ola
21.01.13, 19:41
tak, tak znowu...
Tak sobie czytam te wierząco-niewierzące wątki, ale o tym chyba jeszcze nie było.
Jest sobie rodzina mieszana, on wierzący, ale nieprzesadnie, tak po naszemu (do kościoła nie chodzi, doktryny się nie trzyma, ale uważa się za członka

, ona niewierząca.
Na klatce schodowej pojawia się kartka, że ksiądz będzie chodził po kolędzie. On chce przyjąć, jej to wisi.
I teraz pytam was, drogie e-matki, jaką postawę byście przyjęły, wcielając się wirtualnie w ową osobę?
Wychodzicie na czas wizyty duszpasterskiej z domu, np. na spacer z psem lub do sklepu po ocet? Chowacie się w drugim pokoju? Jak gdyby nigdy nic bierzecie się za wieszanie prania lub czytanie Prousta? Podejmujecie księdza jak każdego innego gościa, odpowiadając wyczerpująco na zadawane przez księdza pytania dotyczące światopoglądu, opuszczając tylko wspólną modlitwę?
Nie pytam o radę czy duchowy drogowskaz. Jedynie niezdrowa ciekawość mną kieruje