Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam?

29.01.13, 20:03
Opisze Wam pokrotce pewna sutuacje.

Zawiozlam ostatnio corke do exa, miala zostac na obiad i na noc.
Ex otworzyl nam wystrojony, wypachniony stwierdzil, ze wlasnie wrocil z miasta, i ze byl na obiedzie. Zachowywał sie dziwnie, jakies glupie usmieszki i byl tak jakby spiety.
Na pytanie co corka bedzie jadla odpowiedzial, zebym sie nie martwila, ze ma dla niej obiad.
Zapytalam o to celowo bo po pierwsze sam powiedzial, ze byl juz na obiedzie a corka miala ostatnio problem z brzuchem i nie chcialam by jadla jakiegos gotowca czy hamburgera.
OK. Ex jakby tylko czekal az wyjde. Na stole zauwazylam opakowanie z eleganckimi swieczkami (takimi za ok. 100 zł), corka sie od razu do nich rzucila z pytaniem dla kogo. Ojciec powiedzial, ze dla niej.
Obok tez byla paczuszka mozarelli w kulkach, tez sie zdziwilam ze to ma bo w zyciu bym sam sobie tego nie kupil, powiedzial, ze kupil do sałatki.

Nastepnego dnia odebralam dziecko po szkole i corka od razu mi powiedziala, ze byla na obiedzie u sasiadki tatusia, ze sasiadka jest bardzo mila i ladna i obiad byl dobry i ze dostala od niej czekoladki.
Wkur****** sie, ze ex zabiera dziecko do jakiejs obcej baby! OK, wiem powinnam ochlonac i nie dzwonic ale taki nerw mnie wzial, ze nie potrafilam sie powstrzymac. Zadzwonilam do niego z pretensjami - ze dlaczego ze mna tego nie ustalil, nie poinformowal, nie zapytal. Ze jesli sie z kims spotyka to chyba jako matka mam prawo wiedziec i decydowac czy dziecko bedzie uczestniczyc w takim spotkaniu. Tym bardziej, ze mala nadal przezywa nasze rozstanie i jest dlaniej zdecydowanie za wszecznie na poznawanie jakichkolwiek kolezanek taty...
Uslyszalam, ze zamierzal mi powiedziec po wszystkim, bo 'wiedzial, ze zrobie afere' i ze moge po prostu zabrac dziecko. A tak w ogole stwierdzil, ze jestem paranoiczka, twierdzi, ze babka zaprosila do na domowy obiad w rewanzu za to, ze pomogl jej skrecic kanape (wprowadzila sie niedawno). Corka po poludniu sie rozplakala bo przypomnialo jej sie, ze swieczki nie byly jednak dla niej tylko dla pani sąsiadki...
Pomijam fakt, ze nawet rok czy dwa lata temu, jak miedzy mna a mezem było dobrze, nigdy nie dostałam od niego takiego kosztownegeo drobiazgu, z reguly w ogole nie dostawalam przez ostatnich pare lat prezentow, bo ciezko mu bylo cos wymyslic, i zwykle sama sobie cos kupowalam a on mi dawal kase, albo kupowalismy razem (wiem, zalosne, ale nigdy prezenty nie byly dla mnie istotne... ale wczoraj poczulam sie jakby mi ktos w morde dał...)

Co sadzicie o calej tej sytuacji? Czy ja faktycznie przesadzam?
    • lady-z-gaga Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:12
      . Na stole zauwazylam opakowanie z eleganckim
      > i swieczkami (takimi za ok. 100 zł),

      a mozarella? mozarella za ile?....
      • rhaenyra Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:15
        big_grin
      • tysiacpiecset1 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:18
        Ciesze sie, ze cie to bawi. Najwidoczniej nie doswiadczylas w zyciu tego typu przykrej sytuacji, czego w sumie moge tylko pozazdroscic. Fajnie sie kopie lazacego?
        Poza tym... byc moze jestes bardzo majetna osoba, ale wydaje mi sie, ze kupowanie swieczki dla tylko' sasiadki' za stowke jest albo dowoden na rozrzutnosc, albo oznaka, ze komus zalezy albo chce sie pokazac. No sorry, ale mozna kupic milion tanszych a jednoczesnie nadal odpowiednich drobiazgow na taka niby zwykla okazje.
        • zdzisnadzis Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:26
          I po tej wypowiedzi wygląda mi to na małą zazdrosc , ze ex swiruje do jakiejs pańci i obrzuca ja drogimi świecami, niż to ze uczestniczyło w tej kolacji twoje dziecko
        • lady-z-gaga Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:30
          Ja nie kopię, ja podziwiam. W zyciu nie umiałabym na taką odległość ocenić, ile kosztują swieczki tongue_out
          Przykra sytuacja jest tylko Twoim, niepotrzebnym odczuciem. Eks jest eksem i nie Twoja sprawa, co komu kupuje.
          Jego życie prywatne nie powinno Cie obchodzić, o ile wywiązuje się dobrze z obowiązkow ojcowskich. Byc moze dla przyszłej dziewczyny, kochanki, żony będzie sto razy lepszym partnerem niz dla Ciebie, machnij na to ręką, życia nie cofniesz, a zawiść Cię zeżre niepotrzebnie. Szkoda Twojego zdrowia na to, co eks kupuje sasiadce, dopoki na nim się skupiasz nie dojdziesz do siebie po rozstaniu.

        • claudel6 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 30.01.13, 00:56
          ale to nie była żadna zwykła okazja, facet smali do niej cholewki. swoją drogą jestem cholernie ciekawa, co to za świeczki za 100 zeta! big_grin
          • default Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 30.01.13, 08:20
            Może takie:
            zapachdomu.pl/Slonce-i-piasek-Duzy-sloj-p482.php
            smile
    • 4calineczka Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:15
      nie przesadzasz... ale...
      wkurzyła cię ta sytuacja bo jesteś na świeżo po rozstaniu i pewnie ciągle rozpamiętujesz przeszłość.
      ja czytając z boku twój post nie widzę nic tak bardzo złego, co może aż tak zdenerwować.
      owszem, może to, że wziął dziecko na randkę z nową panią bez konsultacji z tobą.
      wyluzuj i nie powracaj do przeszłości bo cię będzie wszystko skręcać: to, że ex się wystroił, wypachnił, kupił coś nowej lasce... chyba, że coś jeszcze do niego czujesz?
      • rhaenyra Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:16
        > owszem, może to, że wziął dziecko na randkę z nową panią bez konsultacji z tobą
        >

        czyli rozumiem ze autorka wszystkie swoje wyjscia i kontakty z innymi ludzmi ustala z ex ?

        • tysiacpiecset1 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:19
          Nie zabieram dziecka do obcych samotnych facetow. Mysle, ze exowi tez by to nie odpowiadalo.
          • rhaenyra Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:23
            ale chyba nie zamierzasz do konca zycia byc samotna?
            cale zycie przed toba
            o ex to ex juz teraz nie wazne ze nie kupowal prezentow itd
            rozumiem ze cie to boli ale to juz przeszlosc
            i nie przekladaj swojego zranienia i wkurzenia na kontakty corki z ojcem
          • polifonia1983 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:27
            Ale kiedyś zaczniesz. I pewnie taki jeden się kiedyś do ciebie wprowadzi. I nie sądzę, żebyś pytała ex o pozwolenie.
        • 4calineczka Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:19
          oczywiście, że nie wszystkie kontakty - ale czy na randkę z nowym panem brać dziecko - dziwne trochę
          • lacitadelle Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 21:01
            Zapewne to nie była taka 100% randka, tylko spontaniczne zaproszenie sąsiadki. facet miał na ten wieczór opiekę nad dzieckiem, więc je zabrał ze sobą. Według relacji dziecka było miło, więc nie widzę problemu. Dobrze, że nie próbował się wymigać od zajmowania córką, żeby stworzyć okazję do swobodnego randkowawania.
    • landora Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:20
      Rozumiem, że jest Ci przykro i jesteś zazdrosna, ale czy Ty uzgadniasz swoje spotkania z ojcem dziecka?
      Uważam, że ojciec ma prawo zabrać swoją córkę do sąsiadki bez pytania Ciebie o zgodę.
    • baltycki Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:22
      Mialas prawo, ale tylko za...

      > corka sie od razu do nich rzucila z pytaniem dla kogo. Ojciec powiedzial, ze dla niej.

      > swieczki nie byly jednak dla niej ...
    • mary_lu Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:23
      Miałaś prawo, czy nie miałaś - to nie o to chodzi.

      Najgorzej, że twierdzisz, że walczysz o dobro córki, a to Twoje uczucia zostały zranione.

      Jak dalej będziesz tak działać, zgotujesz córce i sobie piekło. Eksowi też, ale to tylko przy okazji, najbardziej ucierpicie Wy dwie.
    • polifonia1983 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:25
      Przesadzasz.
      Ex jest niemądry, jeśli zabiera dziecko do kobiet, z którymi nie planuje być dłużej. Ale to czy planuje, czy nie, to jego sprawa. Dziecko nie jest twoją własnością, tylko odrębnym bytem, który ma dwoje rodziców. I ci rodzice mają prawo do swojego życia. Odwróć sytuację i zacznij dzwonić do exa z prośbą o pozwolenie na wyjście z dzieckiem gdziekolwiek i poznanie dziecka z nowymi znajomymi. Pewnie wtedy byś napisała, że ex ingeruje w twoje życie, a ty masz prawo ułożyć je sobie po swojemu.
      Dziecko po powrocie było zadowolone. Ty się wkur.....łaś i mała załapała, że świeczki nie dla niej i uznała, że stało się coś złego. Gratuluję Ci.
      Tak naprawdę zabolało cię, że świeczki były, a ty nie dostawałaś, i że ex się z kimś spotyka, wyperfumowany i pewnie jeszcze umyty. Rozwiodłaś się i nie powinno cię to w ogóle obchodzić. Myślę, że częściowo jest tak, że to dla ciebie jest za wcześnie na poznawanie koleżanek exa, a nie dla małej (dla niej być może też, to zależy jak ex to przedstawia), bo jeszcze nie przepracowałaś rozwodu. I boli cię, że nagle się okazało, że facet i ser potrafi kupić i świeczki znaleźć na półce, a tobie nie kupował. No nie kupował, mężem był średnim lub kiepskim i już nim nie jest. Zacznij żyć swoim życiem, zamiast ingerować w jego.
      Jeśli się boisz o małą, to jej tego nie okazuj. Dziecko powinno myśleć, że jest ok, wystarczy jej stres związany rozwodem, teraz powinniście pokazać, że mimo wszystko potraficie się dogadać, żeby się czuła bezpiecznie. A jak ojciec zrobi czy powie coś głupiego, to on się będzie córce z tego tłumaczył, nie ty. A jak będziesz wyjeżdżać z awanturami po każdym powrocie małej do domu, to wiesz mi, szybko się nauczy, żeby dla świętego spokoju niczego ci nie mówić.
      • tysiacpiecset1 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:28
        Zeby uscislic... mala NIE zalapala ze swieczki nie byly dla niej przeze mnie tylko ojciec poszedl z nia do sasiadki i dal sasiadce te swieczki na oczach corki. Tak mi to corka opowiedziala i sie rozplakala, ze tatus jej powiedzial, ze dla niej - a nie byly dla niej.
        • polifonia1983 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:34
          No to ci tłumaczę - cokolwiek głupiego zrobi ex, to jego problem. Nie tłumacz go i nie oskarżaj i nie nakręcaj małej. Niech sam jej to wyjaśni. Jak załapie, że mała ma do niego pretensje, następnym razem ugryzie się w język. Ale to są sprawy między nimi, ty możesz tylko powiedzieć - zapytaj tatę, kochanie.
          Chodzi ci o wojnę toczoną przez następne kilka lat, czy o to, żeby mała miała fajne dzieciństwo? Myślę, że o to drugie. W takim razie zacznij żyć swoim życiem i nie próbuj reżyserować kontaktów dziecka z ojcem.
        • polifonia1983 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:36
          aaa, no i weź pod uwagę to, że może "chapnął" tak, żeby się nie musieć przed tobą tłumaczyć, bo wiedział, że zaczniesz się wypytywać i awanturować, jak powie, że idą zaraz w gości.
        • cherry.coke Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:42
          tysiacpiecset1 napisała:

          > Zeby uscislic... mala NIE zalapala ze swieczki nie byly dla niej przeze mnie ty
          > lko ojciec poszedl z nia do sasiadki i dal sasiadce te swieczki na oczach corki
          > . Tak mi to corka opowiedziala i sie rozplakala, ze tatus jej powiedzial, ze dl
          > a niej - a nie byly dla niej.

          O to masz prawo byc wkurzona, o reszte nie bardzo. Jakby sasiadka miala szescdziesiat lat, to okiem bys nie mrugnela. Jak zaczniesz sie spotykac z kolegami czy absztyfikantami, to tez pewnie nie bedziesz czula potrzeby spowiadania sie eksowi. Eks to eks w koncu.
          • triss_merigold6 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 21:24
            Najwyraźniej rodzice zapomnieli nauczyć dziewczynkę, że nie wszystko co jest nowe i stoi na stole ładnie zapakowane, jest z definicji przeznaczone dla niej.
        • podkocem Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 23:01
          No to jeżli tak, to faktycznie to mogłaś wytknąć eksowi. Nie mówi sie dziecku, że coś jest dla niego żeby potem dać komuś innemu. To i tylko to zachowanie w całej tej historii było niefajne. Poza tym, robiąc awanturę eksowi wychodzisz na histeryczkę.
      • polifonia1983 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:29
        > ak będziesz wyjeżdżać z awanturami po każdym powrocie małej do domu, to wiesz m
        > i, szybko się nauczy, żeby dla świętego spokoju niczego ci nie mówić.
        Wierz mi. Wierz mi, miało być.
    • sandrad2 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:26
      Przesadzasz. Daj spokój exowi, jest exem nie bez powodu więc pozwól mu wreszcie żyć tak jak on chce, a nie pilnowa jak dzieciaka. A zazdrość o byłego faceta i o to, że innej babie coś kupuje czego Tobie nie kupował i jeszcze -o zgrozo!- obiad u niej je - może jest na tym etapie zrozumiała - lecz zwyczajnie płytka.
      Jeśli o wszystko będziesz podnosić wrzask to ex przestanie Ci mówić cokolwiek i konsultować sprawy dot córki. Opanuj histerię bo tylko robisz dziecku wodę z mózgu i przyczyniasz się do jego braku poczucia bezpieczeństwa.
      • loganmylove Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:44
        Przesadzasz..to przykre ale jego zycie już nie jest Twoim..i tak jak dziewczyny juz powiedziały-ciekawe czy jak juz dojrzejesz do decyzji spotykania sie z kims to bedziesz exa informować i prosic o zgodę..
    • nangaparbat3 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:46
      Każdy zawsze ma prawo się wnerwić, więc i Ty też, zresztą świetnie Cię rozumiem, po prostu wciaz jesteś troszke zazdrosna o Exa, zazdrość sie ciągnie za czlowiekiem jak...., dlużej niż miłość, malżeństwo i co tam chcesz. Ale rzeczywisty powod tylko ten o ktorym pisal Baltycki - że ze świeczkami robil dziecku wodę z mozgu.
      Inna kwestia - co sie z tymi nerwami robi. Często wypada powiedziec sobie: wściekla jestem bo ---
    • mondovi Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:47
      Pomijam fakt, ze nawet rok czy dwa lata temu, jak miedzy mna a mezem było dobrze, nigdy nie dostałam od niego takiego kosztownegeo drobiazgu, z reguly w ogole nie dostawalam przez ostatnich pare lat prezentow, bo ciezko mu bylo cos wymyslic, i zwykle sama sobie cos kupowalam a on mi dawal kase, albo kupowalismy razem (wiem, zalosne, ale nigdy prezenty nie byly dla mnie istotne... ale wczoraj poczulam sie jakby mi ktos w morde dał...)

      Masz prawo, a raczej możesz być zła/zazdrosna/wnerwiona - ale nie mieszaj w to dziecka.
      > Nastepnego dnia odebralam dziecko po szkole i corka od razu mi powiedziala, ze
      > byla na obiedzie u sasiadki tatusia, ze sasiadka jest bardzo mila i ladna i obi
      > ad byl dobry i ze dostala od niej czekoladki.
    • man_po_prostu_man Nadal kochasz eksa 29.01.13, 20:48
      Szlag cię trafia, że może obdarowywać inne kobiety, baaa, może je nawet posuwać. Rana się jeszcze nie zagoiła.
    • beverly1985 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:57
      przesadzasz
    • jak.z.nut Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 20:58
      Wredny gnojek, ośmiela się układać życie za Twoimi plecami, zupełnie bez konsultacji zabierać, Twoje przecież dziecko do obcej baby i w dodatku wydaje na nią pieniądze, które mógłby przeznaczyć na wyższe alimenty. Mozzarelle wepchnęłabym mu w gębę a świeczki w ...
      • polifonia1983 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 21:01
        Mozzarelle wepchnęłabym
        > mu w gębę a świeczki w ...

        tylko nie zapomnij ich podpalić big_grin
      • lady-z-gaga Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 21:01
        Mozzarelle wepchnęłabym
        > mu w gębę a świeczki w ...

        to przeciez żadna kara
        nie lepiej na odwrót?
      • claudel6 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 30.01.13, 01:03
        big_grin
    • to_ja_tola Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 21:05
      zawsze będę podziwiała moją kuzynkę,która po rozwodzie(w trakcie) nie ma za złe byłemu mężowi,że np wziął córkę na spacer z jego najnowszą partnerką...
      Wiele osób po rozstaniu z wielu rzeczy robi z igły widły.
      Chyba przesadziłaś.Dziecko traumy raczej nie ma,a ex ma prawo szukac nowej babki.
    • inguszetia_2006 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 21:05
      Witam,
      Mnerwić się zawsze można;-P Nie potrzeba wielkich powodów, ot czasami, każdy ma agresora, ale dla dobra dziecka, bądź cicho. Chyba że chcesz się mścić, ale ta droga zawsze jest destrukcyjna i nic dobrego ci z niej nie przyjdzie. Zemsta niszczy, strasznie pustoszy, nie warto, nie warto. Buduj nowe życie,bez eksia. Mnie sie udało. Tobie też się uda. Nie zaśmiecaj sobie głowy świecami.
      Pzdr.
      Ing
    • triss_merigold6 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 21:19
      Cóż za dociekliwość i umiejętność obserwowania najdrobniejszych szczegółów otoczenia. Podziwiam szczerze.
      Przesadzasz. Jesteście po rozwodzie i nie możesz mieć nic do powiedzenia w kwestii tego w jakim towarzystwie Twój eks przebywa z waszą córką, o ile nie zagraża to bezpieczeństwu dziecka i nie demoralizuje. Domowy obiad u sąsiadki, którą eks zaczyna adorować, nie jest niebezpieczny ani demoralizujący.
      Nie kłam, napisz wprost, że Ty przeżywasz rozstanie i przelewasz swoje odczucia na dziecko. Znajdź sobie faceta, to Ci dobrze zrobi na zawiść.
    • olewka100procent Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 21:33
      kobieto opanuj się, to tylko obiad u sąsiadki, ciekawe czy ty byś tak prędko leciała informować byłego, że spotykasz się kimś .. założe się, że nie ...
    • blanus2202 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 21:42
      Według mnie przesadzasz.
      Facet ma prawo spotykać się z kimkolwiek zechce. I niestety to już nie Twoja sprawa.
      A że córka w tym uczestniczyła? A Ty jeśli masz/będziesz miała nowego partnera też zapytasz ojca dziecka o zdanie czy, aby na pewno mu on "odpowiada"?
      Eks umówił się z kobietą tego dnia i dla mnie nawet miłe jest to, że córka też mogła ją poznać. Bo nie jeden facet przełożył by wizytę....dziecka niestety.
      Robisz niepotrzebną aferę.

      Jedyny minus dla ojca, że najpierw powiedział małej, że prezent jest dla niej, a później wyszlo inaczejuncertain

      P.S chyba każdy facet zabiega na początku tak o kobietę (prezenty) i przypuszczam, że u was też było...kiedyś...
      • tysiacpiecset1 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 22:08
        Dziekuje za wszystkie wypowiedzi. Czasem dobrze jest spojrzec na sprawe z perspektywy kogos niezaangazowanego.

        Tak, to prawda, nadal go kocham i wiem, ze powinnam zyc wlasnym zyciem. Ale jest to cholernie trudne.

        Problem u nas jest taki, ze rozstalismy sie calkiem niedawno, on nadal nie zlozyl papierow rozwowowych, choc twierdzi, ze nie ma szans na to abysmy sie zeszli. Ja chcialam walczyc o zwiazek a maz nie. I wlasciwie od x czasu tak wygladalo nasze zycie, to ja bylam ta strona ktora starala sie, zabiegala, a on sie pozwalal obrabiac, adorowac az w koncu po prostu sie wypisal z tego calego ukladu.

        wiem, ze z moich wypowiedzi pewnie wynika ze te swieczki i caly ten obiad z INNĄ najbardziej mnie ubodły. Może i tak jest. Z drugiej jednak strony bardzo uderzylo mnie to, ze nie raczyl po prostu po ludzku zapytac mnie o zdanie... gdyby dal mi godzine chociazby do 'przespania' sie z ta mysla to pewnie bym sobie to jakos zracjonalizowala i nie mialby radochu, ze 'znowu' wyszlam na paranoiczke. A prawda jest taka, ze w naszym malzenstwie od x czasu wlasnie bylo tak, ze on krecil, kombinowal, nie rozmawial ze mna wprost i szczerze, po ludzku, i potem wylazily rozne sprawy i zawsze byl argument = nie mowilem ci prawdy bo wiedzialem, ze bedziesz drzec szaty. No kurcze chyba nie dziwne ze czlowiek drze szaty bo sie standardowo dowiaduje po fakcie o rzeczach, ktore partner ma zasrany obowiazek przesyskutowac z ta druga strona.

        Co do relacji ojca z corka, uwazam, ze w swietle tego, ze nas po prostu zostawił i wybral zycie kawalera, to jestem bardazo fair wobec niego. Ma kontakt z dzieckiem kiedy chce i ile chce, nigdy nie mowie źle o nim przy corce, wrzecz przeciwnie. Nie podwazam jego autorytetu. Ojciec jest obecny w naszym rozmowach kazdegoi dnia, jest zapraszany do nas domu, moze przyjsc kiedy i na ile chce, wszystkie decyzje konsultuje z nim, o kazdej sprawie dotyczacej corki jest informowany, wlasciwie codziennie jest krotka rozmowa przez telefon czy sms, inicjowana przeze mnie glownie.

        Dlatego jest mi tak przykro. Bo ja, mimo wszystko staram sie go traktowac normalnie, chociaz zranil mnie bardzo.... i nie robic scen. A on nie, zachowuje sie po prostu jak gowniarz, nadal kreci i kombinuje.

        Jakim wspanialym tatusiem potrafi byc niech tylko swiadczy kwestia tych zalosnych swieczek oraz to, ze wlasnie tego dnia jak zawozilam mala do niego mialam stluczke i mam rozwalony zderzak i lusterko. Zadzwonilam do niego powiedziec co sie stalo i po prosty wysluchal i tyle, spieszyl sie konczyc rozmowe (pewnie obiad u sasiadki juz trwal). I tak kochajacy tatus, w trosce o bezpieczenstwo corki wozonej tym autemi jej mamy nawet nie zapytal czy nie pomoc, nie pojechac do warsztatu i po czesci. A dobrze wie, ze nie mam tu nikogo kto moglby mi w tym pomoc, wiec jak zwykle zalatwic wszystko musialam sama.

        Cóż, wiem, ze najwysza pora zajac sie wlasnym zyciem. Poniekad i tak zyje jak singielka juz od dawna, wiec w sumei o co ten żal...
        • lady-z-gaga Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 22:25
          No, teraz gadasz całkiem niegłupio smile
          Z pierwszego postu nie wynikało, ze nawet rozwodu nie macie. Trudno się dziwić, że wciąż miałas nadzieje i złudzenia, w końcu nikt nie byłby zachwycony widząc własnego jeszcze-męża w zalotach big_grin
          Sama namow go do podjęcia krokow rozwodowych, jak powiedział A, niech powie B i zacznijcie oboje nowe zycie, moze będzie lepsze smile wyleczysz się ze starego uczucia, przyjdzie nowe, glowa do góry smile
        • jak.z.nut Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 22:26
          ...mnie się też zdarzyło przeżyć szok, jak dowiedziałam się że mój były a nadal dochodzący mąż po prostu poszedł dalejwink
          • czar_bajry troll 29.01.13, 22:32
            o matko i córko co wysyp trolli ostatnio na forum...
        • vivaluna Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 22:33
          Wiesz co? Przechodziłam przez to 13 lat temu tyle, że w tle była jeszcze zdrada. To były ciężkie chwile, rozdzierałam szaty, nie spałam po nocach z powodu poczucia krzywdy, odrzucenia. Może to mało pocieszające ale wszystko minęło. Po pół roku odżyłam, poznałam nowych ludzi, zmieniłam pracę poznałam faceta. Jak teraz widze ojca mojej córki to widzę jak dużo czasu na tego głąba starciłam, on nigdy nie był mnie wart. Ja byłam piękna, młoda - miałam 27 lat i już z niezłym dorobkiem w pracy. Nie mogłam zrozumieć dlaczego. Okazało się, że byłam za stara i stałam się zbyt mało rozrywkowa po urodzeniu dziecka. Moja następczyni miała 19 lat. Po kilku miesiącach od rozstania przyzwyczaiłam się do faktu, że jest on z kimś innym i teraz ta osoba będzie spotykać się z moją córką i o nią dbac. Całe szczęście dziewczyna okazała się rewelacyjna - troskliwa i niezwykle dojrzała jak na swój wiek. Szkoda tylko, że rzuciła go po czterech latach. Wtedy on zaczął plątać się w dziwne związki a już ostatni to było apogeum. Biorąc zaistniałe okoliczności w tym przypadku zakazałam kontaktów córki z tą dziewczyną. Tyle, że to była wyjątkowa sprawa - dziewczyna jest chora psychicznie. Teraz jak na niego patrzę to widzę wrak człowieka - zniszczony przez balangi, brak kasy, choroby...Czasami pojawia się w moich snach ale tylko jako koszmar senny wink Kiedyś myślałam, że przegrałam życie a teraz widzę że to rozstanie to był wygrany los na loterii
        • polifonia1983 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 22:49
          Skoro nic się od lat nie zmienia, to się po prostu rozwiedź, zamiast szarpać. Nikt twoich uczuć ani dobrych chęci nie doceni. Zobacz - wyprowadził się, a ty nadal inicjujesz, dzwonisz, ustalasz itd., chcesz dobrze, a wychodzisz na czepialską, co to wisi na eksie i nie może się oderwać. W końcu zamiast partnerką do rozmowy staniesz się przedmiotem żartów exa brylującego w towarzystwie.
          Poszukaj informacji o tym, jak powinien wyglądać plan rodzicielski, stwórz własną wersję i przedstaw mu ją do przedyskutowania. Chyba najwyższy czas ustalić zakres opieki nad dzieckiem taki, żeby każde z was miało szansę na zbudowanie nowego życia i nie robienie tego kosztem dziecka. Tak, żeby dziecko mimo syndromu Piotrusia Pana u taty i złamanego serca mamy miało szczęśliwe i stabilne dzieciństwo.
          Samochód i inne problemy to już twoja sprawa, nie jego. Przestań liczyć na jego pomoc i mieć żal, że nie pomaga. Wymagaj określenia się, w jaki sposób chce partycypować w wychowaniu córki i egzekwuj to. Przed tobą choroby małej, odprowadzanie do szkoły i na zajęcia, święta, uroczystości rodzinne i warto mieć jakiś plan, jak powinno to wyglądać.
        • vi_sovari Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 30.01.13, 00:09
          Wiesz, może to jednak dobrze, że wiesz, że on może mieć kogoś. Może się w końcu ogarniesz i przestaniesz mieć nadzieję na odbudowanie tego związku i zaczniesz żyć w końcu swoim życiem. Ja dopiero po odwiedzeniu eksa i odkryciu w jego domu śladów kobiety (kosmetyki, zdjęcia) poczułam autentyczną ulgę, że już nie muszę się starać, że on już ma inne życie beze mnie i nic nie sprawi, że naprawię tą relację. Po prostu przestałam się szarpać i mogłam zając się sobą. Pozdrawiam
        • rhaenyra Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 30.01.13, 16:41
          > Jakim wspanialym tatusiem potrafi byc niech tylko swiadczy kwestia tych zalosny
          > ch swieczek oraz to, ze wlasnie tego dnia jak zawozilam mala do niego mialam st
          > luczke i mam rozwalony zderzak i lusterko. Zadzwonilam do niego powiedziec co s
          > ie stalo i po prosty wysluchal i tyle, spieszyl sie konczyc rozmowe (pewnie obi
          > ad u sasiadki juz trwal). I tak kochajacy tatus, w trosce o bezpieczenstwo cork
          > i wozonej tym autemi jej mamy nawet nie zapytal czy nie pomoc, nie pojechac do
          > warsztatu i po czesci. A dobrze wie, ze nie mam tu nikogo kto moglby mi w tym p
          > omoc, wiec jak zwykle zalatwic wszystko musialam sama.

          to tak jakby facet napisał

          jaką jest wspaniała mamusia najlepiej swiadczy to , ze tego akurat dnia kiedy zawozilam mala do mnie mialem wypadek w kuchni i wylalem olej ,doslownia cala podloga i sciany wymazane . zadzwonielem do niej powiedziec co sie stalo i po prostu wysluchala i tyle . I tak kochajaca mausia miala w nosie bezpieczenstwo corki ktora w tej kuchni bedzie przebywac i nawet nie zapytala czy pomoc i mi ta kuchnie umyc , a dobrze wiedziala ze nikt tego za mnie nie zrobi i wszystko musialem umyc sam.
    • kitkat22 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 22:40
      owszem wnerwic sie mogłaś, tym bardziej że nie jest on tak naprawdę EX. Na twoim miejscu zalatwiłabym sprawy formalnie - rozwód z orzekaniem o winie, jak widac dowodów sam ci mąż dostarczy. Trwanie w tak toksycznym związku jest zabójcze dla strony, której zależy. Przemyśl towink
      • triss_merigold6 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 22:48
        Przepraszam, a na jakiej podstawie owo orzekanie o winie? Obiad rodzinny u sąsiadki w wykonaniu faceta, który z żoną już nie mieszka, to żadna podstawa.
        • podkocem Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 23:10
          Oj, jakby wynajęła dobrego detektywa, to by się i podstawa znalazła tongue_out
    • podkocem Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 29.01.13, 22:56
      Uważam, że przesadzasz. Postaw się w sytuacji odwrotne. Miły sąsiad naprawia Ci kran i Ty w rewnżu zapraszasz go na obiad. Córka jest w domu i je z Wami. Pan jest miły, może nawet Ci się podoba i starasz się by było miło. Kupujesz ładne świeczki na tę okazję i pieczesz popisowy placek. Eks się o tym dowiaduje i dzwoni z pretensjami... z resztą jemu tego placka nigdy nie piekłaś bo jest czasochłonny - tylko z ważnych okazji... No normalnie jakby mu ktoś w mordę strzelił.

      Myślę, ze jeszcze nie otrzasnęłaś się po rozstaniu i nie możesz zaakceptować faktu, że w życiu eksa może pojawić się inna kobieta.
    • kamunyak Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 30.01.13, 02:14
      > Tym bardziej, ze mala nadal przezywa nasze rozstanie i jest dlaniej zdecydow
      > anie za wszecznie na poznawanie jakichkolwiek kolezanek taty...


      No chyba ty zdecydowanie bardziej przeżywasz...
      Nie powinno cie obchodzić u kogo exmąż jada obiady, a przy okazji z nim - wasza córka.
      No chyba, ze obłapiali sie pod stołem - to tak, mozesz mieć pretensje. Ale z postu wynika, że raczej nie.
      Moim zdaniem to raczej powinnas sie cieszyć, ze córka zjadła domowy obiad zamiast hamburgera.
      No, ale obie wiemy, że to nie o ten obiad chodziło i nie o córkę.
    • tonik777 Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 30.01.13, 07:53
      Uważam, że zła na exa możesz być tylko o to, że najpierw powiedział córce, że świeczki są dla niej, a tak naprawdę były dla sąsiadki. Dziecku nie robi się takich przykrości. I to powinnaś mu wytłumaczyć.
      A to, że spotyka się z jakąś inną laską to jego spawa. Córce u sąsiadki żadna krzywda się nie działa (wręcz była zadowolona), więc w tej części nie widzę żadnego problemu.
    • lilly_about Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 30.01.13, 07:58
      Kwestia świeczek za 100 zł. jest genialna! Jaką ty jesteś świetną obserwatorką, do policji niech cie wezmą. Oczywiście, że przesadzasz. Jesteście po rozwodzie i mąż ma prawo ułożyć sobie życie.
    • lineczkaa Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 30.01.13, 10:00
      Straszne jest to co piszesz... Rozstałaś się z mężczyzną i to już zupełnie nie Twoja sprawa kogo bzyka, z kim się spotyka, gdzie zabiera dziecko. Jeśli dziecku nie dzieje się krzywda, kocha swojego tatę, to g. Cię powinno obchodzić jego życie prywatne i jak spędza swój czas. To, że masz żal, że on Ci nie kupował tego czy owego, to już Twój problem, nie jego. Z Tobą Twój czas z ex minął i ma święte prawo z innymi kobietami spędzać go tak jak chce, o zgrozo ma nawet prawo spędzać go w inny sposób niż z Tobą.
      Moje dzieci wracają od ex zadowolone jak bąki, córka chodzi do kina z nową partnerką mojego ex, jedzą okropne rzeczy typu pizza wink, do południe nie wychodzą z piżam. Robią masę rzeczy, które u mnie nie przechodzą i ja z nimi nie robię, ale nie drę kotów, bo to już nie moja sprawa. Ingeruję tylko w sytuacji, kiedy dzieci z jakiegoś powodu wracają od niego zdenerwowane lub córka wraca z ojcem pokłócona. Ja też bym nie chciała, żeby mi się ex wtrącał w moje życie. Nie po to się z nim rozwodziłam, żeby mi wypominał cenę świeczek i zdziwienie po kupnie mozzarelli wink.
    • aagnes Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 30.01.13, 10:18
      Nic madrege ci nie poradze, ale pamietam dobrze co przechodzila moja przyjaciolka, ktorej facet opuscil ja dla innej pani i ubzdural sobie ze stworza szczesliwa patchworkowa amerykanska rodzine. zabieral corke do tej nowej pani, miala tam nocowac, dzieciak mial w glowie mega mątwę, dwie mamusie - jakis obled. az w koncu pan dostal opierdziel od pani psycholog, mediatora do ktorego chodzili, ze ma sie ogarnac i dac jej troche czasu (corce i matce) - to w telegraficznym skrocie. najbardziej ucierpiala na tym corka, juz nie chce pisac tutaj co dokladnie sie dzialo.
      pan okazuje sie byc sukinsynem bez serca, empatii i chodzi mu tylko i wylacznie o siebie (jak to u wiekszosci facetow zreszta bywa), dziwie sie tym "madrym" z tego watku, co tak pana rozumieja, same byscie chodzily po scianach w takim przypadku, a tutaj wielkie hasla - ze pan ma prawo, ze dziecko moze se zabierac gdzie chce - otoz - NIE, pan nie ma prawa i nie moze se zabierac dziecka. jest idiota i autorka watku powinna jasno i wyraznie mu to powiedziec, stawiajac ostre ultimatum, w zyciu nie jest tak, ze mozna robic to na co ma sie ochote, nie wiecie o tym?? coz, chyba wlasnie nie wiecie.
      • a-ronka o jesu 30.01.13, 10:52
        ..............Ojciec jest obecny w naszym rozmowach kazdegoi dnia, jest zapraszany do nas domu, moze przyjsc kiedy i na ile chce, wszystkie decyzje konsultuje z nim, o kazdej sprawie dotyczacej corki jest informowany, wlasciwie codziennie jest krotka rozmowa przez telefon czy sms, inicjowana przeze mnie glownie...............................

        Kobieto,znajdz chłopa,dopchnij się i nie zawracaj exowi du................ On ma swoje życie, swoją kobietę z którą może chce założyć nowy dom.Codziennie dzwonisz i streszczasz ile niunia zjadła marchewki, pretensja o świeczki dla nowej znajomej, pretensja bo nie pobiegł po części tylko jadł kolację ? A kto miał stłuczkę, kto jeżdzi autem ?

        DAJ FACETOWI ŻYĆ. ON JEST WOOOOOOOOOOOOLNY I MA NOWĄ ZNAJOMĄ !!!

        Dziecko jest ważne ale akurat nie dziecko zabiega o tatusia ale ty o chłopa.
        • triss_merigold6 Re: o jesu 30.01.13, 10:54
          Brawa dla tej pani za trafne ujęcie problemu! smile
          • a-ronka Re: o jesu 30.01.13, 11:09
            dziękujętongue_out
          • darby.shaw Re: o jesu 30.01.13, 12:22
            oj, nie bałdzo, nie bałdzo udał sie komentarz.
            trudna sztuka czytania (ze zrozumieniem, buhahaha) się kłania.
            ani ona-autora wątka ani pan nie są jeszcze wolni.
        • lineczkaa Re: o jesu 30.01.13, 11:16
          a-ronka napisała:

          > ..............Ojciec jest obecny w naszym rozmowach kazdegoi dnia, jest zaprasz
          > any do nas domu, moze przyjsc kiedy i na ile chce, wszystkie decyzje konsultuje
          > z nim, o kazdej sprawie dotyczacej corki jest informowany, wlasciwie codzie
          > nnie jest krotka rozmowa przez telefon czy sms, inicjowana przeze mnie glownie.
          > ..............................

          >
          > Kobieto,znajdz chłopa,dopchnij się i nie zawracaj exowi du................ On m
          > a swoje życie, swoją kobietę z którą może chce założyć nowy dom.Codziennie dzwo
          > nisz i streszczasz ile niunia zjadła marchewki, pretensja o świeczki dla nowej
          > znajomej, pretensja bo nie pobiegł po części tylko jadł kolację ? A kto miał st
          > łuczkę, kto jeżdzi autem ?
          >
          > DAJ FACETOWI ŻYĆ. ON JEST WOOOOOOOOOOOOLNY I MA NOWĄ ZNAJOMĄ !!!
          >
          > Dziecko jest ważne ale akurat nie dziecko zabiega o tatusia ale ty o chłopa.

          cudo! big_grin
      • lineczkaa Re: Czy mialam prawo sie wnerwic, czy przesadzam? 30.01.13, 11:15
        aagnes napisał:


        > pan okazuje sie byc sukinsynem bez serca, empatii i chodzi mu tylko i wylacznie
        > o siebie (jak to u wiekszosci facetow zreszta bywa),

        sugerując się Twoim tokiem rozumowania... większość kobiet to histeryczki, którym się wydaje, że jak raz facetowi zrobiły lodzika, to on już jest ich na wieki wieków tongue_out

        >dziwie sie tym "madrym"
        > z tego watku, co tak pana rozumieja, same byscie chodzily po scianach w takim p
        > rzypadku, a tutaj wielkie hasla - ze pan ma prawo, ze dziecko moze se zabierac
        > gdzie chce - otoz - NIE, pan nie ma prawa i nie moze se zabierac dziecka. jest
        > idiota i autorka watku powinna jasno i wyraznie mu to powiedziec, stawiajac ost
        > re ultimatum, w zyciu nie jest tak, ze mozna robic to na co ma sie ochote, nie
        > wiecie o tym?? coz, chyba wlasnie nie wiecie.

        no cóż, jeśli ojciec dziecka nie jest pozbawiony praw rodzicielskich, to nawet największa pieniaczka, może co najwyżej opluć lustro podczas domowych prób przeforsowania swej jedynie słusznej racji. Jak czytam takie dziewczęta jak ty, to od razu mam przed oczami obraz zawistnej byłej żony mówiącej: nie dam Ci dzisiaj dziecka, bo ma katarek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja