Krępujący niespodziewany telefon

    • beataj1 Re: Krępujący niespodziewany telefon 19.01.13, 21:24
      W zeszłym roku mniej więcej o tej porze obdzwaniałam wszystkie osoby z książki kontaktowej. Ze wszystkich książeczek adresowych które znalazłam w domu. Dzwoniłam nawet do ludzi z liceum z którymi nie miałam kontaktu około 15 lat.

      Szukałam krwi dla bardzo bliskiej mi osoby po wypadku. Byłoby mi cholernie przykro jak by mnie ktoś tak spuścił na drzewo zanim zdążyłam o cokolwiek zapytać.

      Mam nadzieję że koledze się tylko nudziło i nie miał takiego powodu jak ja.
      • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 19.01.13, 21:35
        Uczciwie powiem, że nic w sposobie zagajenia nie wskazywało na to, że pan dzwonił w równie dramatycznej sprawie.
    • fituq Re: Krępujący niespodziewany telefon 19.01.13, 21:29
      Szczerze mówiąc nie rozumiem co jest krępującego w tym, że ktoś po latach się odezwie i zapyta co słychać. Nie musi się chcieć z nim utrzymywac znajomości, żaden problem go delikatnie zbyć.
      Ale żeby głupi telefon od dawnego znajomego był KRĘPUJĄCY? Tak może być tylko wtedy gdy się MA KRĘPUJĄCĄ PRZESZŁOŚĆ do której wstyd się przyznać bo obecnie się gra kogoś innego.
      Taka np fryzjerka na moim osiedlu, jak wieść pokątna niesie, była kiedyś prostytutką. Bogaty kochanek jej kupił zakład fryzjerski i przestała zarabiać pupą, wyszła za mąż i jest przykładną matką i żoną. To w takim przypadku rozumiem, że odezwanie się jakiegos klienta z przeszłości staje się dla niej KRĘPUJĄCE.
    • angazetka Re: Krępujący niespodziewany telefon 19.01.13, 21:37
      Też bym się zdziwiła po kilku latach przerwy w kontaktach, ale twoje oburzenie jest dość zabawne.
      • eryk2601 Re: Krępujący niespodziewany telefon 19.01.13, 21:55
        A skąd ty wiesz po co on dzwonił?Zachowałaś się dziwniacznie i to jest delikatnie powiedziane.
        • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 19.01.13, 22:04
          Zapytał co słychać. Co do reszty - uj mnie interesowało po co dzwonił.
    • buuenos Re: Krępujący niespodziewany telefon 19.01.13, 21:51
      Trudna sprawa,nie wiem jakimi prawami rzadzi sie polswiatek tudziez inna patologia.ksywki, grypsy o nie, to nie moj swiat.Tak czy inaczej zacze powodzenia, z najkoszmarniejszego bagna da sie wyjsc.Powodzenia!
    • fituq Re: Krępujący niespodziewany telefon 19.01.13, 21:59
      www.filmstore.pl/product-pol-92-JERZY-STUHR-SPIS-CUDZOLOZNIC-PILCH-DVD.html
      • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 19.01.13, 22:26
        Tak, żenada panów wchodzących w kryzys wieku średniego.uncertain
      • riki_i Re: Krępujący niespodziewany telefon 19.01.13, 22:38
        Założyłem kiedyś wątek na jakimś kobiecym forum dotyczący takich sytuacji, ale z męskiego punktu widzenia. Dowiedziałem się wtedy od Pań, że jestem "upiorem z przeszłości", "potworem z trzeciego wymiaru" i tym podobne, bo bezczelnie śmiem wskrzeszać przeszłość i otwierać dawno zamknięte drzwi. A moja konkluzja była taka, że znikają z reala i z netu oraz ucinają w zarodku wszelkie teraźniejsze kontakty właśnie te Panie, które ongiś hurtowo, bez krępacji i na skalę przemysłową się puszczały. Ten typ kobiety jakiś czas po przekroczeniu trzydziestki znika w mysiej dziurze i o ile jakimś cudem uda się go odnaleźć, to reaguje tak jak Triss.

        My mężczyźni wbrew pozorom jesteśmy często sentymentalni i lubimy nawet po latach pogadać, spotkać się, otaksować wzrokiem w realu dawną zdobycz, dokonać sami przed sobą pewnych podsumowań. Czasami owszem, senna podświadomość nakłania nas do tego wszystkiego z pobudek typu "dawnych orgazmów czar" i chcielibyśmy bzyknąć (chuć się zazwyczaj bezpowrotnie ulatnia, gdy się z taką Panią spotkamy).

        Postawa Triss jest mi z gruntu obca i wkurza mnie niesamowicie. Nic nie broni zamienić paru słów, choćby tylko przez telefon.



        • feleedia o takich jak autorka 19.01.13, 23:43
          mówiło się "słoik"

          W innym kontakście niż dzisiejszy.

          Ze względu na bogate życie knajpiano-towarzyskie.
          • carmensitas Re: o takich jak autorka 19.01.13, 23:48
            Ta?
            A jak się mówiło o ich partnerach? Pewnie łohoho, super buhaje, co?
            Żenada. Kosz.
        • dziennik-niecodziennik Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 14:59
          > My mężczyźni wbrew pozorom jesteśmy często sentymentalni i lubimy nawet po lata
          > ch pogadać, spotkać się, otaksować wzrokiem w realu dawną zdobycz, dokonać sami
          > przed sobą pewnych podsumowań

          i uwazasz ze to jest jakikolwiek argument ZA spotkaniami z byłymi facetami? bo on sobie chce mnie sentymentalnie otaksować wzrokiem w realu i na mojej podstawie dokonywać swoich wewnętrznych podsumowan?....
    • tosterowa Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 00:15
      W sumie rozumiem, jakby mi się w jakikolwiek sposób wyłonił jakiś były facet w obecności mojego chłopa to bym się chyba pod ziemię zapadła. To powinna być tylko moja sprawa tongue_out

      Ale kiedyś na ulicy dogonił mnie chłopak, z którym się kiedyś spotykałam i mimo tego, że miło zagadywał i nikt mnie z nim nie zobaczył, to zareagowałam podobnie jak ty i również strasznie mnie to wkurzyło, ale to akurat dlatego, że pod koniec naszej ówczesnej znajomości i bezpośrednio po jej zakończeniu naprawdę okrutnie mnie irytował. Może ten twój też cię wtedy irytował i ci emocje sprzed 12lat odżyły?
      • riki_i Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 01:37
        Jeszcze się wypowiem, bo poprzednio przerwał mi film z Clooney'em na tvn-ie.

        Związek Triss mnie przeraża. Jest to stan nadzwyczaj kruchej równowagi po obu stronach, trzymany w ryzach dyscypliną równie subtelną jak wszywa esperalu na dupie. Co mam na myśli? Ano, wypełnianie dnia planem napiętym w 120%, okowy żołnierskiego drylu i upajanie się nowym life style'm Pindzi Lindzi. Całkowity reset dawnego życia obojga partnerów, traktowanie go przez obie strony niczym nowotwór złośliwy, który grozi nawrotami (więc trzeba mu zapobiegać zduszając w zarodku wszelkie odsłony swego "ja" sprzed lat).

        Sorry, ale dla mnie to głęboka patologia. Normalni ludzie nie zrywają mostów z całym kręgiem towarzyskim z dawnych lat (no chyba, że sobie w nim solidnie nagrabili), nie reagują histerycznie na telefony znajomych sprzed 12 lat, nie robią partnerowi w domu obozu koncentracyjnego i ogólnie nie zmieniają się o 180 stopni. Tak robią tylko osoby specyficznego autoramentu m.in. uzależnieni od używek, byłe prostytutki, sponsoretki i puszczalskie, nieuczciwi w rozliczeniach finansowych mężczyźni, psychiczni różnej maści oraz ci, którzy uważają, że ponieśli w życiu porażkę. Tacy ludzie się izolują od przeszłości. Inni - nie.

        Co stanowi wartość dodaną w życiu Triss? Domowa logistyka porcjowania dżemu i odsiadywanie dupogodzin w budżetówce? Pilnowanie chłopa coby sobie nie golnął malucha? Wymądrzanie się na forum? Moją wartością dodaną jest m.in. krąg towarzyski, w tym ludzie których znam od 35 lat. Są oni równie ważni jak mój wieloletni związek. I tak, owszem, zatrzymałem się z tymi ludźmi mentalnie 20 lat temu. Postrzegam to jako zaletę, a nie -wzorem Triss- jako obciążenie (czemu niby?). Życie jest krótkie i trzeba łapać chwile, również z przeszłości. A osoby pewnie stojące na ziemi nie powinny bać się nawet trupów w szafie.

        No i tyle w temacie ode mnie.
        • xika_da_selva Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 11:48
          riki, merytorycznie bardzo ciekawy post.
          Niestety, nie spodziewaj sie zadnego feedbacku od samej zainteresowanej, zapewne po prostu powie, ze nudzila sie w sobotni wieczor, chciala zrobic maly eksperyment socjologiczny (jakby sie nie mialo co robic w dzien wolny), brzytwa Ockhama, polaryzacja stanowisk, tj. zupelna negacja wlasnych problemow- chociaz tutaj akurat rzucam perly przed wieprze, ze na takie posty nie odpowiada, bo i po co, ale w realu rozkminia na ostro.
        • kaka-llina Re: Krępujący niespodziewany telefon 27.07.16, 12:46
          O własnie! Dobrze powiedziane... Miałam taka przyjaciółkę, która własnie zaraz po trzydziestce sie okopała.... Trudne to było bo przeprowadziła sie na te sama ulicę co ja i czasami przy piwku wychodziły różne wspomnienia (nie podawałam szczegółów typu bzykanie) ze starych czasów, imprez itd.... Strasznie ja to oburzało.... Kontakty powoli słabły potem strzeliła focha i jak przedszkolak pousuwała wszystkich wspólnych znajomych z którymi miałam "lepzy" kontakt (mnie rówież usuneła) no i oczywiscie jest teraz stateczną, nudną jak flaki z olejem matroną.... Ja osobiscie odnawiam kontakty co chwila, gadam dośc czesto ze znajomymi eksami i chwilowymi znajomosciamiwink... Ostatnio gadałam z kolega, z którym "bawiłam się w doktora" w przedszkolu (przypadkiem mi na fb wyskoczył) i co? kolega miło pogadał, przyjał do znajomych i nic.... nie widzę problemu... Jestem teraz inną osobą ale fajnie nie być tak jednowymiarowym...
      • josef_to_ja Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 19:23
        A dużo miałaś partnerów przed swoim obecnym? tongue_out
      • black_halo Re: Krępujący niespodziewany telefon 28.07.16, 08:28
        tosterowa napisała:

        > W sumie rozumiem, jakby mi się w jakikolwiek sposób wyłonił jakiś były facet w
        > obecności mojego chłopa to bym się chyba pod ziemię zapadła. To powinna być tyl
        > ko moja sprawa tongue_out

        Ciekawa sprawa. Mnie by to wcale nie przeszkadzalo ale ja akurat nie sypialam z kim popadnie wiec nie mam powodow do wstydu.
    • lolinka2 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 04:23
      I z powodów jak wyżej puszczać się nie warto. Potem człowiek nie panikuje, gdy komórka zadzwoni, w lustro ze spokojem patrzy i żadne efemerydy go nie ścigają.
      • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 09:25
        Llolinko, jasne że warto wink Efemerdy, telefony -to tylko chwila która mija- wspomnienia i przeżycia pozostają wink Po co dopisywać etceterę do historii -histerię, panikę, wstyd itp ?, koncowka wątku ma całkiem inny wydźwięk niż początek. Jak babcie-w-kapcie-gluchy telefon. wink
      • sumire Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 09:56
        ależ warto, warto wink tylko warto też mieć na uwadze, że przeszłość to nie jest coś, co można z siebie zdjąć i wywalić do kosza jak dziurawe rajstopy. bo zawsze może nam zza rogu wychynąć. nie ma co panikować.
        • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 10:27
          no jasne wink
          tylko GDZIE w słowach Triss jest panika i histeria?
          • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 10:31
            CytatRozmowę zakończyłam błyskawicznie, w porządku słychać, jestem zajęta, będę zajęta, nie będę miała czasu ani ochoty żeby pogadać więc nie dzwoń, cześć.

            Nie no, to przecież całkiem normalna reakcja na telefon od dawnego znajomego z pytaniem "co słychać" tongue_out plus pełen oburzenia wątek na forum.
            • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 10:42
              jasne wink trzeba wczuc sie w sytuacje misia z drugiej strony łącza i podjac konwersacje-mimo ze nie ma sie ani czasu ani ochoty

              mi nie przyszloby do głowy dzwonic do bylego kochanka-ktorego główna cecha jest to, ze jest były wink nie interesuje mnie co robi z kim robi i jak mu sie wiedzie wink zeby nie bylo-nie interesuje mnie tez los kolezanek z podstawówki czy liceum. sa takie z którymi sie przyjaznie i takie których losy wiszą mi całkowicie i kompletnie
              • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 10:50
                Jezusie, ja to rozumiem, już o tym pisałam, ale zastanawia mnie, czy to nie jest po prostu chamskie, tak kogoś spławić, pogonić właściwie, kogoś, kto nam przecież żadnej krzywdy nie robi? Przecież nie musi się z nim umawiać na kawę, od kilkuminutowej rozmowy korona królewnie nie spadnie z głowy. Czemu ludzie tak strasznie zdziczeli? W imię jakiejś wynaturzonej pseudoasertywności popisują się zwyczajnym chamstwem.
                Założę się zresztą, że po informacji "mam dwójkę świetnych dzieciaków, cudownego faceta, jestem szczęśliwa, a co u ciebie?" pan zmyłby się błyskawicznie.
                Kurde, normalny człowiek pogadałby chwilę i ze śmiechem opowiedziałby partnerowi "a ten tu po co dzwoni", człowiek-dzikus histerycznie rzuca słuchawką i zakłada "pełen irytacji" wątek na forum. Nie czujesz, że coś tu jest nie halo?
                • 18lipcowa3 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 12:21
                  > Jezusie, ja to rozumiem, już o tym pisałam, ale zastanawia mnie, czy to nie jes
                  > t po prostu chamskie, tak kogoś spławić, pogonić właściwie, kogoś, kto nam prze
                  > cież żadnej krzywdy nie robi?


                  No wez przestan.
                  • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 12:23
                    Widzę, że zaniedługo powiedzenie niespodziewanemu gościowi "sp..j" będzie w dobrym tonie.
                    • 18lipcowa3 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 12:26
                      morgen_stern napisała:

                      > Widzę, że zaniedługo powiedzenie niespodziewanemu gościowi "sp..j" będzie w dob
                      > rym tonie.
                      >



                      tak tak
                      bo prośba '' nie dzwon, nie mam czasu'' to jak danie w twarz i powiedzenie s....j

                      Moze ty po prostu nie masz znajomych, takich normalny, na dzien dzisiejszy, ewentulanie przyjazni od lat, albo udanego zycia towarzyskiego czy tam z parnterem ze telefon od byłego kochanka wywołuje u ciebie taaaaki entuzjazm?
                      • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 12:41

                        Może trudno ci będzie w to uwierzyć, ale mam znajomych i UWAGA kumpluję z byłymi, mam przyjaźnie od lat oraz życie towarzyskie. Serio wyobrażanie mnie sobie jako nieszczęśliwą, samotną singielkę wywołuje taką frajdę? Zaiste muszę niektórych tu kłuć mocno w oczy, że tak mi dobrze życzycie tongue_out

                        I jaki entuzjazm? Nie dalej jak miesiąc temu dostałam kolejnego maila od mojego dawnego eks, który od lat odzywa się co jakiś czas, akurat z nim nie chcę mieć kontaktu, bo jest upierdliwy i doznał pisowego skrzywienia mózgu. Ani nie odczułam entuzjazmu ani paniki. Dorośli ludzie sobie radzą z takimi rzeczami, serio.
                        • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 12:43
                          Pogadamy jak /może/zmieni Ci się optyka i będziesz miała męża i dzieci wink
                          • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 12:49
                            Brakowało mi tego kluczowego argumentu big_grin
                            Otóż wiem, że dla niektórych szokiem będzie przypomnienie sobie, że byłam niegdyś mężatką i ten sam upierdliwiec miał zwyczaj dzwonić do mnie po pijaku o trzeciej w nocy, więc jakby znam problem. Chyba że posiadanie dzieci implikuje jakiś dodatkowy aspekt, który sprawia, że nie mogę się w tym temacie wypowiadać jako niewiarygodna.

                            Serio czasem mam ochotę poprosić co poniektóre o listę tematów, w których mogę się wypowiadać bez przypomnienia mi mojego stanu cywilnego. Omijam tematy okołodzieciowe i się w nich nie wymądrzam, ale NIE, to nie wystarcza smile
                            Ciekawe, że jeśli moje zdanie pokrywa się z krytykującą (tu - lipcowa) moje singielstwo i bezdzietność jakoś przestaje być problemem tongue_out i nie jest wyciągane przy każdej możliwej okazji.
                            • 18lipcowa3 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 12:58
                              Morgen ja nie znosze tych tekstów ''poczekaj jak bedziesz miala dzieci '' bo sama niedawno jest słyszałam i nie bede tego Ci wyciągać, ale jedno po tych dzieciach mogę powiedzieć - choćby sie chciało to juz na tak szerokie kontakty nie ma juz czasu, ledwo się go ma dla własnych rodziców, rodzenstwa i najlepszych przyjaciólek.To juz naprawdę jakikolwiek kontakt z kimś kto nazywa sie ex - to jest naprawdę kradzenie czasu bliskim. Nie warto.
                              • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:03
                                Lipcowa, zlituj się - tu chodziło o kilkuminutowy telefon, naprawdę da się to załatwić bez panicznej i pełnej oburzenia reakcji oraz bez umawiania się na niechcianą kawę. Co to ma wspólnego z posiadaniem potomstwa - nadal nie wiem.
                                • 18lipcowa3 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:06
                                  morgen_stern napisała:

                                  > Lipcowa, zlituj się - tu chodziło o kilkuminutowy telefon, naprawdę da się to z
                                  > ałatwić bez panicznej i pełnej oburzenia reakcji oraz bez umawiania się na niec
                                  > hcianą kawę. Co to ma wspólnego z posiadaniem potomstwa - nadal nie wiem.

                                  Naprawdę TRZEBA gadać z gościem sprzed 10 lat przez telefon/ na zywo?
                                  Nie trzeba.

                                  Paniki nie rozumiem, to fakt, pełnego oburzenia też nie, ale rozumiem niechęć do rozmowy.
                                  • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:09
                                    Ale cały czas właśnie o tym rozmawiamy... Mylisz, że ja chciałam z tym pisowskim pijusem gadać? Nie przyszło mi jednak do głowy czuć oburzenie oraz zakładać o tym wątek na forum.
                                    Reakcja niewspółmierna do wydarzenia.
                                    • 18lipcowa3 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:11
                                      morgen_stern napisała:

                                      > Ale cały czas właśnie o tym rozmawiamy... Mylisz, że ja chciałam z tym pisowski
                                      > m pijusem gadać? Nie przyszło mi jednak do głowy czuć oburzenie oraz zakładać o
                                      > tym wątek na forum.
                                      > Reakcja niewspółmierna do wydarzenia.

                                      No może i niewspółmierna.
                                      Nie oburzałabym się, nie czuła skrępowania , ale niechęć do rozmowy rozumiem.
                                    • m_incubo Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 01:49
                                      Wstydzą się samych siebie z czasu tych "efemeryd" to i telefony od nich są szokujące, krępujące czy niechciane. To częste u hipokrytów.
                            • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:17
                              Źle zrozumiałas ale rozumiem że jesteś wrażliwa na tym punkcie i możesz mieć dość.
                              Ja nie chcę Ci dogryźć , dowalić itp-tylko piszę o optyce. Mężatką byłaś krótko (chyba bo nie pamiętam)i chyba nie był to zbyt zaangażowany związek skoro juz go nie ma wink Nic dziwnego, że telefony i rozmowy byłych amantów nie były w nim jakieś kluczowe, ze miały jakies znaczenie.
                              Co do dzieci-no coż, ich posiadanie zmienia byt i zmienia świadomość-wiem, że ciężko to sobie wyobrazić bo ciężko w ogóle jest pisac o sytuacji w której sie nie było wink Lipcowa jest dobrym przykłdem jak wiele zmienia dziecko . W Tobie mam nadzieję też zmieni -aczkolwiek może i nie ?wink-może z przyjemnością będziesz rozmawiać i utrzymywac kontaktu z byłymi loverami a na pytanie dzieci mamo kto to ?zamiast kłamać -a może okłamiesz dzieci ?-powiesz ze szczerością moj były kochanek a na kolejne pytania (bo dzieci drążą)-opowiesz jak go poznalaś, gdzie jeździłaś itp-a Twój będzie sie uśmichał słuchając tego i może nawet zaprosi pana do Was na obiad ?
                              No morgen- naprawde nie rozumiesz o co mi chodzi ?
                              I peace-ja bez złych intencji piszę o Twoim stanie cywlilnym w konteście niektorych sytuacji życiowych-kiedys już o tym zresztą dyskutowałysmy
                              Posiadajac największa wyobraxnię nie jestes w stanie wczuć sie w każdą sytuację
                              Jeśli jakoś Cię urażam-przepraszam bardzo-to niechcący -uroki slowa pisanego. chciałabym z Tobą pogadac tak w realu bo wydajesz mi się fajna babką i fajne konstrukcje myślowe mogłyby wyjść z dyskusji z Tobą
                              • damodia Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:26

                                nie przesadzaj.

                                skąd pomysł, że np dzieciom należy opowiadać w szczegółach o swoich związkach intymnych z przeszłośći?? nie wystarczy powiedzieć "to dawny znajomy" i nie wnikać w szczegóły ?

                                jak cię 4 latek pyta "mamo a sąd się biorą dzieci?" ; to sadzasz go w sypialni i mówisz "patrz dziecko dokładnie tak się dzieci robi" i seksicie się z chłopem przy dziecku?

                                • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:29
                                  Bo dzieci są rożne i w rożnym wieku wiesz ?
                                  I może 4 latek spławi się łatwo ale już 12 latek to nie, zwłaszcza jesli zauwazy zmianę w zachowaniu mamy. Bo chyba telefon z przeszlości dawnego kochanka wzbudza jakies emocje -zaczerwienienie, zażenowanie, usmiech, strach itp ?
                                  • damodia Za wszystko w życiu się płaci 20.01.13, 13:39
                                    jeśli mama ma "zmiany" po głupim telefonie od dawnego znajomego to znaczy, że mama ma problem z samą sobą i nieradzi sobie ze swoją przeszłością moralną albo jej przeszłość jest wstydliwa-niechlubna.

                                    takie niby tu wyzwolone pisują, co to sobie "bez problemu" lekko bzykaczy zmieniają i ten styl życia polecają jako fantastyczny, a okazuje się że przeszłość zawsze dogoni i reszta życia płynie na oglądaniu się na siebie czy aby były bzykacz nie zadzwonił albo nie kupił mieszkania w tej samej okolicy - wtedy co? wyprowadzka??

                                    Miałam kilku partnerów, z każdym byłam w związku. I nie wstydzę się ich spotykać na ulicy. Są znajomymi, z czystą przeszłością, znam niektórych dzieci itd.

                                    A z wątku jasno wynika, że duchów z przeszłości boją się te panie, które się "niezobowiązująco puszczały" a teraz chcą grać "stateczne moralne matrony" przed otoczeniem.
                                    Cóż, za wszystko w życiu się płaci. Tak już ułożony jest świat. A jak widać nawet te najbardziej wyzwolone moralnie- wcale wyzwolone nie są- jedynie bardziej zakłamane.
                                    • guderianka Re: Za wszystko w życiu się płaci 20.01.13, 13:41
                                      Masz rację, za wszystko się płaci. Dlatego pan z jednej nocy powinien zostać panem z jednej nocy wink Co do wyzwolenia-wiesz, człowiek dorasta i dojrzewa i nawet płacąc za grzechy młodości lepiej jak poczucie wstydu i tego że przeginał niż żeby oszukiwał siebie i innych że zył cnotliwie wink
                                      • damodia Re: Za wszystko w życiu się płaci 20.01.13, 13:54
                                        Ale co zamierzasz zrobić, gdy pan jednej (lub pięciu) nocy okaże się Twoim sąsiadem?? Wyprowadzisz się Ty na drugi koniec miasta, czy będziesz udawała że pana nie znasz.
                                        Na drugim końcu miasta może mieszkać inny przelotny bzykacz.
                                        W szkole dziecka nauczycielem może być kolejny były bzykacz.
                                        W pracy w pokoju obok może siedzieć pan z którym 20lat wcześniej w toalecie dyskoteki...
                                        Nie ucieknie się przed przeszłoscią. A mając 40lat na karku pora już wiedzieć, że nawet największe oburzenie i histeria tej przeszłości nie wygumkuje.
                                        • guderianka Re: Za wszystko w życiu się płaci 20.01.13, 15:40
                                          A co ma piernik do wiatraka ?Hipotetycznie to mój Mąż może być seryjnym mordercą a nauczyciel mojej córki pedofilem. Hipotetycznie to mogę polecieć za tydzień w kosmos albo wykupić Agorę wink


                                          A mając 40lat na karku pora już wiedzieć
                                          > , że nawet największe oburzenie i histeria tej przeszłości nie wygumkuje

                                          A wiedza na temat wygumkowania przeszkadza w jakikolwiek sposob histerii czy też histeria jest dozwolona tylko tym co wiedzy nie posiadają bądź młodym bądź jeszcze innym. Zamierzasz przydzielać ludziom emocje ?Co wolno a co nie ?
                                      • sumire Re: Za wszystko w życiu się płaci 20.01.13, 13:58
                                        ale wiesz, że taki pan z jednej nocy może się okazać Twoim nowym dentystą któregoś dnia?... wink nie da się całkowicie odciąć od przeszłości. na dobrą sprawę ona może w każdej chwili zza rogu wychynąć.
                                        żadna z nas nie mówi o tym, żeby pielęgnować takie relacje i zaprzyjaźniać się z kolesiami, z którymi po pijaku wylądowało się w łóżku piętnaście lat temu. tylko o tym, że może się zdarzyć, że któregoś dnia nawiążą z nami czysto kurtuazyjny kontakt albo spotkamy ich przypadkiem, i uprzejma wymiana zdań w stylu 'co słychać, wszystko gra, a co u ciebie, miło było usłyszeć, to cześć' nie jest niczym złym. a na pewno lepszym niż spuszczenie po brzytwie.
                                        płacimy za grzechy młodości, tak. ale to znowu nie tak wielki grzech. jeśli wchodzi się w związek z kimś po trzydziestce, to trudno zakładać, że przed poznaniem nas spędzał noce jedynie na modlitwie. tu się nie ma czego wstydzić.
                                    • carmensitas Re: Za wszystko w życiu się płaci 20.01.13, 14:02
                                      Zabawny jest ten wątek, naprawdę. Żeby tak się bać tego, co było kiedyś. Żeby przypadkiem dzieci się o TYM nie dowiedziały.
                                      Mój ojciec sam mi pokazywał swoje zdjęcia z młodości mówiąc "A to była Marta, moja pierwsza poważna dziewczyna" i jakoś nie wywołało to u mnie szoku, bo jak to? Kiedyś Marta, a teraz Hania? A moja matka była na studniówce z panem Henrykiem, u którego potem jajka na targu kupowałyśmy. A cholera wie, co ona po tej studniówce z tym panem od jajek robiła.. Bo ja po mojej studniówce.. wink I potem, chodząc z moim nowonarodzonym dzieckiem po mieście moich rodziców spotykałam tego od mojej studniówki, jak chodził ze swoim już bardziej podrośniętym dzieckiem i sobie gadaliśmy na temat dzieci - że zęby, że strach przed kąpielą itp. I to, że po tej studniówce my teges jakoś nie błyskało między nami jak piorun.

                                      I o maj got, bo zapomniałam - ja nawet pracuję z takim jednym, z którym dobrych kilka lat temu połączył mnie ognisty romans. Potem romans się zakończył, kontakt się urwał, ale życie nas znowu połączyło pracą. I najpierw było zaskoczenie, potem "co u ciebie słychać? żona? dzieci?", bez dodatków typu "a pamiętasz, jak nad morzem bzykaliśmy się w przebieralni?", bo to już było zakończone, zapomniane.

                                      Uczuć wobec tych dawnych przygód nie mam, tzn. jakiś może sentyment, ale teraz jesteśmy innymi ludźmi. Jedyne co, to może właśnie o dziwo łatwiej nam rozmawiać niż czasem z obcymi, bo kiedyś byliśmy tak blisko.

                                      Może trzeba lubić tego siebie z przeszłości i faktycznie rozliczyć się z tą przeszłością uczuciowo? Bo we mnie telefon od dawno, dawno zapomnianego amanta nie wzbudziłby poza zaskoczeniem jakichś gwałtowniejszych uczuć. Nie ma we mnie ani pożądania, ani miłości, ani nienawiści do byłych facetów. Może tu jest coś na rzeczy?
                                      • damodia Re: Za wszystko w życiu się płaci 20.01.13, 14:08
                                        dla mnie to jest takie...smutne, że ktoś się chwali na forum lekkim życiem w przeszłości i zachwala jakie to fajne było i każdemu poleca - a równocześnie w domu się trzęsie ze strachu żeby się przypadkiem nie wydało a nie daj boże by dziecko nastoletnie się nie dowiedziało...

                                        znaczy matka sama się radośnie puszczała, ale dziecku wciska "zasady moralne" i dziewicę aż do ślubu udaje... no litości.

                                        • cherry.coke Re: Za wszystko w życiu się płaci 20.01.13, 14:12
                                          damodia napisała:

                                          > dla mnie to jest takie...smutne, że ktoś się chwali na forum lekkim życiem w p
                                          > rzeszłości i zachwala jakie to fajne było i każdemu poleca - a równocześnie w
                                          > domu się trzęsie ze strachu żeby się przypadkiem nie wydało a nie daj boże by d
                                          > ziecko nastoletnie się nie dowiedziało...
                                          >
                                          > znaczy matka sama się radośnie puszczała, ale dziecku wciska "zasady moralne" i
                                          > dziewicę aż do ślubu udaje... no litości.

                                          10/10.
                                          Ciekawy przyczynek do pojecia dziwka-madonna.
                                        • guderianka Re: Za wszystko w życiu się płaci 20.01.13, 15:43
                                          znaczy matka sama się radośnie puszczała, ale dziecku wciska "zasady moralne" i
                                          > dziewicę aż do ślubu udaje... no litości.


                                          piszesz konkretnie o kimś personalnie czy tak ogólnie ?
                                      • claudel6 Re: Za wszystko w życiu się płaci 21.01.13, 00:24
                                        ja mam tak samo. z większością ex- utrzymuję poprawne, a z niektórymi nawet bardzo ciepłe kontakty. nie znaczy że ze wszystkimi bliskie - czasem nie rozmawiamy lata, ale jak już na siebie wpadniemy jest ok. co do byłych kochanków z doskoku, one-night-standów itp. - to nawet ich nie pamietam. jakby mi sie który przypomniał, to znając siebie raczej dostałabym ataku śmiechu i uczyniła z tego anegdotę, którą bym opowiadała na kolejnych iluś tam imprezach z przyjaciółmi. no ale ja nie mam poczucia, ze moja przeszłość to jest coś, co bym chciała wymazać i czego się wstydzę. nie gram kogoś innego niż kiedyś byłam, nawet jeśli teraz jestem z w zupełnie innej roli (matka), mam pewną ciągłość tożsamości w życiu. jezu, czytajac wątki triss, sobie myślę - jak mi z tą ciągłością dobrze!
                                    • xika_da_selva Re: Za wszystko w życiu się płaci 20.01.13, 14:46
                                      bez przesady, chyba nie w tym rzecz. Ja tez mialam swego czasu jakies niezobowiazujace relacje, ale albo chlopcy przeze mnie wybrani byli nice, albo ja jestem wyluzowana- ale na pewno bym sie ich nie wstydzila i nie krepowala, gdyby zadzwonili do mnie po latach.
                                      Ba! Jeden, jak sie okazalo, przeprowadzil sie na moje osiedle i juz go kilka razy widzialam w ciagu ostatnich miesiecy. Podszedl, pogadal, spytal o obecnego partnera, pogratulowal stazu zwiazku, posmucil, ze on nikogo nie moze znalezc i wsjo. Nie ma powodow do wstydu, do strachu przed aktualnym partnerem ¡, mamy swoje lata, wiadomo, ze zadne przescieradla nie splamilo pierwszej wspolnej nocy...

                                      Nie trzeba gadac godzinami, nie trzeba nawiazywac przyjazni, spotykac sie na kawe, ani nawet wspominac dawne czasy, to wiecej niz zrozumiale. Ale zeby sie irytowac i krepowac? Pogadasz 5 minut, od razu walisz, ze jestes szczesliwa matka i partnerka, spytasz grzecznie co slychac, odlozysz sluchawke i zapomnisz.
                                    • claudel6 Re: Za wszystko w życiu się płaci 20.01.13, 23:52
                                      >A jak widać
                                      > nawet te najbardziej wyzwolone moralnie- wcale wyzwolone nie są- jedynie bardzi
                                      > ej zakłamane.

                                      otóz to, otóż to! big_grin
                                  • echtom Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 14:09
                                    Ja nie kreuję "świętego" wizerunku na potrzeby dzieci. Bez wnikania w intymne szczegóły wiedzą, że zanim poznałam ich ojca, byłam w dłuższym związku z kimś innym, że miałam paru innych chłopaków, że uprawiałam seks przed ślubem - i według mnie to trochę zdrowszy klimat niż kreowanie się na świętoszkę. Inna sprawa, że nie mam w życiorysie wielu szczególnie kompromitujących epizodów, które mogłyby wypłynąć w postaci upiorów.
                                    • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 18:46
                                      echtom napisała:

                                      > Ja nie kreuję "świętego" wizerunku na potrzeby dzieci. Bez wnikania w intymne s
                                      > zczegóły wiedzą, że zanim poznałam ich ojca, byłam w dłuższym związku z kimś in
                                      > nym, że miałam paru innych chłopaków, że uprawiałam seks przed ślubem - i wedłu
                                      > g mnie to trochę zdrowszy klimat niż kreowanie się na świętoszkę. Inna sprawa,
                                      > że nie mam w życiorysie wielu szczególnie kompromitujących epizodów, które mogł
                                      > yby wypłynąć w postaci upiorów.

                                      No i tak powinno byc, echtom. Ja tez zawsze wiedzialam, ze moi rodzice chodzili z innymi osobami, zanim sie poznali, a ze bylo to w wieku lat bodajze 26 i 27 to raczej nie dotrwali do tegoz wydarzenia w dziewictwie. Nawet poznalam taka eksie mojego ojca sprzed bazyliona lat. Moze dlatego nie ciska mna o sciane, jak sie pojawia temat czy osoba bylych smile
                                      • echtom Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:04
                                        Moi poznali się w wieku 36 i 47 wink Chłopak mamy z czasów studiów, normalny facet z poukładanym życiem, odezwał się po 30 latach i przyjechał do nas na cały dzień. A z eksią ojca utrzymywali regularny kontakt, bo była koleżanką mamy z innego kręgu towarzyskiego.
                                  • claudel6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 23:48
                                    dawno nie czytałam takiej paranoi :o
                              • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:32
                                Tak, mężatką byłam krótko, ale związek trwał 6 lat, więc... Chyba że to nadal jak na warunki forumowe "krótko".
                                Cytatchyba nie był to zbyt zaangażowany związek skoro juz go nie ma wink

                                Logika forumowa mnie niezmiennie zadziwia big_grin Miłość się czasem kiedyś kończy, wiesz? Mieszkaliśmy razem 5 lat, planowaliśmy wspólną przyszłość oraz dzieci, ale skoro związek się skończył, to znaczy nie był zbyt zaangażowany, no piękne to jest po prostu big_grin

                                Serio opowiadasz dzieciom, z którym znajomym sypiałaś, a z którym nie? I one to drążą??Chyba nie chciałabym tego wiedzieć o mojej matce...
                                Za miłe słowa dziękuję.
                                • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:43
                                  Milość ktora kończy się po paru latach nie jest miłością zaangazowaną-a plany co do przyszłości i dzieci zostają planami i człowiek nigdy nie wie jak to jest gdy....

                                  Nie, nie mówię moim dzieciom. Może dlatego, że byli nie wydzwaniaja do mnie. Jakby wydzwaniali bym ich spławiała a jakby dzieci pytały kto to (często pytają z kim rozmawiam lub sie umawiam na kawę itp) to bym odpowiedziała wykrętnie lub bym skłamała. Pewne sprawy są tylko moje -i powinny zostać w określonej czasoprzestrzeni (przeszłość)
                                  • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:51
                                    CytatMilość ktora kończy się po paru latach nie jest miłością zaangazowaną

                                    To tylko twoja, cokolwiek wydumana teoria. Za ocenę moich związków, o których - umówmy się - nic nie wiesz, dziękuję. Swoją drogą jak bardzo trzeba być zadufanym w sobie żeby takie opinie wygłaszać.
                                    • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 15:45
                                      Skoro Ty możesz oceniać mnie na podstawie mojego podejścia jako dzikuskę to ja mogę spojrzeć na Twój związek i dokonać jego oceny. Zadufana nie jestem-raczej doświadczona. Ale skoro uważasz zwiazek pięcioletni za super zaangażowaną relację, wielką miłość -to ok, szanuję to. Tyle,że nie zmienia to faktu, ze związek ten nie osiągnął pewnych nazwijmy to progów wspólnoty. Nie byl przez to gorszy-ale też nie przyniósł pewnych dowiadczeń
                                      • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 15:59
                                        Guderianka, ja też mam do ciebie dużo sympatii, ale czasem pociskasz okrutne kocopały.
                                        Sytuacja oraz reakcja na nią jest opisana w wątku dość dokładnie. Autorka wyraziła chęć porozmawiania na ten temat (przynajmniej takie można odnieść wrażenie). Ty również wyraziłaś swoją opinię na temat tej konkretnej sytuacji. Odniosłam się tylko do tego, nie piszę nic o twoim małżeństwie, związku etc. Jeśli nadal nie czaisz różnicy i uważasz że to to samo, to chyba wypada zakończyć temat, bo ja już nic więcej nie mam do dodania, a rozmowa zaczyna przypominać rozmowę ze ślepym o kolorach, albo o kozie i wozie.
                                        • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:09


                                          ok, skonczmy
                                  • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:56
                                    guderianka napisała:

                                    > Milość ktora kończy się po paru latach nie jest miłością zaangazowaną-a plany c
                                    > o do przyszłości i dzieci zostają planami i człowiek nigdy nie wie jak to jest
                                    > gdy....

                                    No jak na razie to zwiazek morgen trwal dluzej niz zwiazek triss. Ktory moze skonczyc sie chocby jutro, jesli pan taki wrazliwy na ekz-bzykaczy i triss ktoegos telefonu nie przechwyci na czas smile
                                  • xika_da_selva Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 15:26
                                    nie, no guderianka, jak z przyjemnoscia czytam Twoje posty, tak teraz wg mnie piszesz jak potluczona.
                                    Czyli co? Miosc zaangazowana jest tylko kiedy sie nie konczy i sa dzieci? A jesli jakas para dzieci miec nie moze? Bo rozumiem, ze jesli partner umiera w czasie zwiazku, to jest to wciaz milosc zaangazonwana? Wiesz, ze ludzie czasem sie rozstaja mimo milosci, prawda?

                                    guderianka napisała:

                                    > Milość ktora kończy się po paru latach nie jest miłością zaangazowaną-a plany c
                                    > o do przyszłości i dzieci zostają planami i człowiek nigdy nie wie jak to jest
                                    > gdy....
                                    • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 15:48
                                      Czyli co? Miosc zaangazowana jest tylko kiedy sie nie konczy i sa dzieci?
                                      Wtedy gdy nawet gdy się kończy pozostaje po niej coś, co pozwala POZNAĆ PEWNE DOŚWIADCZENIA,zmienić priorytety, wejść na inny pułap związku. A jesli para dzieci mieć nie może-to też nie osiąga pewnego pułapu (w sensie doświadczenia a nie stopniowania jakości)-pozostaje na całkiem innym poziomie. Związek ktory rozpada się po paru latach-mimo wszystkiego fajnego co ze sobą przyniósł, mimo zmian które zarysował w człowieku mentalnie jesli jest bezdzietnym-jest związkiem BEZ czegoś. Bez wartościowania-to stwierdzenie faktu. Polemizowanie z tezą, że związek z dziećmi jest takim samym doświadczeniem jak związek bez dzieci-jest bezsensu.
                                      • sumire Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 15:56
                                        o rany... nie wierzę, że to przeczytałam.
                                        do tej pory ten wątek mnie bawił, ale właśnie przestał.
                                        • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:02
                                          Na szczęście nie mieszam życia forumowego z realnym i to, czym był mój związek dla mnie, dla mojego eksmęża pozostaje bez zmian, nawet jeśli forumowa wyrocznia ze szklaną kulą będzie mi tłumaczyć, że był niezaangażowany i niepełnowartościowy. Znając tylko czas jego trwania oraz ilość, a właściwie brak potomstwa smile tego jeszcze nie grali, doprawdy.
                                          • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:10
                                            niepełnowartosciowy ?
                                            i to wlasnie jest zabawa w głuchy telefon-co innego ja, co innego Ty
                                      • xika_da_selva Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:02
                                        a ci ktorzy maja zdrowe dzieci tez niewiele wiedza o zyciu w porownaniu z tymi, ktorzy maja dzieci uposledzone. I tak sie toczy. W takim razie jedynym logicznym wyjsciem jest brak dyskusji, bo przeciez nie znamy triss i jej kontaktow z dzwoniacym panem. W koncu najbardziej o zyciu triss wie sama triss, prawda?
                                        • xika_da_selva Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:07
                                          no i ja, jako bezdzietna i niezaangazowana w milosci (nawet bez slubu, wiec morgen jestem lata swietlne za toba w zaangazowaniu milosnym), wciaz nie rozumiem co ma posiadanie dzieci do odebrania telefonu od znajomego i potraktowania go z szacunkiem i bez strachu przed reakcja partnera? Jako bezdzietna chcialabym wiedziec, nie zdawalam sobie sprawy, ze posiadanie dzieci doprowadza do TAKICH ograniczen.
                                          • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:12
                                            xika_da_selva napisała:

                                            > no i ja, jako bezdzietna i niezaangazowana w milosci (nawet bez slubu, wiec mor
                                            > gen jestem lata swietlne za toba w zaangazowaniu milosnym), wciaz nie rozumiem
                                            > co ma posiadanie dzieci do odebrania telefonu od znajomego i potraktowania go z
                                            > szacunkiem i bez strachu przed reakcja partnera? Jako bezdzietna chcialabym wi
                                            > edziec, nie zdawalam sobie sprawy, ze posiadanie dzieci doprowadza do TAKICH og
                                            > raniczen.

                                            W skrocie: jak masz dzieci, to musisz byc bardziej madonna. Bo jak 12-latek zobaczy jak sie plonisz i zapyta, to sie dowie o seksie i cotobedzie.
                                          • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:15
                                            to offtop powstały wskutek porównania sytuacji triss do morgen-gdzie morgen pisze, ze ona z exami normalne /w sensie zyczliwe/kontakty miewa. ano miewa bo moze-bo jako singielka ma wiecej luzu zyciowego,przestrzeni, nie musi sie liczyc z niczyimi emocjami
                                            tylko i wyłącznie taki był cel off topa a wyszlo ze nazywam jej zwiazek niepelnowartosciowym mimo że powtarzałam kilka razy, że nie wartościuję i nie oceniam
                                            • claudel6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 00:30
                                              pisanie o 6-letnim związku, ze był niezaangażowany to nie jest wartościowanie?? weź sie ogarnij kobieto.
                                        • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:12
                                          dokładnie
                                          biali o czarnych a czarni o białych katolicy o byciu zydem a zydzi o byciu ateistą

                                          dyskusja zawsze ma sens-ale bez negowania cudzych odczuc na podstawie wlasnych/ubozszych/doswiadczen
                                          • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:17
                                            guderianka napisała:

                                            > dyskusja zawsze ma sens-ale bez negowania cudzych odczuc na podstawie wlasnych/
                                            > ubozszych/doswiadczen

                                            Yh, panike Triss skomentowaly i licznie dzieciate, wiec naprawde nieslusznie sie morgen czepilas...

                                          • xika_da_selva Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:18
                                            no, ale triss ma chyba male dzieci, a nie nastoletnie. Poza tym, jak sie dziecko zapyta o co loto, to mozna odpowiedziec, ze dawny znajomy dzwonil. Skoro triss moze spokojnie wytlumaczyc dziecku, ze jego siostra ma innego ojca, ze ma pukac zanim skoczy rano do doroslym sypialni i setki innych rzeczy i tresur, ktore opisuje na forum, to chyba nie jest problemem wyjscie z TAKIEGO dylematu. No chyba, ze ten dawny znajomy jest czyms na miare mafiozo z Sanoka, co by tez tlumaczylo zapalczywe dyskusje i na ten temat.
                                            Odnosnie dzietnych i bezdzietnych- mam kilka dzieciatych kolezanek, ktore bardzo czesto prosza mnie ( i inne )o opinie w pewnych kwestiach, bo jak same mowia, na leb im pada i za czesto traca rownowage w pewnych sadach.
                                            • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:21
                                              może i macie rację i za bardzo się wczułam w swoją rolę wink
                                              mea culpa, popiół na glowęwink
                                              • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:22
                                                Luzik smile
                                      • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:06
                                        Jeszcze jedno - gdzie jest założona teza, że Cytatzwiązek z dziećmi jest takim samym doświadczeniem jak związek bez dzieci
                                        bo jak na razie tylko i wyłącznie ty o tej tezie piszesz.
                                        • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:16
                                          Napisałam wyżej-od czego zaczęła się dyskusja, gdzie był początek tego oft.
                                  • claudel6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 00:27
                                    > Milość ktora kończy się po paru latach nie jest miłością zaangazowaną

                                    co za bullshit.
                                  • aneta-skarpeta Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 11:38
                                    guderianka, wypraszam sobie
                                    moje pierwze malzenswto zakonczylo sie, o ile mo ex byl emocjonalnie rozchwiany to ja bylam bardzo zaangazowana-ale mimo prob i walki nie udalo się

                                    wiec nie mów, ze jak zwizaek skonczyl sie po 5 czy 6 latach to widocznie nie był ktos zaanagazowany, litosci
                              • larrisa Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 14:13
                                guderianka napisała:

                                >Lipcowa jest dobrym przykłdem jak wiele zmienia dziecko .

                                Lipcowa nie jest przykładem jak zmienia dziecko, tylko dobrym przykładem chorągiewki, która łopocze w tą stronę, w którą aktualnie wieje wiatr. Ona się wcale nie zmieniła, zmieniła tylko zdanie na temat posiadania dzieci, bo sama je posiada. Lipcowa to człowiek który będzie uważał, że to co jej się dzieje w jej życiu to najlepszy model - obecnie to dwie dziewczynki (broń boże chłopczyk) i jest w tym jakaś prymitywna korzyść, ale na litość, nie nazywajmy tego zmianą świadomości.
                                Generalnie ja widzę, że to zdobywanie dojrzałości, mądrości, zmiana świadomości i inne niesamowite rzeczy przypisywane posiadaniu dzieci są mocno przereklamowane. Znam sporo niedojrzałych mułów z dziećmi, i znam mądrych, dojrzałych, poukładanych ludzi bez dzieci.
                                Uważam takie argumenty za argumenty poniżej pasa, z urodzeniem dziecka nie wchodzi się w posiadanie jakieś tajemnej wiedzy, choć pewnie miło będąc mamusią tak o sobie myśleć.
                                I żeby nie było, mam dziecko.
                                • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 14:14
                                  Jak dobrze czasem przeczytać na forum głos rozsądku.
                                • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 15:52
                                  Ona się wcale
                                  > nie zmieniła, zmieniła tylko zdanie na temat posiadania dzieci, bo sama je posi
                                  > ada

                                  to również miałam na myśli

                                  Znam sporo niedojrzałych mułów z dziećmi, i znam mądrych, dojrzałych, pouk
                                  > ładanych ludzi bez dzieci


                                  jasne, ja temu nie zaprzeczam
                                  Uważam takie argumenty za argumenty poniżej pasa
                                  owszem, jeśli używa się ich w złej wierze, ja takowych intencji nie mam

                                  z urodzeniem dziecka nie wcho
                                  > dzi się w posiadanie jakieś tajemnej wiedzy

                                  tajemna to złe slowo- nowa, inna wiedza-owszem-
                                  Rozumiem, że teraz jesteś taką samą osobą i dziecko w Tobie nic nie zmieniło ?
                                  • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:00
                                    guderianka napisała:

                                    > Znam sporo niedojrzałych mułów z dziećmi, i znam mądrych, dojrzałych, pouk
                                    > > ładanych ludzi bez dzieci

                                    >
                                    > jasne, ja temu nie zaprzeczam

                                    Yh, wlasnie zaprzeczylas w poprzednim poscie big_grin
                                    • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:16
                                      zacytuj proszę
                                      • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:22
                                        Piszesz, ze brak czegostam (dzieci, trwalego zwiazku) nie daje doswiadczenia i jest ubozszy. A zgadzasz sie, jak ktos pisze, ze zna dojrzalszych niedzieciatych czy samotnych. Moze morgen tez jest dojrzalsza niedzieciata niz triss dzieciata? Albo albo.
                                        • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:30
                                          ostatnie juz zdanie bo znowu zaczniemy elaboraty

                                          moim zdaniem tylko przeżycie pewnego rodzaju doświadczenia daje o nim prawdziwe pojęcie. O ile można być madrym zyciowo, wiedzieć jak wybrnąć z wielu sytuacji, byc empatycznym o tyle nie można wiedzieć jak to jest gdy i tutaj pewne sytuacje : ma się dzieci, przezywa sie poród, poroni się, dozna sie smierci rodzica/małżonka, dozna sie małżeńskiego gwałtu itp. W posiadanie pewnych emocji i wiedzy można wejść tylko poprzez przeżycie czegoś. Tylko to miałam na mysli. Może morgen jest zyciowo dojrzalsza, może dojrzalsza emocjonalnie- ale zarazem może sobie pozwolić na kumplowanie sie z bzyczkami- mniemam ze nie mogłaby gdyby miała Męża i dzieci (mogę sie mylic)
                                          I nie pisałam nic o tym, że związek jest uboższy-nie uzywałam słów wartościujących jakkolwiek-bo nie o to chodzi.
                                          • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:37
                                            Oj no pisalas o ubozszych patrz nizej... ja wiem, co chcesz powiedziec, ale ubralas to w nieladne slowa. Zreszta triss spanikowala nie przy dziecku, tylko przy facecie, ktory jest na razie krotszy stazem i statusem niz eks-maz morgen, wiec caly ten podwatek jest ogolnie dosc mocno kula w plot jesli chodzi o porownywanie doswiadczen obu pan smile

                                            guderianka napisała:

                                            > dyskusja zawsze ma sens-ale bez negowania cudzych odczuc na podstawie wlasnych/
                                            > ubozszych/doswiadczen
                                            • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:47
                                              Pisałam o uboższych doświadczeniach a nie uboższym związku. Przyznaję-mogło zabrzmiec nieładnie choc starałam sie nie uzywac słów wartościujących ideprecjonujacych

                                              Pisałam o telefonie od bzyczka i sytuacji gdy kobieta
                                              a)jest mezatka i odbiera tel przy mezu (triss)
                                              b)jest singielka i odbiera nie majac obok partnera/meza

                                              Ja osobisie inaczej bym sie zachowala jako wolny strzele a inaczej jako kobieta z obraczka na palcu. Nie fair wg mnie byłaby miła rozmowa z jakims ex w sytucji gdy pozegnalam dawne zycie/czas/towarzystwo i-co wazne-gdy nie chce do tego wracac uznajac za jakis wygłup młodosci
                                              • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:52
                                                No ja tez nie pisalam o zwiazku. A morgen mowila, ze odbieralaby i przy mezu, wiec singielstwo w ogole nie wchodzi w gre. Nie czepiam sie, tylko tlumacze, jaki mogl byc odbior, zebys sie nie czula obiektem nagonki wink
                                                • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 17:01
                                                  Nie czuję się spoko,jesteście forumkami z klasą
                                                  Skoro dalej kontynuujemy ten temat to :A morgen mowila, ze odbieralaby i przy mezu
                                                  odbierałaby czy odbierała ? Bo to jest różnica. Ja nie znam siebie na tyle by mówić co bym zrobiła w sytuacji hipotetycznej. Hipotetycznie to nie usunełabym ciąży, hipotetycznie uzgodnilismy z Meżem, że jesli trzecie będzie mialo ZD lub inna chorobę-usuniemy bo nie podołamu wychowaniu drugiego chorego dziecka. I gucio bo jak w końcu (po poronieniu)zaszłam w ciążę i wyszła przezierność karkowa powyżej normy i ryzyko ZD 1:145 to powiedziałam, że nie usunę. Hipoteza sobie a życie sobie-może jeszcze inaczej bym postapiła gdyby wyniki amnio potwierdziły ZD-ale to może bo nie doszłam do takiej sytuacji, nie mam doświadczenia więc nie wiem. Staram sie wypowiadac na temat tego co przeżyłam i co wiem (aczkolwiek i to w wielu przypadkach okazuje sie byc blędne tongue_out)
                                                  • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 17:11
                                                    Wydaje mi sie, ze odbieralaBY, ale nie chce mi sie szukac tego posta smile Moze morgen sie wypowie. Ale wiesz akurat morgen opisywala na forum tyle roznych nie tylko przekonan, ale i dzialan, ze akurat nie watpie w to raczej.
                                                    Zreszta to naprawde zadne wyzwolenie: ja jestem przy morgen mala mimoza, z moim tyle lat, ze chyba dluzej niz Triss z obydwoma swoimi, i na pewno nie wstrzasnalby mna fakt, ze byly do mnie przy moim zadzwonil, choc pewnie znajomosci bym nie chciala ponownie nawiazywac. Moj ma swoja byla wsrod znajomych na FB i ona czasem lajkuje jego posty, nikogo z nas to nie krepuje. Znacznie gorsze sa chyba rzeczy, z ktorymi sie ktos ukrywa, a przy wyjsciu na jaw powoduja dziwaczne reakcje. Triss taka wykazala, czemu?
                                                  • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 17:16
                                                    Nie wiem jak u Triss, ja moge tylko sądzić po sobie, po swoim przykładzie. Miałam bogate zycie wewnętrzne, bogatsze niż mój M. Gdy po latach odezwal sie "kolega"- poczułam się niemiło. Poczułam wyrzuty wobec Męża (jak gdyby mógł pomyslec że to ja prowokowałam kontakt i odnowiłam znajomość), poczułam niesmak do kolesia (romans trwał kilka tygodni dosłownie zakończył sie ładnie i grzecznie, ja osiągnęłam co chciałam, on też i papa) że dzwoni i mam wrażenie żebra o spotkanie i odnowienie przeszlości, byłam w całkowicie innej czasoprzestrzeni inna w wyniku masy doświadczeń a ten mi tu wyjeżdza i przypomina jaką glupią i "lekką' smarkulą byłam. Cuzamen do kupy-spławiłam pana na drzewo zimnym tonem a on-aaaaaaaaaa-zdziwiony był że nie czułam potrzeby i chęci rozmowy. Nie byl w mojej bajce po prostu-.
                                                  • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 17:20
                                                    Nie znalazłam wpisu morgen , w którym pisała że odebrałaby. Pisała, że jak była meżatką to odbierala telefony od jakiegos gada. Pisała też , że "Może trudno ci będzie w to uwierzyć, ale mam znajomych i UWAGA kumpluję z byłymi, mam przyjaźnie od lat oraz życie towarzyskie"
                                                    Głównie tego cytatu ja się "czepiłam" i od niego zaczął sie cały dłuuugasny oft
                                                  • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 17:32
                                                    No ale zobacz, jak u ciebie tez odezwanie sie bylego wlacza rozne funkcje psychologiczno-samoocenowe tudziez poczucie winy (w braku lepszego okreslenia?) wobec aktualnego. Ale to znaczy, ze masz niedokmniety emocjonalnie ten stary zwiazek albo ten obecny.

                                                    Pomyslalam nad tym i raczej jednak gdyby zadzwonil do mnie znienacka jakis byly (po kilkunastu latach), to w pierwszej kolejnosci myslalabym o o tym, ze na przyklad jak paru innych znajomych chce sie dowiedziec, jak sie zyje w moim aktualnym kraju, albo ze jak u innych znajomych ktos z tamtego otoczenia zmarl i rozpuszczaja wici. Dopoki nie wyrazilby tego wprost, naprawde nie skupialabym sie na bzykaniu...
                                                  • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 17:45
                                                    Halo halo - ODBIERAŁAM, jako mężatka, przy mężu. Paniki nie siałam, entuzjazmem też nie tryskałam, pośmialiśmy się z mężem, który zaczął udawać okropnie zazdrosnego (co to palant wydzwania) i tyle. Nosz kurde, akcja rzeczywiście warta założenia pełnego oburzenia wątku na forum. Ja p...e.
                                                  • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 18:39
                                                    morgen, nie emocjonuj się tak juz wink
                                                  • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 18:32
                                                    Serio ? wink
                                                    To nie był związek-kilka tygodni "znajomości" wink-niezbyt głębokiej a może głębokiej w innym tylko sensie wink
                                                    Obecny związek jest bardzo dobry-na tyle dobry , że widzę błędy i glupie zachowania z przeszłości i nie chcę do nich wracać, zwlaszcza poprzez rozmowę z byłymi loverami

                                                    Piszesz o sobie-bo widać miałaś głębokie związki. Ja poza dwoma głębokimi miałam kilka związków lekkich, i od razu bym wiedziała co ma na mysli autor telefonu wink
                                                  • triss_merigold6 Może podam jakieś przykłady 20.01.13, 18:44
                                                    No właśnie. Kilka rekreacyjnych spotkań to żaden związek upoważniający do późniejszych telefonów.
                                                    Może podam przykłady:
                                                    - bliska znajoma na wczasach odchudzających nad morzem pukała 2 tygodnie kaowca
                                                    - koleżanka jako singielka jeździła do spa ze 2-3 razy w roku, tam miała masażystę, bzykali się gratis, taki czasoumilacz
                                                    - inna laska jeżdżąc zawodowo na polowania bzyknęła się z jakimś lokalnym leśnikiem
                                                    Czy to były znajomości uprawniające powyższych panów do prób jakiegokolwiek kontaktu później? Bez przesady.
                                                    Mój obecny partner mając naście i dwadzieścia+ lat wyrywał panny niemalże garściami + miał kilka kilkumiesięcznych związków. Czy to qrde upoważniałoby którąkolwiek z tych dziewczyn, żeby teraz nagle się odzywać? Po co, na litośc boską.
                                                  • damodia Rada na przyszłość 20.01.13, 18:50
                                                    Od każdego z kim się bzykniesz przelotnie jeszcze wiele razy w tym życiu - bierz na piśmie oświadczenie, że do bzyknięcia dojdzie pod warunkiem, że nigdy więcej do Ciebie nie zadzwoni.
                                                    A jak zadzwoni - to do sądu gnoja podaj! To skandal by bzykadła traktowały swoje bzykadła jak ludzi do kontaktu a nie jak bzykadła. Jestem oburzona.
                                                  • guderianka Re: Rada na przyszłość 20.01.13, 18:52
                                                    dziękuję za radę, nie ma to jak doswiadczona kolezanka big_grin
                                                  • triss_merigold6 Re: Rada na przyszłość 20.01.13, 18:55
                                                    Lol, pewnie też obdzwaniała jakichś amantów sprzed wieków i zaliczyła kopa w czoło.
                                                  • guderianka Re: Rada na przyszłość 20.01.13, 18:56
                                                    no co Ty, ona się godnie nosi big_grin
                                                  • triss_merigold6 Re: Rada na przyszłość 20.01.13, 18:53
                                                    Ale co Cie konkretnie zabolało?
                                                    Jakiś niegdyś znany pan, z którym się puknęłaś też Cię spuścił na drzewo, bo mu wparowałaś w sielankę rodzinną?
                                                    Ja tego kontaktu nie potrzebuję, a jeśli ktoś obudził się, że potrzebuje, to cóż - jego problem.
                                                  • damodia puszczanie się z byle kim widać jest stresogenne 20.01.13, 19:15
                                                    Jak na razie to problem "boli" Triss i Guader..(nie pamiętam nicka) . Bo się puściły z "byle kim" i z własnej woli weszły w rolę tylko cudzego bzykadła- i teraz podświadomy wstyd i panika, że może ten ktoś chce je znowu jako "bzykadło" użyć a one już teraz żyją przecież "godnie" i "takie nie są" (bo dzieci albo mąż patrzy).

                                                    Radzę puszczać się tylko z tymi, którzy są w Was pierońsko zakochani. Wtedy sumienie nie podgryza po latach że "wibratory" się odzywają i dzieciom nie wstyd się przyznać "co" z jakimś tam facetem łączyło.
                                                    A że dzwonią po latach? Pewnie że dzwonią. Niech dzwonią. Żaden problem. Bo kogo to obchodzi jak przecież są przeszłością?
                                                  • morgen_stern Re: Rada na przyszłość 21.01.13, 09:21
                                                    Zgubiłam się w drzewku - to pytanie przepraszam do mnie? Uprzejmie przypominam, że do nikogo nie wydzwaniam i nie wydzwaniałam, więc może darujcie sobie te projekcje.
                                                  • cherry.coke Re: Może podam jakieś przykłady 20.01.13, 18:56
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    > No właśnie. Kilka rekreacyjnych spotkań to żaden związek upoważniający do późni
                                                    > ejszych telefonów.
                                                    > Może podam przykłady:
                                                    > - bliska znajoma na wczasach odchudzających nad morzem pukała 2 tygodnie kaowca
                                                    > - koleżanka jako singielka jeździła do spa ze 2-3 razy w roku, tam miała masaży
                                                    > stę, bzykali się gratis, taki czasoumilacz
                                                    > - inna laska jeżdżąc zawodowo na polowania bzyknęła się z jakimś lokalnym leśni
                                                    > kiem
                                                    > Czy to były znajomości uprawniające powyższych panów do prób jakiegokolw
                                                    > iek kontaktu później? Bez przesady.

                                                    No ale ty nie bzyknelas kogos na zjezdzie motocyklowym, tylko gosc byl znajomym z paczki. Jakby odezwal sie do ciebie niebzykajacy znajomy/znajoma z tych czasow, to tez by cie tak rzucilo o sciane?
                                                  • triss_merigold6 Re: Może podam jakieś przykłady 20.01.13, 19:03
                                                    Nie z paczki, tylko z konkretnej knajpy w której były mniej i bardziej zintegrowane grupy + ludzie którzy po prostu przychodzili się bawić. Z częścią osób - w tym facetami - mam kontakt do dziś, bo znałam ich duuużo wcześniej, ze szkoły, osiedla, przez znajomych. Tak zresztą poznałam obecnego partnera - był w klubie motocyklowym i jednocześnie znajomym znajomych.wink
                                                  • cherry.coke Re: Może podam jakieś przykłady 20.01.13, 19:08
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    > Nie z paczki, tylko z konkretnej knajpy w której były mniej i bardziej zintegro
                                                    > wane grupy + ludzie którzy po prostu przychodzili się bawić. Z częścią osób - w
                                                    > tym facetami - mam kontakt do dziś, bo znałam ich duuużo wcześniej, ze szkoły,
                                                    > osiedla, przez znajomych. Tak zresztą poznałam obecnego partnera - był w klubi
                                                    > e motocyklowym i jednocześnie znajomym znajomych.wink

                                                    No ale to utrzymujesz czy nie utrzymujesz? Bo pisalas, ze sie odcielas. Jak utrzymujesz z innymi, to gosc mogl o tym wiedziec...
                                                  • triss_merigold6 Re: Może podam jakieś przykłady 20.01.13, 19:18
                                                    Utrzymuję z tymi, których znałam i mój obecny też - wcześniej. Teraz to stateczne dzieciate pary, firmy ciągną, budują się itd.
                                                    Odcięłam się od ludzi z którymi kontakt miałam wyłącznie balangowy, nawet wtedy z nikim tak bez kontekstu imprezowego się nie spotykałam, bo po co. Byli dla mnie czymś w rodzaju gadającego nietypowego wystroju wnętrza.
                                                  • claudel6 Re: Może podam jakieś przykłady 21.01.13, 00:48
                                                    a to trzeba mieć specjalne upoważnienie? big_grin
                                                  • josef_to_ja A niech mężowie wiedzą o ich przeszłości. 21.01.13, 21:48
                                                    Trzeba robić wszystko tak, żeby się tego nie wstydzić. A konsekwencje trzeba ponosić.
                                                  • aneta-skarpeta Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 12:28
                                                    > Obecny związek jest bardzo dobry-na tyle dobry , że widzę błędy i glupie zachow
                                                    > ania z przeszłości


                                                    i chyba w tym jest caly pic, uwazasz to co kiedys robiłas za błędy

                                                    ja nie zaluje, że się swojego czasu bawiłam, ze mam takie a nie inne doswiaczenia, bo było i miło i dalo mi to cos, generalnie nie zaluję- natomaist jest to dla mnie temat zamkniety, ale nie wstydliwy

                                                    jakby moj syn uslyzal rozmowe z moim jakims eks to bym powiedziała, że to mój dawny chlopak i tyle, albo ze znajomy- zalezy co by usluszał

                                                    natomiast kiedys, jak bedzie dorosły lub prawie dorosły i bedzie taka sposobnosc czy koniecznosc to powiem mu, ze ja nie byłam swieta i wiem co i jak, ze sa rozne relacje i warto wiedziec co i jak, zeby nie wkopac sie w glupie uklady
                                                  • damodia Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 18:44
                                                    cherry.coke napisała:

                                                    > No ale zobacz, jak u ciebie tez odezwanie sie bylego wlacza rozne funkcje psych
                                                    > ologiczno-samoocenowe tudziez poczucie winy (w braku lepszego okreslenia?) wobe
                                                    > c aktualnego. Ale to znaczy, ze masz niedokmniety emocjonalnie ten stary zwiaze
                                                    > k albo ten obecny.

                                                    Mam znajomą, która swego czasu puszczała się z żonatym facetem, licząc, że go żonie odbije. Ale się nie udało, a ona sama się właściwie wstydziła tego, że facet żonaty, lecz zadurzona była tak, że nie umiała odpuścić. Po latach jest już mężatką i nadal strasznie się spina, gdy wypływa temat tamtego faceta. Po prostu nie akceptuje samej siebie z tamtego czasu, wstyd jej że latała za żonatym, niby świadomie i dobrowolnie ale podświadomość ją zżerała i jako kochanka żonatego czuła się poniżona i gorsza mimo że twierdziła iż jest inaczej, a jakby nie było w tzw "dobrych rodzinach" nie wchodzi się w rolę kochanek żonatych panów bo to brak szacunku do siebie. Więc teraz stara się zatrzeć wszelki ślad po tamtych latach bo to przypomina jej, że się -wg swojej moralnej oceny podświadomości- upokarzała.
                                                  • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 18:47
                                                    Nie dziwię jej się, być tą trzecią, liczyć na rozwód + ślub i ponieść porażkę, to straszny obciach.

                                                    Nie, ten od telefonu nie był żonaty (przynajmniej wtedy), był młodszy ode mnie ze 6 lat, miałam krótką fazę na młodzików.
                                                  • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 18:47
                                                    Po pro
                                                    > stu nie akceptuje samej siebie z tamtego czasu,


                                                    tak, mozesz miec rację, to by mi nawet pasowało
                                                    nie akceptuje swojego zachowania z tamtego okresu, z tamtym panem
                                                    czy żaluję?nie-ale widze powodu by do tego wracac
                                                  • damodia Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 18:53
                                                    I w tym problem. Że jedni radośnie i bezmyślnie robią rzeczy których się później wstydzą i boją by się nie wydało, a inni robią to co są w stanie godnie unieść w dalszym życiu.
                                                    Więc fakt, czy ktoś jest wolny, żonaty, dzieciaty - nie ma tu wiele do rzeczy. Rzeczą jest charakter.
                                                  • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 18:55
                                                    cieszę się że godnie potrafisz nieść wszystko co robiłaś big_grin
                                                    powodzenia! big_grin
                                              • damodia Trzeba mieć doświadczenia-wyższy poziom świadomośc 20.01.13, 18:30
                                                guderianka napisała:

                                                > Pisałam o uboższych doświadczeniach a nie uboższym związku. Przyznaję-mogło zab
                                                > rzmiec nieładnie choc starałam sie nie uzywac słów wartościujących ideprecjonuj
                                                > acych
                                                >
                                                > Pisałam o telefonie od bzyczka i sytuacji gdy kobieta
                                                > a)jest mezatka i odbiera tel przy mezu (triss)
                                                > b)jest singielka i odbiera nie majac obok partnera/meza


                                                Sorry G. ale naprawdę pieprzysz jak potłuczona. Wg Twoich teorii w tym wątku najbardziej "bogate" (czyt "lepsze, głębsze, wartościowsze, bardziej na miejscu, bardziej trafione") doświadczenia i "zdrowy" ogląd sytuacji - to będzie miała prostytutka, która zrobiła sobie kilkoro dzieci z różnymi ojcami, najlepiej po pijaku, nie do końca wie które czyje, a teraz wreszce złapała męża którego pilnuje by nie uciekł i udaje że przeszłości nie było, dzieciom zaś wciska jakieś kocopały na temat swoich "osiągów" z młodości byle się tylko nie wydało.
                                                To, że ktoś narobił w życiu dużo głupot których teraz mu wstyd - nie gloryfikuje jego obecnego stanu i nie obdarza go obecnie "mądrością życiową". Jedynie -jak widać-nadal histerią nieadekwatną do zdarzeń.
                                                Wyrazy współczucia, że te kilka przypadkowych bzyknięć które Ci się w życiu trafiły aż taką traumą Ci się po latach odbijają.
                                                • guderianka Re: Trzeba mieć doświadczenia-wyższy poziom świad 20.01.13, 18:34
                                                  Nie jestem G.
                                                  Nie wiem jakimi torami idzie Twoje myślenie, zeby to co pisalam sprowadzić do prostytuacji i tak opacznie zrozumieć to co napisałam.
                                                  No cóz, nie mam na to wpływu
                                              • claudel6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 00:44
                                                to ten facet już jest mężem triss? coś mnie ominęło w takim razie.
                                            • iuscogens Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 13:50
                                              No bo taki związek ma uboższe doświadczenia, uboższe o to wszystko co jest związane z dzieckiem, przecież w tym nie ma nic obraźliwego, to jest fakt. Mówię to jako bezdzietna.
                                              • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 15:48
                                                nie załamuj mnie, ze tylko Ty jako jedna to zrozumiałaś uncertain Bo albo forumki mają problem z rozumieniem albo ja mam problem z jasnym precyzowaniem pogladów uncertain
                                          • claudel6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 00:43
                                            może s
                                            > obie pozwolić na kumplowanie sie z bzyczkami- mniemam ze nie mogłaby gdyby miał
                                            > a Męża i dzieci
                                            ale na miłość boską dlaczego? ja mam dziecko i stałego partnera i nie mam problemu w kumplowaniu sie z ex, jeden jest nawet moim bliskim przyjacielem. fakt, nie mam Męza z dużej litery i moze właśnie dlatego go nie mam, zeby mi sie tak na mózg nie rzuciło jak to widzę tu na e-mamie, że się rzuca niektórym mężatkom.
                                            • josef_to_ja To nie do końca to samo. 21.01.13, 22:11
                                              Były partner życiowy to nie facet od przygodnego seksu.
                                          • m_incubo Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 02:36
                                            Dawno takich bredni nikt nie pisał.
                                            A dopuszczasz do świadomości, że te same "wyższe stopnie wtajemniczenia" - posiadanie dzieci, rozwód, poród, śmierć rodzica na każdym wywrą totalnie inne wrażenie i zaowocują kompletnie czymś innym? To nie jest tak, że jak się nie ma dzieci to jest się takim i takim (np. wyluzowanym singlem jak określiłaś morgen) a jak się ma to już się jest takim jak guderianka, która ściemniłaby coś własnym dzieciom, tak wstydziłaby się telefonu byłego kochanka.
                                            Co to jest to "prawdziwe pojęcie" o którym piszesz?
                                            Dla mojej przyrodniej siostry poronienie było tragedią, z której podnosiła się dwa lata, ja swoich dwóch nie przeżyłam praktycznie w ogóle, która z nas ma prawdziwe pojęcie o tym, co znaczy poronić?
                                            Mam troje dzieci, nie zmieniły praktycznie wcale mojego postrzegania świata czy opinii o 180 stopni (życie owszem, zmieniło się znacznie), może dlatego, że świat i sądy o nim miałam już dawno, jeszcze przed dziećmi, określone.
                                            A może po prostu niczego się nie wstydzę i niczego w związku z tym nie muszę udawać.
                                • claudel6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 00:39
                                  >Znam sporo niedojrzałych mułów z dziećmi, i znam mądrych, dojrzałych, pouk
                                  > ładanych ludzi bez dzieci.
                                  big_grin
                                • mirmunn Re: Krępujący niespodziewany telefon 27.07.16, 20:37
                                  Larrisa, w punktsmile
                          • 18lipcowa3 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 12:55
                            guderianka napisała:

                            > Pogadamy jak /może/zmieni Ci się optyka i będziesz miała męża i dzieci wink

                            albo ci exowie trafią na szczęsliwe związki, wtedy też ją spławią po prostu
                            • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:00
                              Kogo spławią? Mnie? Do nikogo nie wydzwaniam tongue_out
                          • claudel6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 23:36
                            pogięlo Cie? co ma piernik do wiatraka? dzieciate i mężatki zamieniają się w aspołeczne dzikuski? no może wy.
                          • aneta-skarpeta dobra ja się wypowiem 21.01.13, 11:29
                            ja z niejednego pieca chleb jadłam, do tego mój zwiazek z moim meżem zaczął sie od d. stronywink i absolutnie miał się nie rozwijać

                            i mialam sytuacje nastepującą

                            mieszkalismy juz razem- jak rodzina- dostalam na gg wiadomosc od igniejszego, a miał w zwyczaju zagadywac- powiedz mi jakie dzisiaj masz majtki, a powiem Ci jaki masz humorwink

                            no i napisał cos o majtkach, a przed kompem moj chłop

                            a z kolesiem nie rozmawialam ze 3lata w ogole

                            moj chłop sie troche zjezył- kto tak do ciebie pisze? no to przypomnialam mu kto, a koledze napisalam w zartobliwym tonie, ze teraz to poproszę bez majtasów bo moj chlop zachodzi w glowe o co chodziwink
                            moj chlop pretensji nie mial- troche zazdrosci poczul, ale takiej zdrowej- na dobre mu wyszłowink

                            natomiast był "obuzony", bo POZWOLIŁAMwink mu spotkac sie na piwie z dawna kolezanka, ktora wróciła po paru latach z zagranicy

                            jakby ktos teraz do mnie zadzwonil to przeprowadzilabym kurtuazyjna rozmowę i tyle- nie mam powodu aby sie jezyc
                            moj chlop tymbardziej
                            • josef_to_ja Re: dobra ja się wypowiem 21.01.13, 22:07
                              Jakbym miał przeszłość przed partnerką to bym się nie przejął, jakbym przeszłości nie miał, to bym histeryzował. tongue_out
                        • 18lipcowa3 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 12:54

                          > Może trudno ci będzie w to uwierzyć, ale mam znajomych i UWAGA kumpluję z byłym
                          > i, mam przyjaźnie od lat oraz życie towarzyskie. Serio wyobrażanie mnie sobie j
                          > ako nieszczęśliwą, samotną singielkę wywołuje taką frajdę? Zaiste muszę niektór
                          > ych tu kłuć mocno w oczy, że tak mi dobrze życzycie tongue_out


                          No widzisz a ja się nie kumpluję z byłymi. Dla mnie to chore, no chyba że się ma wspolne dzieci, ale w innym wypadku nie jest mi to potrzebne do szczęścia
                          Odcinam wszystko zawsze grubą krechą i tyle.
                          Ja sobie Ciebie nie wyobrażam jako samotną nieszczęsliwą, tylko nie rozumiem czemu tak histeryzujesz że ktoś może nie chcieć gadac z eks kochankiem i dla ciebie ''nie dzwon, nie mam czasu '' jest równe ze ''sp...j''.


                          > I jaki entuzjazm? Nie dalej jak miesiąc temu dostałam kolejnego maila od mojego
                          > dawnego eks, który od lat odzywa się co jakiś czas, akurat z nim nie chcę mieć
                          > kontaktu, bo jest upierdliwy i doznał pisowego skrzywienia mózgu. Ani nie odcz
                          > ułam entuzjazmu ani paniki. Dorośli ludzie sobie radzą z takimi rzeczami, serio


                          Ja wiem, ja sobie radzę też, ale nie rozumiem tego szału na odzywanie sie do eks po latach/ kawki z eks/ przyjaznienie się z eks a spławienie eks jako grzech śmiertelny.
                          • lilly_about Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 12:59
                            Ale tego, że triss nie chciała gadać z byłym kochankiem nikt nie neguje, tylko tę histeryczną reakcję na telefon, to: jak on śmiał, po co, dlaczego?? Jeśli zwykły telefon może wywołać tyle emocji to ja dziękuję.
                            • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:01
                              No dokładnie, ale jak zwykle dyskusja dotyczy dupy maryni i czy się kontaktować z byłymi czy nie. Chodzi o FORMĘ.
                          • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 12:59
                            Teraz trochę histeryzujesz. Nigdzie nie napisałam, że to to samo, co "sp...j", choć rzeczywiście blisko. Raczej chciałam powiedzieć, że to prost droga do takiego chamstwa.
                            Nie pisałam też o żadnym grzechu śmiertelnym, człowiek kulturalny potrafi taką sprawę załatwić bez potraktowania bogu ducha winnego człowieka z buta. Nie zajmuje to ani dużo czasu, ani nie wymaga niesamowitego wysiłku. Trzeba tylko dobrej chęci. Tu widziałam niezrozumiałą panikę. Tyle.
                            • 18lipcowa3 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:04
                              morgen_stern napisała:

                              > Teraz trochę histeryzujesz. Nigdzie nie napisałam, że to to samo, co "sp...j",
                              > choć rzeczywiście blisko.

                              Blisko do ''czesc , u mnie ok, nie mam czasu, nie dzwon, pa''
                              no weź......


                              Raczej chciałam powiedzieć, że to prost droga do taki
                              > ego chamstwa.

                              Bez przesady.
                              Naprawdę z KAŻDYM trzeba się kolegować?
                              • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:06
                                Jeżeli krótka rozmowa z dawnym znajomym / kochankiem / partnerem bez chęci kontynuowania jej na żywo to już "kolegowanie się" to nie mam pytań big_grin
                                Dzikuski jesteście i tyle.
                                • 18lipcowa3 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:10
                                  morgen_stern napisała:

                                  > Jeżeli krótka rozmowa z dawnym znajomym / kochankiem / partnerem bez chęci kont
                                  > ynuowania jej na żywo to już "kolegowanie się" to nie mam pytań big_grin
                                  > Dzikuski jesteście i tyle.

                                  No trudno jakoś to przełknę.
                                  • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 13:25
                                    ja też sobie z tym poradzę wink
                                    wolę być dzikusem niż ucywlizowanym obiektem rozmawiania/kolegowania/ z każdym-nawet z tym kim nie chcę wink
                          • claudel6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 00:54
                            ale to, co tobie nie jest potrzebne do szczęścia, nie znaczy ze jest chore. ja się kumpluję, mam kompletnie emocjonalnie zamkniete te rozdziały, moi byli po mnie mieli różne następne, które już są ex- i kompletnie nam wspólna przeszłosc nie przeszkadza w kumplowaniu się.
                        • dziennik-niecodziennik Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 15:05
                          no i triss sobie poradziła. że inaczej niż Ty - jej sprawa. byc moze na tyle zna autora telefonu ze wie ze inna metoda by nie podzialała.
                          • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 15:14
                            Skoro zakłada się na dany temat wątek, to chyba jest się przygotowanym na różnorakie opinie, zwłaszcza jeśli to stara forumowa wyjadaczka? Bo nie wiem, co w tym kontekście ma oznaczać "jej sprawa". No jakby jej, ale skoro się o tym rozpisuje to chyba można wyrazić swoją opinię?
                            • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:54
                              Przecież ja się nie obrażam na opinie, odpowiadam dopiero teraz, bo dopiero wróciłam z dzieckiem z sanek, a rano ogarniałam młodszą (ma zapalenie oskrzeli i stary z nią kibluje i ma dosyć).
                              Szerzej, zwłaszcza Rikiemu odpowiem jak będę miała wieczorem chwilę, żeby przysiąść.
                              • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 17:47
                                Triss, pisałam do twojego żarliwego obrońcy, dziennika.
                • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 12:22
                  Po głębszym zastanowieniu, jesli to faktycznie było rzucenie histeryczne słuchawką (o zakładaniu watku wole nie dyskutowac bo rózne watki na rozne tematy sie tu pojawiaja)-to jest to dziwna reakcja, dziwna bo inna niz moja, Twoja, kasi czy basi. W rzeczywistosci nie wiemy jak było
                  Aha-i mam inna chyba definicje kłamstwa-brak checi kontynuowania rozmowy z loveremex i krótka piłka-nie jet dla mnie chamska
                • riki_i Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 12:22
                  Nie spodziewałem się, że ta chwila kiedykolwiek nadejdzie, ale jednak.... zgadzam się z postem morgen_stern w 100%. Pora umierać smile
                  • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 12:24
                    macie podobne podejscie do swoich ex ? wink
                • claudel6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 23:31
                  pełna zgoda z powyższym
              • 18lipcowa3 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 12:20
                guderianka napisała:

                > jasne wink trzeba wczuc sie w sytuacje misia z drugiej strony łącza i podjac konw
                > ersacje-mimo ze nie ma sie ani czasu ani ochoty


                Dokładnie. Padło tez stwierdzenie że ''ja bym sie ucieszyła i od razu pytała o starych znajomych, jak im sie wiedzie itp''
                No ja bym sie tym nie interesowała.

                > mi nie przyszloby do głowy dzwonic do bylego kochanka-ktorego główna cecha jest
                > to, ze jest były wink

                Dokładnie, ja bym sie nawet wstydziła po prostu. PO CO???????
        • josef_to_ja Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 22:15
          A Ty tak szalałaś w młodości? tongue_out
    • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 09:52
      Triss, z jednej strony rozumiem, bo ja też nie mam ochoty utrzymywać zażyłych kontaktów z całym gronem znajomych z dawnych czasów. Z większością po prostu drogi mi się rozeszły, nie mamy o czym gadać, znajomość była fajna, ale WTEDY, w tamtym okresie mojego życia, teraz już nie.

      Ale z drugiej strony, dziewczyny mają rację, reakcja jest histeryczna i na twoim miejscu skłoniłaby mnie do autorefleksji - dlaczego? Taka gwałtowna reakcja nie jest normalna.
      Przypominasz mi moją siostrę. Ona też bardzo stanowczo ucięła kontakty z przeszłością, nie ma ŻADNYCH znajomych z dawnych czasów, z którymi utrzymywałaby jakiekolwiek kontakty. Wszelkie wspomnienia traktuje wręcz pogardliwie. Z tym że u niej to nie kwestia dawnego rozwiązłego życia tongue_out podejrzewam, że to ogromne kompleksy, chyba się wstydzi siebie z tamtych czasów i ci ludzie jej przypominają jej dawną siebie, o której chciałaby zapomnieć. Kij ze znajomymi, ona nawet nie była na grobie dziadków, którzy ją bardzo kochali... kiedy matka ją o to prosi, dostaje wręcz szału.
      Myślę, że u ciebie działa to podobnie. Upajasz się dość widocznie obecną rolą (częste o kobiet, które się "ustatkowały" i przeskoczyły ze swobodnego życia singielki do matki dzieciom) i ten duch z wesołej przeszłości jednym telefonem kopnął twój piękny, rodzinny obrazek. Dlaczego się tak gwałtownie zachwiał, to już sobie sama musisz odpowiedzieć smile
    • z_lasu Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 10:01
      No cóż, ja też mam na koncie błędy młodości i okresy w życiu, którymi się nie chwalę, ale gdyby ktoś z tamtych czasów zadzwonił to bym się autentycznie ucieszyła. Niezależnie od tego czy spałam z gościem czy nie. Ewidentnie masz jakiś problem: albo tak bardzo się wstydzisz tego okresu w życiu, albo tak bardzo się wstydzisz luzackiego pieprzenia z kim popadło, albo w Twoim obecnym związku coś jest nie halo. No przecież z krótkiej rozmowy telefonicznej Twój partner nie miał prawa się dowiedzieć czy spałaś z gościem czy nie. Ot, stary znajomy. A Twoja reakcja jest wybitnie w stylu "na złodzieju czapka gore".
      • vesper_lynd_1 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 10:08

        ...kurcze, ale dlaczego " błędy"? To, że się miało przyjaciół płci męskiej, kochanków, uprawiało seks w młodości szumnejwink- toz normalka przecież...na moim osiedlu mieszka mój były chłopak...taki od seksu- widujemy się czasem, mój mąz wie, kim on jest. Z mojej strony- cześć, cześć, nawet czasem coś tam zagadamy do siebie .

        Z jego- heheheheh- jego zona( a może i onwink to najwidoczniej taka Triss- bo jak idzie sam to mnie poznaje, jak idzie z nią- to udawaje, że mnie nie poznaje. Żenujące według mnie, ale jedynie uśmiech politowania to według mnie budzi...taki chojrak był a teraz pod pantoflem siedzi...żeby nawet dawnej dziewczynie bał się cześc powiedzieć...tchórz i tylesmile
      • dziennik-niecodziennik Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 15:25
        ale pal szesc partnera triss, to TRISS nie chce z kolesiem rozmawiac. wiec po co ma udawac ze sie cieszy z tego telefonu?
        • z_lasu Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:14
          Ależ nie musi udawać, że się cieszy. Może po prostu okazać zdziwienie. Problem w tym, że Triss poczuła nie tyle zdziwienie, ile panikę. To nie jest normalna reakcja na telefon od osoby, z którą nic jej nie łączy. Ciekawa jestem bardzo jakby zareagowała, gdyby gość się objawił osobiście. Mnie się to raz zdarzyło (fakt, że nie był to jednorazowy seks, a kilkumiesięczny związek, ale rozstaliśmy się w niezbyt miłych okolicznościach). Koleś ni z gruchy ni z pietruchy po 10 latach raczył mnie odwiedzić (pod wydumanym pretekstem). Nie okazałam radości suspicious Okazałam zdumienie i zachowywałam się raczej chłodno. Przyjechał, trudno, zobaczył, że mam męża i dziecko i nie przejawiam chęci podtrzymania kontaktu. Pojechał, więcej się nie odezwał. Nawet sobie nie próbuję wyobrazić reakcji Triss na taką sytuację smile
          • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 18:36
            No okazałam zdziwienie.uncertain
            Gdyby - co jest mało prawdopodobne - jakaś efemeryda z przeszłości pojawiła się u mnie znienacka osobiście, to porozmawiałabym na korytarzu i do widzenia człowieku. Uznałabym to za wyjątkową nachalność.
            • z_lasu Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:17
              > porozmawiałabym na korytarzu

              No, nie żartuj. Osobiście byś porozmawiała, a przez telefon nie mogłaś? A gdyby małżonek był w domu? To też byś porozmawiała na korytarzu czy trzasnęłabyś człowiekowi drzwiami przed nosem? Sądząc po reakcji na telefon wydaje się to prawdopodobne...
              • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:19
                Powiedziałabym cześć, czego chcesz? nic ważnego? to sorry, nie mam czasu i dopiero zamknęła drzwi.
            • black_halo Re: Krępujący niespodziewany telefon 28.07.16, 08:31
              triss_merigold6 napisała:

              > No okazałam zdziwienie.uncertain
              > Gdyby - co jest mało prawdopodobne - jakaś efemeryda z przeszłości pojawiła się
              > u mnie znienacka osobiście, to porozmawiałabym na korytarzu i do widzenia czło
              > wieku. Uznałabym to za wyjątkową nachalność.

              Bo sobie w glowie wyobrazilas sytuacje, ze ten ktos zechce odswiezyc kontakt, namowi na jakies spotkanie, przyjdziesz ze swoim mezem i poleca testy "a pamietacie jak triss ...", "ale byla zabawa z triss ..." itd.
    • xika_da_selva Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 11:57
      Istnieja dwie opcje:
      facet chcial pociupciac albo uprzejmie nawiazac kontakt i uslyszec, co tam u triss slychac.

      Rowniez uwazam, ze czlowiek ogolnie zadowolony z siebie nie zareagowalby raczej w taki sposob. Pamietaj Triss, ze porazki zyciowe na stanie nie sa powodem to skrepowania, jestem przekonana, ze dzwoniacy rowniez nie jest w 100% zadwolony ze swojego zycia, takze nie boj zaby i nastepnym razem odbieraj telefon z podniesionym dumnie czolem.
    • damodia strach i panika 20.01.13, 13:10
      Miałam kiedyś chłopaka który miał wiele za uszami, dużo więcej "barwnego"doświadczenia w związkach niż ja. Zdrady, skoki w bok, rozpieprzone małżenstwo, kilka panienek równocześnie itd. Aż poznał mnie i się zakochał. Ja nie jestem zbyt wylewna w uczuciach więc musiał się za mną nachodzić. Bał się, że ja mu mogę zrobić to samo co on wcześniej innym kobietom, bał się że mu ściemniam, oszukuję, pilnował mnie na każdym kroku i bardzo uważnie patrzył z kim rozmawiam, kto do mnie dzwoni, wypytywał czy aby to nie jakiś mój ex... strasznie się nabzdyczał bo rozumował swoimi kategoriami zdrad i kłamstw. Równocześnie sam się ukrywał przede mną z dawnymi znajomymi, a było ich sporo, trząsł się ze strachu że jak się jakaś objawi to ja go rzucę, jak się dowiem jakichś szczegółów to nie będę chciała z nim być. Mnie zwisało czy jakaś do niego dzwoni czy nie, bo rozumowałam uczciwymi kryteriami-że jesteśmy ze sobą bo oboje tego chcemy, nie musimy wydzierać siebie innym by nasz związek istniał. Udawanie że przeszłości nie było to fałsz. Udawanie, że się jest kimś innym i lepszym niż świadczą o nas czyny by zatrzymać przy sobie partnera? Farsa. Prędzej czy później sprawa się rypnie.
      Ale potrafię sobie wyobrazić strach gdy miało się wcześniej kiepskie życie którym się trudno chwalić, nawet nieczystą walką "złapało się pana boga za nogi" i cały czas się jest spiętym czy aby potwory z przeszłości nie wrócą i obecny związek "bańka mydlana" nie pryśnie.
    • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 15:17
      Triss, piosenka ze specjalną dedykacją dla ciebie big_grin
    • joa66 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:01
      Absolutnie nie rozumiem dlaczego triss skończyła rozmowę ZANIM się dowiedziała po co jakis były dzwonił. I założyła z góry, że co prawda ona kontaktów z tamtą grupą nie utrzymuje, ale oni na pewno się spotykają (skoro zakłada, że zauważyli jej brak).

      A pan mógł dzwonić, żeby:

      -zapytać się triss czy przypadkiem nie ma namiarów na Zosię albo Jasia
      - zapytac czy przypadkiem nie ma w domu starych zdjęć knajpki, gdzie się spotykali
      -chce zorganizować spotkanie "po latach" dla wszystkich, zeby spbie powsominac i/lub dowiedzieć się jak ludzie ułozyli sobie zycie
      -poinformowac o pogrzebie znajomego

      I tak dalej, i tak dalej....

      A ponieważ dzwoni po latach zaczyna od "co słychać" a nie od "czy masz zdjęcia.?"

      Na każde z tych pytań/propozycji itp można zareagowac w dowolny sposób, ale panikować ZANIM w ogóle wiadomo po co dzwoni????
      • verdana Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:21
        Bo tu absolutnie nie chodziło po co, tylko kto. Triss z nieznanych mi przyczyn panicznie boi się reakcji partnera na telefony osób płci męskiej. Czyli niezaleznie jaką sprawę miał Pan sam fakt, zę zadzwonił jest niezwykle krępujący i jedyną rzeczą, jaką można zrobic, to natychmiast przerwać rozmowę - bo kazda rozmowa jest nie do przyjęcia.
        Słowo daję, że nie rozumiem. To reakacja zastraszonej żony przemocowca.
        • nabakier Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:35
          Mnie się zdaje, że Triss ma takiego przemocowca w sobie, znaczy- sama dla siebie jest takim przemocowcem. Musi siebie dyscyplinować i kontrolować. A tu ktoś wlazł i rozbił kontrolę. Delegowanie na męża jest tu racjonalizacją.
          • xika_da_selva Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:38
            ee tam, chciala sie pochwalic, ze mimo 40tki wciaz jest najwyrazniej lakomym kaskiem dla jakiegos faceta, a tutaj forumki robia analize psychologiczna jej, jej dzieci i facetawink Zaraz okaze sie, ze to taki zarcik wynikly z sobotnich nudow, ze dzizas y ol rili jak te ematki sa glupsze i takie inne, ze polaryzacja i wszystkie wpadly w socjologiczna pulapke
            • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:51
              Absolutnie nie. Nie wiem i nie chcę wiedzieć po co ów pan dzwonił. Mam 39 lat, dwoje dzieci i zero złudzeń - łakomym kąskiem to byłam jako 20+ letnia ostro balująca wtedy singielka, ale nie teraz. Zwłaszcza nie dla sporo młodszego faceta. Chyba, że ktoś ma iluzje, że czas się zatrzymał.
          • verdana Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:38
            Może - tak czy inaczej, nie jest to oznaka zdrowego związku.
            • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:49
              Verdano-a jakie zachowanie byłoby oznaka zdrowego zwiazku i na jakiej podstawie (źródła czy własne odczucie)-tak sadzisz?
              • verdana Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:59
                Jakie? Każde inne, tak naprawdę. Pogadanie z facetem, spławienie faceta - na co się ma ochotę, ale po prostu przejście do porzadku nad tym wydarzeniem. Zadzwonił, to zadzwonił, nieistotny drobiazg. Tu zaś mamy skrępowanie, atak na faceta, ze w ogóle coś takiego mu przyszło do głowy, zakładanie wątku. Czyli zrobienie z nieistotnego w ogóle telefonu jakiejś trudnej i bulwersującej sprawy.
                • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 17:06
                  Ale-w moim odczuciu- atak/histeria/bulwersacja- trwała parę minut. Triss spuściła parę i przeszła do porządku dziennego podczas gdy My walkujemy temat już drugi dzień wink Przecież jestesmy ludźmi, mamy emocje, i dobre i złe, a jesli do drzwi/telefonu puka niechciana przeszlosć i nas to nie cieszy to mamy grac kogoś kim nie jstesmy miło rozmawiać w imię...czego ? Przecież to obłudne i mogłoby dac tej osobie która dzwoni mylne sygnały, na niektórych działa tylko spuszczenie na drzewo

                  Ale może muszę zastanowić sie nad jakością swojego związku w którym nie ma miejsca na moich byłych, tych ważniejszych i mniej ważnych, tych których wspominam miło (za miłotongue_out) i mniej miło, tych których chciałabym spotkac i pogadac i tych o których wolałabym zapomnieć. Może mój związek jest wobec tego chory i do bani-ale z drugiej strony uczono mnie- że jesli dwoje ludzi w zwiazku akceptuje dane zachowania to jest to w porządku i nikt nie powiniem tego oceniać.
                  • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 17:16
                    Ja sie z toba zgadzam zupelnie co do tego, ze w naszym zyciu moze nie byc miejsca dla bylych. Ale co innego na taki "blast from the past" zareagowac gadka szmatka, drzewo i pfffft wzruszenie ramionami do obecnego, a co innego taka emocjonalna, oburzona reakcja akurat u kogos, kto na forum opisuje rozne kolorowe wyzwolone akcje i kto jest uosobieniem okreslenia wdupiemanie smile To i piszemy...
                    • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 17:17
                      yyyyyy ale wdupiemanie i wyzwolenie ma oznaczać miła rozmowę -bo juz sie zgubiłam ?
                      • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 17:20
                        guderianka napisała:

                        > yyyyyy ale wdupiemanie i wyzwolenie ma oznaczać miła rozmowę -bo juz sie zgubił
                        > am ?

                        Nie, wzruszenie ramionami przy splawianiu i brak paniki/skrepowania smile
                        No bo dlaczego nie wdupiemiec takiego pana, tylko dostac palpitacji?
                        • sea.sea Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 17:47
                          O, to to.
                          Mnie się za kadencji obecnego zdarzyło odebrać przy nim telefon od eksa, a w sumie nawet od dwóch. Co zabawne, po wstępach w stylu "co słychać" okazało się, że obydwaj dzwonili z tym samym pytaniem: jak mi się żyje, tam gdzie teraz mieszkam, bo wraz ze swoimi obecnymi partnerkami rozważają przeprowadzkę. Udzieliłam odpowiedzi na pytania i po pięciu minutach zapomniałam o telefonie. Mój nawet nie zwrócił specjalnie uwagi kto dzwonił i po co, być może dlatego, że nie zaczęłam się jąkać ani nie zalałam rumieńcem, bo we mnie eksi budzą mniej więcej tyle emocji, co słup przydrożny.

                          Mój też odebrał kiedyś przy mnie telefon od eksbzyczki, w dodatku z kontekstu wynikło, że zainteresowanej odnowieniem kontaktów na niwie towarzyskiej. Też palpitacji nie dostał, grzecznie odpowiedział co słychać, dał do zrozumienia, że nie jest już singlem, rozmowę zakończył, sam z siebie powiedział mi kto dzwonił i po co i że zdziwiony, że po tylu latach i też zapomnieliśmy o sprawie po trzech minutach.

                          Z wątku wynika, że to dlatego, że nie mamy dzieci big_grin
                        • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 18:37
                          Bo ten pan jest niemile może wspominany ? Bo może zrobił coś brzydkiego i niefajnego ?
                          Ja na telefony exa zareagowałam ostrą paniką, która przeszła w drgawki a raz drgawki z utrata przytomnosci. Moze to cos w tym stylu?
                          • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 18:52
                            guderianka napisała:

                            > Bo ten pan jest niemile może wspominany ? Bo może zrobił coś brzydkiego i niefa
                            > jnego ?
                            > Ja na telefony exa zareagowałam ostrą paniką, która przeszła w drgawki a raz dr
                            > gawki z utrata przytomnosci. Moze to cos w tym stylu?

                            No ale tu juz opisujesz jakies zwiazki patologiczne i byc moze zasluzone na nie reakcje. Tiss nie pisze, zeby gosc ja bil czy gwalcil, to byl znajomy z paczki "z dodatkami".
                            • guderianka Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 18:54
                              No nie pisze-ale czy dopiero fakt uzycia przemocy eks tłumaczy fakt niecheci w jego słuchaniu ?
                              tak se gdybam
                              i w ogóle w szoku ile tu kulturalnych taktownych i miłych forumek jest-to budujace bardzo smile
                              • triss_merigold6 Luz, luz 20.01.13, 18:59
                                Nie, nie miałam żadnej niefajnej przygody, wręcz przeciwnie wspominam młodzieńca (bo młodszy ode mnie o jakieś 6 lat był) sympatycznie. Słowo klucz wspominam - lokalizuję w konkretnych okolicznościach przyrody i niech tak zostanie.
                                • guderianka Re: Luz, luz 20.01.13, 19:00
                                  kurde, a taką fajną fabułę juz miałam suspicious
                              • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:01
                                guderianka napisała:

                                > No nie pisze-ale czy dopiero fakt uzycia przemocy eks tłumaczy fakt niecheci w
                                > jego słuchaniu ?
                                > tak se gdybam
                                > i w ogóle w szoku ile tu kulturalnych taktownych i miłych forumek jest-to buduj
                                > ace bardzo smile

                                Wiesz, ja sie w ogole za bardzo ta kwestia nie przejmuje. Sama tez pewnie gdyby ktos do mnie zadzwonil sluchalabym malo chetnie i zakonczyla bez sugestii kontynuacji.

                                Ale fascynuje mnie a) to straszne skrepowanie i b) ze bodzcem do niego jest partner. To sa klasyczne z igly widly, i ciekawe czemu. Zeby to jakas znana mimoza tak sie wyginala, ale wdupiemajaca zelazna triss?
                                • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:14
                                  Zastanowiłam się.
                                  Skrępowanie miało 2 przyczyny:
                                  - telefon prywatny to dla mnie (być może błędnie) przestrzeń osobista i taki nieproszony, kompletnie niespodziewany kontakt od faceta, odebrałam jako naruszenie tej przestrzeni. Właśnie coś w guście jakby mi się pojawił przed drzwiami.
                                  - dla mnie krępujące jest i było, odebranie telefonu od jakiejś tam przygody sprzed wielu lat, przy narzeczonym/mężu lub obecnym partnerze. Zakłóca mi spokój, może rodzić jakieś pytania czy po prostu być przez faceta niemiło odebrane. Tak jak pisałam - ja bym odebrała bardzo niemiło, gdyby jakaś kobieta z imprezy sprzed x lat, teraz nagle przypomniała sobie o moim i zadzwoniła.
                                  • sea.sea Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:19
                                    No widzisz, a gdyby mojemu partnerowi (obecnemu przy rozmowie, widzącemu moje zaskoczenie, że X dzwoni, słyszącemu mój brak entuzjazmu) nie wystarczyła odpowiedź "nie wiem, dlaczego dzwoni, powiedział że chciał wiedzieć co słychać" i gdyby mi z tego powodu próbował robić przesłuchanie i dżihad, to ja bym mu dopiero zrobiła wiosnę średniowiecza za przywalanie się bez powodu do czegoś, na co nie mam wpływu ani czego nie sprowokowałam.
                                    • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:23
                                      Mój nie pytał, widział w jakim byłam szoku i jak rozmawiałam i to wystarczyło. Powiedziałam, że koleś z miejsca X, nie wiem po uj dzwonił i że to dziwne. Stary to olał, raczej ja wałkowałam, że ludzie są dziwni.
                                      • sea.sea Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:25
                                        No ale z tego co piszesz, to gdyby to do niego dzwoniono, to zrobiłabyś awanturę z darciem pierza.
                                        • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:47
                                          W pierwszym impulsie.wink
                                          Odpowiedź jest prosta: o ile ufam partnerowi, o tyle absolutnie nie ufam innym kobietom i jeśli taka sprzed lat się odzywa, to znaczy że ma jakiś prywatny interes tj. pragnie się spotkać na kawę i powspominać. Pomijam wspominane tu przykłady ludzi ze szkół czy studiów, bo to inne relacje.
                                          • black_halo Re: Krępujący niespodziewany telefon 28.07.16, 08:34
                                            triss_merigold6 napisała:

                                            > W pierwszym impulsie.wink
                                            > Odpowiedź jest prosta: o ile ufam partnerowi, o tyle absolutnie nie ufam innym
                                            > kobietom i jeśli taka sprzed lat się odzywa, to znaczy że ma jakiś prywatny int
                                            > eres tj. pragnie się spotkać na kawę i powspominać. Pomijam wspominane t
                                            > u przykłady ludzi ze szkół czy studiów, bo to inne relacje.

                                            No i co by sie takiego stalo jakby sie spotkali i powspominali stare, dobre czasy? Czy Ty uwazasz, ze kazda kobieta wyskakuje z majtek na widok kazdego faceta?
                                      • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:26
                                        Aha, czyli twoj nie wiedzial, ze to byl bzykpartner? A wie, ze miewalas bzykartnerow w ogole?
                                        • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:36
                                          Oczywiście, że wie. Ostatecznie obu moich byłych mężów znał i doprawiał im rogi + jakichś ff. P
                                          Ja kilka lasek mojego obecnego też znałam. Przypuszczam, że się domyślał, że skoro koleś z konkretnych czasów to coś tam było, ale nie rozwijał tematu.
                                          • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:42
                                            triss_merigold6 napisała:

                                            > Oczywiście, że wie. Ostatecznie obu moich byłych mężów znał i doprawiał im rogi
                                            > + jakichś ff. P
                                            > Ja kilka lasek mojego obecnego też znałam. Przypuszczam, że się domyślał, że sk
                                            > oro koleś z konkretnych czasów to coś tam było, ale nie rozwijał tematu.

                                            Ej, ale myslisz, ze jak sie domyslal, a ty wciskalas, ze to jakis zwykly koles i potem sie jeszcze rozwodzilas nad tematem, to nie wygladalo to dziwnie? Hyhy smile
                                            • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:54
                                              Nie rozwijałam kto w szczegółach. Zresztą znał go z widzenia przynajmniej, trudno było nie znać.
                                  • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:20
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Zastanowiłam się.
                                    > Skrępowanie miało 2 przyczyny:
                                    > - telefon prywatny to dla mnie (być może błędnie) przestrzeń osobista i taki ni
                                    > eproszony, kompletnie niespodziewany kontakt od faceta, odebrałam jako naruszen
                                    > ie tej przestrzeni. Właśnie coś w guście jakby mi się pojawił przed drzwiami.

                                    No to jest faktycznie kwestia osobnicza.

                                    > - dla mnie krępujące jest i było, odebranie telefonu od jakiejś tam przy
                                    > gody sprzed wielu lat, przy narzeczonym/mężu lub obecnym partnerze. Zakłóca mi
                                    > spokój, może rodzić jakieś pytania czy po prostu być przez faceta niemiło odebr
                                    > ane. Tak jak pisałam - ja bym odebrała bardzo niemiło, gdyby jakaś kobieta z im
                                    > prezy sprzed x lat, teraz nagle przypomniała sobie o moim i zadzwoniła.

                                    I tu sie roznimy - jakby moj przy mnie odebral telefon, jak wynika od starej eksi, zrobil wielkie oczy, porozmawial z nia grzecznosciowo, zakonczyl bez sugestii kontynuacji (czyli elegancko splawil), to ja bym nawet okiem nie mrugnela.
                                    Ale jakby zaczal krepowac sie, lypac na mnie i czerwienic...
                                    • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:25
                                      Mnie by ciekawość zżarła, wypytywałabym kto zacz, czego chce i skąd nagłe zainteresowanie.
                                    • claudel6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 10:16
                                      Ja bym sobie ze starego robiła jaja. Miałabym temat na niezłą polewkę na cały dzień.
                                      Ale wy jesteście spięci i nabzdyczeni w tym waszym związku triss. Udusiłabym się. Wyrazy współczucia.
                                  • xika_da_selva Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 22:59
                                    Triss, a teraz ak zupelnie powaznie- moze zareagowalas w taki a nie inny sposob, bo wiesz do czego ty sama jestes zdolna w takiej sytuacji. A ze jak sama piszesz, na pewno bys byla bardzo niemila (slawne juz dzihady etc, szeroko opisywane na forum), to z automatu spodziewalas sie tej samej reakcji u partnera. Partner zareagowal zdrowo, ty zareagowalas zdecydowanie niezdrowo, w sposob ktory swiadczylby o braku zadowolenia z samej siebie. No bo niby facetowi ufasz, ale jednak nie (uwaga, ogolnie to sie z toba zgadzam w temacie ewentualnych kolezanek i psiapsiolek partnera, ale bez przesady). W tej sytuacji sama skapnelas sie, ze ty zareagowalabys zdecydowanie za bardzo i jest tobie glupio, bo sama triss doszla do wniosku, ze triss nie jest jednak az taka fajna i moze powinna cos zmienic. A zmieniac sie to zawsze nuda i orka.
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    Tak jak pisałam - ja bym odebrała bardzo niemiło, gdyby jakaś kobieta z im
                                    > prezy sprzed x lat, teraz nagle przypomniała sobie o moim i zadzwoniła.
              • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 17:00
                Verdana nie ma przeszłości więc nie wie jak by się zachowała. P

                Ja mam układ klarowny: mamy wspólnych znajomych od lat (głównie teraz pary z dziećmi), mam koleżanki z którymi się widuję bez asysty faceta, a on ma kolegów z którymi też się widuje regularnie beze mnie. W pracy mam kolegów o których opowiadam bez stresów, niektórych mój poznał na wczasach pracowych czy jak przyjeżdżał żebym prezentowała nową dzidzię.
                Natomiast nie ma miejsca w tym układzie na jakieś indywidualne kontakty z bywszymi przygodami, zwłaszcza sprzed wieli lat.
                • asia_i_p Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 18:09
                  > Natomiast nie ma miejsca w tym układzie na jakieś indywidualne kontakty z bywsz
                  > ymi przygodami, zwłaszcza sprzed wieli lat.
                  Ale skąd te biedne bywsze przygody mają to wiedzieć?
                  Może w ich świecie panują zupełnie inne zasady towarzyskie i była "przygoda" jest w takiej samej pozycji towarzyskiej wobec partnera przygody jak wobec kolegi z kursu językowego/ krótkiej pracy/ miłych wczasów?

                  Skąd przekonanie, że wasze wewnątrzzwiązkowe zasady są normą dla reszty świata?
                  • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 18:51
                    Ależ nie muszą być normą dla reszty i pewnie nie są, sądząc po wpisach.
                    Bywsze przygody są bywsze, z ludźmi poznawanymi na wczasach/polach namiotowych/ też nie utrzymywałam kontaktów, pomijając dziecięce znajomości kolonijno-obozowe kiedy jeszcze pisało się listy.
                • verdana Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 18:50
                  He, he - skąd wiesz? Z tego, że sie nie zwierzam na forum z kim sie bzykałam w przeszłości?
                  Tak, masz klarowny układ - klatkę, gdzie obie strony wzajemnioe sie kontrolują i nie pozwalają na swobodę. I boją się reakcji drugiej strony.
                  • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:07
                    Nie grzebiemy sobie w telefonach i kompach, jeśli chodzi o ścisłość. Kontrolowałabym bez mrugnięcia okiem, gdybym miała podstawy do podejrzeń, a nie mam.
                    Nieraz natomiast pisałam, że nie toleruję żadnych przyjaciółek czy koleżanek do indywidualnego umawiania się na kawę/plotki/cokolwiek. Jak byłam młoda i głupia, to tolerowałam, wręcz głosiłam chwałę związków z b. niezależnym życiem towarzyskim i przyjaźniami odmiennej płci. Life is brutal, kończyły się te przyjaźnie tak, że ktoś kogoś wyr...ał.
      • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:50
        Bo nie chciałam rozmawiać. Cel telefonu uznałam za kompletnie nieistotny. Do tej knajpy chodziło sporo osób o wiele bardziej zintegrowanych niż ja i wiem, że nadal utrzymują - przynajmniej niektórzy - jakieś kontakty. Pasja motocyklowa zwykle łączy na dłużej, wspólne interesy też. Ja nie jestem i nie mogę być żadnym źródłem aktualnych informacji, czasem do mnie jakieś echa docierają i tyle.
        • nabakier Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 16:58
          Triss, a często Cię coś wyprowadza z równowagi, jak tego nie widzisz w swoich planach/życiu etc.? Bo to tak wygląda.
          • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:29
            Tak. Wiele pracy włożyłam w to, żeby mieć stabilność i przewidywalność i dotyczy to każdej sfery życia - rodzinnej, zawodowej, towarzyskiej. I nie trawię niespodzianek, miałam ich tyle, że hasło niespodzianka kojarzy mi się wyłącznie ujowo.
            • nabakier Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 21:07
              A nie boisz się, że ta kontrola jest za duża? Nie lepiej przepracować swoja reakcję na niespodzianki? Bo taka kontrola strasznie zacieśnia perspektywę.
              • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 21:16
                Nie, bo ja tylko w pierwszej chwili reaguję impulsywnie, w drugiej już spokojnie. Żeby podjąć jakąś decyzję muszę z nią pochodzić, pomyśleć. Ale rzadko miewam dysonanse postdecyzyjne.wink
        • joa66 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 17:00
          Ale Ty nawet nie wiesz czy to była prosba o aktualne informacje..krótko mówiąc nic nie wiesz.



          Chyba, że te "echa", które jednak do Ciebie docierają i Twoja bieżąca wiedza na ich temat (mimo, że kontaktów nie utrzymujesz od dawna?) powodują Twój dyskomfort.

          I z innej strony: gdyby mój mężczyzna zareagował na telefon od kobiety w sposób podobny do Ciebie, to dopieiro bym się wystraszyła
          • czar_bajry Tak się zastanawiam 20.01.13, 18:50
            o czym do diabła tak zawzięcie dyskutujecie?
            Wątek z duperelą rozrośnięty do do gigantycznych rozmiarów... a panie nadal biją pianębig_grin

            • guderianka Re: Tak się zastanawiam 20.01.13, 18:57
              Tylko na ematce wink
              Nie próbuj tego w domu wink
              p.s. psychoanaliza zawsze w cenie wink-za darmo i jak bogata!
            • asia_i_p Re: Tak się zastanawiam 20.01.13, 18:59
              Bo to jest niepokojące.
              Nie przyszło mi do głowy, że w tej sytuacji nie wypada w ogóle próbować zadzwonić. Więc wpis Triss odkrył nagle zasadę savoir-vivre'u, której istnienia nie znałam, a z powodu nieznajomości której mogłabym zostać zaliczona do ludzi pozbawionych ogłady - więc ciekawe dla mnie jest, czy to zasada ogólna, a ja jestem burakiem, czy jednak prywatna zasada autorki wątku, której nie mam obowiązku znać.
              • guderianka Re: Tak się zastanawiam 20.01.13, 19:02
                Wiesz co asia-to chyba nie kwestia sv, co potrzeb.
                No po jakiego grzyba dzwonić po latach do jakiejś tam znajomej/znajomego/kolegi/koleżanki- nie rozumiem.
                • asia_i_p Re: Tak się zastanawiam 20.01.13, 19:07
                  Bo się mile wspomina i chce pogadać o dawnych czasach?

                  Rzadka potrzeba, owszem. Nie jest dla mnie zaskakujące, że znajomość może się nie odświeżyć - dzwoniąc w takiej sytuacji na 95% bym zakładała, że się nie odświeży, ale nowe jest dla mnie, że sam telefon może być odczytany jako nietakt. Nie wpadłabym na to, zadzwoniłabym i dlatego się zastanawiam, czy to ogólna zasada, którą jakimś cudem przeoczyłam, czy nie.
                  • czar_bajry Re: Tak się zastanawiam 20.01.13, 22:53
                    Bo się mile wspomina i chce pogadać o dawnych czasach?

                    Ale o czym pogadać? O dawnym bzykanku?
                    Jak dla mnie to lekka przesada. Co innego jak by zadzwonił/zadzwoniła ktoś z dawnych przyjaciół- owszem wtedy pewnie było by o czym pogadać...
                    • sea.sea Re: Tak się zastanawiam 20.01.13, 23:00
                      Triss zdaje się nie wie po co on właściwie zadzwonił, bo go natychmiast spławiła. Może on faktycznie miał jakiś interes zupełnie neutralny, ktoś tu gdzieś podawał przykłady. To, że bezczelnie zadzwonił powspominać dawne bzykanka licząc na replay, to jest - z tego co się orientuję po lekturze - najzwyczajniejsza spekulacja.

                      Ja akurat rozumiem niechęć do konwersacji z osobami z przeszłości, sama nie lubię, nawet nie dlatego że mam coś do ukrycia, ale w ogóle nie lubię przez telefon, a tzw smalltalks to dla mnie katorga. Tyle, że mnie rozbroiło to nagłe skrępowanie, że "o rany, były bzykacz zadzwonił, co sobie mój małżonek teraz pomyśli". I fakt, że nerw Triss był tak wielki, że aż wzięła i założyła o tym wątek, podczas gdy człowiek mógł dzwonić z jakąś kompletnie niewinną sprawą smile
                • echtom Re: Tak się zastanawiam 20.01.13, 19:12
                  Można z czystej ciekawości. Ja jestem bardzo ciekawa, bez żadnych podtekstów, co teraz robią moi znajomi z młodości, ale do facetów nie dzwonię, bo mam zakodowane, że kobiecie pierwszej nie wypada tongue_out Zresztą i tak bym nie mogła (i vice versa), bo to było w epoce przedkomórkowej wink
                • cherry.coke Re: Tak się zastanawiam 20.01.13, 19:17
                  guderianka napisała:

                  > Wiesz co asia-to chyba nie kwestia sv, co potrzeb.
                  > No po jakiego grzyba dzwonić po latach do jakiejś tam znajomej/znajomego/kolegi
                  > /koleżanki- nie rozumiem.

                  Ot tak zeby pogadac czasem. Albo sie czegos dowiedziec. Do mnie odezwal sie niedawno znajomy sprzed lat tak z 10, bo myslal o ropoczeciu dzialalnosci w dziedzinie, ktora sie kiedys zajmowalam. Drugi znajomy, bardzo przelotny, z konferencji zawodowej, zaprosil mnie kiedys na kawe kiedy jechalam do jego miasta, i uprzedzil od razu, ze miedzy innymi chce mnie podpytac o rozne opcje rozwojowe. To faceci, a kobitki tez sie odzywaja zwlaszcza, jak ktos wpada do mojego miasta albo zaczyna sie zajmowac czyms, czym ja sie zajmuje lub zajmowalam.
                • claudel6 Re: Tak się zastanawiam 21.01.13, 10:22
                  od braku wiedzy nie zrozumiesz tego guderianka, a my sie nigdy nie dowiemy po co zadzwonił ten koleś, bo triss nie pozwoliła kolesiowi dojść do głosu. W tym wątku kilka osób podało mnóstwo przykładów po co się dzwoni po latach, włącznie z poszukiwaniem właściwej grupy krwi.
              • triss_merigold6 Re: Tak się zastanawiam 20.01.13, 19:32
                Doprecyzuję:
                IMO dotyczy to niezobowiązujących towarzyszy i towarzyszek erotycznych sprzed lat. Do głowy by mi nie przyszło, żeby zakłócać spokój np. koledze z którym bzyknęłam się parę razy na studiach albo na jakichś wakacjach. Minęły wieki, kontaktu nie ma od lat, co mnie może obchodzić co u nich słychać.
                • czar_bajry Re: Tak się zastanawiam 20.01.13, 22:56
                  Triss ale mamy najwidoczniej nie chcąc przyjąć do wiadomości iż to przelotny gach zadzwonił i naprawdę nie ma o czym rozmawiać- chyba że powspominać upojne chwiletongue_outsmirk
                  • xika_da_selva Re: Tak się zastanawiam 21.01.13, 08:49
                    ee, chyba znaczna wiekszosc wie, ze nie ma o czym gadac, nie rozumie natomiast paniki, skrepowania, strachu i pisania watkow na forum

                    czar_bajry napisała:

                    > Triss ale mamy najwidoczniej nie chcąc przyjąć do wiadomości iż to przelotny ga
                    > ch zadzwonił i naprawdę nie ma o czym rozmawiać- chyba że powspominać upojne ch
                    > wiletongue_outsmirk
                  • morgen_stern Re: Tak się zastanawiam 21.01.13, 09:13
                    Tylko tyle zrozumiałaś?
                    • triss_merigold6 Zrozumiałam 21.01.13, 10:00
                      Zrozumiałam coś wbrew pozorom.
                      Zrozumiałam, że ewentualna podejrzliwa reakcja w drugą stronę tj. gdyby jakaś przypadkowa panna zadzwoniła do mojego faceta jest kompletnie nieuprawniona. Nieuprawniona ponieważ - jak widzę - istnieje mnóstwo kobiet, które nie widzą nic niestosownego w spontanicznym telefonie po latach do jakiegoś zupełnie okazjonalnego amanta z imprezy.
                      Zrozumiałam, że większość zupełnie nie odróżnia stopni zażyłości i znajomości i okazjonalny przelotny amant jest stawiany na równi z kilkuletnim związkiem, byłym małżeństwem, długą przyjaźnią.
                      • morgen_stern Re: Zrozumiałam 21.01.13, 10:06
                        To było do czar_bajry, nie do ciebie.
                        Cały czas umyka ci, triss, nasze zdziwienie nie tym, że nie chciałaś z nim gadać, temu się niewiele osób dziwi. Dziwi nas tylko gwałtowna reakcja, panika i pełen oburzenia watek na forum. Sorry, ale gdybym miała zakładać wątek za każdym razem, kiedy jakiś eks zadzwoni lub napisze z pytaniem, co słychać... jest to co najmniej śmieszne.
                        • czar_bajry Re: Zrozumiałam 22.01.13, 23:21
                          morgen a co tu jest do zrozumienia?
                          Chyba że jest jakaś głębia w tym ukryta ale ja jej nie widzę...
                      • xika_da_selva Re: Zrozumiałam 21.01.13, 10:10

                        zapomnialas sie przelogowac? pytanie bylo wg drzewka do czar.....

                        swoje paranoje odnosnie zdrady partnera przerzucasz na siebie- spanikowalas, bo balas sie ze partner zareaguje tak samo jak ty bys zareagowala w takiej stuacji. on wyluzowal, ty nie.

                        wiem, ze mieszkasz w pl, ale naprawde dzieciaty alkoholik przed 40tka jest az taka szycha dla tych tabunow kobiet?

                        nie chodzi o to, ze masz skakac z radosci bo jakis kolo do ciebie zadzwonil. chodzi o to, ze fakt, ze sie bzykneliscie nie upowaznia ciebie do bycia chamem; nie odrozniasz uprzejmosci "czesc, wsjo ok, mam fajnego meza i dwojke dzieci,papa" od "pozwalania partnerom na spontaniczne tlf od bylych kochanek"?

                        triss_merigold6 napisała:

                        > Zrozumiałam coś wbrew pozorom.
                        > Zrozumiałam, że ewentualna podejrzliwa reakcja w drugą stronę tj. gdyby jakaś p
                        > rzypadkowa panna zadzwoniła do mojego faceta jest kompletnie nieuprawniona. Nie
                        > uprawniona ponieważ - jak widzę - istnieje mnóstwo kobiet, które nie widzą nic
                        > niestosownego w spontanicznym telefonie po latach do jakiegoś zupełnie okazjona
                        > lnego amanta z imprezy.
                        > Zrozumiałam, że większość zupełnie nie odróżnia stopni zażyłości i znajomości i
                        > okazjonalny przelotny amant jest stawiany na równi z kilkuletnim związkiem, by
                        > łym małżeństwem, długą przyjaźnią.
                        j
                        • triss_merigold6 Re: Zrozumiałam 21.01.13, 10:19
                          Sorry, nie zwróciłam uwagi na drzewko.
                          Mój facet jest trzeźwy od 12 lat - biorąc pod uwagę, że w tym kraju są, według danych PARPA, 2 miliony czynnych alkoholików i pewnie ze 2 miliony zagrożonych - to tak, jest atrakcyjny, pomijając wszelkie inne zalety. Że dzieciaty? Patrz f. życie rodzinne i rozwód i co dalej oraz f. kochanki - dzieci nie są dla desperatek żadną przeszkodą.

                          Nie odczuwam wewnętrznego przymusu bycia zawsze uprzejmą, nie w takiej sytuacji.
                          Mój kolejny błąd, że nie zmieniłam numeru telefonu kilka lat temu.uncertain Jakoś uznałam, że skoro ja się nie narzucam, to inni mają podobnie - przyznaję, błędne założenie.
                          • xika_da_selva Re: Zrozumiałam 21.01.13, 10:28
                            no dobra, to z drugiej strony; naprawde uwazasz sama siebie za taka beznadzieje, ze partner, z ktorym masz dziecko, wspolne zycie, sypialnie itp zostawi cie dla pierwszego lepszego ducha z przeszlosci? az tak zle sie oceniasz? tez nie jestem za tym, by facet mial psiapsioly, nie chcialabym, zeby do niego dzwoniono, zdecydowanie nie chcialabym, zeby mial romans, ale qrde..jakies minimum wlasnej wartosci jednak mam i wiem, ze od jednego telefonu swiat mi sie nie zawali.
                            zaufaj minimalnie temu facetowi, masz z nim dziecko, pewnie cie kocha, nie urwie sie szybko ze smyczy, wyluzuj.
                            • triss_merigold6 Re: Zrozumiałam 21.01.13, 10:33
                              Absolutnie nie. Już pisałam nieraz, facetowi ufam, nie ufam kompletnie innym kobietom (poza tymi, które znam oczywiście).
                              • xika_da_selva Re: Zrozumiałam 21.01.13, 10:41
                                zapomnialam ze twoj facet jest idiota, w wieku 40 lat bez wlasnego zdania, rozumu i mozliwosci osadzenia, co warto a czego nie warto w zyciu robic. a kobiety wokol natomiast sa z tych co porywaja, wiaza i gwalca dopoki dopoty przekonaja faceta, ze sa git.
                                znanym tobie kobietom tez bym nie ufalasmile
                                serdeczne wyrazy wspolczucia, takie paranoje sie leczy.
                          • lilly_about Re: Zrozumiałam 21.01.13, 10:30
                            Udusicie się we własnym sosie kiedyś. I wbrew pozorom to, o czym chętnie piszesz, ze wy się już wyszaleliście, prowadząc przez długie lata bujne życie towarzysko-erotyczne, odwróciło się teraz przeciwko tobie. Masz w podświadomości, a pewnie też w swiadomości, tak wynika z tego wątku, że każda laska to zagrożenie, każdy facet wzbudzi zazdrość, potencjalni obcy to kandydaci na romans. To jest chore.
                            • triss_merigold6 Re: Zrozumiałam 21.01.13, 10:43
                              Dlaczego? Jakieś życie towarzyskie mamy, na miarę ilości wolnego czasu, sił i hierarchii ważności.
                      • morekac Re: Zrozumiałam 21.01.13, 10:59
                        Zrozumiałam, że większość zupełnie nie odróżnia stopni zażyłości i znajomości i
                        > okazjonalny przelotny amant
                        No, ale telefon mu dałaś. A skoro rozdajesz swój numer telefonu na prawo i lewo przypadkowo poznanym osobom, z którymi nic cię nie łączyło i nie łączy - to nie dziw się, że ludzie dzwonią. Nawet po latach - może tylko po to, żeby ustalić, do kogo należy nr telefonu...
                        Nie chcesz, żeby wydzwaniali - nie dawaj nr telefonu. Dałaś - nie kwęcz.
                        Czy nie to poradziłabyś każdej innej kobiecie - oraz zupełnie gratis dorzuciłabyś stwierdzenie, że należy ponosić konsekwencje swoich wyborów i swoich zachowań z przeszłości. wink
                        • triss_merigold6 Re: Zrozumiałam 21.01.13, 11:05
                          Dałam telefon. Naście lat temu.
                          Lipcowa miała rację, trzeba było zmienić numer tak jak ona zrobiła.uncertain
                          • morekac Re: Zrozumiałam 21.01.13, 11:23
                            Ponosisz konsekwencje własnych nieprzemyślanych decyzji czy wyborów - zatem nie ma dla ciebie żadnego usprawiedliwienia i nie może być żadnej litości - zgodnie z logiką, prezentowaną przez ciebie na forum.
                      • cherry.coke Re: Zrozumiałam 21.01.13, 14:07
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Zrozumiałam coś wbrew pozorom.
                        > Zrozumiałam, że ewentualna podejrzliwa reakcja w drugą stronę tj. gdyby jakaś p
                        > rzypadkowa panna zadzwoniła do mojego faceta jest kompletnie nieuprawniona. Nie
                        > uprawniona ponieważ - jak widzę - istnieje mnóstwo kobiet, które nie widzą nic
                        > niestosownego w spontanicznym telefonie po latach do jakiegoś zupełnie okazjona
                        > lnego amanta z imprezy.
                        > Zrozumiałam, że większość zupełnie nie odróżnia stopni zażyłości i znajomości i
                        > okazjonalny przelotny amant jest stawiany na równi z kilkuletnim związkiem, by
                        > łym małżeństwem, długą przyjaźnią.

                        Naprawde tylko tyle z tego watku wynioslas Triss? Twoje wyparcie jest wrecz ksiazkowe big_grin
                      • joa66 Re: Zrozumiałam 21.01.13, 19:47
                        Zrozumiałam, że większość zupełnie nie odróżnia stopni zażyłości i znajomości i okazjonalny przelotny amant jest stawiany na równi z kilkuletnim związkiem, byłym małżeństwem, długą przyjaźnią.

                        A do Ciebie tylko najbliżsi mogą dzwonić???

                        Jezeli tak, to po co dawałas numer ???
                        • triss_merigold6 No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 20:44
                          No pomyśl, po co mogłam podać komuś numer telefonu naście lat temu... Zapewne po to, żeby się parę razy umówić. Naście lat temu byłam singielką i nie projektowałam przyszłości na tyle, żeby rozważać, co może mi przeszkadzać gdy będę mieć 40 lat. Mój błąd, we właściwym czasie przeszkolę dzieci w tym zakresie.
                          Zaczynam rozumieć dlaczego niektórzy przezorni mężczyźni podają fałszywe namiary albo w ogóle nie podają namiarów jak mają zamiar tylko się zabawić.
                          Naiwnie jak widać sądziłam, że gra pod hasłem przygoda/rozrywka/nic zobowiązującego czy one night stand ma jasne reguły i zakłada, że żadna ze stron nie narzuca się po latach ani nie przypomina niestosownie.
                          • joa66 Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 21:01
                            Wg mnie jeden telefon po latach (od kogokolwiek) nie jest narzucaniem. Być może chciał sie narzucac. Albo nie. Tego nie wiesz.

                            Może np jest nosicielem jakiejs choroby i na wszelki wypadek chciał zawiadomic wszystkie byłe partnerki?
                            • triss_merigold6 Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 21:07
                              Dla mnie to nadużycie, nieuprawniona ingerencja w prywatność. Nie ma niczego o czym moglibyśmy dziś rozmawiać.
                              Co do nosicielstwa czegokolwiek - lotto mi, pana sprawa. W czasie 2 ciąż zostałam przebadana w te i we wte.
                              Ale na tym wątku przynajmniej mój stary może zyskać - jeśli kiedyś w jakiejś panience, którą puknął odezwie się sentyment i nieodparta ciekawość i zadzwoni, to nie będę mu robić prewencyjnego focha. Załapałam, że część kobiet uważa to za zupełnie ok i naturalne i faktycznie mogą się tak zachować niczym nie zachęcane. Szokujące, przyznam.
                              • joa66 Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 21:11
                                a skąd pan miał wiedzieć która z jego byłych została przebadana, a która nie ?
                                • triss_merigold6 Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 21:16
                                  A co mnie to obchodzi? Przecież nie wiem po co dzwonił i nie ja snuję coraz bardziej fantastyczne hipotezy.
                              • joa66 Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 21:20
                                I jeszcze jedno: pomijam analizę Twojego małżeństwa, chciałabym się skupić na telefonującym.

                                I uważam triss , ze jesteś, delikatnie mówiąc, bardzo niesprawiedliwa oceniając jego zachowanie. On TYLKO zadzwonił. Jeden raz i nawet nie wiesz po co. Na litośc boską to nie jest naruszanie prywatności! Gdyby Ciebie nękał tymi telefonami albo składał wątpliwe propozycje lub prośby, mogłabyś go tak oceniać.
                                • triss_merigold6 Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 21:36
                                  Cały czas podkreślam, że to był mój subiektywny odbiór, nie musi być sprawiedliwy. Przecież nie wyrażam przypuszczeń dotyczących jego celów czy intencji, bo to dla mnie nieważne.
                                  • joa66 Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 22:03
                                    Ale bierzesz pod uwagę, że po tej rozmowie pan się bardzo ucieszył, ze kiedyś to był tylko niezobowiązujący seks i nic więcej? wink
                                    • triss_merigold6 Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 22:12
                                      Nie tzn. w ogóle niczego nie biorę pod uwagę. Ani przez sekundę nie pomyślałam OMG co on sobie pomyślał, strasznie niezręcznie i chamsko wyszło. Cokolwiek pomyślał/uznał/ucieszył się czy zmartwił, to nie moja sprawa. Nawet gdyby mnie np. obgadał, to przecież echo do mnie nie dotrze.
                                      Dżisas, jakim cudem mogę w ogóle rozważać późniejszą reakcję osoby, o której nie myślałam przez lata?!
                              • xika_da_selva Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 21:42
                                Mysle, ze facet bardziej by skorzystal na mocnym kregoslupie partnerki i jej wlasnym zdaniu, a nie na tym, ze babka zmienia typowe dla niej reakcje, prawie ze swoj lifestyle zwiazkowy na podstawie jakiegos niemozliwie dlugiego watku, w ktorym wiekszosc forumek robi sobie jajasmile

                                triss_merigold6 napisała:

                                > Ale na tym wątku przynajmniej mój stary może zyskać - jeśli kiedyś w jakiejś pa
                                > nience, którą puknął odezwie się sentyment i nieodparta ciekawość i zadzwoni, t
                                > o nie będę mu robić prewencyjnego focha. Załapałam, że część kobiet uważa to za
                                > zupełnie ok i naturalne i faktycznie mogą się tak zachować niczym nie zachęcan
                                > e. Szokujące, przyznam.
                                • triss_merigold6 Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 21:45
                                  Nie, lifestyle'u nie zamierzam zmieniać, zbyt dużym szokiem by to było. D
                              • riki_i Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 22:19
                                triss_merigold6 napisała:

                                > Dla mnie to nadużycie, nieuprawniona ingerencja w prywatność. Nie ma niczego o
                                > czym moglibyśmy dziś rozmawiać.

                                Sorry, ale tego nie wiesz. Może trafiliście 12 lat tamuyszóstkę w lotto, a dzisiaj Pana ruszyło sumienie? smile

                                > Co do nosicielstwa czegokolwiek - lotto mi, pana sprawa. W czasie 2 ciąż został
                                > am przebadana w te i we wte.

                                Czyżby? Posiew na wszelkie bakterie i grzyby także? Z jamy ustnej też? Ja uważałem, że mnie przebadano w te i we wte przed dwoma mini operacjami, a okazało się, że to ledwie przedszkole, a nie gruntowne przebadanie. I tak, Pani wariatka raczyła mnie poczęstować wyjątkowymi francami (leczyłem się 3 lata).

                                > Ale na tym wątku przynajmniej mój stary może zyskać - jeśli kiedyś w jakiejś pa
                                > nience, którą puknął odezwie się sentyment i nieodparta ciekawość i zadzwoni, t
                                > o nie będę mu robić prewencyjnego focha.

                                Thx w imię męskiej solidarności.
                                • triss_merigold6 Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 22:27
                                  Myśl człowieku zamiast się fiksować na spadku po eksi.uncertain Po 12 czy iluś latach miałabym rozważać nosicielstwo czegokolwiek?! Znasz coś, co objawia się jak grom z jasnego nieba po takim czasie, dotyczy kontaktów seksualnych i nie jest zaraźliwe dla facetów (z eksem i aktualnym mam dzieci więc chyba był seks bez gumy)?
                                  Ty po prostu szukasz pretekstu, żeby pisać o tej pannie,
                                  • riki_i Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 22:54
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Znasz coś, co objawia się jak grom z jasnego nieba po takim czasie, dotyczy kontaktów
                                    > seksualnych i nie jest zaraźliwe dla facetów

                                    Znam masę rzeczy, które NIE OBJAWIAJĄ się jak grom z jasnego nieba, tylko powoli toczą człowieka, który w tym czasie zaraża innych. Począwszy od WZWC, helicobacter pylori, aż po candida albicans plus inne mutacje candidy. I dokształć się trochę, bo okrutne syfy łapie się nie tylko przez stosunek bez gumy, ale także przez kontakt ze śliną partnera , zwłaszcza przez intensywne podrażnienia błony śluzowej narządów płciowych - nie muszę chyba tłumaczyć co i jak osobie taaaak doświadczonej. Wariatka zaraziła mnie przez ślinę, a najgorszy gnój miałem w brzuchu i w jamie ustnej (penisa leczy się szybko, o ile widocznie parszywieje)

                                    > Myśl człowieku zamiast się fiksować na spadku po eksi.uncertain Po 12 czy iluś latach
                                    > miałabym rozważać nosicielstwo czegokolwiek?!

                                    To Ty mi w tym wątku wypominasz w co drugim poście Eksię. A co do nosicielstwa, to radziłbym nie być nigdy 'hop do przodu', bo się można nagle zdziwić.
                              • asocial Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 22:30
                                triss_merigold6 napisała:
                                . Załapałam, że część kobiet uważa to za
                                > zupełnie ok i naturalne i faktycznie mogą się tak zachować niczym nie zachęcan
                                > e. Szokujące, przyznam.

                                a to czekaj, bo watek jest od dupy strony. Bylo od razu pisac, ze chodzi o to, ze facet tobie prewencyjnego focha nie strzelil i martwisz sie, ze w dupie mial telefon dawnego kolegi mimo calego twojego rozkminiania.
                                Bo skoro wybaczajace/ zlewajace/ wyluzowane w tych sprawach ematki szokuja brakiem ´prewencyjnego focha´, to w danej chwili twoj facet okazal sie totalna sierota. Ani focha, ani sie nawet nie obrazil, ty rozkminialas i sie dziwowalas glosno, a on olal.
                                • triss_merigold6 Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 22:42
                                  A martwię się? Nie, nie wpadłam na to, żeby strzelić focha, bo on mi nie strzelił focha. D
                                  Olał, bo widocznie uznał, że moje niemiłe zdziwienie jest wystarczające i nie ma o co dopytywać. Sądzisz, że powinnam obudzić go teraz i pytać natarczywie?
                                  Ematki chyba bardziej dziwi moje zdziwienie, ze można ot tak zadzwonić od czapy po latach niż brak focha.
                          • morekac Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 22:43
                            Naiwnie jak widać sądziłam, że gra pod hasłem przygoda/rozrywka/nic zobowiąz
                            > ującego
                            czy one night stand ma jasne reguły
                            Te reguły to chyba sobie sama wymyśliłaś. Jako żywo nie ma ich chyba w żadnym podręczniku dobrych manier.
                            Jeden telefon to nie jest narzucanie, może więc daruj sobie ściganie gościa za stalking.

                            ani nie przypomina niestosownie.
                            Co niestosownego jest w telefonie?
                            • triss_merigold6 Re: No pomyśl, po co dawałam telefon... 21.01.13, 22:53
                              Napisałam z 50 odpowiedzi w temacie "co jest moim zdaniem (moim. subiektywnym.) niestosownego w telefonie od niegdysiejszego chwilowego amanta po wielu latach bez kontaktu i wzajemnego zainteresowania" i już nie chce mi się powtarzać.
                • asia_i_p Re: Tak się zastanawiam 21.01.13, 14:43
                  > Doprecyzuję:
                  > IMO dotyczy to niezobowiązujących towarzyszy i towarzyszek erotycznych sprzed l
                  > at. Do głowy by mi nie przyszło, żeby zakłócać spokój np. koledze z którym bzyk
                  > nęłam się parę razy na studiach albo na jakichś wakacjach.

                  To takie trochę dziewiętnastowieczne jest. Widząc damę z nieznanym mężczyzną, nie należy się kłaniać, tylko poczekać, aż daje znać oczyma, że pozwala się poznać i ukłonić - jakoś tak to szło.

                  Jest to kompletnie nowa dla mnie zasada - istnienie kontaktów seksualnych, które są towarzysko poniżej aseksualnych kontaktów towarzyskich, czyli nie pozwalają na próby podtrzymania/ ponownego nawiązania znajomości. Ale przyjmuję, że jednak jest i że należy jej istnienie brać pod uwagę.
    • memphis90 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:01
      Ja też byłabym zaskoczona, gdyby po latach nagle odezwał się jakiś dawny znajomy. Znajomy, nie bliski przyjaciel, z którym rozluźniłam kontakty. I pewnie też nie czułabym potrzeby odnawiania tychże. Przerabiałam to już na NK czy facebooku "cześć, pamiętasz mnie, co słychać- mam dzieci, pracę, fajnie jest- aha"- i koniec kontaktu. Szkoda czasu.
      • verdana Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:38
        Cóż, to sie cieszę, ze eks mojego męża jednak uznała, że warto dowiedzieć sie, co słychać - maż zyskał dobrą znajomą, a za dużo ich nie ma, a córka zadowolona, bo razem z ojcem pojechała do byłej towarzyszki od niezobowiązującego bzykania do Francji i spędziła urocze wakacje.
        • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 19:57
          A pani mężatka czy singiel? Bo jak singiel, to albo jesteś wyjątkowo liberalna albo nisko taksujesz atrakcyjność swojego męża.
          • verdana Re: Krępujący niespodziewany telefon 20.01.13, 20:01
            A pani mężatka. Czasami.
            Nie, atrakcyjność męża oceniam wysoko, tyle, ze równie wysoko oceniam jego uczciwość i atrakcyjność własną.
    • triss_merigold6 A teraz especially for Riki 20.01.13, 21:34
      A teraz especially for Riki.
      Przyp....sz się do mnie na forach od dawna i krytykujesz mój lifestyle, skądinąd typowy i banalny. Nie dziwię się, że kłuje w oczy panów w okresie smugi cienia, bo boleśnie przypomina o upływie czasu.
      Tak, takie jak ja znikają, bo nachapawszy się w młodości, uznały że w pewnym momencie trzeba powiedzieć sobie dość. Prowadzenie ostro balangowego życia po latach nieuchronnie prowadzi do alkoholizmu, samotności i zostania knajpianą syrenką - widziałam takie czterdziestolatki, były zniszczonymi zdesperowanymi kobietami.
      Taki reset jest zdrowy, odcina się to co zbędne albo co może być ciężarem.
      Mam przyjaciółkę i znajomych jeszcze z podstawówki, ale łączy mnie z nim nie tylko balet i mentalnie nie zatrzymaliśmy się 20 lat temu, chwała Panu.
      Mężczyźni są sentymentalni? Najwyraźniej, skoro mając żonę od lat jęczysz na forach opisując jakąś urzekającą piękną wariatkę, która na do widzenia poszczuła Cię dresem. Musiało zaboleć.uncertain
      Wyobraź sobie, że dla takich jak ja, przygody z młodości są miłym ale tylko wspomnieniem i realny facet nie ma prawa pojawić się w ich ustatkowanym życiu. Game over, trzeba się pogodzić z tym, że kobieta już sobie nie życzy kontaktu. Nie jest zainteresowana. Nie chce sentymentalnie oglądać sobie i porównywać. Każdy niechciany duch dostanie butem w twarz, skoro nie zatrybił, że brak kontaktu = brak chęci kontaktu.
      Wybacz, taki sentymentalizm jest śmieszny, niedojrzały. Nie apdejtowałeś się Riki.
      Mój model życia jest zwyczajny i mam zwyczajne problemy - praca, logistyka domowa, odkładanie kasy, zajmowanie się dziećmi.
      Aha, chłopa nie pilnuję, pracuje, szkoli się, kolegów od podstawówki ma.
      • riki_i Re: A teraz especially for Riki 20.01.13, 22:12
        Korona by ci z głowy nie spadła, przedłużając ową rozmowę z 30 sekund do 3 minut. A wyłącznie o to w tym wątku biega (najlepiej wyłożyła to morgen_stern). Mężczyźni w swej większości nie są desperatami i krótka informacja "mam dwójkę dzieci i szczęśliwą rodzinę" zazwyczaj działa niczym ekspresowy zastrzyk bromu (zakładając najgorszy wariant, że chodziło o nawrót chuci). Działanie na zasadzie "butem w twarz", nie wysłuchawszy nawet o co właściwie biega, jest chamskie, nienormalne i imho świadczy o głęboko stłumionych problemach ze sobą. Z całego wątku wynika, że Ty po prostu boisz się takich facetów, więcej - boisz się wszelkiego echa dawnej przeszłości, bo podświadomie sądzisz, że 3 minuty zamiast 30 sekund mogłyby zdemolować Twoje dzisiejsze -sztucznie i nadludzkim wysiłkiem poukładane- życie. Spowodować scenariusz taki, jak w przypadku mojej znajomej, b. zakonnicy klauzurowej. Siostrzyczki musiały załatwić coś w urzędzie i jednorazowo wyjść z klasztoru, na ulicy spotkała kolegę sprzed lat, no i odłączyła się na minutkę od habitowej koleżanki. Skończyło się wielką balangą, kompletnym upojeniem alkoholowym, zaliczeniem paru facetów w jeden wieczór i porzuceniem klasztoru (for ever). Twoja reakcja imho NIE JEST normalna, ale oczywiście możesz uważać inaczej i pielęgnować sobie własne wyobrażenia na temat tego co wypada, a co nie wypada 'w wieku dojrzałym' (?). 3 lata temu byłem na spotkaniu Naszej Klasy, z mężczyzn przybyłem tylko ja, zaś kobiet prawie dwadzieścia. Żadna nie była dziumdzią zafiksowaną na dzieciach (a wszystko rozmnożone baby czterdziestoletnie). Opowieści o akcjach damsko-męskich przy hurtowych ilościach wódki toczyły się do białego rana. Więc chyba jednak można czasem wyjść (na chwilę!) poza polit-poprawny schemat jak to nazywasz "ustatkowanego życia" , o ile tylko się chce, nie wpadając od razu w rynsztok, alkoholizm, samotność i wariant knajpianej syrenki. I powiem Ci coś jeszcze na koniec - dla mnie ten "śmieszny sentymentalizm" jest niezwykle ważną treścią mego życia, bynajmniej nie w takim sensie, że siedzę i ciągle wspominam czas zaprzeszły, tylko jako składnik mojej tożsamości. Nie widzę najmniejszego powodu, aby zdarzenia minione i osoby w nich występujące zamykać w kuferku na kluczyk, który to kluczyk należy symbolicznie utopić w jeziorze. Tak jak pisała morgen_stern, nawet z tym nielubianym upierdliwym pisowcem jest w stanie zamienić DWA SŁOWA. To jest ludzkie, naturalne, normalne i empatyczne zachowanie. Postawa "butem w twarz" to wynaturzona anomalia. Tak uważam, i skoro nawet morgen_stern, z którą pryncypialnie nie zgadzam się we wszelkich sprawach, sądzi podobnie, a i wyjąwszy pojedyncze przypadki, większość Pań na forum również, to przyjmij łaskawie do wiadomości, że chyba to jednak Ty masz problem, a nie ja.
    • triss_merigold6 Zbiorczo 20.01.13, 21:53
      - Nie wiem skąd wypłynął motyw dzieci, ja nic na temat dzieci nie pisałam. Przed dziećmi nie gramy świętych, albumy ze zdjęciami leżą w ogólnodostępnych miejscach, z dzikich lat żartujemy sobie i rozmawiamy przy dzieciach swobodnie.
      - Ja się nie wp...lam w życie bywszych chwilowych przygód z żadnego powodu (ciekawość, sentyment, inne) i tego samego oczekiwałam - jak widać bezzasadnie skoro zostało to uznane za skrajne dziwactwo i chamstwo. Mój błąd, mogłam zmienić nr telefonu.
      - Tak Morgen masz rację, oznaczało to sp...aj i dokładnie to miało oznaczać.
      - Inaczej zareagowałabym na telefon od kobiety czy faceta z którym relacja nie była czysto rozrywkowa.
      - W kwestii a gdyby zamieszkał obok - kilka bloków dalej od paru lat mieszka facet, którego podejrzewam o bycie moim pierwszym mężem. Widuję go w centrum handlowym i na osiedlu, czasem z małym dzieckiem i kobietą, wygląda identycznie (starzej niż naście lat temu oczywiście). I nic, mijam bez słowa. Nie zaczepię, bo - a: nie jestem pewna na 100%; b: niby po co? co mielibyśmy sobie do powiedzenia skoro od rozwodu było zero kontaktów.
      • nabakier Re: Zbiorczo 20.01.13, 22:11
        Wszystko łyknę- nie moja bajka, ale warianty przyswajam.
        Ale to mnie powaliło: "kilka bloków dalej od paru lat mieszka facet, którego podejrzewam o bycie moim pierwszym mężem".
        To jest niemożliwe, by nie poznać męża, choćby nie wiem,od jak bardzo dawno eks. Musiałabyś stosować wyparcie nie wiem, jakiego stopnia. Aż taka kontrola??? Albo nas wpuszczasz, albo...jesteś poważnie chora.
        Wysiadam z tego wątku.
        • triss_merigold6 Re: Zbiorczo 20.01.13, 22:18
          Możliwe. Nie widziałam faceta od dnia rozwodu, a w dniu rozwodu też nie skupiałam się na zapamiętaniu ostatnich chwil w jego obecności pod tym kątem. Jak patrzę na zdjęcia i na tego widywanego - to on. Z drugiej strony, różne sobowtóry różnych ludzi widziałam parę razy w życiu i to uderzająco podobne, a nie spokrewnione. Rozwód był naście lat temu i zero kontaktów, on miał swoich znajomych, ja swoich, nigdy nie szukałam informacji co robi, czy się ożenił itp.
          • claudel6 Re: Zbiorczo 21.01.13, 10:32
            yyy...ile tygodni był Twoim mężem?
            • triss_merigold6 Re: Zbiorczo 21.01.13, 12:15
              Rok w porywach mieszkaliśmy razem po ślubie, potem się rozpadło. Taki epizod.wink
              Qrde przecież nie podejdę do faceta na ulicy i nie zajrzę mu w twarz z odległości 15 cm żeby sprawdzić znaki szczególne. On też na mój widok nie reaguje nijak więc?
              • 18lipcowa3 Re: Zbiorczo 21.01.13, 14:18
                triss_merigold6 napisała:

                > Rok w porywach mieszkaliśmy razem po ślubie, potem się rozpadło. Taki epizod.wink
                > Qrde przecież nie podejdę do faceta na ulicy i nie zajrzę mu w twarz z odległoś
                > ci 15 cm żeby sprawdzić znaki szczególne. On też na mój widok nie reaguje nijak
                > więc?

                wg ematek
                powinniscie sie zakumplowac teraz
                bo przeciez to samo osiedle i w koncu to ex
                wszak wiadomo że najlepszy przyjaciel ematki i jej męża to własnie eks
                z męzem piwko pije itp
        • triss_merigold6 Re: Zbiorczo 20.01.13, 22:24
          Aha. Ja mam fatalną pamięć do twarzy. Osobę kojarzę z sytuacją, kontekstem, twarze rozpoznaję b. słabo i zawsze tak miałam. Przedstaw mi na przyjęciu, w tłumie 5 osób, za 2 godziny możesz mi je przedstawić ponownie i nie skojarzę.
          • echtom Re: Zbiorczo 20.01.13, 22:41
            Sorry, przypomniała mi się babcia Tańska, kiedy znalazła za komodą portret: "Kto to jest? Jakaś znajoma gęba. A, to mój trzeci mąż." wink
            • triss_merigold6 Re: Zbiorczo 20.01.13, 22:43
              Coś w tym rodzaju. Własnych studentów, widywanych niemal codziennie, nie rozpoznawałam poza uczelnią tzn. domyślałam się, że skoro młody i mówi dzień dobry to pewnie student. D
              • aneta-skarpeta Re: Zbiorczo 21.01.13, 20:56
                triss ja w sumie wszystko rozumiem, ale w obliczu rozmowy o Twoim byłym mężu, mówienie " nie mam pamięci do twarzy" strasznie mnie rozbawiłobig_grin
                • triss_merigold6 Re: Zbiorczo 21.01.13, 21:43
                  Bo to jest naprawdę dziko śmieszne.smile Qrde, przecież tego podejrzewanego widuję b. sporadycznie, jest ubrany, nie słyszę jak mówi i co mówi. To jak mam być pewna na 100%? Nie miał typu urody niespotykanego czy wybitnie charakterystycznego, ani znaków typu tatuaż na pół twarzy.
                  • iwoniaw Nie no, jaja sobie robisz, przyznaj! 21.01.13, 23:08
                    Większość moich znajomych nie ma żadnych znaków charakterystycznych, wybitnej urody/brzydoty ani tatuaży, a jednak nawet po latach braku kontaktu potrafimy się rozpoznać przy przypadkowym natknięciu się na siebie np. w sklepie/poczekalni/tramwaju.
                    Serio można nie rozpoznać swego byłego - bądź co bądź męża? No nie wierzę, nawet jeśli to było przypadkowe, krótkie małżeństwo - jaja sobie robisz Triss wink
                    • sea.sea Re: Nie no, jaja sobie robisz, przyznaj! 21.01.13, 23:15
                      Co do twarzy mam tę samą przypadłość, co Triss. Nie ogarniam twarzy bez kontekstu, głosów zresztą też nie. Swobodnie mogłabym nie poznać kogoś po kilkunastu latach niewidzenia, zwłaszcza gdyby przytył/schudł/zapuścił włosy/ogolił brodę itd i nie wykazywał twarzą oznak, że mnie kojarzy.
                      • triss_merigold6 Re: Nie no, jaja sobie robisz, przyznaj! 21.01.13, 23:21
                        Sytuacje, daty, zdarzenia, wypowiedzi, kontekst itp. pamiętam perfekcyjnie.
                        Toż piszę - jak patrzę przelotnie, to wygląda facet identycznie, ale nie jestem w stanie powiedzieć na 100%. On nijak nie daje sygnału, że mnie rozpoznaje więc tym bardziej mam wątpliwości.
                      • rosapulchra-0 Re: Nie no, jaja sobie robisz, przyznaj! 22.01.13, 00:34
                        Ale męża nie rozpoznać??? To jest jakiś okrutny żart z reszty dziewczyn na forum!
                        Osobiście większego kitu nie widziałam.
      • z_lasu Re: Zbiorczo 21.01.13, 05:49
        > kilka bloków dalej od paru lat mieszka facet, którego podejrzewam o bycie moim pierwszym
        > mężem.

        OJP! Tego jeszcze nie grali big_grin
      • z_lasu Re: Zbiorczo 21.01.13, 06:04
        > Mój błąd, mogłam zmienić nr telefonu.

        No ja właśnie zmieniłam. Dlatego koleś zjawił się osobiście. To zastanów się, co wolisz...
    • iwoniaw Krępujący? "Co trzeba mieć w głowie?"? 21.01.13, 00:44
      Zlituj się Triss, rozumiem, że nie z każdym znajomym z dawnych lat ma człowiek ochotę kontakty odnawiać, zwłaszcza jeśli je sam rozluźnił, ale żeby od razu posądzać faceta, że coś z nim nie tak, bo - olaboga! - zadzwonił po latach albo odczuwać dyskomfort, bo "co mój facet na to, że ktoś tu wydzwania"? Spławić to jedno, ale żeby aż wątek na forum zakładać?
      To naprawdę zabrzmiało jak jakaś irracjonalna panika, jakby gość nie zadzwonił z niezobowiązującym pytaniem "co słychać", tylko co najmniej niespodziewanie zajechał przed ganek furgonetką i oświadczył, że się wprowadza...
    • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 01:13
      Czy komus jeszcze ten watek kojarzy sie z tymi o nieodbieraniu telefonow, nieotwieraniu drzwi bez zapowiedzi itp. z serii "sp....j swiecie, jestes zly i grozny"?
      • riki_i Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 01:38
        cherry.coke napisała:

        > Czy komus jeszcze ten watek kojarzy sie z tymi o nieodbieraniu telefonow, nieot
        > wieraniu drzwi bez zapowiedzi itp. z serii "sp....j swiecie, jestes zly i grozny"?

        Heh, mnie się wprost kojarzy z tym
      • z_lasu Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 06:06
        Tak, też mi się skojarzyło. Tyle, że tutaj nie świat jest zły i groźny, ale własna przeszłość. Nie wiadomo tylko czy cała, czy wyłącznie seksualna. Jeśli to drugie, to rację ma riki big_grin
      • lilly_about Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 09:01
        Mnie. Zdecydowanie.
      • xika_da_selva Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 11:20
        poza paranoja, widze raczej zadziwiajace podobienstwo do watkow ros. niby fajna prowokacja na rozuszenie watku, selekcja na wylonienie klakierow 2013, ocenienie "kto za a kto przeciw", niby autorka rznie glupa od 200 postu, a forumki za friko i tak zrobia psychoanalize.
    • bzyc.zek Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 08:27
      Moja koleżanka z liceum bzykala sie z 8 chłopakami w ciagu jednego miesiąca, dla zabawy i zakładu. Teraz jest "matroną" z 3 dzieci, śpiewająca w kościelnym chórze. Przypuszczam, ze jakby jakiś koleś zadzwonił do niej tez byłaby zniesmaczona.
      Koleżanka z podstawówki napisała mi list, jakie mieliśmy wspaniale życie i ba bla... Tylko, ze ja pamietam, ze ona była prowodyrką niemilych zachowań przeciw mnie. Ja wymazalam tą "straszną" podstawowkę. Mam fajne życie - jak wspominam, to raczej studia i moje podróże. Czuje sie radośnie spełniona. I ten list wzburzyl mnie, jak mogła? Ale tylko jeden dzień.
      Moze u niej tez zaszło coś takiego, jak wymazanie i przejście na inny etap.
    • nabakier Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 09:02
      Dobra, ochłonęłam po tym nierozpoznanym do końca eks-mężu Triss, i dokończę myśl. Choć czuję się z tym niekomfortowo, bo to jazda po Triss, z drugiej jednak strony chyba czas to powiedzieć, albowiem sprawa co jakiś czas natarczywie powraca na forum.

      Sądzę tak: Mechanizmy odcinania przeszłości, jakoś tam racjonalne (z punktu widzenia Triss), przejęły kontrolę nad całym obecnym jej życiem. Mówiąc językiem dawnej psychologii- stały się jej skryptem życiowym, modelem reagowania i radzenia sobie z trudnościami, sposobem widzenia rzeczywistości. Znamy to z forum (dżihad, "domowy obóz koncentracyjny", kontrola zamiast zaufania , itd). Triss operuje na tym, co ma pod kontrolą, sprawy/rzeczy pod kontrolą klasyfikując w szufladce "pragmatyczne", czyli bezpieczne, a "resztę spraw" klasyfikując jako niebezpieczne i -uwaga -do zniszczenia/ w wersji forumowej: do wyszydzenia.

      Takie "wyrzucanie na zewnątrz" wszystkiego, nad czym nie ma się kontroli, prowadzi też do delegowania odpowiedzialności na "zły świat". To "tamten świat," nad którym kiedyś Triss nie miała kontroli jest odpowiedzialny za jej dawne życie. Dygresja anegdotyczna: znam kobietę, która miała młodość i życie dojrzałe podobne do życia Triss- obecnie kobieta popadła w swoistą dewocję polegająca na tym, że "to dawny ateizm jest winien jest dawnemu postępowaniu", a "kościół pomaga ludziom utrzymywać kontrolę moralną nad sobą, więc jest niezbywalny, bez kościoła ludzie stają się dzikusami, i wrogów kościoła należy zniszczyć". Jak widać, kościół jako uosobienie zewnętrznej -choć i jakoś uwewnętrznionej- kontroli, ta kobieta delegowała swoje winy na czynniki zewnętrzne: ateizm pojmowany bardziej jako siłę społeczną (polityczną?), nie- jej konstytutywny wewnętrzny wymiar. Wszystko po to, by nie powiedzieć: "ja jestem powodem tego, co się stało". Dlaczego nie chciała się mierzyć ze sobą samą? Oto pytanie.

      Kolejny aspekt: zawężenie perspektywy. Tak w ogóle. W przypadku Triss nie jest to aż takie groźne, bo intelektualnie Triss stoi wysoko, i radzi sobie dobrze pośród tego zawężenia. Ale wyobraźmy sobie, co się musi dziać z tym u osoby gorzej wyposażonej. No i szkoda jednak Triss, bo wiele traci - mimo wszystko- w tym względzie. Czasem mam wrażenie, że Triss całe swoje zasoby, także intelektualne, ładuje w obsługę tej kontroli-wielka szkoda.

      I ostatnie: Triss ma nierozliczoną przeszłość. Odcinanie to nie rozliczenie ani przerobienie. To będzie wybijało, musi. I doprowadzi do poważnych pętelek.

      To tyle. Przepraszam Cię Triss na wypadek, gdybyś poczuła się dotknięta. Nie mam takiego zamiaru.ale to mnie męczyło, wolę żebyś wiedziała, jak Cię postrzegam. Wiem, że to uproszczony, bardzo amatorski obraz, itd.
      • kocio_007 do nabakier 21.01.13, 09:59
        Trafne, myślę że masz wiele racji, tak samo jak riki, który temat przedstawił bardziej życiowo.
        Chcę jeszcze zwrócic uwagę na pewien drobiazg, który umknął chyba uwadze uczestników tego wątku. Oto co napisała triss o swoim obecnym partnerze i dwóch poprzednich regularnych mężach:

        Ostatecznie obu moich byłych mężów znał i doprawiał im rogi + jakichś ff. P

        Czy dobrze rozumiem, że triss zdradzała OBU MĘŻÓW z tym panem wink to dopiero patologia!

        Jeśli tak, to przestaję dziwic sie tej kontroli i panice triss z powodu ww telefonu: obecny pan wie doskonale, na co stac triss wink triss wie, że obecny pan nie ma nic przeciwko romansom z mężatkami, w dodatku pod wpływem stresu znowu może zacząc pic. Nikt w tym związku nie jest pewny dnia i godziny - współczuję życia w takim spięciu d...y, ryli.

        ps. Już jest dla mnie jasne, dlaczego triss wszędzie węszy patologię - któż, jak nie ona może miec więcej do powiedzenia na ten temat jednocześnie upewniając siebie i cały świat wokół, że jej to nie dotyczy. Jasne jest też, dlaczego triss tak wysmiewa media społecznościowe (shitbook). Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby na jej tablicy pojawił się wpis od któregoś z licznych bzykaczy smile Studenci triss mieliby uzywanie...

        pps. triss dziękuję za miły i jakże samodekodujący wątek do kawy smile
        • rosapulchra-0 Re: do nabakier 21.01.13, 12:52
          No i jak te jej biedne dzieci mają żyć normalnie w takim patologicznym piekle, jakie osobiście urządziła ich matka?? No ja się pytam - JAK??
        • triss_merigold6 Re: do nabakier 21.01.13, 14:54
          Ameryki nie odkryłaś, nieraz pisałam o tym, że z obecnym znamy się świetnie od kilkunastu lat i widzieliśmy swoje the best of. Niczego sobie nie jesteśmy w stanie ściemnić ani ulepszyć wizerunkowo, co uważam za pozytywne.
          Opcji z pierwszym mężem w ogóle nie traktuję w kategorii zdrady, nie mieszkaliśmy już wtedy ze sobą więc się nie liczy, chyba że ktoś jest formalistą i przywiązuje się do stanu cywilnego.

          Rozumiem, że z nieznanych mi powodów bardzo liczysz na to, że mój partner zacznie pić, ale luz, to akurat nigdy nie było moim problemem.
          Studenci również nie są moim problemem, od lat tam nie pracuję.
          • kocio_007 Re: do nabakier 21.01.13, 15:38
            triss_merigold6 napisała:

            > Ameryki nie odkryłaś, nieraz pisałam o tym, że z obecnym znamy się świetnie od
            > kilkunastu lat i widzieliśmy swoje the best of.

            Tego się domyślam, zauważyłam raczej że zdradzałaś obu regularnych mężów z tym samym panem. To dopiero schizofrenia i popier...lenie. Nie lepiej było z nim się od razu związac i pozostałym nie zawracac d..y?

            Niczego sobie nie jesteś
            > my w stanie ściemnić ani ulepszyć wizerunkowo, co uważam za pozytywne.

            Toteż dlatego się tak nawzajem silnie kontrolujecie - oboje doskonale wiecie, do czego jesteście zdolni.

            > Opcji z pierwszym mężem w ogóle nie traktuję w kategorii zdrady, nie mieszkaliś
            > my już wtedy ze sobą więc się nie liczy, chyba że ktoś jest formalistą i przywi
            > ązuje się do stanu cywilnego.
            >
            > Rozumiem, że z nieznanych mi powodów bardzo liczysz na to, że mój partner zaczn
            > ie pić, ale luz, to akurat nigdy nie było moim problemem.
            > Studenci również nie są moim problemem, od lat tam nie pracuję.

            Kobieto, mam gdzieś czy twój partner zacznie pic czy nie, bo w realu nie zajmujesz moich myśli ani przez chwilę. Co do picia - oczywiście że jest to twój wielki problem i cała ta "wieża kontrolna" którą otoczyłaś swojego mena służy, aby temu zapobiec. Jak również to, że chcesz ze swojego życia wyeliminowac jakikolwiek przejaw przypadkowości, odstępstwa od norm, które ustanowiłas jako jedyne słuszne. Wydaje ci się, że przestrzegając procedur wyeliminujesz jakiekolwiek ryzyko i zawsze osiągniesz założony efekt (vide wątek o Kamili, który moim zdaniem założyłaś tylko i wyłącznie po to, aby się upewnic, że robiąc co należy- co ty uważasz za słuszne - da się uniknąc nieszczęścia).
            • vre-sna Re: do nabakier 21.01.13, 20:11
              Teraz nie zdradza. Uklada sobie zycie w sposob, jaki uwaza za najbardziej bezpieczny dla niej i dla swojej rodziny. Odnalazla w koncu spokoj, za pare lat, jezeli bedzie nadal szczesliwa w tej stabilnosci bedzie osiagniety wewnetrzny spokoj, wiekszy dystans do przeszlosci i co za tym
              idzie mniejsza potrzeba kontroli.
              Kazdy ma swoj sposob na radzenie sobie z demonami przeszlosci, triss juz powiedziala, skad taka reakcja na telefon, psychoterapeuci tez chodza na terapie, dlaczego zakladacie wiec, ze jej sposob jest gorszy? Bo nie pokrywa sie z idealna matryca, jaka obecnie obowiazuje?
              • triss_merigold6 Re: do nabakier 21.01.13, 21:02
                Ja nie zdradzam, mój partner nie zdradza, od ponad 6 lat jesteśmy parą i nie sądzę, żeby to się zmieniło. Pewnych rzeczy nie robię i nie akceptuję, bo znam skutki m.in owych przyjaciółek, koleżanek od kawy, narastającej zażyłości męsko-damskiej zaczynającej się od neutralnych rozmów i pomagania sobie. Po obu stronach barykady byłam i mój partner też.
                Sentymenty leżą tam gdzie ich miejsce, w pudełeczkach. Mogę z przyjemnością powspominać z kumpelą, która była świadkiem i sama balowała, ale sprawdzanie z ciekawości co u kogoś słychać uważam za zbędne.
                To co napisał Riki o mężczyznach sentymentalnych, którzy po latach mają fantazję ogarnąć wzrokiem niegdysiejsze zdobycze... qrde, paw. Pierniki szukające okazji do podkarmienia ego? Litości, jak ktoś ma fajny układ w życiu, to nie przegląda w realu starych kolekcji.
                • riki_i Re: do nabakier 21.01.13, 22:40
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Ja nie zdradzam, mój partner nie zdradza, od ponad 6 lat jesteśmy parą i nie są
                  > dzę, żeby to się zmieniło.

                  Co Ty za przeproszeniem chrzanisz? Skoro bzykałaś się z nim jeszcze za czasów pierwszego męża, to parą, co prawda rwaną i szarpaną, ale jesteście od kilkunastu lat. Przypomnę oczywistą prawdę, że każde regularnie bzykanie czyni jakąś formę związku, niezależnie co tam sobie partnerzy nawijają na uszy. Seks z obecnym mężem, a ówczesnym dobiegaczem był powtarzalny, a ów samiec jako klasyczny seksualny kłusownik ciągle krążył po orbicie Twego życia. Rozpatrując prawidłowo CAŁY KILKUNASTOLETNI OKRES tej relacji , zdradzaliście się wzajemnie wielokrotnie i w najróżniejszych konfiguracjach.

                  > Pewnych rzeczy nie robię i nie akceptuję, bo znam sk
                  > utki m.in owych przyjaciółek, koleżanek od kawy, narastającej zażyłości
                  > męsko-damskiej zaczynającej się od neutralnych rozmów i pomagania sobie.
                  > Po obu stronach barykady byłam i mój partner też.

                  Coś Ci powiem. U faceta to jest tak, że albo kobieta go od razu "bierze", tzn. rozpatruje, że w pewnych okolicznościach mógłby z nią cośtam cośtam, albo jest po prostu kapota i żadne kawki, zwierzenia, pocieszania i narastające zażyłości nic nie pomogą. Bo organ gwałtu chowa się do wnętrza brzucha na samą myśl. Osobiście nie zagaduję i nie uprawiam szeroko pojętej przyjaźni WYŁĄCZNIE z Paniami, które miałbym ochotę bzyknąć. Więc Twoja kwantyfikacja jest błędna, przynajmniej w odniesieniu do mnie.

                  > To co napisał Riki o mężczyznach sentymentalnych, którzy po latach mają fantazj
                  > ę ogarnąć wzrokiem niegdysiejsze zdobycze... qrde, paw. Pierniki szukające okaz
                  > ji do podkarmienia ego? Litości, jak ktoś ma fajny układ w życiu, to nie przegl
                  > ąda w realu starych kolekcji.

                  Najwidoczniej mimo dużego łóżkowego przerobu mało załapałaś z męskiej psychiki. Mój wujek umierał w męczarniach na raka i przez kilkanaście godzin agonii wykrzykiwał różne żeńskie imiona Pań, z którymi miewał romanse. Wcześniej, jak jeszcze mógł mówić, wydzwonił w 3 dni 1500 złotych na cały świat, odnajdując różne Ele, Asie, Kasie, Anie itp. W obliczu własnej śmierci stojącej u progu, właśnie to, co raczyłaś w tym wątku obśmiać, spostponować i określić mianem zachowania zasługującego na "butem w twarz" okazało się dla niego absolutnie najważniejsze (ku rozpaczy jego żony zresztą, bo przerób okazał się duży).
          • rosapulchra-0 Re: do nabakier 21.01.13, 22:00
            CytatOpcji z pierwszym mężem w ogóle nie traktuję w kategorii zdrady, nie mieszkaliśmy już wtedy ze sobą więc się nie liczy, chyba że ktoś jest formalistą i przywiązuje się do stanu cywilnego.

            Zapomniałaś już jak po mnie jechałaś ze swoimi lizuskami, że zamieszkałam z formalnie żonatym facetem, który od kilku miesięcy nie był ze swoją żoną?
            Jesteś obrzydliwą hipokrytką, co już kolejny raz potwierdzasz, nie tylko w tym wątku.
            • triss_merigold6 Re: do nabakier 21.01.13, 22:17
              Nie, Rosa, ja się tylko śmiałam z Twoich obsesji na temat wyrywania zajętych. Ostatecznie Ty byłaś wolna, to Twój ówczesny partner a formalnie cudzy mąż mógł rozważać czy jest przywiązany do stanu cywilnego czy nie. I jego formalna żona oczywiście.
              • rosapulchra-0 Re: do nabakier 22.01.13, 00:32
                ty się TYLKO śmiałaś?? Proszę cię, przynajmniej się tak żałośnie nie tłumacz. Żenada roku po prostu.
      • lilly_about Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 10:31
        Zgadzam się, wyjątkowo trafne.
      • nabakier Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 11:07
        Jeszcze coś, wydaje mi się, ważnego. Otóż, moim zdaniem Triss nie jest hipokrytką (wiem, że tak ją kilka razy nazwałam, ale się myliłam). To są mechanizmy nieświadome. Nie wiem, czy skrywają silny wewnętrzny konflikt wewnętrzny (np to, że Triss tak naprawdę nie aprobuje tego, co się kiedyś w jej życiu działo), czy też wynikają z lęku przed przyszłością (że ją samą mogą dotknąć -np. z czyjejś strony skutki takiego postępowania- tego już sama Triss powinna dociec.
        I w tym, że Triss nie jest hipokrytką, upatruję szans na zmianę sytuacji, sądzę, że jak Triss zrozumie, o co w tym wszystkim chodzi, to sobie z tym poradzi, bo czego jak czego, ale siły woli, samozaparcia i dyscypliny to jej nie brakuje.
        • dorotanna Re: Krępujący niespodziewany telefon 22.01.13, 00:20
          "Triss tak naprawdę nie aprobuje tego, co się kiedyś w jej życiu działo"

          oooo, nie wydaje mi się. Triss jest raczej zadowolona z tego co kiedyś działo sie w jej życiu i nie dziwię się. Nie byłaby natomiast zadowolona gdyby to co działo się w jej życiu 10-15 lat temu, działo się nadal, tj. teraz kiedy ma 2-jke małych dzieci, stałą pracę i odpowiadającą jej, zorganizowaną niemałym pewnie wysiłkiem codzienną rutynę.

          "wynikają z lęku przed przyszłością (że ją samą mogą dotknąć -np. z czyjejś strony skutki takiego postępowania"

          masz na myśli że jakaś inna pani (młodsza?) wyrwie jej chłopa? Cóż ryzyko zawsze jest, ale niewielkie, przynajmniej narazie póki dziecko małe - Triss pisze że partner ma zaj...ba na punkcie córeczki. Z czasem pewnie wzrośnie ale niekoniecznie bo a) lata lecą a chłop za młodu się wyszalał, b) partner dostaje sporo w zamian - stabilizacja, dziecko, dom, sens życia i motywacja - na zimno skalkuluje i dojdzie do wniosku, że mu sie nie opłaca tego tracić.

          Ja tam jakiegoś konfliktu wewnętrznego, o którym piszesz, w Triss nie dostrzegam. Chyba żeby za takowy uznać fakt że dwie osoby, które kocha działają jej na nerwy (ojciec, siostra). Ciekaw jestem czy Triss powiedziała kiedyś ojcu, że jej zdaniem miał "za wygodnie" z jej matką, która supportowała go latami, że taki układ był nie fair choć pewnie inaczej sie nie dało wtedy.
          • nabakier Re: Krępujący niespodziewany telefon 22.01.13, 08:25
            Podałam ewentualność, a nie- mój sąd. Warto to rozróżniać. W dodatku, kiedy jest napisane, że to sama Triss powinna do tego dojść.
            Co do tego, że Triss boi się ewentualnych harpii ,czyhających na jej obecnego partnera, to akurat napisała sama.
            • triss_merigold6 Re: Krępujący niespodziewany telefon 22.01.13, 09:13
              Ściślej rzecz biorąc na pewno nie boję się młodszych. Ostatecznie dla mnie - mężatki po 30-tce z dzieckiem, puścił kantem prawie 10 lat młodsze prześliczne (widziałam) dziewczę.wink To znakomicie robi na ego kobiety. D
              Ojciec i siostra działają mi na nerwy czasami, tak jak ja im, częściej jednak dogadujemy się zupełnie normalnie.
              Tematu małżeństwa moich rodziców i roli matki nie ruszam, takich rzeczy się nie robi starszemu człowiekowi. Nie kupuję modelu amerykańskiego w którym rodzina siada i spokojnie wywala sobie krytyczne obserwacje z ostatnich 30 lat, a potem ze łzami wzruszenia pada w ramiona. To był ich układ, ja mogę go świadomie nie podzielać i tyle.
    • to_ja_tola Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 10:04
      z każdym twoim postem zastanawiam się czy normalna jesteś?Znaczy....jakaś dziwna jesteś.
    • sofi75 musisz byc strasznie 21.01.13, 10:37
      neurotyczna osoba, skoro jeden telefon od dawnego znajomego spowodowal zalozenie watku na prawie 400 wpisow - i nie mow, ze te wpisy to nie Twoja zasluga, o co piaty jest od Ciebie - z niesamowitym uporem ciagniesz te nic nieznaczaca dyskysje.

      Normalna osoba takie wydarzenie odlozylaby ad acta i cieszyla sie reszta dnia ...
      • echtom Re: musisz byc strasznie 21.01.13, 11:42
        > z niesamowitym uporem ciagniesz te nic nieznaczaca dyskysje.

        Dyskusja akurat wyszła fajna, bo dotycząca tak uniwersalnego tematu jakim są nasze rozliczenia z przeszłością.
        • asia_i_p Re: musisz byc strasznie 21.01.13, 16:18
          A mnie najbardziej zafascynowała towarzysko-obyczajowa strona zagadnienia.
          Miałam jakieś takie przeświadczenie, że niezobowiązujący pozazwiązkowy seks to takie szaleństwo, w którym żadne zasady nie obowiązują, a wychodzi na to, że to jest ściśle unormowany obyczajowo układ towarzyski.
          • morekac Re: musisz byc strasznie 21.01.13, 17:22
            Widocznie nie ten podręcznik savoir-vivre'u czytałaś, co trzeba. smile
          • z_lasu Re: musisz byc strasznie 21.01.13, 17:35
            Ależ to całkiem logiczne! Jeśli dla kogoś to jest jednorazowe szaleństwo to trudno, żeby było poddawane jakimś regułom. Ale jeśli ktoś uprawia owo szaleństwo na morgi, to musi to jakoś unormować, żeby dało się z tym żyć. No niechby każdy z kochanków triss zadzwonił do niej niespodziewanie tylko raz w życiu. No to przecież byłoby nie do wytrzymania! wink
            • morekac Re: musisz byc strasznie 21.01.13, 17:40
              No, to dlatego reguła Triss powinno byc ongiś nie udostępnianie nr telefonu okazyjnym panom, a nie teraz pretensje do jakiegoś niewinnego człowieka, że zadzwonił pod nr, który mu sama dała. To tak jak w filmie - jeśli spluwa wisi na ścianie - to na pewno zostanie kiedyś tam użyta.
          • cherry.coke Re: musisz byc strasznie 21.01.13, 18:13
            asia_i_p napisała:

            > A mnie najbardziej zafascynowała towarzysko-obyczajowa strona zagadnienia.
            > Miałam jakieś takie przeświadczenie, że niezobowiązujący pozazwiązkowy seks to
            > takie szaleństwo, w którym żadne zasady nie obowiązują, a wychodzi na to, że to
            > jest ściśle unormowany obyczajowo układ towarzyski.

            Oj no bo to jak kochanek lady Chatterley - potarzac sie po lesie potarzaja, ale potem facet ma stac pokornie w oddali ze spuszczonymi oczetami, mnac czapke w reku. I cieszyc sie ze zostal dopuszczony i bedzie mial co wspominac do konca zycia big_grin
            Ale jak sie odezwie do pani, to psami go i sole trzezwiace.
            • z_lasu Re: musisz byc strasznie 21.01.13, 18:29
              big_grinbig_grinbig_grin

              Wątek humorystyczny roku.
            • morekac Re: musisz byc strasznie 21.01.13, 18:41
              Ale jak sie odezwie do pani, to psami go i sole trzezwiace.

              Wszak takie patologiczne zachowania trzeba tępić w zarodku...
          • josef_to_ja Re: musisz byc strasznie 23.01.13, 00:26
            A Ty taki seks masz za sobą? tongue_out
    • kropkacom Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 10:47
      A ja cię rozumiem Triss. Dwóch ex mężów, dzieci z dwoma różnymi partnerami, jakaś taka nie mała przeszłość z niezobowiązującym seksem tu i ówdzie... Teraz chciałabyś żyć bez wchodzenia w przeszłość. Tylko widzisz, tak się nie da. Nawet na tym forum. Nie zazdroszczę...
      • morgen_stern Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 11:03
        Można nie drążyć tego tematu na forum. Np. nie zakładać na temat wątku, tylko przejść nad tym jakże wiekopomnym wydarzeniem do porządku dziennego. Polecam.
      • rosapulchra-0 Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 13:44
        Kropko, dawno nie było dyżurnego tematu siostry i jej życia osobistego, no to trzeba czymś innym zastąpić, prawda? wink
        • echtom Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 13:56
          > dawno nie było dyżurnego tematu siostry i jej życia osobistego,

          Może sobie kogoś znalazła wink
          • ledzeppelin3 Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 15:00
            Hyhy, jakaż to rozkosz, ze laska, która nie boi się żyć tak, jak lubi, ktora kopie w dupę niemile widzianych gości a nie włazi w dupę teściowej, która nie miała za jedynego partnera nudnego męża z wackiem stojącym juz tylko na pół gwizdka, jakaż to rozkosz, że ta laska może, a nuż, ma też coś spieprzonego w życiu? Może jednak ma? Triss, uszczęśliwiłaś dziś wiele kobiet.
            • cherry.coke Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 15:22
              Ech, mysle, ze juz od poczatku watkow o siostrze nikt nie mial zludzen big_grin
            • kocio_007 Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 15:25
              Hyhy, jakaż to rozkosz, ze laska, która nie boi się żyć tak, jak lubi, ktora ko
              > pie w dupę niemile widzianych gości a nie włazi w dupę teściowej, która nie mia
              > ła za jedynego partnera nudnego męża z wackiem stojącym juz tylko na pół
              > gwizdka, jakaż to rozkosz, że ta laska może, a nuż, ma też coś spieprzonego w
              > życiu? Może jednak ma? Triss, uszczęśliwiłaś dziś wiele kobiet.

              Wcale nie o to chodzi, przynajmniej mnie. Jak żyje triss i z kim śpi, mam głębko w d...e. Związku z "trzeźwym alkoholikiem", mieszkania po babci i pracy w budżetówce jej nie zazdroszczę, ale kto mi uwierzy wink Powodem do okazjonalnego uśmiania się jest dla mnie samozdekodowanie triss w tych dokładnie obszarach, które tak zawzięcie tropi i wyszydza. Przyganiał kocioł garnkowi smile Z taką przeszłością (plus usunięta ciąża, którą też się tu chwaliła) czasami naprawdę lepiej się przymknąc. Ale nie, ona zawsze gardłuje najgłośniej, jak nie przymierzając NMP Maryja na fejsbuku.
              • asocial Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 15:47
                a propos usunietej ciazy, ostatnio na forum sie wypowiadala, jak sama podkreslila, hipotetycznie, o aborcji, zapominajac ze o wlasnej w wieku 18lat napisala kilka lat temu. Osobiscie jestem ZA aborcja, wiec to mi powiewa, ale mylenie sie w zeznaniach na forum jest zabawne, zwlaszcza w okresie mody na forumowy dekoding.
                Ah i zapomnialam o trzecim toudim w postaci ledzeppelin..

                kocio_007 napisała:

                Z taką przeszło
                > ścią (plus usunięta ciąża, którą też się tu chwaliła) czasami naprawdę lepiej s
                > ię przymknąc. Ale nie, ona zawsze gardłuje najgłośniej, jak nie przymierzając N
                > MP Maryja na fejsbuku.
            • echtom Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 17:32
              Kocio ma rację, że nikomu by nie przeszkadzało, że Triss żyje tak, jak lubi, gdyby pozwalała na to innym.
            • morekac Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 17:33
              A kto ma do niej o to pretensje? Tylko innych, nieszczęsna, poucza w stylu:
              - zrób dzihad
              - widziały gały co brały i inne takie - wątków w nader jednostronnym, nader agresywnym stylu to trochę Triss ostatnio pozakładała.
              No to ma dobre rady w swoim stylu.
              I tak szczerze - jeśli telefon po latach jest jedynym skutkiem dosyć przypadkowego porywu zmysłów z przypadkowym panem, to i tak ma dziewczyna dobrze. Są gorsze nieszczęścia.
      • josef_to_ja Re: Krępujący niespodziewany telefon 21.01.13, 17:47
        A Ty taką grzeczną przeszłość masz? tongue_out
        • baltycki Juzku, 21.01.13, 19:40
          wybrales dziewczyne?
          • nabakier Re: Juzku, 22.01.13, 08:29
            od tego wątku Józek będzie się bał nie tylko kobit, ale też telefonów, ktore odbierają big_grin
            • triss_merigold6 Re: Juzku, 22.01.13, 09:06
              Przecież on do nikogo nie dzwoni. D
              • josef_to_ja Re: Juzku, 23.01.13, 00:24
                Nie wypowiadaj się o kimś kogo nie znasz. A kobiety mnie ostatnio nie interesują, bo świadomie wybrałem życie wygodnickiego i leniwego niebieskiego ptaka. Mogę w każdej chwili przejść na kuroniówkę, bo np. nie będzie mi się chciało rano wstawać do pracy. Jestem wolny i niczym się nie przejmuję. No i całą niedzielę mogę leczyć kaca.
                • nabakier Re: Juzku, 23.01.13, 07:31
                  Czy Józek to Gazecia?
    • bywalec.hoteli Re: Krępujący niespodziewany telefon 27.07.16, 11:37
      ale wątek!
      • misoune Re: Krępujący niespodziewany telefon 27.07.16, 15:43
        ale jakby stary .....

        z lekka ....

        jak ci sie udało go wyciągnąć? Fascynuje mnie ta zdolność
    • mynia_pynia Re: Krępujący niespodziewany telefon 27.07.16, 17:18
      No wiesz, ja chyba jestem milsza dla ludzi. Odpowiedziałabym grzecznie, kilka zdań zamieniła i podziękowała za kontakt, zapewne w rozmowieby wyszło, że nie mam ochoty się spotkać. Nie mam w zwyczaju naskakiwać na ludzi no chyba że to ktoś kto mnie wq... w przeszłości, to odrazu dziękuje i mówię że nie mogę rozmawiać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja