czarny_dol
05.02.13, 18:40
Tak to ja. Matka-wariatka. Nigdy do jakichś szczególnie normalnych osób nie należałam. Do tej pory ciężko mi wejść z kimkolwiek w bliższe relacje, bo się boję, że ktoś odkryje jaki ze mnie wariat i się ode mnie odwróci.
Teraz jestem mamą, niedługo podwójną. I tak sobie dzisiaj luknęłam przez okno a tam lokalna "młodzież" zakapturzona wylazła ze swych jam i zaczyna wystawać na rogach, pod klatkami. I tak sobie z przerażeniem pomyślałam, że ja nie chce żeby moje dziecko kiedykolwiek miało z tym styczność. Z tą "ciemną" stroną świata: łobuzami, oszustami, z biedą, z narkomanami, ze złymi ludźmi i tym wszystkim co złe. Bardzo tego nie chce. Boję się tego. Przeraża mnie to. Może nie brzmi to jakoś szczególnie zwariowanie, ale np. ja nawet nie mogę znieść myśli, że moje dziecko śpi w pokoju, w którym jest ferelna ściana przez którą słychać sąsiadów dosyć mocno. Zarządziłam remont i wyciszenie pokoju. Mimo, że póki co sąsiedzi przeszkadzają tylko mi.
Nie mogę znieść myśli, że moje dziecko nie żyje w idealnym świecie. Już powinnam się leczyć czy jeszcze poczekać?

W sensie co ze mnie wyrośnie jako matka? Teraz mały jest mały więc łatwo zapanować nad jego światem, żeby jednak był idealny. Ale co później?