Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do ateistek

21.01.13, 19:41
tak, tak znowu...
Tak sobie czytam te wierząco-niewierzące wątki, ale o tym chyba jeszcze nie było.
Jest sobie rodzina mieszana, on wierzący, ale nieprzesadnie, tak po naszemu (do kościoła nie chodzi, doktryny się nie trzyma, ale uważa się za członka wink, ona niewierząca.
Na klatce schodowej pojawia się kartka, że ksiądz będzie chodził po kolędzie. On chce przyjąć, jej to wisi.
I teraz pytam was, drogie e-matki, jaką postawę byście przyjęły, wcielając się wirtualnie w ową osobę?
Wychodzicie na czas wizyty duszpasterskiej z domu, np. na spacer z psem lub do sklepu po ocet? Chowacie się w drugim pokoju? Jak gdyby nigdy nic bierzecie się za wieszanie prania lub czytanie Prousta? Podejmujecie księdza jak każdego innego gościa, odpowiadając wyczerpująco na zadawane przez księdza pytania dotyczące światopoglądu, opuszczając tylko wspólną modlitwę?
Nie pytam o radę czy duchowy drogowskaz. Jedynie niezdrowa ciekawość mną kieruje wink
    • maggi9 Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 19:44
      Jak byłam w takiej sytuacji to albo wychodziłam albo po prostu siedziałam w innym pomieszczeniu zaznaczając, że nie życzę sobie aby ksiądz przychodził i mnie nagabywał.Spokojnie da się zrobić.Chociaż oczywiście jestem przeciwna kolędzie to wolałam to rozwiązać w taki sposób niż toczyć zaciekłe walki.
    • krejzimama Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 19:45
      W zyciu do mojego domu katabas nie wejdzie.
      • twoj_aniol_stroz OT 21.01.13, 21:21
        Wiesz co znaczy słowo katabas?
    • wespuczi Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 19:45
      no tak albo sie chowac w swoim wlasnym domu, albo uciekac, albo sie tlumaczyc jakiemus obcemu facetowi..
      dobrze ze nie mam takich problemow, pewnie bym poszla do kina, albo uraczyla sie wizyta u dobrej kolezanki na kilka godzin.
    • wuika Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 19:46
      Zostałabym w drugim pokoju. Do przygotować stricte pod kolędę nie przyłożyłabym mej ateistycznej ręki wink
    • murwa.kac Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 19:55
      w swoim domu koledy nie przyjmujemy.

      jak nam tescie wywina numer i zapraszaja na obiad i ojej ja zapomnialam, ze dzis koleda (zdarzalo sie) wychodzimy z pokoju i czekamy w innym jak skoncza swoje obrzadki.

      probowalam uczestniczyc - w sensie siedziec cicho, odpowiadac na jakies tam pytania, nawet swiatopogladowe, bez modlitwy - to zawsze, ale to zawsze ksiezulo jakis wyjezdza z pytaniem - ale dlaczego panstwo nie wierzycie? przeciez bog jest jeden jedyny prawdziwy i TRZEBA w niego wierzyc
      we mnie sie gotuje, w chlopie tez i awantura gotowa.

      unikamy wiec.
    • wrzesniowamama07 Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 19:55
      Znam sytuację z drugiej strony - ona wierząca, on ateista, plus dziecko w wieku szkolnym.

      Kolędę przyjmują, pan domu na czas "modlitewny" jest w pokoju nieobecny, potem wita się z księdzem, rozmawiają. Ksiądz wie, jaka to rodzina, nikogo nie nagabuje, nie przekonuje. Dodam, że w tym przypadku był ślub kościelny w formule, że wierząca osoba poślubia ateistę (on się zgodził, bo dla jego żony to było ważne) - zobowiązał się wtedy, że nie będzie przeszkadzał w praktykach i w wychowaniu dzieci w wierze katolickiej. I nie przeszkadza, ba, córkę na przygotowania do komunii odstawiał. To moi przyjaciele, i szczerze mówiąc jak na nich patrzę a potem czytam wątki typu "wierzący/niewierzący" to mi się podoba, że oni wiedzą co w życiu ważne smile
      • solejrolia Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 22:52
        wrzesniowamamo- czy my się znamy?o mojej rodzinie piszesz?wink
    • przeciwcialo Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 19:56
      Ksiadz nie gryzie, naprawdę. Uciekać ani kryc się przed nim nie trzeba. Zostałabym na wizycie.
      • wespuczi Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 20:01
        niby nie gryzie, tylko trzeba pamietac zeby dzieci z nim sam na sam nie zostawic..
        zbyt stresujace dla mnie.
        • murwa.kac Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 20:06
          wespuczi napisała:

          Cytatniby nie gryzie, tylko trzeba pamietac zeby dzieci z nim sam na sam nie zostawic..
          zbyt stresujace dla mnie.


          true true
          • papalaya Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 21:02
            szczekać nie musisz, ksiądz nie gryzie

            uważasz, że ci dzieci zgwałci?
            • murwa.kac Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 22:39
              zakladam prawdopodobienstwo i ryzykowac nie zamierzam.
      • murwa.kac Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 20:05
        przeciwcialo napisała:

        CytatKsiadz nie gryzie, naprawdę. Uciekać ani kryc się przed nim nie trzeba. Zostałabym na wizycie.

        moze i nie gryzie.
        ale wqrwia.
    • nabakier Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 19:59
      Jako ateistka bym przyjęła i posłuchała, o czym gadają. A potem bym skomentowała big_grin
      • wuika Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 20:09
        Ja chyba nie big_grin Mogłabym nie zdzierżyć.
        • przeciwcialo Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 20:56
          Kurcze, nasz proboszcz po króciutkiej modlitwie porozmawiał z synem o trunieju piłkarskim, czekajacym go zimowisku,i o FC Barcelona.
      • anick5791 Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 20:10
        Mnie się raz zdarzyło przyjąć księdza w imieniu wierzącego męża. Mąż nie mógł wyjść wcześniej z pracy, a zależało mu na poświęceniu mieszkania. Ksiądz się pomodlił, poświęcił mieszkanie, zostawił obrazek. Zagadnął, czemu to tylko "mąż się ucieszy", na co odparłam, "bo ja jestem taka raczej poszukująca" i się uśmiechnęłam. Nie próbował nawracać. Nie był oburzony.
        • jowita771 Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 20:58
          Bo to zalezy, na kogo się trafi. U mnie w pracy był kiedyś po kolędzie mocno starszy ksiądz i chwilę z nim rozmawiałam. Powiedział, że on by wolał, żeby więcej ludzi poszukiwało i myślało o wierze, nawet, jeśli to ma skutkowac odejściem od KK, niż żeby bezmyślnie praktykowali z przyzwyczajenia.
          • lubie.garfielda Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 21:48
            niestety wielu stawia na ilość nie na jakość
    • drinkit Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 20:25
      U mnie była taka sytuacja, gdy jeszcze mieszkałam z rodzicami - oni wierzący, ja nie, przy czym zaznaczam że miałam absolutnie wolną rękę w sprawach światopoglądowych i u mnie kwasów z tym nie było. Mama informowała mnie "dziś będzie ksiądz po kolędzie między 16 a 18, bądź uprzejma wrócić do domu wieczorem". I tyle. Ja najpierw byłam w fazie "wojowania", więc raz czy dwa wdałam się - w zupełnie zbędną - dyskusję z księdzem, potem po prostu unikałam spotkań.
      • drinkit Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 20:28
        wieczorem - w sensie po tej 18, żeby nie nadziać się na księdza i nie dyskutować z nim. Młody człowiek jest pełen żarliwości w swoje "niewierze" i awantura gotowasmile
    • kosheen4 Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 20:28
      od czasów podstawówki następujące schematy:
      ktoś chce przyjąć - wychodzę
      jestem sama - nie wpuszczam
      nie mam zaufania do sukienkowych smile
    • aguila_negra Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 20:32
      Jako niewierząca przywitałabym się z księdzem i pewnie wyszłabym na czas kolędy do innego pokoju.
    • ira_07 Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 20:45
      Nie rozumiem wychodzenia do innego pokoju. We własnym domu się chować przed gościem? Jakbym miała faceta katolika, to bym się przywitała, mogłabym odmówić razem "Ojcze nasz", bo "Zdrowaś" to już nie i tyle. W wersji ateistycznej ani Zdrowaś ani "Ojcze nasz" wink, zamieniła kilka słów, tak dla grzeczności, o pogodzie i tyle.
      • hanna26 Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 20:55
        Oczywiście, że gdybym miała męża muzułmanina/ortodoksyjnego żyda/buddystę to przyjęłabym jak gościa imama/rabina/kapłana buddyjskiego itp. Mam raczej silny charakter, silnie umotywowane poglądy i nie boję się rozmowy. Chyba że miałabym zastrzeżenia do tego konkretnego człowieka. Ale wtedy poprosiłabym męża, żeby w ogóle ten człowiek nie przychodził, bo nie podoba mi się w nim to i to. Natomiast krycie się we własnym domu... Raczej nie jestem takim słabeuszem, żeby się bać rozmowy z kimś, kogo szanuje mój mąż, a ja osobiście nie mam do niego zastrzeżeń..
        • ira_07 Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 21:02
          No bo czego się bać? Jakbym wiedziała, że ksiądz niemiły, obraża innych z ambony, próbowałby mnie nawracać na katolicyzm itd., to bym wtedy się nie witała - ale to by dotyczyło właśnie konkretnego pana X, a nie tego, że pan X jest księdzem rzymskokatolickim.
    • effie1980 Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 20:59
      Nie mam takiego problemu, mysle, ze z wierzacym bym miala tyle innych wazniejszych sporow, ze ze zwiazku by byly nici. Natomiast jak mieszkalam z rodzicami, nie przesadnie wierzacymi, ale ksiedza przyjmujacymi, to przewaznie bylam na gorze. Glownie dlatego, ze nikt nie byl doinformowany kiedy ksiadz ma przyjsc. Chyba ze dwa razy sie zdarzylo, ze rodzice mnie zawolali. Zeby cyrkow nie robic zeszlam, ale spotkania byly przykre, bo nie lubie byc nagabywana, wypytywana, szczegolnie jak ktos robi notatki, a ja nie wiem w jakim celu je bedzie wykorzystywal. Poprosilam wiec ksiedza, zeby nie zbieral zadnych danych na moj temat, wywiazala sie nieprzyjemna dyskusja i ksiadz juz do rodzicow nie przychodzi. Wracajac do tematu, jakbym sie potrafila w jezyk ugrysc, to moze i bym byla w domu.
    • asia_i_p Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 21:00
      Mój teść, ateista i zadeklarowany antyklerykał, przyjął kiedyś samodzielnie kolędę (teściowa zapomniała i wyszła na zakupy). Był w podkoszulku bieliźnianym, ale pełen dobrej woli zaoferował księdzu kiełbasę i wino domowej roboty, po czym pogadali sobie o wędkarstwie. Obaj wspominali z sentymentem przez lata.
      • papalaya Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 21:05
        nasz proboszcz zawsze pyta o postepy językowe syna (sam zna 5 języków) i o narty bo jest zapalonym zjazdowcem...

        lubię kolędy, fajnie pogadać z inteligentnym czlowiekiem na poziomie
      • jowita771 Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 21:11
        > Mój teść, ateista i zadeklarowany antyklerykał, przyjął kiedyś samodzielnie kol
        > ędę (teściowa zapomniała i wyszła na zakupy). Był w podkoszulku bieliźnianym, a
        > le pełen dobrej woli zaoferował księdzu kiełbasę i wino domowej roboty, po czym
        > pogadali sobie o wędkarstwie. Obaj wspominali z sentymentem przez lata.

        Pewnie ksiądz miał okazję nareszcie z kims na luzie porozmawiać, a nie tylko z nawiedzonymi albo udającymi nawiedzonych.
        • verdana Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 21:14
          Grzecznie stoję w pokoju, nie modlę sie i obserwuję księza, który strasznie sie stara, aby moich uczuć nie urazić i nie zadać krępujących pytań. O wiele bardziej nieszczęśnicy sa zestresowani niż ja.
          Choć jeden próbował mnie nawracać - na judaizm. Hm.
    • solejrolia Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 21.01.13, 22:51
      u mnie nie ma problemu- osoba niewierząca wita się z księdzem" dzień dobry wieczór" traktuje ksiedza, jak gościa, który odwiedził dom, w modlitwie nie uczestniczy. wszystko naturalnie wychodzi, i bez zbędnych emocji.
      • z_lasu Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 22.01.13, 06:34
        To tak jak u mnie. I to ja jestem tą osobą niewierząca. W tym roku ksiądz był u nas wyjątkowo długo, rozmawialiśmy o sprawach gospodarskich: o drzewach owocowych i przechowywaniu owoców, o remontach i "fachowcach", ale też o informatyce. Temat wiary nie był poruszany.
    • jak.z.nut gość jak każdy inny 22.01.13, 08:50
      Przyjmuję z chłopem i dziećmi, gadam, generalnie aktywnie uczestniczę bo nie spotkałam księdza, który w czasie tego krótkiego spotkania próbowałby mnie nawracać. Czasem nawet idę z chłopem do kościoła, jak ma iść sam np na pasterkę, bo mi go żalwink byłam tez na mszy prawosławnej, nabożeństwie ewangelickim i w żadnym z tych przybytków nie trafił mnie piorun ani nie zostałam publicznie wybatożona. Ot fajnie poznać nowe rzeczy. Trochę luzu i szacunku do ludzi ( wśród księżny tak samo źli ludzie występują jak wśród strażaków czy przekup na targu, podobnie jak z dobrymi i wartościowymi ludźmi) ateistkom tez nie zaszkodziwink
    • franczii Re: Kolęda w rodzinie mieszanej - pytanie do atei 22.01.13, 08:58
      Podjelabym jak kazdego innego goscia i zobaczylabym co z tego wyniknie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja