"Twarz spięta jak agrafka"

18.01.13, 20:31
wyborcza.pl/1,126764,13257713,Tesknilam_za_moja_Warszawa__Czemu_odplaca_mi_kopniakami_.html
"A tymczasem w Warszawie... Tłum ma twarz jednolitą, w codziennej walce o przetrwanie spiętą jak agrafka. Nieprzepuszczalna ściana Tłumu w komunikacji miejskiej, gdzie nikt się nie ruszy żeby cię wpuścić/wypuścić. Gdzie jak mówię "przepraszam" chcąc przejść, nie usunie się nikt, a raczej mocniej wbije w Tłum, aby nie nastąpiła najmniejsza nawet interakcja z pojedynczą jednostką, na pewno skażoną świńską grypą i wścieklizną skoro wypowiada słowa do obcych ludzi."

Ja może mieszkam w innej części Warszawy, bo mam jednak inne doświadczenia a też codziennie dojeżdżam komunikacją.
Ciekawi mnie natomiast jak to jest w innych miastach naszego pięknego kraju. Też macie wrażenie, że ludzie spięci, nieuprzejmi itd.?
    • cherry.coke Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 20:39
      Z obserwacji w miastach innych moim zdaniem wynika, ze to bardziej cecha narodowa niz lokalna. Opis przy tym mocno przerysowany w ogole, choc faktem jest, ze ludzie w miejscach publicznych sa stosunkowo malo zyczliwi. Burkniecie albo odwrocenie sie tylkiem to dla niektorych chyba reakcja domyslna smile
    • echtom Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 20:44
      > Też macie wrażenie, że ludzie spięci, nieuprzejmi itd.?

      Ja mam wrażenie, że w sytuacjach komunikacyjnych raczej bezmyślni i nieuważni. Wózkowe też u nas ludzi nie taranują wink
    • carmensitas Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 21:27
      Miałam założyć podobny wątek.
      Rozmawiałam wczoraj z koleżanką będącą w zaawansowanej ciąży. I ona właśnie narzekała ogromnie na ludzką nieżyczliwość - że jej nie przepuszczają w kolejkach nigdy, że nie ustępują miejsca w komunikacji miejskiej, że w przychodni obsługa niemiła (chodzi do tej samej, do której chodziłam ja). I tak dalej.
      Będzie rodzić w tym samym czasie, w jakim ja rodziłam, tzn. w tym samym miesiącu, więc mogę nasze doświadczenia nawet biorąc pod uwagę porę roku. I kurczę - moje wspomnienia sprzed dwóch lat są całkowicie inne. Całkowicie. Pracowałam prawie do końca ciąży i codziennie jeździłam przez pół Warszawy komunikacją miejską. Przepuszczali mnie wszyscy. Ci, którzy nie zauważyli, że mam brzuch, to jeszcze przepraszali, że nie zauważyli. Ani razu nie spotkałam się z sytuacją, że ktoś mi się na brzuch patrzył i twardo na tyłku siedział. Raczej po prostu nie zauważył. A jak już zauważył, to szybko się podrywał z miejsca. Podrywały się staruszki (i do razu opowieści o wnukach, heh), podrywały się młode dziewczyny, podrywali się faceci. Byłam przepuszczana w kolejce w warszawskiej Biedronce w sobotę rano (największy najazd ludzi, przede mną 15 osób i nikt w kolejce nawet nie mruknął). W przychodni było bardzo miło. Obsługiwały mnie te same panie, co koleżankę i mam naprawdę bardzo dobre wspomnienia.

      Kiedy byłam w ciąży, to gdy tylko nogę wystawiłam z domu, czułam się jak królewna. Cały świat się do mnie uśmiechał. To był chyba najpiękniejszy okres w moim życiu. Nigdy nie czułam się tak specjalnie, tak wyróżniana pozytywnie. W sklepach, urzędach, gdziekolwiek. A ta moja koleżanka jakby poruszała się w zupełnie innym świecie, mieście, środowisku. Na nią wszyscy krzywo patrzą i najchętniej kłody pod nogi by rzucali. I skąd te tak skrajnie różne odczucia?

      • przystanek_tramwajowy Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 21:33
        Była w ciąży 9 lat temu i moje obserwacje są takie, jak twojej koleżanki. Nikt mnie nie przepuszczał w kolejce, a kiedy byłam w 7 miesiącu ciąży w autobusie linii 171 w kierunku Bemowa jedna pani w średnim wieku usiłowała mnie nakłonić, żebym ustąpiła jej miejsca.
      • triss_merigold6 Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 21:55
        W ciąży chodziłam ostatnio 2 lata temu, pracowałam prawie do końca i jeździłam komunikacją miejską i mam pozytywne doświadczenia. Zwykle ktoś mi ustąpił miejsce, w kolejkach też panie przy kasie prosiły na początek, w przychodni ok. Jak mam jechać autobusem z wózkiem to też często ktoś proponuje pomoc.
      • pitahaya1 Re: "Twarz spięta jak agrafka" 19.01.13, 21:02
        carmensitas napisała:


        I skąd te tak skrajnie różne odczucia?
        >

        Niech zgadnę. Uśmiechasz się do ludzi, masz pogodny wyraz twarzy, z założenia podchodzisz do ludzi pozytywniesmile

        Sytuacja z dzisiejszego przedpołudnia. Stomatologia, rentgen, ludzi od diabła i jeszcze trochę. Co chwilę ktoś wchodzi i pyta, ile osób czeka w kolejce. Ile osób, tyle reakcji. Jedna pani wchodzi, uśmiecha się, pyta, siada, czeka. Kolejka idzie dość szybko.
        Druga wchodzi, zęby zaciśnięte, nerwowe ruchy, pytania, pretensje, że skoro prywatnie to dlaczego kolejka, gdzie kierownik, jak tak można...na koniec ryknęła, że stać ją na jakąś tam klinikę, dzwoniąc jednocześnie do swojego "prywatnego lekarza", że to niedopuszczalne...i na szczęście wyszła.
    • kobieta_z_polnocy Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 21:50
      Pisane z perspektywy emigracji: jest to cecha zdecydowanie zauważalna, ale nie tylko w dużych miastach, lecz w całym kraju.

      Tym niemniej warto pamiętać, że jedna "agrafkowa" twarz napędza drugą: to w kontekście różnych doświadczeń pań w ciąży, z wózkami, itd. Jeżeli wszyscy chodzimy z marsem na czole, to nie dziwota, że o życzliwość trudniej.
    • tosterowa Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 22:16
      > gdzie nikt się nie ruszy żeby cię wpuścić/wypuścić. Gdzie jak mówię "przepr
      > aszam" chcąc przejść, nie usunie się nikt

      tak, też to zauważam i mnie to denerwuje,
      to, że ludzie stoją jak cielaki na środku chodnika i nie zejdą nawet, jak się prawie na nich wejdzie. Nie przesuną się w sklepie, jak ktoś chce zabrać towar z półki, przed którą stoją. Nie wejdą w głąb autobusu, pomimo, że jest miejsce, i tak dalej. Nie wiem z czego się to bierze, może inni są dla takich niewidzialni?
      Btw, czytam kolejny artykuł o beznadziejnych warszawiakach, już sobie zaczęłam wyobrażać, że tam same mumie mieszkają;P
      • kub-ma Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 22:31
        tosterowa napisała:


        > , że tam same mumie mieszkają;P

        Nie same mumie, nie same smile Gdyby moi znajomi dowiedzieli się, że zalicza się mnie do kategorii "mumia" mocno by się zdziwili smile
        Ostatnio jechałam z dzieckiem (rzadko mi się zdarza) i spotkałam się z dużą życzliwością
        A odnośnie wolnych miejsc w autobusie: sama czasami się nie przesuwam, bo wejście głębiej w autobus czasami powoduje sytuację, że nie mam się czego trzymać bom nikczemnego wzrostu jest. A np. nowe tramwaje mają takie miejsca, że stojąc normalnie bez wielkiego tłoku też nie ma się czego złapać.
        • tosterowa Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 22:39
          no wiem, wiem, tylko ciągle trafiam na necie na te artykuły typu: "w Warszawie nie do pomyślenia uśmiechnąć się do człowieka", aż strach tam pojechać wink
          • cherry.coke Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 22:47
            A ty jestes w Krakowie? Spedzalam tam kiedys poro czasu i nie zauwazalam zadnej specjalnej roznicy. Chyba troche bardziej wyluzowane wydaje mi sie Trojmiasto, ale tez rzadziej bywalam tam w zimie, a wtedy ludziom gorzej sie robi smile
            • tosterowa Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 22:50
              To trzeba było w nocy wyjść, wtedy się wyrównuje wink
    • aga90210 Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 22:21
      Eee, nieprawda...

      Zawsze jestem uprzejmie wypuszczana z autobusu, gdy chcę wyjść, nawet jeśli jest zapchany do granic.

      To prawda, ze ludzie nie posuwają się do środka, choć jest tam miejsce- zazwyczaj działa "czy może się pan/pani przesunąć dalej?"

      Do metra jak nie ma miejsca to się nie wejdzie, no z gumy nie jest. Choć ostatnio gdy wchodziłam na ścisk usłyszałam ze środka gromkie "wal-cie-śmiało! jest-nas-mało!"

      Na twarze innych nie patrzę, nie interesują mnią.
      • cherry.coke Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 22:44
        aga90210 napisała:

        > Na twarze innych nie patrzę, nie interesują mnią.

        A to tez charakterystyczne w pewnym stopniu - unikanie twarzy, szczegolnie spojrzec w oczy to straszne faux pas

        • na_pustyni Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 22:54
          zależy gdzie
      • franczii Re: "Twarz spięta jak agrafka" 19.01.13, 08:05
        > Na twarze innych nie patrzę, nie interesują mnią.

        No wlasnie to jest takie bardzo typowe dla Polakow.
        Ja lubie patrzec na ludzi i we Wloszech nauczylam sie patrzec obcym ludziom w twarz zupelnie bezkarnie i nieukradkowo jak to mialo miejsce w Polsce. We Wloszech jesli napotkam na spojrzenie innego "patrzacza" to sie do siebie usmiechamy i tyle. A po przyjezdzie do Polski moje patrzenie sie i usmiech napotyka podejrzliwosc a czasem nawet wrogosc.
    • na_pustyni Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 22:54
      Wszystko zależy od nastawienia. Jak ktoś ma d.pę spiętą jak agrafka, to wszędzie dopatrzy się nieżyczliwości. Też mam dni, kiedy włącza mi się agresor na to bezmyślne szare stado, w którym sama jeżdzę/chodzę/robię zakupy. Wiadomo, że jako naród nie jesteśmy ani specjalnie wylewni, ani pełni hurraoptymizmu, ani też specjalnie uśmiechnięci. Jak mi to Włosi tłumaczyli - "ty jesteś inna, bo jesteś z północy".
    • an_ni Re: "Twarz spięta jak agrafka" 18.01.13, 23:39
      no niestety, tez tak to widze, i to bardzo szybka zmiana na gorsze na przestrzeni ostatnich 2,3 lat
      jesli juz jada komunikacja to metrem i coraz wieksza obojetnosc, chamstwo i buractwo widuje
      szczegolnie u mlodych ludzi, takich do 30 tki, a tacy do wieku studenckiego to totalni alieni
      wlasciwie to widze tam walke, tylko nie wiem o co
      nie ma co mowic o ustepowaniu miejsca, o przesuwaniu sie w glab wagonu, o przepuszczeniu do wyjscia
      kiedys widzialam zemdlona kobiete, akurat wsiadalam, wiec bylo juz po fakcie,
      i jedna, doslownie tylko jedna osoba jej pomagala, inni sie gapili, podparlam te kobiete przy wysiadaniu, bo chlopak ledwo ja prowadzil a inni sie gapili choc byli obok
      wiec co tu mowic o przesunieciu sie
      szczegolnie zima jakos tak agresja i nieprzychylnosc wzrasta, nie wiem ludzie sa zmarznieci, zmeczeni, slonca nie ma, no nie wiem, ale jakos tak smutno sie jezdzi w godzinach szczytu
      bo wystarczy ze wyjde pol godziny pozniej i jade po godzinach szczytu to juz jest inna atmosfera, moze te codzienne dojazdy do /z pracy tak ludzi wykanczaja?
    • asia_i_p Re: "Twarz spięta jak agrafka" 19.01.13, 00:24
      To jest tajemnicza sprawa.
      Czasem jadę, a tu każdy miły, wszyscy się uśmiechają i do tego wszyscy ładni, a przynajmniej sympatyczni z twarzy. Portfel pełen, przede mną weekend, zakupy albo konferencja metodyczna albo sprawdzanie matur (lubię).
      A czasem jadę, a tu same zakazane typy, brzydcy i niemili, a ja mam PMS-a i dentystę w bliskiej perspektywie, na którego wydam wszystkie "luzy finansowe", które mi zostały do następnej wypłaty.

      I to musi być jakiś spisek lub magia, że tak się świat dopasowuje do moich nastrojów, bo przecież nie ma możliwości, żebym była nieobiektywna, prawda.
    • franczii Re: "Twarz spięta jak agrafka" 19.01.13, 07:58
      To prawda ale zeby sobie zdac z tego sprawe musialam pomieszkac kilka miesiecy zagranica. Po 6miesiecznej nieobecnosci przyjechalam i doznalam kulturowego szoku. Dopiero wtedy zrozumialam co mieli na mysli znajomi cudzoziemcy kiedy wokol widzieli niezyczliwych wkurzonych ludzi o nieprzejednanym wyrazie twarzy,
      Co ciekawe kiedy wyjechalam za granice usmiechnietych obcych ludzi traktowalam chyba jako naturalna oczywistosc bo zadnego szoku nie bylo.
    • whitney85 8 lat to dużo 19.01.13, 15:55
      8 lat temu w W-wie było 1.mniej ludzi, 2. panowała jeszcze jako taka kultura.
      Po zalaniu 100licy wyżem lat 80 pochodzenia przeróżnego, zmieniły się też obyczaje (np. "dzień dobry" wypowiedziane do sąsiada w windzie to dla niektórych ujma). I już chyba tak zostanie bo w tym tłumie warszawiaków nie widać.
    • kub-ma A dzisiaj specjalnie sprawdziłam 19.01.13, 19:02
      Bo poruszałam się dużo po mieście właśnie komunikacją miejską. Fajnie było. Poza jednym fragmentem, kiedy tramwaje nie jechały i trzeba było kombinować co dalej. Wtedy ludzie mało radośni byli, ale poza tym uprzejmie i grzecznie.
    • hermenegilda_zenia Re: "Twarz spięta jak agrafka" 19.01.13, 19:44
      Zgadzam się z artykułem i jak widzę, niewiele się na przestrzeni kilkunastu lat zmieniło. Mieszkałam w Warszawie przez całe studia, ale w porównaniu z moim miastem rodzinnym, będącym częścią dużej aglomeracji, niestety odczuwałam dotkliwie tę codzienną nieżyczliwość tłumu, i nawet współczułam tym masom szarych, znużonych i warczących na siebie nawzajem ludzi. Muszę przyznać, że był to jeden z czynników, który zdecydował o tym, że nawet przez chwilę nie chciałam Warszawie zostać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja