lewababa
15.02.13, 09:32
Dojrzałam do decyzji o podjęciu walki zbyłym pracodawcą :
mowa o roku 2010.Umowa stanowila ,ze otrzymuję premię kwartalną .I tak premie za pierwsze 3 kwartały otrzymałam ,natomiast premię za kwartał 4 otrzymałam okrojoną znacząco (kilka tysięcy złotych-tak się dziwnie złożyło ,ze właśnie ta premia za 4 kw jest najwyższa(sezonowość sprzedaży)...)Pracodawca bowiem stwierdził ,ze za duzo trzeba wypłacić i zmienił warunki wypłaty.Oczywiście nie było to aneksowane ... dowiedziałam się o tym ,gdy zobaczyłam w styczniu 2011 ,kwotę przelewu na koncie .........
Zrobiłam raban u szefa ,ale ten skwitował ,ze owszem ,mogę iść do sądu ,ale pewnie w efekcie stracę robotę .....
Nie bardzo więc miałam wyjście ,zostalam,nie upominalam się o tę kasę .
Firma zlikwidowala mój dział końcem 2012 r.Zostalam bez roboty praktycznie z dnia na dzień (2 tyg wypowiedzenia)
Czyli juz nie jestem związana zadną umową ,wiec nie musze się obawiać ,ze poniosą jakieś konsekwencje.
od miesiaca pracuję w nowym miejscu,odżyłam psychicznie i zamierzam powalczyć o moje pieniądze.
Wiem,ze mam czas na to do 3 lat od momentu ,kiedy pracodawca mial wypłacić te pieniądze.
Tylko sama nie wiem jak się za to zabrać

mam dowody,czylidane sprzedażowe,nr faktur..itp
nie wiem ,czy takie skierowanie sprawy do sadu będzie mnie coś kosztowało?
pewnie trzeba napisać pozew-tu musze skorzystać z pomocy fachowca.
może któraś z Was miała podobną sytuację? albo ktoraś może podpowiedzieć coś od strony prawnej? do jakiego prawnika należy się zwrócić (oni przeciaż specjalizują sie w różnych tematach)
byłabym Wam wdzięczna
chcę powalczyć o swoje ciężko zapracowane pieniądze
za wszelkie sugestie ,podpowiedzi ,będę wdzięczna