praca 9-18 a dzieci

12.02.13, 13:54
Zrezygnowałam niedawno z pracy (od 7 do 15), dzięki czemu mam więcej czasu dla dzieci od odrabiania lekcji, zajęcia dodatkowe, aż po bezowocne spędzanie z dzieckiem czasu.
Jak radzą sobie z rodzice pracujący od 9:00 do 18:00 w korpo z rozkładem zajęć dla dzieci ( od obiadu po czytanei bajek na dobranoc)? Myślę tutaj szczególnie o rodzicach dzieci, które jeszcze zgodnie z prawem muszą mieć opiekę.
    • najma78 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 14:03
      Jesli oboje pracuja w takich godzinach to chyba oczywiste ze nie maja szans na zajmowanie siedziecmi, bo nie moga byc w kilku miejscach jednoczesnie. Dziecimi zajmuja sie inni.
      • melancho_lia Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 14:10
        to po co dzieci jak się nimi ciągle ktoś inny zajmuje?
        • bergamotka77 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 14:42
          melancholia - nie ciagle, tylko kilka godzin dziennie. Ktos musi pracowac zeby na przyklad te dzieci utrzymac. Zalamuja mnie takie komentarze. Moze wprowadzmy prawo ze ludzie pracujacy nie maja prawa miec dzieci? wink Wiele z dzieci rodzicow pracujacych jest lepiej wychowanych niz tych mamus ktore spedzaja z nimi kazda chwile.

          A dlaczego zrezygnowalas z pracy? - do autorki watku
          • melancho_lia Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 14:44
            Ile godzin dziennie taka osoba jest w stanie dziecku poświęcić? 2?
            • melancho_lia Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 14:44
              I żeby wyzywić dzieci nie trzeba harować w korpo.
              • drosetka Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 14:49
                ale o jakiej korpo ty piszesz, gdziekolwiek do pracy pójdziesz to pracujesz chyba średnio po 8 godzin dziennie. Tylko nieliczni mają ten luksus ze nie musza pracowac, albo pracują w mniejszym wymiarze godzin. Ja narazie pracuję na pół etetu, póki młodsza nie pójdzie do przedszkola. No i co krzywda sie jej wielka stanie ze bedzie te kilka godzin w przedszkolu??nauczy sie wpsółżycia z rówieśnikami i same inne pozytywy
                • melancho_lia Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 14:57
                  Ja pracuję 8 godzin. od 7 do 15. Autorka pisze o pracy 9-18 to jakby nie było 9 godzin.
                  Matematyka się kłania. Wybacz, ale moim zdaniem żadnemu dziecku nie służy spędzanie calusieńkiego dnia z dala od rodziców i domu.
                  • bri Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 15:07
                    Może wliczyli czas na dojazd. Ty do pracy nie dojeżdżasz?
                  • memphis90 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 18:04
                    Taaa, lepiej zawczasu wyskrobać pasożyty. Albo żyć na koszt opieki społecznej siedząc beztrosko na bezrobociu. Oczywiście- dla dobra dzieci.
                  • k1k2 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 18:14
                    Praca 8 godz moze oznaczac bycie poza domem 10, jesli jest bezplatna (obowiazkowa) przerwa na lunch i dojazd.

                    Ot, takie zycie. Lepiej miec prace niz nie miec.
                    • claudel6 Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 22:24
                      no ja tak mam. moja rzekomo dbająca o pracownikow firma "uszczęśliwiła" ich obowiązkową DODATKOWĄ przerwą na lunch jakoś nie zauważając, ze zabiera większości ludzi pól godziny cennego czasu z okrojonego życia prywatnego i rodzinnego.
                      • hanna_sty Re: praca 9-18 a dzieci 14.02.13, 07:30
                        Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Rozumiem ludzi, którzy zamiast np. do 17.00 pracują do 17.30, bo szkoła/przedszkole/obowiązki domowe, ale rozumiem i szefów firmy, którzy zdają sobie sprawę, że ludzie w ciągu 8 godzin i tak będą jeść. Swoją drogą ciekawe jak jest z przerwami na papierosa- odliczane od czasu pracy czy nie?
                  • aguila_negra Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 23:02
                    melancho_lia napisała:

                    > Ja pracuję 8 godzin. od 7 do 15. Autorka pisze o pracy 9-18 to jakby nie było 9
                    > godzin.

                    Bo wliczyła w to dojazd do/z pracy. Ty chyba też nie przemieszczasz się za pomocą teleportacji.

                    > Matematyka się kłania. Wybacz, ale moim zdaniem żadnemu dziecku nie służy spędz
                    > anie calusieńkiego dnia z dala od rodziców i domu.

                    A Twoje z kim spędza owe 8 godzin + dojazd? Zabierasz je ze sobą?
                  • princess_yo_yo Re: praca 9-18 a dzieci 14.02.13, 09:59
                    czyli poswiecaja dzieciom dokladnie o jedna godzine mniej niz ty. co za wyrodni rodzice.

                    9 godzin to 'calusienki dzien', 8 juz najwyrazniej nie, dobrze ze wiemy gdzie jest granica tongue_out
          • girasole01 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 14:58
            W takim przypadku nie kilka godzin dziennie, a co najmniej 10 (licząc średnio 30 min. na dojazd w jedną stronę) z mniej więcej 13-14 godzin kiedy dziecko nie śpi. To dużo. Oczywiście wiele osób nie ma wyboru i musi pracować akurat w takich godzinach - trudno, czas z dzieckiem trzeba wtedy chociaż spędzić w weekendy.
          • joanna29 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 19:55
            Nie wiem dlaczego nie mam forum na telefonie, dlatego dopiero teraz zajrzałam na watek w komputerze.

            Co do tego dlaczego zrezygnowałam z pracy: godziny pracy, wysokość wynagrodzenia i koszty związane w pracą, czas dla dzieci, to wszystko razem wzięte i obgadane wyszło, że opłaca mi się zrezygnować z pracy na etat.
            • kk345 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 21:01
              Ale tak ogólnie to zdajesz sobie sprawe, ze malo kto ma ten luksus i MOŻE zrezygnowac z pracy? Bo z pierwszego postu wynika, ze dziwi Cię, ze inne matki tego nie robia- a jednak z czegoś trzeba zyć...
        • drosetka Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 14:46
          mnie tez załamują, jakoś całe pokolenia , co ja mówię cała ludzkosc przed nami żyła w ten sposób , ze matki nawet świeżo po porodzie ciagneły dzieci do pola , zostawiały w koszyku wiklinowym a same szły zbierac ziemniaki czy zboże. Ale nie teraz zeby wychować człowieka trzeba sie zrzec pracy , najlepiej suchy chleb, tylko zeby dziecko miało rodziców pod ręką.
          • melancho_lia Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 14:47
            Do korpo nie zabierasz ze sobą dziecka...
            • a.va Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 17:44
              Ale jakby je zabierać, to leżenie w koszyku wiklinowym 10 metrów od mamy nie jest spędzaniem razem czasu.
        • kkokos Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 21:56
          melancho_lia napisała:

          > to po co dzieci jak się nimi ciągle ktoś inny zajmuje?

          czy mogłabyś mi uprzejmie wytłumaczyć, co chciałaś osiągnąć zadając to arcymądre pytanie?

          spowodować, że założycielka wątku palnie się nagle w czoło i stwierdzi "o ja głupia, no jasne, po co mi dzieci, oddam je tej dobrotliwej melancholii"?

          serio pytam.
    • iwoniaw Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 14:07
      No mój mąż radzi sobie tak, że ma żonę nie pracującą w korpo do 18.00, w zw. z czym nie musi się kłopotać z odbieraniem dzieci z przedszkola (czynne do 17.00, nawiasem mówiąc) czy szkoły (świetlica do 17.30 - paradoksalnie dłużej o pól godziny) oraz podawaniem im obiadu, gdyż czynię to ja. Na kolację, kąpiel i wieczorne czytanie jak najbardziej się wyrabia.
      Nie ma opcji, abyśmy oboje pracowali w takich godzinach mając dzieci, po prostu.
      • jamesonwhiskey [...] 12.02.13, 15:02
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • gryzelda71 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 15:05
          Też mi zagadka pracuje czy nie.Pracuje,ale nie do 18,poniał?
        • iwoniaw Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 15:30
          No, jeśli nie rozumiesz zdania "żona nie pracuje w korpo w godzinach 9-18" to ja już na to nic nie poradzę.
      • demonii.larua Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 20:11
        U nas podobnie. Wystarczy, że jedno z rodziców pracuje bywa i do 20-tej.
        Był okres kiedy nie pracowałam w ogóle. W naszej rodzinie nie było opcji by małe dzieci spędzały większość dnia (9-10 godzin to niemal cały dzień) w placówkach lub z nianią.
    • kdys Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 14:46
      A jak zrezygnowałaś z pracy to za co żyjesz?
    • an_ni Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 14:46
      nie zartuj ze konczac prace o tak dogodnej godzinie jak 15:00 nie mialas czasu na zajecie sie dziecmi!
      ja wracam do domu o 18 i mam czas
      • joanna29 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 20:05
        Moje godziny pracy owszem były od 7 do 15, ale o 6:00 wychodziłam z domu z dzieckiem , aby zdarzyć do pracy. Powrót do domu po odbiorze dzieci to godzina 16:30. Wtedy obiad, zajęcia dzieci, lekcja, spotkania dzieci z innymi dziećmi, zakupy, dojazdy i wiele wiele innych, i na to wszystko jakieś 3,5, Dzieci spać około 20-21, bo o 5 pobudka.
        Jak dla mnie 3 godziny z dzieckiem to trochę mało.
        • morekac Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 20:46
          No i w czym jest lepsza praca 7-15 od pracy 9-17/18?
          Idąc na 7-mą zrywasz dzieciaka o porze niefizjologicznej wink, a i tak nie ma z tobą kontaktu praktycznie tyle samo czasu... Dzieci, których rodzice idą do pracy później i pózniej wracają - póżniej chodzą spać i tyle.
    • drosetka Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 14:52
      no w sumie też sie dziwię ze zrezygnowałaś, bo miałas super godziny pracy. No chyba ze masz perspektywę wrócić tam za jakis czas. Bo co zrobisz jak bedziesz musiała iść do takiej od 10 do 18? to dopiero jest masakra. Miałam tak pracowac na szczęscie nie wypaliło
      • kolteta Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 15:41
        Ja tak pracuję. Jeden tydzień 8-16, drugi 10-18. Masakry nie ma. Prowadzam córkę do szkoły, w tygodniu do 16 także ją odbieram. Codziennie mamy czas dla siebie. Fakt, że mieszkam 7 minut piechotą od miejsca pracy a szkołę córki mam 5 minut piechotą od pracy.
    • alfabetta Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 15:22
      Ja pracuję o 9 do 17, w domu jestem o 18tej. W domu jest dziadek, babcia i niania. Dzieci są ogarnięte. Obiad zrobiony. Mamy 2h na wspólny posiłek, zabawy, czytanie, przytulanie, itp. Jest to czas tylko i wyłącznie dla dzieciaków, czyli w tym czasie nie znikam w łazience, nie sprzątam, nie czytam gazet, nie gadam z koleżankami. Jeśli czasem jestem w domu w ciągu dnia to co do zasady niewiele się zmienia - nie poświęcam dzieciom więcej niż te 2-3 h. Młode potrafią zająć się same sobą - wymyślają własne zabawy, czasem idą na podwórko, oglądają bajki, zaglądają do dziadków, bawią sie ze zwierzakami... Dzieci w wieku przedszkolnym.
    • naturella Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 15:25
      Pracuję od 8.15-16.15, nie w korpo, ale w urzędzie, razem z dojazdami nie ma mnie w domu 10,5 godziny. Z dziećmi widzę się pół godziny rano i trzy godziny wieczorem. Mój mąż z kolei półtorej godziny rano (zawozi je o 8 do szkoły i przedszkola) i dwie godziny wieczorem. I musi nam wszystkim to wystarczyć. Nie stać nas na to, żeby żyć z jednej pensji - a niefajnie byłoby chyba marznąć, jeść chleb z masłem i chodzić w za małych butach w imię tego, że wychowuje się dzieci samemu. Taki lajf. Nie ukrywam, że mnie to boli, widzę, że dzieci mnie potrzebują, że ja potrzebuję ich, marzę o tym, żeby je odbierać ze szkoły i z przedszkola, żeby gotować obiady, odrabiać z nimi lekcje, nierzadko płakać mi się chce, że spędzam tyle czasu poza domem, tkwię w korkach w autobusie, wysłuchuję relacji ze szkoły w biegu, a moja pensja wystarcza na kredyt mieszkaniowy, nianię, kilka rachunków i zakupy żywnościowe na tydzień. Gryzę się tym strasznie, ale co mam zrobić?
    • lafiorka2 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 15:46
      hm?a jak mają sobie radzić?
      A co mam zrobić ja albo inne,które pracują od 6-14tej a przedszkola od 7ej otwarte.Albo potem szkoła,dopiero na 8mą?
      Państwo k... prorodzinne!
    • tully.makker Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 16:05
      Jest takie powiedzenie, ze potrzeba calej wioski, by wychowac dziecko., tymczasem u nas zaczyna panowac podejscie, ze najlepiej, zebyy dziecko bylo 24/7 tylko z jednym czlowiekiem, matka mianowicie. A gdzie miejsce na zapoznawanie sie z roznorodnoscia ludzi i podejsc do zycia i wychowawania, nie mowiac o poznawaniu nowych zabaw, wierszykow, piosenek, ksiazeczek?

      Wczoraj moj najmlodszy malowal z niania raczkami i gdy wrocilam do domu, dumnie zaprowadzil mnie by pokazac swoje dzielo. Ja za takimi zabawami nie przepadam i gdyby byl w domu tylko ze mna, to takie doswiadczenie by go ominelo.

      Dla dzieka jest najlepiej, gdy oprocz kochajacych rodzicow ma wokol siebie wiele innych osob znaczacych, ktore pokazuja mu rozne aspekty swiata. A i rodzice sa dla dzieci, zwlaszcza nieco starszych, bardziej interesujacy, gdy maja do zaoferowania swiat troche inny od tego znanego, domowego, no i gdy maja osiagniecia zyciowe z ktorych dziecko moze byc dumne.

      A czas? Wiadomo, ze nigdy nie ma czasu na wszystko.
    • zazou1980 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 16:08
      u mnie w firmie jest praca 9-17.30+ i do tego większość osób dojeżdża od 30-60 min w jedną stronę (są hardkorowcy co do warszawy codziennie z radomia albo łodzi dojeżdżają, ale to inna bajka). większość ludzi zgadza się na taką formę.

      ja wynegocjowałam pracę 8.30-16.30 (ale trwało to ponad 2 lata, międzyczasie przerwa na karmienie piersią, potem obniżony wymiar pracy), droge powrotną do domu ogarniam w 45min. max godzina. czas dla młodej mam rano ok. 0,5h i wieczorem ok.5h, młoda chadza spać mocno po 22.

      tatuś dziecka zmienił sobie godziny pracy, tak by je odbierać z przedszkola ok. 15.30 (wychodzi do roboty o 6 rano), po przedszkolu zabiera ją na pobliski plac zabaw, w zimie na przejażdżkę sankami.
      zajęcia dodatkowe młoda ma tylko w przedszkolu.

      da się, nam zależało na w miarę normalnym funkcjonowaniu z dzieckiem w warszawie. w mojej firmie część ludzi ma inne priorytety, ale to ich wybór. zazwyczaj ich dzieci są odbierane przez opłacone osoby, ci co mają rodzinę na miejscu używają babci/dziadków.
      • aneta-skarpeta Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 15:24
        w mojej firmie część ludzi ma inne priorytety, ale to ich wybór. zazwyczaj i
        > ch dzieci są odbierane przez opłacone osoby, ci co mają rodzinę na miejscu używ
        > ają babci/dziadków.

        nie zawsze to wynik innych priorytetów, po prostu nie każdy moze sobie zmienic godziny pracy.

