default
01.02.13, 08:17
Gryzę się i zamartwiam, rozważam za i przeciw, odwlekam, potem tego żałuję i znów szukam ... I tak od ponad pół roku. W końcu w zeszłym tygodniu podjęłam - jak mi się wydaje - stanowczą, ostateczną decyzję i jeśli dzisiejsze spotkanie w wybranej placówce pójdzie po mojej myśli, to zacznę szykować przeprowadzkę.
Niby wiem, że to dla jej dobra, że to najlepsze co mogę dla niej zrobić, a jednak ciągle czuję się źle, mam obawy, wątpliwości, wyobrażam sobie różne scenariusze, chcę jak najlepiej jej wszystko przedstawić, a tak naprawdę to nie wiem jak ona to odbiera i to mnie dręczy najbardziej.
Okropna decyzja, okropne położenie. Chociaż przekonuję siebie, że w moim myśleniu pokutuje głupi streotyp "oddawania do przytułku", że w rzeczywistości poprawię standard życia mamy a nie pogorszę (taką mam nadzieję!), to jednak łatwo nie jest.
Tak się chciałam Wam pożalić, bo nie bardzo mam komu