sugar_mama_danielcia
15.07.04, 11:13
No nie tak na serio z tym drastycznym wyborem. Mam jednak dylemat. Otoz juz
za jakies 2 miesiace bede rodzila. Jakies trzy tygodnie przed porodem miala
do nas przyjechac moja mama by zostac z synkiem jak bedziemy z mezem spieszyc
sie na porodowke. Niestety pare dni temu moja mama zmienila plany (no
zezloscilo mnie to troszke nie powiem) i zostalismy na lodzie. Po mojej mamie
miala do nas przyjechac tesciowa, ktora juz zakupila bilet na pozniej wlasnie
(poczatek listopada). Sa jakies szanse, ze bedzie mogla przyjechac wczesniej,
ale jak nie to pozostaje mi chyba pojechanie na porodowke samej. Nie mamy tu
zadnej rodziny, a i sasiedzi beznadziejni. MOj synus jest strasznie do nas
przywiazany i zostawienie go z obcymi byloby dosc trudne. Pal licho w dzien
pewnie zdecydowalabym sie go zostawic z przyjaciolka (pierwszy porod mialam
krotki, wiec z mysla o synku tez licze tym razem na cos parogodzinnego). Ale
jesli bedzie to noc? Mysle, ze bylby to straszny stres dla synka (bo on nawet
nie chce zasnac z ojcem)+ fakt narodzin malego 'intruza'. Boje sie, ze odbije
sie na nim to strasznie.
Powoli przygotowuje sie do mysli, ze maz zostanie z synkiem. W sumie to
wydaje mi sie, ze on go bedzie bardziej potrzebowal niz ja. Maz, widze, ze
chcialby 'rodzic wspolnie', ale czasem sie przeciez nie da wybrac.
Mama miala przyjechac do nas specjalnie wczesniej by sie maly do niej mogl
przyzwyczaic. Takie rozwiazanie wydawalo mi sie najlepsze z wszystkich. A tu
nici.
Moze ktos z Was byl w podobnej sytuacji. Jak to sie wszytsko rozwiazalo?
Jakies rady? Pewnie malo co da sie tu radzic, pisze chyba tak dla samego
pisania, bo mi glaz lezy na sercu..
Pozdrawiam
Sugar