jakie wspomnienia ze szkoły rodzenia???

14.07.04, 17:03
witajcie emamy!!!
przeglądałam dzisiaj album ze zdjęciami z zeszłego roku, kiedy to byłam w
ciąży z moim Kacperkiem i powspominałam sobie zajecia ze szkoły rodzenia.
zapisałam się do niej będąc w 6 m-cu ciąży i chodziłam do samego niemalże
porodu, kilka ostatnich spotkań razem z mężem, jako przygotowanie do porodu
rodzinnego. bardzo miło wspominam tamten okres i cieszę sie, że trafiłam na
tak fantastyczną prowadzącą zajęcia- panią Elę, położną z wieloletnią
praktyką i doświadczeniem życiowym, a przy tym szalenie sympatyczną. to
właśnie w szkole rodzenia dowiedziałam się bardzo wielu rzeczy z zakresu
ciąży, porodu, i pielęgnacji noworodka. przed ciążą byłam zielona w tym
temacie,nie miałam prawie żadnej styczności z małymi dziećmi, niewiele
wiedziałam o karmieniu piersią, o kąpieli dziecka itp. i dzięki zajęciom w
tejże szkole zostałam całkiem nieźle przygotowana do porodu i tego co mnie
czeka później. poznałam tam wiele dziewczyn, z którymi do dzisiaj utrzymuje
kontakty. bardzo dużo dało mi uczestniczenie w tych spotkaniach i polecam je
wszystkim kobietom w ciąży.
a jakie są wasze wspomnienia z tamtego okresu?
pozdrawiam gorąco
ania, mama Kacpra
    • magda1711 Re: jakie wspomnienia ze szkoły rodzenia??? 14.07.04, 17:23
      Również chodziłam do szkoły rodzenia i wspominam ją baaaardzo baaardzo miłosmile
      Szkoła rodzenia nie tylko przygotowuje fizycznie do porodu(poprzez ćwiczeni czy
      technikę oddychania) ale także (może i nawet przede wszystkim) psychicznie!
      Wie się więcj co nas czeka no i nastawienie od razu się zmienia.Zwłaszcza jeśli
      rodzi się pierwszy raz!

      Tarfiłam również na bardzo fajną położna , która prowadziła szkołę, zawsze
      odpowiadała na wszystkie pytania no i w ogóle taka równa babkasmileA ponieważ
      szkoła była w szpitalu w którym miałam rodzić to od razu widziałam jak
      wyglądaja odziały-były zajęcia na nich, jacy są lekarze i położne-również
      udzielali informacji i porad.
      Były również zajęcia jak kapąć bobasa,na odziale noworodków pielęgniarki
      pokazywały jak ubierają dzidzie, a matki pokazywały jak karmią.

      Także do porodu szłam pozytywnie nastawiona no i najważniejsze mniej
      przestaszona, z mniejszymi obawami. I tak urodził się Kacpereksmile (coś ostatnio
      bardzo popularne to imię się zrobiłosmilePo porodzie również mieliśmy dobrą opiekę.

      Bardzo polecam wszystkim przyszłym mamom szkoły rodzeniasmile
      Pozdrawiam!
    • le_lutki Re: jakie wspomnienia ze szkoły rodzenia??? 14.07.04, 18:20
      Bardzo milo smile
      Na osiem poltoragodzinnych seansow przyslugujacych w ramach ubezpieczenia
      jakies cztery razy byl ze mna maz - przy tematach, ktore go interesowaly.
      Zajecia odbywaly sie albo z jeszcze jedna para, albo przychodzily same kobiety
      (dwie lub trzy)- polozna tak to organizowala, zeby zaden tatus nie czul sie
      wyalienowany, jesli nie chcial. Bylo troche zajec praktycznych (cwiczen) i
      troche filmow i teorii. A takze relaks - cudowna sprawa.
      U tej samej poloznej w naszym miejscu zamieszkania bylam na dziesieciu seansach
      rehabilitacji krocza po porodzie - zajecia sa wtedy indywidualne, ale moglam
      przyniesc ze soba dziecko, jesli nie mialam go z kim zostawic.
      Poza tym zawsze moglam wpasc je zwazyc, albo zadzwonic jesli cos mnie
      niepokoilo, jako poczatkujaca mame.
      Jesli chodzi o nauke obchodzenia sie z noworodkiem, to o wszystko mozna bylo
      zapytac polozna ale tak naprawde to dopiero w klinice w klinice, np. zawsze
      kiedy kapalismy malutkiego przychodzila pielegniarka "nadzorowac" i doradzac
      pdnosnie toalety.
      Pozdrawiam
    • szymanka Re: jakie wspomnienia ze szkoły rodzenia??? 14.07.04, 22:41
      Tez chodziłam do szkoły rodzenia, ale tylko na zajęcia dot. opieki nad
      dzieckiem (miałam planowaną cesarkę). Te zajęcia bardzo pomogły oswoić mój
      strach, że sobie nie poradzę. Akurat w tym czasie, ani u mnie w rodzinie, ani
      wśród znajomych żadnego maluszka nie było, więc nie miałam o takiej praktycznej
      opiece zielonego pojęcia.

      Zajęcia prowadzone były sympatycznie, natomiast cała przygoda ze szkołą
      rodzenia skończyła się dla mnie niezbyt miło. Otóż nadszedł czas porodu,
      trafiłam do szpitala, po dwóch tygodniach wróciłam z maluszkiem do domu i zaraz
      następnego dnia dostałam telefon od kierowniczki szkoły. Telefon z ogromnymi
      pretensjami. Pani aż kipiała z oburzenia ponieważ przez ostatnie trzy tygodnie
      nie dałam znaku życia i nie poinformowałam szkoły o tym, że juz urodziłam
      dziecko. No tak, podczas pobytu w szpitalu i zaraz po powrocie do domu, to nie
      miałam już zupełnie o czym myśleć i co robić, tylko informować szkołę rodzenia.
      Kurczę, rodziny jeszcze nie zdążyliśmy zawiadomić... Zresztą, nawet nie
      wiedziałam, że jest taki zwyczaj czy obowiązek..., może Wy coś wiecie?
    • bea.bea Re: jakie wspomnienia ze szkoły rodzenia??? 15.07.04, 02:32
      ponieważ chodziłyśmy do tej samej szkoły, smile))))
      w tym samym czasie smile))
      to moge tylko potwierdzic co napisałaś smile))

      a pamietasz to smile))

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10022049&a=10218397
      dla samego słuchania serduszka maluszka, mogłam chodzić codziennie smile))
      pozdrawiam beata
    • ampat Re: jakie wspomnienia ze szkoły rodzenia??? 15.07.04, 09:29
      A ja wspominam swoją szkołę jako stratę czasu i pieniedzy.
      Była to szkoła przy jednym z warszawskich szpitali.
      NA gimnastyce pani kazała ćwiczyć oddechy - np. 8, 16, 32 na minute - nigdy nie
      wyjaśniwszy do czego to może się przydac (w trakcie porodu okazało się że do
      niczego) albo leżeliśmy pół godziny na materacach "relaksując się" - co równie
      dobrze mogłam robić nie ruszając się z domu i to za darmo
      Na teorii można było np. popatrzeć z daleka jak pielegniarka myje na sucho
      lalke, nie było mowy o żadnym ćwiczeniu.
      O karmieniu piersia dowiedizałam się tyle, że należy dziecko często przystawiać
      (ani słowa np o ulewaniu, pielegnacji zmasakrowanych brodawek itp). Jeżeli nie
      karmisz piersią, to przyczyna jest tylko twoje lenistwo - cytat
      Na pytania o diete dla karmiących odpowiedź brzmiała" nie jeść kalafiora i
      truskawek - koniec odpowiedzi.
      W trakcie zajęć zaczełam się panicznie bać porodu
      Mogłabym tak jeszcze długo ale nie chcę przynudzać
      Krótko mówiąć - w moim przypadku duuużo lepszym wyjściem byłoby opłacenie
      położnej do opieki podczas porodu i ewentualnie pielegniarki noworodkowej do
      nauki "obsługiwania" malucha
      Pozdrawiam
    • brn Re: jakie wspomnienia ze szkoły rodzenia??? 15.07.04, 09:59
      Dobre, nieforsowne ćwiczenia odciążające kręgosłup i łagodzące skurcze łydek.
      Wskazówki co do pielęgnacji niemowląt -udzielane z prędkością karabinu
      maszynowego.
      Karmienie piersią jako jedynie słuszna droga.
      Dwa spotkania o porodzie, jedno o połogu - dostałam mdłości i zaczęłam się
      panicznie bać porodu.
      Spotkanie z panią z jakiejś fundacji nt. edukacji dzieci. Pani intencje miała
      dobre, ale była z tych "nawiedzonych". Pokazywała czarno-białe znaki graficzne,
      które należy powiesić przy łóżeczku niemowlęcia, żeby je stymulować (???). Poza
      tym zachwycała się, że uczy swoją 4 letnią córkę angielskiego, czytania,
      matematyki i Bóg wie czego jeszcze. Dowiedzieliśmy się też, że rodzice, którzy
      tego nie robią mają niskie poczucie własnej wartości (???).
      Została ostro zaatakowana - chyba nie zyskała naszej akceptacji. To była lekcja
      tego, że w niedługiej przyszłości możemy się na takie "guru" jeszcze nie raz
      natknąć.
      Niewątpliwie zajęcia bardzo zbliżają rodziców, bo zmuszają do wzajemnego
      komunikowania oczekiwań związanych z porodem i opieką nad maluszkiem.
    • ania.sobolewska Re: jakie wspomnienia ze szkoły rodzenia??? 15.07.04, 12:26
      niewątpliwie najwiecej zależy od osoby prowadzącej takie zajęcia w szkole
      rodzenia, od jej inwencji, doświadczenia i umiejętnosci przekazania posiadanej
      wiedzy. nasze spotkania zaczynały sie od ćwiczeń oddechowych, przygotowujących
      do porodu, była także relaksacja oraz tzw. próba porodu. były filmiki na video,
      pogadanki tematyczne, praktyczne zajecia na lalkach - kąpiel,przewijanie,
      trzymanie dziecka itp. na koniec zajęć zawsze obowiązkowo "osłuchiwanie
      pępuszków" czyli mierzenie tętna dzidziusia. super!
      pozdrawiam
      ania
Pełna wersja