Rola kobiety-pytanie do emam wierzących

22.01.13, 20:54
Podkreślam, że założyłam wątek powodowana ciekawością.
Jestem ateistką, natomiast byłam kiedyś katoliczką.
Odeszłam od KK między innymi ze względu na propagowaną rolę kobiet.
Nie podobają mi się różne zapisy w Biblii na temat kobiet
np.
Pomimo, że męskie przewodnictwo ma być zgodne z wolą Boga, musi być wykonywane w kochającej pokorze służby tak, jak Chrystus względem nas (Ef 5:25). To przewodnictwo zawiera autorytet dany od Boga (Hbr 13:17). Właśnie dlatego częścią unikalnego powołania kobiety jako pomocy mężczyźnie jest respektowanie i poddanie się jego przewodnictwu (Ef 5:22)
Bo nie mężczyzna jest z kobiety, ale kobieta z mężczyzny. Albowiem mężczyzna nie jest stworzony ze względu na kobietę, ale kobieta ze względu na mężczyznę” (I Kor 11:8-9)

i teraz pytanie do kobiet wierzących:
jak sobie z tym radzicie?
Zgadzacie się z "wytycznymi" czy też jesteście wierzące, ale nie respektujecie powyższych wymagań?
Chciałabym jeszcze spytać z czego wynika zakaz mianowania kobiet na księży? Nigdzie nie mogę znaleźć jednolitej opinii, a interesuje mnie ta sprawa.
    • echtom Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 20:59
      Każdy człowiek, niezależnie od płci, ma w życiu jedno zadanie - wypełnić swoje indywidualne powołanie.
    • aleksandra1357 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:01
      "Żony bądźcie podległe mężom", pisze św. Paweł. Jak dla mnie to jest OK. Trochę pokory jeszcze nikomu nie zaszkodziło wink
      A co do kobiet-księży to jest na ten temat tysiące stron teologii. W skrócie chodzi o to, że Jezus był mężczyzną i powołał apostołów mężczyzn. Kobiety też mają ważną rolę do spełnienia w Kościele, nie trzeba się koniecznie domagać "takiej samej" roli, jak mają mężczyźni. To jest płytko i roszczeniowo pojęte równouprawnienie.
      • morgen_stern Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:10
        A komu są podlegli mężowie?
        • aleksandra1357 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:13
          morgen_stern napisała:

          > A komu są podlegli mężowie?

          Bogu smile
          Żony mają być podległe mężom, a mężowie je kochać jak własne ciało. Proste jak drut smile
          Wcale nietrudno być poddaną komuś, kto kocha bezgranicznie.
          • morgen_stern Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:19
            Skoro się godzisz z tym, że twój Bóg cię oznaczył jako gorszą od mężczyzny, twoja brocha smile
            Nigdy nie pojmę tego waszego samoponiżenia.
            • aleksandra1357 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:30
              morgen_stern napisała:

              > Skoro się godzisz z tym, że twój Bóg cię oznaczył jako gorszą od mężczyzny, two
              > ja brocha smile
              > Nigdy nie pojmę tego waszego samoponiżenia.

              A mnie wielce śmieszy ten paniczny strach przed byciem podległą. Lubię sobie zacytować św. Pawła, nawet na ślub wybrałam specjalnie ten tekst o podległości, bo go lubię smile
              Tak naprawdę w prawdziwym chrześcijaństwie człowiek służy drugiemu, jak Chrystus. Mąż żonie, żona mężowi, tylko w inny nieco sposób.
              Wątek pewnie osiągnie 200 postów, jak każdy religijny. Samodzielne feministki będą biły pianę wyśmiewając zaszczute katoliczki, a prawda jest zupełnie gdzie indziej. Ale nie o prawdę chodzi w tym wątku, tylko żeby własne ego trochę połechtać kosztem drugiego, jak w każdym innym zresztą.
              • raohszana Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:33
                Czemu zaraz "paniczny strach"? Inne ustawienie priorytetów, zwłaszcza u niereligijnych.
              • chipsi Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 11:08
                > A mnie wielce śmieszy ten paniczny strach przed byciem podległą.

                Instynkt samozachowawczy każe mi się bać ludzi propagujących niewolnictwo.
            • sadosia75 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 15:30
              Gdyby Biblia była pisana "dzisiejszym językiem " to by było napisane " żony bądźcie partnerkami dla swoich mężów. " no a że Biblię pisano jakiś czas temu...
              No ale ten Nasz Bóg to jakoś tak chyba nie wpadł na pomysł żeby "unowocześnić " języl.
              Zapraszam do cerkwii prawosławnej, albo na fora prawosławne, na bloga Matuszki prawosławnej. Tam jest szeroko omawiana rola kobiety w prawosławnej rodzinie. Feministycznie bardzo cerkiew do tego tematu podchodzi.
              -
              Jeżeli trzeba coś zrobić, to dlaczego nie my? Dlaczego nie ja?
              Władysław Bartoszewski
              • larrisa Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 19:56
                sadosia75 napisała:

                > Gdyby Biblia była pisana "dzisiejszym językiem " to by było napisane " żony bąd
                > źcie partnerkami dla swoich mężów.

                No nikt nie wymaga od razu "partnerstwa" wystarczyło by podyktował np. "równa".
                Zresztą dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, mógł zdecydowanie podyktować
                pewne teksty bardziej zgrabnie a nie liczyć na środowiska feministyczne, które zaczeły prostować pewne sprawy.
                Bo potem są różne kwiaty, jak to kobieta z pokorą powinna nieść swój krzyż
                i znosić męża pijaka, zamiast myśleć o rozwodzie.
                • sadosia75 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 20:56
                  Kobieta nie mogła być równa bo miała zupełnie inne obowiązki. To kobieta rodzi dzieci, to ona dba o dom, to ona jest sercem rodziny. A mężczyzna ma na dom i rodzinę zarobić, utrzymać, być obrońcą rodziny. Więc nie ma możliwości o tym, że kobieta będzie równa mężczyźnie bo ich obowiązki są zupełnie inne.
                  Ponownie odsyłam na blogi, fora, strony prawosławne .
                  • liliankaa77 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 21:13
                    A jeśli kobieta nie chce dbać o dom i być sercem rodziny, tylko woli zarabiać i być obrońcą rodziny, co wtedy?
                    • sadosia75 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 21:18
                      Zgadnij...
                      No naprawdę ja wiem, ze forum ma ostatnio gorszy czas i jakościowo upada ale naprawdę aż tak nisko? No zgadnij co jeśli kobieta nie chce być sercem rodziny...
                      Łapią taką w ciemnym kącie, przywiązują do krzyża i niosą po całym mieście krzycząc, ze to ta niewierna co to śmiała być obrońcą rodziny...
                      Ale ciiiii.... nie zdradzaj nikomu tego sekretu ok?
                      I po raz trzeci już odsyłam na fora, blogi i strony. tam się znajdziesz odpowiedzi na wszystkie głupie ( te mądre też ) pytania.
                    • echtom Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 21:23
                      Taka jedna w Biblii to nawet całe miasto obroniła, ucinając głowę dowódcy wrogich wojsk wink
                      • aandzia43 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 21:34
                        Ale wcześniej musiała się z nim przespać wink
                        • echtom Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 21:39
                          Ta metoda sprawdza się w każdej epoce wink
                    • echtom Całkiem serio 23.01.13, 21:26
                      Większość ludzi płci obojga jest stworzona do codziennych, przyziemnych zajęć. A kto został powołany do rzeczy ponadprzeciętnych, realizuje je niezależnie od płci.
                      • laquinta Re: Całkiem serio 23.01.13, 21:42
                        echtom napisała:
                        > A kto został powołany do rzeczy ponadprzeciętnych, realizuje je niezależnie od
                        > płci.

                        Czyli do niedawna Bog powolywal kobiety tylko do rodzenia i zajmowania sie domem, dopiero od kilku dziesiecioleci powoluje je do czegos wiecej? I niestety nie na calym swiecie, tylko tam, gdzie te mozliwosc powolania wywyalczyly dla siebie kobiety?
                        • aleksandra1357 Re: Całkiem serio 23.01.13, 22:05
                          laquinta napisał(a):


                          > Czyli do niedawna Bog powolywal kobiety tylko do rodzenia i zajmowania sie dome
                          > m, dopiero od kilku dziesiecioleci powoluje je do czegos wiecej? I niestety ni
                          > e na calym swiecie, tylko tam, gdzie te mozliwosc powolania wywyalczyly dla sie
                          > bie kobiety?

                          Maryję powołał do czegoś więcej smile
                          • aandzia43 Re: Całkiem serio 23.01.13, 22:13
                            > Maryję powołał do czegoś więcej smile

                            Weź proszę nie wyjeżdżaj z Maryją, która średnio interesuje większość kobiet na świecie. Niechrześcijanki i niewierzące kobiety z kręgu kultury chrześcijańskiej nie pociesza informacja, że jakaś Maryja została wybrana przez jakiegoś boga do przeprowadzenia jakiejś akcji. Konkrety proszę, a nie uśmieszki i teksty o Maryi.
                            • aleksandra1357 Re: Całkiem serio 23.01.13, 22:35
                              aandzia43 napisała:

                              > Weź proszę nie wyjeżdżaj z Maryją, która średnio interesuje większość kobiet na
                              > świecie. Niechrześcijanki i niewierzące kobiety z kręgu kultury chrześcijański
                              > ej nie pociesza informacja, że jakaś Maryja została wybrana przez jakiegoś boga
                              > do przeprowadzenia jakiejś akcji. Konkrety proszę, a nie uśmieszki i teksty o
                              > Maryi.

                              To była odpowiedź na zarzut, że Bóg jedynie mężczyzn wybierał do jakichś akcji. Mam Ci św. Teresą wyjechać i może wolisz św. Perpetuę? Jest wiele silnych kobiet w historii Chrześcijaństwa, nie można tego negować.
                              W sumie nie wiadomo, czy chodzi o przykłady pozytywne, czy negatywne, bo tych drugich pełno w Starym Testamencie: choćby swawolna Ewa w raju. Mnóstwo jest w Biblii silnych, kobiecych postaci, dzierżących władzę.
                              • aandzia43 Re: Całkiem serio 23.01.13, 23:31
                                Dziewczyna pytała wyraźnie:
                                "Czyli do niedawna Bog powolywal kobiety tylko do rodzenia i zajmowania sie domem, dopiero od kilku dziesiecioleci powoluje je do czegos wiecej? I niestety nie na calym swiecie, tylko tam, gdzie te mozliwosc powolania wywyalczyly dla siebie kobiety?"

                                Ani fikcyjna Ewa, ani rzeczywiste św. Teresy nas nie interesują. Historię i opowieści biblijne z grubsza znamy i wyjątki od reguły niczego nie wyjaśniają. Nie ma się czym zachłystywać. Pytamy: dlaczego do niedawna Bóg powoływał kobiety tylko do rodzenia dzieci, posłuszeństwa mężczyznom swego życia i ciężkiej pracy domowej i zarobkowej, a nagle zaczął powoływać do innych zajęć i misji? Na zdrowy chłopski (grupa społeczna, nie płeć wink) rozum: żadnego powołania nie ma i nie było. Historia kołem się toczy i raz na wozie, raz pod wozem. Dotyczy to również kobiet.
                            • szyszunia11 Re: Całkiem serio 23.01.13, 23:20
                              > Weź proszę nie wyjeżdżaj z Maryją, która średnio interesuje większość kobiet na
                              > świecie. Niechrześcijanki i niewierzące kobiety z kręgu kultury chrześcijański
                              > ej nie pociesza informacja, że jakaś Maryja została wybrana przez jakiegoś boga
                              > do przeprowadzenia jakiejś akcji. Konkrety proszę, a nie uśmieszki i teksty o
                              > Maryi.

                              no ale zaraz - skoro wątek jest na temat religijny, to zakładamy, że ci co go czytają interesują się własnie kontekstem religijnym. Myślę, że te niechrześcijanki i niewierzące kobiety itd. w ogóle nie bardzo zainteresuje nasza rozmowa, tak jak też nie interesuje ich "jakaś Maryja".
                              • aandzia43 Re: Całkiem serio 23.01.13, 23:41
                                No nie całkiem, bo wyznawczynie religii chrześcijańskiej chyba zakładają, że ich Bóg jest tym jedynym prawdziwym i prawdy ich religii to prawdy powszechne (chociaż żyjący w mroku poganie i innowiercy mogą sobie z tego nie zdawać sprawy). Więc czy świat chrześcijański, czy kobieta wierząca czy nie, "prawa naturalne" dla wszystkich jednakie. Echtom napisała:
                                "A kto został powołany do rzeczy ponadprzeciętnych, realizuje je niezależnie od płci"
                                a ja się z tym nie zgadzam, bo nie zauważyłam, by tak się rzeczywiscie działo. Przykłady z Biblii mnie nei intersują, chciałabym jakieś namacalne dowody historyczne. No i nie ograniczające się do żywotów świętych.
                                • gocha0201 Re: Całkiem serio 25.01.13, 11:17
                                  aandzia43 napisała:

                                  > No nie całkiem, bo wyznawczynie religii chrześcijańskiej chyba zakładają, że ic
                                  > h Bóg jest tym jedynym prawdziwym i prawdy ich religii to prawdy powszechne (ch
                                  > ociaż żyjący w mroku poganie i innowiercy mogą sobie z tego nie zdawać sprawy).
                                  > Więc czy świat chrześcijański, czy kobieta wierząca czy nie, "prawa naturalne"
                                  > dla wszystkich jednakie. Echtom napisała:
                                  > "A kto został powołany do rzeczy ponadprzeciętnych, realizuje je niezależnie od
                                  > płci"
                                  > a ja się z tym nie zgadzam, bo nie zauważyłam, by tak się rzeczywiscie działo.
                                  > Przykłady z Biblii mnie nei intersują, chciałabym jakieś namacalne dowody histo
                                  > ryczne. No i nie ograniczające się do żywotów świętych.
                                  >
                                  A proszę bardzo:
                                  Jadwiga św, która jako pierwsza była królem (bo królowa językowo to "tylko" żona króla)
                                  Caryca Katarzyna
                                  Joanna ta z Francji itd
                                  Powszechnie wiadomo, że gdzie diabeł nie może...
                                  • echtom Re: Całkiem serio 25.01.13, 11:33
                                    Królowych vel królów płci żeńskiej można tu cały poczet wymienić. Ale to Andzi też nie interesuje wink
                                    • laquinta Re: Całkiem serio 25.01.13, 12:29
                                      Jakies tam krolowe byly, a nie przyszlo wam do glowy, ze krolow byl znaczniej wiecej?
                                      Myslenie jak u przedszkolakow.
                                      Poczytaj Echtom jak kosciol traktowal kobiety i dlaczego.

                                      pl.wikipedia.org/wiki/Procesy_o_czary
                                      • echtom Re: Całkiem serio 25.01.13, 14:27
                                        Laquinta, ja to wszystko wiem i na tym etapie "dyskusji" już tylko sobie żartuję. Cudzysłów dlatego, że trudno nazwać dyskusją przepychanki na poziomie nastolatków, którzy wyrwali się spod wpływu rodziców i dokonali odkrycia, że kościół, do którego kazali im chodzić, jest be. Jaki sens ma zadawanie pytania "jak sobie radzicie z tym czy owym", jeżeli z góry przyjmuje się założenie, że przecież z tym "niedasie" sobie poradzić. Was w ogóle nie interesuje, jak wierzące kobiety odnajdują się w swoim kościele, tylko próbujecie udowadniać, że ten kościół jest zły. Obopólna strata czasu, a mogło być ciekawie.
                                        • aandzia43 Re: Całkiem serio 25.01.13, 21:11
                                          Jaki sens ma zadawanie pytania "jak sob
                                          > ie radzicie z tym czy owym", jeżeli z góry przyjmuje się założenie, że przecież
                                          > z tym "niedasie" sobie poradzić. Was w ogóle nie interesuje, jak wierzące kobi
                                          > ety odnajdują się w swoim kościele, tylko próbujecie udowadniać, że ten kościół
                                          > jest zły. Obopólna strata czasu, a mogło być ciekawie.

                                          Poniekąd masz rację smile Moim zdaniem odnajdywanie się kobiety w organizacji, jaką jest KK zawsze musi być połączone z potężną pracą nad likwidowaniem dysonansu poznawczego. Czym innym jest odnajdywanie się w tej części religii chrześcijańskiej związanej z czystą wiarą. Tu nie widzę żadnych problemów. Studia nad Biblią i odnajdywanie zapomnianych tekstów sprzed mizogińskich greckich tłumaczeń - czemu nie, rodzi nadzieję. Tworzenie wspólnot zainteresowanych tylko kontaktem ze świętą księgą (rzetelnie przetłumaczoną wink) - piękne. Więcej Pelagiusza, mniej Augustyna - no, przesadziłam, zbyt piękne, by mogło być prawdziwe wink Ale instytucja, instytucja! Tam zawsze na czele stoją faceci, realizują swoje schizolskie projekcje (m.in. na temat kobiet), zbierają śmietankę i niszczą to, co w słowie bożym najistotniejsze. Wiesz, najbliższy mi duchowo buddyzm też olewam jako religię, bo megapatriarchalne układy i teokratyczne zapędy np. buddyzmu tybetańskiego mierżą mnie. Pozostało mi tylko studiowanie ksiąg i pism i nie identyfikowanie się z żadną mniejszą czy większą sektą wink
                                  • aandzia43 Re: Całkiem serio 25.01.13, 20:54
                                    > >
                                    > A proszę bardzo:
                                    > Jadwiga św, która jako pierwsza była królem (bo królowa językowo to "tylko" żon
                                    > a króla)
                                    > Caryca Katarzyna
                                    > Joanna ta z Francji itd
                                    > Powszechnie wiadomo, że gdzie diabeł nie może...

                                    Gocha, proszę cię, nie żartuj wink Przykłady pań z góry przeznaczonych do pełnienia roli króla tylko i wyłącznie z powodu braku męskiego potomka swojego ojca mnie nie interesują (chociaż są dowody na to, że Jadwiga spełniała swe zadanie jak należy, bo inteligentna, wykształcona i prawa była z niej jednostka). Katarzyna to był w ogóle fenomen. Ale nie o to chodzi - żadna bystra baba z energią i ambicją mimo swoich niewątpliwych talentów nie podskoczyłaby za bardzo, gdyby nie ułożyły się odpowiednio okoliczności - kompletny brak męskiej konkurencji. Ułomnej, głupiej jak but, ale z fiutem (chociaż... czasami i tego potomkowie uważani za męskich nie mieli wink) I nie chodzi tylko o trony, ale również o rodzinne firmy, gospodarstwa, warsztaty. A nawet jeśli faktyczne przewodnictwo sprawowała kobieta i ona (one) odwalała całą robotę, oficjalnie władzę dzierżył jakiś facet. Który, dodajmy, jednym pociagnięciem pióra czy innym gestem mógł przekreślić jej dzieło lub przejąć wypracowane przez nią dobra. BO TO ON BYŁ W PRAWIE. I o to prawo właśnie chodzi - zwyczajowe czy pisane, neiważne. Wiesz jaka jest według mnie najlepsza definicja domu? "Dom to miejsce, z którego nikt nie może cię wyrzucić" Więc idąc tym tokiem myślenia najlepszą definicją dobrego czasu jest "dobry czas to czas, kiedy masz prawo realizować swoje powołanie, uzdolnienia, ambicje". Inny będzie ten czas dla kobiety, inny dla Murzyna w Ameryce Północnej wink Chodzi o nie to, by nie być WYKLUCZONYM z uczestnictwa w jakimś dziele już u zarania z powodu cechy, która jest naszą immanentną cechą, a która nijak nie kłóci z tym dziełem. Więc robienie de facto niewolnic bez praw decydowania o swoim losie z kobiet, które przecież nie rodzą się głupie i nieodpowiedzialne jest ewidentnym sku....stwem, a doszukiwanie się pozytywów w tych sku...kich prawach rozpaczliwym niwelowaniem dysonansu poznawczego, czyli upartym słodzeniem cytryn, którym żadne słodzenie nie pomoże wink
                          • larrisa Re: Całkiem serio 23.01.13, 23:29
                            No przecież Maryje też powołał do rodzenia.
                            • amonette Re: Całkiem serio 24.01.13, 07:48
                              Dokładnie.
                      • aandzia43 Re: Całkiem serio 23.01.13, 21:44
                        > Większość ludzi płci obojga jest stworzona do codziennych, przyziemnych zajęć.

                        Święta prawda.

                        > A kto został powołany do rzeczy ponadprzeciętnych, realizuje je niezależnie od
                        > płci.

                        Nie żartuj? Poza wyjątkowymi okresami w dziejach nie było czegoś takiego jak "niezależnie od płci". Łatwiej było przeskoczyć granice klasowe niż ograniczenia nakładane na kobiety. Hus był synem chłopa, a mając trzydzieści lat był już rektorem uniwersytetu. Która kobieta zrealizowała się w XV wieku niezależnie od płci? No dobra, Joannę D'Arc zostawmy w spokoju wink Myślisz, że genialne kobiety nie rodziły się wtedy, za to nagle zaczęły przychodzić na świat w XIX stuleciu?
                        Ja tu piszę o realizowaniu powołania jak o realizowaniu swojego potencjału intelektualnego lub/i duchowego. No więc w tym rozumieniu realizacji powołania nie ma mowy o realizowaniu go niezależnie od płci.
                        • amonette Re: Całkiem serio 24.01.13, 07:52
                          XIXw to też jeszcze był kanał. Wtedy inteligencja sprowadzała się do kwestii "jak najlepiej zadowolić swojego faceta i niczym go nie urazić" uncertain. Kariera = dobre małżeństwo, w innym przypadku niebyt. Kobietą zawsze musiał się ktoś opiekować i podejmować decyzje w jej imieniu. Przynajmniej formalnie...
                          Najlepszą pozycję miały zamożne wdowy...
                          Naprawdę, jak łatwo się o takich drobiazgach zapomina.
                          • aandzia43 Re: Całkiem serio 24.01.13, 21:18
                            Jeszcze kanał, ale też czas, kiedy kobiety ruszyły na uniwersytety, a mnie w moim poście chodziło właśnie o możliwości realizowania lub nie realizowania swojego przeznaczenia/potencjału/talentu. No więc w tym sensie XIX wiek przełomowym się okazał. Ale, tak na marginesie, to nie tylko kobiety sobie wywalczyły to i owo, ale czas stał się sprzyjający wywalczeniu. Przemiany cywilizacyjne itd.- gdyby nie one, mogłybyśmy sobie walczyć i walczyć bezskutecznie, jak to wcześniej bywało. Czyli z jednej strony XIX wiek pamiętamy jako rzut na taśmę opresyjnego patriarchatu w postaci Kodeksu Napoleona, z drugiej jako czas marszu na uniwersytety, co w prostej linii oznacza początek pracy kobiet w dobrych, wyskopłatnych i społecznie poważanych zawodach. O takim szczególe, jak możliwość realizacji intelektualnej, naukowej, finansowej już nie wspomnę smile
                            • aandzia43 Re: Całkiem serio 24.01.13, 21:24
                              Jeszcze jedno: sto lat wcześniej Skłodowska-Curie mogłaby się w d..ę podrapać swoim geniuszem. Nie twierdzę, że w czasach przeduniwersyteckich kobiety nie parały się nauką i sztukami pięknymi. Parały się, ale po pierwsze: ich osiągnięcia szły na konto współpracujących z nimi mężczyzn, a po drugie: zdobyć rzetelną (na miarę swojego czasu) wiedzę poza miejscami skupiającymi elity naukowe nie jest i nei było łatwo. Tworząc w XII (czy którym tam) wieku uniwersytety i zakazując kobietom wstępu na nie ukręcono łeb ambicjom kobiet na najbliższe siedemset lat.
                        • gocha0201 Re: Całkiem serio 25.01.13, 11:19
                          Powołanie, powołaniem a i tak wszystko rozbijało się o kasę.
                  • larrisa Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 21:29
                    E no, nie przesadzajmy, to że ktoś ma różne obowiązki, to nie oznacza że nie może być równo traktowany, czyli mieć takie sama prawa. Inaczej dojdziemy do wniosku, że czyjeś obowiązki są mniej ważne, a czy można stwierdzić, czy ważniejsze jest rodzenie, czy ważniejsze zarabianie pieniędzy? Może jednak równie ważne, dlatego choć robimy coś innego, to prawa mamy równe.

                    Ja rozumiem ułomność ludzi, skłonność do dyskryminacji słabszych, ale nie rozumiem, czemu Bóg w swej nieskończonej mądrości nie podyktował swojego słowa bożego w prostej formie, która by nie sugerowała, że kobieta będzie poddana, a mężczyzna będzie nad nią panował.
                    • sadosia75 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 21:35
                      E no, nie przesadzaj... czy ja pisałam o tym, że kobieta nie jest traktowana na równi z mężczyzną?
                      Czy na forach, stronach lub blogach prawosławnych ( bo przecież tam byłaś, czytałaś, wiesz o czym mowa i dlatego wracasz do rozmowy... kompletnym bezsensem było by dyskutować o temacie,na który pojęcia zielonego nie masz ) było choć słowem wspomiane o tym, ze kobieta jest gorsza od mężczyzny? Wyraźnie w wielu publikacjach jest napisane, ze kobieta jest partnerem mężczyzny . Co więcej jest też mowa ( szczególnie w dniach poświęcocnych matkom ) o tym, że kobieta tworzy rodzinę i to jej należy się szczególna uwaga. Dość feministycznie potraktowano "podległa" mężczyźnie.
                      Stanowisko Kościoła Katolickiego jest mi zupełnie obce i o nim dyskutować nie mam zamiaru. Więc bardzo proszę się do niego ( to tak na zaś ) nie odnosić.
                      • larrisa Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 23:37
                        Napisałaś, ze kobieta nie była równa, w kontekście wątku, który porusza zagadnienie nierównego traktowania, jak można zrozumieć twoje słowa?
                    • amonette Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 24.01.13, 07:58
                      E no, nie przesadzajmy, to że ktoś ma różne obowiązki, to nie oznacza że nie może być równo traktowany, czyli mieć takie sama prawa. Inaczej dojdziemy do wniosku, że czyjeś obowiązki są mniej ważne, a czy można stwierdzić, czy ważniejsze jest rodzenie, czy ważniejsze zarabianie pieniędzy?

                      Eee, no na pewno nie rodzi (nomen omen) to różnic w traktowaniu?
                      Przecież dłuugo pokutowało przekonanie, że skoro główną powinnością kobiety jest rodzenie dzieci i opieka nad domem, to po co jej nauka? A skoro nie jest wykształcona, to jak ma o czymkolwiek decydować? Zresztą przez dłuższy czas nie pozwalano się kobietom kształcić na uniwersytetach - też w imię "naturalnych różnic" o "oczywistych właściwości kobiecego umysłu"...

                      A co do "równego traktowania niezależnie od pełnionych funkcji" - jeśli ktoś wykonuje pracę prostą, nie wymagającą kwalifikacji, z gruntu rzeczy inni traktują go jako głupszego. Choćby był chłopskim Arystotelesem.
          • miniofilka Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:21
            Tyle w temacie:
            www.poznajpana.pl/?p=20802
            • aleksandra1357 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:27
              miniofilka - bardzo fajny link. Trafia w sedno.
              • morgen_stern Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:32
                To ciekawe, bo ty piszesz, że mężczyzna podlega tylko Bogu ( a kobieta i Bogu, i jemu). Facet z linku mówi coś zupełnie innego.
                • aleksandra1357 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:38
                  Ojeju, morgen-stern, ja sobie tak pokpiwam.
                  Na tak zadane pytanie nie da się odpowiedzieć inaczej, nie będę tu przecie snuła wywodów teologicznych, jak w linku powyżej, bo to nikogo nie interesuje. Wydaje mi się, że nikt tu nie szuka prawdy o nauczaniu Kościoła czy Chrystusa, jeno dowartościowania się kosztem głupich katoliczek, no więc wypełniam swoją rolę, jak potrafię najlepiej wink
                  • morgen_stern Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:40
                    To nawet wobec nas czujesz się podległa i udajesz głupią? Szacun smile
                    • aleksandra1357 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:43
                      Tak pokornie Wam tu służę smile
                  • chipsi Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 11:11
                    Aleksandro, uważasz że się dowartościowujemy bo nie chcemy być niewolnicami mężczyzn? Bo miłość dla nas oznacza partnerstwo a nie podległość? Ojjj
                  • ksionzka Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 13:03
                    "Wyda
                    > je mi się, że nikt tu nie szuka prawdy o nauczaniu Kościoła czy Chrystusa, jeno
                    > dowartościowania się kosztem głupich katoliczek,"

                    Otoż to wiec milczenie to najlepszy lek, niech się same licytują na 400 postów tongue_out
          • raohszana Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:22
            A jak mąż ma inne zdanie niż pan bozia, to komu podlega kobieta?
            Poza tym - nie kocha się bezgranicznie swojego ciała, albowiem bezgranicznie mają kochać bozię pana, a nie czynić bałwany, nawet z własnych ciał, na podobieństwo bozia pana uczynionych, jednak nim nie będących.
            • morgen_stern Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:24
              Naprawdę, nie wymagałabym od katolików konsekwentnego podejścia do przykazań ich religii. Chyba nikt nie ma złudzeń?
              • raohszana Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:27
                Ja tam niczego nie wymagam, ino zapytowywuję z czystej, nieludzkiej ciekawości. Ja lubię zadawać pytania smile
              • pade Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:43
                eee, Morgen, ale ciało jest świątynią Ducha Świętego, a osoby boskie są trzy:Bóg Ojciec, Syn Bozy i Duch Święty. Kochajcie się wzajemnie jak Ja Was umiłowałem...

                czyli jest konsekwencja
                nie wyśmiewajcie tego
                Aleksandra pojechała, ale tekst z linka jest rewelacyjny
                i faktem jest, że Kościół tego nie głosi
                Kościół chce ofiary, poświęcenia, podległości...tylko, niestety
                • aleksandra1357 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:59
                  pade napisała:

                  > Aleksandra pojechała, ale tekst z linka jest rewelacyjny
                  > i faktem jest, że Kościół tego nie głosi
                  > Kościół chce ofiary, poświęcenia, podległości...tylko, niestety

                  Wg. mnie Kościół głosi dokładnie to, co w linku. Przynajmniej mój.
                  Kościół chce ofiary, poświęcenia, podległości, piszesz. Tak. Do pewnego stopnia tak, bo tego chciał Chrystus. On poniósł najwyższą ofiarę, poświęcił się do końca, był całkowicie posłuszny Bogu i jest wzorem do naśladowania dla Chrześcijan. Czyli Kościół, głosząc podległość i pokorę jest w zgodzie z Ewangelią.
                  Ale czy Kościół "tylko" tego chce, jak piszesz - wydaje mi się, że to naciągane hasło. Czemu miałby chcieć tylko tego, doprawdy.
                  Oczywiście podległość ma wiele twarzy i trzeba pojmować ją dużo głębiej niż tylko uleganie mężczyźnie w jakichś decyzjach itd. Można podejmować w związku wszystkie decyzje, a jednocześnie być doskonale pokorną. Ten temat bardzo łatwo można spłaszczyć.
                  • bsk24 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 22:10
                    Witaj Aleksandra1357. Znalazlem twoj wpis dot. pasozytow oraz dr Ozimka. Mozemy porozmawiac na gg, mail, tel.?
                    • aleksandra1357 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 22:11
                      Na gazetowy pisz. Ach te robaki, nawet na teologicznym wątku mnie dopadły!
                      • bsk24 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 22:15
                        Nie mam do Ciebie maila; Moj to: bsk24@op.pl Jak mozesz to pusc pustego maila od siebie... Z gory dziekuje...
                        • mia_siochi Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 22:27
                          bsk24 napisał(a):

                          > Nie mam do Ciebie maila; Moj to: bsk24@op.pl Jak mozesz to pusc pustego maila o
                          > d siebie... Z gory dziekuje...

                          Przecież kobiet napisała, zeby na gazetowy pisać...
                          • piekielna-diablica Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 15:08
                            bo to chłop pisze przecież
                            swoją drogą jakbym miała wg KK takiego nieogarniętego chłopa słuchać i mu służyć czy co tam napisałyście to ja dziękuję
                  • landora Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 24.01.13, 00:50
                    "Bez względu na to, jaki kraj odwiedzam przypominam ludziom, że Bóg stworzył mężczyznę i kobietę jako równych sobie w ogrodzie Eden (Rdz 1:26-28) i że męska dominacja jest wynikiem buntu Adama i Ewy (Rdz 3: 16)."
                    Usłyszałam to tylko raz, od księdza w trakcie nauk przedmałżeńskich. Pierwszy i ostatni raz, a do kościoła chodzę co niedzielę.
                    • amonette Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 24.01.13, 07:59
                      Ciekawe na jakiej podstawie to drugie stwierdzenie wink
                      A ponieważ to Ewa spożyła jabłko .... i dalej już jedziemy big_grin
          • frog1 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:39
            aleksandra1357 napisała:

            > Żony mają być podległe mężom, a mężowie je kochać jak własne ciało. Proste jak
            > drut smile
            > Wcale nietrudno być poddaną komuś, kto kocha bezgranicznie.

            Czyli żona to ktoś taki jak małe dziecko, piesek, kotek... Też można je kochać bezgranicznie,
          • aandzia43 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 14:02

            > Wcale nietrudno być poddaną komuś, kto kocha bezgranicznie.

            Zapewne. Ale ja bym nie zakładała, nasz że mężczyzna kocha nas bezgranicznie. Człowiek to tylko człowiek i zazwyczaj wykorzystuje przywileje w niecny sposób. Nawet jeśli wydaje mu się, że kieruje się słowem bożym wink
            • szyszunia11 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 23:21
              Ale ja bym nie zakładała, nasz że mężczyzna kocha nas bezgranicznie. C
              > złowiek to tylko człowiek i zazwyczaj wykorzystuje przywileje w niecny sposób.
              > Nawet jeśli wydaje mu się, że kieruje się słowem bożym wink

              zgadzam się. Dlatego moim zdaniem zasada posłuszeństwa traktowana jako uniwersalna i ponadczasowa to absurd.
      • attiya Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 13:10
        tak apropos - ta pokora to tylko kobiety obowiązuje czy mężczyzn - te korony stworzenia - takoż
        tak na marginesie - apostołami były też kobiety ale KK zatwierdził tylko te odpowiednie dla nich ewangelie bo dla niemal całego KK nie do pomyślenia byłoby aby kobieta mogła mieć równorzędną rolę w kosciele
        i dzięki temu możemy dziś przeczytac takie głupoty jakie to pisze moja przedmówczyni
    • anika772 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:22
      Istnieje jakaś formacja religijna, która traktuje Biblię dosłownie i nie uwzględnia kontekstu historycznego, ale to nie katolicy przecież.
    • kocianna Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:23
      Nie czytam lub nie zawsze czytam Pismo Św. literalnie. Jestem też aktywna w katolickim stowarzyszeniu wiernych zajmującym się tylko i wyłącznie małżeństwami i mówiąc szczerze mam wrażenie, że rodzin z "tradycyjnym" podziałem ról jest u nas mniejszość, nie mówiąc już o jakimkolwiek Pawłowym poddaństwie.
      • methinks Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 30.01.13, 14:34
        Tzn interpretujesz Bibilie jak Ci wygodniej?
    • morgen_stern Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:26
      Nawiasem mówiąc, są katolickie feministki, tak, tak:
      www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1516100,1,rozmowa-z-katolicka-feministka.read
    • ashraf Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:37
      Nie jestem katoliczką, ale zawsze zastanawiało mnie, czemu niby obowiązywać ma tylko posłuszeństwo kobiet mężczyznom, a o powinności mężczyzn nic się nie wspomina. Podczas gdy wg tego samego źródła powinni oni kochać swoje żony tak jak Chrystus ludzkość, czyli bezgranicznie, z pełnym oddaniem, z gotowością poniżenia, cierpienia, oddania swojego życia za nie. Bez oceniania, z troską i oddaniem, zawsze wysuwając ich potrzeby przed swoje. Ręka w górę, która zna takiego katolickiego męża?
      • echtom Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 23:08
        Tak się składa, że spośród najbardziej udanych, partnerskich małżeństw, jakie znam, większość to albo para katolików, albo przynajmniej mąż-katolik.
    • krolowa_online Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:44
      Znowu ateistki ze soba dyskutuja i udowadniaja ktora bardziej ateistka big_grin
      • ashraf Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 10:52
        Niebycie katolikiem zakłada z automatu bycie ateistą? Acha. No ale tak, przecież dla katolików wszyscy inni to poganie bez zasad i moralności...
    • ruda_henryka Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:45
      Jestem wierząca i normalnie nigdy nie miałam z tym takich problemów jakie mają ateiści. Ostatnio dochodze do wniosku, że największe problemy z biblią, kościołem, wiarą... itd mają właśnie ateiście.
      • raohszana Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 21:50
        Z samej natury pojęcia, w opozycji będący do religijnych.
        • papalaya Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 22:15
          ateichom dziękujemy za nieustające zainteresowanie Bogiem big_grin
          • raohszana Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 22:16
            Cóż poradzić, że jak komuś zależy na udowodnieniu tego, że panów boziów nie ma, to o panach boziach dużo mówi? smile
            • papalaya Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 07:52
              nie ma "panów boziów", jest Bóg

              szczekającym na forum wojoffnikom antyklerykalizmu walczącego, pozwalamy szczekać i prowadzić swoją krucjątę, to wolny kraj big_grin
              • raohszana Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 10:47
                papalaya napisała:
                > nie ma "panów boziów", jest Bóg
                *
                Ty masz moe i Boga, dla mnie wszelkie byty to "pany/panie bozie", niezależnie od konceptu religijnego.

                > szczekającym na forum wojoffnikom antyklerykalizmu walczącego, pozwalamy szczek
                > ać i prowadzić swoją krucjątę, to wolny kraj big_grin
                *
                W chwili obecnej szczeka kto inny, natomiast ateiści to co inszego niż antyklerykaliści. Taka drobna różnica - jedni ideę, inni ludzi.
      • aandzia43 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 14:33

        > Jestem wierząca i normalnie nigdy nie miałam z tym takich problemów jakie mają
        > ateiści. Ostatnio dochodze do wniosku, że największe problemy z biblią, kościoł
        > em, wiarą... itd mają właśnie ateiście.

        Nie mam problemów z hipotetycznym panem bogiem, mam za to z ludźmi, którym się wydaje, że mają monopol na tłumaczenie światu, co autor miał na myśli. Gdyby nie oni myśl moja nawet nie zbłądziłaby w rejony Biblii czy KK. No przepraszam, zbłądziłaby pwnie, bo ciekawska jestem i świat mnie interesuje. Ale bez opcji problematora wink
    • peggy_su Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 22:14
      Kobieta i mężczyzna zostali stworzeni jako równi przed Bogiem i oboje są całkowicie równi w godności. Oboje mają być obrazem Boga, ale w różny sposób, jedno na sposób kobiecy drugie męski. Wszelkie teksty o podległości jednego wobec drugiego trzeba czytać w kontekście czasu i osoby, która je tworzyła. Po drugie mówią one o sposobie funkcjonowania, nie o istocie natury kobiecej i męskiej.
      • agaja5b Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 22:49
        peggy_su napisała:

        > Kobieta i mężczyzna zostali stworzeni jako równi przed Bogiem i oboje są całkow
        > icie równi w godności. Oboje mają być obrazem Boga, ale w różny sposób, jedno n
        > a sposób kobiecy drugie męski. Wszelkie teksty o podległości jednego wobec drug
        > iego trzeba czytać w kontekście czasu i osoby, która je tworzyła.
        Otóż to, dokładnie, jest to tradycja święta ale błędem i głupotą byłoby nie podążanie za człowiekiem. Przecież nigdy nie żyjemy w próżni, żyjemy w określonych warunkach ekonomicznych, politycznych, społecznych na które nie zawsze mamy wpływ, a funkcjonować musimy.
        Po drugie mów


        > ią one o sposobie funkcjonowania, nie o istocie natury kobiecej i męskiej.
    • agaja5b Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 22:30
      W moim kościele (prawosławnym) rozpatruje się słowa przez Ciebie przytoczone jako obraz człowieka w jego pełni, czyli nie oddzielnie kobiety, oddzielnie mężczyzny tylko człowiekajako pełni, co najgłębiej wyraża się w związku kobiety z mężczyzną, stąd właśnie jest powiedziane, że Bóg stworzył kobietę dla mężczyzny, z jego powodu. Mężczyzna jako sam jest "niepełnym"człowiekiem i kobieta sama jest "niepełnym człowiekiem", bo człowieczeństwo wyraża się tu w poświęceniu drugiemu, miłości tego drugiego, dbaniu o jego dobro. Podczas ceremonii ślubie czyta się piękny fragment z Dziejów Apostolskich który mówi, że kobieta i mężczyzna są jak Chrystus i kościół, jedno jest dopełnieniem drugiego i wyraża się najgłębiej w miłości, poświęceniu, oddaniu drugiej osobie.
      Ja nigdy nie czułam wewnętrznej potrzeby rozdzielania sfer religii i życia, bo jedno i drugie jest filozofią, wyborem drogi, świadomym aktem, a przynajmniej powinno być. Poza tym chrześcijaństwo, takie jak ja je rozumiem, jak mi przekazano jest głęboko humanitarne, Bóg ma na uwadze człowieka, jego wolność wyboru. Nie są mi obce modne dzisiaj zagadnienia aborcji, eutanazji itp, kilka z nich przerobiłam na własnej skórze (tzn bezpośrednio mnie dotknęły) i mam jasny i otwarty stosunek do tego, bo wiem że wiara to nie klepanie frazesów, to nie ocenianie drugiego człowieka przez swój pryzmat, to własne sumienie i własne doświadczenie.
      • matizka Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 22:40
        Ktoś zapytał kto zna takiego katolickiego męża, który kocha bezgranicznie...
        Ja
        Mój mąż kocha mnie tak samo bezgranicznie, jak ja jestem mu podległasmile

        Trochę żartem, ale sporo w tym prawdy - każde z nas chciałoby i żadnemu w pełni to się nie udaje.

        Czy ja nie mam swojego zdania? Mam. I je mówię, ale wybieram zgodę zamiast wojny do ostatniej kropli krwi. A mój mąż kocha mnie na tyle, że wybiera zgodę zamiast... Czyli obydwoje z różnych pobudek szukamy kompromisu.

        Ale czy wy z drugiej strony nie uważacie, że czasem potrzebna jest osoba, która w końcu podejmie decyzję? Zwłaszcza, że ona wtedy bierze na siebie odpowiedzialność za te decyzje!
        • wuika Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 22:48
          Pewnie, że jest potrzebna. W sprawach, w których ja jestem mocniejsza, decyduję ja, mój mąż w swoich ma głos decydujący. Ale zakładanie z góry, że taką osobą jest facet, bo pismo tak mówi, jest stawianiem się na gorszej pozycji - tej głupszej, tej słabszej, tej, za którą TRZEBA brać odpowiedzialność. I nie stawiam na gorszej pozycji osoby, z której odpowiedzialność jest zdejmowana w pewnych kwestiach, bo nie można umieć i być odpowiedzialnym za wszystko, czy za które jest podejmowana decyzja w takiej, czy innej kwestii, ale na takiej pozycji jest osoba, która jest odciążana z tych kwestii ZAWSZE, tylko dlatego, że jest kobietą.
      • agaja5b Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 22:40
        Jeszcze dodam coś o roli kobiety, nigdzie nie jest powiedziane że kobieta musi się realizować tylko w małżeństwie, jest wiele dróg, ważne by mieć świadomość celu podróży, a to już osobisty wybór. Kiedyś też myslałam że spełnieniem dla kobiety to urodzić dzieci, ale życie zweryfikowało moje poglądy, bo mam córkę która raczej swoich biologicznych dzieci mieć nie będzie i stąd wynika moje przedefiniowanie tematu.Oczwiście że na moje poglądy wpływało środowisko, to że większość znajomych żyła jak " Bóg przykazał",że nie spotykało nas nic złego, ale ja swoją wiedzę i poglądy zweryfikowałam, i myslę że nie straciłam nic, raczej się wzbogaciłam.
        • aleksandra1357 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 22:45
          agaja5b napisała:

          > Jeszcze dodam coś o roli kobiety, nigdzie nie jest powiedziane że kobieta musi
          > się realizować tylko w małżeństwie, jest wiele dróg,

          Dokładnie. Kościół naucza, że są 3 drogi dla kobiety: małżeństwo, zakon lub samotność. Wszystkie trzy są równie dobre, jeśli zgodne z wolą bożą.
          • krejzimama Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 22:51
            To ten kościół sporo ukrywa w tej dziedzinie. Zresztą jak i w kazdej innej.
          • agaja5b Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 22:55
            Widzisz, nie wiem czy my o tych samych sprawach mówimy, bo nie chodzi o stan cywilny tylko realizację siebie jako człowieka.
        • echtom Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 22.01.13, 23:13
          Taka Debora była i mężatką, i prorokinią, i sędzią - a kto w tamtych czasach słyszał o feminizmie wink
          • marzeka1 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 09:03
            Do przywołanego tutaj Pawłowego słowa o poddaństwie kobiet, zabrakło ciągu dalszego, wytyczne dla mężczyzn : "mężowie miłujcie swoje zony"- czyli kochajcie, bądźcie dla nich dobrzy, a nie -krzywdźcie, gnębcie, uważajcie za gorsze.
            Dodam też,że w Księdze Rodzaju są DWA opisy stworzenia kobiety i mężczyzny- tylko jeden mówi o porządku, ze najpierw stworzono mężczyznę.
            I nie, nie mam z tym problemu, bo nie widzę siebie jako uciemiężonej i ciemnej kobiety przy dominującym chłopie- od 23 lat jestem w małżeństwie , partnerskim i zdecydowanie jak na zjawisko patrzę na tradycyjny podział: kobieta= dzieci i dom + kasę daje chłop; mąż= kasa, wymagania i obsługa.
        • croyance Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 25.01.13, 21:17
          No popatrz, jak czlowieka zaczyna cos osobiscie dotyczyc, to od razu robi sie bardziej tolerancyjny, nieprawdaz?
    • sarling Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 10:59
      Zawsze mam bekę z tego troskliwego przerażenia jakim obdarzają chcrześcijan niewierzący.
      Nigdy nie czułam się gorsza lub traktowana z nadania gorzej.
      Ale nie ma to jak wciskać w brzuch jak na pewno musze się czuć i funkcjonowac, no bo przecież jestem katoliczką.
      • kolpik124 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 11:00
        cały czas się o nas martwią i nad nami litują wink
      • chipsi Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 11:25
        Wróć. Zarówno założycielka wątku jak i np. ja nie wykazujemy specjalnej troski w stosunku do dobrowolnych niewolnic. Co najwyżej wykazujemy brak poparcia (bo np. nie chciałabym by moja córka trafiła na nawiedzonego faceta). Piszemy że nam to nie odpowiadało dlatego podziękowałyśmy tej organizacji. No i właśnie, tu tylko piszemy sobie wzajemnie a w życiu codziennym jesteśmy bombardowane uwagami jakie to jesteśmy złe żony a nasi mężowie to pantoflarze zapewne bo ja, kobieta, mam czelność mieć odmienne zdanie, swoje życie.
      • pysia-aga Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 12:50
        Otóż to, sarling.
        Do założycielki wątku i innych troskliwych: proszę się o mnie nie martwić. Mam się świetnie.
        I mam po kokardę udowadniania że nie jestem wielbłądem...
        • chipsi Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 13:01
          A gdzie założycielka wykazuje troskę? Gdzie udowadnia że wam źle? Pisze że jej to nie odpowiada i pyta czy odpowiada innym.
          • ksionzka Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 13:13
            No to może przeczytaj wątek jeszcze raz a zobaczysz. Ja widzę mimo że moje poglądy religijne nie są jednoznaczne wiec o stronniczość u mnie ciężko.
            • chipsi Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 13:18
              Przeczytałam i nie zauważyłam by Lilianka próbowała na siłę ratować Katoliczki. Większość przeciwniczek kościoła tutaj ma pretensje to tegoż właśnie, nie do jego zwolenniczek.
    • amonette Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 11:46
      Osobiście zupełnie nie kupuję tej "podległości", obecnie w piękny papierek pakowanej. Teraz jest to sprzedawane jako "różni ale równi","wzajemnie sobie oddani", co nie przeszkadzało kulturze chrześcijańskiej być przez tysiąclecie z kawałkiem do bólu patriarchalną, z kobietą bez praw decyzyjnych w najlepszym razie w charakterze "pięknej główki" do czczenia, częściej woła roboczego i reproduktorki. Ileż paskudztw, przemocy i wyzysku zostało uzasadnionych religią i "naturalnym porządkiem rzeczy"?
      Ja się osobiście nie łudzę - obecne stanowisko Kościoła to wynik drążenia skały przez "te okropne feministki" i przemian społeczno-świadomościowych, nie cudownego odczytania Biblii na nowo... Wystarczy sobie poczytać dokumenty z początku XXw - tam św Pawła zupełnie inaczej się odczytuje - literalnie. Ja zresztą mam sporo osobistych pretensji do niego i paru innych Greków wink. Bo na początku grecki mizoginizm wcale nie był czymś oczywistym we wspólnotach chrześcijańskich. Później - zastanawiano się na poważnie, czy kobieta ma duszę.
      Kościół Katolicki zresztą nadal nie jest wobec kobiet w porządku, mimo o dziwo nawet wystękanych przeprosin. Jako instytucja mocno się broni przed ich realną obecnością (tzn na stanowiskach w jakiejkolwiek postaci decyzyjnych). Rozumiem - sakramenty - OK, ale zarządzanie i administrowanie KK -też sakrament? Za to szmata i dobre papu są jak najbardziej w gestii kobiet. Tudzież działalność ogólnoartystyczna i wszelka pomocnicza. Najbardziej mnie osobiście boli protekcjonalne traktowanie kobiet przez księży (niektórzy widać, że z tym walczą), zwłaszcza zakonnic. Osobiście słyszałam o "siostrze Flakonelli" - taką "ksywkę" nadał rubaszny gó...arz w sutannie siedemdziesięcioletniej staruszce, która cierpliwie pucowała kościół. Duchowo pewnie lata świetlne przed tym bawołem uncertain.

      Czyli - ja nie kupuję.
      • echtom Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 12:24
        > co nie przeszkadzało kulturze chrześcijańskiej być przez tysiąclecie z kawałkiem do bólu patriarchalną,

        Drobna uwaga - zdecydowana większość kultur w dziejach ludzkości była/jest do bólu patriarchalna.
        • matizka Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 12:43
          Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa.Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie.
          (List do Galatów 3;27-28)

          To jest dla mnie chrześcijaństwo i to jest to do czego dążę, a kościół niestety przez wieki i ewangelizował i był zmieniany przez kultury, które się "nawracały".
          • chipsi Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 12:57
            Zaznaczam że to moje prywatne odczucia ale przytaczane cytaty o równości kojarzą mi się z małżeństwem gdzie mąż bije żonę ale poza tym ją kocha.
        • larrisa Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 13:13
          echtom napisała:

          > > co nie przeszkadzało kulturze chrześcijańskiej być przez tysiąclecie z ka
          > wałkiem do bólu patriarchalną,
          >
          > Drobna uwaga - zdecydowana większość kultur w dziejach ludzkości była/jest do b
          > ólu patriarchalna.

          No, ale ta jest inspirowana przez jedynego prawdziwego Boga, zatem mogłaby być nieco do przodu.
          • echtom Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 13:42
            Mogłaby, ale atawistyczne uprzedzenia zawsze mają się dobrze. Rewolucja głosząca wolność, równość, braterstwo nie dała kobietom nawet głupich praw wyborczych. I żadna kobieta nie była dotąd prezydentem Stanów Zjednoczonych wink
            • larrisa Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 14:56
              I to jest dowód na to, że tzw. pisma święte tworzyli zwykli ludzie.
              • echtom Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 15:00
                A kto inny? Kościół składa się z samych zwykłych ludzi.
                • larrisa Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 15:26
                  A to Biblia nie jest słowem bożym?
                  • echtom Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 19:30
                    No jest, ale napisanym za pośrednictwem ludzi, przez nich tłumaczonym i kopiowanym. Łatwo coś przekręcić. Powieść Steinbecka "Na wschód od Edenu" opiera się na tłumaczeniach jednego biblijnego słowa, a nieszczęsne "w bólach rodzić będziesz" to licentia poetica tłumacza łacińskiego. Słowo użyte w oryginale oznacza "wysiłek, trud". To samo słowo na określenie pracy mężczyzny zostało przetłumaczone jako "pot czoła".
                    • laquinta Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 20:52
                      echtom napisała:

                      > No jest, ale napisanym za pośrednictwem ludzi, przez nich tłumaczonym i kopiowa
                      > nym. Łatwo coś przekręcić

                      Zawsze mnie dziwi lekkosc z jaka wierzacy podchodza do tego problemu. Coz to za slowa Boga, ktore tak latwo przekrecic, jakie one maja w takim razie znaczenie? Jak to mozliwe, ze Bog dopuscil "przekrecanie" jego slow i dopuszczal cierpienie milionow ludzi z powodu przekrecenia? Jak tlumaczysz te niefrasobliwosc z jaka podchodzi Bog do swojego stworzenia?


                      .
                      • echtom Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 21:08
                        Bóg wiele rzeczy dopuścił, bo daje stworzeniu dużą swobodę. Ja osobiście się cieszę, że dzięki tym sporom i interpretacjom Biblia od paru tysięcy lat jest żywą księgą, nie zabytkiem literackim.
                        • laquinta Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 21:21
                          echtom napisała:

                          > Bóg wiele rzeczy dopuścił, bo daje stworzeniu dużą swobodę.

                          Swobode w przekrecaniu jego slow? Bog dal czlowiekowi recepte na zycie i ta recepta moze byc faszowana, interpretowana? Chcialbys, by do recepty jaka Ci lekarz przepisal apteka podchodzila z taka sama beztroska, co wiazalaby sie z Twoja smiercia, smiercia Twoich dzieci?
                          Zdumiewa mnie Twoje podejscie do tematu.


                          spotkanie niewierzącego kaze wierzącemu zastanowić się nad własną wiarą. A to oznacza że musi brać on pod uwagę że popełnia błąd. I to go boli. by tanebo
                          • echtom Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 21:37
                            Jakiej odpowiedzi oczekujesz? Ja sobie bardzo cenię wolność interpretacji tej "recepty", choć nie jest to może najlepsze słowo. Jedne rzeczy w Biblii mnie zachwycają, inne są dla mnie nie do przejścia - i oceniam to na własną odpowiedzialność.
                            • laquinta Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 21:59
                              echtom napisała:

                              Jedne rzeczy w Biblii mnie zac
                              > hwycają, inne są dla mnie nie do przejścia - i oceniam to na własną odpowiedzia
                              > lność.

                              Ale wszystkie te rzeczy pochodza od Boga.
                              A przeciez jesli sa rzeczy w Biblii dla Ciebie nie do przejscia, to tak jakby Cie gorszyly. Jak to mozliwe, ze slowa Boga gorsza i sa nie do przejscia?
                              • echtom Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 24.01.13, 08:28
                                To normalne, że można się gorszyć tym, czego się nie rozumie. Jezus też "gorszył" współczesnych. Przekaz biblijny jest klarowny: "Będziesz miłował Pana Boga twego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego." Reszta to historia mniej lub bardziej udanych ludzkich prób wypełniania tej zasady. Dziwne masz pojęcie o ludziach wierzących i o tym co powinni, a czego im nie wolno. W sumie dość typowe. Ludzie na ogół są największymi ekspertami w kwestii wypełniania cudzych powinności wink
                        • aandzia43 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 21:24
                          Ja osobiście się ci
                          > eszę, że dzięki tym sporom i interpretacjom Biblia od paru tysięcy lat jest żyw
                          > ą księgą, nie zabytkiem literackim.

                          Też bym się cieszyła, gdyby te raz po raz przyklepywane interpretacje nie prowadziły ludzi na manowce. Po to by, oczywiście, za kilkaset lat następowało wycofywanie się na z góry upatrzone pozycje i przyklepanie nowej interpretacji. To mi przypomina zabawę dzieciaków w pomidora: coś się komuś usłyszy, coś się nie usłyszy, resztę się dopowie zgodnie z obowiązującymi trendami i jakąś tam interpretację mamy wink Marność nad marnościami, bo jesteśmy we władzy uczniów czarnoksiężnika i lepiej nigdy nei będzie.
                          • amonette Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 24.01.13, 08:01
                            Co najgorzej, interpretacje tak się zrosły z tekstem źródłowym, że czasem stały się od niego istotniejsze...
                            Szczególnie w KK, gdzie ważne jest "pismo i depozyt wiary". Ta druga część niesamowicie się zmienia, a niektórzy próbują udowodnić, że jest spójna od początku do końca wink
      • ksionzka Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 13:09
        Przez tysiące lat z kawałkiem kobieta - każda nawet ta wierząca w Zeusa była gorsza, głupsza i to trwało i trwało i nawet teraz w dobie równouprawnienia dalej można spotkać takie myślenie i to u osób, które z religią nie mają nic wspólnego.
        • ola Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 21:38
          dokładnie.
          Pismo Święte jest świadectwem epoki w której powstało, swoich czasów. Takiego traktowania kobiet, jakie 2 tys. lat było w zwyczaju.
          Teraz na szczęście są to czasy słusznie minione.
          • aandzia43 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 22:19
            > Pismo Święte jest świadectwem epoki w której powstało, swoich czasów. Takiego t
            > raktowania kobiet, jakie 2 tys. lat było w zwyczaju.
            > Teraz na szczęście są to czasy słusznie minione.

            Zgadza się. Dokument ówczesnego obyczaju i mentalności - książka, którą napisał człowiek dwa tysiące lat temu. Człowiek. Nie ma się więc czym podniecać wink
    • ira_07 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 12:57
      Ecclesia Reformata et Semper Reformanda.

      Jestem za ordynacją kobiet, bracia kalwini w Polsce ordynują, mam nadzieję, że i u nas zaczną. Uznaje się powszechne kapłaństwo wszystkich wierzących. Przeciwnicy zasłaniają się listem ap. Pawła, który zabrania kobietom przemawiać na zgromadzeniach, ale... no właśnie. Na zgromadzeniu parafialnym kobiety mają głos, w Synodzie mają głos, diakonisy mogą mówić kazania, więc o co tak naprawdę chodzi? Nie wiem.

      W KRK bym się tego szybko nie spodziewała, wciąż mogą zasilać swoje szeregi mężczyznami spoza Europy. U nas księży mało i jak kobiet dalej nie będą dopuszczać, to ich braknie.

      > Zgadzacie się z "wytycznymi" czy też jesteście wierzące, ale nie respektujecie
      > powyższych wymagań?
      > Chciałabym jeszcze spytać z czego wynika zakaz mianowania kobiet na księży? Nig
      > dzie nie mogę znaleźć jednolitej opinii, a interesuje mnie ta sprawa.

      Pytasz wierzących czy katoliczek? Bo są w Polsce Kościoły, które kobiety na prezbiterów wyświęcają/ordynują. Nawet biskupka jest wink
    • 1yna-taka Re: Każdy może dokonać wyboru... 23.01.13, 13:15
      W Biblii zapomnieli zaznaczyć iż tylko jedna kobieta' pochodzi,'z mężczyzny, gdyby kobieta która była jako pierwsza nie poczęła syna żaden inny mężczyzna (nie licząc Adama) nie chodził by teraz po ziemia. Więc chwała Bogu za kobiety. Natomiast Służką można zostać z powołania bądz też nie. Wszystko zależy w jakiej roli kobiecie wygodniej. Nawet Kościół nie narzuci Ci drogi przez którą nie chcesz iść. Nie ma co się od Kościoła odwracać, tylko samemu wyciągać wnioski i prawdy potrzebne ci do życia.
    • helufpi Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 21:26
      Ileż można o tym samym?
      Weź sobie poczytaj coś Elżbiety Adamiak. Albo i Świderkówny (która dobrze robi na zły nawyk czytania starych tekstów w oderwaniu od kontekstu historycznego).
      A zapisy to rzeczywiście w testamencie, ale nie starym i nowym tylko holograficznymwink
    • szyszunia11 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 23.01.13, 23:15
      liliankaa77 napisała:

      > i teraz pytanie do kobiet wierzących:
      > jak sobie z tym radzicie?

      Radzić to sobie można z jakimś problemem, natomiast tutaj nie ma problemu, o czym wiedziałabyś, gdybyś była bardziej na bieżąco z wykładnią Kościoła na te tematy. Ja już z wielu źródeł i od rożnych autorytetów w obrębie Kościoła do którego należę słyszałam, że najważniejsze to to, że mężczyzną i kobietą Bóg stworzył człowieka. Na swój obraz i podobieństwo. Jedno jest całkowicie równe drugiemu, nie ma tu stosunku niższości i wyższości czy podległości. Natomiast Biblia pisana była w czasach, kiedy w mentalności ludzkiej kobieta była jak rzecz, z dzisiejszego punktu widzenia - powiedzielibyśmy, że była traktowana jak śmieć. I przez księgi biblijne kontekst kulturowy prześwieca, podobnie jak rażące jest wiele innych powiedzmy - problematycznych - kwestii z tego wynikających. Ale to nie jest kwintesencja Biblii.


      > Zgadzacie się z "wytycznymi" czy też jesteście wierzące, ale nie respektujecie
      > powyższych wymagań?

      Tak, ja jestem wierząca ale nie respektująca powyższych wymagań, bo nikt takowych (na szczeście) przede mną nie stawia. Acz musze przyznać, że owszem, spotkałam się z takimi powiedziałabym - mormońskimi poglądami wśród katolików.
      • amonette Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 24.01.13, 08:04
        Wiesz, czy to jest kwintescencja, czy nie, zależy to od interpretacji CZŁOWIEKA w danym czasie. Niestety, z zapisów biblijnych można od biedy wysmażyć dzisiejsze podejście, niestety jak się je weźmie literalnie - w większości głoszą podległość kobiety mężczyźnie, bardzo dobitnie i dosłownie...
    • landora Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 24.01.13, 00:44
      Na naukach przedślubnych ksiądz nam powiedział, ze pierwotnie, w raju, kobieta i mężczyzna byli sobie równi. Nierówność płci była jednym ze skutków grzechu pierworodnego. Wobec tego dzisiejsze dążenie do równości jest swoisty "powrotem do Edenu".
      Bardzo fajnego mieliśmy księdza smile
    • ilonka001988 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 24.01.13, 15:44
      KK ma pewną specyficzną cechę - pięknie o czymś opowiadać, używać wzniosłych słów ochów i achów... ale jak to wychodzi w praktyce to lepiej nie gadać, bo można stwierdzić, że niewiele lepszej sytuacji jest katoliczka niż kobieta 2 tysiące lat temu.
      Np. zachwyt Jana Pawła nad kobiecością i jej geniuszem, nad tymi tekstami każda wierząca dziewoja się rozpływa. A do czego się to sprowadza w praktyce? Jedyna wartość to nienaruszona błona, a potem jedna matoda anty, na dodatek ta najmniej sensowna i wygodna, a najlepiej jakby jej nie było wcale. Potencjalna ciąża może być biletem w jedną stronę. Praktycznie zero kontroli nad swoim życiem, płodnością, seksualnością.
      Czytam czasami np. osławione forum wielodzietnych, czasami tym kobietom uda się napisać coś szczerego, tak samo forum o NPR gdzie pisze większość katoliczek.
      Jakby tego było mało większość "prawdziwych" katoliczek jest we wspólnotach które działają jak podręcznikowe przykłady sekty (np. neokatechumenat).
      Dziękuję za takie coś.

    • alionna Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 24.01.13, 21:44
      Ateistka inspiracji do zakładania wątków szuka w Biblii. Doprawdy. Wybryk natury...
    • lolinka2 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 24.01.13, 21:54
      Księga Przysłów, rozdział 31

      Tam jest napisane, czym zajmowała się kobieta-żona, i ona z definicji była podporządkowana mężowi, bo tak w tamtym społeczeństwie było przyjęte. Wniosek z tych słów taki, że podporządkowanie żony nie jest tożsame z podległością dziecka. Dotyczy czegoś innego - dźwigania ciężaru odpowiedzialności, przewodzenia w życiu duchowym rodziny itp. Tamta kobieta nie była ubezwłasnowolniona - wręcz przeciwnie, zarządzała służbą, zawierała transakcje dot. towarów i nieruchomości (po naszemu "prowadziła własną działalność gospodarczą). Wyobrażacie sobie, że leciała z każdą bzdurką do męża po zatwierdzenie? Nie, bo "ufa jej serce tego, który ją ma". Po prostu. Normalny związek, tylko nomenklatura z tamtej epoki smile
    • ala1262 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 25.01.13, 22:03
      > i teraz pytanie do kobiet wierzących:
      > jak sobie z tym radzicie?


      Czy trzeba sobie "radzic"z czyms co wspaniale funkcjonuje?
      Odkad wprowadzam powyzsza zasade (respektowania przewodnictwa meza) moje malzenstwo rozkwita, maz nabiera wiatru w zagle, ja sie czuje zaopiekowana, otrzymuje wsparcie. KIedys maz zobojetnialy na moje problemy- dzis wydrapalby oczy kazdemu, kto na mnie krzywo spojrzy. Mam mojego rycerza na bialym koniu. Najbardziej "cool" jest to ze jest to spirala- im wiecej respektu otrzymuje maz, im wiecej uznania i podziwu widzi w moich oczach, tym bardziej sie stara, a ja z kolei patrze na niego z jeszcze wiekszym zachwytem. A bylo juz kiedys bbb zle, byl rozwod w trakcie. Nie wroce do "partnerskiego" ukladu bo jest do kitu.
    • massa4 Re: Rola kobiety-pytanie do emam wierzących 30.01.13, 14:23
      Nie wierze w biblię, bo jaki bóg mógł pozwolić na holokaust, wszystkie wojny, głód, niesprawiedliwośc, molestowanie dzieci, itp.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja