mnb0
31.01.13, 13:12
Tak sobie czytam w roznych watkach takie kwiatki:
"Nieraz mi się wydaje, że zrezygnowałabym [z pracy], ale gdy byłam przez rok w domu ( urlop zdrowotny) to myslałam, że wpadnę w depresję. Chyba żle bym się czuła, taka mniej warta"
"Niedługo minie rok... a ja nadal bez pracy. Czuje się taka bezwartościowa i nieprzydatna"
"oferta może jest kiepska [praca stojąca, na 2 zmiany, płaca najniższa krajowa, musiałaby o 4 rano wyjechać z domu] ale miałaby pracę i wynagrodzenie (a ja od siebie dodam, ze także składki emerytalne i linijkę w cv a także ten cholerny szacunek w społeczeństwie).
I sie zastanawiam, czy serio uzalezniacie wartosc innych ludzi od tego czy maja prace? I czy w okreslaniu tej wartosci liczy sie wysokosc wynagrodzenia czy ilosc wysiedzianych dupogodzin?
Zadanie:
Uszereguj panie od najmniej do najwiecej wartej:
a) Mariola - siedzi w domu, pieniadze ma z wynajmu nieruchomosci
b) Sylwia - pracuje na kasie za najnizsza krajowa
c) Stefa - siedzi w domu z dwojka malych dzieci (1 i 3 lata)
d) Beata - niepelnosprawna, siedzi w domu
c) Magda - pracuje 12 godzin dziennie na kierowniczym stanowisku, zarabia kokosy