e-milia1
07.02.13, 13:02
moj maz ma kilku kolegow, z ktorymi czasem wyskakuje na piwko, ale najwiecej z nich jest wlasnie gejami i on czesto sie z nimi spotyka. kiedys mnie to strasznie rajcowalo, bo bylo to czyms nowym, ciekawym. przyjechalam z Polski do milionowego miasta, ktore jest niemalze stolica homoseksualistow. nic do nich nie mam, ale przez znajomych meza zaczynam byc homofobem chyba. kiedys obracalismy sie w towarzystwie teatralnym i stad te znajomosci pozostawaly, ktore maz dalej pielegnuje. mojego meza bawi moje podejscie, ale on nie widzi tego co jawidze, tych zaczepnych komentarzy w jego strone, tych cmok cmok w policzek, delikatnych dotkniec, aluzji, przymilania. jego to bawi i smieszy a mnie oburza. kiedys mnie to rozsmieszalo, dzis jestem starsza, mam dzieci i przestalam ufac ludziom. maz spotyka sie w tym gronie co jakis czas-on, kilku gejow i zona jednego geja (tak, jeden ma nawet zone...). i tak sobie szczebiocza na tych spotkaniach a mnie bierze. walnijcie mnie i opieprzcie, ze szukam dziury w calym....