roksanka_3 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 13:03 ale ty lipcowa tak na powaznie? brwi nie umiesz sobie zrobic? to jak ty sie ogarniasz z 2 bachorków? a tak wogole to straszne musisz miec kompleksy wobec siebie i dzieci ze az tak sie musisz uzewnetrzniac na forach wiekszosc matek tym szczesciem i swoim i z dziecka cieszy sie i napawa w zaciszu domowym i nie musi tyrad na forum wypisywac jak to one dzieci kochaja i chcialy itd jest to dla nich normalna sprawa i nie musza sie dzielic tym ze wszystkimi noo ale te co najwiecej gadaja to wlasnie maja sobie wiele do zarzucenia i przynajmniej na forum probuja sie podbudowac ze nie sa takimi zlymi matkami jednak takze mozna ci wybaczyc poza tym dzis np w dzien dobry tvn byl temat o matkach ktore nie kochaja swoich dzieci, z roznorakich powodow tak tak to tez sie zdarza, ogladnij sobie moze na necie jakas powtorke znajdziesz wtedy sie dopiero dowartosciujesz jaka to TY jestes wspaniala matka i jak bardzo kochasz swoje dzieci, moze to ci pomoze bo od sledzenia forum to tylko doopka ci urosnie pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 20:11 roksanka_3 napisała: > ale ty lipcowa tak na powaznie? > brwi nie umiesz sobie zrobic? > to jak ty sie ogarniasz z 2 bachorków? > > a tak wogole to straszne musisz miec kompleksy wobec siebie i dzieci ze az tak > sie musisz uzewnetrzniac na forach O matko...a od kiedy to się ma kompleksy bo sie o sobie na forum pisuje? Jakby jedyna lipcowa to robiła. > wiekszosc matek tym szczesciem i swoim i z dziecka cieszy sie i napawa w zacisz > u domowym i nie musi tyrad na forum wypisywac jak to one dzieci kochaja i chcia > ly itd gadanie...Każda gdyby mogła by wszsytkim doopę truła o tym. > jest to dla nich normalna sprawa i nie musza sie dzielic tym ze wszystkimi > > noo ale te co najwiecej gadaja to wlasnie maja sobie wiele do zarzucenia i przy > najmniej na forum probuja sie podbudowac ze nie sa takimi zlymi matkami jednak; > ) takze mozna ci wybaczyc bzdura.Uważam,że czepiasz się bo to lipcowa. > > poza tym dzis np w dzien dobry tvn byl temat o matkach ktore nie kochaja swoich > dzieci, z roznorakich powodow Juz zygam tymi programami...wszędzie tylko temat a propos P.Katarzyny W. Tym bardziej jak słyszę ,że cos było w programie takim jak DDTVN to śmiech mnie ogarnia.Bo tam tylko móżg ludziom przetrzepiają Pierdoły straszne i nudy panie,nudyyyy. > tak tak to tez sie zdarza, ogladnij sobie moze na necie jakas powtorke znajdzie > sz wtedy sie dopiero dowartosciujesz jaka to TY jestes wspaniala matka i jak ba > rdzo kochasz swoje dzieci, moze to ci pomoze Lipcowa nie oglądaj DDTVN bo wodę z mózgu robią > > bo od sledzenia forum to tylko doopka ci urosnie > pozdro Ty tez siedzisz...tez musisz uważać. Odpowiedz Link Zgłoś
roksanka_3 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 11.01.13, 11:11 to_ja_tola napisała: ale tak nie jest jak widac na forum, wszystkie posty ktore opisuja jaka to sie jest wspaniala matka i mezatka bo to bo tamto sa od lipcowej nie znalazlam jeszcze zadnej innej panny ktora by tak sobie schlebiala, wiekszosc pisze normalnie o tym co sie dzieje na swiecie (mam na mysli to fozum) lub z jakims problemem i szukaja pomocy jak go rozwiazac, nie wiedze tu zadnych matek ktore rozplywaja sie nad soba ze sa takie wspaniale bo kochaja swoje dziecko takim czyms nie trzeba sie chwalic bo to natura jest po prostu a lipcowa normalnie jakby 8 cud swiata odkryla i musi sie tym chwalic wszem i wobec nadajac przy tym na matki ktore sa czasem zmeczone czy sfrustrowane na necie kazdy sobie moze poudawac jakim jest wspanialym czlowiekiem a jak jest za zamknietymi drzwiami to juz niewiadomo dl;atego wkurza mnie takie wybielanie siebie i swoich bliskich na forum p.s moja doopka ma sie dobrze nie spedzam tyle czasu na necie co ty i lipcowa mam lepsze zajecia, no ale rozni ludzie sa Odpowiedz Link Zgłoś
gato.domestico Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 13:05 kocham synka nad zycie ale jestem czasami zmeczona poprostu...chcialabym gdzies sie wyrwac sama to chyba naturalna potrzeba kazdego czlowieka nie tylko matki-kobiety. Synek jest dosc wymagajacy- maminsynek tylko mama mamam mama to jest slodkie ale czasami kazdy chcialby chwile spokoju nie mam dziadkó na miejscu, klub malucha czy niania odpadaja ze wzgl na maminstynkowatosc piszesz ze idziesz do kosmetyczki a z kim dzieci zostawiasz? ja na takie ekstrawagancje moge sobie tylko pozwolic w weekend kiedy tata jest w domu... Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 13:06 Normalnie koniec świata! Zgadzam się z lipcową! Urodziłam troje dzieci, rok po roku, nigdy, ale to nigdy nie miałam żadnych takich myśli, żadnych chwil zwątpienia, a moje dzieci uwielbiam od chwili, gdy dowiadywałam się, że jestem w ciąży. Odpowiedz Link Zgłoś
imogen0 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 13:49 Ja lubię być mamą Mam dwójkę,ze starszym chodzę do kina i na basen z młodszym maluje, wycinam itp. Ale muszę czasami wyjść gdzieś sama albo z mężem we dwoje. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 14:12 WIESZ CO LIPCOWA, swietnie, że ty sobie swietnie radzisz. Genialnie, że twoje wszystkie poglady były słuszne. Jeszcze, gdybys sie tak obycia nauczyła.... Odpowiedz Link Zgłoś
aagnes Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 14:35 A ja sie wylamie z tego choru potepiajacego i napisze, ze zgadzam sie od a do zet. Tez mam wrazenie, ze teraz ludzi WSZYSTKO przerasta. ma sie zrobic samo, bezbolesnie, z minimalnym wkladem wlasnym, a przy dziecku - cudow nie ma, troche trzeba sie wysilic, jakies minusy są i to jest takie trudne do zniesienia. Druga sprawa jest taka, ze presja zewszad jest koszmarna. sama dalam sie nieraz wkrecic w jakies idiotyczne akcje ze dziecko musi to czy tamto (juz nie chce wchodzic w szczegoly, bo nie o to tutaj chodzi). jeszcze inna sprawa, ze dziecko to taka rewolucja takze hormonalna, ze nie wykluczam po prostu depresji czy obnizenia nastroju jako takiego czy tez szoku ogolnego, ze nie jest jak w reklamie mleka w proszku, tylko nierzadko armagedon. tez mnie smiesza/zniesmaczaja jeczenia ze karmienie cyckiem jest do bani, ze to ze tamto, ze wyspac sie nie mozna. taka madrala jestem, bo wiem, ze wszystko mija szybciej niz bysmy sobie tego zyczyly, a potem tylko zal zostaje, ze nie chcialo sie odrobine wiecej wysilic. lenistwo i poprzewracane w glowie - oto glowne przypadlosci panienek co im sie wydaje, ze wielka kariere w korporacji robia, a ich praca to na miare budowy sztucznego serca co najmniej jest. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 14:45 aagnes napisał: > tez mnie smiesza/zniesmaczaja jeczenia ze karmienie cyckiem jest do bani, ze to > ze tamto, ze wyspac sie nie mozna. taka madrala jestem, bo wiem, ze wszystko > mija szybciej niz bysmy sobie tego zyczyly, a potem tylko zal zostaje, ze nie c > hcialo sie odrobine wiecej wysilic. lenistwo i poprzewracane w glowie - oto glo > wne przypadlosci panienek co im sie wydaje, ze wielka kariere w korporacji robi > a, a ich praca to na miare budowy sztucznego serca co najmniej jest. No tak - poprzewracało się panienkom w głowie, że macierzyństwo nie jest szczytem szczęścia i ambicji Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 14:51 araceli napisała: > No tak - poprzewracało się panienkom w głowie, że macierzyństwo nie jest szczyt > em szczęścia i ambicji no, to było sobie dziecka nie fundowac. niech sobie siedzi jedna z druga w tej korporacji i niech sobie uważa, że robia super ważna rzecz, bo obmyslaja kampanie reklamowa jogurtu. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 14:56 kamelia04.08.2007 napisała: > no, to było sobie dziecka nie fundowac. niech sobie siedzi jedna z druga w tej > korporacji i niech sobie uważa, że robia super ważna rzecz, bo obmyslaja kampan > ie reklamowa jogurtu. Wiesz Kamelia - nikt, absolutnie nikt nie dowali kobiecie tak jak inna kobieta. Dziękuję za przypomnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 14:58 szkoda, ze nie pomyslałas o tym, jak wysmarowałas posta, na którego ci odpowiedziałam. A teraz, to ja jestem ta, które dowala innej kobiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 15:07 kamelia04.08.2007 napisała: > A teraz, to ja jestem ta, które dowala innej kobiecie. No bo tak jakby to napisałam Odpowiedz Link Zgłoś
tosterowa Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 17:57 > Tez mam wrazenie, ze teraz ludzi WSZYSTKO przerasta. No tak, tylko że w tym momencie zataczamy błędne koło i wracamy do modelu kobiety, której wszystko pasuje i która na nic nie może się poskarżyć, no bo jak to, ona nie da rady, skoro inne dały? Co złego jest w tym, ze kogoś czasem coś przerasta? Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i musimy dać sobie przyzwolenie na gorsze chwile, choćby po to, żeby móc im jakoś zaradzić. A macierzyństwo? Czasami jest fajne, czasami niefajne, jak życie w ogóle. Odpowiedz Link Zgłoś
roksanka_3 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 11.01.13, 11:15 aagnes napisał: > A ja sie wylamie z tego choru potepiajacego i napisze, ze zgadzam sie od a do z > et. > Tez mam wrazenie, ze teraz ludzi WSZYSTKO przerasta. ma sie zrobic samo, bezbol > esnie, z minimalnym wkladem wlasnym, a przy dziecku - cudow nie ma, troche trze > ba sie wysilic, jakies minusy są i to jest takie trudne do zniesienia. > Druga sprawa jest taka, ze presja zewszad jest koszmarna. sama dalam sie nieraz > wkrecic w jakies idiotyczne akcje ze dziecko musi to czy tamto (juz nie chce w > chodzic w szczegoly, bo nie o to tutaj chodzi). > jeszcze inna sprawa, ze dziecko to taka rewolucja takze hormonalna, ze nie wykl > uczam po prostu depresji czy obnizenia nastroju jako takiego czy tez szoku ogol > nego, ze nie jest jak w reklamie mleka w proszku, tylko nierzadko armagedon. > tez mnie smiesza/zniesmaczaja jeczenia ze karmienie cyckiem jest do bani, ze to > ze tamto, ze wyspac sie nie mozna. taka madrala jestem, bo wiem, ze wszystko > mija szybciej niz bysmy sobie tego zyczyly, a potem tylko zal zostaje, ze nie c > hcialo sie odrobine wiecej wysilic. lenistwo i poprzewracane w glowie - oto glo > wne przypadlosci panienek co im sie wydaje, ze wielka kariere w korporacji robi > a, a ich praca to na miare budowy sztucznego serca co najmniej jest. > bo dawniej sie o tym po prostu nie mowilo bo to wstyd i tak po prostu nie wypada czasy sie zmienily, kiedys baby kryly sie po katach i plakaly z bezsilnosci a teraz placza publicznie tylko tyle sie zmienilo, mentalnosc kobiet w tym temacie jest identyczna zapytaj swoja mame czy nie miala czasem dosc czy ja cos nie przerastalo tylko ze do niedawna nie mozna bylo o tym mowic bo od razu taka matke potepiano "jak to nie radzisz sobie? jestes zmeczona? to po co zes se dziecko zrobila" taka jest durnota ludzka, ale ze innych matek tez...to nie wiedzialam Odpowiedz Link Zgłoś
ceres9 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 15:32 ja jeszcze nie wiem jak bedzie z macierzynstwem, ale w ciazy chodzic nie lubie;p ale moja bratowa w pelni szczesliwa, z dwojka dzieci w domu, spelnia sie w tym po prostu i lubi to bardzo Odpowiedz Link Zgłoś
mamameg Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 16:50 Po pierwszym dziecku mialam klopoty zdrowotne, ciaze tracilam, bylam pewna ze bede miala tylko jedno dziecko. Po czym po latach, totalnie przypadkowo, sie udalo, zaszlam w ciaze, donosilam, cala ciaze bylam przeszczesliwa, ze bede miala te wymarzone dziecko. Pierwsze 3 miesiace bylam nadal w euforii mimo oslabienia utrata duzej ilosci krwi przy porodzie, zle gojacych sie ran, pogryzionych piersi i dziecka caly dzien na rekach i przy piersi. A potem zaczelo byc kiepsko, bo maluch 5-6 razy budzil sie na karmienia i potrafil sie wybudzic o 3-4 rano i nie spac do 12:00 a ja w dzien nie potrafilam zasnac. Byl tez miesiac praktycznie bez snu- synek budzil sie o 1-2 i nie chcial zasnac do 6 rano a o 7 trzeba bylo wstawac. I wtedy bylam zmeczona, zirytowana, nieszczesliwa i ciagle narzekalam. Polubilam macierzystwo dopiero jak zaczal w wieku poltora roku normalnie spac. Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 19:13 mam tak samo.Nigdy nie narzekałam.Mam to co chciałam.Chciała bym nawet więcej,bo czwórkę.Ale mam dwójke i chcociaz wiem,że ideałem matki nie jestem to uważam,że to jest jednak najlepszy okres w moim życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 20:03 Ja bez dzieci byłabym zwyczajnie nieszczesliwa, i wiem to. Odpowiedz Link Zgłoś
kimonabike Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 20:32 O, strażniczka matriarchatu! Coraz rzadszy okaz... Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1980 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 20:39 ŚWIETNIE GRATULUJĘ cieszę się razem z tobą i ...... zazdroszczę i ...... podziwiam i nie mogę przeżyć twojego ładnego , kolorowego dresu i stanika no i nie mogę doczekać się dalszego ciągu informacji o brwiach od kosmetyczki no medal ci się należy jak nic. OMG Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 10.01.13, 20:43 Tak,bylam bardzo zadowolona(pisze o czasie tych pierwszych paru miesiecy,bo o to sie rozbija),bylam zadowolona i szczesliwa choc moje dziecko bylo chore i urzadzalam maratony po lekarzach,mimo,ze musialam sprzatac po nim caly obrzygany pokoj,bo kolejne mleko okazalo sie dla niego niezjadliwe i reagowal alergia,mimo tego,ze dzien w dzien byl podrapany do krwi.Bylam zadowolona,bo byl najukochansza,najbardziej wyczekiwana i najdrozsza memu sercu istota.Cieszylam sie kazda chwila i tak ja tez nie rozumiem tych,jekow,narzekania,ze to,ze tamto o ile nie bylo spowodowane to jeczenie depresja matki.Zaraz sie pewnie dowiem,ze kazda z was miala baby bluesa. Modne jest narzekac. Odpowiedz Link Zgłoś
undoo Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 11.01.13, 00:20 Kolejna jedyna i sluszna prawda objawiona z nadgorliwoscia neofitki nieklamana. Ciekawa jestem, co bedzie, jak sie Lipcowa na katolicyzm nawroci? Chyba mohery dostana niezlych palpitacji Odpowiedz Link Zgłoś
taka-sobie-mysz Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 11.01.13, 11:52 nie chce mi sie czytać postów, przeczytałam tylko ten pierwszy, zakładający wątek Całkiem zgadzam się z lipcową. I tez mam teraz w domu niemowlaka (obecnie trochę ponad 5 miesięcy) i też mimo pewnych trudności nie narzekam. Nigdzie z dzieckiem nie wychodzę (w sensie łażenia po sklepach itd., bo na spacery to codziennie), bo uwazam, ze ma jeszcze za małą odporność, zwłaszcza teraz jak podobno panuje grypa. Dziecko nie zaakceptowalo buteli, więc sama również nie mogę nigdzie iść. A chciałabym, teraz pełno wyprzedaży, a ja nawet nie mogę skorzystać - trudno, za pół roku, rok też będą. Z piersi leci czasem mleko - no trudno, normalna rzecz. Nieprzespana noc - no, chyba mozna to był przewidzec jak się planowało dziecko. Też nie rozumiem tych jęczących, narzekających. Ja jestem najszczęśliwsza na świecie. I też kiedyś zarzekałam, że nie chcę mieć dziecka, dzieci były dla mnie obrzydliwe Odpowiedz Link Zgłoś
martabg Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 11.01.13, 12:36 Ja z Tobą. Tyle że u mnie grzechem byłoby narzekać na cokolwiek, po dwóch poronieniach i martwym wcześniaku. Takie wydarzenia zmieniają perspektywę i zmniejszają (małą już) wagę pierdułek typu niewyspanie czy poranione sutki. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 12.01.13, 08:47 ( o chryste panie, moje dzieci przesypiają pierwsze 3 miechy, a wasze co robią że to taka tragedia ?) Miałam niemowlę, które w dzień od narodzin niemal nie zmrużyło oka i dosyć trudno zasypiało (ale jak już zasnęło wieczorem, to na szczęście spało). I niemowlę, które nie dość, że sypiało świetnie w nocy, to jeszcze spało po kilka godzin w ciągu dnia. I to jednak jest różnica. Przy drugiej był pełny relaks. BTW: do tej pory tej, co nie sypiała, nie można zagonić do spania, a ta, co zawsze dobrze spała, nadal to spanie uwielbia... - stąd moje podejrzenie, że jest to cecha osobnicza, a nie kwestia zastosowanych metod usypiania. Odpowiedz Link Zgłoś
zebra12 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 13.01.13, 07:35 Jaką jesteś matką, to wyjdzie, gdy Twoje dzieci będę nastoletnie, a potem pełnoletnie. Na razie jesteś początkującą mamą maluchów, a to dość łatwe i wdzięczne zajęcie. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 13.01.13, 10:07 zebra12 napisała: > Jaką jesteś matką, to wyjdzie, gdy Twoje dzieci będę nastoletnie, a potem pełno > letnie. > Na razie jesteś początkującą mamą maluchów, a to dość łatwe i wdzięczne zajęcie > . do kladnie zebra, trafilas w przyslowiowa dziesiatke . z dziecmi to jest tak, ze do ok. 2 lat jestesmy towarzyszami dziecka, potem zaczyna sie wychowanie, ktore trwa mniej wiecej do 12-14 roku zycia. kwestia osobnicza, czasem dluzej. no a potem to mozna sobie tylko popatrzec, co sie wychowalo . tak ze lipcowa, jaka ty jestes matka, to sie okaze za jakies 10 lat najpredzej. to super, ze teraz ci tak fajnie. tylko ciekawa jestem, co bys pisala, gdyby ktos twoja spiaca niemal cala dobe coreczka zamienil ci np. na mojego mlodszego synka z tamtego czasu, ktory prawie cala dobe plakal, a pod nogami platalaby ci sie starsza corka, mega zazdrosna o to, ze przez wieczne ryki mlodszej nie masz dla niej czasu w ogole, bo nie masz czasu nawet na to, zeby isc do ubikacji. niestety, niektore maja wlasnie tak i chyba nie ma nic dziwnego w tym, ze nie sa wtedy cale w skowronkach. nie, nie dostalam depresji. kocham swoje dzieci i tez uwazam, ze dzieci i macierzynstwo, to najlepsza rzecz w moim zyciu. po prostu start byl ciezki i wtedy czasem mialam ochote wywalic dzieci przez balkon i strzelic sobie w leb, tylko nie mialam czym , wiec wszyscy do tej pory zyjemy i mamy sie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 13.01.13, 10:10 Wybitna Lipcuś chyba się z lekka zagalopowała.... Dziewczę o nasze yntelygentne ! warto sobie może wbić do tej głowki odzianej w piękne dresiki, że jak kobieta narzeka na macierzyństwo to nie znaczy, że własnego dziecka nie kocha i chce je w śliski kocyk odziać... Urodziłam zdrową i piękną córeczkę. Później się okazało, że zdrowa nie jest. Przez pierwsze kilka miesięcy lataliśmy po lekarzach po całej Polsce i zachodniej Europie. Nie było wiadomo dlaczego córka ciągle płacze, dlaczeg ciągle wymiotuje, dlaczego reaguje nerwowo na ruch w koło niej. Pierwsze kilka miesięcy nie byłam w stanie zrozumieć co się dzieje z moim dzieckiem i chciałam być idealną matką . Więc tylko ja mogłam dzieckiem się zajmować. To był prawdziwy koszmar. Na dobę spałam po 2 godziny, w między czasie dbałam o dom, męża, rodzinę. Czułam się potwornie, z przemęczenie zaczęłam wymiotować, miałam krwotoki z nosa co chwilę . Nasłuchałam się jak to kobieta MUSI dbać o wszystko sama, jak to MUSI być zadowolona z macierzystwa, dziecka i tego co ją otacza... takie mądrusie radusie padały z ust takich jak ty. matki z bezproblemowymi dziećmi,które odziewają się z seksi maksi dresiki... litości lipcowa. póki co w d... byłaś i g... widziałaś w problemach z dziećmi i życzę ci aby tak pozostało. ale nie miej nawet grama odwagi, zeby krytykować kobiety,które mają dzieci z problemami zdrowotnymi, dzieci które nie chcą spać, nie chcą jeść i nie potrafią sobie kobiety poradzić z sytucją jaka jest. chociaż o dziecku marzyły i kochają je całym swoim sercem to właśnie ta miłość i ta chęć posiadania dziecka wpędza je w ogromne poczucie winy, zę się nie sprawdzają jako matki. bo to jeden z największych koszmarów,który się spełnia w głowie matki. bo nie ma na tym świecie kobiety ( i nikt mi nie wmówi, ze jest inaczej ), która by nie miała obaw przed tym czy się nadaje na matkę, czy sobie poradzi w nowej sytuacji, czy wszystko będzie ok. i się okazuje, że ok nie jest, ze sobie nie radzi z tym co jest i wmawia sobie, że się nie nadaje . i jeszcze czyta wąteczki słitaśno pierdzących mam dzieci bezproblemowych.... to tak jak by szczerbaty pouczał zębatego jak ma jeść suchary... Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 13.01.13, 10:12 iii tam, bez przesady mam wokół siebie dużo matek, które i ciążę i poród i wczesny okres dzieciństwa przeszły śpiewająco mam też znajomą, która miała tak ciężki poród, że przez równo miesiąc po porodzie nie, zajmowała się dzieckiem, nie to że nie mogła, nie chciała, miała traumę, na szczęście minęła jej ale na jednym dziecku się skończyło ja też nie mogę złego słowa powiedzieć o wczesnym dzieciństwie mojego dziecka, nie narzekałam i teraz tym bardziej nie narzekam zwyczajnie czasem kumuluje się narzekanie jakiejś grupy kobiet wokół; te, które przeszły ten etap dobrze zwyczajnie się nie chwalą Odpowiedz Link Zgłoś
tezee Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 13.01.13, 10:30 Zgoda pierwsze 4-5 lat macierzynstwa jest z reguły nieciekawe i trudne.Ale czas szybko mija i juz za chwilę mamy te dzieci w szkole, staja sie coraz bardziej samodzielne, przestajemy im wycierac pupę i animować całymi dniami.Dlatego warto byc matka bo co to jest te 5lat w perspektywnie całego zycia? pikuś! Odpowiedz Link Zgłoś
vesper_lynd_1 Lipcowa 13.01.13, 10:37 Nawet przez jedną setną sekundy nie przypuszczałam, że napiszesz coś innego Że dziecko z problemami, nie śpi, Ty fiksujesz, nie dajesz rady. Podobnie zdziwiłabym się gdyby coś takiego napisała Triss czy Lola. W Waszych światach dzieci są bezproblemowe a Wy szczęśliwe. Ile w tym prawdy, to wiecie Wy sameP Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Lipcowa 13.01.13, 21:03 A nie, ja akurat pisałam, że młodsza znacznie gorzej śpi niż starszak. Ten spał jak kamień i nadal nic go w nocy nie obudzi, a młodsza ma sen jak qrde koliber. Dla równowagi - zjada wszystko co dostanie i w niemal każdych ilościach, a starszakowi dotąd stoję nad głową żeby był uprzejmy zjeść obiad. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Lipcowa 14.01.13, 08:36 W moim świecie niemowlęta też były bezproblemowe - takie rzeczy się zdarzają nie tylko na forum Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 13.01.13, 13:44 moje dzieci przesypiają pierwsze 3 miechy, a wasze co robią że t > o taka tragedia ?), Nie śpią, na przykład. To znaczy śpią w swoim rytmie - piętnaście minut drzemki, potem wycie. Albo wycie non stop przez całą noc z jedną czy dwiema kwadransowymi drzemkami. O, ja doskonale wiedziałam, co mnie czeka, o nieprzespanych nocach też wiedziałam. Nie wiedziałam tylko, jak bardzo moje uczucia będą dalekie od zadowolenia i oksytocyno-endorfinowego haju i jak ciężko będzie mi przez to przebrnąć między innymi właśnie dlatego, że siedzę sama w domu, jest ujowa pogoda, ciemno od czternastej do ósmej dnia następnego, a moje dziecko wyje zamiast spać, tak jak Twoje. Gdyby trwało to dłużej, zapewne wylądowałabym w Tworkach. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e2 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 13.01.13, 16:59 Macierzyństwo - zajebista sprawa. Sama jestem zaskoczona jak super sie realizuje i sprawdzam jako matka. Do dziecka na początku miałam stosunek obojętny ojciec chciał niech ma. Jak kopnelo pierwszy raz to dopiero coś we mnie drgnęło ale bez przesady. Cała ciążę miałam do niego stosunek radz sobie mały jak potrafisz chodziłam na sport, saune, dzwigalam ciezary latalam samolotem i podnosilam do góry ręce. Dziecko wdzieczne ani jeden dzień mi nie było niedobrze plecy nigdy nie bolaly z dolegliwości stricte ciazowych to sikanie non stop owszem i bezsennosc. Poród lekki i krótki bez lekow dobrze wspominam. Chciałam karmić butla bo kp mnie brzydzilo 6 miesiąc karmie piersią bo jakoś sie przyzwyczailam. Chyba głownie z lenistwa. Dzieci idzie spać o 21 śpi do 12 a potem co dwie godziny do 8 szuka sobie zarcia pyszczkiem, karmie w pól śnie dosypiam sobie w dzień jak on śpi. Zawsze lubiłam sie zdarzemnac w dzień teraz mam pretekst. Rano robimy joge, w dzień bawimy sie tanczymy szukamy fajnych zabawek i akcesoriow dla matek w sieci itd. Dziecko lubi zabawki i potrafi sie samo soba zajac jak trzeba (bo lubi zabawki w przeciwieństwie dzieci które bawią sie fasola w butelce etc) wiec na umycie sie (z wlosami!) tez mam czas. Obiadkow itp nie podaje bo mnie to przerasta (marchewczka czy jabluszko i kiedy podac selera!?) czekam az male siadzie wt edy bede go blw-owac. na razie eksperymentalnie daje mu wszystko co sama jem. Po południu jak tatuś przejmuje dziecko idę sobie na fitness. Na spacery nie chodzę bo matki samobiczujace sie i licytacja kto ma gorzej, gorzej sie posypał, jest bardziej zmęczony, musiał zrezygnować z życia mnie dobijaly. Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.2 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 13.01.13, 19:24 to jakiś rodzaj depresji poporodowej hormony rożnie daja o sobie znac, tu jakby za duzo endorfin moje dziecko z tych kolkowych, nerwowo spiących w nocy, nie spiących w dzień, chodzacych po parapetach, wyrzucających wszystko z szafek, nie chcących się ubierać... czekam na moment który miło zapamiętam wredna matka ze mnie Odpowiedz Link Zgłoś
lineczkaa Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 14.01.13, 09:09 18lipcowa3 napisała: > Czy jest na sali chociaż jedna matka od początku do końca zadowolona z macierzy > ństwa? Ja jestem. > Czy to naprawdę takie skomplikowane przeżyć ten pierwszy czas z radości i zadow > oleniem, cieszyć się dzieckiem, jego zdrowiem, rozwojem? Trzeba szukać dziury w > całym? Skoro tak prosisz o tą empatię, to może sama jej trochę odszukaj w sobie. Za frustracją, złością, zmęczeniem, narzekaniem kryją się różne rzeczy. Poważne choroby, depresje, utrata pracy itp. cała masa życiowych zakrętów. A Twoje przekonanie o wspaniałości własnej, dzieci własnych i życia własnego publicznie i na forum, jak również częste podkreślanie tegoż, sugeruje, że to bliższe chceniu niż mieniu. Dobry psycholog Ci wyjaśni jak to działa. Ktoś kto ma dobre życie i jest z niego zadowolony, nie ogłasza tego i przeżywa je bez egzaltacji. >Jestem bardzo zadowolona > z macierzyństwa, od a do z, jest po prostu cudownie. Takie uczucie przezywam p > o raz 2 , tak samo było po pierwszej córce. To jak gro posiadających dzieci, ale większość z nich sobie pomnika, jak Ty z tego powodu nie stawia. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e2 Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 14.01.13, 10:32 Właśnie o takie podej scie chodzi. Jeczec można ile sie chce, narzekać ze brzuch już nie taki bardzo proszę a jak ktoś jest szczęśliwy i zadowolony (i ma co gOrsza wesołe zdrowe czyli normalne przeciętne dziecko) to od razu sobie pomnik stawia. No ale jaka to matka, przecież dopiero jak 3 wnuczek od 5ego dziecka odbierze doktorat to będzie można mówić ze sie jest matka i ze dobrze sie wychowalo... Odpowiedz Link Zgłoś
lineczkaa Re: Matką być...a to znaczy mniej więcej... 14.01.13, 12:41 ichi51e2 napisała: > Właśnie o takie podej scie chodzi. Jeczec można ile sie chce, narzekać ze brzuc > h już nie taki bardzo proszę >a jak ktoś jest szczęśliwy i zadowolony (i ma co g > Orsza wesołe zdrowe czyli normalne przeciętne dziecko) to od razu sobie pomnik > stawia. Normalne zdrowe życie, zdrowe dzieci, ogólny stan pozwalający na zadowolenie to stan naturalny. Jak ze zdrowiem i chorobą. Nie bierzesz zaświadczenia od lekarza jeśli jesteś zdrowa, tylko jeśli jesteś chora. Są również czynniki niezależne od Ciebie, jak np. niepełnosprawność własna lub dziecka. Nie chodzi o to, że to źle, że jest dobrze, ale o zdziwienie że komuś dobrze może nie być, a przecież jest tak fajnie. Mój wewnętrzny stan zadowolenia jest mój i celebruję go ja i moja rodzina. Afektuje on również na innych, chociażby w tym, że przebywanie ze mną dobrze nastraja, bo nie czuc ode mnie napiecia czy złości, ale nie robię z tego publicznego wydarzenia na wallu. Wyrażajac jednocześnie zdziwienie, że ktoś z tym co mi wychodzi naturalnie i jest źródłem radości, komuś innemu może sprawiać trudność. Latem doświadczyłam zdziwienia graniczącego z oburzeniem, że moja 7-letnia córka nie potrafi jeździć na rowerze. Otóż nie potrafi i mimo braku widocznych zewnętrznych objawów opanowanie tej wszak prostej czynności na dzień dzisiejszy jest poza jej zasięgiem. >No ale jaka to matka, przecież dopiero jak 3 wnuczek od 5ego dziecka od > bierze doktorat to będzie można mówić ze sie jest matka i ze dobrze sie wychowa > lo... A tą bzdurę to skąd wzięłaś? Odpowiedz Link Zgłoś