niechęć do teściowej, reguła?

16.07.04, 13:23
hej drogie mężatki, mamy i nie tylko, mam do was pytanko, które dręczy mnie od
jakiegoś czasu, z wykształcenia jestem psychologiem, ale to wcale nie pomoga
rozwiązac mojego dylematu: skąd się bierze niechęć do teściowej? moja teściowa
jest obiektywnie rzecz biorąc super, ale odkąd została teściową a nie mamą
mojego chłopaka coś się popsuło w moim podejściu do niej, zwłaszcza odkąd
zostałam mamą a ona babcią, bardzo mi doskwiera to uczucia, staram sie z nim
walczyc, ale to trudne. jakiś przykład? prosze bardzo np w dniu wypisu ze
szpitala mnie i dzidziusia zadzwoniła, że już się do nas wybiera, a ja tak
bardzo chciałam być sama z rodzinką i wylizywac rany po porodzie, mam wiele
takich przykładów, ale nie o to mi tu chodzi, dziewczyny co WY MYŚLICIE?
    • beata32 Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 13:58
      Bardzo lubię i szanuję moją teściową, bardzo nam pomaga z dziećmi i w domu nie
      ingeruje w nasze sprawy liczy się z naszym zdaniem czy stosuje do naszych
      poglądów dotyczących wychowania. Napewno nie jest mi tak bliska jak matka ale z
      całą pewnością nie czujędo niej niechęci. Więc może nie jestem dobrym
      przykładem, żeby tu głos zabierać.

      Pozdrawiam
    • domali Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 14:16
      No ja tak jak beata32 - mam świetną teściową, zaufaną, życzliwą.
      CZyli jestem kolejnym przykładem, że teściowa to nie jest 'zło konieczne'.
    • betif Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 14:31
      ja jestem kolejnym, w tym poście, wyjątkiem smile Mam fajną teściową i absolutnie
      nie czuję do niej niechęci. Może po części wynika to z faktu, że mieszka bardzo
      daleko i widujemy się ok 2 razy w roku.
    • wieczna-gosia Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 14:35
      mam fajna tesciowa wink))
    • kruszynka301 Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 14:36
      Moja teściowa stwierdziła, że jestem do niej bardzo podobnawink)) I to psychicznie i fizycznie - to był komplement. Bardzo się lubimy, traktuje mnie jak koleżankę, a nie jak synową.

      Natomiast moja pierwsza teściowa była najbardziej fałszywą kobietą, jaką znałam - przy mnie nie zosatwiała suchej nitki na drugiej synowej, jej mówiła podobne rzeczy o mnie - nie wiedziała, że później obie się "wymieniamy" jej rewelacjamiwink))
    • mysz78 Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 14:45
      moja właśnie przyjechała pomóc przy Małym, bo mąż na dyżurze do jutra rana. zawsze mogę na Nią liczyć, wiele razy przyjeżdżała, jak nie dawałam sobie rady, teraz my jeździmy do Niej na weekendy, pooddychać swieżym powietrzem. a że do niczego się nie wtrąca, niczego nie komentuje i nie wypowiada się niepytana, w przeciwieństwie do mojej Mamy sad to wolę Ją właśnie prosić o pomoc.
    • mackowy4 Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 14:52
      Sama zastanawiam się czesto skąd bierze się ta niechęć do matek naszych mężów.
      Część winy niewątpliwie przypisałabym nam samym. Myślę, że bardzo ciężko jest
      nam zaakceptować fakt, że nasz mąż kocha jeszcze jedną kobietę, że liczy się z
      jej zdaniem. Jesteśmy zazdrosne o czas, który poświęca "tej drugiej", bo chcemy
      być w życiu naszych mążów jedyne, a tak nie jest.
      Winą należy częściowo obarczyć też nasze teściowe: chcą utrzymać pozycję tej
      jedynej, najważniejszej w życiu syna, wobec czego często wtrącają się w jego
      życie małżeńskie, nieproszone próbują udzielać rad dotyczących terminu wyjazdu
      na wakacje, koloru ścian i wychowywania dzieci. Wytykają nam błędy, pouczają,
      próbują powiedzieć, co jest dla nas lepsze, wchodzą bez pukania do naszego
      pokoju, zaglądają nam do szafek kuchennych, złośliwie komentują nasz styl
      ubierania, dają do zrozumienia, że "naprawdę nie wiedzą co ... (tu wpisać imię
      męża)w nas widział, bo on lubi szczuplejsze/bardziej przy kości/
      brunetki/rude/brunetki/niskie/ wysokie" itd.
      Winą za niechęć na linii synowa-teściowa obarczam też naszych mężów, ponieważ
      często ciężko im przeciąć pępowinę łączącą ich z matką, przyznać, że ich
      rodzice nie są ideałami, popełniają masę błędów i często gadają głupoty.
      • nicol.lublin Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 15:05
        ja nie za bardzo lubię moją teściową, ale to trwa odkąd ją poznałam, a nie od
        ślubu, więc to chyba nie o to chodzi. po prostu jest dziwna i mój mąż też
        czasem się na nią irytuje. natomiast moją mamę uwielbia i tu też reguła się nie
        potwierdza.
    • agawka2 Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 15:23
      hej to znowu ja-autorka listu, tak sobie myślę, że coś na rzeczy w moim
      przypadku ma urodzenie przeze mnie dziecka, muszę się nad tym głębiej
      zastanowić, odkąd zaszłam w ciążę i urodziłam zaczęła się ta "niechęć", poza tym
      mój mąż jest rodzynkiem wśród gromady niezamężnych i bezdzietnych sióstr, a
      teściowa schorowaną wdową, rozpaczliwie pragnacą wnuka.......... już sama nie
      wiem co myśleć o tym wszystkim, postaram się zmienić swoje nastawienie, chociaż
      nie jest to łatwe
      pozdrowionka
      • ma_ksia.24 Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 17:09
        agawka2 napisała:

        > hej to znowu ja-autorka listu, tak sobie myślę, że coś na rzeczy w moim
        > przypadku ma urodzenie przeze mnie dziecka, muszę się nad tym głębiej
        > zastanowić, odkąd zaszłam w ciążę i urodziłam zaczęła się ta "niechęć"

        Wiesz co Agawka,
        U mnie zaobserwowałam podobną rzecz tzn. pewne zmiany w myśleniu (niezbyt
        pozytywne) i też zastanawiam się czy nie jest to spowodowane jakąś grą hormonów.
        Przed ciążą tego nie było.......dobrze byłoby spytać jakiegoś specjalistę, co
        TY na to?
        • ma_ksia.24 Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 17:48
          chcę jeszcze dodać,że za teściową nie przepadam, ponieważ jest osobą z
          gatunku "Ja wiem lepiej".....a swoją drogą to trochę mi jej żal,że jest taka
          niedowartościowana, może miała za mało miłosći?
        • ampat Re: niechęć do teściowej, reguła? 19.07.04, 09:36
          Ja też odczuwam coś podobnego - po urodzeniu synka zmniejszyła mi się
          drastycznie tolerancja na teściową (skądinąd bardzo fajną kobietę). Sztywnieję
          na samą myśl, że dotyka mojego dziecko, z podtekstem - na pewno coś mu zrobi. O
          ile do swojej mamy mam 100% zaufanie, mogę zostawić jej dziecko i wyjść z domu,
          o tyle teściowej muszę cały czas patrzeć na ręce.
          Zdaję sobie sprawę, że to obsesja i zaciskam zęby, żeby za dużo nie powiedzieć.
          Ale podobno nie jest to nic nietypowego - zdarza się wielu młodym mamom, więc
          nie przesadzałabym ze specjalistą.
          Jezeli zależy nam na dobrych stosunkach z rodziną męża to musimy chyba
          troche "dać na luz", przeczekać - może przejdzie. Ale bez wyrzutów sumienia -
          to nasze dzieci, my jesteśmy za nie dopowiedzialne i mamy prawo ustalać zasady
          Pozdrawiam
      • grzalka Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 17:15
        Czuje niechec. Co wiecej, jak sie glebiej zastanowie, to mnie tesciowa
        denerwuje sama swoja obecnoscia, ale obiektywnie nie mam powodu, zeby tak bylo.
        Tez mnie ten fenomen zastanawial...ale u mnie urodzenie dziecka nic nie
        zmienilo, jak bylo, tak jest. Nastawienia zmienic mi sie nie udalo, mimo
        licznych prob sad(
        • kocianna Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 22:50
          Ja na początku byłam swoją teściową zachwycona. Nadal jest fajna, ale... A
          najwięcej tych "ale" jest odkąd zaszłam w ciążę. Teściówka jest nadopiekuńcza
          (delikatnie rzecz ujmując) z jednej strony, a z drugiej wcale się chyba nie
          cieszy z wnuka w drodze. Dziś na przykład zaproponowała, żebyśmy się wybrały do
          Łodzi na zakupy niemowlęce (z Warszawy), ale chwilkę później stwierdziła, że
          ona się boi ze mną jechać (komfortowym samochodem), bo jeszcze coś mi się
          stanie - a ja jeżdżę pociagami po całej Polsce i jakoś jej to nie przekonuje.
          Ale najbardziej boję się, co będzie po porodzie - mąż był wychowywany
          dokładnie "jak w książce pisze", z karmieniem co do minuty i w sterylnych
          warunkach - teraz ma nerwicę żołądka i astmę. A ja jestem bałaganiara i mam dwa
          koty i luzackie podejście do własnego zdrowia (może dlatego, że nigdy nie
          choruję). Nie wyobrażam sobie zetknięcia tych dwóch postaw.
    • erinaceus Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 23:17
      A u mnie jak u Grzałki - teoretycznie teściowa nie jest złą kobieta, ale mnie
      irytuje - tak po prostu. Fakt, ze jesteśmy z dwóch zupełnie innych swiatów
      łumaczy wiele,ale nie do końca o to chodzi. U nas chyba poczatki były kiepskie -
      ja się nie spodobałam, bo jestem od meza dużo młodsza i "wyniosła
      warszawaianka", co ma własne zdanie i nie chce: a. wesela do rana, b.
      niedzielnych obiadków z tesciami co tydzień, c.opowiadać ze szczególami na co
      choruje i co jej robili w szpitalu, d. słuchać rad teściowej, e. uprawiać ziemi
      na działce itd,itp. A najgorsze, ze nie chce mówić mamo do tesciowej (zgroza!).
      Fakt, ze nie mam już rodziców dla teściów chyba niewiele znaczy - po śmierci
      Mamy usłyszałam (3 mieś przed slubem) - takie jest życie, musimy zapomnieć i
      iśc dalej). I tu jest chyba pies pogrzebany - oni nigdy nie zastąpią mi
      Rodziców, a pewnie myśeli, ze bede się do nich granąć.
      Rację mają też inne forumowiczki - chyba każda z nas w jakiś sposób jest
      zazdrosna o uczucia męża domatki i czas jej poswięcany- zwłaszcza jeżeli
      tesciowa nie chce przyjąc do wiadomości, że syn założył własną rodzinę i to ona
      jest teraz najważniejsza.
      • samumer Re: niechęć do teściowej, reguła? 19.07.04, 11:05
        czasem jak czytam posty o teściowych te in plus , jak również negatywne to
        zazdroszczę samego faktu jej posiadania.
        Ja co prawda przez 10 lat trwałam w stadle małżeńskim i teściową a jakże
        posiadałam ale tylko z nazwy, bo miała jeszcze kilkoro dzieci na wychowaniu i
        nami , a później swoim wnuczkiem /pierworodnym zresztą/ zupełnie się nie
        interesowała.
        Przyjeżdżała ok. 2 razy do roku, mój syn mówił do niej ciociu.
        Teraz , po rozwodzie też nie mam nawet przyszywanej teściowej bo rodzice mojego
        niemęża już nie żyją.
        Bardzo chętnie pojechałabym np. na obiadek do teściowej , jak sama nie ugotuję
        to nie zjem i kropka.
        Najbardziej chyba boli to, że moje dzieci nie mają żadnych dziadków /moi
        rodzice też nie żyja/.
        Ja jestem jedynaczką, niemąż z rodziny wielodzietnej ale daleko i naprawdę
        smutno mi się robi czytając , że ta wstrętna teściowa znów zrobiła dla nas
        obiad.No jak ona mogławink.
        Stweirdzam ,że życie nauczyło mnie trochę pokory i dystansu do pewnych
        spraw /jak coś mamy to nie potrafimy tego docenić, a potem czasem jest już za
        późno/.
        Koniec tych smutów , pozdrawiam ola
    • kropka.pom Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 23:27
      moja teściowa mieszka daleko.Jest dobrą kobietą i nikomu nie robi szkody.Nie
      słyszałam żeby kiedykolwiek trzymała stronę synów (ma ich5),zawsze na pierwszym
      miejscu były synowe i wnuki.Może tak ją postrzegam,bo nieczęsto ją widze.
      Gorzej jest z moją własną mamą.Zwłaszcza od urodzenie dziecka jakoś nie mogę
      znaleźć z nią wspólnego kontaktu.Irytują mnie jej rady,które brzmią jak słowa
      krytyki,jej wtrącanie się,niby niechcący itp.
    • donatta Re: niechęć do teściowej, reguła? 16.07.04, 23:33
      Moja Teściowa jest świetnasmile)
      Szkoda, że nie mieszkamy bliżej siebie (dzieli nas 50 km). Jest super dla moich
      dzieci, nie wtrąca się i w ogóle ma bardzo dobre serce - każdemu by nieba
      przychyliła. I troszczy się o mnie lepiej niż mąż smile))), że o własnych
      rodzicach już nie wspomnę.
    • jktasp Re: niechęć do teściowej, reguła? 17.07.04, 09:04
      cóż, ja swoją teściową najbardziej lubię jak ona siedzi u siebie w domuwink, miła
      ale upierdliwa baba jak nieszczęście, staram się przewidywać jej zachowania i
      odrazu im zapobiegać, np. powiedziałam, że chcemy być sami po porodzie , ale
      ona i tak, że musi sobie wolne w pracy wziąć, bo przyjedzie, więć powtórzyłam
      jej to jeszcze raz, a zaraz po porodzie mąż jej przekazał, że mały jest
      alergikiem i nie może narazie sie z nikim kontaktować bo pójdzie do
      szpitala.Wcale nie sprawia mi przyjemności takie zachowanie, ale to jedyna
      pokojowa możliwość rozwiązywania z teściową problemów, qrcze, szkoda.Pozdr.
    • koleandra Re: niechęć do teściowej, reguła? 19.07.04, 10:18
      W sumie też nie mam złej teściowej ale przeszkadza mi w niej kilka rzeczy. Ja
      wychowuję swoje dziecko w większej dyscyplinie - nie pozwalam na wszystko itp.
      Byłam u niej ostatnio. Na podwórku stała pompka od roweru i moja córka chciała
      się nią bawić koniecznie. Więc ja mówię "nie rusz, to nie jest zabawka dla
      dzieci" - nie posłuchała, więc powtarzam głośniej. Teściowa na mnie wielce
      oburzona, że krzyczę na córkę jak na piętnastolatkę. Ale to moja sprawa.
      Przyjeżdzam z mężem i dzieckiem do niej. Teściowa na działce za domem. Widzi,
      że jesteśmy ale nie przyjdzie, nie przerwie nawet pracy. Więc my idziemy, żeby
      się przywitać a ona nic - tylko "cześć" i dalej sobie pieli grządki. No niby
      dom otwarty - można sobie wejść. Ja nie wymagam, żeby mi leciała i robiła kawę,
      ale chociaż mogłaby przyjść, pogadać trochę i później sobie znów pójść jak ma
      coś pilnego do roboty.
      Ja w takiej sytuacji mam ochotę zwyczajnie zawrócić do domu...
      No nic - ponarzekałam i już.
    • tylkomama Re: niechęć do teściowej, reguła? 19.07.04, 11:37
      Mam podobny problem. Teściowa niby super. Pilnuje mi dzieci, oficjalnie sie nie
      czepia. Niestety kiedy jest większe grono wydaje mi sie,że moje dziewczynki tak
      właściwie są jej. Opowiada mi o nich jak obcej osobie. Zachowuje się jakby była
      najlepsza na świecie pod każdym względem.O matce swoje drógiej synowej potrafi
      powiedzieć "stara" co mnie najbardziej wkurzyło.
      Niewiem może to ja tak to widzę? Może to jej syn a mój mąż tak mnie nastawił bo
      na początku ciągle próbował ze mnie zrobić swoją mamę? A może to po prostu
      naprawdę zwykła reguła?
    • afkak Re: niechęć do teściowej, reguła? 19.07.04, 12:27
      Moja teściowa jest w sumie ok, nie mam z nią problemu, ale też mnie irytuje.
      Myślę, że u mnie ma to związek z tym, że w pewnym względzie "mszczę"sie za
      zachowanie mojego męża w stosunku do mojej mamy. Wiem, że nie jest idealem, ale
      każdemu człowiekowi szacunek sie należy, a mój mąż, niestety, nie okazuje go
      ani odrobiny. To mnie smuci i mimo wszystko zniechęca w jakiś sposób do
      teściowej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja