszyscy sa zaintetesowani taka zabawa.
              • gwen_s Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:09
                rodzic nic nie decyduje zapraszanego smile ale jeżeli młodsze ma 2-3l, starsze 7-8 to nie wierze, ze za tym mniejszym nie trzeba będzie chodzić. Więc wtedy teorie mamusiek co to kawki chcą się towarzysko napić tez mają się do niczego smile
                • najma78 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:18
                  gwen_s napisała:

                  > rodzic nic nie decyduje zapraszanego smile ale jeżeli młodsze ma 2-3l, starsze 7-8
                  > to nie wierze, ze za tym mniejszym nie trzeba będzie chodzić. Więc wtedy teori
                  > e mamusiek co to kawki chcą się towarzysko napić tez mają się do niczego smile

                  Dla2-3 latkow sa osobne miejsca odgrodzone gdzie starsze dzieci nie wchodza a mlodsze sa na oku wie mozna pic kawe spokojnie i dziecko miec na oku. Zreszta za 3-latkami to juz specjalnie chodzic nie trzeba. Naprawde tu gdzie mieszkam.jakos rodzice takich dylematow i problemow nie maja.
                  • gwen_s Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:23
                    tu gdzie ja mieszkam jest jedna wielka sala smile raczej większość dzieci bawi się "razem". Dla najmłodszych dzieci takich 1-2l jest mini salka, ale tam zazwyczaj trzeba wejść z maluchem, bo stoliki dla rodziców są przed salą...
                    • najma78 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:27
                      gwen_s napisała:

                      > tu gdzie ja mieszkam jest jedna wielka sala smile raczej większość dzieci bawi się
                      > "razem". Dla najmłodszych dzieci takich 1-2l jest mini salka, ale tam zazwycza
                      > j trzeba wejść z maluchem, bo stoliki dla rodziców są przed salą...

                      No to u nas tak nie jest. Jest to tak zorganizowane ze i mlodsze i starsze mozna miec n oku al bawic sie moga osobno.
                      • gwen_s Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:29
                        ja w tym roku robię dzieciakom razem urodziny w sali zabaw, musiałam wybrać "odpowiednią", w której nie będę miała problemu z dojrzeniem młodszego smile
            • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:38
              Często młodsze rodzeństwo m
              > oże być zwyczajnie "upierdliwe" dla starszego, bo to jego koledzy tam są... co
              > innego też jak się znają smile

              Ale to chyba nie o 7 latkach mowa. 7latek jeszcze sam nigdzie nie pojdzie tylko jest prowadzony przez rodzica a rodzic ma pod opieka jeszcze pozostale swoje dzieci. czasami 7 latka mozna zaprowadzic i zostawic jesli jest mozliwosc, najczesciej jednak rodzice zostaja na imprezie razem z rodzenstwem zaproszonych dzieci.
              • gwen_s Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:40
                u nas przez pierwszy rok imprez, dzieci 4-5l rodzice zostawali, raz, że się nie znaliśmy, a dwa często dzieci nie chciały zostać właśnie same, ale teraz kiedy już jest drugi rok imprez to większość rodziców zostawia dziecko smile nawet mój syn ostatnio, że nie muszę z nim iść (w sensie tylko go odstawić i potem wrócić po niego big_grin)
      • rita75 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 13:41
        B
        > o co niby rodzice maja z mlodszymi dziecmi zrobic? Zostawic same w domu czy ro
        > zdwoic sie?

        A kto im kaze sie rozdwajac? odstawia sie dziecko na impreze i a pozniej po dwoch godzinach po nie wraca... Mnie dziwi, ze dla niektorych rodzicow oczywistym jest, ze jak ich dziecko jest zaproszone, to oni rowniez.
        • gwen_s Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 13:44
          Mnie dziwi, ze dla niektorych rodzicow oczywistym
          > jest, ze jak ich dziecko jest zaproszone, to oni rowniez.
          dokładnie, pomijając już rodzica, ale, ze z góry zakładają, ze rodzeństwo jest zaproszone to jest "coś" big_grin jak dla mnie masakra smile
        • najma78 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:00
          rita75 napisała:

          > A kto im kaze sie rozdwajac? odstawia sie dziecko na impreze i a pozniej po dwo
          > ch godzinach po nie wraca... Mnie dziwi, ze dla niektorych rodzicow oczywistym
          > jest, ze jak ich dziecko jest zaproszone, to oni rowniez.

          Tyle ze nie wszystkie dzieci chca zostawac bez rodzicow, oprocz tego nie kazdemu oplaca sie gdzies blakac bez celu, wiec zostaja, po to sa stoliki i bar gdzie mozna kupic napoje i jedzenie aby poczekac te 2-2.5 godziny a rodzenstawo bawi sie przy okazji. Oczywiscir placi sie za nie normalnie przy wejsciu no chyba ze rodzic dziecka ktore ma urodziny sam zaprosi np. w miejsce kogos kto nie przyszedl. Jesooo w czym problem?
          • gwen_s Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:08
            ok, ale odnosząc się do pytania autorki i dopisku na zaproszeniu można wnioskować, że rodzice przychodzili z dwójką dzieci przy jednym zaproszonym nie płacąc za to drugie...
            ja nie miałabym problemu by ktoś brał rodzeństwo jeżeli za nie sam płaci. U mojego 5latka większość dzieci ma rodzeństwo młodsze i jeżeli zapraszam 8 dzieci z przedszkola a drugie tyle przychodzi rodzeństwa to impreza robi się po prostu 2x droższa...
            • najma78 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:13
              gwen_s napisała:

              > ok, ale odnosząc się do pytania autorki i dopisku na zaproszeniu można wnioskow
              > ać, że rodzice przychodzili z dwójką dzieci przy jednym zaproszonym nie płacąc
              > za to drugie...

              No ale jak to mozliwe? Przeciez w takich miejscach trzeba placic i zanim sie wejdzie jest recepcja i tam sie placi a w przypadku party urodzinowego sa listy z imionami dzieci. To jakis brak organizacji, bajzel.
              • gwen_s Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:20
                u mnie nie we wszystkich salach jest lista, po prostu jak się przychodzi to mówi, że na urodziny do "Jasia" i babka wpisuje imię dziecka na listę... rodzic zgłasza że dzieci będzie np 15, ale nie podaje imion i nazwisk
                • najma78 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:29
                  gwen_s napisała:

                  > u mnie nie we wszystkich salach jest lista, po prostu jak się przychodzi to mów
                  > i, że na urodziny do "Jasia" i babka wpisuje imię dziecka na listę... rodzic zg
                  > łasza że dzieci będzie np 15, ale nie podaje imion i nazwisk

                  Dla tego powstaje balagan i mozliwosc podrzucania niezaproszonych dzieci przez niezbyt kulturalnych rodzicow.
                  • gwen_s Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:33
                    dokładnie, tylko przez to można właśnie zrozumieć ww dopisek, bo rodzice nie mają wplywu na brak listy. Chociaż tak sobie myślę, że można listę przygotować samemu, dać pani przy wejściu i niech odhacza wtedy rodzice zapraszanych dzieci by się nie obrazili po uwadze pani "nie ma tego dziecka na liście" chyba byłoby jasne o co kaman smile
                    • najma78 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:36
                      gwen_s napisała:

                      > dokładnie, tylko przez to można właśnie zrozumieć ww dopisek, bo rodzice nie ma
                      > ją wplywu na brak listy. Chociaż tak sobie myślę, że można listę przygotować sa
                      > memu, dać pani przy wejściu i niech odhacza wtedy rodzice zapraszanych dzieci b
                      > y się nie obrazili po uwadze pani "nie ma tego dziecka na liście" chyba byłoby
                      > jasne o co kaman smile

                      Zgadzam sie, albo wymagac tego od wlascicieli sal zabaw.
                  • slonko1335 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:36
                    Dla tego powstaje balagan i mozliwosc podrzucania niezaproszonych dzieci przez
                    > niezbyt kulturalnych rodzicow.
                    to prawda, chyba po prostu nikt się nie spodziewał takiego chamstwa ze strony rodziców skoro na zaproszeniu jest wyraźnie napisane kto jest zaproszony....tak sobie myślę, że jak będę robić urodziny synowi(u córki w grupie taki problem nigdy nie występował-to u niego taki cyrk) to rzeczywiście dam listę paniom na sali i każę odhaczać gości z listy a za restzę kasować-nie będzie trzeba dopisków żadnych robić a z kolei zapłacę za gości syna a nie podrzucone na krzywego...
              • slonko1335 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:28
                No ale jak to mozliwe? Przeciez w takich miejscach trzeba placic i zanim sie we
                > jdzie jest recepcja i tam sie placi a w przypadku party urodzinowego sa listy
                > z imionami dzieci.
                Byłam na kilkunastu salach zabaw-coś takiego jak lista z zaproszonymi goścmi było na jednej. Na całą resztę wchodzi isę normalnie móiwac, że na urodziny do tego i do tego i tyle. Pani zlicza dzieci albo na wejściu albo na sali urodzinowej podczas podawania tortu i wystawia dla rodzica rachunek po imprezie na ilość dzieci jaka przyszła na urodziny. Koleżanka musiała ostatnio zapłacić za troje dzieci które przyszły bez zaproszenia z rodzeństwem.
                • najma78 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:34
                  slonko1335 napisała:
                  > Byłam na kilkunastu salach zabaw-coś takiego jak lista z zaproszonymi goścmi by
                  > ło na jednej. Na całą resztę wchodzi isę normalnie móiwac, że na urodziny do te
                  > go i do tego i tyle. Pani zlicza dzieci albo na wejściu albo na sali urodzinowe
                  > j podczas podawania tortu i wystawia dla rodzica rachunek po imprezie na ilość
                  > dzieci jaka przyszła na urodziny. Koleżanka musiała ostatnio zapłacić za troje
                  > dzieci które przyszły bez zaproszenia z rodzeństwem.

                  A ze za dziecko na party placibsie wiecej oraz nieuczciwi rodzice podrzucajacy dzieci sie znajda to wlascicielom sal.zabaw to pasuje ;/ to sa nieuczciwe praktyki i jesli rodzice chca tego uniknac powinni domagac sie wlasciwej organizacji na salach zabaw.
              • asia_i_p Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:12
                To w dużych salach tak wygląda. W małej sali u nas w mieście nie ma listy gości, nie ma też odrębnej recepcji, jest tylko animatorka i ona zajmuje się dzieciakami na sali, a w przedpokoju rodzic wita przychodzących i przekazuje dalej. Pod koniec przyjęcia rodzic płaci za tyle dzieci, ile było, nawet jeśli pierwotnej zamawiał na więcej, i oczywiście na odwrót, jeśli zamawiał na mniej dzieci, a przyszło więcej, to płaci za więcej. Dodatkowo, jeśli pierwotnie zamawiał na mniej, a przyjdzie więcej, to może być problem z pewnymi rzeczami (soczkami ze słomką, balonikami, które dzieci otrzymują przy wyjściu), bo mogą być nieprzygotowani (chociaż jakiś niewielki zapas na pewno mają).
        • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:41
          Zaezy, jesli jest impreza kolo domu to super, rodzic jeszcze rad, ze ma czas dla siebietongue_out Gorzej jak na impreze trzeba dziecko zawiezc gdzies dalej i sie nie oplaca wracac do domu. Gdybym ja miala wiezc dziecko a potem won i gdzies sie szwendac z mlodszym zwlaszcza zimowa pora w ciemnosciach przez 2 godziny to bym sie wypiela i nie poslala syna.
      • mirmunn Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 13:59
        No wiesz, jeśli za nie zapłacą i kupią im poczęstunek- spoko.
        Ale i tak np. nie wyobrażam sobie dwulatka na imprezie ośmiolatka.

        Po prostu: rodzic może zabrać wszystkie dzieci, zaproszonego odstawić do salki urodzinowej, a samemu być z resztą dzieci i korzystać z innych atrakcji figloraju, płacąc sobie za wszystko i tyle. Wtedy nie zakłóca się imprezy jubilata, dzieci się bawią, wszyscy zadowoleni.
        • beatulek Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:15
          Po prostu: rodzic może zabrać wszystkie dzieci, zaproszonego odstawić do salki
          > urodzinowej, a samemu być z resztą dzieci i korzystać z innych atrakcji figlora
          > ju, płacąc sobie za wszystko i tyle. Wtedy nie zakłóca się imprezy jubilata, dz
          > ieci się bawią, wszyscy zadowoleni.

          No jasne, że może ale dla mnie to jest ostateczność. Bo nie chodzi jedynie o pieniądze. Czasami dzieci chcą się bawić w swoim gronie bez pakietu siostra/brat. No i mimo wszystko organizator imprezy jednak to dodatkowe dziecko przecież tortem poczęstuje prawda? Przecież jak maluch za starszym rodzeństwem do salki urodzinowej wejdzie to nie będzie się przyglądał stojąc w drzwiach? Każdy normalny organizator powie: Wejdź ciebie też poczęstujemy i chcąc/nie chcąc maluch siedzi nad głowami starszaków. Zdecydowanie bardziej mi odpowiada zaprowadzenie tego dziecka, które zostało zaproszone i nie zakłócanie imprezy młodszymi.
          • najma78 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:25
            beatulek napisała:

            > No jasne, że może ale dla mnie to jest ostateczność. Bo nie chodzi jedynie o pi
            > eniądze. Czasami dzieci chcą się bawić w swoim gronie bez pakietu siostra/brat.
            > No i mimo wszystko organizator imprezy jednak to dodatkowe dziecko przecież t
            > ortem poczęstuje prawda? Przecież jak maluch za starszym rodzeństwem do salki u
            > rodzinowej wejdzie to nie będzie się przyglądał stojąc w drzwiach? Każdy normal
            > ny organizator powie: Wejdź ciebie też poczęstujemy i chcąc/nie chcąc maluch si
            > edzi nad głowami starszaków. Zdecydowanie bardziej mi odpowiada zaprowadzenie t
            > ego dziecka, które zostało zaproszone i nie zakłócanie imprezy młodszymi.

            A u nas niezaproszone rodzenstwo nie wchodzi do salki urodzinowej, starsze wie a mlodsze pilnuja rodzice. Zreszta jedzenia i tak zostaje duzo po posilki wiec niebylby to problem. Tortem nie czestuje sie unas na imprezie, jest krojony i dodawany do goody bags wiec mozna sie z rodzenstwem podzielic w domu wink moje tak robia.
            • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:48
              Nie wiem po co ta gimnastyka. U nas tortu ani soczku nie zabraklo nigdy dla zadnego dziecka, rodzica ani rodzenstwa. I jeszcze zostawalo po imprezie. Dzieci sie bawia 6 -7-8 latki z 4 latkami. 2 latki jakos sie nie rozwalaja zabawy.
              • lily-evans01 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:51
                Hmm - może o to chodzi, że potem rodzice solenizanta płacą od sztuki, czyli za wszystkie dzieci, które uczestniczyły w zabawie. A więc także i te niezaproszone, których może być drugie tyle. I tak zamiast np. 500 zł zapłacisz około tysiaka...
                • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:00
                  Nie wiem jak wy ale ja wiem ktorzy koledzy moich synow maja rodzenstwo, ile sztuk, w jakim wieku a bywajac na imprezach urodzinowych zorientowalam sie ktorzy rodzice przyprowadzaja rodzenstwo. Dlatego jak zapraszam to wliczam zawsze rodzenstwo ( a gdybym zapraszala nowopoznana mame to jeszcze bym zaznaczyla, ze mlodsze dziecko tez moze przyprowadzic bo mi zalezy na obecnosci a nie chcialabym, zeby dziecka nie przyslala tylko dlatego ze nie ma co z mlodszym zrobic). Dlatego nigdy nie placilam za drugie tyle.
                  • shellerka Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:05
                    widocznie Ciebie stac na opłacenie kilku osób więcej.
                    dla niektórych osób szarpnięcie się na urodziny w kulkach, to nie lada wydatek i wcale sie nie dziwie, bo za dwie godziny zabawy wychodzi około pięciu stów dla 10 dzieci. ale moda jest i dziecię nie chce odstawać od rówieśników, a rodzic się weźmie zepnie i wyciągnie ostatnią stówkę, żeby dziecku zrobić dobrze.
                    tylko że on chce zrobić dobrze swojemu dziecku, bo to jego urodziny i należałoby to uszanować i nie psuć nastroju dodatkowym kłopotem, którym w takiej sytuacji jest kolejne kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych kosztów, bo jedna z drugą chcą sobie poplotkować i przyprowadzają całe stadko.
                  • lily-evans01 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:07
                    Mieszkasz w innych realiach, z tego, co mi wiadomo.
                    Dla mnie np. byłoby sporą różnicą zapłacić 400 a 650-700 zł.
                    Właściciele tych sal zabaw już potrafią dobrze policzyć, żeby wyjść na swoje, nie bój się. Przynajmniej tutaj, w Polsce.
                    A jak mam do wyboru, zrobić urodziny córce i lubianym, i znanym przez nią dzieciom - a zapłacić za gromadę dzieci dodatkowych, których nie znamy i nie są NASZYMI gośćmi - to chyba nie zrobiłabym wcale.
                    Ale, oczywiście, zależy, kogo na co stać.
                    Jeśli możesz, bardzo proszę, ustosunkuj się do tego - czy np. chętniej zapłacisz za swoje dziecko i jego przyjaciół z grupy przedszkolnej - czy ok. dwa razy tyle za gromadę przypadkowych w sumie dzieci. Nie ma chyba jeszcze takiego obowiązku?
                    • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:13
                      Byc moze dlatego, ze rodzenstwo regularnie bywa na imprezach urodzinowych to dzieci sie znaja, rodzice sie znaja i nikt nie ma pioczcia ze placi za nieznane i niezaproszone dziecko.
                      • lily-evans01 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:17
                        No dobra, Ciebie stać, a mnie nie stać, żeby oprócz ulubionych i wybranych gości córki płacić jeszcze za dodatkową gromadę. I nie wmówisz mi, że Twoje dziecko tak samo super i intensywnie, jak z przyjaciółmi z klasy/grupy, bawi się z ich młodszym rodzeństwem.
                        Dysponując jakimś tam budżetem zaproszę tych, na których mojemu dziecku zależy - nie mam tysięcy na organizowanie hucznych imprez na pół przedszkola i zapewne ta pani, która w ten sposób sformułowała zaproszenia, też ich nie ma.
                        Może gdzie indziej te imprezy urodzinowe inaczej kosztują, nie mam pojęcia. W Polsce są akurat relatywnie drogie.
                    • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:20
                      Nie ma chyba jeszcze takiego obowi
                      > ązku?

                      Alez oczywiscie ze nie ma takiego obowiazku.
                      Ale jesli zapraszam to znaczy, ze zalezy mi zeby ci ludzie przyszli i chcialabym im to ulatwic. Doceniam to ze matka sie organizuje i dziecko poswieca cale popoludnie zeby przywiezc dziecko na impreze urodzinowa. W sumie moglaby to olac i spedzic czas przyjemniej. Wiec nie bede jej jeszcze problemu dodatkowego robic, zeby sie musiala zastanawiac co ma poczac z drugim dzieckiem.
                      Juz raczej zaprosze mniej kolegow jesli problemem jest koszt.
                      • lily-evans01 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 17:20
                        Ale w tym momencie, to Twoje dziecko obchodzące urodziny będzie pokrzywdzone - bo dostanie w pakiecie gromadę maluchów zamiast tych, których naprawdę lubi i z którymi nawiązuje przyjaźnie w klasie.
                        I również Twoje może zostać pominięte na imprezie dobrego kolegi, bo matka będzie kierować się taką samą pseudopoprawnością, a nie wszyscy mamy portfele bez dna.
                  • slonko1335 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:38
                    Ja też wiem i co z tego...Syn ma w grupie 25 osób w tym roku(w zeszłym była 30), dzieci z najbliższej rodziny na miejscu i naszych przyjaciół jest kolejna 10. Jak robię urodziny na 15-20 osób to musi wybrać kilkoro dzieci z tej 25 przedszkolnych bo miejsce dla rodziny najbliższej i przyjaciół od razu są przez nich zajęte, nie interesuje go roczne rodzeństwo ani zresztą w innym wieku kolegów z przedszkola bo w to miejsce może zaprosić kogoś kogo lubi i z kim się bawi na co dzień. Ja z kolei nie mam zamiaru płacić za nadprogramowe, niezaproszone dzieci .
                    • slonko1335 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 16:07
                      W galerii widać przygotowaną na poczęstunek określonej liczby osób salkę urodzinową w jednej z najpopularniejszych u nas sal zabaw. Ile jest miejsc widać i nagle pojawia się zamiast zaproszonej maks piętnastki(maksymalna liczba gości jest ustalona dla każdej z salki) dwudziestka dzieci co stanowić zaczyna problem nie tylko kosztów wejścia bo może się okazać, że dla zaproszonego dziecka miejsca przy stole zabraknie jak zajmie je to który weszło na krzywego bez pytania rodziców jubilata o taką możłiwość:
                      www.teczowaplaneta.pl/?q=node/35
              • mirmunn Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:55
                no, ale i tak nie ty o tym decydujesz, tylko rodzice- organizatorzy. Nie zyczą sobie- nie przyprowadzasz. już to widzę, jak 2 latek nie rozwali zabawy 7-8 latkom. A kto go niby ma pilnować?
                Jestem za przyprowadzeniem, jeśli rodzic- po pierwsze płaci za dziecko, a po drugie - sam sie z nim bawi w sali innej niż urodzinowa., co już pisałam.
                • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:08
                  Owszem, to ja decyduje, decyduje bywac wsrod ludzi, ktorzy mysla podobnie jak jasmile
                  Na wszystkich zabawach moich dzieci i zabawach, na ktoryxch bywaja moje dzieci bawia sie razem dzieci w roznym wieku, 2latkow rodzice pilnowali a nie puszczali samopas (tez mi odkrycie ze 2latka trzeba pilnowac, 2latka trzeba pilnowac wszedzie i na kazdym kroku) i nikt im soczku ani chrupka ani nawet kawalka tortu nie pozalowal. Moze warto sprobowac i nie demonizowac ze 2 latki potrafia rozwalic zabawe starszego rodzenstwa.
                  • shellerka ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony :D 10.01.13, 15:14
                    ale tu chodzi moim zdaniem przede wszystkim o koszty, a nie o pilnowanie obcego dzieciaka.
                    rodzice, którzy obrazili się na dopisek i odmówili przyjścia są dla mnie bucami, którzy w dodatku karzą swoje dzieci za to, że nie podoba im się zachowanie matki ich kolegów.
                    uważam, że dopisek "bez rodzeństwa" nie jest niegrzeczny, tylko asertywny.

                    ciekawe, co by ematki pisały, gdyby autorka założyła wątek, zę zrobiła imprezę urodzinową dla siedmiolatki i goście przyszli w większość z rodzeństwem. mogę się założyć, że zostałaby zasypana radami w stylu: "następnym razem bądź asertywna!" "następnym razem z góry zaznacz, że bez rodzeństwa" itp. itd
                    • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 10.01.13, 15:49
                      Jak najbardziej rozumiem kiedy chodzi o koszt i sama kiedy prowadze dziecko na urodziny pierwszy raz do kogos pytam (pro forma) czy moge przyprowadzic drugiego syna i zaznaczam, ze za niego zaplace.

                      Ale nie rozumiem tego: "Jestem za przyprowadzeniem, jeśli rodzic- po pierwsze płaci za dziecko, a po drugie - sam sie z nim bawi w sali innej niż urodzinowa., co już pisałam."

                      To jest dla mnie segregacja i do osoby, ktora tak traktuje swoich gosci dziecka nie zawioze. Szkoda mi po prostu fatygi.
                      • mirmunn Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 10.01.13, 16:02
                        ale jaka segregacja?
                        dziecko zaproszone gościem jest
                        dziecko niezaproszone gościem nie jest i bawi się gdzie indziej pod opieką rodzica/obsługi czy kogo tam , jeśli rodzic nie ma dla niego opieki i musi przyprowadzić go na miejsce zabaw

                        a wbijanie na siłę niezaproszonego dziecka na urodziny jest wymuszaniem i nie chodzi o kasę, ale też i towarzystwo- np 10 7letnich dziewczynek nie będzie szczęśliwe, jeśli się tam im pałęta młodszy brat- ja bym się nie zgodziła
                        z reguły takie obiekty mają rózne pomieszczenia i naprawdę, nie trzeba nachalnie pchać się na urodziny
                        i co to w ogóle za argument, ze ty chcesz tam być z dzieckiem?
                        na salach zabaw dzieci są z animatorami- profesjonalistami, rodzice czekają zwykle w jakiejś kawiarence- i jest to kwestia odpowiedzialności organizatora (OC i NW), rodzice są tylko z dziećmi najmłodszymi (do 3 r.ż.), ale wtedy też pod opieką profesjonalistów





                        • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 10.01.13, 16:07
                          Wiesz co ja sie nigdzie nachalnie nie wpycham. Pytam, czy moge z drugim dzieciem jesli tak to przyjezdzam. Gdyby odpowiedz byla odmowna to bym nie przyjechala wcale bo nie mam co z drugim synem zrobic a nie chcialoby mi sie czekac 2 godziny i walesac po salach zabaw. Dla 4 latka czy 6 latka bawienie sie samemu bez ulubionych kolegow nie jest juz zadna atrakcja.
                          • shellerka Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 10.01.13, 16:10
                            wow! świetny z ciebie rodzic! nie chce mi się, to nie sprawię dziecku radości, a co!
                            big_grin żal franczi żal...
                            • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 10.01.13, 16:12
                              Alez nie nie chce mi sie po prostu uwazam, ze na niektorych szkoda by bylo fatygi.
                              • shellerka Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 10.01.13, 16:15
                                w takim razie gratuluję uczenia swoich dzieci szacunku dla innych ludzi
                          • pade Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 11:57
                            to pachnie szantażem
                            albo przyjdę z obojgiem dzieci, albo mnie nie zobaczycie
                            współczuję Twoim dziecią
                            • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 13:44
                              Jakim szantazem? Przeciez mi nie chodzi o wepchniecie sie sila na urodziny zeby sie za darmo objesc i opic, zwalic na innych opieke nad przychowkiem a samej w tym czasie plotkowac ze znajomymi. Po prostu nie mam co zrobic z drugim dzieckiem a nie chce mi sie tracic czasu na samotne walesanie po okolicy. U nas urodziny sa falami. Od kwietnia do czerwca mam czasami 3 imprezy w tygodniu. To juz nie na zasadzie "raz na jakis czas sie poswiece". Jesli impreze ktos robi blisko domu to dzieciaka zostawiam i jestem jeszcze zadowolona ze mam luz. Ale czesto trzeba dziecko zawiezc gdzies dalej. Ostatnio u nas jest moda na robienie imprezy w zagrodach edukacyjnych, w stadninie lub innych gospodarstwach agroturystycznych i wez czlowieku czekaj na zadupiu 2 godzny w samochodzie az skoncza imprezowac.
                              W dodatku wszyscy tu pisza o mlodszym rodzenstwie a co jesli to mlodsze dziecko jest zaproszone a nie starsze. 3 lub 4 latka amego na impezie zostawic nie moge z 6 latkiem przyjsc nie moge wiec co mam zrobic? Po prostu nie przychodze w cale. Urodziny to nie jest dla mnie sytuacja, w ktorej stawalabym na glowie zeby zalatwiac opieke.
                              • slonko1335 Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 14:54
                                Od kwietnia do czerwca mam czasami 3 imprezy w tygodniu. To ju
                                > z nie na zasadzie "raz na jakis czas sie poswiece".

                                no dobrze ale chyba nie każda impreza jest taka, że trzeba przyjść bez rodzeństwa lub ono z jakiegoś powodu przeszkadza. W zdecydowanej większości przypadków można zabrać obie sztuki i za jedną zapłacić po prostu. Jak trafi się kilka w roku na które się z jakiegoś powodu nie da to mamusi włos z głowy nie spadnie jak pokombinuje jak to syjamskie rodzeństwo rozdzielić i nie umrze z powodu niewypicia kawki z innymi rodzicami...
                                Naprawdę w czasie każdej absolutnie imprezy drugi z rodziców pracuje? każda odbywa się an zadupiu w beznadziejną pogodę, w środku tygodnia?
                                Od trzech lat chodzimy na urodziny regularnie, dwa razy zdarzyło się nam tak, że sytuacja wymagała zabrania obojga dzieci bo inaczej jedno przyjść by nie mogło, dwukrotnie na imprezę mogło przyjść jedno dziecko tylko bo impreza była przewidziana dla dzieci w konkretnym wieku. Serio to taki problem jest nie do przejścia? Czemu we wszystkich pozostałych przypadkach dałam bez jakichś wiekszych problemów zorganizować się tak aby na urodziny poszło tylko zaproszone dziecko, zapewniając drugiemu inne rozrywki w tym czasie?
                                Jakby rodzice nie przyprowadzani rodzeństwa na "krzywego" to takie dopiski pewnie nie miałyby miejsca...a może właśnie zaproszonymi dziećmi są same siedmiolatki i program imprezy jest pod takie właśnie dzieci zrobiony? Ostatnio bratanica męża była na urodzinach koleżanki, były zaproszone same dziewczynki, miały ubrać wirujące spódnice i impreza dyskotekowa typowo dla takich panienek była...jeden z rodziców przywiózł także brata jednej z dziewczynek nie pytając się wcześniej czy może aczkolwiek chcąc za niego zapłacić ale oczywiście chłopiec nie chciał zostać na takim festynie....
                                Jak moja córka wymarzy sobie takie urodziny to powinnam jej odmówić bo przecież Zosia ma brata Jasia a Asia Frania i może mamusie nie będą miały co z nimi zrobić akurat?
                                Żeby takie sytuacje się nie zdarzały wystarczy po prostu zapytać czy można przyprowadzić rodzeństwo i jeśli można to za nie zapłacić a nie liczyć że zrobią to rodzice jubilata a jeśli nie można z jakiegoś powodu to się poświęcić i zając się po prostu swoim dzieckiem zamiast sie oburzać, że wolałoby się pić kawkę i plotkować w tym czasie.
                                • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 15:26
                                  U nas na kazda impreze mozna przyjsc z rodzenstwem i rodzic moze sie zatrzymac na imprezie. To jest norma. Na pewno kiedy dzieci podrosna to sie to zmieni, 12 latki obchodza urodziny w kinie, w muzeum, w kregielni, pizzerii to wtedy jest troche inaczej ale na razie, na etapie kilkulatow nie widze powodow, dla ktorcych trzebaby segregoac rodzenstwo.


                                  > Naprawdę w czasie każdej absolutnie imprezy drugi z rodziców pracuje?

                                  U nas wszyscy robia urodziny w tygodniu tuz po przedszkolu, szkole czyli w godzinach 16-18.30. Tak jest najwygodniej i dla rodzicow solenizanta i zaproszonych bo w weekend czesto ludzie maja inne plany.

                                  Serio to taki problem jest nie do prz
                                  > ejścia?

                                  Ale ja nie twierdze, ze to jest nie do przejscia, twierdze, ze to jest upierdliwe, na tyle ze by mi sie nie chcialo. A poniewaz norma jak jest u nas taka a nie inna to mysle ze innym rodzicom tez by sie nie chcialotongue_out

                                  jeśli nie można z jakiegoś powodu to się poświęcić i zając
                                  > się po prostu swoim dzieckiem zamiast sie oburzać, że wolałoby się pić kawkę i
                                  > plotkować w tym czasie.

                                  Zawsze sie zajmowalam moimi dziecmi na imprezah urodzinowych. Picie kawy i rozmowa z innymi mi w tym nie przeszkadzalytongue_out
                                  • slonko1335 Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 15:45
                                    U nas na kazda impreze mozna przyjsc z rodzenstwem i rodzic moze sie zatrzymac
                                    > na imprezie. To jest norma. Na pewno kiedy dzieci podrosna to sie to zmieni, 1
                                    > 2 latki obchodza urodziny w kinie, w muzeum, w kregielni, pizzerii to wtedy jes
                                    > t troche inaczej ale na razie, na etapie kilkulatow nie widze powodow, dla kto
                                    > rcych trzebaby segregoac rodzenstwo.

                                    wspominana impreza disco była dla ośmioletnich dziewczynek, moja córka akurat zastanaiwa się nad swoimi siódmymi urodzinami w klubie wspinaczkowym(wstęp dla dzieci od 6 lat) serio widzisz tam miejsce dla młodszego rodzeństwa czy może powinna zrezygnować z powodu tego , że koleżanki takie mają? czy moze raczej rodzic temu młodszemu rodzeństwu na ten czas coś zorganizuje innego?


                                    > Ale ja nie twierdze, ze to jest nie do przejscia, twierdze, ze to jest upierdli
                                    > we, na tyle ze by mi sie nie chcialo.
                                    Rozumiem mamy inne priorytety. Mi się po prostu chce. Mało tego traktuję to jako świetną okazję do pobycia z drugim dzieckiem sam na sam. I pozwalam im na autonomię, mogą mieć swoich wyłącznie znajomych i swoje własne sprawy, mogą chodzić na różne zajęcia i w różne miejsca a nie te same tylko dlatego, że mi łatwiej zawieźć w jedno miejsce. Są razem na co dzień, wiec korzystam z tego, że mam okazję aby pobyły oddzielnie w wolnym czasie.
                                    • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 16:21
                                      pozwalam im na aut
                                      > onomię, mogą mieć swoich wyłącznie znajomych i swoje własne sprawy, mogą chodzi
                                      > ć na różne zajęcia i w różne miejsca a nie te same tylko dlatego, że mi łatwiej
                                      > zawieźć w jedno miejsce. Są razem na co dzień, wiec korzystam z tego, że mam o
                                      > kazję aby pobyły oddzielnie w wolnym czasie.

                                      Moje dzieci maja osobne zajecia i nie sa razem na codzien. Jedno chodzi do przedszkola a drugie do szkoly. Maja tez swoje zajecia pozaszkolne. Wiecej czasu spedzaja osobno dlatego czyjes urodziny to nie jest jedyna okazja zeby uwolnic sie od rodzenstwa.
                                      • slonko1335 Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 17:26
                                        Moje dzieci maja osobne zajecia i nie sa razem na codzien. Jedno chodzi do prze
                                        > dszkola a drugie do szkoly. Maja tez swoje zajecia pozaszkolne.
                                        to dalej nie rozumiem jakim problemem jest oddzielne zaproszenie...skoro tyle tych imprez macie-wszystkie prawie w tygodniu a dzieci chodzą na różne zajęcia osobno też w tygodniu przecież bo w weekendy są wyjazdy, to przecież tym prościej jedno zawieźć na urodziny a drugie na zajęcia gdzie ma zapewnioną opiekę,....a nie pisać o niemożności zapewnienia opieki drugiemu dziecku w tym czasie i koniecnzości zabierania na imprezę drugiego dziecka...
                                        Zabranie jednego tylko z dzieci na imprezę urodzinową do jego koleżanki czy kolegi naprawdę nie jest skomplikowanym logistycznie przedsięwzięciem, jasne rożne sytuacje się zdarzają i czasami nie ma wyjścia i nie ma co rzeczywiście zrobić z tym drugiem ale to 5 procent przypadków a nie 95...nie wierzę, że z w czasie tych wszystkich imprez na które chodzisz zawsze drugi rodzic czy jakakolwiek inna opieka jest niedostępna, zawsze impreza jest w niedogodnym akurat miejscu, terminie, o złej godiznie, dziecko absolutnie nie może zostać samo na imprezie, nie moze nikt inny go zawieźć itd...no nie wierzę, mam takie sytuacje na co dzień i nie mam takich problemów z każdym razem tylko w nielicznych przypadkach, no ale mi się chce.
                                        • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 23:05
                                          Ale czemu zakladasz, ze urodziny zbiegaja sie idealnie z zajeciami drugiego dziecka? A nawet gdyby byly w tym samym akuraat dniu to czemu zakladasz ze jestem w stanie fizycznie dostarczyc jedno dziecko na impreze a drugie na zajecia?
                                          Zazwyczaj jesli jakies zajecia moich dzieci sa w dniu imprezy to z tych zajec trzeba tego dnia zrezygnowac bo nie da sie tego pogodzic.

                                          nie wierzę, że z w czasie
                                          > tych wszystkich imprez na które chodzisz zawsze drugi rodzic czy jakakolwiek
                                          > inna opieka jest niedostępna,

                                          drugi rodzic niedostepny bo w pracy, urodziny u nas sa zaraz po szkole czyli od 16.30
                                          inna opieka niedostepna, rodziny brak a przyjaciol nie chce obarczac bo tez dzieciaci, pracuja, lub wlasnie wracaja z jezykiem na brodzie i tak pomagaja nam w podbramkowych sytuacjach. Opiekunki na te okazje nie oplace.

                                          > zawsze impreza jest w niedogodnym akurat miejscu

                                          nie pisalam w niedogodnym, pisalam za daleko od domu zeby wrcocic i ogarnac mieszkanie czy choc kolacje ugotowac. Kilka razy ktos organizowal urodziny u siebie w domu czyli w tej samej dzielnicy wtedy nie czekalam na dziecko tylko zadowolona zajmowalam sie swoimi sprawami

                                          > , terminie, o złej godiznie,
                                          a gdzie pislam, ze o zlej godzinie i w zlym terminie?
                                          Mnie te terminy i godziny pasuja. Gdyby bylo w sobote to praawdopodobnie na wiekszosci imprez by dzieci nie byly

                                          dziecko absolutnie nie może zostać samo na imprezi
                                          > e,

                                          A gdzie pisze ze nie moze?
                                          To mnie sie nie oplaca wracac do domu

                                          >i nie mam takich problemów
                                          Ale ja tez zadnych problemow z tym nie mam. Na wiekszosc urodzin moje dzieci chodza.
                                          • slonko1335 Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 12.01.13, 09:23
                                            ranczii napisała:

                                            > Ale czemu zakladasz, ze urodziny zbiegaja sie idealnie z zajeciami drugiego dz
                                            > iecka?
                                            a czemu mam zakłądać, że nie? a czemu muszą się zbiegać isdealnie? to starsze nie może chwilę zaczekać, drugi rodzic nie może odebrać wracając z pracy? serio wszystko u Ciebie pod gókę? i nigdy nic nie pasuje

                                            A nawet gdyby byly w tym samym akuraat dniu to czemu zakladasz ze jestem
                                            > w stanie fizycznie dostarczyc jedno dziecko na impreze a drugie na zajecia?
                                            może dlatego, że większość rodziców jednak jest w stanie, no tak ale tobie przecież nigdy ni nie pasuje...dziwnym trafem mi isę udaje jakos wsyztsko dopasować, przesunć zajeica jak tzreba, ząłtwić, że rodzic koleżanki zawiezie, odbierze jak ojciec neidostępny, ojciec też czasami się urwie jak trzeba, no da się da się...

                                            a przyjaciol nie chce obarczac bo tez dzi
                                            > eciaci,
                                            no to własnie swietnie się składa, że dzieciaci-dziecko idzie sę pobawić z drugim i mają czas na odpoczynek po pracy jak starsze dzieci się sobą zajmują...żadnych znajomyh te Twoje dzieci nie mają do kórych mogą isc ise pobawić? to do kogo na te urodziny tak biegają? przeciez tam się wsyzscy znacie, całymi familiami wszystk oo sobie wiecie to jaki problem żeby dziecko poszło do kolegi?

                                            > Mnie te terminy i godziny pasuja.
                                            no jak pasujęą? przecież nie masz absolutnie co zrobić z drugim dzieckiem, za daleko ci, nie ma po co wracać, niewygodnie, nie ma co robić, ciemno, zimno, zajęcia się nie pokrywają, brak znajomych, opieki, tatusia, no wszystko pod górkę normalnie...

                                            >i nie mam takich problemów
                                            > Ale ja tez zadnych problemow z tym nie mam. Na wiekszosc urodzin moje dzieci ch
                                            > odza.
                                            owszem chodzą razem bo jest problem aby mogło pójść tylko jedno, zdaje się, że o tym piszemy? same kłody pod nogi normalnie i absolutnie nigdy nie ma co zrobić z drugim dzieckiem w terminie imprezy jego kolegi i koniecznie muszą iść razem.
                                            • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 12.01.13, 11:05
                                              > a czemu mam zakłądać, że nie? a czemu muszą się zbiegać isdealnie? to starsze n
                                              > ie może chwilę zaczekać, drugi rodzic nie może odebrać wracając z pracy? serio
                                              > wszystko u Ciebie pod gókę? i nigdy nic nie pasuje

                                              Nie, absolutnie sie nie musza zbiegac, na plywanie albo na psychomotoryke moge zaprowadzic dziecko pol godziny po rozpoczeciu zajecbig_grin Super rada naprawde, na to nie wpadlambig_grin
                                              Starsze nie moze zaczekac, wszyscy sobie pojda a jeden 6 latek bedzie czekal pol godziny?
                                              Inny rodzic nie moze podrzucic bo wiekszosc rodzicow pracuje albo akurat stoi w korku w drodze powrotnej z pracy w tym czasie. To ja najczesciej jestem jednym z tych innych rodzicow, ktorzy podwoza cudze dzieci.
                                              Ojciec ma sie z pracy urwac bo dziecko ma impreze? Chyba se zartujesz?

                                              żad
                                              > nych znajomyh te Twoje dzieci nie mają do kórych mogą isc ise pobawić? to do ko
                                              > go na te urodziny tak biegają?

                                              O 16 nikomu mojego dziecka nie opchne. Tzn. moglaby ale nie smiem opchnac go kolezance, ktora wraca z jezyiem na brodzie, zeby zdazyc odebrac swoje, musi zrobic zakupy, ogarnac mieszkanie i jeszcze dostanie mojego potomka na glowe jakby swojego miala malo. W sytuacjach podbramkowych owszem ale zeby pojsc na impreze, na ktora moge zabrac drugie dziecko byloby mi po prostu glupio. Moje kolezanki pracuja do 16 i to ja czesto im pomagam z odebraniem dzieci i to do mnie czasem dziecko ktorejs zabieram do domu zeby sobie mogla sie w tym czasie ogarnac na spokojnie.

                                              > > Ale ja tez zadnych problemow z tym nie mam.

                                              A czy ja ci wmawiam jakies problemy?
                                              Juz pisalam, u nas jest norma, ze rodzice przychodza, moga zostac jesli tak im wygodniej i moga przyprowadzic rodzenstwo. I ta norma jest dla mnie jak najbardziej na miejscu i wydawalo mi sie ze i gdzie ndziej jest to oczywistoscia. Dowiedzialam sie ze nie jest oczywiste i jestem bardzo zadowolona, ze u mnie jest wlasnie tak a nie inaczej.

                                              > owszem chodzą razem bo jest problem aby mogło pójść tylko jedno, zdaje się, że
                                              > o tym piszemy?

                                              Nie o tym, pisze o tym, ze tak jest po prostu wygodniej dla wszystkich a wygoda i niekomplikowanie sobie zycia to bardzo wazna rzecz.
                                              • slonko1335 Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 12.01.13, 13:19
                                                Nie, absolutnie sie nie musza zbiegac, na plywanie albo na psychomotoryke moge
                                                > zaprowadzic dziecko pol godziny po rozpoczeciu zajecbig_grin Super rada naprawde, na
                                                > to nie wpadlambig_grin
                                                > Starsze nie moze zaczekac, wszyscy sobie pojda a jeden 6 latek bedzie czekal po
                                                > l godziny?
                                                no widzisz wszystko pod górkę...współczuję...musi ci być bardzo ciężko ogarnąć rożne zajęcia dodatkowe dzieci...w sumie to teraz sie nie dziwię, że jak to tyle wysiłku wymaga od ciebie to już w urodziny ci się nie chce...

                                                Inny rodzic nie moze podrzucic bo wiekszosc rodzicow pracuje albo akurat stoi w
                                                > korku w drodze powrotnej z pracy w tym czasie. To ja najczesciej jestem jedny
                                                > m z tych innych rodzicow, ktorzy podwoza cudze dzieci.
                                                a ta reszta to jakim cudem na te urodziny dociera? tylko Ty Twoja dwójka i dwoje dzieci które podwozisz na tych urodzinach? a co z ich familiami które przecież tam są podobno? jakim sposobem udaje im się jednak dotrzeć? czy jednak nie takie familijne te imprezy? musisz sie zdecydować...

                                                > Ojciec ma sie z pracy urwac bo dziecko ma impreze?
                                                nie, bo trzeba odebrać dziecko z psychomotoryki, bo tak niefartownie kończą sie o niewłaściwej godzinie zawsze absolutnie przecież...


                                                > O 16 nikomu mojego dziecka nie opchne.
                                                no to pytam ponownie kto chodzi na te urodziny o 16 skoro wszyscy w tym czasie tacy zjaęci a to najlepsza ponoć u Was pora? Wszystkie dzieci z rodzeństwem dowozisz i robisz za opiekę? przecież u was się tak nie robi podobno?

                                                Juz pisalam, u nas jest norma, ze rodzice przychodza, moga zostac jesli tak im
                                                > wygodniej i moga przyprowadzic rodzenstwo. I ta norma jest dla mnie jak najbard
                                                > ziej na miejscu i wydawalo mi sie ze i gdzie ndziej jest to oczywistoscia. Dowi
                                                > edzialam sie ze nie jest oczywiste i jestem bardzo zadowolona, ze u mnie jest w
                                                > lasnie tak a nie inaczej.
                                                a ja już ci pisałam ,że u nas bardzo rzadko(2 razy w ciągu kilku latiu nas konkretnie) dochodzi do sytuacji gdy rodzeństwo z powodu niewłaściwego wieku na imprezie z bratem/siostrą być nie może i wtedy akurat nie spadają na mnie wszystkie nieszczęścia świata...jak jest impreza gdzie można przyprowadzić brata czy siostrę a takie są najczęściej i nie mam co rzeczywiście zrobić z dzieckiem(co też dziwnym trafem mi się bardzo rzadko zdarza w przeciwieństwie do ciebie ) to je zabieram i za nie płacę, jak nie mogę zabrać to staram się zapewnić inną opiekę/opcję/rozwiazanie a nie od razu strzelam focha że nie mam co zrobić z drugim bo....(i tu sobie wpisz swoją cała listę problemów których nie da się absolutnie rozwiązać).


                                                > Nie o tym, pisze o tym, ze tak jest po prostu wygodniej dla wszystkich a wygoda
                                                > i niekomplikowanie sobie zycia to bardzo wazna rzecz.
                                                No a ja nic strasznego nie widzę w tym żeby taką pierdołę jak impreza urodzinowa ogarnąć w nieskomplikowany sposób tak żeby na urodziny trafiło zaproszone dziecko a niezaproszone miało w tym czasie inne zajęcie, serio nie wymaga to wielkiego zachodu-jak sie chce oczywiście. Pomijam oczywiście sytuacje losowe które się zdarzyć mogą ale nie oszukujmy się takie rzeczy zdarzają się sporadycznie a nie stale w terminie tych urodzin akurat.


                                                Sygnaturka się zgubiła....
                                                • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 13.01.13, 09:31
                                                  ciężko ogarnąć
                                                  > rożne zajęcia dodatkowe dzieci...w sumie to teraz sie nie dziwię, że jak to tyl

                                                  Owszem, czasami ciezko jest mi ogarnac jesli mam co tydzien 1-2 imprezy dzieciowe nie mowiac o 3. Pracuje, woze dzieci na zajecia dodatkowe, czekaam na nie, odrabiam ze starszym lekcje, do tego chcialabym wyrobic sie, zeby zdazyc na moje wlasne zajecia. Kiedy przyjdzie fala imprez to mam dosc. Czy to takie dziwne?

                                                  > a ta reszta to jakim cudem na te urodziny dociera?

                                                  O masz ci los. Podwoza je te matki, ktore sa albo na macierzynskim-wychowawczym albo tak jak ja pracuja w innych niz standardowe godzinach pracy. Tak trudno sie domyslic? Nie ma matki, ktora na urodziny wiozlaby tylko swoje dzieci.

                                                  a co z ich familiami które przecie
                                                  > ż tam są podobno?

                                                  No te matki, ktore podwoza sa na urodzinach razem ze swoimi niemowlakami lub innymi wlasnymi dziecmi. Nigdzie nie pisalam ze na urodzinach sa rodzice wszystkich dzieci.

                                                  Wszystkie dzieci z rodzeństwem dow
                                                  > ozisz i robisz za opiekę?

                                                  Ale jak wszystkie dzieci z rodzenstwem? Ja moge wziac tylko jedno dodatkowe dziecko do samochodu, odbieram prosto ze szkoly. Inne matki tez odbieraja dodatkowe dzieci ze szkoly razem ze swoimi i wtedy rodzenstwa dodatkowych dzieci juz nie ma bo skad? I owszem biore odpowiedzialnosc za to dodatkowe dziecko czyli poczuwam sie do opieki nad nim. Moje tez czasem jechalo z inna matko kiedy ja naprawde nie moglam i tez bylo pod jej opieka. Takie to dziwne?
                                                  A co do moich kolezanek, ktore czasem prosze o pomoc i z ktorych dziecmi sie moi synowie przyjaznia to wszystkie pracuja i same korzystaja z pomocy swoich rodzicow lub tesciow. O pardon jedna jest na macierzynskim aktualnie bo urodzila 3cie dziecko. Tym bardziej jej nie podrzuce mojego.
                                                  • slonko1335 Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 13.01.13, 10:22
                                                    O masz ci los. Podwoza je te matki, ktore sa albo na macierzynskim-wychowawczym
                                                    > albo tak jak ja pracuja w innych niz standardowe godzinach pracy.
                                                    ale przecież te urodziny to chyba robi się w najdogodniejszych porach dla wszystkich tak? chyba nikt normalny nie robi urodzin w czasie gdy dzieci mają zajęcia w szkole a rodzice są w pracy, prawda? czyli, że co u Was robią je w czasie który pasuje tylko nielicznym, mającym niestandardowe godziny pracy? Przecież sama psiałaś, że urodziny odbywają sie w takich godzinach w których wszystkim jest najwygodniej? to co już nagle tylko nielicznym pasuje?

                                                    >Nie ma matki, ktora na urodziny wiozlaby tylko swoje dzieci.
                                                    ale absolutnie żadna nie mogłaby wziąć twojego akurat?

                                                    Nigdzie nie pisalam ze na urodzinach sa rodzice wszystki
                                                    > ch dzieci.
                                                    no patrz moze nie być rodziców ale brat musi byc absolutnie za każdym razem...bo nikt nie zabierze żadnego, nikt się nie zaopiekuje żadnym, nie podwiezie, brat nie miałby co robić w tym czasie, nie chce mu się bawić samemu, jest ciemno, zimno, nudno, no po prostu absolutnie nie masz możliwości wysłać na urodziny tylko jednego z braci..... no i zrekompensować przede wszystkim coś trzeba temu drugiemu....

                                                    Ja moge wziac tylko jedno dodatkowe dzi
                                                    > ecko do samochodu, odbieram prosto ze szkoly.
                                                    Moje tez czasem jechalo z inna matko kiedy ja napr
                                                    > awde nie moglam i tez bylo pod jej opieka. Takie to dziwne..
                                                    no właśnie to nie jest dziwne, tylko dla mnie całkowicie normalne...czyli jednak, hip, hip hurrraaa jakoś ci się udało rozwiązać taki problem...to tak samo właśnie można go rozwiązać jak zaproszone jest jedno dziecko. Zaproszone dziecko jedzie na imprezę z inną matka, ty jedziesz na zajęcia z drugim dzieckiem lub zabierasz je na przykład do kina(tak wiem na pewno akurat sie spaliło lub nic nie grają), na rolki(nie ma pogody, jest ciemno), itd , możliwości i nieskomplikowanych rozwiązań jest całe mnóstwo, trzeba tylko chcieć...no ale już sama napisałaś, że ci się nie chce i tak ci po prostu wygodniej.
                                                  • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 13.01.13, 12:50
                                                    Przecież s
                                                    > ama psiałaś, że urodziny odbywają sie w takich godzinach w których wszystkim je
                                                    > st najwygodniej? to co już nagle tylko nielicznym pasuje?

                                                    No ale przeciez to ze nie wszyscy moga zawiezc osobiscie dzieci na urodziny ne oznacza, ze godziny nie sa najdogodniejsze. U nas sie robi zaraz po szkole wiec wszystkie dzieci juz po lekcjach, jesli maja jakies zajecia pozaszkolne to od rodzicow zalezy czy zrezygnuja z zajec czy z imprezy. Kiedy niby sie maja te urodziny kilkulatkow odbywac o 18?
                                                    O 18 to u nas jest po imprezie i tak jest najlepiej bo mozna spokojnie wrocic do domu, zjesc kolacje, umyc i do spania bo na nastepny dzien do szkoly.

                                                    > ale absolutnie żadna nie mogłaby wziąć twojego akurat?

                                                    Ale to mnie zawsze prosza o podwiezienie. Ja prosilam o podwiezienie syna tylko wtedy kiedy naprawde nie moglam. I wtedy tez musialam odmowic komus innemu.

                                                    > no patrz moze nie być rodziców ale brat musi byc absolutnie za każdym razem...b
                                                    > o nikt nie zabierze żadnego,

                                                    Jesli jestem ja to jest tez i moje drugie dziecko. Dokladnie jak w przypadku pozostalych matek obecnych na imprezie.

                                                    to tak samo w
                                                    > łaśnie można go rozwiązać jak zaproszone jest jedno dziecko. Zaproszone dziecko
                                                    > jedzie na imprezę z inną matka, ty jedziesz na zajęcia z drugim dzieckiem lub

                                                    Doprawdy? Ale wiekszosc tych INNYCH matek podwozacych jest w dokladnie takiej sytuacji jak ja czyli maja jeszcze drugie swoje dziecko, ktore przyprowadzaja na impreze. Gdyby ktos zrobil urodziny, na ktore absolutnie nie mozna przyprowadzic rodzenstwa to na te urodziny by prawie nikt nie przyszedl bo jedne matki by stwierdzily tak jak ja ze nie maja co z mlodszym zrobic a te ktore pracuja nie mialyby kogo poprosic o podwiezienie.

                                                    no ale już sama napi
                                                    > sałaś, że ci się nie chce i tak ci po prostu wygodniej.

                                                    Owszem jest mi wygodniej. Co wiecej uwazam, ze moja wygoda jest bardzo wazna i urodzinowa impreza kilkulatka nie jest powodem, dla ktorego mialabym z niej rezygnowac. Moim zdaniem i tak bardzo duzo robie organizujac wszystko tak, zeby moje i nie tylko moje dzieci mogly na prawie wszystkie urodziny pojechac, zeby nikomu nie bylo przykro.

                                                  • slonko1335 Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 13.01.13, 19:57
                                                    Kiedy niby sie maja te u
                                                    > rodziny kilkulatkow odbywac o 18?
                                                    to zależy w jakich godzinach najczęściej pracuje przeciętny rodzic i w jakich godzinach dzieci kończą zajecia oczywiście... jeżeli normalnym jest u Was, że rodzic pracuje do 18 i o tej porze dziecko wraca ze szkoły, to czemu nie? a jeśli dzieci kończą szkołę wcześniej a rodzice siedzą do 18 w pracy to co się z nimi dzieje w międzyczasie? Nikt u nas nie robi urodzin o 14 bo nikt by na nie nie przyszedł, niewielu Kowalskich kończy przed tą godziną....

                                                    > Ale to mnie zawsze prosza o podwiezienie.
                                                    no i to jest taki straszny problem dla Ciebie ta podwózka? taki sam będzie dla kogoś kogo poprosisz raz na ruski rok przecież...Ty jesteś proszona ZAWSZE to możesz jak się trafi od Święta impreza bez rodzeństwa też skorzystać...

                                                    Doprawdy? Ale wiekszosc tych INNYCH matek podwozacych jest w dokladnie takiej s
                                                    > ytuacji jak ja czyli maja jeszcze drugie swoje dziecko, ktore przyprowadzaja n
                                                    > a impreze. Gdyby ktos zrobil urodziny, na ktore absolutnie nie mozna przyprowa
                                                    > dzic rodzenstwa to na te urodziny by prawie nikt nie przyszedl bo jedne matki b
                                                    > y stwierdzily tak jak ja ze nie maja co z mlodszym zrobic
                                                    to połowa matek która nie pracuje akurat i nie ma co zrobić z młodszym rodzeństwem zabiera młodsze rodzeństwo i się nim zajmuje w czasie imprezy a druga połowa idzie ze starszym pilnować żeby nie spadło ze zjeżdżalni...jakim cudem udaje się to jakoś zorganizować i pogodzić tak dużej ilości rodziców a u Ciebie ni cholery nie da rady?

                                                    Owszem jest mi wygodniej. Co wiecej uwazam, ze moja wygoda jest bardzo wazna i
                                                    > urodzinowa impreza kilkulatka nie jest powodem, dla ktorego mialabym z niej rez
                                                    > ygnowac.
                                                    No i właśnie o to się tu rozbija. Nie chodzi o niemożność tylko o własne wygodnictwo i tyle.

                                                    Ja mam w nosie, to że mamusi Zosi jest wygodniej przyjśc z czteroletnim bratem i inne opocje jej nie interesują, jeśli moja córka ma ochotę na urodziny na ściance wspinaczkowej na którą czterolatek nie zostanie wpuszczony. Tak wiec albo mamusia znajdzie inną opcję dla czterolatka albo Zosia nie przyjdzie-to proste, jak Zosia nie przyjdzie z takiego powodu to przyjdzie zamiast niej Franek którego mamusia nie ma takich problemów i dwuletnią siostrę zabierze na spacer w tym czasie...(dzieci do wyboru jest mniej wiećej 3 razy tyle ile miejsc, wiec miejsce się nie zmarnuje na bank) a Zosi będzie przykro, że przez wygodnictwo mamusi nie mogła wziąć udziału w fajnej imprezie.
                                            • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 12.01.13, 11:12
                                              > > Mnie te terminy i godziny pasuja.
                                              > no jak pasujęą? przecież nie masz absolutnie co zrobić z drugim dzieckiem, za d
                                              > aleko ci, nie ma po co wracać, niewygodnie,

                                              Alez pasuja gdyby byly np. w sobote po poludniu to bysmy wogole nie poszli bo mamyinne zajecia.
                                              • shellerka franczi 12.01.13, 16:28
                                                generalnie, wyszła z Ciebie w tym wątku:

                                                - niezaradna
                                                - leniwa
                                                - rozkapryszona
                                                - grymaśna
                                                - egoistyczna

                                                mamuśka, której za nic nie chciałabym oglądać na imprezie urodzinowej swojego dziecka big_grin
                                                • franczii Re: franczi 13.01.13, 09:32
                                                  Po prostu chyba sie zalamiebig_grin
                                • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 15:34
                                  i nie umrze z powodu niewy
                                  > picia kawki z innymi rodzicami...

                                  Zapewniam cie, ze dla mnie to nie jest zadna atrakcja pic kawke i plotkowac z rodzicami zwlaszcza jesli impreza jest co 2 dnisuspicious Po miesiacu wozenia dzieci na imprezy 2-3 razy w tygodniu ja mam juz dosyc i najchetniej bym siedziala w domu. Samo wozenie dzieci i czekanie na nie jest dla mnie poswieceniem czasem wiekszym, czasem mniejszym w zaleznosci od miejsca ale robie to dla dzieci, w zamian chce tylko spokojnie posiedziec a nie czaic sie pod drzwiami.
                              • slonko1335 Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 22:14
                                a co jesli to mlodsze dziecko
                                > jest zaproszone a nie starsze.
                                3 lub 4 latka amego na impezie zostawic nie mo
                                > ge z 6 latkiem przyjsc nie moge wiec co mam zrobic?

                                Starsza córka szła się pobawić do którejś ze swoich koleżanek jeżeli tata nie mógł zapewnić akurat jej opieki w czasie zabawy urodzinowej na której wymagana była obecność opiekuna podczas imprezy.
                                Starsza córka została zawożona do pobliskiego kulkowa, na warsztaty, zajęcia taneczne, plastyczne, do biblioteki gdzie była zapewniona opieka dla dziecka i odbierana po imprezie na której był brat.
                                Mało skomplikowane rozwiązanie. Chociaż znając życie akurat by Was wszelkie kataklizmy dotykały dokładnie w czasie urodzin i byłoby to niemożliwewink
                        • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 10.01.13, 16:09
                          i co to w ogóle za argument, ze ty chcesz tam być z dzieckiem?
                          > na salach zabaw dzieci są z animatorami- profesjonalistami, rodzice czekają zwy
                          > kle w jakiejś kawiarence- i jest to kwestia odpowiedzialności organiza

                          Alez kochana ja wcale tam byc nie chce ale wioze dziecko przez pol miasta i nie oplaca mi sie wracac do domu, musze poczekac na miejscu, tak robi wiekszosc rodzicow, jeszcze gdybym byla sama to moglabym sie gdzies przejsc ale z drugim dzieckiem sie walesac zima po ciemku tez mi atrakcja.
                          • shellerka Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 10.01.13, 16:11
                            takie miejsca u Was są na odludziu??? bo u nas najczęściej w pobliżu centrów handlowych, gdzie można pochodzić z młodszym, albo chociaż podjechać w tym czasie, bo zakładam że dysponujesz autem, do głupiego mac donalda i zapewnić drugiemu dziecku rozrywkę równie niskich lotów jak kulki.
                            • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 10.01.13, 16:16
                              Ale moje dzieci a juz w takim wieku (bo to wcale nie musi byc mlodsze bo rownie dobrze to mlodsze moze byc zaproszone i rozrywke musze zapewnic starszemu 6latkowi) ze nie rajcuyja ich spacery po CH. Coz poradzic. Byc moze zeby zawiezc jedno na urodziny drugie musialo zrezygnowac z basenu twego dnia albo z wyjscia do parku. Uwazam, ze nalezy mu sie jakas rekompensata.
                              • beatulek Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 10.01.13, 16:21
                                Uwazam, ze nalezy mu sie jakas rekompensata.
                                Owszem z tym, ze do jej zapewnienia nie są zobowiązani rodzice jubilata. To jest Twój a nie rodziców jubilata problem, że nie ma kto dowieźć Twojego młodszego dziecka na basen/iść z nim do parku. Masz za to pełne prawo nie przyjąć zaproszenia jeśli nie odpowiadają Tobie warunki lub jeśli zwyczajnie nie umiesz organizacyjnie tego opanować.
                              • lily-evans01 Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 10.01.13, 17:18
                                Ależ takie jest życie, że czasem trzeba z czegoś zrezygnować albo poświęcić czas dla innego członka rodziny.
                                Co za bezsensowna argumentacja.
                                Raz są urodziny jednego dziecka - lub jego znajomych - a kiedy indziej tego drugiego lub jego znajomych. Tak samo, czasem są imieniny mamy lub taty i w ten dzień rodzice zajmują się organizacją swojego przyjęcia, a nie bieganiem na basen czy w inne dziecięce atrakcje.
                                Każdy ma swoje święto, które powinno być obchodzone w równoważny sposób, tj. sprawiający solenizantowi radość i satysfakcję. A drugie dziecko uczymy, że cieszymy się nie tylko i wyłącznie ze swoich imprez, jubileuszy, okazji, ale też dajemy na to prawo, miejsce i czas rodzeństwu.
                                Przypominasz mi znajomych, którzy - gdy starszy syn obchodził urodziny - musieli oczywiście kupić też prezent drugiemu, podobnej wartości, bo młodszy czuł się niepocieszony...
                                No, niestety, raz dany dzieciak ma tę "ważniejszą" okazję, innym razem - ten drugi. Nie wydaje mi się, żeby wytłumaczenie dziecku, że Michał/Monika ma dzisiaj imprezę/idzie do koleżanki na imprezę, więc się dostosowujemy - a za drugim razem będzie odwrotnie, bo dopasujemy się do Ciebie - było czymś piekielnie trudnym lub nie pedagogicznym.
                                • mirmunn Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 10.01.13, 17:32
                                  10/10
                                  to także element wychowania- uspołecznianie,

                                  a metody niektórych mamusiek:
                                  wpychanie się nieproszonego gościa jeszcze z mamusią, która chce kawkować albo uniemożliwienie dziecku udziału w imprezie kolegi bo mamusi się nie opłaca bez dwupaku to dopiero wychowawcze
                                  jedno dziecko- pokrzywdzone i wyalienowane, tłumiące niechęć do brata, czujące się "nieważne"
                                  a drugi- roszczeniowy bachorek- bo mu się należy

                                  i w efekcie powstaje rodzinka jak z postu o festynie przedszkolnym i kiełbasachsmile
                                  • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 06:02
                                    > wpychanie się nieproszonego gościa jeszcze z mamusią, która chce kawkować albo
                                    > uniemożliwienie dziecku udziału w imprezie kolegi bo mamusi się nie opłaca bez
                                    > dwupaku to dopiero wychowawcze
                                    > jedno dziecko- pokrzywdzone i wyalienowane, tłumiące niechęć do brata, czujące
                                    > się "nieważne"
                                    > a drugi- roszczeniowy bachorek- bo mu się należy
                                    >

                                    To wyobraz sobie, ze taka jest norma. Nikt nie czuje sie pokrzywdzony, wyalienowany, wrecz przeciwnie. Zadnemu 7 latkowi nie przeszkadzaja mlodsze dzieci ani rodzice na imprezie urodzinowej, wieksze dzieci potrafia sie bawic a nawet przyjaznic z mlodszymi.
                                    To wasze dzieci bylyby wyalienowane i pokrzywdzone.
                                    • mysia125 Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 10:01
                                      > To wyobraz sobie, ze taka jest norma. Nikt nie czuje sie pokrzywdzony, wyalieno
                                      > wany, wrecz przeciwnie. Zadnemu 7 latkowi nie przeszkadzaja mlodsze dzieci ani
                                      > rodzice na imprezie urodzinowej, wieksze dzieci potrafia sie bawic a nawet przy
                                      > jaznic z mlodszymi.
                                      > To wasze dzieci bylyby wyalienowane i pokrzywdzone.

                                      Okej, pod warunkiem, ze jubilat i goscie w jego wieku znaja rodzenstwo innych gosci. Z tego, co tu piszecie wynika, ze zaproszenia na imprezy sa przyznawane z lapanki, dzieciakom, o ktorych nic nie wiecie oprocz tego, ze chodza z Jasiem/Kasia do jednej grupy czy klasy. Jesli zna sie rodzicow dzieci, to albo sa fajni i z przyjemnoscia poprosze ich przy wejsciu, zeby zostali na kawe albo sa niewyrobieni towarzysko i wtedy w rozmowie telefonicznej potwierdzajacej zaproszenie napomkne, ze atrakcje sa przygotowane pod katem dzieci w wieku jubilata.

                                      Akurat o nieumiejetnosc zabawy starszych z mlodszymi nie musze sie martwic - tutaj przedszkola maja grupy mieszane wiekowo. Nie spotkalam sie jeszcze z sytuacja, zeby na dworze czy w szkole starsze dzieci opedzaly sie od mlodszych, niezaleznie od plci.

                                      No i - jak juz pisalam gdzies w tym watku - tutaj nie ma zwyczaju przyprowadzania niezaproszonego wyraznie rodzenstwa, nikt nie leje lez rzewnych, ze mama odstawia X na impreze, a w drzwiach stoi Y i to widzi, a nie zostaje.
                                • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 05:57
                                  Każdy ma swoje święto, które powinno być obchodzone w równoważny sposób, tj. sp
                                  > rawiający solenizantowi radość i satysfakcję. A drugie dziecko uczymy, że ciesz
                                  > ymy się nie tylko i wyłącznie ze swoich imprez, jubileuszy, okazji, ale też daj
                                  > emy na to prawo, miejsce i czas rodzeństwu.

                                  Ale co to ma do rzeczy? Przeciez nie chodzi o to, ze jak sa urodziny starszego to i mlodszy swietuje.
                                  Chodzi o zwykla logistyke. Nie wpycham sie na impreze dzieciowa jesli ta jest blisko domu, wrecz przeciwnie korzystam z 2 wolnych godzin, jest mi to na reke. Ale zwykle impreza nie jest 2 kroki od domu. A to ze jedno dziecko jest zaproszone ma impreze nie oznacza, ze matka i drugie dziecko nie moga spedzic tego czasu w przyjemnej atmosferze skoro i tak musza czekac.
                                  Powtarzam jeszcze raz: kiedy ja zapraszam maalych gosci to mysle tez o rodzicach bo to od nich zalezy czy maly gosc bedzie mogl na imprezie sie pojawic czy nie. Skoro zapraszam to mi zalezy, zeby przyszedl i staram sie mu to udogodnic. (i moje dziecko, ktore obchodzi urodziny tez sie uczy szacunku do gosci, wie ze najlepszy przyjaciel ma mlodszego brata i moze przyjsc tylko z nim a nie sam). Nie robie zadnej laski rodzicom, wychodze z zalozenia, ze to goscie zaszczycaja nas swoja obecnoscia wiec staram sie ulatwic im chociaz poprzez to, ze rodzice tez beda mogli poczekac w milej atmosferze, skorzystac z poczestunku, pogadac z innymi i nie beda musieli glowkowac co zrobic z mlodszym dzieckiem.
                                  Nie tylko ja tak mysle dlatego nie wmawiajcie mi zem roszczeniowa bo jest to zupelnie naturalna rzecz w srodowisku, w ktorym wychowuja sie moje dzieci (zaczynam coraz bardziej to doceniac).
                                  • hanalui Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 10:08
                                    franczii napisała:
                                    > Chodzi o zwykla logistyke.
                                    > Ale zwykle impreza nie jest 2 kroki od domu. A to ze jedno dziecko jest zaprosz
                                    > one ma impreze nie oznacza, ze matka i drugie dziecko nie moga spedzic tego cza
                                    > su w przyjemnej atmosferze skoro i tak musza czekac.

                                    Widac bardzo ci sie nudzi w domu i nie wiesz co mozesz zrobic sama z dzieckiem skoro inny spsob spedzenia czasu niz bycie na owych urodzinkach nie przychodzi ci do glowy

                                    > Powtarzam jeszcze raz: kiedy ja zapraszam maalych gosci to mysle tez o rodzicac
                                    > h bo to od nich zalezy czy maly gosc bedzie mogl na imprezie sie pojawic czy ni
                                    > e. Skoro zapraszam to mi zalezy, zeby przyszedl i staram sie mu to udogodnic.

                                    To chyba zapraszasz 2-3 dzieci. Ja zapraszalam 20. Chyba bym musiala nierowno miec pod sufitem zeby sie wtracac ludziom w zycie i sie ich wypytywac czy moga czy nie, czy przyjazd dogodny czy nie, a czy akurat Kowalskiej termin i godzina pasuje, bo jak nie to zmienie.

                                    > i moje dziecko, ktore obchodzi urodziny tez sie uczy szacunku do gosci, wie ze
                                    > najlepszy przyjaciel ma mlodszego brata i moze przyjsc tylko z nim a nie sam).

                                    ???? Rozumiem ze jak idziesz do innego dziecka na urodzinki to kupujesz tez rodzenstwu prezenty, bo przeciez solenizant ma rodzenstwo. O mamie tacie i babci nie zapominasz bo w koncu to rodzina... buchchca

                                    > Nie robie zadnej laski rodzicom, wychodze z zalozenia, ze to goscie zaszczycaja
                                    > nas swoja obecnoscia wiec staram sie ulatwic im chociaz poprzez to, ze rodzic
                                    > e tez beda mogli poczekac w milej atmosferze, skorzystac z poczestunku, pogadac
                                    > z innymi i nie beda musieli glowkowac co zrobic z mlodszym dzieckiem.

                                    Tia....i jeszcze psu przekaske. smile

                                    Sorry ale ja urodziny urzadzam dla dzieci, a nie dla rodzin z dziecmi, cos ci sie pokielbasilo

                                    > Nie tylko ja tak mysle dlatego nie wmawiajcie mi zem roszczeniowa bo jest to zu
                                    > pelnie naturalna rzecz w srodowisku, w ktorym wychowuja sie moje dzieci (zaczyn
                                    > am coraz bardziej to doceniac).

                                    Byc moze...w niekotrych srodowiskach takie zwyczaje, np u Cyganow familije ciagnie sie za soba lacznie z przychowkiem i obejsciem big_grin
                                    • agni71 Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 10:15
                                      A po co od razu ten chamski ton?

                                      Ja też, w miare mozliwości, staram się urządzać imprezy w takim terminie, by umożliwić gościom udział. A więc nie robię urodzin o 8 rano w sobotę, czy o 12.00 w dzień powszedni. Gdybym wiedziała, ze ktos mógłby miec problem z dotarciem, to, w miarę możliwości, zastanowiłabym się, jak to ułatwić (np. proponujac podwiezienie). Nie urządzam imprez na drugim krańcu miasta, tylko w miarę blisko itd.
                                    • franczii Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 14:30
                                      > Widac bardzo ci sie nudzi w domu i nie wiesz co mozesz zrobic sama z dzieckiem
                                      > skoro inny spsob spedzenia czasu niz bycie na owych urodzinkach nie przychodzi
                                      > ci do glowy

                                      No wlasnie w domu mi sie nie nudzi ale jak wioze dziecko na impreze gdzies dalej to mi sie do domu nie oplaca wracac i musze czekac a okolica w ktorej sie impreza odbywa niekoniecznie musi byc dla mnie atrakcyjna.

                                      > To chyba zapraszasz 2-3 dzieci. Ja zapraszalam 20. Chyba bym musiala nierowno m
                                      > iec pod sufitem zeby sie wtracac ludziom w zycie i sie ich wypytywac czy moga c
                                      > zy nie, czy przyjazd dogodny czy nie, a czy akurat Kowalskiej termin i godzina
                                      > pasuje, bo jak nie to zmienie.

                                      Ja zapraszam 10-14 osob. Nie cala klase bo nie ze wszystkimi sie moje dzieci przyjaznia. Nie wszyscy zawsze potwierdzaja i w rezultacie jest wlasnie okolo okolo 10-15 dzieci w tym rodzenstwo. No i niektorzy rodzice.

                                      > ???? Rozumiem ze jak idziesz do innego dziecka na urodzinki to kupujesz tez rod
                                      > zenstwu prezenty, bo przeciez solenizant ma rodzenstwo.

                                      A co to w ogole ma do rzeczy?
                                      • hanalui Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 15:30

                                        > > ???? Rozumiem ze jak idziesz do innego dziecka na urodzinki to kupujesz t
                                        > ez rod
                                        > > zenstwu prezenty, bo przeciez solenizant ma rodzenstwo.
                                        >
                                        > A co to w ogole ma do rzeczy?

                                        No jak to co? Oczekujesz ze rodzice solenizanta maja myśleć o twoim stanie rodzinnym, o tym ze zaproszony ma rodzeństwo i ze mu moze będzie przykro ze nie będzie na imprezie, a już jakoś w druga stronę ciezko ci wydumac ze solenizant tez moze miec rodzeństwo i tez ma rodzine i im moze być przykro ze nic nie dostają? Przecież byłoby miło gdyby cos dostali, gdybyś pomyślała. tongue_out
                                  • mysia125 Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 11.01.13, 10:18
                                    > Powtarzam jeszcze raz: kiedy ja zapraszam maalych gosci to mysle tez o rodzicac
                                    > h bo to od nich zalezy czy maly gosc bedzie mogl na imprezie sie pojawic czy ni
                                    > e. Skoro zapraszam to mi zalezy, zeby przyszedl i staram sie mu to udogodnic. (
                                    > i moje dziecko, ktore obchodzi urodziny tez sie uczy szacunku do gosci, wie ze
                                    > najlepszy przyjaciel ma mlodszego brata i moze przyjsc tylko z nim a nie sam).
                                    > Nie robie zadnej laski rodzicom, wychodze z zalozenia, ze to goscie zaszczycaja
                                    > nas swoja obecnoscia wiec staram sie ulatwic im chociaz poprzez to, ze rodzic
                                    > e tez beda mogli poczekac w milej atmosferze, skorzystac z poczestunku, pogadac
                                    > z innymi i nie beda musieli glowkowac co zrobic z mlodszym dzieckiem.
                                    > Nie tylko ja tak mysle dlatego nie wmawiajcie mi zem roszczeniowa bo jest to zu
                                    > pelnie naturalna rzecz w srodowisku, w ktorym wychowuja sie moje dzieci (zaczyn
                                    > am coraz bardziej to doceniac).

                                    I chwala Ci za to, ja tez lubie rodzicow, ktorzy mysla o innych rodzicach. Do takiego standardu zaliczam np:
                                    - informowanie o imprezie przynajmniej 2 tyg przed
                                    - zbieranie potwierdzen telefonicznie klika dni przed
                                    - zebranie ew. informacji waznych dla mnie z punktu widzenia zywieniowego (np. alergia pokarmowa latwa do ogarniecia lub pominiecie wieprzowiny w menu - gumisie & marshmallowsy na zelatynie wolowej)
                                    - jesli miejsce i okolicznosci pozwalaja- kawa i maly poczestunek dla rodzicow.

                                    Okolicznosci bywaja rozne - gdy robie domowke dla malych dzieci, oczywiste jest, ze sie przygotowuje pod katem rodzicow zostajacych z dziecmi. Gdy jest domowka dla starszych, to sie rodzice beda platac pod nogami - dostac moga kawe w kuchni i lepiej niech zmykaja, bo ja zajmuje sie entertainmentem. Gdy impreza jest wychodzaca - np. zwiedzanie lotniska czy remizy strazackiej, warsztaty w muzeum, szkola gotowania - nie ma mowy o rodzicach lub dodatkowych dzieciach. Gdy impreza jest w lokalu skierowanym na potrzeby starszych dzieci (hala pilki noznej, hala wspinaczkowa) - nie ma mowy o mlodszych dzieciach, rodzice tez moga liczyc na kawe po, ale nie w trakcie, bo ja jestem zajeta zapewnianiem bezpieczenstwa i atrakcji mojemu dziecku i jego gosciom.

                                    Ale wszystko zalezy od tego, jakie wiezi lacza rodzicow gosci z gospodarzami. Gdy mama jednego z gosci miala na stanie niemowlaka, a ja mialam dwulatka, to sila rzeczy wszystko bylo przygotowane tak, zebysmy mialy czas na pogadanie, a dzieci rozrywke - tylko to byla moja przyjaciolka, zwykla znajoma mama z malym dzieckiem odstawilaby starszaka na impreze, a dalej nie wchodzila, prosta sprawa.

                                    Dla mnie urodziny to urodziny, kinderbal, a nie wesele.
                                    Z rodzicami dzieci chetnie sie spotkam, ba, nawet impreze ogolnorodzinna zorganizuje dla dzieci i rodzenstw, ale NIE W URODZINY.
                          • mirmunn Re: ciekawe jak wyglądałby wątek z drugiej strony 10.01.13, 16:13
                            czytaj ze zrozumieniem
                            chodzi o to, czemu za wszelką cenę chcesz wejść na salę zabaw i dostać sok i tort czy co tam napisałaś i dlaczego nie możesz przez drzwi patrzeć jak dziecko się bawi? też masz 4 lata ?

                            rodzice zwykle czekają w innej sali/kawiarence i spoko- nikt ich na deszcz i ciemnicę nie wygania
                      • shellerka takie jest życie franczi, jak idziesz na bal 10.01.13, 16:08
                        to też zabierasz mamę, bo jej przykro będzie, mimo że zaproszenie masz dla siebie i męża?

                        nie jesteś integralną częścią dziecka, tak samo jak rodzeństwo nie jest jednością tylko dwiema czy trzema odrębnymi jednostkami.

                        pora to zaakceptować.
                        • franczii Re: takie jest życie franczi, jak idziesz na bal 10.01.13, 16:10
                          Ale mama sama w domu zostanie i sobie poradzi a 4 latek ani 6 latek nie.
                        • franczii Re: takie jest życie franczi, jak idziesz na bal 10.01.13, 16:11
                          Aha, a dziecko bedzie odrebna jednostka jak sie samo na urodziny zawiezie i przywiezie.
                  • beatulek Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:20
                    I co piły tę colę z kubka siostry/brata, jadły jego łyżeczką tort z jego talerzyka siedząc mu na kolanach? Ja w takich przypadkach zwyczajnie proszę obsługę by przygotowały miejsce i dla tego dziecka niezaproszonego i płacę za nie. Ale nie to wkurza najbardziej - denerwuje mnie jak mamuśki popijając kawkę każą starszemu rodzeństwu biegać za maluchem odrywając go od zorganizowanej zabawy. Gość chce się bawić a nie może bo mama każe mu malucha pilnować by z trampoliny nie spadł. Kiedyś zdarzyła mi się sytuacja gdy pewna mamuśka wszystkim dzieciom powiedziała by pilnowały, żeby Mateuszek sobie nic nie zrobił bo on mały jest - oczywiście na głos powiedziałam dzieciom, że pani żartowała i mają się bawić tak jak mają ochotę.
                    Ja dopłacam i przyjmuję rodzeństwo jeśli juz ktoś przyprowadzi ale samaw pakiecie bez zaproszenia nigdy nie dodaję. Nawet wolę gdy dziewczynki bawią się osobno - krzywda im się nie dzieje a uczą się zachowań społecznych.
                    • beatulek Źle podpięłam - pytałam franczii 10.01.13, 15:24
                    • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:29
                      Nie, pily ze swojego kubka i jadly ze swojego talerzyka. Bo co? kubkow plaskikowych tez szkoda?
                      Nie znam rodzicow, ktorzy na starsze dzieci zwalaja nadzor nad mlodszym rodzenstwem.
                      • beatulek Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:55
                        U mnie w kulkolandach dzieci na początku dostają ciepły posiłek (pizza, nuggetsy, paski kurczaka z frytkami itp w zależności co rodzice zamówią), następnie idą się bawić - w tym czasie obsługa sprząta stół i przynosi słodkie przekąski, napoje, przygotowuje wszystko do podania tortu i szampana. Nadprogramowych talerzyków na stole brak - zwłaszcza z tym pierwszym, ciepłym posiłkiem. Może masz rację, że inaczej to wygląda tam gdzie poczęstunkiem są chrupki i cola ale i tak najbardziej wkurzają rodzice, którzy chcąc spokojnie wypić kawę pozwalają swoim maluchom na psucie-zabawy reszcie dzieci lub co najmniej swojemu starszemu. Poza tym każde dziecko wychodzi z prezentem a organizator nie ma możliwości kupienia dla nadprogramowego dziecka samego prezentu - musi zapłacić "całą stawkę" . W najbliższym mi kulkolandzie to 58 zł od dziecka. Do następnego kulkolandu mamy na tyle daleko, że nie każdy mi dziecko zaproszone dowiezie.
          • lily-evans01 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:49
            W klasie mojej córki jedna z mam przyprowadza młodszego, 3-letniego chłopczyka na imprezy 7-latków. Z tego, co wywnioskowałam, to płaci, więc nie w tym rzecz. Ale jest trochę niezręcznie, bo mały gania za bratem, który chce bawić się z kolegami w swoim wieku. Zdarzyło się też, że któryś z chłopców go niezamierzenie popchnął, czy przewrócił, jak ganiali się wszyscy po bawialni, no i był ryk... I utulanie...
            To trochę niezręczne, na siłę wciskać bawiącym się i dobrze znającym dzieciom czyjeś rodzeństwo w innym niż one wieku. A co ciekawe, ta pani ma nianię + nie jest samotną mamą - tylko, że w domu jest jeszcze ok. 2-letnia dziewczynka i ani niania, ani szanowny tata nie chcą i nie umieją zostać naraz z dwójką dzieci. Zresztą podejrzewam, że jak dziewczynka trochę podrośnie, to też będzie zabierana na te imprezy 8... 9... 10... latków...
        • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:44
          Bosz, na szczescie zadna znana matka kubka coli i chrupka nie pozaluje mojemu 4 latkowi.
          • mirmunn Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 14:52
            myślę, że nie o colę i chrupki chodzi.
            Rusz głową, koleżanko: zaprosiłaś 10 osób, i np. pięć mamusiek wyszło z założenia takiego, jak ty. Efekt- zamiast opłaty 300 za zabawę, płacisz 450. Dalej jesteś za tym, aby wymuszać udział rodzeństwa? Twoje dziecko- twój problem: znajdź opiekę, zapłać za nie. Albo poproś znajomą mamę, żeby zawiozła, a ty zostań ze swoim w domu.
            • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:38
              O te wypowiedz mi chodzilo i do niej sie odnosilam:

              " rodzic może zabrać wszystkie dzieci, zaproszonego odstawić do salki urodzinowej, a samemu być z resztą dzieci i korzystać z innych atrakcji figloraju, płacąc sobie za wszystko i tyle. Wtedy nie zakłóca się imprezy jubilata, dzieci się bawią, wszyscy zadowoleni."

              Wynika z niej ze nie tylko to ze rodzicx ma zaplacic za zabawe w sali zabaw za rodzenstwo. To jeszcze jest dla mnie zrozumiale bo zdaje sobie sprawe ze sa to spore koszty.
              Ale to , ze rodzic ma dziecko odstawic do salki urodzinowej a sam won i wstepu tam nie ma bo ma mlodsze dziecko to juz nie, nie i jeszcze raz nie.
              Ja na pewno na taka impreze bym dziecka nie zawiozla. Poswiecam swoj czas, wybieram starannie prezent, planuje popoludnie i wieczor pod katem urodzin, czesto musze cos przelozyc, ugotowaxc z wyprzedzeniem kolacje lub dzien wczesniej na dwa dni, zeby moc syna zawiezc na impreze i nie moge sie nawet napic kawy czy soku i poplotkowac z innymi matkami tylko mam w segregacji sterczec pod salka z mlodszym dzieckiem i czekac az panstwo skoncza imprezowac? To kim ja niby jestem?
              • hanalui Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:45
                franczii napisała:
                > Poswiecam swoj czas, wybi
                > eram starannie prezent, planuje popoludnie i wieczor pod katem urodzin, czesto
                > musze cos przelozyc, ugotowaxc z wyprzedzeniem kolacje lub dzien wczesniej na
                > dwa dni, zeby moc syna zawiezc na impreze

                Tak rola rodzica, nie?

                i nie moge sie nawet napic kawy czy
                > soku i poplotkowac z innymi matkami tylko mam w segregacji sterczec pod salka z
                > mlodszym dzieckiem i czekac az panstwo skoncza imprezowac?

                A to zalezy...u mnie rodzice raczej nie zostaja i nie plotkuja, zwykle korzystaja z wolnego czasu by odpoczac od dziecka, ja np chodze wtedy na randki z mezem lub ide na silownie lub na zakupy.

                To kim ja niby jest
                > em?

                Rodzicem i niczym wiecej
                • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:51
                  > Tak rola rodzica, nie?

                  No niekoniecznie, rodzicowi tez moze byc fajnie i milo ale na pewno nie pod drzwiami salki urodzinowej.

                  > A to zalezy...u mnie rodzice raczej nie zostaja i nie plotkuja, zwykle korzysta
                  > ja z wolnego czasu by odpoczac od dziecka, ja np chodze wtedy na randki z mezem
                  > lub ide na silownie lub na zakupy.

                  Jak ktos ma tylko jedno dziecko to moze odpoczac.
                  • beatulek Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 16:05
                    >
                    > Jak ktos ma tylko jedno dziecko to moze odpoczac

                    Kiedyś jedno z dzieci przyniosło zaproszenie na urodziny na basenie i kręglach do jednego z lepszych hoteli. Problem polegał na tym, że miałam do tego hotelu prawie 50 km. i drugie młodsze dziecię - niezaproszone. Wsadziłam do auta dwoje dzieci - starsze odstawiłam na imprezę, dla młodszego miałam rolki w bagażniku i gry planszowe gdyby nagle zaczęło padać. Starsza z urodzin zadowolona a młodsza powiedziała, że fajnie jest mieć mamę tylko dla siebie smile. Naprawdę jak się chce to się da.
                    • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 11.01.13, 06:57
                      Na szczescie u nas nikt przy zdrowych zmyslach nie organizuje urodzin kilkulatka 50 km od domu. To po 1.
                      A po 2 gdzie na tych rolkach juzdzicie zimowa pora w ciemnosciach?
                      Po 3 wszystko sie da, pewnie ale dobrze wychowany czlowiek jesli zaprasza na impreze gdzies dalej powinien jednak pomyslec, co w tym czasie beda robic rodzice i rodzenstwo. Takie jest moje zdanie. Jak ktos ma to w d... to ja jego tez mam w d .....
                      • hanalui Re: zaproszenie do figloraju... 11.01.13, 09:48
                        franczii napisała:

                        > A po 2 gdzie na tych rolkach juzdzicie zimowa pora w ciemnosciach?

                        Za to jak widac tylko zimowa pora i w ciemnosciach big_grin

                        > Po 3 wszystko sie da, pewnie ale dobrze wychowany czlowiek jesli zaprasza na im
                        > preze gdzies dalej powinien jednak pomyslec, co w tym czasie beda robic rodzice
                        > i rodzenstwo. Takie jest moje zdanie. Jak ktos ma to w d... to ja jego tez ma
                        > m w d .....

                        Eeee...co tam sie rozdrabniac...co bedzie robic babcia i dziadek, no i moze psa nie bedzie z kim zostawic. tongue_out
                        Musiala cie strasznie glowa bolec jak urzadzalas jakas wieksza impreze typu slub, chrzciny Myslenie co inni, co ci biedacy zrobia i jak to zrobia, jak sobie to zorganizuja, z kim dzieci, chore osoby, transport.
                  • najma78 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 17:27
                    franczii napisała:

                    > > Tak rola rodzica, nie?
                    >
                    > No niekoniecznie, rodzicowi tez moze byc fajnie i milo ale na pewno nie pod dr
                    > zwiami salki urodzinowej.

                    Zgadzam sie, moj mlodszy (5l) jest zaproszony na urodziny (blizniaki) kolegow z klasy i jego najlepszy kolega tez, a tak sie sklada ze z jego mama jestesmy kolezankami i juz sie cieszymy bo bedzie.okazja aby wypic kawe i pogadac gdy dzieci beda sie bawic. Corke zabiore jesli bedzie chciala ale wczesniej ustale z kolezanka ktorej corka jest w klasie z moim synem czy jej corka z klasy z.moja tez przyjdzie.


                    > Jak ktos ma tylko jedno dziecko to moze odpoczac.

                    Zgadza sie, zalezy tez od dziecka i jego wieku, nie kazde chce zostac w takich miejscach bez rodzica. U nas wiekszosc rodzicow zostaje z dziecmi i rodzenstwem.
              • lily-evans01 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 18:04
                Ale chyba robisz to wszystko dla własnego, kilkuletniego dziecka, żeby zacieśniało przyjaźnie z rówieśnikami? Czy też masz 4 albo 5 czy tam 7 lat i MUSISZ, koniecznie musisz siedzieć w salce urodzinowej, śpiewać "sto lat", wcinać chrupki i zapijać colą?
                Dzieci mają prawo do własnych relacji, własnych zabaw - oczywiście z zachowaniem bezpieczeństwa i pod dyskretną kontrolą dorosłych. Ale nad zachowaniem porządku, rozdzieleniem jedzenia i kulturą dzieci w tej salce czuwa pani animatorka...
                Rozumiem, że masz pewną grupę znajomych rodziców, takie są między Wami obyczaje, tak się przyjęło i jest ok, że z urodzin siedmiolatka robi się wielka, wielorodzinna impreza. I super, skoro Wam to odpowiada. Ale nie każdego stać finansowo na ten model, czy też nie każdy ma ochotę integrować się z gromadą dodatkowych maleństw i ich rodzicami.
                • najma78 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 20:45
                  lily-evans01 napisała:

                  > Ale chyba robisz to wszystko dla własnego, kilkuletniego dziecka, żeby zacieśni
                  > ało przyjaźnie z rówieśnikami? Czy też masz 4 albo 5 czy tam 7 lat i MUSISZ, ko
                  > niecznie musisz siedzieć w salce urodzinowej, śpiewać "sto lat", wcinać chrupki
                  > i zapijać colą?
                  > Dzieci mają prawo do własnych relacji, własnych zabaw - oczywiście z zachowanie
                  > m bezpieczeństwa i pod dyskretną kontrolą dorosłych. Ale nad zachowaniem porząd
                  > ku, rozdzieleniem jedzenia i kulturą dzieci w tej salce czuwa pani animatorka..
                  > .
                  > Rozumiem, że masz pewną grupę znajomych rodziców, takie są między Wami obyczaje
                  > , tak się przyjęło i jest ok, że z urodzin siedmiolatka robi się wielka, wielor
                  > odzinna impreza. I super, skoro Wam to odpowiada. Ale nie każdego stać finansow
                  > o na ten model, czy też nie każdy ma ochotę integrować się z gromadą dodatkowyc
                  > h maleństw i ich rodzicami.

                  O czym ty do cholery bredzisz? Dlaczego ktokolwiek mialby siedziec w salce urodzinowej, tam ida dzieci zaproszone na posilek i zajmuje im to ok. 30-40 minut, spiewaja na czesc jubilata, jubilat dmucha swieczki, rodzice (takze zaproszonych dzieci robia zdjecia), dzieci jedza, a niektorzy rodzice oprocz obslugi pomagaja nalozyc na talerze, pokroic jesli trzeba, nalac soczku. Rodzice dzieci zaproszonych plus rodzenstwa jesli to przychodzi sie pobawic plus wszysch inni ktorzy przychodza z dziecmi siedza na sali wspolnej, jest czesc stolikow przeznaczona specjalnie dla rodzicow dzieci, ktorzy przychodza na party, sami sobie i swoim niezaproszonym dzieciom kupuja posilki i napoje jesli chca, rozmawiaja, czytaja albo co tam chca i nie ma zadnego problemu, bo ani inne dzieci nie rozwalaja nikomu zabawy, bawia sie korzystajac z wszystkich dostepnych sprzetow do tego przrznaczonych a rodzice nie podrzucaja ekstra dziwci na darmowy posilek tylko placa za wstep.
                  • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 21:12
                    U nas podwieczorek urodzinowy w zyciu nie trwa 30 minuttongue_out Maks 15 minut wliczajac otwieranie prezentow a potem wracaja do zabawy. Podjadaja tylko rodzice a i tak polowa poczestunku zostaje na stole.
                    • najma78 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 21:38
                      franczii napisała:

                      > U nas podwieczorek urodzinowy w zyciu nie trwa 30 minuttongue_out Maks 15 minut wliczaj
                      > ac otwieranie prezentow a potem wracaja do zabawy. Podjadaja tylko rodzice a i
                      > tak polowa poczestunku zostaje na stole

                      u nas tyle trwa, najpierw jest spiewanie i dmuchanie swieczek, potem jedzenie na cieplo plus dese, tortem sie nie czestuje, dostaje sie do domu w goody bags.
                • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 21:09
                  Ale nie o to chodzi ze ja chce objesc sie chrupkami i opic cola na urodzinach u malego dziecka. Mnie tez byloby wygodniej dziecko zawiezc, zostawic na 2 godziny i samej zajac sie swoimi sprawami i tak czasem bywa jesli urodziny sa blisko domu ale najczesciej nie oplaca sie wracac do domu wiec byloby milo gdyby orgaanizator urodzin pomyslal tez o rodzicach i rodzenstwie, zeby ci nie musieli sterczec lub blakac sie nie wiadomo gdzie. Tak jest w porzadku moim zdaniem a na dodatek jest to okazja zeby i lepiej siepoznac. Ja z rodzicami kolegow i kolezanek moich dzieci dobrze sie poznalam wlasnie dzieki spotkaniom na takich imprezach i bardzo sobie to chwale. dzieki temu znam rodziny i sytuacje dzieci, z ktorymi sie przyjaznia moi synowie.
          • asia_i_p Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 15:18
            Franczii, nie chodzi o chrupka i kawałek tortu. W większości sal to nie jest wynajęcie sali + przyniesienie jedzenia, tylko konkretna kwota do zapłacenia od każdego dziecka. U nas akurat tanio, w Warszawie potrafi być naprawdę drogo, i rzeczywiście pięć dodatkowych osób może być problemem.
      • agni71 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 16:21
        franczii napisała:

        > A u mnie jest zwyczaj, ze jak sie zaprasza na urodziny dziecka to oczywiste jes
        > t, ze ci ktorzy maja mlodsze (lub niewiele starsze) rodzenstwo przyjda razem. B
        > o co niby rodzice maja z mlodszymi dziecmi zrobic? Zostawic same w domu czy ro
        > zdwoic sie?

        I wszyscy ci rodzice to rodzice samotnie wychowujący dzieci? Bo wiesz, jak jest dwoje rodziców, to jedno moze zostać w domu z reszta dzieci smile
        • franczii Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 20:44
          Ale imprezy urodzinowe odbywaja sie okolo 16 -16.30 i trwaja do 18. U malo kogo o tej porze oboje rodzice sa w domu.
          • najma78 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 20:54
            Gdy starsza chodzila na takie party do sal zabaw, zawsze przy tej okazji zabieralam mlodszego, takze gdy mialam z kim zostawic, bo to byla dobra okazji aby on sie przy okazji pobawil. Oczywiscie placilam za niego a nie wciskalam jako dodatkowego goscia wink
          • mysia125 Re: zaproszenie do figloraju... 11.01.13, 10:27
            franczii napisała:

            > Ale imprezy urodzinowe odbywaja sie okolo 16 -16.30 i trwaja do 18. U malo kogo
            > o tej porze oboje rodzice sa w domu.

            Okej, teraz rozumiem, w czym rzecz.

            Nie rozumialam, o co ci chodzi, bo zazwyczaj urodziny u nas wyprawiane sa w weekendy. Jesli sa w tygodniu, to w piatek i wyglada to tak, ze sie zawozi dzieciaki bezposrednio po przedszkolu do domu jubilata. W piatki robia tylko przedszkolaki i tylko w domu - nikt nigdzie nikogo by nie dowozil w takich godzinach. Jesli rodzice sie znaja, to dzieciaki sa pakowane w trzy-cztery samochody, a rodzic takiego zaproszonego goscia zamiast jechac do przedzskola na 16.00 odbiera dziecko po imprezie juz z domu jubilata.
    • 37tola76 Re: zaproszenie do figloraju... 10.01.13, 13:46
      A ja niestety spotkalam sie z tym, ze 3 mamy przyszly rowniez z rodzenstwem zaproszonego przez moja corke dziecka. Jedna wprost spytala mnie, czy to drugie moze zostac. A mialam zaplacone za konkretna liczbe dzieci... Tak wiec moze nie jest to faktycznie zbyt grzeczne, ale jestem w stanie zrozumiecsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja