zaburzenia odżywiania a dziecko

13.02.13, 15:46
Podpowiedzcie, bo ja wyjścia nie widzę. Mam bardzo bliską koleżankę z obsesją na punkcie jedzenia. Wie o tym, ale leczyć się absolutnie nie pójdzie, bo akurat ten pogląd na odżywianie, który wyznaje obecnie, jest jedynym słusznym i teraz już będzie dobrze. Tak samo jak siebie żywi dziecko, lat osiem. I o to dziecko głównie mi chodzi. Często u nas bywa, więc mam trochę obserwacji. Niewiele wolno jej jeść. Daję jej coś do jedzenia, a ona ma łzy w oczach, dziękuje wylewnie, mówi, że jestem najlepszą ciocią na świecie, chce być moją córką, a mojego syna, z którym się przyjaźnią od zawsze, siostrą. Bo mama na nic nie pozwala, a ja pozwalam. Biję się z myślami, czy koleżance o tym powiedzieć. Bo właściwie jestem pewna, że nic się nie zmieni. Jest jeszcze tata, i z nim byłoby łatwiej o tym rozmawiać, ale takie próby już podejmowałam. Nic to nie dało, bo owszem, trzeba coś zrobić, ale jak przyszło do konkretów, to się wycofał. Wygląda to na klasyczne współuzależnienie. Niedawno pogadałam sobie z naszą wspólną koleżanką, której córka chodzi z córką tamtej do szkoły. I oto czego się dowiedziałam: mała próbuje zamieniać się z dziećmi na drugie śniadanie, prosi je o jedzenie, prosi o kubki po serkach i wylizuje je (żadnego nabiału absolutnie jeść nie wolno), jest gotowa zrobić wszystko dla kogoś, kto kupi jej w sklepiku cukierka. Dupsko mi ścierpło. Próbuję sobie wyobrazić taką rozmowę i efekty. Widzę jeden: dziewczynka zostanie poinformowana, że Bóg widzi, że oszukuje rodziców, i to się dla niej źle skończy. Nasłucha się o kalaniu duszy. Moim zdaniem zaburzenia odżywiania są nieuniknione. U małej. Miała już łaknienie spaczone, co dobrze nie wróży. Może ktoś ma jakiś pomysł? Jakieś doświadczenia? ktoś mnie oświeci genialną myślą?
    • thegimel Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 13.02.13, 16:16
      Z tatusiem trzeba nie porozmawiać, ale go opier***ić z góry na dół. Głodzenie, straszenie, ograniczanie podpada pod znęcanie psychiczne. Zostawia dziecko kobiecie ewidentnie (na podstawie postu wnosząc) zaburzonej i rozkłada ręce? Ja bym tatusiowi powiedziała, że albo zrobi porządek i żonę wyśle do psychiatry albo zgłaszasz psychiczne znęcanie się nad dzieckiem.
      • verdana Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 13.02.13, 16:18
        Trzeba porozmawiać nie tylko z tatusiem, z pedagogiem szkolnym takze.
      • lizaaa Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 19:27
        ups
    • atoness Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 13.02.13, 16:30
      thegimel - obawiam się, że masz świętą rację. Sprawę komplikuje to, że tatuś też jest mocno skomplikowany. Delikatnie mówiąc. Sam ochoczo potępi bezbożne zachowanie dziecka. Tego aspektu ich światopoglądu raczej nie zmienię.
      Verdano - liczyłam na ciebie. Napisz coś więcej, bardzo cię proszę.
      Czy ja, osoba spoza rodziny, mogę iść w sprawie dziecka do pedagoga szkolnego? Gdyby taki pedagog zechciał interweniować, to znaczy wezwać rodziców i poinformować, jakie niepokojące rzeczy zauważył, to by było coś. Byłoby lepiej dla tego dziecka, gdyby mój udział w tym nie wyszedł na jaw. Ja i tak jestem w tym umoczona, rozmów z obojgiem trochę było, z płaczami i krzykami, i nie pomogło. Byłoby rzeczywiście dobrze, gdyby wiedzieli, że problem widzą też inni.
    • ichi51e2 Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 07:12
      A jesli wyglada na zabiedzone to powiedz matce wprost - krycha czy ty glodzisz tego dzieciaka? Lekarz na bilansie nie grozil pobawienie, praw rodzicielskich? Slyszas o krzywicy? Moze ma raka skoro duzo zre a nic nie przyswaja? Nie ma co robic podchodow skoro problem jest z matka.mCzasem potrzebny sygnal alarmowy - znam babke ktorej corka byla ok ok az w koncu przypadkiem wezwali lekarza bo byla zaziebiona non stop i lekarz sie za glowe zlapal jak dziecko zobaczyl. Okazalo sie ze ma zaburzenia wchlaniania - a rodzice zgodnie twierdzili ze je za 3...
      • ichi51e2 Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 07:16
        Dobra poprzedni post mi nie wszedl... Pisalam ze pierwsze i najwazniejsze nie jest to czy dziecko ma ochote na serek (bo moze miec uczulenie, moja kuzynka miala skaze ale zawsze udalo jej sie podkrasc troche serka i potem doslownie krew jej sie lala z nadgarstow ale zarla ten ser jakby jutra nie bylo) tylko to,czy dziecko wyglada namglodzone, jest zabiedzone, anemiczne? Jesli nie to odpusc szlag by mnie trafil jakbym byla np wege a ludzie przychodzili z dobrymi radami i ukradkiem dziecku wciskali kawalki mieska...da sie wychowac czlowieka bez nabialu - spojrz na Chiny
        • thegimel Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 08:51
          Owszem, niejedzenie nabiału może mieć całkiem rozsądne przesłanki, ale teksty o kalaniu duszy są mocno niepokojące. Też mam znajomych wegan, dzieci w domu nie jedzą mięsa ani nabiału, nie jedzą też kupnych słodyczy (ciasta robione w domu owszem) ale poza domem zdarza się, że ktoś poczęstuje, że dziecko zje coś w gościach czy od kolegów i nikt nie robi o to scen - po prostu znajomi liczą, że dzieci same dojrzeją do decyzji o byciu wege, a jeśli wybiorą inną drogę - to decyzja ta zostanie zaakceptowana, choć może bez entuzjazmu, ale bez głupich komentarzy.
        • mvszka Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 08:58
          tylko to,czy
          > dziecko wyglada namglodzone, jest zabiedzone, anemiczne?

          anemię i inne objawy niedożywienia można wg ciebie stwierdzić na oko??? na oko się stwierdza, że coś po prostu jest nie tak, autorka postu tak zrobiła i pyta się co dalej, ja też bym sugerowała psychologa szkolnego, żeby zbadał sytuację, bo żadną alergią dziecka nie da się wytłumaczyć straszenia gniewem bożym za zjedzenie 1 cukierka na tydzień

          da sie wychowac czlowieka bez nabi
          > alu - spojrz na Chiny

          może chodziło ci o Japonię i roboty

          jeśli nie je się nabiału trzeba go czymś zastąpić, a soja jeśli już mamusia karmi nią dziecko też jest szkodliwa dla małych dziewczynek, bo zawiera fitohormony
          • tully.makker Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 09:06
            soja jeśli już mamusia kar
            > mi nią dziecko też jest szkodliwa dla małych dziewczynek, bo zawiera fitohormon

            Nieprawda. badania naukowe dowiodly, ze spozywanie soji chroni przed rakiem piersi, ale - uwada - tylko wtedy, gdy sie zaczelo ja jesc przed okresen dojrzewania, czyli we wczesnym dziecinstwie. Rozpoczecie spozywania soji w pozniejszym wieku moze lekko nasilac ryzyko raka piersi.
            • mvszka Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 12:48
              już nawet nie badania ale fakty dowiodły, że dzieci karmione mlekiem sojowym umierały
              a fitohormony przyjmowane w dzieciństwie mogą spowodować bezpłodność

              Rozpoczecie spozywania soji w pozniejszym w
              > ieku moze lekko nasilac ryzyko raka piersi.

              ciekawe, a tabletki z soi są w każdej aptece dostępne bez recepty na złagodzenie przykrych objawów menopauzy
          • ichi51e2 Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 09:42
            No chyba mozna. To dziecko o ktorym pisalam mimo 3 lat wazylo 12kilo... Do tego duzo spalo i ogolnie wygladala na 3cio swiatowca.
            A jak matka jest wariatka i straszy kara boska za zjedzenie jogurtu to tym bardziej trzeba porozmawiac wprost a nie nasylac psychologa ktory powie "aa... bo piksinska mowi ze pani jest zakompleksiona gruba w duszy mala dziewczynka znecajaca sie nad wlasnym dzieckiem. Ja z pomoca"
    • malila A jaki to konkretnie 14.02.13, 09:45
      jest pogląd? Bo Twój post niewiele o tym mówi - większość tego, co napisałaś, dotyczy Twoich odczuć. A Twoje odczucia mogą, ale nie muszą mieć solidnego umocowania w rzeczywistości.
      • atoness Re: A jaki to konkretnie 14.02.13, 11:07
        Dziecko jest chude, ale nie bardziej niż moje. A moje wygląda tak jak ja w dzieciństwie, więc może i z tamtym dzieckiem tak jest – taka uroda i już. Nie słyszałam, żeby lekarz stwierdził jakieś nieprawidłowości, ale jestem prawie pewna, że nawet gdyby stwierdził, to ja o tym nie usłyszę. Rozmowy wprost były. Mówiłam, że dziecko często mówi, że jest głodne, że słyszę, jak podczas zabawy opowiada mojemu synowi, co za chwilę będzie jadł, i wymienia rzeczy, których jej jeść nie wolno.
        Dziecko ma ochotę na serek na moje oko po pierwsze dlatego, że to coś dobrego, słodkiego, po drugie dlatego, że to coś, co nie jest jałowym sianem. Z uczuleniem sprawa jest skomplikowana, bo mama nie wierzy w medycynę konwencjonalną. Bywa więc u przedziwnych specjalistów. Zrobiła córce testy, z których podobno wynika, że jest uczulona na wszystko. Od czasu testów nabiał i jajka odpadają absolutnie. Nie wiem, czy to prawdziwe testy, zrobione u prawdziwego lekarza. Ja nigdy nie zauważyłam objawów uczulenia, a trochę się na tym znam, bo moje dziecko miało AZS. Słyszałam natomiast wiele razy: nie jedz tego, bo cię będzie brzuch bolał, nie jedz, bo nie zaśniesz, nie jedz, bo... Więc problem jest ewidentnie w głowie mamy. Możliwe oczywiście, że nie tylko. U mnie nigdy nic małej nie bolało, nawet jak wciągnęła omlet z kilku jajek i słoik kiszonych ogórków.
        >> Jesli nie to odpusc szlag by mnie trafil jakbym byla np wege a ludzie przychodzili z dobrymi radami i ukradkiem dziecku wciskali kawalki mieska...da sie wychowac czlowieka bez nabialu - spojrz na Chiny
        Myślałam i o tym, bo sama nie jem mięsa. I nie chciałabym tego, o czym piszesz. Różnica jest taka, że mojemu synowi nikt nie zabrania jeść mięsa. To jest zresztą kolejna rzecz, która według koleżanki odbiera mi prawo głosu: sama żywię się nieracjonalnie.
        Matka straszy karą boską nie za zjedzenie jogurtu, tylko za okłamywanie rodziców. A trudno nie okłamywać, jak się człowiekowi chce jeść. Dziecko moim zdaniem stoi pod ścianą: albo przetrwanie – czyli jedzenie – i kara boska, albo niejedzenie. Rodzice są katolikami i traktują to bardzo poważnie. Praktyka oczywiście rozmija się z teorią, jak się lepiej przyjrzeć. Znam oczywiście innych katolików, którzy traktują swój światopogląd bardzo poważnie, i wygląda to u nich całkiem inaczej. Ale u nich właśnie tak. Bóg wszystko widzi, cały czas cię obserwuje. Dla mnie to szaleństwo, dla nich nie.

        Malila, rozumiem, że pytasz o pogląd mojej koleżanki na żywienie. Otóż napisałam o „tym aktualnym”, bo to się zmienia. Raz należy spożywać wyłącznie to, innym razem wyłącznie to, a nie wolno tego albo tamtego. Zwykle nie jestem na bieżąco, i całe szczęście chyba. Dziecko się naje u mnie żółtego sera, a dopiero potem się dowiaduję, że nie wolno. Wszystko wskazuje na to, że generalnie ten „pogląd” to ortoreksja. Stwierdziło to kilka osób, które miały okazję się temu przyjrzeć, w tym internistka i psychiatra.
        Z mojego punktu widzenia problem jest nawet poważniejszy, nie chodzi o samo jedzenie. Chodzi o zakazy. Dziecko jest nimi obstawione. Przekaz jest taki, że trzeba sobie odmawiać. U mamy jest to ewidentnie problem z głową. Próbowałam, i jej chyba nie pomogę. Nie można też liczyć na to, że uda się ją namówić na udzielenie pomocy dziecku. Bo ona we własnym mniemaniu chyba to dziecko ratuje, przed złym światem – i przed karą boską. Jedynym rozwiązaniem byłoby według mnie skłonienie ojca, żeby jej odebrał kontrolę nad żywieniem dziecka, żeby się tym zajął sam. Ale on tego nie zrobi. Przeszłam z nim kawałek drogi i na końcu pieprznęłam łbem o ścianę. Możemy pogadać, ale nic więcej.
        Od wczoraj rozmyślam o tym, że w realu wszyscy, którzy się z tym problemem stykają, mówią, że nic się nie da zrobić. Mama tej koleżanki ze szkoły, lekarka, psychiatra, wszyscy. Że mogę najwyżej dawać temu dziecku, co chce. Tutaj całkiem inaczej. Oczywiście problem przestawiony na forum jest jednak oderwany od rzeczywistości, więc łatwiej go rozwiązać. W realu nikt poza mną – z tego co wiem – nie podskoczył.

        • kietka Re: A jaki to konkretnie 14.02.13, 11:34
          to jest znecanie sie nad dzieckiem, zastraszanie, jak najbardziej rzecz karalna.
          nie zadowolisz wszystkich, a i nie uzyskasz "lzejszego sumienia" po dyskusji na forum, albo chcesz malej pomoc, albo nie, zastanow sie..lepiej pytaj gdzie to mozna zgłosic, a nie "co mam zrobic?"
          dziecko prawdopodobnie mozno uzaleznione emocjonalnie od oprawcow, wiec dla niej bedzie to najgorsze, ze posypie sie ten swiat...pewnie zdazyla sie w niego wpasowac i jakos zawalczyc o przetrwanie.
          ja bym porozmawiala z dzieckiem, np co by zmienila, co jej sie nie podoba, tak lajtowo...
          potem dzialaj dalej...
          przemoc to nie tylko lanie po gebie.
        • malila Re: A jaki to konkretnie 14.02.13, 11:41
          Jeśli internistka i psychiatra stwierdziły objawy zaburzeń u matki, które mogą szkodzić dziecku, to zaskakujące jest dla mnie ich stwierdzenie, że nic nie mogą zrobić. Bo w takiej sytuacji mają one nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek zgłoszenia tego do odpowiednich służb.
        • bri Re: A jaki to konkretnie 14.02.13, 11:41
          Słabo mi się robi, kiedy coś takiego czytam, ale czy da się coś zrobić, nie wiem. Czy ta kobieta jest w ogóle świadoma, że istnieje takie zaburzenia jak ortoreksja? Może kupić jej jakąś książkę na ten temat? Co z dziadkami tej dziewczynki? Mają z nią jakiś kontakt, wiedzą jak jest żywiona ich wnuczka?
        • setia Re: A jaki to konkretnie 14.02.13, 19:18
          weź pod uwagę, że dziecko może być faktycznie uczulone jest na nabiał i jajka i dokarmianie go serkami to nie najmądrzejszy pomysł.
          nie biłabym tutaj piany bez poznania pełnego obrazu sytuacji, chociaż znam mnóstwo matek sfiksowanych na punkcie diet eliminacyjnych stosowanych w przypadku alergii, których jadłospis faktycznie woła o pomstę do nieba - wystarczy zajrzeć na forum alergie.
    • kanna Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 11:27
      Opisujesz przemoc wobec dziecka, głębokie zaniedbanie, przykryte płaszczykiem "dbania o zdrowe o odżywianie". Piszesz, że matka sama ma problemy z odżywianiem. Taka np. anoreksja jest śmiertelną chorobą o podłożu psychicznym.

      Jeśli matka odżywia dziecko, posiłkując się swoim zaburzeniem - to je głodzi. To jest sprawa dla sadu rodzinnego i kuratora.

      Interweniowałabym w szkole, w przypadku podejrzenia zaniedbywania dziecka, szkoła może zgłosić do sądu rodzinnego prośbę o wgląd w w sytuacje nieletniego. Ty tez możesz.
      • ichi51e2 Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 11:44
        Kurcze... Trudna sprawa. Bo gdyby to byla anoreksja to sprawa jest latwa - glodzi wiec krzywdzi. Ale ortoreksja jest trudna - bo ona zywi hiper poprawnie... I odbiera dziecku radosc jedzenia uczy niewlasciwego podejscia do jedzenia okalecza psychicznie. Ja bym na okraglo trula ze jest wariatka - rowniez przy dziecku i ludziach - niech widzi ze na swiat mozna patrzec w rozny sposob. A jakby przy mnie powiedziala ze za klamanie mamie i tacie idzie sie do piekla to bym od razu walnela ze dzieciak nie bedzie tam samotny bo suki co znecaja sie nad dziecmi i uzywaja wladzy boskiej jako straszaka beda tam wczesniej.
        Z drugiej jednak strony moje dziecko ma alergie na jajko - szczescie w nieszczesciu puchnie wiec jak babcia (ktora juz stwierdzila ze to moja fanaberia i ze ciasteczko na 100% nie zaszkodzi) juz mu da to ciacho i wyladujemy na sorze do konca swiata bedzie sie sluchala jak powiem ze nie dawac. A dzieciaki sa lakome i ja wiem ze moje to ciacho wezmie (tak jak moja kuzynka ten ser nieszesny jadla) moze mala ma sensacje ale objawy nie sa dla niej tak klopotliwe zeby nie jesc (tym bardziej ze matka nie daje...) wiec dawaj dziecku tylko rzeczy o ktorych samo mowi ze sa ok (pytanie - "a nie boli cie po tym brzuszek?" vs "a mamusia pozwala to jesc?")
        • mvszka Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 12:42
          Ja bym na okraglo trula ze jest wariatka - rowniez przy dziecku i ludziach - niech widzi ze na swiat mozna patrzec w rozny sposob. A jakby przy mnie powiedziala ze za klamanie mamie i tacie idzie sie do piekla to bym od razu walnela ze dzieciak nie bedzie tam samotny bo suki co znecaja sie nad dziecmi i uzywaja wladzy boskiej jako straszaka beda tam wczesniej.

          przerażająca głupota
        • atoness Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 12:53
          Sumienie miło byłoby mieć czyste, ale nie szukam tego na forum. Szukam tu podpowiedzi, punktu widzenia albo doświadczenia kogoś innego.
          Dziadkowie na pewno są w jakimś stopniu świadomi, ale... zaburzenia mojej koleżanki nie wzięły się znikąd. Bez wnikania w szczegóły rodzina chyba w ogóle jest zaburzona. Psychiatra i internistka orzekli, że widzą książkową ortoreksję - u mojej koleżanki. A ona nie ma obowiązku się leczyć. Nie mogą raczej zgłosić do prokuratury tego, że dziecko podczas imprezy nie może zjeść pierniczka. O karach boskich podczas spotkań towarzyskich mowy nie ma. O tym wiem ja.
          Dziecko oczywiście kocha rodziców i odebranie go im byłoby dla niego katastrofą. Ale i tak nie jestem w stanie sobie wyobrazić, żeby jakiś sąd to zrobił. Dziecko czyste, ładnie ubrane, dostaje jeść, i to podobno zdrowo, lekcje odrobione, wszystko na oko OK. Katolicyzm też karalny nie jest. Czy sąd odbierze dziecko, bo mama powiedziała, że Bóg widzi, że obgryza paznokcie? Nie sądzę. A poza tym: jeśli pójdę po bandzie, to możliwe, że zwyczajnie przestaniemy się znać. Bardzo się lubimy, jesteśmy taką przyszywaną rodziną, ale po kimś tak zaburzonym można się spodziewać wszystkiego. Dziewczynka straci przyjaciela - mojego syna - i ciocię, w której najwyraźniej widzi jakieś oparcie. Mój syn straci ją i niekoniecznie zrozumie dlaczego. Widzę tu mnóstwo raf, a chciałabym pomóc, a nie zaszkodzić. A o to tu na moje oko bardzo łatwo.
          Więc szkoła. Może pójdę pogadać z pedagożką ze szkoły mojego syna. Zapytam, co właściwie taki pedagog może. Pogadać z dzieckiem? Jak to widzicie? Powiedziałam jej, że jej mamą być nie mogę, ale zawsze będę ciocią, zawsze będę ją kochać, mój syn właściwie jest jej bratem. Myślę, że wie, że może na mnie liczyć, ale chciałabym, żeby to nie było takie tam sobie liczenie, tylko żeby rzeczywiście coś ode mnie dostała.
    • raohszana Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 13:10
      A może nie szkoła i pedagog tylko... kapłan? Może w ich parafii jest jakiś normalny, którego słowa o żywieniu dzieci by trafiły pod kopułkę?
      • kietka Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 13:23
        musisz liczyc sie ze "stratami"...to nieuniknione, ze obecny ład przejdzie do historii...
        Jezeli babka ma stwierdzona ortoreksje, to masz bardzo ułatwioną sprawę...
        Tylko, ze ortoreksja jest pochodna...cos musi lezec u podstaw, oby nie schizofrenia...., ktora nie zawsze przyjmuje postac "uciekania przed demonem"

        Je bym zrorganizowala prywatna wizyte psychiatry podczas, kiedy mała jest u twojego syna, zeby poobserwowała dziecko z boku...mysle, ze otwarta wojna nic tutaj nie da...
        moze faktycznie poszukaj ksiedza,ktory jej przypomni słowa Jezusa "co uczyniliscie jednemu z moich najmniejszych, mniescie uczynili, czy jakos tak...
        • atoness Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 15.02.13, 10:22
          No i właśnie się liczę. Ale sama strata polegająca na tym, że przestaniemy się znać, nic nie da. Nie zależy mi na tym. Gdybym miała pewność, że przestaniemy się znać, a moja koleżanka wyzdrowieje i dziecko będzie szczęśliwe, tobym się mogła zastanawiać.

          << Jezeli babka ma stwierdzona ortoreksje, to masz bardzo ułatwioną sprawę...
          A jak ułatwia? Nie ma obowiązku się leczyć. Może sobie tę ortoreksję mieć do końca
          << Tylko, ze ortoreksja jest pochodna...cos musi lezec u podstaw, oby nie schizofrenia...., ktora nie zawsze przyjmuje postac "uciekania przed demonem"
          W rzeczy samej. Łaknienie spaczone, które miało dziecko, też może być zapowiedzią schizofrenii. I na to nikt nic nie poradzi. Mogło by tylko to dziecko, mimo takich możliwych obciążeń, w miarę normalnie żyć. Co do ucieczki przed demonem, jak tu coś w tym rodzaju jednak widzę sad
          << Je bym zrorganizowala prywatna wizyte psychiatry podczas, kiedy mała jest u twojego syna, zeby poobserwowała dziecko z boku...mysle, ze otwarta wojna nic tutaj nie da...
          moze faktycznie poszukaj ksiedza,ktory jej przypomni słowa Jezusa "co uczyniliscie jednemu z moich najmniejszych, mniescie uczynili, czy jakos tak...
          Przyjaźnię się z psychiatrą, więc takich okazji było wiele. Co powiedział: dziewczynka jest oryginalna, zachowania chwilami niepokojące, ale wszystko to się mieści w szeroko pojętej normie. Myślę, że on widział raczej to, o czym obie pisałyśmy wcześniej, to, co ona może mieć w genach. A z tym, że sie powtórzę, nie powalczymy. Co do Jezusa: po pierwsze moja koleżanka wie lepiej, bo ja w Boga nie wierzę. Po drugie ona dba o swoje dziecko jak nikt na świecie.
      • bri Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 13:23
        Dobry pomysł.
      • atoness Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 15.02.13, 10:06
        To już było i nic z tego nie wyszło. Były nawet dodatkowe kłopoty.
        • atoness Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 15.02.13, 10:08
          Źle mi się przypięło. Miało być pod propozycją pogadania z księdzem.
    • damajah Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 13:40
      Moje dzieci też są wychowywane w duchu religijnym, nie widzę w tym nic złego. Jeśli ty sama nie jesteś wierząca to uszanuj że inni są.

      Co do jedzenia: dla mnie podstawowa sprawa to pytanie czy dziecko jest zdrowe. Bo do tego żeby dziecko prowadzić żywieniowo wg. własnych przekonań również rodzice mają prawo (jeśli to nie zagraża zdrowiu dziecka)
      Wg mnie nabiał nie jest wcale aniu super zdrowy ani konieczny - jeśli ktoś naprawdę z głową i wiedzą układa żywienie.

      Moje dziecko lat 12 jest obecnie na etapie buntu i również potrafi stwierdzić że czyjaś mama jest najlepsza na świecie bo pozwala swojej córce jeść tylko to na co ma ochotę (czyli naleśniki na zmianę z pizzą) a ja nie pozwalam ani pizzy ani np. zapiekanek...Inne mamy są obecnie lepsze niż ja bo nie nakazują dzieciom jeść warzyw w dużej ilości albo wcale...a ja nakazuję i nie obchodzą mnie fochy (gdyby mnie obchodziły i ulegałabym jej zachciankom to jadła by tylko kanapki z ohydną sklepową szynką i zapijała pseudo zdrowymi sokami albo ice tea, no - jadła by jeszcze zapiekanki a na obiad pizzę)

      I jak moje dziecko kłamie to oprócz kary ma również rozmowę, czasem z pastorem, z dokładnym wyjaśnieniem że kłamstwo jest grzechem a grzech przynosi konsekwencje.

      Myślę że niektóre moje znajome mogą mieć o mnie podobne zdanie jak ty o swojej koleżance i szczerze mówiąc uważam że to ich problem. Moje dzieci są zadbane, kochane, dobrze odżywiane (lepiej niż 90% dzieci które znam i które dostają to co chcą kompletnie bez zrozumienia że to dla nich szkoda a nie korzyść) i wychowywane w wierze którą oboje z mężem wyznajemy.
      I to że nie postępujemy jak większość nie znaczy że postępujemy źle.

      A na koniec: naprawdę wierzysz że serki (rozumiem typu dnanio) są dla dziecka ZDROWE?
      • gryzelda71 Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 13:52
        Dlaczego dzieci z rodzin gdzie jest mega zdrowe i zbilansowane odżywianie z mnóstwem warzyw i kiełków zawsze mają kontakt z tymi "złymi" rodzinami gdzie co dnia jada się pizze popijając colą?

      • lelija05 Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 13:54
        A co złego jest w pizzy?
      • bri Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 14:09
        >>>cryingjeśli to nie zagraża zdrowiu dziecka)

        Ale to zagraża zdrowiu dziecka, może nie fizycznemu, ale psychicznemu jak najbardziej.

        • damajah Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 18:36
          co, to że nie zajada pizzy czy zapiekanek?
          Albo że nie zajada nabiału (bo np. uczulenie silne i nie może)?
          Może brak danonków zgraża zdrowiu psychicznemu dziecka?

          • bri Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 15.02.13, 11:03
            Nie, nie zajadanie pizzy czy zapiekanek - ale straszenie piekłem i Bogiem, który wszystko widzi już tak. J

            Jeśli dziecko ma silną alergię to nie masz wyjścia i współczuję, że musisz dziecku stale odmawiać tego na co ma ochotę, ale już pizzę można zrobić bez nabiału i raz na jakiś czas nikomu nie zaszkodzi. Co jest takiego złego w pizzy Twoim zdaniem?
      • kietka Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 14:39
        zastraszanie dziecka "gniewiem Boga" nie ma nic wspolnego z duchem religijnym...
        dla zdrowia psychicznego dziecka, jezeli nie ma przeciwskazan zdrowotnych okrucienstwem jest odmawianie mu raz na jakis czas ciasteczka...czuje sie inna, jest zastraszona i cierpi, to tez "wychowanie w duchu religijnym"?
        • bri Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 15:21
          Nie wiemy co to za religia przecież. Nie każdy Bóg musi być miłosierny.
          • e-milia1 Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 14.02.13, 19:34
            ja znam jedna taka, ktora chuda jest jak patyk i duzo cwiczy i wogole. na imprezach je duzo, ale zawsze znika potem do kibelka-tlumaczy, ze ma bardzo dobra przemiane materii, ale ja jej nie wierze, albo zyga tam, albo bierze od razu cos do przeczyszczenia. kiedys byla sporo grubsza, teraz nagle chudsza choc tyle samo, nawet wiecej je. a najciekawsze to to, ze jej maz robi sie coraz grubszy, jej nastoletni synowie tez. ... ciagle cos jedza, szczegolnie zas slodycze....
      • atoness Re: zaburzenia odżywiania a dziecko 15.02.13, 10:35
        <<Moje dzieci też są wychowywane w duchu religijnym, nie widzę w tym nic złego. Jeśli ty sama nie jesteś wierząca to uszanuj że inni są.
        Szanuję. I myślę, że oni by to potwierdzili.

        << Co do jedzenia: dla mnie podstawowa sprawa to pytanie czy dziecko jest zdrowe. Bo do tego żeby dziecko prowadzić żywieniowo wg. własnych przekonań również rodzice mają prawo (jeśli to nie zagraża zdrowiu dziecka)
        Wg mnie nabiał nie jest wcale aniu super zdrowy ani konieczny - jeśli ktoś naprawdę z głową i wiedzą układa żywienie.

        Nie mamy tutaj do czynienia z takim przypadkiem.

        << Moje dziecko lat 12 jest obecnie na etapie buntu i również potrafi stwierdzić że czyjaś mama jest najlepsza na świecie bo pozwala swojej córce jeść tylko to na co ma ochotę (czyli naleśniki na zmianę z pizzą) a ja nie pozwalam ani pizzy ani np. zapiekanek...Inne mamy są obecnie lepsze niż ja bo nie nakazują dzieciom jeść warzyw w dużej ilości albo wcale...a ja nakazuję i nie obchodzą mnie fochy (gdyby mnie obchodziły i ulegałabym jej zachciankom to jadła by tylko kanapki z ohydną sklepową szynką i zapijała pseudo zdrowymi sokami albo ice tea, no - jadła by jeszcze zapiekanki a na obiad pizzę)

        To normalne, zgadzam się. Taki etap, niektóre dzieci tak mają. Chociaż mnie by się lampka włączyła.

        << I jak moje dziecko kłamie to oprócz kary ma również rozmowę, czasem z pastorem, z dokładnym wyjaśnieniem że kłamstwo jest grzechem a grzech przynosi konsekwencje.

        No i właśnie. Coś, co mnie marszczy skórę na rozmaitych częściach ciała, dla ciebie jest normalne, słuszne, konieczne. Dla jednych to szaleństwo albo nawet droga do szaleństwa, dla innych życiowy drogowskaz. Dlatego tak trudno temu dziecku pomóc. Byłoby łatwiej, gdyby chodziło posiniaczone. W tej sprawie przynajmniej prawo się jednoznacznie wypowiada.

        << Myślę że niektóre moje znajome mogą mieć o mnie podobne zdanie jak ty o swojej koleżance i szczerze mówiąc uważam że to ich problem. Moje dzieci są zadbane, kochane, dobrze odżywiane (lepiej niż 90% dzieci które znam i które dostają to co chcą kompletnie bez zrozumienia że to dla nich szkoda a nie korzyść) i wychowywane w wierze którą oboje z mężem wyznajemy.

        Rozumiem doskonale, że tak uważasz. Ale to, że tak uważasz, nie znaczy jeszcze, że problemu nie masz ty albo twoje dzieci. Myślę, że jakieś 90% ludzi uważa, że ich dzieci są odżywiane lepiej niż 90% dzieci, które znają.

        << A na koniec: naprawdę wierzysz że serki (rozumiem typu dnanio) są dla dziecka ZDROWE?
        To nie ma nic wspólnego z wiarą. Jestem jak najdalsza od łączenia wiary z serkami. Zdrowe jest jedzenie, niezdrowy jest brak jedzenia. Zdrowy jest również umiar. Niezdrowe jest doprowadzanie do sytuacji, kiedy serek danio jest obiektem marzeń, kiedy wywołuje codzienną żrącą tęsknotę, tak wielką, że człowiek jest w stanie się za serek sprzedać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja