kasiek76
31.01.13, 09:54
Tak na fali wątku o pracy w młodym dynamicznym zespole naszła mnie taka oto refleksja: niedawno miałam przyjemność (?) odbycia rozmowy w sprawie pracy, gdzie oferowano wynagrodzenie prowizyjne na zasadzie umowy o współpracy (czytaj: żadnych świadczeń ze strony pracodawcy) i mglistą możliwość kontynuacji tejże współpracy po okresie próbnym (jesli będą "wyniki"). Ale był jeden szkopuł: otóż podczas rozmowy okazało się, że aby tę współpracę w ogóle rozpocząć, należało przejść obowiązkowe szkolenie, za które sama miałam sobie zapłacić kilkaset złotych, a które miało mnie wdrożyć w ową pracę i za które dawano dyplomik...
Nie ukrywam, że wk..łam się i za współpracę grzecznie podziękowałam, ale zaczęłam się póżniej zastanawiać, czy to może ja jakaś nieżyciowa jestem i może szkolenia płatne przez pracownika przed rozpoczęciem pracy stają się teraz normą? Macie podobne doświadczenia?