        tyle osób ile znam, bardzo chetnie by pracowało w innych godzinach niz 9-17, czasem mają daleki dojazd- nie zawsze jest to wynikiem- wole siedziec w pracy niż w domu
        • claudel6 Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 22:28
          no dokładnie. nienawidzę tej arogancji ludzi, którzy sa w lepszej sytuacji. wystarczy mi arogancja mojego pracodawcy, z ktorą nic nie mogę zrobić.
    • ostatnia_wieczerza Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 16:26
      Zawsze jest coś za coś. Pracując w pełnym wymiarze godzin- 8- bez względu czy to będzie 8.00-16.00 czy 9.17.00 w domu jest się nieobecnym jakieś 9-9,5 h. Szalenie rzadko- zwłaszcza w dużych miastach- droga do pracy jest krótsza niż pół godziny. Oczywiście jak znam forum zaraz podniosą się głosy, że JA jadę 5 minut , JA 8 a JA!!!! 9 i pół. Ale zwykle dojazd trwa. Ponadto bardzo często wychodzi się z pracy chwilę dłużej, bo trzeba coś zamknąć, coś zakończyć, coś się przedłuży, trzeba się przebrać ( bardzo często są jakieś stroje służbowe). Tak więc mamy co najmniej 9 h. Dziecko śpi róznie w zależności od wieku, ale przyjmujmy, że 10. Zostaje ok 4-5 godzin. I od mam zależy jak ten czas zostanie wykorzystany. I pamiętajmy, że te godziny to również pójście do fryzjera, spotkanie się z przyjaciółmi, przygotowanie posiłków, zakupy, płacenie rachunków, rozmowy z mężem.
      Można te godziny wykorzystać tak, że ani dzieci ani rodzice nie mają niedosytu, ale można i zmarnować. Schody się zaczynają jak dziecko choruje. Nie namawiam do rezygnowania z pracy, bo dziecko może zachorować, namawiam do planu awaryjnego. Z cała pewnością dzieciom nie służy siedzenie w przedszkolu/świetlicy od 7.00 do 17.30. Nie służy i to jeszcze bardziej odwożenie do domu przez mamę rozmawiającą w czasie drogi przez komórkę. Miałam nie raz małego pacjenta na izbie przyjęć, który ożywiał się, gdy mama wykazywała nim zainteresowanie, nie szła do pracy.
    • olena.s A wszystko przez te rodziny nuklearne. 12.02.13, 16:33
      Moi rodzice mieli super - mieszkali z dziadkami. Dzięki temu nie musieli spinac swoich planów pracy, a i ich dziatki - latać z kluczem na szyi.
      Dobre czasy były.
      • kk345 Re: A wszystko przez te rodziny nuklearne. 12.02.13, 21:07
        Nooosmile I żadna kobieta powyżej 50-tki nie pracowała, wszystkie były na rencie/wczesnej emeryturze i zajmowaly się wnukamismile
        • olena.s Re: A wszystko przez te rodziny nuklearne. 13.02.13, 11:09
          Ech, u mnie oboje dziadkowie byli na emeryturze. Jak się urodziłam, to babcia miała 61 lat, dziadek - 65. Naprawdę, gdybyśmy z nimi nie mieszkali, to moi rodzicie mieliby zagwozdkę przy ich zawodach i trybie pracy. A przecież chodziliśmy do pobliskiej podstawówki piechotą i bez przekraczania ruchliwych ulic, a zajęcia pozalekcyjne były trudno dostępne i genralnie rzadkie.
      • luska1973 Re: A wszystko przez te rodziny nuklearne. 13.02.13, 12:05
        Moje dzieci i wiele ich kolegów/koleżanek ma tak teraz smile
        Ja też tak miałam w dzieciństwie smile
    • guderianka Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 16:34
      Najgorsze możliwe godziny pracy 9/10-18/19
      Miałam to szczęscie, że w ostatnim okresie pracowałam (w korpo tongue_out) od 7.30 do 15.30. Mąż na szczęscie ma pracę zmianową więc jakoś nam się udawało pogodzić czas między pracą a domem. Najgorzej było gdy pracowałam od 8 do 16 (plus dojazdy) i bylam sama z dziećmi.-wtedy czasu było na wszystko mało.
    • lechasia Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 16:40
      A ja myślę, że takie mamy, które pracują w tych godzinach (ja również) są bardziej zorganizowane, potrafią wygospodarować czas dla dzieci, również dla siebie i są bardziej spełnione niż domowe, umęczone mamy.
      • iwoniaw tak, jasne 12.02.13, 17:04
        Ten czas dla dzieci to wygospodarują o 7.00 rano czy o 20.00?
        Jak napisała guderianka, takie godziny pracy (9/10-17/18, a jeszcze dojechać trzeba na ogół) są najgorsze z możliwych, jeśli chodzi o organizowanie dnia z dziećmi. I owszem, trzeba być zorganizowanym przy takim trybie, bo nie ma wyjścia - co nie daje i tak dość czasu dla dziecka. Bardziej "ludzkie" już są godziny od rana (6/7.00 - nawet przy pełnym etacie kończy się o 14/15.00 i nie mów, że nie ma różnicy w stosunku do 17/18.00), a "mama domowa" na pewno nie jest bardziej umęczona niż byłaby przy tym samym domu, dzieciach i mężu musząc jeszcze na kilka godzin iść do pracy.
        • morekac Re: tak, jasne 12.02.13, 18:54
          Ale można dzieci rano spokojnie podrzucić do szkoły - jadąc na 7 rano - owszem, nie ma się problemu z odbieraniem. ale może być problem z dostarczeniem - jeśli wszystkie sztuki rodziców pracują na 7-mą... A łatwiej jest znaleźć opiekunkę do odbioru po południu niż o świcie...
        • e_r_i_n Re: tak, jasne 12.02.13, 21:05
          Ta, jasne.
          Moje dziecko nie odczuło mojej zmiany pracy. A nawet odczuło na plus.
          Bo teraz rano mam czas na potowarzyszenie w zbieraniu się do szkoły, nawet na 15 minut leżenia razem w łóżku i rozmowy - bo on idzie do szkoły na 8, ja na 9 i mam spokojniejszy ranek, niż jak oboje na 8 szliśmy (w tym ja dojechać musiałam).
          A po południu Młody ze szkoły wraca sam (jak wracał) i idzie na zajęcia, które kończy po końcu mojej pracy. Więc jesteśmy już razem. Słowem, poza godziną w ciągu dnia, kiedy jest sam (i ogarnia lekcje), jesteśmy w domu razem.
          • iwoniaw Re: tak, jasne 12.02.13, 22:47
            No, ale Młody jest już nieco starszy, ma po lekcjach zajęcia, na które jest w stanie sam dotrzeć i zapewne spać nie chodzi po dobranocce - a to jednak już co innego niż dzieciaki w pierwszych klasach podstawówki, które rodzice odwożą do świetlicy przed 8.00 i odbierają o 18.00.
            I nie chodzi o to, by kwestionować zaangażowanie czy - tym bardziej - zorganizowanie osób pracujących w takich godzinach, ale niech mi nikt nie wmawia, że tak pracujący mają porównywalna ilość czasu dla dziecka co pracujący w innym trybie (tzn. kończący wcześniej), czy - tym bardziej - niepracujące matki. No jakoś mam porównanie i nijak mi nie chce wyjść tyle samo czasu dziennie na sprawy dziecka gdy muszę wyjść na 9h i zająć się czym innym, co wówczas, gdy całą dobę mam do wyłącznej dyspozycji i wolną głowę. Rozumiem potrzebę racjonalizowania sobie własnych wyborów (co każdy robi w jakimś stopniu, ja też), no ale bez przesady.
            IMO godziny 9-17 w pracy przy przedszkolnych czy wczesnoszkolnych dzieciach to masakra, nawet 1 h wcześniej (tzn. 8-16.00) robi różnicę; w takim (9/10 - 17/18) trybie dziecko właściwie rano można zawieźć do placówki, a wieczorem odebrać, dać kolację i położyć spać - to bardzo mało.
            • e_r_i_n Re: tak, jasne 12.02.13, 22:51
              No nie, na zajęcia sam nie chodzi (jeszcze). Ale powtarzam: czasu ze mną nie ma mniej, niż gdy pracowałam 8-16. Bo ten rytm popołudniowy to nie od teraz, tylko ponad 2 lata. Czyli łapał się w cykl wczesnoszkolny.
              Gdybym była w domu, to miałabym z nim 1,5 do 2h więcej, przy czym większa część to jego odrabianie lekcji.
              Żadna racjonalizacja. Fakty.
      • przeciwcialo Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 21:27
        Mistrzyni organizacji, jak tego dokonujesz?.
    • ha-ya Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 17:35
      Pracuje 7.5h ( + 1h be\platnej przerwy). Biuro czynne od 9-5.30. Ja wynegocjowalam 8.30 do 5, wiec nie jest zle. Do tego dojazd pol godzinny x2. Mloda odbieram z przedszkola o 17.30, ok.17.45-18 jestesmy w domu. Ja za kilka tyg. koncze prace wiec bede bezrobotna ale za to z dzieckiem. W Irlandii sa to nornalne godziny pracy ( wrecz dla niektorych wymarzone), pozostale mamy ktore znam pracuja na pol etatu albo maja swietnie zarabiajacych mezow. najbardziej narzekaja panie pracujace w szpitalach/sklepach/knajpach ( bo nie wszytskie mamy pracuja w biurach od pon-pt,9-5). Ciezko to ogarnac, zwlaszacza ze nie mamy rodziny na miejscu. Mogloby byc gorzej tzn. mlglabym nie miec pracy albo paracowac w nieprzyjaznych/nieregularnych godzinach
    • joa66 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 17:56
      Dlaczego akurat w korpo a nie na kasie w Tesco?

      Niestety sytuacja na rynku pracy jest taka, że nie każdy może grymasić, a dobijanie tekstami "to po co Ci było dziecko" jest wredne.
    • lauren6 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 18:03
      Wyobraź sobie, że niektórzy robili sobie dzieci, gdy była lepsza sytuacja na rynku pracy i można było pokręcić nosem na godziny pracy. To co teraz wg ciebie mają zrobić? Śliski kocyk, czy nie iść do pracy i dać dziecku umrzeć z głodu?
    • morekac Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 18:50
      Powiem ci: są widocznie lepiej zorganizowani. wink
      Na zajęcia dodatkowe może dziecko dostarczyć dziadek/babcia/opiekunka - ostatecznie tego czasu i tak z rodzicami nie spędza. I dzieci same odrabiają lekcje - to nawet raczej nie jest wskazane, żeby rodzice to robili...
      Obiad można gotować rano - albo gotuje się w weekend i zamraża.
      • nanuk24 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 20:29
        oczywiscie, ze rano mozna obiad zrobic! A juz zwlaszcza, kiedy wychodzi sie z domu o 6:15
        • morekac Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 20:41
          Ale jak się pracuje w korporacji na 9-tą, to się nie wychodzi do pracy o 6.15. A jeśli się wychodzi - to oznacza to, że problemem nie są godziny pracy, a czas dojazdu...
          • nanuk24 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 21:01
            A czasem jest taka praca, ze niezaleznie od miejsca zamieszkania, do pracy zawsze bedziesz miec daleko.
            • morekac Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 22:04
              Ale wtedy to raczej wypada narzekać na miejsce zamieszkania czy dojazd - a nie - na godziny pracy.
              • nanuk24 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 22:10
                Totez ci pisze, ze czasem sie ma taka prace, ze niezaleznie od miejsca zamieszkania(moze byc nawet w centrum), zawsze sie bedzie mialo daleko, bo praca nie jest w jednym punkcie i w ciagu dnia jestes w kilku roznych miejscach, a za dojazd nie placa.
    • yoko0202 przyznaję, że nie do końca rozumiem 12.02.13, 19:11
      wydźwięk postu głównego i niektórych odpowiedzi jest taki, jakoby dla dzieci w wieku szkolnym, przyjmijmy np. 9-10 lat czyli połowa podstawówki, i ogólnie dla ich rozwoju najważniejsze na świecie było, żeby ich rodzic odebrał tuż po lekcjach (czyli w okolicy południa), i trzymał za rękę do momentu pójścia spać.
      no bez jaj, chyba nie rozmawiamy o 2-latkach.
      moja już wyrosła, więc mnie to nie dotyczy, ale gdy była w wieku szkolnym to pracowałam przez kilka lat w korpo, w domu byłam po 18.00, córka jadła obiad w szkole, po lekcjach szła normalnie na świetlicę, tam panie pomagały odrabiać lekcje itp., w ciepłe dni dzieciaki latały po boisku i placu zabaw. Przez chwilę moich rodziców nie było na miejscu, wtedy córę odbierała sąsiadka - babcia dwójki chłopców z tej samej szkoły. W szkole na miejscu organizowane były różne zajęcia (nie tylko przez szkołę - sporty walki, akrobatyka, języki itp.), więc chodzić nigdzie daleko nie musiała tylko szła ze świetlicy.
      Dziecko odbierałam uśmiechnięte, zadowolone, nakarmione, z odrobionymi lekcjami, i nieco wymęczone popołudniową zabawą z rówieśnikami (ufff, na szczęście... smile, i miałyśmy fajne wieczory dla siebie, po prostu.
      to jest po prostu początek takiego wieku, że rodzice stają się o wiele mniej atrakcyjni niż rówieśnicy, zabawa i różne zajęcia, i nie ma co na siłę trzymać to dziecko o metr od siebie przez 10 godzin dziennie.
      • mc.dalenka Re: przyznaję, że nie do końca rozumiem 12.02.13, 19:44
        A co tu rozumiec...post z serii"doje...my innym ktorzy maja gorzej". W podtekscie przeciez jest"ja jestem lepsza bo ja nie musze tak pracowac, mez mam lepszego co to dobrze zarabia" Nosz ku... a co to kogo obchodzi jak sobie radza...radza sobie,moze maja babcie a moze ich na nianki stac. A moze poprostu sa lepiej zorganizowani??? Moze maja mniej klopotliwe dzieci??? Milo???
        Ja natomiast nie rozumiem podejscia ala matka polka co to nic w zyciu wiecej nie ma ambicji robic tylko tancowac nad dzieckiem...bo niby ten dzieciak tak jej straszenie potrzebuje 24/7...szczegolnie taki postawowkowy.
        Potem sie takim mamusiom nudzi a ze nie maja wlasnego zycia to durne posty na forach zakladaj...albo co gorsza wtracaja sie we wszystkie sprawy dzieci typu:sprzeczka o olowek z kolezanka...bo co maja robic?roboty nie maja? kolezanke(sadzac po tonie niektorych wypowiedzi i zadzieraniu noska "co to nie ja" tez pewnie nie...a maz no coz...wroci do dom styrany to tez nie bardzo ma o czym z taka zona gadac bo ilez mozna sluchac co nasza niunia zrobila??
        I co mamusie idealne?...fajnie jest tak uslyszec???
        • guderianka Re: przyznaję, że nie do końca rozumiem 12.02.13, 20:02
          Każda rodzina ma swój sposob życia, bycia. Wielokrotnie dzieciaki fajnie się wpasowują w ten rytm i wszystko super się układa. Wielokrotnie jednak dzieciaki podrzucane wszystkim dookoła jak kukułcze jaja mają deficyty emocjonalne. Niektórzy nazywają to samodzielnościa, inni większą atrakcyjnością rówieśników niż rodziców (yoko to Twoje stwierdzenie). I faktycznie, niektórym to wyjdzie na dobre, A niektórym nie. Ameryka ? Otóż nie. Rytm życiowym człowieka ma pewien rytm. Szczyt możliwości intelektulanych jest rano, najmniejszy zaś wieczorem. Pracując wiele tylko w nocy organizm wcale sie nie przestawi do końca na taki rytm-będa problemy z koncentracją, spaniem, trawieniem. Dzieciaki , którym życie rodzinne zaczyna się po godz 18-19 mogą mieć problemy z powyższymi na tej samej zasadzie. Schyłek dnia-jeśli sluchać natury ale HA-kto dziś jej słucha!- służy wyciszeniu, uspokojeniu, przygotowaniu sie do odpoczynku. I o ile 15 latek ten schyłek dnia może mieć nawet o 21 o tyle 3-4-5-6-7 latek juz niekoniecznie. Gdzie czas na zabawę ? Gdzie czas na rodzinny posiłek? Trudno mi sobie wyobrazić by rodzic chciał "marnować" czas na wspólny posiłek i dyskusję gdy czeka :pranie/prasowanie/gotowanie/sprzątanie. A co z dziećmi, którym trzeba pomóc w lekcjach? Dopilnowąc, sprawdzić, skontrolowac ? Nie wierzę, że tyle dzieci jest w tej kwestii puszczonych samopas. A jesli tak jest to tragedia uncertain
          Moja wypowiedz nie ma na celu wartościowania, oceniania kto jest lepszy a kto gorszy. Po prostu takie godziny pracy stwarzają wiele trudności, których nie ma, gdy się kończy pracę wcześniej o te 2-3 godziny.
          • hanna_sty Re: przyznaję, że nie do końca rozumiem 12.02.13, 20:34
            Tylko się pod tym podpisać.
            Kobiety z róznych powodów przestają pracować i wcale nie muszą być w związku z tym głupie czy niespełnione.
            Ja przestałam pracować z powodu.......męża. W związku z wyjazdem nie wolno mi było pracować zawodowo. Nawet gdybym bardzo chciała. Czasem też tak bywa.
            Szczęśliwie zbiegło się to ze stosunkowo drobnym dzieckiem i miałam czas nie tylko dla męża i wszystkiego co się z tym łączyło, ale także dla dziecka. I choć miał kto je odwieść do szkoły, odebrać ze szkoły i nakarmić - zwykle robiłam to osobiście. I osobiście pomagałam w lekcjach i procesie adaptacyjnym - inna szkoła, inny kraj, inny język w szkole inny wśród kolegów.
            Nie żałuję tego czasu, bo był to czas dla rodziny, czas dla syna.
            Ja byłam wychowywana przez bardzo aktywnych zawodowo rodziców i , szczęśliwie babcię, która zastępowała mi matkę. Tak miało większość kolegów i koleżanek. W moim pokoleniu wręcz normą było mieszkanie z babciami ( wielu dziadków nie żyło- wojna).
            Nie mogę się zgodzić , że dla dzieci dobrem jest puszczenie ich samopas. Atrakcyjne- z pewnością, ale pokus jest dużo i czasem zajęta matka reaguje zbyt późno.
          • yoko0202 w życiu jest coś za coś 12.02.13, 21:40
            guderianka napisała:

            > Gdzie czas na zabawę ? Gdzie czas na rodzinny posiłek? Trudno mi sobie wyobrazić by ro
            > dzic chciał "marnować" czas na wspólny posiłek i dyskusję gdy czeka :pranie/pra
            > sowanie/gotowanie/sprzątanie. A co z dziećmi, którym trzeba pomóc w lekcjach? D
            > opilnowąc, sprawdzić, skontrolowac ?

            trzeba mieć swoje priorytety, a gotowanie i sprzątanie moim nigdy nie było, jeżeli w grę wchodził czas z dzieckiem
            wolałam pracować w korpo, zarabiać konkretnie, mieć panią do sprzątania, która 1-2 tyg. robiła swoje, mieć możliwość zjedzenia na mieście zamiast stania przy garach (nie, nie chodzi o mcdonalda), czy też ustalić z moją Mamą, której obsesją jest wykarmienie wszystkich w najbliższej szerokości geograficznej, że ja daję X zł miesięcznie a za to mam obiady itp itd.
            dzięki temu, po pracy miałam czas dla córki, i był to dla mnie bardzo fajny czas, wręcz relaksujący po ciężkim dniu w pracy, i spędzałyśmy go bardzo miło i wartościowo

            zaryzykuję tu stwierdzenie, że mama będąca na stałe w domu, która musi ogarnąć np. roczniaka i trzecioklasistę, a do tego - wiadomo, obiady, prasowanie, mycie kibla, pranie itp. (czyli mnóstwo rzeczy, które ja po prostu delegowałam dalej), również nie znajdzie dla swoich pociech więcej niż dajmy na to 3 godziny dziennie pełnej uwagi, poświęconej wyłącznie dzieciom (i nie chodzi mi o obowiązki przy dzieciach, a o przyjemności).

            > Moja wypowiedz nie ma na celu wartościowania, oceniania kto jest lepszy a kto g
            > orszy.

            moja też niesmile
            pytanie było, jak sobie radzą takie osoby, więc się wyspowiadałam smile
            • guderianka Re: w życiu jest coś za coś 13.02.13, 09:52
              aaaaa, zazdroszczę mamy wink))

              zaryzykuję tu stwierdzenie, że mama będąca na stałe w domu (..)również nie znajdzie dla swoich pociech więcej niż dajmy na to 3 godziny dzi
              > ennie pełnej uwagi, poświęconej wyłącznie dzieciom


              kwestia organizacji wink
              i
    • nanuk24 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 20:25
      Wychodzilam z domu o 6:45, wracalam o 18 - 19; maz wyjezdzal wcesniej, wracal w podobnych godzinach, a nawet i pozniej. Nie radzilismy sobie, dlatego teraz nie pracuje.
      • hanna_sty Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 20:36
        Powody dla których nie pracuje się są rózne. Ja, jak wspomniałam wyżej, przestałam pracować "dla męża", ale są i panie, które mają takie powody jak Ty, albo inne priorytety, albo brak wykształcenia i ofert pracy na rynku, albo wolą dziecko niż korporację. Czy to takie dziwne????
        • mc.dalenka Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 20:46
          hanna_sty napisała:

          > Powody dla których nie pracuje się są rózne. Ja, jak wspomniałam wyżej, przesta
          > łam pracować "dla męża", ale są i panie, które mają takie powody jak Ty, albo i
          > nne priorytety, albo brak wykształcenia i ofert pracy na rynku, albo wolą dziec
          > ko niż korporację. Czy to takie dziwne????

          Tak samo jak rozne sa powody dla ktorych sie pracuje w "niedogodnych" godzinach. Kazdy by chcial konczyc prace o 15, ale ludzie maja swoje powody i priorytety...moze np. sami do wszystkiego dochodza, nie maja mieszakan w spadku po dziadkach, bogatych rodzicow ktorzy wyposazyli ich na dorosle zycie i jak sami nie zarobia to im z nieba nie spadnie...moze chca zapewnic swojemu dziecku jakas przyszlosc...wyobraz sobie,ze zajecia dodatkowe tez kosztuje. Wystarczy kredyt mieszkaniowy i juz ludzie sa uwiazani. A moze poprostu lubia to co robia...Zamiast gdybac moze warto szanowac wybory innych...szczegolnie jesli chcemy by szanowano nasze.
          Wkurzaja mnie watki np. jak mozna konczyc prace o 19, jak mozna przezyc za 5tysi miesiac czy jak mozna nie wyjechac na wakacje. Te osoby nie chca kogos zrozumiec chca sie pochwalic,ze maja lepiej...polechtac swoje ego. Bo inni maja przerypana a ja jetsem wybrancem narodu i mam lepiej.
          • guderianka Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 20:54
            mc.dalenka-chyba bardzo, za bardzo emocjonalnie podchodzisz do tematu, przecież nikt nie szkaluje. co nie zmienia faktu, że stawianie pewnych tez ma mocne podstawy w rzeczywistości. stwierdzenie faktu nie jest jego oceną..wyluzuj troszkę wink
            • miaowi Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 22:02
              Jest wymóg pracy w wymiarze 40 godzin tygodniowo. Nie każdy ma luksus bycia nauczycielem. Jesli sama wychowuję dziecko, to MUSZĘ pracować i nie kręcić nosem, tym bardziej jesli praca jest dobrze płatna. I negatywne myśli nic mi tu nie dadzą, nie pomogą ani nie zmienią sytuacji, że i tak będę musiała pracować 8 godzin dziennie. Mam się zamęczać, że rozwalam dziecku rytm dobowy, czy może oddać w ogóle babci i widywać w weekendy?
              Dziwię się, że akurat Ty, Guderianko, tak piszesz. Sama kiedyś wychowywałaś dziecko samodzielnie i nie było jak rezygnowac z pracy, "bo mąż zarobi". Niektóre z nas tak mają w dalszym ciągu - mamy się samobiczować i zyć ze świadomością, że nasze dzieci mają gorzej (ewentualnie w wersji hardcore: trzeba było dziecka nie robić)?
              • kropkacom Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 07:40
                O ile ojciec dziecka (bo zakładam, ze taki ktoś jest) jest sensowny to chyba można podzielić się opieką nawet po rozwodzie. Oczywiscie zdaje sobie sprawę, że z sensownym panem nikt rozwodu nie bierze, ale jednak.
              • guderianka Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 09:54
                Ale co Cię dziwi konkretnie, bo nie wiem ? wink
                Nie znasz dobrze mojej historii, mając starsze dziecko pracoewałam do jego 5 roku zycia tylko rok (niestety)
                • miaowi Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 21:11
                  Dziwi mnie to, że nie rozumiesz, że czasami nie ma wyboru i pracować trzeba w takim trybie, jaki akurat jest. I nie pomaga zadręczanie się myslami, nie pomaga świadomość, że to nie jest najlepsze wyjście, bo nie ma innego.
                  Ja pracuję (w różnym trybie i wymiarze godzin) odkąd moje dziecko skończyło 2 miesiące. Bo musiałam. Nie zawsze mogłam liczyć na rodziców, bo nie zawsze mieszkałam w tym samym mieście co oni. Na ojca dziecka ani jego rodzinę nie mogłam liczyć nigdy, dziecko zresztą też.
                  W tej chwili dziecko ma 6.5 roku i uważam, że nie dzieje mu się krzywda dlatego, że pracuję do 16.
                  • guderianka Re: praca 9-18 a dzieci 14.02.13, 09:18
                    Ale o czym Ty w ogóle piszesz miaowi ?
                    Ja nie napisałam że nie rozumiem-w ogóle nie ma o tym mowy. Pisałam, ze takie godziny to masakra pod każdym względem. Chyba temu nie zaprzeczysz ? (kwesti wyboru w ogóle nie podejmowałam)
          • hanna_sty Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 22:04
            Wyobraź sobie, że wiem co kosztuje i ile kosztuje dziecko.
            I zgadzam się, że są priorytety. Priorytetem może być praca, może być dziecko. Można próbować osiągnąć kompromis - krótsza praca, niższe zarobki, można , nie rezygnując z pewnych przyzwyczajeń wysłać męża do dodatkowej pracy - możliwości jest dużo- każdej rodzinie odpowiada coś innego.
            Nie wiem co bym zrobiła w życiu gdyby nie to, że musiałam wyjechać. Czy fakt, że z dnia na dzień z nauczyciela akademickiego stałam się żoną przy mężu miałam traktować jako degradację? Dla mnie wiązało się to z inna życiową rolą, z przygodą, z doświadczeniami, których nigdy bym nie miała w "poprzednim życiu".
            Szanuję wybory innych więc ta ostania uwaga chyba nie do mnie.
            • joa66 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 22:21
              można , nie rezygnując z pewnych przyzwyczajeń wysłać męża do dodatkowej pracy -


              Tak, to model superrodziny big_grin big_grin
              • miaowi Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 22:23
                no ale nie każdy ma męża, którego może pogonić do lepszej pracy. Z przeróżnych powodów.
              • hanna_sty Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 22:30
                Dla jednego jest a dla drugiego nie. Każda rodzina jest inna. Dlaczego w większości wypowiedzi deprecjonuje się kobiety niepracujące zawodowo?
                Być może są takie rodziny, w których facet woli pracować np. 2 razy w tygodniu popołudniami i miec żonę w domu zajmującą się dziećmi? Nie przyjmujesz takiej opcji?
                • joa66 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 22:33
                  Bo dzieci potrzebują ojca nie mniej niż matki.
                  • hanna_sty Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 22:38
                    Różnie. Mogę posiłkować się swoją rodziną. Ze względu na charakter pracy syn bardzo mało przebywał z ojcem, miał go dosłownie od święta ...albo nawet i wtedy nie, bo zdarzało się, że właśnie wtedy mąż miał obowiązki zawodowe. Nadrabiali w wakacje, razem wyjeżdżając. Co więcej nie przeszkodziło im to w dobrych relacjach - syn inaczej jest zżyty ze mną, inaczej z ojcem. Był moment, że chciał w życiu robić to samo co mąż.
                    • joa66 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 23:05
                      BTW Rozumiem, że Twój mąż woli pracę od rodziny?
                      • hanna_sty Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 07:23
                        Po prostu dostał bardzo ciekawą propozycję ppracy. I myslę, że gdyby dostał ją np. Twój mąż też by się nie zastanawiał. Zyciowa szansa- równiez dla rodziny.
                        • joa66 Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 08:45
                          No i wyobraź sobie, że dla każdego (tak, tak , dla kobiety też i dla dzieci ) praca może być zyciową szansą.

                          Ale oczywiście własny wybór racjonalizujesz , inne oceniasz: ktoś "WOLI DZIECKO OD KORPORACJI"


                          Tak jak napisałam - wiesniactwo.
                          • hanna_sty Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 10:21
                            Czy ja napisałam, że nie? Jeśli tak to gdzie. Po raz kolejny w róznych wątkach imputujesz mi to czego NIE napisałam.
                            Praca jest bardzo ważna, ale równouprawnienia pod względem biologii raczej nie ma. I jesli dziecko na tym nie cierpi mogą pracować oboje od świtu do nocy i jeszcze dłużej - jeśli im to odpowiada. Gorzej gdy dzieje się to kosztem dziecka, kiedy zmordowana, zestresowana pracą matka przychodzi do domu i marzy o tym, żeby odpocząc, pęka jej głowa, mysli o awanturze z klientem/szefem/koleżanką/konkurencji itd. A od dziecka odpędza się jak od muchy. Znacie? Pewnie w swej doskonałości nie.
                            • joa66 Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 10:54
                              Napisałaś "woli dziecko od korporacji"

                              To sa Twoje słowa. Zaprzeczysz? Czyli analogicznie można "woleć" korporację od dziecka. Jeżeli się pracuje.

                              Ale w przypadku Twojego męża to "szansa"której by nikt nie zmarnował.
                              I oczywiscie kontakt ojca z dziecmi na tym nie cierpi wink I nie on nie opędza się, pozwolisz , że zacytuję, od dziecka jak od muchy....

                              W swej doskonałosci, ze pozwole sobie na drugi cytat.

                              W przypadku nieobecności (znacznie krótszej niż nieobecnosci Twojego męża) innych rodziców (w tym matek) dziecko oczywiscie cierpi i "traci"



                              • hanna_sty Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 11:12
                                Jesteś mistrzynią, pogratulować, w przeinaczaniu i dopisywaniu tego czego się NIE powiedziało i szukaniu analogii, które TOBIE wydają się słuszne.
                                Mój mąż pracował dużo, nawet bardzo dużo, ale za granicą w ten sposób, że zdarzało mu się widywać z synem w ciągu dnia, potem nie widywać wieczorami, następnego dnia widzieć rano. Zapewne w jakiś sposób kontakt z synem ucierpiał, pewnie jednak mniej niż mógłby.
                                Moja sytuacja była dość rzadka i zupełnie inna niż, zaryzykuję, znakomitej większości tu piszących. Tak wyjazdy ( oba) były szansą i zawodową, i prestiżową i finansową. Z perspektywy zastanawiam się czy było to dobre czy złe dla syna- dużo zyskał, z pewnością coś stracił.
                                • joa66 Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 11:20
                                  Przeinaczaniu ?

                                  Proszę Pani, to nie ja pisałam o woleniu i nie ja pisałam, że pracujący rodzic odgania sie d dziecka jak od muchy wink



                                  • joa66 Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 11:34
                                    Przypomnę:

                                    Re: praca 9-18 a dzieci
                                    hanna_sty 13.02.13, 10:21 Odpowiedz Czy ja napisałam, że nie? Jeśli tak to gdzie. Po raz kolejny w róznych wątkach imputujesz mi to czego NIE napisałam.
                                    Praca jest bardzo ważna, ale równouprawnienia pod względem biologii raczej nie ma. I jesli dziecko na tym nie cierpi mogą pracować oboje od świtu do nocy i jeszcze dłużej - jeśli im to odpowiada. Gorzej gdy dzieje się to kosztem dziecka, kiedy zmordowana, zestresowana pracą matka przychodzi do domu i marzy o tym, żeby odpocząc, pęka jej głowa, mysli o awanturze z klientem/szefem/koleżanką/konkurencji itd. A od dziecka odpędza się jak od muchy. Znacie? Pewnie w swej doskonałości nie.


                                    Oczywiście to nie dotyczy Twojego męża? wink
                          • morekac Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 10:24
                            Ale oczywiście własny wybór racjonalizujesz , inne oceniasz: ktoś "WOLI DZIECKO OD KORPORACJI"
                            Czyli jak tata woli pracę od dziecka to w porządku, a nawet - jeśli - nie daj Boże - woli dziecko od pracy, można go bez problemu posłać do dodatkowej roboty. Jak rzecz, bankomat i robota.
                            Chce, nie chce - ma zapie...ć.
                            • hanna_sty Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 10:48
                              Nie oceniam, znów wkłada się w moje usta to czego NIE napisałam. Jeśli tata woli dziecko od pracy - co za sprawa. W ciąży nie będzie, ale ma prawo do urlopu wychowawczego, może on nie pracować a mama pracować. Ich wybór. Ważne, żeby nie odbywało się to kosztem dziecka. Bo nikt mi nie wmówi, że dziecko będzie szczęśliwe w sytuacji- może nieco przerysowanej, ale tylko trochę.
                              Pobudka o 6.00. Mama musi zdążyć na 8.00 na drugi koniec miasta ( korki) i jeszcze podrzucić dziecko do szkoły/przedszkola, ubrać się, umalować, coś zjeść, ogarnąć dziecko ( na ogarnięcie poranne domu nie ma już czasu). Tata wstaje mniej więcej w tym samym czasie bo podobnie zaczyna pracę tyle, że jedzie w przeciwnym kierunku. 7.15 - dziecko melduje się w szkole- samo albo z gromadką kolegów w identycznej sytuacji. Zdarza się, że jeśli rano źle się czuje mama/tata wtykają mu paracetamol , żeby minął jakoś dzień.
                              W czasie drogi do szkoły/przedszkola mama/tata rozmawiają przez komórkę- z szefem/klientem/podwładnym ( w zależności czy jest się kadrą zarządzającą czy duitem).
                              Lekcje trwają do 13-14, potem świetlica ( w przypadku szkoły) a siedzenie w przedszkolu wszystkie możliwe zajęcia dodatkowe. Do 17.30- 18.00, bo mama/tata pracują 8 godzin, w międzyczasie mają godzinną bezpłatną przerwę na lunch czyli o 17.00 ( a czasem później- klient/podwładny/szef )opuszczają biuro. Dojechać trzeba . W świetlicy/przedszkolu ta sama gromadka i zmęczenie stałym hałasem, krzykiem, obecnością kolegów- nawet najfajniejszych. Czasem pęka głowa ( tak! dziecka), czasem trudno się skupić, odizolować, wyłaczyć. Jest mama/tata!!!! Szybkie ubranie i do domu. Dojechać trzeba. Która godzina? 18.00 czy 18.30? W samochodzie mama/tata rozmawiają przez komórkę ( klient/podwładny/szef). Na światłach mama/tata przeglądają segregator, bo umowa/opinia/raport muszą być gotowe na jutro...... W domu...kolacja? Zwykle w lodówce jest tylko światło.Mama/tata zamawiają pizzę, o rozmowie mowy nie ma bo ...umowa/opinia/raport czekają. A dziecko ma nie przeszkadzać. Zresztą po całym dniu nie ma ani siły ani ochoty, bo jutro o 6.00 pobudka.
                              I co tacy rodzice wiedzą o swoim dziecku?
                              Modyfikacją tego modelu jest niania-cud zastępująca rodziców nawet na wywiadówkach czy u lekarza.
                              Na przeciwległym biegunie są klienci opieki społecznej, którzy nie chcą/nie mogą/nie potrafią pracować.
                              Ale jest jeszcze cały szeroki środek, który warto zauważyć.
              • triss_merigold6 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 22:31
                To zupełnie normalne, o co chodzi? Jeśli facet może złapać dodatkowe pieniądze bez jakiegoś gigantycznego wysiłku to powinien.
                • hanna_sty Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 22:34
                  Zaprzyjaźniona rodzina- facet jest lekarzem prócz normalnej pracy ( szpital rano od 8.00 do jakiejś 15.00) pracuje 2 razy w tygodniu w spółdzielniach. Zarobek niezły. Żona pracuje minimalnie i raczej dla przyjemności.
                  • joa66 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 22:37
                    i...co z tego?

                    Przecież ja wierzę, że tacy ludzie istnieją.

                    • hanna_sty Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 22:39
                      Nic. Też jest taki model rodziny. I wcale nie gorszy od prezentowanych wyżej. Inny.
                      • joa66 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 22:41
                        No własnie. Są różne modele. I mówienie o "woleniu korporacji od dziecka" lub odwrotnie jest wiesniactwem.
                • e_r_i_n Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 22:55
                  Sorry, ale nie w sytuacji, gdy kobieta nie pracuje.
                  Często to - matka w domu z dzieckiem non stop, a ojciec widzi dziecko w weekend czasami.
                  • kropkacom Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 07:44
                    Zależy od pracy. Nie pamiętam kiedy mój mąż był cały dzień poza domem.
                    • e_r_i_n Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 20:37
                      A pracuje na jeden czy więcej, niż jeden, etat?
                      • kropkacom Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 21:48
                        Na jeden.
                        • e_r_i_n Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 22:25
                          A ja piszę o pracach dodatkowych.
                          • kropkacom Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 22:29
                            Chyba nie zrozumiałam. Innej opcji nie przewidujesz kiedy tylko mężczyzna utrzymuje rodzinę?
                            • e_r_i_n Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 22:57
                              kropkacom napisała:

                              > Chyba nie zrozumiałam. Innej opcji nie przewidujesz kiedy tylko mężczyzna utrzymuje
                              > rodzinę?

                              Najwyraźniej.
                              Odpowiedź dotyczyła tekstu, że można faceta wysłać do drugiej roboty, jak braki w kasie są.
                              I uważam to za niefajną i wcale nie najlepszą opcję dla dziecka - bo tak to często wygląda, że faceta w domu prawie nie ma i IMO matka na 100% tego nie równoważy.
                              Jak facet pracuje 'normalnie', czyli na etat (8-9h) i ma czas dla dzieci, to luz. Ich biznes.
                              Jak kobieta w takiej sytuacji pierwsze, co bierze pod uwagę, to jego większe zaangażowanie w pracę, nie jej praca jakaś, to niefajne. Znowu - IMO.
                              • hanna_sty Re: praca 9-18 a dzieci 14.02.13, 07:51
                                Rzadko w życiu jest idealna sytuacja - chyba, że na forum. Pytanie co jest najlepszym rozwiązaniem- dla każdej rodziny coś innego. Dobrze jeśli rodzice pracują od 9 do 15 ( 8-16/17), w przypadku choroby moga wziąć zwolnienie bez kwasów pracodawcy, albo mają babcię/teściową, która jest na zawołanie, zrobi swoje i zniknie bezszmerowo, a do tego zarobki obojga są wysokie, przedszkole blisko i nie ma w nim sytuacji konfliktowych. Wiadomo jednak z lektury forum i życia ( lub odwrotnie), że nie zawsze tak jest. I wtedy pozostaje pytanie - z czego zrezygnować, co ograniczyć i co robić czyim kosztem.
                                CZy wpychanie chorego dziecka do przedszkola( dyżurny temat forum) jest ok wobec dziecka?( zwolnienie, praca, pracodawca- było po stokroć wałkowane).
                                Czy dzieciństwo z kluczem na szyi jest najmilszym wspomnieniem?
                                Zaznaczam, że większość tak się wychowywała, wychowa, nie zginie, ale co straci to jego. Dla mnie, mimo babci w domu, najtrudniejszym okresem z dzieciństwa było robienie doktoratu przez mamę i jej późne powroty do domu, bo 3 razy w tygodniu chodziła dodatkowo na intensywny kurs językowy ( lata 60/70). Ojciec też zapracowany. Miałam najlepiej wykształconych rodziców w klasie, zaspokojone potrzeby materialne, wyjazdy jak na owe czasy bardzo atrakcyjne i jakąś pustkę. A zaznaczam - gdy chorowałam była babcia, na wakacje jeżdziła w dużej części babcia ( lato+zima+Wielkanoc) i nie była to prymitywna osoba.
                                • e_r_i_n Re: praca 9-18 a dzieci 14.02.13, 21:10
                                  I co to ma wspólnego z moim postem?
    • mayaalex Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 20:49
      Pracuje bardzo roznie, czasem sie zdarza ze od 9 do 18.30 plus pol godziny na dojazd, czasem 9-12.30 albo 15-18.30, czasem np.11-13 albo 16-18 a czasem wcale. W sumie mysle ze wychodzi mi pol etatu ale placone mam za caly - a minusem jest wlasnie ta nieregularnosc i niemozliwosc planowania naprzod. Z synkiem jest maz, ktory nie pracuje w tej chwili wcale. Jak zacznie to ja przejde na system dwa tygodnie pracy, dwa tygodnie wolnego. Trudno mi sobie wyobrazic codzienna nieobecnosc miedzy 8.30 a 19, dla mnie to by bylo chyba zbyt trudne emocjonalnie - ale czasami trzeba zarobic na zycie i inaczej sie nie da. Moja mama nie pracowala wcale kiedy bylam mala i owszem, spedzalysmy czas razem ale nie przypominam sobie zebysmy cos rzeczywiscie razem robily - ja bylam tylko przeszkadzajacym dodatkiem w pracach domowych. I chyba wlasnie dlatego nie demonizuje ilosci spedzanego razem czasu.
      • bergamotka77 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 21:15
        Pracowalam roznie, bywalo ze 10-18 plus dojazd i zylam. Dzieci chodzily pozniej spac po prostu, ze szkoly starszak szedl do babci ktora ma blisko, maluch jest przez nia odbierany z przedszkola ale mysle o zatrudnieniu na wiosne niani na 3h. Moje dzieci sa otwarte na ludzi, wygadane, zadowolne z zycia, popoludnia i weekendy spedzamy razem. Mialam tez przerwe w pracy - 9 m-cy, ale co z tego ze bylam z dziecmi caly czas jak mialam bezsenne noce bo zadluzenie na karcie kredytowej roslo a splacic juz nie mialam czym. Mielismy okrojone do minimum wakacje, a angielski synka wydawal sie za drogi a ja czulam sie glupio kupujac sobie nowe buty. Teraz pracuje 9-17 plus dojazd czasem mam wieczorne wyjscie sluzbowe, czasem zrywam sie z pracy juz o 16. Jednak moge splacic karte, wziac pania do sprzatania i pojedziemy na fajne wakacje a ja mam komfort finansowy. W zyciu jest cos za cos, chyba ze jestes rentierka albo minimalistka. Ja moglabym zyc z pensji meza ale jestesmy przywyczajeni do auta, wakacji za granica, zajec dodatkowych dziecka, przedszkole tez kosztuje a i kredyt trzeba splacac. C'est la vie!
        • dragica Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 21:58
          Z reguly pracuje od 8 do 16h, zdarza sie,ze zostane dluzej, zdarzaja sie podroze sluzbowe-na dzien, dwa, najwiecej na 5 dni. Mieszkam sama z dzieckiem, corka opiekuje sie niania badz, w okreslone dni tygodnia, ojciec dziecka. Z corka spedzam popoludnia, w okresie gdy mam mniej pracy,ale w czasie tych popoludni i wieczorow musze ogarnac mieszkanie,odpoczac 15 minut itd.Jak na razie udaje mi sie, jestem lepiej zorganizowana niz gdy bylam w domu-a w domu z dzieckiem spedzilam 2 lata. Fakt,nie musze gotowac, bo niania nam gotuje, albo abieram corke na obiad, ale nie zale sie wyjatkowo silnie odczuwalny brak czasu.
    • triss_merigold6 Re: praca 9-18 a dzieci 12.02.13, 21:49
      Istnieje życie poza korpo.;
    • kk345 Pranie OT 12.02.13, 22:10
      Kilkakrotnie w tym wątku pojawia się pranie, jako alegoria uciązliwego obowiazku domowego do odwalenia. O co chodzi? Przecież wszyscy teraz mają pralki, posortowanie kolorów i wrzucenie ich do pralki to jednorazowo 5 minut, rozwieszenie prania- max 10 (dużo, bo wyjatkowo starannie ma być powieszone). Gdzie tu harowka? Powaznie pytam- pierzecie ręcznie?
      • triss_merigold6 Re: Pranie OT 12.02.13, 22:29
        W realu zajmuje to więcej czasu, bo trzeba chwilę pomyśleć co z czym prać i na jakim programie. Często też trzeba pozbierać ciuchy (lub zmusić innych do pozbierania) z różnych miejsc w domu. Owszem, mogę sobie do wyrzygania powtarzać starszakowi, żeby brudne wrzucał do pralki/kosza, ale on to robi albo nie - zależnie od tego czy zapamięta i czy dopilnuję.
        Dla mnie pranie akurat nie jest szczególnie upierdliwe, ale już odkładanie na miejsce 1001 drobiazgów (i zmuszanie do tego innych) owszem.
      • makahopsa Re: Pranie OT 13.02.13, 01:42
        wrzucam do pralki w dwie minuty, ale wieszam już 30 minut, bo mam pralkę 6 kg i w niej maleńkie rzeczy dzieci, typu majtki, skarpetki, które wieszam parami. i tak, wyjątkowo starannie wieszam, bo na co dzień nie prasuję
        • pelissa81 Re: Pranie OT 13.02.13, 10:28
          mam pralke 7kg i wieszam max 10 minuncertain tez dokladnie, zeby nie musiec prasowac.
        • guderianka Re: Pranie OT 13.02.13, 10:28
          Segregacja 5-10 minut
          Wieszanie -ok 15 minut
          Ściąganie i segregowanie nawet 25 minut

          I tak minimum trzy razy w tygodniu a w przypadku wpadek (bloto,kupa,wymiociny,farby)-dodatowe dwa prania. Czyli średnio 5 razy w tygodniu po prawie godzinie -jakby nie było pięć godzin w tygodniu w plecy tongue_out
    • pelissa81 Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 00:11
      A jak pracowali wasi rodzice? Moja mama i tata pracowali - odbierała nas z przedszkola babcia albo jeden z rodziców a wieku szkolenym (od 2 klasy) miałam klucze na szyi. Żyję, kontakt mam super, nie odczuwam braków emocjonalnych...Moze nie pracowalo sie po 12 godzin, ale etat tez trwal wtedy 8 godzin. Czas sie od tamtych czasow nie rozciagnal.

      Mieszkania nikt mi nie dal, jedzenie tez samo nie przyjdzie na nozkach...
      • makahopsa Re: praca 9-18 a dzieci 13.02.13, 01:54
        pelissa81 napisała:

        > A jak pracowali wasi rodzice? Moja mama i tata pracowali - odbierała nas z prze
        > dszkola babcia albo jeden z rodziców a wieku szkolenym (od 2 klasy) miałam kluc
        > ze na szyi. Żyję, kontakt mam super, nie odczuwam braków emocjonalnych...Moze n
        > ie pracowalo sie po 12 godzin, ale etat tez trwal wtedy 8 godzin. Czas sie od t
        > amtych czasow nie rozciagnal.
        >
        > Mieszkania nikt mi nie dal, jedzenie tez samo nie przyjdzie na nozkach...


        ani mieszkania nie mam za darmo, ani jedzenia. moi rodzice nie mieli babci czy dziadka dla mnie, którzy by mnie odbierali z placówek. ja na drugi koniec miasta 35 lat temu jeździłam jak miałam 6 lat (byłam w zerówce) - teraz za to by mi odebrano dziecko, a wcale nie jest mniej kumate niż ja wtedy.
        no i dzisiejsi rodzice raczej nie mają możliwoci wyjechania na 3 tygodniowe wczasy rodzinne za jedną wypłatę, ani posłania dziecka na 3 tygodniowe kolonie za połowę wypłaty jednego z rodziców.
        oczywiście piszę tutaj o rodzicach, którzy mają w dzisiejszych czasach wykształcenie np średnie i pracują nie w korpo, ale też i nie na kasie w tesco.
        te 30 lat + temu moi rodzice mieli nie pełne zawodowe i stac ich było.
        nie pomagają nam, bo im też nie pomagał nikt.
        takie mają odczucie, ja nie nalegam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja