Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareagowały?

30.01.13, 08:36
Waham się przed poczynieniem pewnych kroków, bo nie wiem jak zostanę odebrana.

Po wielu długich poszukiwaniach i pomocy od różnych ludzi udało mi się znaleźć namiary na rodzinę ze strony mojego ojca. Moja babcia i mój dziadek rozwiedli się, jak ojciec był młody i dziadek stracił całkowicie zainteresowanie swoim synem. Próby posklejania tego nie udały się. Wiem, że dziadek miał braci, wiem że bracia mieli dzieci, a te dzieci mają swoje dzieci w moim wieku (plus minus kilka lat). Mam namiary na kilkoro z nich (fejsbuk - dziękuję smile ). Interesuje mnie przeszłość mojej rodziny, historie na temat pradziadków - wiem, że ci młodzi mogą sporo wiedzieć. Ja nie wiem nic, nie mam żadnych pamiątek po nich, niczego. Myślałam o tym, żeby napisać wiadomość kim jestem (nie wiem, czy oni w ogóle wiedzą, że istnieję) i dlaczego piszę. Głupie to?

Jest i też druga strona, od mojej babci. Babci brat zmarł młodo, ale zdążył spłodzić troje dzieci. Te dzieci mają dzieci, też mam namiary na kilkoro, tym razem tylko adresowe, więc w grę wchodzi napisanie listu normalnego. Tym razem ja mam do opowiedzenia bardzo ciekawe rzeczy o naszej wspólnej rodzinie. Wiem, ze oni na pewno nie wiedzą o tym nic. Są to różne historie wojenne, info gdzie jest grób naszych pradziadków. Część naszej rodziny leży na Powązkach i oni nie mają o tym pojęcia - może chodzą tam na spacery i nie wiedzą, że mijają "swoich".

Jak byście zareagowały na taki kontakt? Ciekawością? Niechęcią? Odpowiedzią a'la Triss?
Napisanie nic mnie nie kosztuje, a jednak jakoś się boję trochę, że ktoś mnie potraktuje z buta uncertain
    • nabakier Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 08:40
      Nic nie tracisz przecież smile Nie odebrałbym źle takiego kontaktu. Choć oczywiście nie liczyłabym na wiele, bo nie uważam więzów rodzinnych (tego szczebla) za szczególnie ważne. W każdym razie nie bardziej, niż przyjacielskie. Tytuł krwi to niewielki tytuł.
      Ale spróbować możesz.
    • aneta-skarpeta Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 08:41
      spróbuj
      nie nachalnie. po prostu napisz dl każdego z nich i czekaj

      będązainteresowani, to odpowiedzą, nie będą? trzeba się z tym pogodzic

      ale daj światu szansewink
      • dzidka-dwa Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 08:51
        oczywiście, że się kontaktuj. Kto wie, może z tego coś ciekawego się narodzi. Kilka lat temu gdy pojawił się potral nasza-klasa, znalazłam tam moich dwóch braci przyrodnich. Ojciec zostawił moją mamę, założył drugą rodzinę a tamci nic nie wiedzieli o moim istnieniu. Ja z nim kontakt miałam sporadyczny, wiedziałam że mam braci o kilka lat młodszych. Ojciec zmarł, gdy byłam na studiach, dowiedziałam się po czasie, nikt mnie nie zawiadomił bo nikt o mnie nie wiedział. Dowiedzieli się dopiero na sprawie spadkowej. Kompletnie mnie zignorowali. Chłopcy byli wówczas nieletni. I po kilku latach znalazłam ich na naszej klasie, to już dorośli faceci, pomyślałam że może będą chcieli się spotkać, poznać mnie. Nie było odzewu, niestety. Czyli nie chcą mnie znać. Ale ty próbuj, nic nie tracisz.
        • ardzuna Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 13:13
          Odezwij się. Mam za sobą ileś takich akcji (ja inicjowałam) z dalszą rodziną i zawsze przyjęcie było bardzo serdeczne włącznie z zapraszaniem do siebie osoby kompletnie sobie jeszcze dzień wcześniej nie znanej. Od tego czasu odnowiły się więzy rodzinne i jest bardzo bardzo sympatycznie. Im większą się ma rodzinę tym większa szansa na dawanie i udzielanie sobie wsparcia rodzinnego a także na zdrową rodzinną atmosferę bo nie jest się ograniczonym do kilku osób.
    • taka-sobie-mysz Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 08:56
      Ja bym zareagowała bardzo pozytywnie gdybym otrzymała informację od ciebie taką informację.

      Tylko, że ja jestem ciekawa historii mojej rodziny, czasem jak oglądam stare zdjęcia, to czuję aż ciarki na plecach na myśl, że ci ludzie kiedyś byli młodzi, mieli swoje marzenia, pragnienia, zastanawiam się, co myśleli...
    • chipsi Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 08:58
      Odpowiem jako osobnik nieco doświadczony w tym względzie tongue_out
      Nie miałam nigdy odwagi by szukać rodziny "po ludziach" więc NK okazało się zbawieniem. Moja mama była adoptowana więc gdy założyłyśmy jej konto szybko odezwała się do niej siostra, która okazało się że mieszka z ich biologiczna matką, tak się poznały. Potem odezwała się jej kuzynka, która bardzo dużo opowiedziała mamie o jej krewnych. Nie ze wszystkimi utrzymujemy kontakt, mama nie chce z pewnych względów ale i nikogo nie potraktowała z buta. Przeciwnie, cieszy się że poznała tych ludzi. Mój mąż szuka rodziny dziadka ale bezskutecznie. Za to ja znalazłam przyrodniego brata męża na NK. Nawet nie wiedział że ma rodzeństwo. Do dziś utrzymujemy bliskie relacje.
      Tak więc pisz śmiało, to nie telefon że rzucą słuchawką smile Mają czas na przemyślaną odpowiedź. W najgorszym wypadku Cie zignorują (chociaż tu też możesz dalej próbować).
    • agata_abbott Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 09:02
      Zareagowałabym bardzo pozytywniesmile
      Jak byłam mała, to odezwała się do mojej rodziny daleka kuzynka ojca (a w zasadzie żona kuzynasmile) - szukała informacji na temat przodków, kompletowała drzewo genealogiczne. Przysłała taki właśnie tradycyjny, papierowy listsmile Mama zaprosiła ją do nas, pożyczyła kilka starych zdjęć itd. Ciotka i jej rodzina, mimo urywanego kontaktu, została później zaproszona na komunię brata (na jego wyraźną prośbę, tak się składa, że tamta rodzina nazywała się tak samo jak my, a nazwisko rzadkie, dla brata to było wtedy ważnesmile), my - na ślub jej syna i później oni - na mój ślubsmile Tak więc kontakt został nie tylko nawiązany, ale też podtrzymany i był kontynuowany przez wiele latsmile
    • default Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 09:04
      Jak najbardziej skontaktuj się.
      W mojej rodzinie ostatnio było spotkanie z kompletnie dotychczas nieznaną nam "gałęzią rodu", odnalezioną dzięki upartym poszukiwaniom korzeni przez jedną z naszych kuzynek. Ona akurat ma kompletnego świra na tym punkcie, ale odkopała masę szalenie ciekawych faktów z życia naszych przodków. I chociaż mnie osobiście nie chciałoby się odwalać tej całej "pracy wykopaliskowej", to bardzo chętnie zapoznałam się z jej wynikami. Ci "nowi" w rodzinie także, spotkanie było bardzo przyjemne, nie wiem czy kontakty będą utrzymywane, ale fajnie że już teraz wiemy o sobie nawzajem i poszerzyliśmy znacznie wiedzę o historii naszej rodziny.
    • guderianka Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 09:08
      Ja bym zareagowała z sympatią. Dzieci (kolejne pokolenia)nie powinny byc karane za błędy swych dziadów. Mogą się z tego wywiązac fajne znajomości i relacje wink
    • bri Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 09:31
      Zareagowałabym przyjaźnie i starała się w miarę możliwości pomóc.
      • wioskowy_glupek Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 10:01
        Ja bym się ucieszyła wink
    • eilian Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 09:57
      Ja bym zareagowała pozytywnie, ale z mojego doświadczenia wynika, że nie należy liczyć na wiele. Odnoszę wrażenie, że ludzie są teraz baaardzo skupieni na swoich sprawach, trudno się z resztą dziwić, czy tym bardziej mieć pretensje. Przyznam, że ja sama też odpuściłam kontakty z dalszą rodziną, zwłaszcza, że mieszkam daleko a nie chciało mi się starać za dwie strony. Trochę szkoda, że tak jest, chociaż w sumie... to, że jest się z kimś w jakiejś tam linii spokrewnionym nie znaczy, że będziemy mieć wspólny język.
    • d.d.00 Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 10:08
      Bardzo fajny pomysł! Lubię takie rodzinne historię i ta druga strona też jakimiś Cię uraczy smile
    • triss_merigold6 Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 10:30
      Zareagowałabym bez szczególnego zainteresowania, ale bez spławienia. Natychmiastowe spławienie nie dotyczyło nieznanej osoby z dalekiej rodziny tylko dawnego chwilowego amanta. Udzieliłabym informacji gdybym je posiadała, ale kompletnie bez ciśnienia na spotkanie czy próby budowania jakiejś zażyłości.
    • sofi75 Ja sprobowalam 30.01.13, 11:07
      jakies 20 lat temu smile i tak sie zaczela moja przygoda z genealogia.

      Przy czym ja nawet nie do rodziny wyslalam tego meila, tylko po prostu do paruset osob o tym samym nazwisku w kilku krajach swiata, gdzie podejrzewalam, ze moga mieszkac.
      Przy czym nazwisko mam baaaardzo rzadkie, bo niepolskie (w PL zaledwie okolo 100 osob je nosi, wiec pewnie wszyscy sa spokrewnieni).

      Nie pamietam, zebym dostala jakies agresywne odpowiedzi. Bylo z pewnoscia kilka "raczej nie mamy z ta rodzina nic wspolnego i prosimy o nieprzysylanie tego typu meili w przyszlosci, bo i tak nie jestesmy w stanie pomoc".

      Ale nawiazalam tez kilka cennych kontaktow z ludmi, ktorzy probowali odgrzebac rodzinne historie w roznych zakatkach swiata.

      Na tej podstawie:
      - odnalazlam rodzine na dwoch roznych kontynentach
      - zbudowalam drzewo, ktore sklada sie teraz z okolo 1000 osob
      - szukam dalej - jestem juz w okresie 1780-1820 i tu zaczynaja sie schody, bo brakuje dokumentacji
      - uslyszalam i poskladalam do kupy mnostwo historii rodzinnych

      Moim zdaniem warto
      • 77kunda Re: Ja sprobowalam 30.01.13, 11:33
        Ja przez NK dostałam wiadomość ale niestety nie dotyczyła mojej rodziny, imiona pradziadków sęe nie zgadzały, odpisałam, ale gdyby to faktycznie była część rodziny to byłoby mi bardzo miło
    • to_ja_tola Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 11:46
      na prawdę na Powązki chodzi się na spacery???
      • ardzuna Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 13:19
        A byłas kiedyś w ogóle na Powązkach? Co za dziwne pytanie. Widziałaś zdjęcia Powązek? Są daleko od zwyczajowych tras spacerowych ale jest tam tak pięknie że spokojnie można pójść na spacer.
        A na Père-Lachaise też wybierasz się tylko na czyjś pogrzeb?
      • kikimora78 Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 13:28
        No ba! Ja co prawda nie na powązki, ale chodziłam na spacer na cmentarz z wózkiem, jak mała spała. Cmentarz jest przy parku, ale w porównaniu z parkiem była tam cisza: bez szczekających psów, krzyczących wycieczek przedszkolnych i chichoczących wycieczek gimnazjalnych i cyganów z harmoszkami i tamburynami.

        I żeby nie było - z zasady nie mam nic przeciwko psom, przedszkolakom, gimnazjalistom i cyganom z harmoszkami i tamburynami, ale jak Wandeczka zasnęła to wolałam, żeby pospała jak najdłużej.
    • eliszka25 Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 13:23
      ja bym zareagowala pozytywnie, pewnie nawet bym sie ucieszyla. jak bylam w podstawowce, moj wujek pojechal do pracy do moskwy i odnalazl "zapomniana" rodzine w rosji (moja mama urodzila sie na bialorusi). zostal przyjety bardzo przyjaznie, kilka rodzin odwiedzil, kilka rodzin odwiedzilo nas w polsce. po kilku latach kontakt sie wlasciwie urwal, ale przynajmniej poznalismy nasza rodzine i z pewnoscia nikt tego nie zaluje.

      jednak mozesz sie spotkac tez z inna reakcja. moj tesc kilka lat temu dowiedzial sie, ze ma przyrodniego brata. ten brat chcial nawiazac kontakt, ale tesc stwierdzil kategorycznie, ze nie chce go znac. nie mam pojecia dlaczego, bo przeciez sam brat nie jest winny temu, ze istnieje, ale ludzie sa rozni.

      ja bym na twoim miejscu zaryzykowala. najwyzej sie nie odezwa, albo dadza do zrozumienia, ze nie chca miec z toba nic wspolnego. przeciez i tak ich nie znasz, wiec chyba nie bedziesz sie taka reakcja przejmowala, prawda?
    • aga90210 Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 13:35
      Nie miałabym nic przeciwko kontaktowi. Natomiast jesli pytania dotyczyłyby tej częsci mojej rodziny, której nie znoszę i sie nią nie interesuję pwiedzialabym po prostu, że nie mam tymi kontaktu i tyle.
    • messa-lina Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 18:15
      Spróbuj, to nic nie kosztuje, może wiele ciekawych rzeczy z tego wyniknąć. Nawet jeśli, w którymś momencie coś nie zaskoczy, nie sprowadzaj tego do rangi wielkiego problemu.
      Z własnych doświadczeń: wieki temu wink, gdy nie było internetu a ja byłam powabną nastolatką - dzwonek do drzwi, za drzwiami nieznany dotąd, "ponoć" przyrodni brat ojca z żoną. Wujek okazał się być prawdziwym wujkiem, luka w drzewie genealogicznym uzupełniona, kontakty utrzymujemy do dziś, mimo, że mieszkamy na dwóch przeciwległych krańcach Polski. W ostatnie wakacje byłam u nich z mężem i córką.
    • cherry.coke Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 30.01.13, 20:09
      Pisz smialo moim zdaniem. My kiedys bylismy na wycieczce na Roztoczu (jak mialam moze z dziesiec lat) i mojemu ojcu sie przypomnialo, ze z okolicznej wsi pochodzil pradziadek. Po wojnie chyba nawet tam nigdy nie byl, znalazl sie na Ziemiach Odzyskanych. Udalismy sie do owej wsi, po dwoch pytaniach trafilismy do domu jakiejs rodziny, zdaje sie, ze potomkow brata pradziadka. Kompletna zaskoczka. A tymczasem przyjeli nas bardzo milo, pogadalismy pare godzin, zrobilismy zdjecia, wymienili adresy i pozegnalismy sie. Mile wspomnienie.
    • dorotakatarzyna Re: Kontakty z dalszą rodziną- jak byście zareago 31.01.13, 10:52
      Spróbowac zawsze można. Ale niekoniecznie inni będą zainteresowani. Większość woli żyć w nieświadomości. Młodzież nie zna historii rodziny, więc ci nie pomogą, starsi mogą już nie żyć.

      U nas była podobna historia.
      Mój ojciec nie znał swojego ojca - nie znał nawet imienia i nazwiska, babcia trzymała wszystko w tajemnicy. Miałyśmy pewne podejrzenia, jedno bardzo stare zdjęcie, jedno nazwisko, miejscowość. Podjęłyśmy z siostrą "śledztwo". Pojechałyśmy do miejscowości, gdzie tata się urodził, i jakimś przedziwnym zbiegiem okoliczności znalazłyśmy się u córki jego chrzestnego. Ta zaprowadziła nas do pewnej staruszki, która wiedziała wszystko. No cóż, prawda nami wstrząsnęła głęboko, nie tego się spodziewałyśmy. Ale odwiedziłyśmy grób pradziadka. zobaczyłyśmy dom, w którym ojciec przyszedł na świat... No i poprzez internet postanowiłam nawiązać kontakt z tamtą rodziną - rodziną ojca mojego ojca. Najpierw przez wnuczkę, potem dała mi namiary na brata tego dziadka. Spotkałam się znim, opowiedziałmi wszystko co wiedział o przodkach i dziadku - a długi dramatyczny film by z tego wyszedł. Od Lwowa, wywózki dzieci do Niemiec, śmierci matki , przez AK i Powstanie Warszawskie, zakatowanie ojca przez nasze wspaniałe władze za udział w AK, tułaczkę dzieci po różnych domach dziecka... Dużo tego było. Więc ja historię poznałam i jestem z tego zadowolona.
      Niestety, tamta rodzina zadowolona nie była - chyba każdy przeżyłby szok dowiadując się, że jego ojciec mając 17 lat miał syna, i nigdy nawet o nim nie wspomniał. Nie spotkaliśmy się.
      Mój ojciec wysłuchał tych wszystkich rewelacji, ale rodziny poznać nie chciał. Wie, że są - ale znać ich nie chce, chociaż to jego bracia i siostry.

      Więc próbuj, ale zalecam ostrożność wink Aha, i okazało się, że to ja miałam jedyną pamiątkę! To stare zdjęcie było jedynym zdjęciem ojca (mojego pradziadka) dla tego pana, był bardzo wdzięczny za kopię.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja