Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem.

09.02.13, 18:35
Co sądzicie o takiej oto sytuacji. Macie dziecko, jeszcze dosyć małe, powiedzmy przedział 1-5 lat. Pracujecie, dziecko w żłobku lub przedszkolu i nagle zaczyna chorować. Nie macie możliwości wziąć zwolnienia bo już i tak wyczerpany limit. Babcia chętna do zajęcia się chorym wnukiem ale stawia za każdym razem warunek, bardzo stanowczym tonem. Zajmie się Waszym dzieckim tydzień, dwa, ale nie będzie przyjeżdżała codziennie do Was do domu (pół godziny autobusem), nie życzy sobie także abyście to Wy codziennie dowozili jej dziecko. Żąda dziecka na cały ten tydzień lub dwa u siebie, z noclegami, a Wy macie nie przyjeżdżać, żeby nie mieszać dzieciakowi w głowie. Godzicie się bo potrzebujecie łaski? Czy tęsknota silniejsza i szukacie innego rozwiązania.
    • moofka Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 18:41
      zrezygnowalabym z pracy gdybym miala dziecko bardzo chorujace
      • mimka23 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 18:49
        Nie jest bardzo chorujące, poprostu rok zaczął się nieciekawie, najpierw angina, za chwilę zapalenie ucha od zatoki no i w końcu grypa. Rezygnacja z pracy w ogóle nie wchodzi w grę. Czy jak dziecko jest chore to fair jest takie "pozbycie się" go na tydzień, dwa?
        • zona_mi Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 18:55
          Nie wiem, co masz na myśli, pisząc: fair.
          4-5letnie dziecko mogłabym bez bólu dać pod opiekę babci na tydzień czy dwa, ale już roczniaka nie.
          Ale przede wszystkim nie podoba mi się postawa babci opisana w pierwszym poście.
          • mimka23 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 19:04
            Fair wobec dziecka, bo chore dziecko najbardziej potrzebuje mamy, szczególnie nocą - to moje zdanie. Babcia jest taka a nie inna, taki charakter. Najgorsze jest jednak to, że gdy ma wnuka i dzwonisz żeby zapytać co słychać u nich, wtedy staje się opryskliwa, rozmawia z łaski, na pytania odpowiada tak, jakby czuła się urażona że są w ogóle zadawane.
            • moofka Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 19:10
              to kij w oko takiej babci
              pomoc jest pomoc kiedy naprawde pomaga
              pomoc w postaci zabrania chorego dziecka od rodzicow to nie pomoc
            • zona_mi Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 19:11
              > Fair wobec dziecka, bo chore dziecko najbardziej potrzebuje mamy, szczególnie nocą - to moje zdanie.

              Zgadzam się.
              Choć czasem trudno jest zadowolić wszystkich głównie ze względu na pracę.
              Ale zasadniczo - zawsze byłam przy swoich dzieciach, kiedy tego potrzebowały, chorowały.

              Babcia jest, jaka jest - więc poszukałabym chyba innego rozwiązania. Na pewno nie dałabym się odciąć od dziecka i informacji o nim, nie ma mowy.
        • podkocem Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 19:15
          > Nie jest bardzo chorujące, poprostu rok zaczął się nieciekawie, najpierw angina
          > , za chwilę zapalenie ucha od zatoki no i w końcu grypa.

          No, faktycznie, malo chorujace. Ledwo luty i juz wyczerpalas zwoleniania i urlop? No to nie wiem, moze wychowawczy?
        • gryzelda71 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 20:22
          Nie skorzystałabym z pomocy dziadków na takich warunkach.Poszukałabym opiekunki.
    • zona_mi Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 18:49
      nie życzy
      > sobie także abyście to Wy codziennie dowozili jej dziecko. Żąda dziecka na cały
      > ten tydzień lub dwa u siebie, z noclegami, a Wy macie nie przyjeżdżać, żeby ni
      > e mieszać dzieciakowi w głowie.

      No. I co jeszcze?

      Zrezygnowałabym z pracy/poszukała innej - którą mogłabym np. wykonywać w domu, w innych godzinach itp..
      • verdana Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 18:52
        Poszukałabym dochodzacej opiekunki, nawet wydając na to całą pensję - skoro to chwilowe, to i tak sie opłaca.
        • podkocem Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 19:16
          A nie mozna wziac wychowawczego na pol roku czy rok az sie sytuacja troszke ustabilizuje?
          • kk345 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 20:45
            Jasne, przy pięciolatku wychowawczy nalezy się z automatu smile
    • b.bujak Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 19:02
      a męża macie??
      rózne sa okolicznosci, ale oddanie chorego dziecka to naprawde ostatecznosc;
      i nawet nie chodzi o tesknote, tylko o to, ze dziecko, szczegolnie na poczatku choroby, gdy jest goraczka czy inne intensywne objawy, potrzebuje maminej czulości, własnego domu, własnych zabawek... poza tym moja lekarka nie wypala od razu lekami z grubej rury i muszę dziecko uwaznie obserwowac, jak reaguje na leczenie;
    • sarling Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 19:05
      Starszak był kilka razy z babciami na wakacjach, miał trochę więcej niż rok, kiedy zaczął.
      Kiedy byłam w ciąży w szpitalu to 10 dni był u mojej mamy w innym mieście.
      Tęskniłam, oczywiście, ale on czasem coś tam o mnie wspominał i za wiele nie przeżywał.
      • lily-evans01 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 19:13
        Ale był zdrowy i wśród atrakcji - inne otoczenie, pewnie morze, hotel, dom wczasowy, a może jakaś agroturystyka ze zwierzaczkami... Na tydzień wakacji - nawet bym się nie wahała i całowała po rękach matkę za to, że chce wybyć z moją córą. Ale w chorobie - zdecydowanie nie.
        Po pierwsze, przeważnie jest ktoś taki, jak ojciec, kto też może wziąć zwolnienie. Po drugie, można próbować szukać niani, większość dzieci wychoruje się i po jakimś czasie jest spokój. Ale to, że mama wraca, że się opiekuje... zwłaszcza takim roczniakiem czy dwulatkiem... tego nic nie zastąpi.
    • beverly1985 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 19:09
      Szukalabym opiekunki, ale jesli nie byłoby mnie stać- tak, oddalabym dziecko na tydzień do babci.
      Zakładam przy tym, ze babcia jest normalną osobą, a nie taka, która mówi, aby rodzice nie przyjeżdzali do wlasnego dziecka, aby mu "nie mieszać w glowie".
    • m_incubo Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 19:17
      A o co chodzi z mieszaniem dzieciakowi w głowie?
      Mój syn jak miał jakieś 3,5 roku, został u mojej teściowej całkiem sam na ponad tydzień. Co prawda nie był wtedy chory. Zostawiliśmy go u babci, która bardzo chciała pozajmować się trochę wnukiem. Zaglądaliśmy do niego codziennie. Został chętnie, choć pod koniec trochę już tęsknił, zwłaszcza wieczorem. My z mężem mieliśmy rewelacyjny tydzień laby, on tydzień zabawy.
      Do tej pory zostaje u obu babć, nie tęskni jakoś specjalnie.
      Starsze dzieci często zostają u mojej mamy na całe ferie lub część wakacji, zdarzało się nie raz, że i chore były w tym czasie, zaczęły jeździć jako 4-5 latki. Nikt nie rozdzierał szat przy "rozstaniach".
      Ale to mimo wszystko zależy głównie od dziecka, moje w większości są takie cygańskie i ja tez taka byłam w ich wieku. Jechałam do ciotki na wieś na 2 miechy i tęskniłam za mamą jak mi się przypomniało.
      Chore dziecko jak najbardziej zostawiłabym u matki na cały tydzień albo i dwa, tyle że to sytuacja hipotetyczna, bo ani moja matka ani teściowa nie wyskoczyłyby z takim "ultimatum", zostałyby z dzieckiem u nas w domu po prostu.
    • olena.s Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 19:20
      Szukałabym innego rozwiązania. Źle jest, jeżeli dziecko uwierzy, że pozbyliście się go z domu dla wygody - a łatwo uwierzyć może.
      Plus to co piszesz o babci włącza mi alarm pod tytułem "zaborcza babcia udająca mamę".
    • wespuczi Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 19:20
      a w zyciu nie zgodzilabym sie na cos takiego.
      nie mieszac dzieciakowi w glowie, zastanawia mnie ta logika..
    • princy-mincy Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 19:24
      Nie, nie zostawilabym.
      Moja córka, gdy jest chora, chce być tylko w swoimdomu, wsród swoich rzeczy i właściwie tylko ze mną, nawet ojca traktuje jako zło konieczne.
      Ale ona w ogóle tak ma, ze jak jest dobrze, to mogą być wszyscy, jak jest złe to tylko mama.
      Kij w oko takiej babci, która nie chce by rodzice jej przeszkadzali swoją troska o swoje dziecko.
      Poszukalabym innego rozwiązania.
    • mimka23 Re: Doprecyzuję. 09.02.13, 19:26
      Raz tak właśnie postąpiłam, dałam się namówić żeby chore dziecko oddać na ponad tydzień do babci. Plan był taki, że co 2 dni będę odwiedzała dziecko, ale jak przyjechałam pierwszy raz to zostałam potraktowana jak intruz, mimo, że dziecko bardzo się za mną stęskniło, na koniec wizyty jak mały płakał usłyszałam "no i wdzisz? po co przyjeżdżasz i narażasz małego na stres?" Postanowiłam więcej nie przyjechać, dzwoniłam codziennie, rozmowy telefoniczne wyglądały tak jak wcześniej napisałam. Dziecko podobno nie chciało ze mną rozmawiać. Było mi bardzo ciężko, ale wytrzymałam, nie wiem, może jestem masochistką... Gdy sytacja z chorobą się powtórzyła i drugi raz nie poszłam na taki układ zostałam nazwana dziwakiem. Zaczęłam się zastanawiać że może faktycznie to ja mam jakiś problem. Jestem zaborcza, zazdrosna?
      • dzoaann Re: Doprecyzuję. 09.02.13, 20:19
        uklad chory- babcia moglaby zajmowac sie dzieckiem dowozonym do niego i zabieranym na noc. Jej dziwne zadania, by zostawalo na noc swiadcza, ze jest ba.rdzo zaborcza i chcialaby poudawac mamusie. To nie ty masz problem, tylko babcia
      • thegimel Re: Doprecyzuję. 09.02.13, 20:21
        Nie zgodziłabym się na takie układy w życiu. Matka ogranicza Ci kontakt z dzieckiem i wpędza Cię w poczucie winy. Należy zrobić wszystko, żeby nie być zależną od babci manipulatorki.
      • aleksandra1357 Re: Doprecyzuję. 09.02.13, 20:38
        mimka23 napisała:

        na koniec wizyty jak mały płakał usłyszałam "no i
        > wdzisz? po co przyjeżdżasz i narażasz małego na stres?" Postanowiłam więcej ni
        > e przyjechać,

        Co za horror. Trzeba było przyjeżdżać codziennie! Co ma płacz do tego??? Skoro dziecko płacze, jak wychodzę do pracy, to mam z niej nie wracać?

        Zaczęłam się zastanawiać że może faktycznie to ja mam jakiś problem. Jest
        > em zaborcza, zazdrosna?

        Nie masz żadnego problemu. To babcia ma problem, ale na leczenie już pewnie za późno.
    • nanuk24 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 19:29
      Przede wszystkim babcie mojego dziecka nie sa ostatnimi babiszonamiwink
      • mysz1978 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 20:04
        wow! ale babcia...
        zrobilabym wszystko zeby znalezc opiekunke... A w ostatecznosci pewnie wzielabym urlop...
        • verdana Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 20:06
          Do tej babci - nigdy więcej. Można oddać babci, ale warunkiem absolutnie konicznym jest pełnby kontakt z dzieckiem. To, co robi babcia rodzi podejrzenia, ze nie chce, aby ktoś wiedział, co się u niej dzieje, albo zamierza przywłaszczyć sobie dziecko.
          Prawdę mówiąc, gdyby babcia odmówiła kontaktu z dzieckiem, zabrałabym je do domu, bez względu na koszty.
    • thegimel Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 20:18
      Poszukałabym innej opiekunki.
    • aleksandra1357 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 20:34
      Absolutnie bym się na to nie zgodziła. Na głowie bym stanęła, ale dziecka nie zostawiła nawet na parę dni. Zwłaszcza chorego.
      Chyba że byłabym w baaaardzo ciężkiej sytuacji materialnej, na granicy głodu i eksmisji.
    • mruwa9 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 20:45
      a jesli babcia nie zada, tylko proponuje? I nie tyle zabrania, ile z przyczyn czysto logistycznych (odleglosc) nie da sie w takim ukladzie miec codziennego kontaktu z dzieckiem? A jesli babcia kocha wnuka calkiem madra miloscia, z wzajemnoscia i wnuk swietnie sie czuje u babci? I nikomu krzywda sie nie dzieje, nawet, jesli to nie mama co wieczor daje caluska na dobranoc?
      Prawie ta sama sytuacja, tylko przedstawiona innymi slowamiwink
      Moje dzieci zaczely zostawac u dziadkow na kilka dni juz jako poltoraroczniaki. Z czasem wrecz same sie tego dopraszaly. Nie raz dziadkowie ratowali nas, gdy dzieci chorowaly, wlasnie w ukladzie: zabieramy mlode na kilka dni do siebie. I jakos nigdy dzieciom sie nie pomylilo, kto jest rodzicem, a kto dziadkiem, babcia. ANi ja sie nie czulam zagrozona w swojej pozycji.
      W sumie sadze, ze czesto to nie babcia jest problemem, ale matka-kwoka,ktora uwaza, ze tylko ona jest w stanie dac dziecku to, czego ono potrzebuje, a cala reszta swiata tylko czyha, zeby skrzywdzic piskle albo odebrac je matce.
      • mimka23 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 20:48
        Dlatego założyłam ten wątek, bo zastanawiam się w kim leży problem. Może ja przedstawiłam całą sytuację ze swojego, nie do końca obiektywnego punktu widzenia?
      • gryzelda71 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 20:49
        Nie są to takie same sytuacje.
        • mruwa9 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 21:08
          a skad wiesz?
          Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Rozne strony moga przedstawiac oraz odbierac te sama sytuacje w zupelnie inny, odmienny sposob. A prawda lezy gdzies posrodku.
          • gryzelda71 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 21:29
            To,że babcia nie życzy sobie wizyt rodziców jak dziecko choruje u niej na to wskazuje.
    • nangaparbat3 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 21:17
      Żąda dziecka na cały
      > ten tydzień lub dwa u siebie, z noclegami, a Wy macie nie przyjeżdżać, żeby ni
      > e mieszać dzieciakowi w głowie.

      Nie powierzyłabym dziecka - chorego ani zdrowego - osobie stawiajacej takie warunki. Cos jest grubo nie tak.
      • verdana Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 21:36
        Ja nie mam nic przeciwko daniu kochającej babci chorego dziecka na tydzień. Moje byłyby szczęśliwesmile
        Ale babcia, która utrudnia kontakt z dzieckiem, to jest zupełnie inna sprawa i nie ma zadnego usprawiedliwienia dla takiego zachowania. Dziecko oczywiście może być marudne, gdy rodzice wyjeżdżają, ale to nie jest zaden powód, aby zabraniać kontaktu. IMO też coś jest grubo nie tak.
        • naturella Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 22:44
          Zrobiłam tak, ale nie z powodu żądan teściowej ale dlatego, ze nie miałam wyjścia. Maks miał 4,5 roku, zachorował na zapalenie oskrzeli, młodsza z nowa, wdrażajaca sie niania, zwolnienia wziąć nie mogłam - a tesciowa jechała do nas 2 godziny (ok 40 km w sumie). Z bólem serca, ale zawiezlismy Maksa do niej i tam chorował. W tygodniu tak czy siak nie mogliśmy go odwiedzać, bo młodsze dziecko, niania do domu itp. Ale gdyby mi tesciowa postawiła taki warunek to chyba nie czulabym sie z tym dobrze.
        • nangaparbat3 Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 22:49
          Jasne, podrzucałam dziecko kiedy sie dalo, ale zakaz odwiedzania to jakiś kosmos.
    • imasumak Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 23:44
      Absolutnie nie powierzyłabym dziecka na takich warunkach.
    • kanna Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 09.02.13, 23:49
      Nie, bo takie zachowanie babci jest rodzajem przemocy wobec matki i dziecka.
    • aguila_negra Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 10.02.13, 00:29
      mimka23 napisała:

      > Co sądzicie o takiej oto sytuacji. Macie dziecko, jeszcze dosyć małe, powiedzmy
      > przedział 1-5 lat. Pracujecie, dziecko w żłobku lub przedszkolu i nagle zaczyn
      > a chorować. Nie macie możliwości wziąć zwolnienia bo już i tak wyczerpany limit
      > . Babcia chętna do zajęcia się chorym wnukiem ale stawia za każdym razem warune
      > k, bardzo stanowczym tonem. Zajmie się Waszym dzieckim tydzień, dwa, ale nie bę
      > dzie przyjeżdżała codziennie do Was do domu (pół godziny autobusem), nie życzy
      > sobie także abyście to Wy codziennie dowozili jej dziecko. Żąda dziecka na cały
      > ten tydzień lub dwa u siebie, z noclegami, a Wy macie nie przyjeżdżać, żeby ni
      > e mieszać dzieciakowi w głowie. Godzicie się bo potrzebujecie łaski? Czy tęskno
      > ta silniejsza i szukacie innego rozwiązania.

      Mam na tyle fajną mamę, że na pewno nie stawiałaby takich warunków. Ale zakładając hipotetycznie, że jednak by postawiła, to zgodziłabym się bez wahania, bo wiem, że dzieciaki miałyby u niej jak w raju. Co do tęsknoty, to od czego są telefony?
    • z_lasu Re: Nawiązując do wątku o tęsknocie za dzieckiem. 10.02.13, 05:40
      Warunek tak chory, że nie może za nim stać zdrowa motywacja. Z tego powodu nie oddałabym dziecka, a już na pewno nie małego (1-2 lata). Nad 5-latkiem może bym się zastanowiła, ale wtedy to już dużo zależałoby od spojrzenia dziecka. I tu absolutnie nie chodzi o moją tęsknotę. Oj, dopłaciłabym jeszcze, żeby sobie potęsknić. Po pierwsze: nie miałabym zaufania do osoby, która stawia taki warunek. Po drugie: emocje dziecka i jego rozumienie sytuacji ("jestem chory = mama mnie nie chce, pozbywa się mnie z domu").
Inne wątki na temat:
Pełna wersja