Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas

15.01.13, 06:18
swojej choroby? Choruję bardzo rzadko, podczas pięciu lat życia mojego syna zdarzały mi się zaledwie drobne przeziębienia, nie wymagające leżenia w łóżku. Niestety, ponieważ się starzeję (za tydzień stuknie mi czterdziecha) zaczęłam chorować - zaczęło się od świąt, całe przeleżałam plackiem w łóżku, na szczęście dzieckiem miał się kto zająć. Teraz znów jestem chora - tym razem grypa żołądkowa, od niedzieli. Ledwo łażę, temperatura wczoraj 39 st.,wymioty, biegunka, a muszę zawieźć dziecko do przedszkola (25km w jedną stronę) odebrać, przygotować jakiś posiłek itp. Nie mówiąc o tym, że dziecko domaga się uwagi. Nie mam nikogo do pomocy, mąż na wyjeździe, mieszkam za miastem, żadnej rodziny, nic - nie ma kto pomóc. Jak sobie radzicie w takiej sytuacji?
    • myszmusia Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 06:49
      normalnie - jak musiałam to musiałam.

      A ty? moze nianie dorywczo sprobuj poszukac?
      • deelandra Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 07:34

        > normalnie - jak musiałam to musiałam.
        takoż samiuśko
      • beatulek Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 11:16
        myszmusia napisała:

        > normalnie - jak musiałam to musiałam.

        To się sprawdzało przy np. grypie z gorączką. Jak leżałam z wielkim bóle w klatce piersiowej i tachykardią to był kosmos... zadzwonić po karetkę, zabiorą mnie do szpitala i co wtedy z dzieckiem czy nie dzwonić po karetkę ale to wyraźnie serce wiec jak mi się coś stanie w domu to co z dzieckiem? Wstać i zrobić dziecku jeść - na siłę dałabym rade ale zmiana pozycji może być niebezpieczna.. opiekę do dziecka udało mi się znaleźć po 5 godzinach takiego leżenia. Za to na całe dwa tygodnie mojego pobytu w szpitalu.
    • kocianna Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 07:52
      Proszę o pomoc sąsiadów. To życzliwi ludzie i pomogli by nawet gdyby nie mieli dziecka w tej samej szkole. Mogłabym nawet zostawić Młodą na noc. W wersji minimum: odprowadzą do szkoły i do domu, zrobią zakupy. Gotowanie ograniczam do minimum, wychowywanie też - trzy dni przed Mini-Mini w takiej sytuacji to nie jest przestępstwo, a skutecznie zajmuje dzieciaka, zwłaszcza jeśli TV na codzień ograniczony.

      Oczywiście, jeśli muszę, to muszę.
      Ale nauczyłam się stosunkowo niedawno prosić o pomoc i bardzo mi z tym dobrze. Rewanżuję się np. fajną kolacją dla sąsiadów, czy opieką nad ich dziećmi, żeby mogli wyjść wieczorem.
    • kikimora78 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 08:04
      Ja bym dziecko zostawiła w domu. Nie jechałabym 2 x 25 km z biegunką - i to jeszcze w porze korków na drodze...
    • maggorlo Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 08:22
      Jakoś...
      Szczęśliwie większość chorób przechodziłam wspólnie z dzieckiem - obie leżałyśmy z gorączkami. Ale było kilka odstępstw od tej reguły i na samo wspomnienie robi mi się słabo. Jak córka miała niecały rok dziabnęła mnie fikającą nogą w oko. Miałam całe opuchnięte a drugie z bólu samoczynnie się zamykało. Do okulisty szłam trzymając w górze palcem powiekę tego zdrowego żeby cokolwiek widzieć. Potem przez 2 dni wszystko w domu robiłam jedną ręką, bo druga zajęta była otwieraniem oka. Wszystkie czynności urosły do prawie-niewykonywalnych. Wobraź sobie zwykłe krojenie bułki na pół.... Ciężko jedną rękną więc przytrzymyjąc powiekę wymierzałam pozycję noża na bułce, potem puszczałam oko, łapałam drugą ręką pieczywo i ciachałam. Nie wiem jakim cudem nie urąbałam sobie paluchów. Kompletne wariactwo smile Ale najbardziej załamałam się jak już zaczęłam normalnie widzieć i zobaczyłam stan do którego doprowadziłam dom.

      Grypę żoładkową też wspominam z "sentymentem". Nie miałam siły zawozić córki do przedszkola, zemdlałabym za kierownicą. Ale jeść dziecku dać trzeba. Robiłam obiad na raty, bo każdy dłuższy kontakt z zapachami kuchennymi kończyłam szybkim biegiem wzdłóż ściany do toalety. Każde "Mamo, pobawisz się ze mną?" mnie osłabiało, puszczałam w kółko bajki na dvd. Mało wychowawcze, ale na nic więcej nie miałam sił.
      Nauczyłam się odpuszczać - nie jestem cyborgiem i czasami mogę nie móc wink
    • zebra12 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 08:27
      Jak były małe to nie było łatwo. Radziłam sobie tak, jak dziewczyny. Czasem pomagał mi mój tata.
    • izak31 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 08:37
      A wiecie,że małżonkowi przysługuje zwolnienie na opiekę nad współmałżonkiem? Jest to okreslona liczba dni w roku.
    • agni71 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 08:37
      Odkąd mam dzieci, to jakos nie choruję z wysoką gorączką. Zdarzyło się raz, przy anginie, ale wtedy mąz mógł przejąć w całości moje obowiązki. Na pewno przy mojej wysokiej gorączce czy biegunce nie tel;epałabym się z dzieckiem do przedszkola, do szkoły - może poprosiabym jakiegoś rodzica o odwiezienie i przywiezienie (to akurat czysto teoretyczne rozważania, bo, poza pierwszoklasistką, pozostałe dzieci same chodzą do i ze szkoły).
      Mam dolegliwości ortopedyczne i te czasem mi utrudniają normalne funkcjonowanie, ale, jak pisano wyżej, jak muszę, to muszę i tyle.
      • ledzeppelin3 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 09:12
        4 dzieci w wieku od rok i 10 miesięcy do 8 lat
        u mnie- zlecialam ze schodów, skutek-rozerwana torebka stawowa stawu skokowego i zwichnięty staw barkowy, unieruchomienie stawu skokowego na 4 tygodnie
        Dzieci woził do szkoły mąż i przywoziły kolezanki
        Małe jadły co niebądź i oglądały minimini i grały w na laptopie w yummy non stop
        Jak nie było transportu, wszystkie dzieci miały wolne w domu
        do tego pani sprzątająca raz w tygodniu i czasem moj ojciec przyjeżdżał (mama była akurat na chemioterapii)
        Był program minimum wdrozony, czyli w tych samych ubraniach 3 dni, telewizor i komp w roli niańki, jedzenie zupy brokułowej 3 dni na śniadanie, obiad i kolacje, pizza na telefon, zakupy na telefon
        Nic się dzieciom nie stało, przeżyły i nie maja trwalej traumy
      • myszmusia Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 15:26
        Moja do przedszkola nie chodzila, ale nie wiem czy przy zwyklej gypie itp czasem nie wygodniej niz musiec byc cala dobe z dzieckiem zawiesc je na pol dnia do przedszkola. Ja musialam sobie radzic calodobowo sama czasem.
    • lauren6 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 09:12
      Na takie okoliczności wymyślono zwolnienie z pracy na opiekę nad chorym małżonkiem. Raz byłam bardzo chora. Mąż przejął całość obowiązków, a dziecko cały czas chodziło do przedszkola, żeby zminimalizować czas przebywania u nas w domu z zarazkami. Żadne z nich na szczęście się ode mnie nie zaraziło.
      • klamerka88 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 09:28
        a jak kobita sama dziecko wychowuje albo facet na emigracji to zwolnienie mało przydatne...
        tak na szybko teraz już to albo zostaw dzieciaczka w domu jeśli mało absorbujący,pogląda bajki porobi troche bałaganu i czas zleci...
        a co do spraw życiowych to hmmm jeśli masz możliwość jedzenie zakupy na telefon apteka na tel też sie znajdzie no i hmm z własnego doświadczenia dobrze jest trzymac w domu np.pare obiadów zamrożonych albo chociaż pare słoików żeby coś tam w ekspresie przygotować.
        leż dużo pij i odpoczywaj niech sobie dzieciaczek porządzi domem przez pare dni a ty sie doprowadz do stanu używalnosci
    • sarling Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 09:20
      Najczęściej jedno dziecko sprzedaję lub sama przenoszę się na 2-3 do mamy, a z dziećmi zostaje mąż. Nie, nie, nie gratulujcie mi zaradności, niestety - nie mamy bidetu...
      • ledzeppelin3 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 09:24
        Zwolnienie na opiekę mój mąż mogł wziąć najwcześniej po 2 tygodniach mojej choroby- gorący okres w robocie (tak bywa w niektorych pracach, nie pracuje w budżetówce dodam dla ulatwienia)
    • kropkacom Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 09:28
      Włączony program minimum i mąż robi co może.
    • echtom Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 09:29
      Z pięciolatkiem nie przerabiałam, tylko raz z niemowlakiem, a raz z trójeczką w wieku 6, 8 i 10 lat. W obu przypadkach zapalenie oskrzeli z wysoką gorączką. Z niemowlakiem po prostu leżałam przez cały dzień na tapczanie, trójeczka starszych ładnie się sobą zajęła, sąsiadka tylko przynosiła mi obiady. W Twoim przypadku odpuściłabym wożenie do przedszkola, a obiady ograniczyła do "dania w 5 minut". I tak jak już ktoś napisał, puszczać dzieciakowi bajki albo rzucić klocki, coś do rysowania itp. Btw. zdziwiłam się, że powiązałaś swoje chorowanie z wiekiem - ostatni raz rozłożyłam się 12 lat temu, kiedy miałam 36 lat.
    • guderianka Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 09:30
      Nie wiem, prawie nie choruję. Przez kilkanaście lat zmoglo mnie dwa razy-raz gorączka i grypopodobne samopoczucie-dziećmi zajął się Mąz, drugi raz-zawroty głowy na tle neurologicznym-też zajmował się Mąż.
    • chipsi Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 09:32
      Nie zazdroszczę. W Twojej sytuacji zostawiłabym dziecko w domu. Ja na szczęście jestem z patologii wink - mieszkam w jednym domu z rodzicami więc ma mi kto pomóc. Do tego jestem złą żoną i terroryzuje męża żeby wziął wolne gdy naprawdę zachoruję. Ostatecznie mam szwagra lub brata do dyspozycji (ckliwie opowiem że rzucą wszystko by mi pomóc tongue_out)
    • beverly1985 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 10:16
      Nigdy nie jestem sama samiuteńka w potrzebie. Mam przede wszystkim męża (który raczej nie pojedzie na żaden wyjazd, jeśli ja leżę w łózku a ktoś musi się zająć dzieckiem), rodzeństwo, znajomych. W razie czego moja mama lub tesciowa dojadą te 200 km, ale pomogą.
      Gdyby nic już nie było- opiekunka z jakiejs agencji opieki 24h, ale jeszcze nie zdarzyło mi się zamawiać takiej.
      • kanga_roo Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 10:37
        najgorzej wspominam zapalenie oskrzeli, kiedy moje dziecię miało jakieś 10 miesięcy. ja nie miałam siły ruszyć się z kanapy, a on był na tyle duży, że chodził przy meblach, i trzeba go było pilnować non stop. zrobilam mu kojec w pokoju, dostawiony do mojej kanapy, i starałam się przetrwać do powrotu męża z pracy. do dziś nie wiem, czemu się tak męczyłam, i nie poprosiłam o pomoc moich rodziców - może też byli chorzy?
        jedno jest pewne - dla mnie, kiedy jestem chora, nie ma opcji odwiezienia dziecka do przedszkola, czy to 25 km, czy 500 m; jeśli jestem w stanie tego dokonać, to nie uważam, bym była specjalnie chora. no i - kiedy padnę i leżę, wszystkim zajmuje się mąż. na szczęście takie stany są u mnie baaardzo rzadkie, na ogół szybko się regeneruję.
      • aga_sama Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 10:44
        Ja też wstawiam program minimum. Teraz przed świętami zmogło nas oboje. Dziecko dojeżdża do szkoły 2 kilometry, ja rano zawoziłam, żebyśmy mogli się wyleżeć. Przyznam się, że któregoś dnia zastanawiałam się w gorączce, czy mu nie załatwić dowozu dla niepełnosprawnych... Młody siedział długo w świetlicy.
        Obiady musiałam gotować, bo nie dania w 5 minut bez glutenu i mleka, ale nastawiłam rosół na 3 dni jednego dnia, drugiego usmażyłam górę naleśników, a potem syn jechał na ryżu z jabłkami i pulpetach z zamrażalnika.
        Odpuściłam część zajęć dodatkowych, ale dzielnie poszłam na sanki. I przeziębiłam grypę - bez sensu.
    • koza_w_rajtuzach Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 10:59
      Mam syna, który siedzi ze mną w domu, bo nie dostał się do żadnego z przedszkoli, oraz córkę, która ostatni rok uczęszcza do zerówki. Do przedszkola mamy 30 minut pieszo, w obie strony to godzina, a jak syn idzie pieszo, to cała wyprawa zajmuje nam 1,5 godziny. O 13-ej godzinie odbieram córkę, więc teoretycznie powinnam mieć 5 godzin dla siebie, ale przeważnie dopiero o 9-ej jestem w domu po odprowadzeniu jej, a wychodzę po nią o 12:30 jeśli syn jedzie wózkiem, lub o 12 jeśli syn idzie pieszo, co daje mi 3-3,5 godziny na odpoczynek w domu podczas choroby, a wiadomo jaki to jest odpoczynek z dzieckiem. Tyle samo "czynnego" odpoczynku z dzieckiem, co latania do przedszkola i z powrotem, więc dla mnie jedynym rozwiązaniem tej sytuacji jest pozostawienie starszego dziecka w domu. Oświadczam, że jestem chora, jeśli mnie chcą koniecznie, to mogą się obok mnie położyć i wziąć pod uwagę, że się zarażą albo po prostu zająć się sobą, pobawić się itd. Jeśli mam grypę żołądkową, to mogę im zrobić coś szybkiego (płatki z mlekiem, kanapki), ale ponieważ same to potrafią, to same sobie radzą, do tego zjedzą jakiś jogurt czy coś tam. Na obiad mogą liczyć, jak tata wróci z pracy i kupi coś po drodze ciepłego, bo przy grypie żołądkowej obiadu im nie ugotuję.
      No więc ja tak sobie radzę. Próbuję odpoczywać pomimo dzieci. Na szczęście raczej nie choruję.
    • kura17 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 11:13
      my z mezem kiedys dosc powaznie sie pochorowalismy w tym samym czasie. mielismy jedno dziecko, jeszcze nie w przedszkolu. mieszkamy daleko od rodziny, kilka dni trzeba bylo przetrwac... na szczescie bylo lato, ladna pogoda i nie za goraco. to z nas, ktore mialo mniejsza goraczke (mierzlismy komisyjnie wink) bralo syna na plac zabaw, on sie bawil, a rodzic zdychal na laweczce w cieniu. potem jakis byle-jaki posilek i od nowa, z "tym drugim" smile

      nie ma latwych rozwiazan czasem. dobrze byloby miec namiar na jakas osobe, ktora sie zajmie dzieckiem w dramatycznej sytuacji, ale nie zawsze jest to wykonalne. i nie zawsze sie o tym myli, gdy akurat nic sie nie dzieje.

      ja kiedys w domu mialam meza i dziecko ze swinska grypa, drugie dziecko z zapaleniem krtani, tylko ja bylam zdrowa. bardzo sie balam, ze zachoruje... moja mama mogla dojechac w min. 12 godzin (1000 km od nas), nasi sasiedzi to albo starsi ludzie, albo rodziny z dziecmi (czyli grupy ryzyka przy swinskiej grypie...). przyjaciel meza chorowity, obiecal dowozic jedzenie, ale z dostawa "pod drzwi" - bal sie wchodzic do mieszkania...
      na szczescie nie zachorowalam wtedy smile za to po 2 tygodniach polozylam sie do lozka na ponad 2 tygodnie, z czyms "banalnym" - organizm musial odreagowac wink
    • kalanchoee Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 11:36
      Ja mam nadzieję kończę chorować, jeszcze wczoraj razem z dzieckiem lezałam z 40 stopniową gorączką . W tym roku jego i moja choroba się pokryły. Gotuje mąż po powrocie z pracy choć ani ja ani dziecko nie mamy na nic apetytu. Niestety w zeszłym roku popełniłam ten bład i zamiast wyleżeć i wypocic chorobę odbierałam ledwo żywa dziecko z przedszkola. W trzaskające mrozy z gorączka i kaszlem rozrywającym płuca - średni pomysł. Nabawiłam się powikłań i chora byłam do kwietnia. A tak wystarczyło wszystko chrzanić, bo zdrowie jest najważniejsze i dziecko z przedszkola zwolnić, nic by mu się nie stało, a ja po tygodniu bym wyzdrowiała.
    • aguila_negra Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 11:44
      > Nie mam nikogo
      > do pomocy, [...] żadnej rodziny, nic - nie ma
      > kto pomóc. Jak sobie radzicie w takiej sytuacji?

      W takich wyjątkowych przypadkach mam do pomocy rodzinę.
      Ale wiesz, ja w odróżnieniu od Ciebie spędzam z nią Wigilię.
      Może tutaj tkwi sedno problemu.
      • foxanka Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 12:22
        heheheh a wszyscy znajomi się pukali w głowę czemu kupuję mieszkanie w tej samej dzielnicy co rodzice i teściowie. Ja wiem czemu- jak jestem chora to opiekę nad małą przejmuje ktoś z rodziców albo teściów. Mogę sobie chorować, dziecko zadbane, wybawione, nakarmione a i mną się zaopiekują smile Wprawdzie chora byłam raz ale właśnie uświadomiłam sobie jakie mam szczęście smile
        Dzielne jesteście dziewczyny smile
    • lily-evans01 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 12:08
      A nie lepiej raz tego dziecka do przedszkola nie zaprowadzić i dojść do siebie? W jelitówce każdy następny dzień jest lepszy, jak już minie ostra faza.
      Musisz mieć pomrożone porcje czegoś, mrożonki na zupy, szybkie kasze typu kuskus, coś nad czym nie będziesz godzinami stała. Pieczywo też.
      Chorujesz, to tylko wyciągasz i odgrzewasz. Jak jesteś zdrowa, musisz pamiętać o uzupełnieniu zapasu - na ile dni, to już tylko Ty wiesz (pewnie średnio od 3 do 7).
      A dziecko niestety może faktycznie posiedzieć przed min imini, jak to już poniżej pisano. Jeśli nie chorujesz ciągle i ciągle go nie sadzasz na cały dzień przed TV, to krzywdy wielkiej nie dozna.
    • shellerka Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 12:16
      mam męża.
      jak męża nie ma, dzwonię po prośbie do mojej osobistej babci osiemdziesięcioczteroletniej.
      jak babcia nie może, to zapodaję dzieciakom wuchtę słodyczy, włączam im jakieś ogłupiające bajeczki na dvd i zaleguję na sofie otwierając groźnie łypiące jedno oko, kiedy wydają dźwięki przekraczające normy decybeliwink

      pamiętam trzy razy, kiedy byłam NAPRAWDĘ CHORA.
      pierwszy raz - miałam grypę żołądkową, jak mój syn miał może z siedem miesięcy. tak jak normalnie był dzieckiem oryczanym, rozwydrzonym i generalnie wymagającym specjalnej troski, tak wtedy położyłam się z nim na rozłożonej kanapie, dałam do łapek jakieś pierdółki i leżałam i umierałam. a on był jak nigdy wcześniej, ani później cichutki i grzeczniutki! nawet pieluchę miał czystą do wieczora, aż tatuś wrócił z pracy big_grin
      wtedy poczułam, że to dziecko mnie musi kochać wink

      drugi raz - miałam gorączkę 40 stopni, krótko po urodzeniu córki. mąż wezwał podobno pogotowie, które podobno u mnie było i generalnie nic nie pamiętam oprócz tego, że mi bardzo zimno było.

      trzeci raz - znowu miałam grypę żołądkową, jak mi się zdawało, która okazała się wczesną ciążą. wysłałam syna do mojej mamy, a sama umierałam.

      więcej chorób nie pamiętam.
    • mruwa9 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 12:20
      Normalnie. Nie wolno mi chorowac, wiec nie choruje tongue_out
      A po 40-tce dzieci sa juz zwykle odchowane i samobiezne na tyle, zeby nie trzeba bylo ich specjalnie nianczyc, potrafia sie same soba zajac, przynajmniej w podstawowym zakresie. Do wersji rozszerzonej maja ojca.
      Zreszta nadal nie choruje, bo mi nie wolno i koniec.
      • ala_bama1 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 14:11
        Było to 4 lata temu, syn miał niespełna rok. ( chodził) Ja z temperaturą, wymiotami itp ledwo żywa (mąż w delegacji) chciałam posadzić młodego do huśtawki coby mieć parę minut spokoju. w tym wszystkim nie pomyślałam że te ok 9 kg mojego dziecka to dla mojego organizmu ciężar nie do udzwignięcia. Jak tylko podniosłam młodego runęliśmy na podłogę (na szczęście na dywan)Z huśtawki nici, cale szczęście że nic się nikomu nie stało..
    • eliszka25 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 14:31
      przede wszystkim ci wspolczyje i zycze jak najszybszego powrotu do zdrowia.

      wlasnie mialam podobna sytuacje, bo juz ponad tydzien zmagam sie z choroba. najpierw bylo cos grypowego, a od czwartku siedze w domu z zapaleniem zatok. czwartek i piatek bylam po prostu ledwie zywa z bolu, otumaniona od lekow i ledwie chodzilam. na szczescie do szkoly moj 6-latek chodzi sam, bo ma blisko. 3-latek siedzial w domu ze mna, bo do przedszkola i tak nie chodzi. w srode i czwartek ma wprawdzie zajecia, ale nie bylam w stanie z nim pojsc, wiec nie bylismy. na obiad byly gotowe mrozonki i 2 razy gotowa pizza ze sklepu, ktora kupil maz po drodze z pracy. wstawienie tez pizzy do piekarnika kosztowalo mnie 100 x tyle wysilku, ile normalnie ugotowanie obiadu dla calej rodziny, a obiad musze miec zawsze miedzy 12 a 12.30, bo syn przychodzi na obiad do domu, a pozniej wraca do szkoly.

      oprocz posilkow dzieciaki radzily sobie same. tzn. zrobily w calym mieszkaniu sajgon zabawkowy, bo porozkladaly je doslownie wszedzie i spedzily miliony godzin przed tv, ale nie bylam w stanie interweniowac. poza tym 2 dni przed tv ich raczej nie zabije. pozniej bylo mi ciut lepiej i ograniczalam. na szczescie przynajmniej wieczorami mialam pomoc meza, jak wrocil z pracy.

      w twojej sytuacji, to bym chyba zostawila dziecko w domu na 2-3 dni, poki nie minie najgorsze, bo przeciez z pewnoscia jestes oslabiona i taka ledwie zywa nie powinnas nigdzie jezdzic samochodem. ja mam zawsze zapas jakichs mrozonek "na czarna godzine", ktorymi sie posilkuje w takiej sytuacji. moze uda sie wyslac synka do jakiegos kolegi na 2-3 godz.? moze rodzice kolegi by go odebrali i odwiezli? moze jakas sasiadka wpadlaby na chwile do ciebie, zeby chocby zrobic zakupy? ja w takich totalnie podbramkowych sytuacjach najbardziej moge liczyc na 2-3 zaprzyjaznione sasiadki, bo rodzina daleko, a maz tez czasem wyjezdza.
    • klubgogo Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 20:47
      Wiesz co, ja raz miałam grypę żołądkową i wiedziałam, że jak nie zawiozę dziecka do przedszkola, nie przeżyję. Nie wiem, jak to się stało, ale pożegnałam się z kibelkiem na godzinę i jak wróciłam, chorowałam dalej. Przy przeziębieniu też odwoziłam - tramwajem w dwie strony po 20 minut każda. Przy dziecko nie dałabym rady "chorować". Zdarzyło mi się jeden raz, ale miałam wtedy migrenę wymagającą leżenia w ciszy, przespałam na czuwaniu cały dzień, a córka cały czas cicho się bawiła.
      • e-milia1 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 15.01.13, 20:56
        nie zawiozlabym w takiej sytuacji dziecka do przedszkola, przedszkolak moze spokojnie w domu zostac... ja skazana jestem na sama siebie w takiej sytuacji bo maz nie moze nigdy zostac jak choruje. kiedys mialam 10 dni grype zoladkowa, rano zanosilam corke do szkoly, potem zajmowalam sie niemowlakiem, odbieralam corke, sadzalam ja przed tv i kladlam sie do lozka przy wrzeszczacym niemowlaku. jakos wytrwalam. jeszcze takiej grypy nie mialam. nie bylam w stanie nawet sie zbytnio ruszac. raz syn prawie ze z rak mi wypadl jak mi sie w glowie zakrecilo. ale jaby musiala chyba umierac zeby maz wolne wzial by mi pomoc.
    • suazi1 Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 16.01.13, 16:26
      Łykam tony prochów, spinam pośladki i robię swoje, nawet jak nie mam siły logicznie myśleć.
      • oliviaty Re: Jak sobie dajecie radę z dziećmi podczas 10.02.13, 23:00
        Moje dzieci mają 2 rodziców. Tatuś się nimi zajmuje. W sobotę miałam 38 i zdychałam i niemowlaka do cyca miałam donoszonego na karmienie a potem nie wiem co się z nim działo. Jak ja mogę to on też. Ale dopiero 2. raz miałam gorączkę z dziećmi wink Miał pod opieką niespełna 3 latkę, 7 miesięczniaka - oba chore... Tylko pies ucierpiał bo wyszedł 2 a nie 3 razy (jak dzieci spały).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja