Przemoc wśród dzieci - dorosły idzie do sądu a

11.02.13, 16:20
dziecko ?
W związku z sytuacją, w jakiej znalazł się mój syn zastanawiam się dlaczego dzieci nie są chronione. Chodzi mi o przemoc w szkole - przemoc nie tylko fizyczną ale także słowną i każdą inną. Jeśli dorosły jest wyzywany, bity, idzie do sądu - gdy taka sytuacja ma miejsce wśród dzieci wkracza (lub olewa) pedagog, wychowawca itp, itd. Rzadko udaje się sytuację rozwiązać na miejscu - częściej odpuszcza ofiara - dziecko zmienia klasę, szkołę, ląduje w poradni psychologicznej.
A przecież ktoś ponosi odpowiedzialność za taką sytuację - rodzice agresora, którzy lekceważą sytuację lub wręcz są zadowoleni, że ich dziecko jest "takie zaradne", szkoła, która teoretycznie jest przygotowana (są różne plany profilaktyczne, plany naprawcze) a w praktyce jest beznadziejnie.
Dlaczego takie sprawy nie kończą się w sądzie? dlaczego oskarżeni nie są rodzice agresora lub szkoła?
Kto ponosi koszty leczenia dziecka będącego ofiarą? Dlaczego krzywdy moralne pokrzywdzonego dziecka nie są ważne?
Jestem w przeddzień wizyty u psychologa z dzieckiem, moje dziecko długo będzie wychodziło z tego stanu w jakim się znalazło. Winni mają się doskonale.
Może powinien powstać ruch mające na celu obronę poszkodowanych dzieci, ruch uświadamiający, że pokrzywdzone dziecko też jest ważne, że nie tylko dorośli ponoszą krzywdy moralne, że rodzice agresorów powinni ponieść wszelkie koszty działań swoich własnych dzieci.
Może to spowodowałoby, że wszyscy, którzy powinni reagować a tego nie robią zaczną się zastanawiać. Może uderzenie ich po kieszeni spowoduje, że nagle okaże się "że można coś z tym zrobić"?
    • verdana Re: Przemoc wśród dzieci - dorosły idzie do sądu 11.02.13, 16:27
      Dlatego, ze dzieci sa dziećmi. Gdyby w kazdym wypadku agresji dziecka, zabrania czegoś koledze, zniewazenia słownego itd dzieckiem zajmował sie sąd, to prawdopodobnie klasy stałyby puste, a dzieci siedziały w więzieniach.
      Oczywiście, że trzeba reagować, ale raczej pedagogicznie, niż karnie, o ile dzieci sa małe.
      Jesli jednak dziecko zostało tak skrzywdzone, ze trzeba leczenia, a agresor nie jest zupełnie małym dzieckiem - oczywiście, sprawą moze zająć się sąd. W jakim wieku jest syn?
      • kawad Re: Przemoc wśród dzieci - dorosły idzie do sądu 11.02.13, 16:35
        No wiadomo, że nie chodzi o byle pierdółkę ale o działania, które powodują traumę, gdzie konieczna jest pomoc specjalisty.
        Pewnie, że należy wdrażać działania pedagogiczna ale:
        a) nie ma jedności - pedagog tłumaczy dziecku jedno, wychowawczyni mówi dziecku co innego, a generalnie kończy się na usprawiedliwianiu agresora i wmawianiu dzieciakowi, że sam sprowokował lub przesadza
        b) rodzice agresora nie współpracują ze szkołą
        Wtedy wszelkie działania można o kant doopy rozbić niestety.
        Syn ma 10 lat.
        • verdana Re: Przemoc wśród dzieci - dorosły idzie do sądu 11.02.13, 16:43
          Nie można wsadzić do wiezienia 10-latka, ale można dać kuratora, o ile się orientuję.
          Dlaczego szkoła usprawiedliwia agresora? Ja miałam doświadczenia zupełnie inne - nie usprawiedliwiano nawet przypadku (ktoś niechcący popchnął, dziecko spadło ze schodów i złamamło rekę, uczeń sostał IMO niesłusznie ukarany), ani samoobrony.
          • kawad Re: Przemoc wśród dzieci - dorosły idzie do sądu 11.02.13, 16:51
            Wiadomo, że 10 latek do więzienia nie pójdzie. Nie o to mi chodzi. Ale jeśli dziecko dostałoby kuratora, rodzice zostaliby zmuszenie do zainteresowania się dzieckiem, jeśli np musieli by zapłacić odszkodowanie to może zobaczyliby wreszcie, że ich książę czy księżniczka zachowuje się nie zawsze zgodnie z normami społecznymi.
            Dlaczego szkoła broni? Tego nie wiem, podejrzewam, że pedagog i wychowawczyni (bo dyrektorka inaczej do sprawy podchodziła i rozmawiała z dziećmi) próbowały sprawę wyciszyć. Po jednym z incydentów skonfrontowano syna z dwoma agresorami - wyszło, że to moje dziecko nie wie kto go wyzywał i szturchał. Przerażony dzieciak kontra dwaj agresorzy - to jeden z cudownych pomysłów pedagoga.
            Kolejny to było tłumaczenie synowi dlaczego do uderzono i wypatroszono mu plecak - wg pedagog sprowokował swoim zachowaniem, czyli pisaniem na przerwie w brudnopisie (na polecenie wychowawczyni zresztą). Agresor obawiał się, że syn pisze coś związanego z nim wiec "odwdzięczył się" później. Rozmowy z agresorem wówczas nie przeprowadzono.
        • arwena_11 Re: Przemoc wśród dzieci - dorosły idzie do sądu 11.02.13, 16:50
          Jak sobie szkoła nie radzi, to zgłosić sprawę do sądu rodzinnego. Podać, że rodzice nie radzą sobie z dzieckiem, i może powinien sobie ktoś inny z nim radzić.
          w 99 przypadkach na 100, rodzice otrzeźwieją i jednak biorą się za dziecko. W jednej ze szkół podstawowych na Ursynowie w Warszawie była taka sytuacja. Rodzice nie chcieli sie zgodzić na indywidualne nauczanie, dyrekcja nie radziła sobie z agresją dziecka. Chyba nawet do sprawy nie doszło przed sądem, bo rodzice zgodzili sie na nauczanie indywidualne
    • malgosiek2 Re: Przemoc wśród dzieci - dorosły idzie do sądu 11.02.13, 19:17
      Też się nad tym zastanawiałam.
      A dlaczego?
      Dlatego, że moje dziecko będąc w I kl szk podst też ma "kolegę"agresora słownego i fizycznego.
      Zgłaszałam problem wychowawczyni i ponoć tylko na w-fie jest taki, a w klasie nie.
      Rozmawiałam z rodzicami owego "kolegi" i jak t zawsze bywa nie widza problemu wcale.Mimo iż inne dzieci też miewały z nim różne "przyjemności"
      Chciałam po cichu bez afery przepisac dziecko do innej klasy i tu zonk.
      Czeka mnie spotkanie z dyrektorką, pedagogiem, wychowawcą i rodzicami kolegi.
      Pedagog wiedziała nieco wcześniej.
      Ale na spotkaniu właśnie zamierzam powiedzieć, że jeśli jeszcze raz dojdzie to większego incydentu jak ostatnio(było już 2 razy) to zgłaszam na policję nękanie werbalne i fizyczne przez ucznia.
      I tyle.
      Mam dość takich sytuacji.
      • zurekgirl Re: Przemoc wśród dzieci - dorosły idzie do sądu 11.02.13, 19:36
        A nie Da sie zaskarzyc szkoly o brak zapewnienia bezpieczenstwa uczniom? To szkola powinna wiedziec, ze dziecko agresywne trzeba albo nauczyc raz a skutecznie albo odseparowac, zeby nie bylo zagrozeniem. Rodzic nie moze zaskarzyc cudzego dziecka, ale szkole moze. Czy nie moze? Czego do cholery te szkoly i nauczyciele sie tak boja? Juz ani krzyknac ani nawet zdrowego rozsadku im uzywac nie wolno?
        • kawad Re: Przemoc wśród dzieci - dorosły idzie do sądu 11.02.13, 19:41
          Podesłano mi link www.przemocwszkole.org.pl/. Poczytałam sobie wskazówki dla ucznia, rodzica, nauczycieli. Szkoda, że nauczyciele w szkole syna tego nie czytali. wychowawczyni popełniła chyba wszystkie możliwe błędy. Zerknijcie na to jak powinien n-l rozmawiać z dzieckiem doznającym przemocy, czego nie powinien robić, na co powinien zwrócić uwagę.
          Wychowawczyni syna (i pedagog, który jest ponoć specjalistą) robiła praktycznie wszystko na odwrót sad
    • anorektycznazdzira Re: Przemoc wśród dzieci - dorosły idzie do sądu 11.02.13, 19:46
      To prawda.
      Niewydolnych wychowawczo nauczycieli jest niestety całkiem sporo.
      Skutkiem tego nękane dzieci oraz te obserwujące sytuację mimo woli z boku rosną w przeświadczeniu, że nic sienie da zrobić i znikąd ratunku. To jest straszne. Nic dziwnego, że później w społeczeństwie zaufanie do instytucji państwowych, w tym do sensowności dochodzenia własnych praw na drodze formalnej jest gorzej niż nikłe sad
      Jestem zdecydowanie z podawaniem do sądu, łącznie ze szkołą, jeśli na to bagatelizowaniem sprawy zasłużyła.
    • woman_in_love różne rzeczy można zrobić 11.02.13, 19:47
      Można walczyć ze szkołą, ale rzadko kiedy się to udaje - nawet gdy pół szkoły jest przeciw małemu terroryście to najczęściej szkoła przedkłada jego prawa nad prawa reszty uczniów.

      Można robić naciski na dyrektora przy pomocy kontaktów towarzyskich, żeby wziął twoją stronę. Może być całkiem skuteczne.

      Można przenieść swoje dziecko do innej szkoły.

      Można również wlać małemu gnojkowi - doświadczenia ostatnich miesięcy (jeden ojciec wlał 12 latkowi terroryzującemu jedną z olsztyńskich podstawówek, inny ojciec zlał w Pabianicach chyba 10-latka, aż trafił on do szpitala, chociaż to pewnie bardziej ściema była niż realna potrzeba) pokazują, że to też jest skuteczne, w dodatku obaj ojcowie nie ponieśli kary.
      • kawad Re: różne rzeczy można zrobić 11.02.13, 19:54
        Ja zabrałam syna ze szkoły. Teraz (jeśli chodzi o szkołę) jest dobrze ale syn wymaga pomocy psychologa. Sam sobie nie poradzi, ja też nie umiem już mu pomóc. I dlatego tak sobie zaczęłam myśleć, że ktoś powinien poczuć, że bezkarność jego dziecka (w tym przypadku kilkorga dzieci) może jednak mieć jakieś granice.
        • annakate Re: różne rzeczy można zrobić 11.02.13, 20:19
          Takie sprawy nie trafiają do sądu, bo sądy nie mają zdolności nadprzyrodzonych a najczęściej brak tego, kto sprawę zgłosi - szkoła (nauczyciele, pedagog, dyrektor) najczęściej tego unikają, z obawy, że szkoła będzie miała zepsuta opinię, że wyjdzie na jaw, że sobie nie radzą. Rodzice pokrzywdzonych albo nie wiedzą jak się za to zabrać, albo powtrzymuje ich obawa przed eskalacją przemocy i przyklejeniem dziecku etykietki "kabla". Niesłusznie.
          Sąd może reagować na dwa sposoby - albo zafundować delikwentowi sprawę o demoralizację i zastosować środki przewidziane przez art. 6 ustawy o postepowaniu w sprawach nieletnich (poczynając od upomnienia, nadzoru odpowiedzialnego rodziców, nadzoru kurtora aż do umieszczenia w młodzieżowym ośrodku wychowawczym - ale to dla sprawców poważnych czynów, którzy ukończyli 13 lat) - albo może rozpatrywać jako sprawę w przedmiocie władzy rodzicieslkiej - jeśli dojdzie do przekonania, że powodem kłopotów są błędy lub zaniedbania po stronie rodziców. Sąd może powiadomić każdy - nie tylko szkoła. W zawiadomieniu powinny być dane agresora (tyle, ile znacie - przynajmniej imię, nazwisko, klasa i szkoła - dobrze, jeśli adres i data urodzenia, ale jesli ich nie znacie, to sąd sobie poradzi) i opis sytuacji. Często sam fakt, że sprawa jest w sądzie powoduje już poprawę sytuacji - agresor traci ważny atrybut - poczucie bezkarności.
    • lelija05 Re: Przemoc wśród dzieci - dorosły idzie do sądu 12.02.13, 09:34
      A to czytałyście?
      Czyli da się, tylko długo to trwa.
      poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,13261618,Gimnazjum_zaplaci_uczniowi_za_zlamana_szczeke.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja