narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w oczy.

13.01.13, 23:02
Bylismy dzisiaj na nartach. Moje 2 początkujące córki jeździły sobie dzisiaj z dużym entuzjazmem. Starsza 8 letnia odłączyła się od nas, pojechała w dół sama. Kiedy do niej dojechałam, siedziała na śniegu i płakała. Mówi że wjechał w nią mężczyzna, jej wypięły się narty, przekoziołkowała. On nie zatrzymał się, nie zapytał czy wszystko w porządku, nie przeprosił. Ona nie pamieta jak on wygląda, była w szoku. Zjechałyśmy do dolnej stacji, chciałam dotrzec do nagrania z monitoringu żeby gościa dorwac... Osoba z obsługi twierdzi ze nie ma kamery w tamtym miejscu.

Kiedys podobną sytuację miał mój maż. Został zepchnięty a następnie rozjechany przez innego gościa i było to działanie celowe- tak odczuł. Przekoziołkowałał kilkanaście metrów (mówił że gdyby nie był tak sprawny fizycznie jak jest mógłby tego nie przeżyc). Sprawca nawet się nie obejrzał.

I taka refleksja mnie naszła. Cóż to za sport właściwie który polega tylko i wyłącznie na wykorzystaniu siły grawitacji. Gdzie im bardziej delikwent rozlazły, objedzony albo pijany tym mu się szybciej jedzie i po prostu kosi wszystko co ma po drodze? Dziś okazuje się jeszcze ze jest bezkarny. Może zabijac innych uzytkowników stoku i nie zostanie zlapany.

I żeby nie było. Jeźdże na nartach 30 lat. Mam 35. Dziś był mój ostatni raz.
    • aniorek Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 13.01.13, 23:17
      to moze przestan tez jezdzic autem, bo na drogach jest pelno idiotow, ktorzy tez uciekaja z miejsca wypadku?

      narty to moja pasja, nie zrezygnowalabym z niej tylko dlatego, ze na stoku zdarzaja sie rozni ludzie. tym bardziej, ze narty sa kontuzjogenne i jesli sama z siebie nieszczesliwie upadniesz, tez mozesz wyladowac w szpitalu.

      kazdy sport wiaze sie z mniejszym lub wiekszym ryzykiem i nie ma sensu popadac w paranoje.
    • paliwodaj Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 14.01.13, 00:28
      ida wspolczuje dziecku , ale nawet gdyby byl tam monitoring nic bys nie zrobila.
      Ot wypadek, nikt nie mial takie zamierzen - zawsze da sie wytlumaczyc, corka cala i zdrowa chociaz przestraszona, na tym by sie skonczylo.
      Twoj wiek i lata na nartach nic tu nie wnosza
      • kanga_roo Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 14.01.13, 08:38
        mój mąż ubolewa, że w tym sezonie pewnie znowu nie pojedziemy na narty. ja jakoś mniej, chociaż jeździć bardzo lubię. ale chociaż wiem, że śmigać mogą nawet pięciolatki, wiem też, że to ryzykowna zabawa, właśnie ze względu na tzw czynnik ludzki. już na lodowisku widać, jakim zagrożeniem mogą by nieskoordynowani entuzjaści, a tam jest wszak płasko smile
    • eliszka25 Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 14.01.13, 08:45
      a ja mam zupelnie inne odczucia. narciarze sa bardzo solidarni i pomocni. jestem narciarzem hmmm, moze nie poczatkujacym, ale z pewnoscia nie swietnym. nie raz i nie dwa ktos zupelnie obcy zatrzymywal sie przy mnie na stoku, zeby pomoc wstac, kiedy sama z siebie fiknelam koziolka (umiem wstac sama, ale zawsze ktos sie zatrzymal i pytal, czy jestem cala). nigdy tez nie zdarzylo mi sie wdrapywac pod gore w poszukiwaniu narty czy kijka, ktore zgubilam podczas upadku, bo zanim zdazylam sie pozbierac, ktos juz mi je zwiozl na dol i oferowal pomoc. jak jestesmy z dzieciakami, to tak samo - zawsze ktos pyta, czy pomoc przy wyciagu, w razie potrzeby poda reke mlodemu i podciagnie do bramki itd.

      oczywiscie sa tacy, ktorzy pedza na zlamanie karku, nawet po niebieskich trasach. to mnie troche wkurza, bo choc nikt nigdy we mnie nie wjechal, to zawsze niemal dostaje zawalu, kiedy tak smignie obok. dlatego wole trasy czerwone, bo tam juz trudniej walic na kreche i mniej jest takich odwaznych. widzialam raz zderzenie dwoch narciarzy. ze stylu i predkosci jazdy domyslilam sie, ze obaj jezdzili od lat. pomogli sobie nawzajem sie pozbierac, obejrzeli "straty", podali sobie rece i pojechali dalej. mnie natomiast szczeka opadla, bo bylam pewna, ze obaj polamani.

      boje sie tylko snowboardzistow, bo to zwykle "mlodzi gniewni", ktorzy niekoniecznie maja umiejetnosci na skale swoich fantazji, a wyobrazni czesto im brakuje i potrafia rozsiasc sie cala grupka tuz za zakretem albo pare metrow ponizej szczytu gorki i wtedy trzeba ostro kombinowac, zeby takich nie rozjechac. oczywiscie to nie regula, ze wszyscy sa tacy, ale narciarze na stoku nie siadaja, wiec nawet, jak sie zatrzymaja, to ich widac.

      byc moze roznica polega na tym, ze jezdze na nartach w szwajcarii i austrii. tutaj kultura jazdy na nartach, podobnie jak samochodem, jest jednak zauwazalnie inna.
    • woman_in_love jesteś troszkę nieodpowiedzialna 14.01.13, 09:05
      Jeżdżenie na nartach w PL od popołudnia w piątek do popołudnia w niedzielę to proszenie się o kłopoty. Obłożenie i dzicz na stokach jak przed 1 listopada na drogach. Szybko, niebezpiecznie, tłoczno. Nigdy bym nie pozwoliła dzieciom jeździć w weekend w PL. Za to w tygodniu luz, spokój i kultura.
    • sumire Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 14.01.13, 11:03
      uch, wspomnień czar... w sumie to powinnam przytaknąć - spędziłam miesiąc w gipsie dzięki kolesiowi, który najechał mi na narty i pojechał dalej. ale wtedy natychmiast zareagowali ludzie obok, a pierwszym pytaniem ratownika było to, czy ktoś na mnie wpadł.
      z drugiej strony, odkąd powypadkowo przeniosłam się na stoki mniej oblegane, przestałam jeździć na narty w niedziele, odkrywam zgoła inny świat. absolutnie nie zrezygnowałabym z nart całkowicie, bo je uwielbiam, choć z rozwalonym kolanem jeżdżę sobie powoli i zachowawczo. ale wybieram miejsca, w których tak się da i w których nie ma szarżujących samców alfa na sprzęcie, nad którym nie panują (zwłaszcza po piwku z wiśniówką).
    • volta2 Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 14.01.13, 12:53
      no cóż, odkrywcza nie będę

      i jak większość dziewczyn
      w łikendy można sie wybrać na stok - bez dziecka!!! nawet doświadczonego narciarzyka

      poza łikendem, poza dniami świątecznymi w polsce nie jest tak tragicznie, oczywiście jeśli jedzie się z młodymi - wybierać należy niszowe stacje, mało popularne, bazujące na miejscowych bardziej niż młodych bogatych z wielkich miast.

      a tak w ogóle - to polecam udać się poza kraj, wówczas może gestorzy ośrodków zrobią coś dla poprawy bezpieczeństwa - bo ustawienie 4 osobowej kanapy na jednen 1000 metrowy stok zawsze będzie kończyć się zniechęceniem do narciarstwa. do tego brak patroli! i brak kar w postaci rekwirowania karnetu!!!

      my w seznonie świąteczno noworocznym woleliśmy zostać w wawie niż jechać w góry na narty, to pod żadnym warunkiem nie jest dobry okres, ze względu na możliwość wypadku i zerową przyjemność z rekreacji, która kończy się już na parkinku i obserwacji, jak długa jest kolejka do wyciągu.
      a jak jest w polsce z kulturą jazdy to nie wiem, bo nie jeżdżę od dawna tak, by wymagać pomocy, a dzieci na polskie trasy nie wpuszczam.

    • agniech30 Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 14.01.13, 15:46
      A ja jednego nie rozumiem - jak można poczatkującej 8-latce pozwolić jeździć samej??? Też jeździmy na nartach razem z córkami (w wieku 9 i 11 lat), od kilku sezonów jeżdżę z nimi w zasadzie sama, bo mąż sobie kolano (na nartach właśnie) załatwił, i jeszcze mi się nigdy nie zdarzyło nie mieć ich na oku. Nie znaczy to, że cały czas jeżdżę tuż obok nich, ale zawsze mam je w zasięgu wzroku, patrzę z góry, żeby właśnie w razie konieczności móc interweniować. Gdybyś była obok niej, wiedziałabyś, co się stało...
    • to_ja_tola Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 14.01.13, 15:48
      yyy,chyba przesadzasz?nie sądzisz.
      I co byś kolesiowi zrobiła?
    • pelissa81 Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 14.01.13, 15:49
      Ku przestrodze
      piekielni.pl/45266
      "Być może to nie takie piekielne,chociaż jakby się głębiej zastanowić.. ale ja już dosłownie apeluję wszędzie gdzie się da. Znowu będzie o tym, jak ludzie jadąc na stok zapominają rozumu i kultury. I teraz już nie będę dzielić na "snowboardzistów i narciarzy", nie po dzisiejszym zdarzeniu.

      Dzisiaj wieczorem na zatłoczonym stoku zginął 5-letni chłopiec. Jakiś narciarz tak niefortunnie w niego wjechał,że przebił chłopcu jedną z nart plecy, przez brzuch. Na wylot. Nie zdziwię się, jeśli powiedzą o tym wkrótce w tv. Chłopczyk się wykrwawił zanim dotarła pomoc, w kilka minut. I nie, to nie wina narciarza, ani chłopczyka. Po prostu młody siedział tuż przed hopką, tyłem do niej, zasłaniała go. Narciarz zbyt rozpędzony, nie widział go i skoczył, dopiero w locie go zauważył, a nie było możliwości żeby się zatrzymał. I teraz drodzy rodzice, którzy zabieracie na stok swoje dziecko! Po pierwsze, proszę Was, nauczcie pociechę zachowania na stoku, (i co się tyczy również starszych miłośników nart/deski), LUDZIE jeśli upadniecie/coś wam się stanie z wiązaniem czy z czymś innym, zejdźcie na bok, od razu! W chwilę przed tą sytuacją z chłopcem, wjechałam w plecy jakiegoś snowboardzisty, który siedział sobie ze stoickim spokojem na środku stoku, pod hopką. Trzeba było wzywać pogotowie, facet miał duże szczęście, bo mógł stracić kręgosłup.

      Po drugie, nie wiem jakim trzeba być osłem i debilem, żeby zostawiać dziecko, ledwo odstające od ziemi, na wielkim, oblodzonym stoku, wśród tylu ludzi, albo UCZENIA jazdy takiego brzdąca. To jest zagrożenie dla innych i dla niego samego, od nauki są specjalnie do tego przystosowane stoki! Wielka góra, tłum ludzi i jedzie taki "wyrostek" na strzałę, zagradzając drogę innym, którzy się produkują jak tylko mogą, żeby nie wjechać w to dziecko. Narciarze, snowboardziści, używajmy mózgu, żeby jazda była przyjemna, a nie żeby była katorgą!

      I to tyle, bo już mam dość wrażeń na dziś, weźcie sobie te słowa do serca."
    • jowita771 Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 14.01.13, 16:00
      Kiedyś podpity gó...arz dostał po pysku dość ostro od narzeczonego pani, którą groźnie potrącił. Panią zwieźli ze stoku ratownicy.
      A mnie się kiedyś zdarzyło, że snowbordzista wyskoczył mi na wysokości oczu. Jakbym była o metr dalej, to bi mi ściął pól głowy.
      • heca7 Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 14.01.13, 16:49
        Rozumiem złość na faceta, że potrącił i pojechał ale żeby zaraz "zabierać zabawki i iść do innej piaskownicy" ? Po 30 latach rzucać narty? Ja 15 lat temu miałam wypadek na Wale Miedzeszyńskim. Pijany kierowca (miał odebrane PJ) jadąc pożyczonym samochodem wyskoczył nagle z przeciwka na mój pas. Zimą. Wyszłam bez szwanku ale samochód był totalnie skasowany (tico) i jakoś jeżdżę nadal.
        Ja mam 3 dzieci , od tego roku już wszystkie jeżdżą na nartach, nikt na nich nie wpadł ani na mnie, ani na męża. Albo trafiliście pechowo albo ruch był zbyt wielki. My zawsze jeździmy przed świętami. Wtedy jest mniejszy ruch.
    • lilly_about Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 14.01.13, 16:58
      A czemu to twój ostatni raz? Przecież to normalne, że na stoku należy uważać na innych zjeżdżających. Nie przesadzasz lekko?
    • mary_lu Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 14.01.13, 17:15
      Wszędzie zdarzają się takie rzeczy. Mnie w 9 miesiącu ciąży, w galerii handlowej, na ruchomych schodach, staranował uciekający ze sklepu złodziej. Gdyby mnie maż nie złapał, spadłabym z kilku metrów.

      Mojego trzylatka minął o włos rozpędzony rowerzysta, który na skomplikowanych rozjazdach pomylił chodnik ze ścieżką rowerową. Gdyby ktoś go w ostatniej chwili nie odepchnął, nie wiem, co by zostało z dziecka...
    • zdzisnadzis Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 14.01.13, 18:31
      A ja mam pytanie odnośnie tego, jaką trasa zjeżdżałaś z początkujacymi córkami??
      • ida771 Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 14.01.13, 19:19

        łatwą.
        i taką szaleńcy jadą na kreskę.
        • arwena_11 Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 14.01.13, 19:34
          Dlatego my nie jeździmy w Polsce. W Austrii każdy musi mieć obowiązkowe ubezpieczenie narciarskie, trasy dobrze przygotowane, Na tych dla początkujących nie ma szaleńców, bo cały czas są obserwowane. Jeździmy z dziećmi od kilku ładnych lat i nie było problemów. Raz jeden ja miałam wypadek, bo Rosjanin bardzo się spieszył do wyciągu i zaczepił mi nartę, w wyniku czego wykręcilam kolano. Zamiast jeździć to leżałam w łóżku. Na szczęscie po wizycie u lekarza zwrócono mi za karnet, a wizytę ściągnięto z polisy sprawcy.
    • suazi1 Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 15.01.13, 18:00
      Ale co, na narty się obrażasz? Problem leży nie w specyfice narciarstwa, ale w chamstwie ludzi go uprawiajacych. A że Polaczki są chamami nie tylko na stokach, to wiadomo...
      • k1234561 Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 15.01.13, 19:15
        Od czasu wypadku mojej mamy na stoku,a właściwie na tzw.oślej łączce,którą kończył się stok,gdzie wjechała w nią młoda,gniewna snowboardzistka,nie jeździmy w Polsce.
        To jakaś masakra co się u nas dzieje.Ja zjeżdżając na nartach musiałam patrzeć przed siebie i za siebie,czy jakiś rozpędzony debil nie jedzie prosto na mnie.Dlatego jak tylko córka nauczyła się jeździć i dobrze załapała o co chodzi,przestaliśmy korzystać z polskich tras zjazdowych.
        Dodam,że kontuzja mojej mamy to było złamanie szyjki kości udowej,a mama nie była początkującą narciarką.Owa snowboardzistka,nawet się na leżącą osobę,którą potrąciła nie obejrzała,nawet słowa przepraszam nie było...szkoda gadać.
        Chamstwo i debilizm to na naszych stokach wyżyny osiągają.
        • ywwy Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 15.01.13, 21:12
          A od kiedy to w Austrii i Włoszech nie zdarzają się wypadki na stokach???

          Chyba od kiedy wyjeżdżają tam świetnie jeżdżący Polacy!

          Myślę, że najbezpieczniej jest dla Was w Turcjismile
          • arwena_11 Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 15.01.13, 22:07
            Zdarzają się oczywiście. Ale nikt nie zostawia poszkodowanego samemu sobie. Osoby pracujące na trasach obserwują co się dzieje, a nie gadają przez telefon. No i każdy ma polisę, więc jest z czego ściągać odszkodowanie,
            • drzwi_do_lasu Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 16.01.13, 02:18

              arweno, skąd przekonanie o tym, że na stokach za granicą 'każdy ma polisę'?
              To jest dobrowolne ubezpieczenie, możliwe tak w kraju, jak i poza nim.

              Btw: zgadzam się z opinią, że jazda po naszych stokach w weekendy i swieta to poroniony pomysł i proszenie sie o kalectwo. Tłok to powod pierwszy i zasadniczy, ale tez sama konstrukcja gorek ma znaczenie: krotki stok, widoczny z dolu, na dole bar z tarasem, na tarasie widownia - to trza docisnac i sie 'popisac' przed gawiedzią. Smutne, to ale prawdziwe i na alpejskich czy dolomickich stokach niespotykane. A skoro mnostwo nas wyjezdza poslizgac sie za granice to znaczy tylko jedno: debile nie wyjezdzaja z kraju, co w sumie logiczne - nie stac ich + nie umieja bluzgac w obcym jezyku. No bo co innego?
              • volta2 Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 16.01.13, 03:03
                debile nie wyjezdzaja z kraju, co w sumie logiczne - nie stac ich
                > + nie umieja bluzgac w obcym jezyku. No bo co innego?

                a ja myślę, że debile jak są u siebie to jest jak jest, a na gościnnych występach zagramanicznych to brak pewności, nowość ośrodka, właśnie nieznajomość niemieckiego/włoskiego/francuskiego powoduje spuszczenie powietrza i spuszczenie z tonu.

                do tego należy dodać że towarzycho jedzie na czarną trasę, a tam już są umiejętności wymagane konkretne i trzeba się skupić, na polskim stoku można jechać jak debil a na trasie alberto tomby debilowanie grozi kalectwem - więc się nie ma jak popisać.

                no i jednak od paru lat mówi się wyraźnie o tym, że rekwirują karnety za jazdę po pijaku(ale drogawo, więc też tak na stoku nie chleją, tylko robią polską wódzię wieczorem na kwaterce) i za brawurę. a karnet też drogi zwykle.

                ja mam przerwę w alpach od roku 2009 i nie wiem, co zastaniemy, czego się spodziewać, szukam familijnego ośrodka, wyjazd za chwilę a ja nie wiem, gdzie jechaćsmile
                • arwena_11 Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 16.01.13, 10:57
                  Z tego co słyszałam to w Austrii taka polisa jest obowiązkowa. My wynajmując apartamenty przez Interhome musimy przedstawić im taką polisę na czas pobytu w Austrii.
                  • drzwi_do_lasu Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 17.01.13, 22:18
                    Arweno, Interhome ma obowiazkowe polisy powiazane z oferta, wiele innych biur rowniez, tyle, ze te polisy NIC CI NIE DAJA - przeczytalas umowe? Jak sie poslizniesz na schodach pensjonatu i zlamiesz noge to owszem, zaplaca, najmniejsza kolizja na stoku... masz jeno EKUZ + inne sensowne, dobrowolne ubezpieczenie. Z interhome'm to dziala.. diuna.. i-diuna/diune jakos tak podobnie to ubezpieczenie z nazwy brzmi?
              • sumire Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 16.01.13, 12:27
                tu nawet nie chodzi o to, że nie stać - bo koszty są coraz bardziej zbliżone. tydzień na Podhalu potrafi kosztować fortunę. osobiście, na bazie własnych obserwacji wnioskuję, że chodzi w dużej mierze o odpowiedzialność i związane z nią konsekwencje. w PL nie musisz kupować ubezpieczeń. wjedziesz w kogoś, no to wjedziesz. ktoś wjedzie w Ciebie, no to wjedzie. wyjedziesz/wyjdziesz poza szlak i zgubisz się lub porwie Cię lawina - trudno. najwyżej sobie po ratowników zadzwonisz (jeśli oczywiście będziesz w stanie). a oni muszą ściągnąć na dół każdego, niechby zalanego w sztok kozaka, co chciał się popisać przed towarzystwem.
                jestem zdania, że gdyby ktoś wreszcie ośmielił się podjąć decyzję o wprowadzeniu opłat za akcje ratunkowe w górach i tym samym obowiązkowych ubezpieczeń - chojractwa na stokach i szlakach byłoby znacznie mniej.
                • drzwi_do_lasu Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 17.01.13, 22:37
                  sumire---> nigdzie (a na pewno w austrii, wloszech, francji i szwajcarii) nie masz obowiazku kupienia polisy - stad moje pytanie do arweny wczesniejsze. Ubezpieczenie 'na narty' jest dobrowolne i sensowne, tyle, ze warto sie zapoznac z warunkami takich umow. Wiekszosc z nich rekreacyjne uprawianie narciarstwa traktuje jako sport ekstemalny i nie ponosi odpowiedzialnosci z tego tytulu.
                  "a oni muszą ściągnąć na dół każdego, niechby zalanego w sztok kozaka, co chciał się popisać przed towarzystwem" - owszem, z tego co mi wiadomo, to tylko w Polsce mozna calkiem darmo zapewnic sobie transport helikopterem ze stoku. Wszedzie trzeba za to zaplacic (chyba, ze sensowna polisa).Tez jestem zdania, ze u nas powinno byc, jak wszedzie.
    • drinkit Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 16.01.13, 12:59
      Ja Ciebie rozumiem. Sama kilka lat temu skończyłam z narciarstwem zjazdowym m.in. ze względu na mało przyjemną atmosferę na stoku i towarzystwo innych narciarzy. Nie żałuję, energię przerzuciłam na inne sporty.
      Sa ludzie dla których nie jest to kwestia istotna, mnie to irytowało. Na tyle żeby się z dechami (na których jeździłam od dziecka) pożegnać.
      • dixi Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 16.01.13, 13:28
        wreszcie widzę dyskusję nad fenomenem narciarstwa zjazdowego którego absolutnie nie rozumiem, więc się włączę;
        od zawsze zastanawia mnie co ludzie w tym widzą, po pierwsze niebezpieczne jak diabli - powyżej wiele na ten temat; po drugie - pomijając kwestię niebezpieczeń stwa byłoby może i n fajnie, gdyby nie przeładowane z reguły stoki, długaśne kolejki do wyciągów aby potem przez minutę -dwie odbyć zjazd, cała ta bazarowa atmosfera wokół stoku, odbijanie karnetów, no cyrk dla mnie ...
        z podobnych względów nienawidzę aquaparków;
        pewnie byłabym w stanie zmienić poglądy mając możliwość szusowania czy oddawania się uciechom wodnym w zwykłe dni powszednie w godzinach przedpołudniowych - może na emeryturze... big_grin
        kocham za to narty biegowe - zakładam, robię parę km we własnym tempie mając kontrolę nad tym co się dzieje, tłoku nie ma nawet w ferie... naprawde się relaksuję smile
        • volta2 Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 16.01.13, 14:04
          aby potem przez minutę -dwie odbyć zjazd, cała ta bazarow
          > a atmosfera wokół stoku, odbijanie karnetów,

          dla miłośnika nart też są to realne problemy, więc żeby się ich pozbyć, nie jeździ w polsce.

          u mnie doszło do tego, że wolałam siedzieć w domu w mieście z dziećmi zamiast wyjechać na polskie stoki. lepiej raz do roku za granicę - tam się jeździ i stoi odwrotnie proporcjonalnie niż u nas.
          ja jeździłam w małym ośrodku w gruzji - w tygodniu może 100 osób na ośrodek, zjazd ze szczytu do chałupy z przystankami na widoki i odsapnięcie trwał pół godziny. raptem zjazd z 3300 na 2000 metrów. oczywiście jazda sportowa szła dużo szybciej, ale jak się jedzie z dziećmi to trzeba się czasem za nimi obejrzeć, ktoś musi na kogoś poczekać. ale dalej jest to jazda a nie kolejka do wyciągu z calymi atrakcjami(pety, przekleństwa jako przecinki, wpychanie się)

          chyba doszłam do podobnego etapu co ty, czyli rezygnacji - z tym że jeszcze szukam alternatywy poza krajem, u nas już mnie nic nie cieszy(może poza krynicą poza sezonem właśnie)

          • sumire Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 16.01.13, 14:45
            Gruzjaaaa! serce zrazu żywiej zabiło smile
            gdzie w tej Gruzji? nikomu nie powiem i obiecuję szusować tam spokojnie i na luzie, zresztą inaczej już nie mogę, ale będę wdzięczna za szepnięcie, gdzie tak smile
    • xxe-lka Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 16.01.13, 15:15
      e tammm żeby od razu rezygnować
      wystarczy lepiej dobierać lokalizację, porę wyjazdu i niekoniecznie puszczać słabo jeżdżące kilkulatki samopas
      • drzwi_do_lasu Re: narciarstwo (zjazdowe)- spójrzmy prawdzie w o 17.01.13, 22:47
        rezygnowanie z tego superpieknego sportu nie ma najmniejszego sensu.
        Nie mozna tez wyrabiac i propoagowac opinii na temat majac do czynienia jedynie z krajowymi stokami.
        Od osmiu lat jezdze, od siedmiu omijam rodzime resorty. Bo sie boje. Dziecko me smiga doskonale, ale na kraj ma zakaz - place za ferie we wloszech, austrii. u nas sie nie da i dlugo jeszcze nie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja