logi.nek
30.01.13, 21:25
Nie wiem czy nie przesadzam. Moja córka chodzi do szóstej klasy. Jest zdolna. Do czwartej klasy właściwie się nie uczyła a na koniec czwartej miała świadectwo z paskiem. Wczeniej bardzo chwalona przez wychowawczynię jako jedna z najlepszych w klasie. W piątej uczyła się, jednak niezbyt dużo. Na koniec zabrakło jej jednej piątki do świadectwa z paskiem. W szóstej na początku złapała parę trój i zaczęła uczyć się jak się za nią wzięłam i zaczęłam odpytywać. Niestety pomimo piątek ze sprawdzianów itp. nie udało się nadrobić i ma na półrocze 5 piątek i 5 czwórek. Chciałam aby poszła do dobrego prywatnego gimnazjum, w którym jest wysoki poziom i bardzo dobre opinie. Chcę też aby tam poszła ponieważ miejskie gimnazjum w naszym mieście ma bardzo zła opinię w przeciwieństwie do tego prywatnego. W tym gimnazjum należy przedłożyć świadectwo z piątej klasy i pierwszego półrocza szóstej oraz osiągnięcia z konkrsów. I tu znowu problem, bo ona nie chce brać udziału w konkursach. Bardzo dobrze umie matematykę ale na konkursy - nie. W tym roku z moją namową zgłosiła się jednak do konkursu i weźmie udział Jestem zła na córkę za brak chęci do nauki. Całymi dniami siedziałaby w internecie a lekcje odwalała jak najszybciej. Wychowawca także stwierdził, że gdyby chciała miałaby same piątki tylko za mało się uczy. Zabroniłam jej jutrzejszego wyjścia z koleżankami i powiedziałam, że ma się uczyć. A może powinnam się cieszyć, że nie ma problemów z nauką i np. samych trój? Jedna ze znajomych tak uważa, ponieważ jej córka nie daje rady osiągnąć średniej 4.