matka-wariatka

05.02.13, 18:40
Tak to ja. Matka-wariatka. Nigdy do jakichś szczególnie normalnych osób nie należałam. Do tej pory ciężko mi wejść z kimkolwiek w bliższe relacje, bo się boję, że ktoś odkryje jaki ze mnie wariat i się ode mnie odwróci.
Teraz jestem mamą, niedługo podwójną. I tak sobie dzisiaj luknęłam przez okno a tam lokalna "młodzież" zakapturzona wylazła ze swych jam i zaczyna wystawać na rogach, pod klatkami. I tak sobie z przerażeniem pomyślałam, że ja nie chce żeby moje dziecko kiedykolwiek miało z tym styczność. Z tą "ciemną" stroną świata: łobuzami, oszustami, z biedą, z narkomanami, ze złymi ludźmi i tym wszystkim co złe. Bardzo tego nie chce. Boję się tego. Przeraża mnie to. Może nie brzmi to jakoś szczególnie zwariowanie, ale np. ja nawet nie mogę znieść myśli, że moje dziecko śpi w pokoju, w którym jest ferelna ściana przez którą słychać sąsiadów dosyć mocno. Zarządziłam remont i wyciszenie pokoju. Mimo, że póki co sąsiedzi przeszkadzają tylko mi. Nie mogę znieść myśli, że moje dziecko nie żyje w idealnym świecie. Już powinnam się leczyć czy jeszcze poczekać? smile W sensie co ze mnie wyrośnie jako matka? Teraz mały jest mały więc łatwo zapanować nad jego światem, żeby jednak był idealny. Ale co później?
    • ira_07 Re: matka-wariatka 05.02.13, 18:52
      Teraz mały jest mały więc łatwo zapanować nad
      > jego światem, żeby jednak był idealny. Ale co później?

      No właśnie, co później? Może nie panuj tak bardzo nad jego światem i nie udawaj, że jest idealnie?
    • ksionzka Re: matka-wariatka 05.02.13, 18:56
      Dla mnie to normalne. Problem będzie miała twoja synowa. Ja nią nie będę.
    • nangaparbat3 Re: matka-wariatka 05.02.13, 19:16
      Świat jest bardzo daleki od idealu i jeśli nie jesteś w stanie zaakceptowac tej wiedzy, a masz dzieci, to tak, trzeba sie leczyc.
      • carmita80 Re: matka-wariatka 05.02.13, 19:24
        Nie wiem czy musisz sie leczyc ale to co napisalas w poscie nie rokuje raczej dobrze. Az chce sie napisac wspolczuje twoim dzieciom i otoczeniu.
      • bi_scotti Re: matka-wariatka 05.02.13, 20:38
        nangaparbat3 napisała:

        > Świat jest bardzo daleki od idealu

        ... ale wciaz jest najlepszym ze swiatow smile
    • lily-evans01 Re: matka-wariatka 05.02.13, 19:33
      No, już zaczęły naskakiwać wink.
      A tak na serio, masz chyba jakiś rodzaj nerwicy.
      Myślę, że żaden normalny rodzic nie życzy swojemu dziecku kontaktu z nędzą, narkomanią, przemocą itp. I dla każdego troskliwego rodzica przyszłość dzieci jest źródłem zastanowienia. Ale u Ciebie zmartwienie z powodu czegoś, co może zdarzyć się kiedyś tam, przybiera bardzo przejaskrawioną formę.
      Świata nie uczynisz idealnym. Ale możesz nauczyć dziecko dokonywać takich wyborów, żeby widoki, które opisujesz, znało tylko z okna, a nie z autopsji. Zamiast się zamartwiać - wychowuj mądrze i na to zużywaj energię.
      • carmita80 Re: matka-wariatka 05.02.13, 19:43
        lily-evans01 napisała:


        > Świata nie uczynisz idealnym. Ale możesz nauczyć dziecko dokonywać takich wybor
        > ów, żeby widoki, które opisujesz, znało tylko z okna, a z atopsji.

        A moze slusznie sie martwi skoro dziecko ma takie widoki z okna i tak glosnych sasiadow za sciana? Wyglada na to, ze okolica w ktorej mieszkaja jest daleka od prefekcyjnej wink
        • lily-evans01 Re: matka-wariatka 05.02.13, 20:02
          A która jest perfekcyjna?
          Nade mną mieszka pani dyrektor liceum i jej małżonek pan prof. zwyczajny jednej z większych uczelni w moim mieście.
          Są większym i o wiele bardziej hałaśliwym bydłem niż pijaczek-rencista z parteru, który wydaje swoją rentę na obalanie jabola z kolegami. Tamci wiedzą, że mają być cicho, bo wspólnota może się poskarżyć i nie zakłócają spokoju.
          Nie zawsze "cudowna" okolica oznacza cudownych ludzi i wspaniałe wzorce osobowe.

          Co do hałaśliwości, mnie też ona przeszkadza, jeżeli jest ustawiczna i w porach niedozwolonych, potrafię wezwać policję na interwencję. Ale sąsiadów niestety nie da się wybrać - kiedy wynajmowałam mieszkanie na osiedlu zamkniętym, mieszkałam głównie wśród młodych imprezowiczy, którzy głośną muzyką i wrzaskami odreagowywali chyba całotygodniowy stres w pracy wink.

          W ten sposób myśląc sprawiamy, że świat staje się strasznym miejscem. A tu należy działać, a nie za wiele myśleć.
          • carmita80 Re: matka-wariatka 05.02.13, 20:10
            lily-evans01 napisała:

            > Nie zawsze "cudowna" okolica oznacza cudownych ludzi i wspaniałe wzorce osobowe

            Nie zawsze ale czesto jednak tak smile

            > Co do hałaśliwości, mnie też ona przeszkadza, jeżeli jest ustawiczna i w porach
            > niedozwolonych, potrafię wezwać policję na interwencję. Ale sąsiadów niestety
            > nie da się wybrać - kiedy wynajmowałam mieszkanie na osiedlu zamkniętym, mieszk
            > ałam głównie wśród młodych imprezowiczy, którzy głośną muzyką i wrzaskami odrea
            > gowywali chyba całotygodniowy stres w pracy wink.

            Alez sasiadow mozna sobie wybrac i wsrod poprawnych ludzi trudni o niepoprawne, uciazliwe zachowania w stosunku do innych.

            > W ten sposób myśląc sprawiamy, że świat staje się strasznym miejscem. A tu nale
            > ży działać, a nie za wiele myśleć.

            Ale w jaki sposob myslac? Mozesz dzialac, jednak zawsze nalezy myslec dzialajac. wink
            • lily-evans01 Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:32
              Cóż, moje doświadczenia z lekka przeczą temu, co głosisz.
              Mieszkałam na zamkniętym osiedlu, obecnie mieszkam w kamienicy - poziom kultury, zachowywania czystości i hałasu jest mniej więcej podobny u szarego Polaka i u młodych korpo wink. Fakt, otoczenie było bardziej zadbane, ale i w mojej kamienicy wspólnota przeprowadziła parę gruntownych remontów. Wchodzisz, patrzysz, wszystko pierwsza klasa. Szanujemy włożone w to pieniądze i jest naprawdę czysto. I wielkich, szczekających brytanów mniej niż na osiedlu, tak się trafiło wink.
              Co do wyboru sąsiadów - nierealne. Jeszcze niedawno sporo ludzi kupowało mieszkania w eleganckich apartamentowcach, by wynajmować je studentom. Obecnie sporo ludzi sprzedaje te wypasione mieszkanka za o wiele niższe ceny, że tak powiem "niższym warstwom społecznym". Nie za bardzo wyobrażam sobie tę selekcję sąsiadów - wszystko wiesz o kimś, koło kogo kupujesz domek/mieszkanie? Jakim sposobem? Promienie X w oczach, czy jak? wink.
              Jeśli sądzisz, że receptą na odgrodzenie się od bylejakości są pieniądze, też Cię niestety rozczaruję. W obawie przed wszelkimi patologiami posłałam córkę do szkoły niepublicznej. Dzieci takie same, jak wszędzie, ani lepsze, ani gorsze. Owszem, mają więcej, uprawiają więcej sportów itp. niż zapewne przeciętne dziecko, ale na tym ich nadzwyczajność się kończy. Nauczycielka skarży się na niezdyscyplinowanie i gadulstwo klasy, spora część chodzi na zajęcia wyrównawcze. Tak więc, ani geniusze, ani ladies and gentelmen. Jedna różnica - mają prawie każdą zabawkę, o której zamarzą.
              A co do myślenia - nie ma sensu zamartwiać się na zapas. Obawy nie mogą paraliżować, powinny być motorem do działania, by wychować mądrego, pewnego siebie i swoich decyzji człowieka. Wpaść w narkomanię może równie łatwo nastolatek z rejonu na Pradze Północ, jak i uczeń szkoły międzynarodowej. Wszystko jest kwestią konstrukcji psychicznej w przeważającej mierze.
              • czarny_dol Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:41
                Też mnie zastanawiają te komentarze "zmień dzielnice", "wybierz sąsiadów". Po pierwsze w jaki sposób rozwiąże to mój problem? Zmienię dzielnicę na luksusową, super bezpieczną, kupię domek, nie będzie sąsiadów za ścianą. I co? Dziecko poślę do prywatnej szkoły, będę je wozić wszędzie samochodem. Będę selekcjonować jego znajomych. I co? Tak będzie OK? No przecież o to mi właśnie chodzi, żeby tak nie robić. Ja się pytam jak pozwolić mu żyć w zwykłym szarym świecie i nie zwariować ze strachu? No jak? Jak mnie rozmowy studentów w kuchni doprowadzają do płaczu z nerwów.
                • lily-evans01 Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:51
                  Przed ciążą też tak było?
                  Czy dopiero teraz?
                  Tak czy inaczej, spróbuj PLANOWAĆ przyszłość (zamiast przed nią drżeć) i w wychowaniu wspomagać się mądrymi opiniami. Jest czas na przytulanie i jest czas na naukę samodzielności. Jest czas na obronę własnego dziecka i czas na pozwolenie mu doświadczenia konsekwencji jego czynów.
                  W wypadku mojej córki prywatna szkoła nic nie zmieniła, a jeśli już, to chyba na gorsze.
                  Z własnego doświadczenia powiem tak, że człowiek, któremu rodzice nie pozwalają wybierać, decydować, błądzić to człowiek chwiejny, lękowy i bojaźliwy. Czytam poniżej to, co napisałaś o własnym wychowaniu - jakbym moją matkę widziała wink.
                  Ale oprzytomniałam całkowicie, gdy córka poszła do szkoły, więc może i Ty uwolnisz się od obrazu nierealnych oczekiwań.
        • czarny_dol Re: matka-wariatka 05.02.13, 20:49
          No bez żartów. Naprawdę wszyscy tutaj obecni jak wyjrzą przez okna to widzą łąki, sady, wzgórza i w ogóle idylla, a jednocześnie mieszkają w dużym mieście blisko centrum? To zazdroszczę. Ja mieszkam na grodzonym (tfu!) osiedlu wciśniętym między wielką płytę z lat 70, budynki Uniwersku i kolejne grodzone osiedle. Okolica jakich wiele. Sąsiedzi też nie są jakoś wyjątkowo hałaśliwi tylko ściana ma jakiś feler, bo rozmowy toczone w mieszkaniu piętro wyżej po skosie (więc nawet nie sąsiadujemy bezpośrednio) są w naszej sypialni słyszalne doskonale. Mimo, że "wredne" studenciaki tylko siedzą w kuchni i gadają, to każdy wybuch śmiechu jest jak wystrzał z armaty.
          Zresztą nie o tym wątek - wątek o tym, że moje dziecko będzie korzystać z komunikacji miejskiej, z publicznej oświaty i będzie chodzić po tych samych chodnikach co te zakapturzone typy. I to mnie przeraża. Nie martwi, nie smuci - przeraża. I wątek o tym jak to moje przerażenie skrzywi/nie skrzywi dziecko.
          • lily-evans01 Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:15
            Wiesz, zawsze możesz wozić dziecko autem lub zapisać do szkoły prywatnej.
            Moje chodzi do takowej, właśnie z uwagi na "zakapturzone typy" - cóż, popełniłam błąd, kolosalny błąd w myśleniu! Dzieci ludzi, których stać na wszystko, niekoniecznie są lepsze, mądrzejsze, bardziej ułożone, bardziej ambitne. Bardziej zarozumiałe, to fakt - więcej nadzwyczajnych zalet nie stwierdzam wink. Postanowiłam, że w II klasie córka jednak pójdzie do szkoły publicznej.
            To, że odizolujesz siebie i dziecko od "zła tego świata" wcale nie oznacza, że będzie lepiej czy łatwiej.
            To Ty jako matka możesz dać dziecku siłę i nauczyć je dokonywania mądrych wyborów. Ale nie zrobisz tego zaszczepiając w nim lęki.
    • carramell Re: matka-wariatka 05.02.13, 19:36
      off-topic

      > e dziecko śpi w pokoju, w którym jest ferelna ściana przez którą słychać sąsiad

      może być:
      felerna - mająca jakiś feler
      albo
      feralna - pechowa

      • czarny_dol Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:11
        smile
        Ferelna - bo ma feler
        Feralna - bo akurat za nią musieli zamieszkać studenci.
    • moustilou Re: matka-wariatka 05.02.13, 19:48

      > zi przeszkadzają tylko mi. Nie mogę znieść myśli, że moje dziecko nie żyje w
      > idealnym świecie.
      Już powinnam się leczyć czy jeszcze poczekać? smile

      tez tak czulam sie zaraz po urodzeniu sie mojego pierworodnego. przeszlo mi z czasem, zrozumialam ze nie moge przewidziec kazdego jego upadku. moge byc tylko przy nim i mu pomoc podniesc sie, wytrzec lzy.
      teraz wchodzi w okres dojrzewania, czasami chce mi sie plakac razem z nim, bo czuje ze on sam nie rozumie co sie z nim dzieje.
      zawod rodzica jest trudny
    • moofka Re: matka-wariatka 05.02.13, 19:56
      skad przekonanie, ze dotychczasowy swiat twojego dziecka jest idealny?
      ja bym nie byla taka bezkrytyczna w ocenianiu siebie
      z drugiej strony wierze - i badania tez jednoznacznie na to wskauzja, ze silna wiez emocjonalna z rodzicami to podstawowy czynnik chroniacy przed zachowaniami dewiacyjnymi
    • claudel6 Re: matka-wariatka 05.02.13, 20:21
      czemu wyciszyłaś ścianę?
      • czarny_dol Re: matka-wariatka 05.02.13, 20:59
        Jeszcze nie wyciszyłam. Remont w marcu. Na razie szukam w necie info jak to zrobić. Ściana mojej sypialni ma feler - mam wrażenie, że w ogóle jest pusta w środku, bo dźwięk z mieszkania powyżej (po skosie, brak wspólnej ściany) jest lepiej dla mnie słyszalny niż dźwięk zza ściany czy z góry.
    • wies-baden Re: matka-wariatka 05.02.13, 20:37
      Twoje oczekiwania są naturalne i jak najbardziej uprawnione.... tylko w tym dzikim kraju wymyślono , wbrew naturze człowieka, stłoczenie ludzi niczym króliki w klatce, w tzw blokach.
      Wszyscy słyszą co się dzieje u sąsiadów, a dzieje się czasami , że trzeba na balkon na papierosa wychodzić., czy jakoś tak było.
    • morekac Re: matka-wariatka 05.02.13, 20:40
      Teraz jestem mamą, niedługo podwójną.
      Może jakieś hormony cię przewrażliwiają?
      • czarny_dol Re: matka-wariatka 05.02.13, 20:55
        A to na pewno! Wyje w poduszkę średnio 4 razy w tygodniu smile
        Ale problem tkwi w moim nastawieniu do mojego życia - ja wszystko muszę mieć najlepsze i idealne smile A jak nie mam to się tego wstydzę i próbuję schować przed światem. Dlatego nie zapraszam gości do chałupy, bo zawsze w nim coś jest nie tak - a nuż ktoś wyjdzie i powie "Boże - ale obciachowe meble", albo "Matko jak można mieszkać w takim miejscu". Albo coś. Dlatego staram się nie podwozić samochodem ludzi, bo a nuż ktoś będzie się później nabijał z moich umiejętności kierowcy. Jak nie jest idealnie to jest do dupy. I świat mojego dziecka też musi być idealny - cichy przytulny pokoik, dwudaniowe, pełnowartościowe obiadki, prywatny, prześwietlony na 100 sposobów żłobek. Zakapturzone typy tu nie pasują nie?
        • moofka Re: matka-wariatka 05.02.13, 20:59
          dwudaniowe obiadki akurat idealne nie sa
          bo niepotrzebnie rozpychaja zoladek
        • triss_merigold6 Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:02
          A co tatuś dziecka na te schizy?
          • czarny_dol Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:09
            Cierpliwie znosi, rzuci cięty, ale zabawny komentarz, ponabija się, kocha i tylko czasami się wkurzy jak już przegnę. Generalnie tatuś dziecka to optymista pełną parą i niewiele go w stanie rzeczy jest "ruszyć" i zepsuć mu humor.
            • triss_merigold6 Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:13
              Cudownie, do czasu aż zaczniesz rzucać się z pięściami na każdego kto werbalnie, wizualnie lub czynem, zaburzy Twoją idealna wizję środowiska rozwoju dla dziecka. A zaburzy ją zapewne jakaś pani w przedszkolu czy nauczyciel w szkole, trener, kolega z klasy itd.
        • onimba Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:05
          Mam podobny problem do ciebie, z tym, że ja jestem DDA. I mam świadomość, że muszę zacząć się leczyć - od kiedy pomyślałam, że lepiej byłoby dla mojego syna, żeby nigdy się nie urodził, sprowadziłam go na okrutny, okropny świat, w którym będzie się tylko męczył. Już przeżywam pójście do zerówki, spać nie mogę po nocach, śnią mi się koszmary, jak jest prześladowany przez inne dzieci i nauczycieli. Boję się, że ktoś go porwie ze szkolnego autobusu. Dlatego pilnie szukam lekarza.
          • triss_merigold6 Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:08
            Lepiej szukaj skutecznie, bo to o czym piszesz IMO kwalifikuje się do brania solidnych psychotropów. Lękowy rodzic to koszmar dla dziecka i całego otoczenia, nie wolno własnych schiz przerzucać na dzieci.
          • czarny_dol Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:15
            Ja zawsze byłam idealizowaną i wychwalaną pod niebiosa, chowaną pod kloszem jedynaczką. Zawsze mama śpiewała pieśni chwalebne na mą cześć w towarzystwie. Zawsze miałam najlepsze stopnie, byłam najzdolniejsza, najbardziej pracowita bla bla.
            Strach mieć teraz zwykłe, normalne życie i problemy nie?
            • lily-evans01 Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:39
              Hej, ale już dawno jesteś dorosła!!!
              Życie to nie szkoła, gdzie musisz pracować na najlepsze stopnie, bo inaczej mama paluszkiem pogrozi.
              Jesteś osobą straszliwie przewrażliwioną, ale z drugiej strony na pewno świadomą wpływu wielu niekorzystnych czynników na rozwój dziecka. Poczytaj jakieś wartościowe publikacje pedagogiczne. Nie przeżyjesz życia za swoje dzieci, ale możesz w nich zaszczepić pewność siebie, wolę dążenia do celu, samoświadomość, wysoką samoocenę, empatię, poczucie humoru.... I wiele innych przewspaniałych rzeczy - które pomogą im przezwyciężać te wszystkie trudności, o których piszesz i których tak się obawiasz. A w życiu nie sposób ich uniknąć!
              • czarny_dol Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:48
                No i bingo!
                Jak nie wychować takiego poprańca jak ja? Jak sprawić żeby był pewny siebie, pozytywnie nastawiony do życia i świata, jak się samemu ma tak narąbane we łbie?
                Ja mniej więcej znam podłoże swoich problemów psychologicznych - dużo czytałam, trochę się leczyłam. Ale nie umiem nic z tą wiedzą nic zrobić. Nie umiem się zmienić. Nie wiem nawet co to znaczy i jak się do tego zabrać. Mniejsza o to. Ja się pytam czy taka poprana mamusia ma szansę wychować szczęśliwe dziecko?
                • z_lasu Re: matka-wariatka 06.02.13, 06:06
                  Uważasz, że powinnaś swoim życiem zaspokajać oczekiwania innych ludzi. Inni powinni być z Ciebie dumni i Cię chwalić. Problem w tym, że w dorosłym życiu nie ma jasnych kryteriów. Nie wiadomo co robić, żeby inni nas pochwalili. Kupisz taką kanapę - źle. Kupisz inną - też komuś może być źle. Nie ma dobrej kanapy. Dlatego musi być idealna - może wtedy będzie dość dobra dla większości. Panicznie boisz się krytyki innych ludzi. Podejrzewam, że Twoja mama, która tak Cię wychwalała, mocno Cię też krytykowała. I karała emocjonalnie za niezaspokojenie swoich ambicji.

                  Zupełnie poważnie jako terapię polecam forum emama (i inne fora gazetowe). Tutaj bezboleśnie (na cudzych przykładach) dowiesz się, że co byś nie zrobiła to zyskasz zarówno gorących zwolenników jak i zaciekłych wrogów. I zrozumiesz, że nie należy się tym przejmować tylko robić to, co uważasz za dobre dla siebie i swojej rodziny. Psy szczekają, karawana idzie dalej. Nie spodoba się komuś Twoja kanapa? Pies mu mordę lizał, niech na niej nie siada. Tobie się podoba, reszta niech spada na bambus.

                  > Jak nie wychować takiego poprańca jak ja?

                  Nie izolować. Im wcześniej zrozumie, że ludzie mają różne poglądy na tę samą sprawę tym lepiej. No i pozwalać samodzielnie decydować, niekoniecznie zgodnie z oczekiwaniami mamusi. Są sprawy, w których nie ma dyskusji np. bezpieczeństwo własne i innych. Ale większość spraw w życiu jest arbitralna. Mama uważa, że tak jest najlepiej - a dziecko ma prawo uważać, że inaczej będzie lepiej, bo ma inne priorytety. I mama powinna to przyjąć na klatę.

                  Jest jeszcze jeden ciekawy aspekt. Prawie każdy z nas, jako rodzic, robi wszystko, żeby ustrzec się przed błędami własnych rodziców. Tymczasem my będziemy popełniać zupełnie inne błędy - własne. I nasze dzieci będą miały zupełnie inne schizy i gdy zostaną rodzicami, to będą robiły wszystko, żeby ustrzec się naszych błędów itd.
            • bi_scotti Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:40
              czarny_dol napisał(a):

              > Ja zawsze byłam idealizowaną i wychwalaną pod niebiosa, chowaną pod kloszem jed
              > ynaczką. Zawsze mama śpiewała pieśni chwalebne na mą cześć w towarzystwie. Zaws
              > ze miałam najlepsze stopnie, byłam najzdolniejsza, najbardziej pracowita bla bl
              > a.

              No i sama zobacz jak Cie ta mama skrzywdzila. Kanal uncertain
            • triss_merigold6 Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:47
              I taką krzywdę chcesz zrobić dzieciom?
              Skądinąd interesujące dlaczego panna wychowywana w kulcie własnej osoby, ma tak niskie poczucie własnej wartości, że boi się co ludzie pomyślą o jej meblach czy samochodzie.
              Rozczaruję Cię. Ludzie przeważnie mają to w d..ie.
              • czarny_dol Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:57
                Sama się nad tym zastanawiałam. Powinnam być mega pewna siebie. Ale chyba chodzi o to, że rodzice stworzyli obraz mnie, do którego ja nie dorastam. Stąd ten strach, kompleksy.
                Jak to ludzi nie obchodzą moje meble? Każdego obchodzę JA przecież i wszystko co ze mną związane smile
                Tak sobie myślę czasami, że znajomi mojej mamy to już chyba rzygali na kolejne opowieści mojej mamy o idealnej córuni. Zawsze wszystkie imprezy i spędy rodzinne były świetna okazją do pochwalenia się mną. (w zasadzie bezpodstawnie - ja tylko dobrze się uczyłam i byłam grzeczna - nic więcej).
                • bergamotka77 Re: matka-wariatka 05.02.13, 22:01
                  A co robisz teraz? Moze masz za duzo wolnego czasu? Wspolczuje mezowi, zawsze tacy fajni faceci optymistycznie nastawieni do zycia mecza sie z takimi przewrazliwionymi pannami jak ty. Znajsz sobie hobby, daj zyc swoim dzieciom. Im bardziej bedziesz ich trzymac pod skrzydlami jak kwoka tym chetniej uciekna i na zlosc znajda sobie nieciekawe towarzystwo.
                  • triss_merigold6 Re: matka-wariatka 05.02.13, 22:10
                    Dokładnie. Za chwilę też facet będzie miał dość, kopnie ją z hukiem i znajdzie sobie mniej idealną i perfekcjonistycznie nastawioną babę, która nie dostaje spazmów kilka razy w tygodniu.
                    • bi_scotti Z dedykacja dla "perfecjonistycznych" ;) 05.02.13, 23:16
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Dokładnie. Za chwilę też facet będzie miał dość, kopnie ją z hukiem i znajdzie
                      > sobie mniej idealną i perfekcjonistycznie nastawioną babę, która nie dostaje sp
                      > azmów kilka razy w tygodniu.

                      rico86.wrzuta.pl/audio/aJoic7jIurq/jan_pietrzak_-_pani_mnie_inspiruje
                • triss_merigold6 Re: matka-wariatka 05.02.13, 22:06
                  Dorosła jesteś, masz dzieci, ogarnij się zamiast spoglądać w czasy dzieciństwa. Matka nie była chyba Twoim jedynym kontaktem ze światem, relacje z innymi ludźmi powinny już zweryfikować Twoje nastawienie.
                  Za dużo czasu masz na absurdalne myślenie.
        • bi_scotti Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:24
          czarny_dol napisał(a):

          > I świat mojego dziecka też musi b
          > yć idealny - cichy przytulny pokoik, dwudaniowe, pełnowartościowe obiadki, pryw
          > atny, prześwietlony na 100 sposobów żłobek. Zakapturzone typy tu nie pasują nie

          Ale to jest Twoj IDEALNY SWIAT! Wez pod uwage, ze dla Twojego syna (jak np. dla mnie) wizja, ktora tu tworzysz to jakies pieklo na ziemi! Kto chce zyc w PRZYTULNYM pokoiku? Na cholere komu DWUDANIOWE, PELNOWARTOSCIOWE obiadki? Szlag niech trafi PRZESWIETLANY zlobek! Ludzie dziwni, nietuzinkowi, zakapturzeni, podejrzani, z marginesu sa bez porownania ciekawsi, bardziej inspirujacy, challenging ...
          Zgadzam sie, chyba, z Moofka, ze sama zyjesz w przekonaniu, ze Twoja wizja swiata bedzie pasowala Twojemu dziecku i uczyni je szczesliwym, bezpiecznym, spelnionym. A to wcale tak byc nie musi. I raczej zapewne nie bedzie ... Live and let live!
          • lily-evans01 Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:42
            So true.
            Ja się przejechałam na mega drogiej, mega hiper wypasionej prywatnej szkole, w której moja córka jest nieszczęśliwa. A jest nieszczęśliwa, bo częściowo nie pasuje do tego wzorca i stara się do niego upodobnić na siłę. Za to cudownie spędza czas w grupie tanecznej, gdzie są dzieci z różnych przedszkoli i szkół, nie spod jednej sztancy.
            Więcej tego błędu nie popełnię. To sobie obiecuję pamiętać jako matka i mam nadzieję, że nie zapomnę o tej obietnicy wink.
            • nangaparbat3 Re: matka-wariatka 05.02.13, 22:35
              Moja córka pzretrwała 15 rok zycia dzieki kolegom blokersom, ktorzy okazali się madrzejsi od tych ze swietnego spolecznego gimnazjum.
        • morekac Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:27
          A jeśli to twój synuś będzie takim zakapturzonym typem, hę? Bo oni się tak kapturzą, te nastolatki. A wszystkie dziewczynki w gimnazjum noszą takie straszne grzywki zaczesane z jednego ucha na drugie...
          I co będzie, jeśli dziecko uzna - w pewnym wieku każdemu dziecku się to zdarza, a przy dwójce masz jak w banku, że nie tylko pomyśli, ale i któreś powie - że jesteś matką nieidealną, taką obciachową.
          Na serio: jeśli masz tak zawsze, a nie tylko z okazji końcówki ciąży, poszukaj jakiejś pomocy.
    • anorektycznazdzira słuchaj no kobieto 05.02.13, 21:12
      Łobuzy, oszuści i narkomani wystający na rogach?
      Dookoła przerażająca bieda?
      Sąsiedzi, których strach usłyszeć przez ścianę?

      Twoim problemem nie jest nieidealny świat.
      Po prostu: ZMIEŃ DZIELNICĘ.
      • triss_merigold6 Re: słuchaj no kobieto 05.02.13, 21:14
        Mieszka w faveli? Harlemie? Na Kijowskiej czy innej Stalowej?
        • lily-evans01 Re: słuchaj no kobieto 05.02.13, 21:46
          W samym sercu Bronxu albo inszym Camden Town wink.
        • bergamotka77 Re: słuchaj no kobieto 05.02.13, 21:47
          Jesteś dla mnie dowodem ze nie warto trzymać dziecka po kloszem. Rodzice zrobili ci krzywdę idealizując ciebie i świat dookoła. Miałam taką koleżankę na studiach - idealizowana jedynaczka ktora nie mogła się potem odnaleźć w zyciu - w pracy za mało płacili na jej potrzeby i zdolności, faceci za mało przystojni, wykształceni i bogaci... Była jakiś czas kochanka cudzoziemca i nie wiem teraz co z nia sie dzieje bo juz kilka lat jej nie widzialam. Tez miala ciagle depresje bo swiat nie spelnial jej oczekiwan. Nie wiem czy nie wpadla gdzies w narkotyki czy inne klimaty bo miala strasznie dziwna osobowosc. Chciala perfekcyjnego i bajkowego zycia i to ja zzeralo bo musiala wciaz imponowac innym i byc najlepsza. Wyrosla z niej nieszczesliwa osoba choc byla piekna, zdolna i fajna tylko zbyt rozpieszczona i oderwana od rzeczywistosci...Dobrze ze nie zostala matka bo przerzucilabym swoje leki i niezadowolenie z zycia na dzieci - sama tak mowila. A moze zostala, nie wiem jak potoczylo sie jej zycie - w jej towarzystwie kazdy mial ochote isc sie wieszac bo tak marudzila.
          • czarny_dol Re: słuchaj no kobieto 05.02.13, 21:51
            Hehe.. no coś w ten deseń. Świat nie spełnia moich oczekiwań - strzał w samo sedno...
            • lily-evans01 Re: słuchaj no kobieto 05.02.13, 21:59
              Specjalnie dla Ciebie, na poprawę humoru:
              www.youtube.com/watch?v=wZcyIamDR4o
    • kkalipso Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:42
      Ups przypominasz mi gadkę mojej siostry,jej lamenty jak to będzie kiedy synuś pojdzie do szkoły i jak on będzie cierpiał -bo wszystkie dzieci takie niedobre(z przedszkola zabrała go po 2 tyg.bo wszystko było na NIE).Lekarz przychodzi do domu bo mały gdzieś w przychodni czy gabinecie "może"się czymś zarazić.Szkoda tylko,że nie widzi,że to jej dziecko najczęściej gryzie,bije ,wyrywa zabawki.

      Dodam jeszcze,że też miałam takie schizy zwłaszcza po porodzie,póżniej za każdym razem (żeby sobie pomóc)przypominałam sobie w krytycznych momentach jak ja byłam mała i jak sobie radziłam ze zwykłą codziennością,jak mnie traktowała matka. Jestem jej wdzięczna,że byłam "wolna jak ptak"a z podejrzanymi typkami od małego umiałam sobie radzić.Często wśród takich "zakapturzonych" są normalni ,wrażliwi ludzie aczkolwiek z problemami,jedni wychodzą na prostą inni nie,ale to ludzie jakby nie było.
    • amonette Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:47
      Zbieraj kasę na lokum w lepszym świecie, tfu, dzielnicy wink
      • triss_merigold6 Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:50
        Ona ma lęki w głowie, to nie kwestia dzielnicy.
        Btw ten opisywany w mediach nastolatek, który powiesił się w Wigilię i mamusia oskarżyła zioło, chodził do wypasionej, niepublicznej Bednarskiej. Elita elit.
        • amonette Re: matka-wariatka 05.02.13, 21:53
          No i??? Akurat zioło (z dodatkami) miało jak najbardziej coś na rzeczy. Niestety, tu się okazało, że wszyscy oprócz psa przeoczyli, że coś zgrzyta uncertain A wydawało sie, że jest z każdej strony idealnie uncertain.
    • nangaparbat3 Re: matka-wariatka 05.02.13, 22:39
      Najbardziej sie boje, że b,edziesz chciala, zeby Twoje dzieci byly idealne. Więc skoro pytasz wprost, jeszcze raz powiem wprost - poszukaj dobrego psychoterapeuty.
      • noname2002 Re: matka-wariatka 06.02.13, 09:29
        To samo pomyslalam, a co jak dzieci sie okaza nieidealne? odrzucisz je jak ten nieidealny swiat? Pomysl o terapii. I Ty sie meczysz i dzieci beda.
    • z_lasu Re: matka-wariatka 06.02.13, 07:13
      "Zakapturzone typy" to problem anonimowych środowisk. W małych środowiskach, gdzie ludzie się znają i mieszkają latami Krzysiek od Nowaków nadal będzie Krzyśkiem od Nowaków nawet jak założy kaptur. A Ty wiesz o Krzyśku dużo, bo jego matka czasem do Ciebie wpada na kawę. A jak zobaczysz 14-letniego Krzyśka z piwem to nie przejdziesz obojętnie tylko ustawisz młodego do pionu i doniesiesz matce. I nawet jak się ten Krzysiek za parę lat faktycznie zdegeneruje, to nadal będzie Krzyśkiem, a Ty będziesz dla niego "Panią Basią", a nie "tą głupią pi.dą spod 10-tki".
    • nabakier Re: matka-wariatka 06.02.13, 09:27
      Kierujesz się stereotypami. Zakapturzone typy to niby kto? Bluza z kapturem to normalny ciuch nastolatka (i nie tylko nastolatka, sama takie mam). To jest po prostu wygodne- czapki nie trzeba, a coś na łeb trza mieć, jak wieje. Poza tym, każde środowisko, każde miejsce ma swój styl, no ludzie...ze stylu robisz sprawę? I to taką??? W najlepszych liceach znajdziesz sporo młodych z kapturami.
      Ach, ci co ćpają, to też ludzie, wiesz? Często z dobrych domów, albo takich średnich, albo gorszych. Różnych. I co z tego? Nic. Ludzie pochodzą z różnych środowisk, i to nie powód, by nimi gardzić.
      Jesteś egotką. Ja, ja i ja, mnie się należy najlepsze. Bo co? Bo Ty to arystokracja jakaś? Arystokracja ciała, ducha, umysłu, urody, urodzenia? Pogięło Cię? W czym jesteś lepsza od innych? Bo miałaś trzepnięta mamuśkę? Też mi tytuł...
      Jesteś na dobrej drodze, by skrzywić dzieci. Palące iskry oczekiwań, co? I zły świat czyhający za drzwiami.
      Zejdź na ziemię, nie jesteś pępkiem świata ani żadnym wyznacznikiem poziomu. Jesteś jedną z wielu żyjących osób, i jak każdy ma zalety i wady. Nie wynoś się nad innych. Grzeszysz nie tylko porąbana psychiką, także etycznie.
      Pojadę bon-motem: Człowiek, który choć trochę nie kocha świata i ludzi, jest złym człowiekiem. O!

      Poczytaj sobie o Buddzie, jak wychodził z "idealnego" świata. Pouczające.

      (To ma być w założeniu terapeutyczne, a nie wredne smile )
    • ellen Re: matka-wariatka 01.03.13, 11:02
      Cześć. Na jaki adres można do Ciebie napisać? Nie chcę się wywnętrzać tu, na forum.
      • atoness Re: matka-wariatka 01.03.13, 11:21
        Poza tym, że ten świat ci nie dorasta, masz jeszcze chyba coś w rodzaju manii prześladowczej. Ja widzę przez okno zakapturzonych chłopaków i myślę: chłopaki. Nie bandyci. Boisz się chłopaków, bo mają kaptury? Mój dziewięcioletni syn też ma, ja też. Może nas widzisz przez okno i myślisz: bandyci? Boisz się nędzy? Ja sobie pożyłam z dzieckiem w nędzy (względnej, to byłaby potworna nędza dla ciebie i w ogóle większości Europejczyków, dla miejscowych żyliśmy w luksusie) i było super. Dziecko się od tego nie rozleciało, nie przyszło mi też do głowy, że mogłoby mu to zaszkodzić. Ale... ja chcę, żeby mój syn wiedział, że świat nie jest idealny, a ty nie. I na to nie wiem co poradzić. W każdym razie widzisz, że masz problem, a to duża sprawa.
        • igge Re: matka-wariatka 02.03.13, 23:07
          witaj smile Też chciałabym, żeby moje dzieci żyły w idealnym świeciesmile) Kto nie chce? Tymczasem synowi dresiarz napluł i uderzył w twarz w autobusie. Córka dorasta i może kiedyś będę chciała przestać wszędzie wozić ją autem a to oznacza brutalny świat bez mojej opieki. Mam poczucie winy, ze nie posyłam jej do prywatnej szkoły smile. Syn skończył raczej kiepskie gimnazjum i podstawówkę a i tak dostał się do wysokoprogowej szkoły publicznej, o którą zabijają się rodzice dzieciakow z prywatnych. Bez kursów i korepetycji, o co też mialam poczucie winy, że nie płacę za to wszystko a przecież zaprzyjaźnione mamy tak robia. Też zawsze chcialam idealnego domu, świata dla dzieci swoich, szczególnie, że jedno jest niesprawne i są sytuacje spoleczne nie do pozazdroszczenia i za trudne dla małej. Za oknem mam ptaki, las i ciszę, poruszam sie zwykle samochodem, oglądam bajki i komedie romantyczne z happy endem, jakieś elementy tego idealnego świata dla siebie, męża i dzieci mam, np dzieci zasadniczo mam idealne, zero problemów wychowawczych. Psy jak z filmu przygodowego, też idealne smile. Świetny związek z mężem. Ale tak jak Ty okresami zamartwiam sie niemiłosiernie o przyszłośc i samodzielność dzieci. Do końca czerwca tez np nie wierzyłam, ze syn dostanie się do aż tak dobrej szkoły choć było to moje ciche marzenie i miał niezle oceny. Wmówilam sobie, że nie dałam mu szans na dobrą edukację. Takie zamartwianie się i lęk o przyszlość swoją i dzieci są bardzo męczące i denerwujące dla mnie, partnera, dzieci. Dlatego wspólczuję Ci serdecznie i życzę radości z życia zamiast wymyślania sobie problemów na zapas i niepotrzebnie. Sama tez sobie tego życzę. smile
    • fffkkklll Re: matka-wariatka 02.03.13, 23:15
      Ja też chcę dla swego dziecka wszystkiego co najlepsze, ale zajrzyj do mojego wątku "Bachor wrr" zobaczysz jak niektóre "matki wariatki" widzą problem tam gdzie go nie ma - a stąd już tylko kilka kroków do obsesyjnego zachowania. Może rzeczywistość nie jest tak groźna i czarno-biała jak się "matkom wariatkom" wydaje?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja