andymccornick
12.01.13, 19:00
Moja córka ma romans. Dziś wiem już to na pewno - przyznała się. Kojarzyłam wcześniej pewne fakty, wydarzenia, ale wydawało mi się to niemożliwe, córka ma niezwykle udane małżeństwo, uchodzą za wspaniałą, kochającą się i zgodną parę. Mój zięć jest naprawdę cudownym człowiekiem, dba o rodzinę, poświęca jej dużo czasu. Powodzi im się doskonale, mają śliczną czteroletnią córeczkę, prowadzą własną firmę, mają dom, są młodzi, zdrowi, wykształceni - naprawdę, nie wiem, czego jeszcze można chcieć od życia. I nagle córka wdaje się w romans ze sporo starszym, niezbyt atrakcyjnym mężczyzną, w dodatku żonatym i obarczonym trójką dzieci. Na moje pytanie "dlaczego?" córka mówi, że się zakochała. Że nigdy czegoś podobnego nie czuła do żadnego mężczyzny. Spotykają się kilka razy w tygodniu, głównie w restauracjach, chodzą na wystawy, do kina, na kawę. Podobno jeszcze nie uprawiali seksu, ale córka cynicznie stwierdziła, że wkrótce to się stanie. Gdy zapytałam, co dalej mówi, że nic - nie ma zamiaru się rozwodzić, jej kochanek też nie. Będą się spotykać aż im się znudzi. Na moje kategoryczne żądanie, żeby natychmiast zerwała tę znajomość córka powiedziała, że nie ma najmniejszego zamiaru, że "jej też należy się odrobina rozrywki (!!!) " i że lepiej, żeby nikt się nie dowiedział, mam trzymać buzię na kłódkę, bo przecież nie chcę, żeby moja wnuczka wychowywała się w niepełnej rodzinie. Zupełnie nie wiem, co robić. Jeśli powiem zięciowi o romansie córki małżeństwo najprawdopodobniej się rozpadnie, jeśli nie powiem - też źle. Sytuacja bez wyjścia...