balbina001
18.01.13, 14:30
mam cholerne wyrzuty sumienia... Pogodziłam się z mężę pod kołderką.
Wracając do meritum sprawy. Goście już wszyscy poszłi po schodzili się etapami. Mąż po pracy po 19 przyjechał w końcu. Miałam wyśmienity humor no i nie mogłam się doczekać na prezent. Zamowiony u męża. Rzuciłam hasło a mąż już sam miał wybrać. Czekałam jak mała dziewczynka na Mikołaja pełna podekscytowania. I zachowałam się jak gó...ara. Słowem odstawiłam cyrk. Mąż wręczył mi piękne róże ja je wziełam i daje torbę z prezentem. Moje ulubione czekoladki i pudło od jubilera. Liczyłam na srebrny pierscionek. Tam moim oczom ukazał się cudny wisiorek z sercem i pierscionek. Mierzę a tu taki wielki. Mąż oczywiście zna rozmiar palca. Zdenerwowalam sie okrutnie jak usłyszalam wiedzialem ze bedzie za duży, to sie wymieni w ciągu 7 dni sprowadzą go z innego salonu! I ja się wsiekłam! Wiedzial, że za duzy kupuje... ale kupił aby był i razem dać w komplecie.Rzuciałam tym pudelkiem o dywan. Wkurzylam sie na maxa, bo chcialam sie cieszyc, nosić od razu. Odebralam to tak jak ja bym kupila meżowi za duże buty mowiąć no wiedzialam ze za duze to sie wymieni.. Cholera no.. wiem drobiazgowa jestem... i wiem ze nie bylo o co cyrku robić ale zwyczajnie mi sie przykro zrobiło. Poczulam sie ze maż na odwal kupił aby kupic choć wiem ze to nie prawda.
I maż sie wsciekł wyszedł i trzasnął drzwiami, potem przyszedl.. za chwile i chcialam na spokojnie porozmawiać ale on nie chciał..nie dał mi dojsc do słowa. Darlam sie zeby mi dal powiedziec swoje argumenty. Tez poczuł sie przeze mnie potraktowany jak świnia. Czy mialam prawo się wkurzać? Wiem powinnam udac idiotkę i mowić ojej nic sie nie stalo misiu to sie wymieni.. ale kurcze wiedzial ze kupuje za duży o 2 rozmiary..Mąż twierdzi ze moglam to inaczej powiedzieć.
Słowem urodziny skopane, bo sie jeszcze pokłóciliśmy ja w końcu zadzwonilam po taxówkę i chcialam do kina jechać mąż mnie zatrzymal. Przykro mi, dziecko lat 6 patrzyło na te cyrki.. w koncu przeprosiliśmy sie.. a mi bylo tak smutno i płakalam... że spieprzylam urodziny.. maż mnie pocieszal i na koncu przyznał mi racje.. ze jej troche mialam i ze jestem do bólu perfekcyjna.
Wstyd mi.. jak cholera... wiem wiem nir tłumaczy mnie ze jestem przed miesiączką i mam psm
Nadal mam kaca chociaż maż twierdzi ze ok, pojechal i zamowil mniejszy pierscionek ale cieszyl się ze sie udało.Ach... świnia ze mnie....Jak tu sie ogarnąć?..