landora 17.02.13, 13:52 piekielni w kwiaciarni Zobaczcie, czy tylko mnie się ta historia z Pewną Forumką kojarzy? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
kroliczyca80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 14:07 Ależ to na pewno nasza forumka od podłogi Odpowiedz Link Zgłoś
kawad Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 14:57 Tak, na pewno ona Tylko znów się nacięła. Komentarze nie są po jej myśli Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 15:08 Nie wiem z kim się kojarzy, ale praca w sklepie to jedno z gorszych zajęć. W czasach studenckich dorabiałam w czasie wakacji w domu towarowym - ja na drobnej bawełnie, koledzy z hz na dywanach. Klienci bywają koszmarni i niewychowani. Odpowiedz Link Zgłoś
owianka Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 15:11 Z kwiatkiem dla babci to bardzo celna obserwacja. Często widzę takie sytuacje, nawet, co gorsza, we własnym wykonaniu… (jeśli zdążę, gryzę się w język ) Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 18:06 a pudło, to nie moja historyjka. Wiele z tych sytuacji jednak znam i się z nimi spotykam. Cóż. Taki zawód. A Was naprawdę tak zabolała moja podłoga ,że wciąż to przezywacie? Naprawdę wam się nudzi Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 22:11 Ależ Joanno, to w takim razie powinnaś zgłosić plagiat, ponieważ autorka wpisu żywcem zawahała zerznela większość z Twojego sławetnego wątku. Tu przy okazji wklejam jeden z komentarzy, świetny moim zdaniem: konwalia1508 PW 17 lutego 2013 o 13:27 Wiesz co? Gratuluje Ci... powinnaś wiedzieć ile jaki kwiat mniej więcej postoi. Gerbera postoi dłużej niż róża, niż frezja, niż tulipan czasami. Chyba widzisz co sprzedajesz? Czy sprzedajesz już przestanego kwiatka czy świeżego. Ja rozumiem, że może być dostawa taka, że zaraz padnie, nie od Ciebie to zależy ale chyba widzisz jak się kwiat zachowuje. Róże bardzo łatwo spradzić w jakim stanie jest. I po liściach, i po główce. Od tego jesteś, żeby doradzić niezdecydowanym klientom. Wybacz. I jeśli przeszkadza Ci to, że są nie zdecydowani, to zmień branże, bo niestety praca w kwiaciarni się z tym liczy. Liczyć również musisz się z tym, że zdażają się przypadki, ludzie widzą, że ktoś jest już w środku to podchodzą i chcą coś kupić. Może faktycznie kobiecie się spieszyło i potem nie miała by czasu na wybranie kwiatów tylko na odbiór? A Tobie naprawdę tak doskwiera to, że musisz otworzyć 10 min wcześniej? To wsółczuje. Zazwyczaj kwiaty doniczkowe, które łapią brązowe plamy mają ten sam problem. Nie ma, że kalatea złapała brązową plame bo to a dracena bo tamto. Zjeśc możesz zawsze, bo 12h nie robisz non stop. Polecasz żółtą różę, a co to rossman? Jaką Ty szkołe skończyłaś? Są ludzie i to bardzo dużo ich jest, którzy jednak patrzą na znaczenie koloru kwiatu. A nawet na znaczenie samego kwiatu. Klient, który przychodzi wcześniej a ma coś za tydzień, przychodzi po to aby zapoznać się z cenami, z asortymentem i ewentualnie pójdzie gdzie indziej. Prymulki w palecie? To gratuluje Ci, że nie raczysz wypakować kwiatów. 15 sztuk w palecie, spoko, wszystkie zbite i wyglądają pięknie. A nie na tym rzecz polega. Każda doniczka powinna być udekorowana i wyeksponowana. A nie że klient ma sam sobie z palety wyciągać 10 sztuk, kłaść na podłodze i wybierać. "Bukiet taki jak ten"- może chodziło o formę tego bukeitu a nie konieczni o kwiaty? Wiesz, że jest kilka form bukietu?? Skoro macie dostawy 2-3 razy na 7 dni to wspólczuje, bo widać, że wcale klientów nie macie. A i świeżego towaru również. Co Pani poleca? Ty grzecznie odpowiadasz i pokazujesz to, co masz najlepsze do zaoferowania. I mogła bym tak dalej i dalej i dalej. Ech... Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:23 ale Ty się ode mnie odstosunkuj. Mówię wszak ,że to nie moja historia aczkolwiek łączę się z autorką w bólu. A ten komentarz jest głupi. Bardziej mi się podoba odpowiedź na niego A o podłodze nic nie było Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczyca80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:34 Nos Ci rośnie Pinokio. Twoje zamiłowanie do nawiasów bardzo rzuca się w oczy, styl też identyczny Teraz w życiu się już nie przyznasz, ale nie szkodzi Tu stary wątek, gdyby ktoś chcial porównać forum.gazeta.pl/forum/w,567,140524406,,gapiostwo_czy_zlosliwosc_.html?s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:42 kroliczyca80 napisała: > Nos Ci rośnie Pinokio. Twoje zamiłowanie do nawiasów bardzo rzuca się w oczy, s > tyl też identyczny Teraz w życiu się już nie przyznasz, ale nie szkodzi > > Tu stary wątek, gdyby ktoś chcial porównać > forum.gazeta.pl/forum/w,567,140524406,,gapiostwo_czy_zlosliwosc_.html?s=0 ja pier..le!!!i chciało ci się w niedzielę czas poświęcac i szukac wątku sprzed 3 czy 4 mcy?! WOW Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:44 > ja pier..le!!!i chciało ci się w niedzielę czas poświęcac i szukac wątku sprzed > 3 czy 4 mcy?! > WOW to tylko świadczy o tym jakim kosmicznym zjawiskiem są jematki Założę się ,że ona miała mój wątek w zakładkach Odpowiedz Link Zgłoś
anulka.p Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:46 > ja pier..le!!!i chciało ci się w niedzielę czas poświęcac i szukac wątku sprzed > 3 czy 4 mcy?! > WOW A w sobotę już byś się tak nie dziwiła? Znalezienie watku w wyszukiwarce to kwestia z 30 sekund gdzieś, WOW normalnie zawalona cała niedziela! Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:51 nie dziwiła bym sie i się nie czepiaj... Po prostu chodzi mi o fakt,że nie poświęcała bym uwagi na szukanie wątku starego,debilnego,żeby komuś dokopać. A potem lament na forum,że" nic sie odezwac nie można,niki zmieniają,jak maja problem,bo wątki sa odkopywane i nimi sie dowala" Jak juz wcześniej pisałam...Same do tego doprowadzacie. Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:43 wiesz... nie będę nikomu udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Myśl sobie co chcesz. Skoro wydałaś "wyrok" na tak marnej podstawie to kij Ci w oko i dla Ciebie może być to moja historia UWAGA NAWIAS! ( choć nie jest) . Mam to gdzieś Przynajmniej dzięki mnie masz teraz chwilkę szczęście i satysfakcji z tego jakim to jesteś wybitnym detektywem Odpowiedz Link Zgłoś
girasole01 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 11:42 Mi to raczej się kojarzy z tym wątkiem: forum.gazeta.pl/forum/w,567,139114129,,Klienci_nie_chca_slyszec_prawdy_.html?v=2. I tu od razu podaję wyjaśnienie dla to_ja_tola dlaczego marnuję czas na wyszukiwanie wątku - zalinkowany artykuł od razu wydał mi się znajomy, bo pamiętałam dyskusję, która mnie ubawiła, na temat pytania "czy kwiaty długo postoją". Wpisałam więc w wyszukiwarkę tę frazę i od razu wyskoczyło. Rzeczywiście pytania w tym wątku i w artykule podobne i ta sama maniera stawiania spacji po pierwszym nawiasie, która jest dosyć charakterystyczna. Też wydawało mi się, że pisała je ta sama osoba, ale skoro autorka zaprzecza to może po prostu wszystkie florystki piszą w ten sam sposób Bo w sumie dlaczego miałaby nie chcieć się przyznać do własnego artykułu? Odpowiedz Link Zgłoś
zonablond Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 18:14 Niech mi ktoś wytłumaczy czemu ta pani tak uparcie męczy się (i klientów) za ladą? Przecież to jakaś porażka. Musi? Uwielbiam sprzedawców, którzy wiedzą co i jak sprzedać, którzy znają się na własnym asortymencie i wiedzą, do czego on służy - niezależnie czy to warzywniak, sklep z kosmetykami czy skład opału. Pasjami lubię żartownisiów, uwielbiam takie słowne przekomarzanki, które choć na chwilę powodują, że ludzie się uśmiechną. Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 20:45 sprzedawca nie robot a ludzie naprawde czasem cos takiego powiedza, ze nie wiesz co myslec. przyklad z zycia: klient kupil kwiatka doniczkowego, wychodzi i za chwile wraca z pytaniem: czy ten kwiatek ma wszystko? tzn ziemie i korzenie? odpowiedz sprzedawcy: nie, musi pan dokupic no litosci.... Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 22:04 hehe thea, ludzie jak czasem walna, to jak lysy warkoczem o beton. ja nie na temat, ale przypomniala mi sie zaobserwowana wczoraj scenka. bylismy z dzieciakami na nartach. wyciagi czynne do 16. jest godzina 16 z minutami i zjezdzam z mlodszym kolejka na dol. naprzeciwko nas siedzi ojciec z synem - syn na oko 10-12 lat. w pewnym momencie syn pyta ojca "to my jedziemy juz do domu?", na co ojciec robi znaczaca mine i spokojnie odpowiada "nie, jedziemy na dol, a potem z powrotem do gory". syn spojrzal na ojca wielkimi oczami, a tej parsknal smiechem i mowi "tez zadajesz pytania! a gdzie mamy jechac, skoro wyciagi juz nieczynne i wlasnie zjezdzamy kolejka na parking". Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 22:59 >wraca z pytaniem: czy ten kwiatek ma wszystko? tzn ziemie i korzenie? o > dpowiedz sprzedawcy: nie, musi pan dokupic Wystarczy, ze naciął się przed swietami na "doniczkowe" choinki, które w tejze doniczce maja tylko goły pieniek i zbita ziemie i juz będzie podejrzliwie oglądał wszystkie rośliny doniczkowe Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:22 a widzac kwiatka w doniczce zastanawiasz sie czy tam jest ziemia? Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:24 > a widzac kwiatka w doniczce zastanawiasz sie czy tam jest ziemia? A widząc choinkę w doniczce zastanawiasz się, czy ma korzenie? Bo w obu przypadkach nie powinnas, a jednak cos jest na rzeczy... Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:45 kk345 napisała: > A widząc choinkę w doniczce zastanawiasz się, czy ma korzenie? Bo w obu przypad > kach nie powinnas, a jednak cos jest na rzeczy... No! porównanie nie trafione.Bo sorki...ale głupim trzeba być nie wiedząc,która choinka będzie w doniczce miała korzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:53 > No! porównanie nie trafione.Bo sorki...ale głupim trzeba być nie wiedząc,która > choinka będzie w doniczce miała korzenie. OT nam się robi, ale wyjasnij mi, proszę, jak to się rozpoznaje przez doniczkę? Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:55 proszę cię...wujek gugle(jak to mówicie) nie gryzie. Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 00:05 Moja droga a co chcesz wiedziec dokładnie?Bo to troche duzo pisania,a ja nie mam ochoty. A to,że nie mam ochoty nie oznacza,że nie wiem.... Ale...czy ja musze się tłumaczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:36 ona widząc kwiatka w doniczce zastanawia się czy da się to zjeść, bo skoro sprzedawca nie powiadomił do czego to, to służy... Myślcie ludzie, myślcie. Myślenie m przyszłość. Ja mogę według Was uchodzić za głupią handlarę, zwisa mi to, ale dla samej siebie mam satysfakcję,że życiowo jestem mądrzejsza od wielu z Was. Przynajmniej w sklepie nie zadaję debilnych pytań bo...uwaga umiem czytać, interesuję się tym co mnie zainteresuje i zadaję pytania gdy nie mam wiedzy typowo specjalistycznej. Nawet sprzęt rtv i agd potrafię wybrać sama i nie męczę sprzedawców pytaniami "czy aby na pewno w tym telewizorze poleci "Na Wspólnej" Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:45 no widzisz...nie wszystko musisz rozumieć Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:31 to ,że się raz naciął lub trafił na oszusta chyba od razu nie odmóżdża prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:47 No wiesz, oczywiście możesz miec mile sercu uczucie, ze klienci to idioci i jesteś od nich mądrzejsza, dojrzalsza i głębsza, ale je bym się jednak zastanowila, dlaczego wszyscy idioci w miescie ciagną własnie do mojej kwiaciarni Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:49 czasami tak jest, że się przyciąga swoje przeciwieństwa Odpowiedz Link Zgłoś
anulka.p Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:49 ale je bym się jednak zastanowila > , dlaczego wszyscy idioci w miescie ciagną własnie do mojej kwiaciarni No właśnieD Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 12:42 miałam okazje przez jakis czas stać za ladą w cukierni i tez przychodzili klienci " poproszę jakies dobre ciastko" i jakos mnie to nie szokowało- pytałam czy bardziej slodkie, czy mniej i doradzałam czesto, bardzo czesto, klienci pytali się mnie o opinię- czy to ciasto jest dobre? i starałam sie powiedziec, na ile umialam- tak zeby klient miał jak najlepsza wiedzę o tym, jakie to ciasto czesto było tez tak, ze pytali-co pani poleca? wiec mówiłam, ze moim zdaniem najsmaczniejsze jest to i to, ale klienci najczesciej kupują to czasem pytali sie tez czy np pączki są świeze- zawsze są-ale on moze o tym nie wiedziec nawet jak sie pytali zemu to ciasto jest droższe od innych tłumaczyłam na ile umiem, dlaczego tak jest chyba jestem pied..oną oazą spokoju Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 16:03 aneta-skarpeta napisała: > miałam okazje przez jakis czas stać za ladą w cukierni > > i tez przychodzili klienci " poproszę jakies dobre ciastko" > > i jakos mnie to nie szokowało- pytałam czy bardziej slodkie, czy mniej i doradz > ałam > > czesto, bardzo czesto, klienci pytali się mnie o opinię- czy to ciasto jest dob > re? > > i starałam sie powiedziec, na ile umialam- tak zeby klient miał jak najlepsza w > iedzę o tym, jakie to ciasto > > czesto było tez tak, ze pytali-co pani poleca? wiec mówiłam, ze moim zdaniem na > jsmaczniejsze jest to i to, ale klienci najczesciej kupują to > > czasem pytali sie tez czy np pączki są świeze- zawsze są-ale on moze o tym nie > wiedziec > > nawet jak sie pytali zemu to ciasto jest droższe od innych tłumaczyłam na ile u > miem, dlaczego tak jest > > > ale wy chyba nie rozumiecie o co chodzi? Przeciez jak klient zapyta to się doradza. W sumie to ja już się pogubiłam o co ta jazda. Niech będzie że ematka ma rację Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Piekielni w kwiaciarni 19.02.13, 10:42 mi sie wydaje, ale moge sie mylic, że chodzi o to, że klient nie powinien -pytac sie czy cos jest swieze- bo to glupie pytanie - nie powinien nie byc pewien, bo sprzedawca nie wie tymbardziej itd a dla mnie to są normalne pytania- wiadomo, czasem faktycznie ktos chce tani kwiatek, ale zeby to była lilia, tylko zbey wygladała jak róza, ale to sa sytuacje wyjątkowe Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:48 > to ,że się raz naciął lub trafił na oszusta chyba od razu nie odmóżdża prawda? Nie, ale skłania do zastanowienia, czy kolejny sprzedawca nie jest oszustem... Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:30 no ale przecież według forumowych mądral to sprzedawca POWINIEN powiedzieć klientowi ,że chleb trzeba włożyć do chlebaka a kwiatka do wody. Serio, coraz częściej dochodze do wniosku, że to pokolenie jakieś wadliwe jest. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 05:51 Ściśle rzecz biorąc do chlebaka wkłada się granaty, nie chleb (przynajmniej tak mnie uczono na PW). Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 09:51 I taką tutke się wkłada, tylko do czego ona była? A kto się bandazowal na po? Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 09:57 Ach, piękne czasy bandażowania na PO... Cóż to były za podrywy Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 10:07 ja , ja , ja i z nostalgią wspominam zakładanie i zdejmowanie obrzydliwych , śmierdzących masek przeciwgazowych ...ach co to były za czasy. Wyobrażacie sobie współczesne "gimbazy" jak przymierzają maski? Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 12:16 I taką tutke się wkłada, tylko do czego ona była? A kto się bandazowal na po? Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 22:13 mnie sie jak najbardziej kojarzy . wiecej, mam wrazenie, ze juz to czytalam swoja droga, to nie rozumiem dlaczego ona tak namietnie burzy sie o to, ze ludzie pytaja, jak dlugo kwiatek postoi. dla mnie takie pytanie jest rownoznaczne z tym, ze klient chce wiedziec, czy dany kwiat jest bardzo delikatny i z reguly nie trzyma sie specjalnie dlugo w wazonie, czy tez wlasnie w odpowiednich warunkach moze postac nawet tydzien. moze trafialam do kwiaciarni, w ktorych pracuja wrozki, ale zwykle takie wlasnie info dostawalam, jesli szlam niezdecydowana i prosilam o pomoc w wyborze kwiata. zawsze wtedy dostawalam info, ze np. dany kwiat w takich to a takich warunkach ma szanse postac kilka dni, albo ze trzeba zmieniac wode codziennie, albo zeby wlewac wode nie zimna, tylko letnia, to wtedy jest szansa na przedluzenie zywotnosci kwiatow. nigdy nie uslyszalam "nie jestem wrozka i nie wiem, w jakich warunkach kwiat bedzie stal" tylko byla fachowa, rzeczowa odpowiedz/podpowiedz, co zrobic, zeby cieszyc sie danym kwiatem jak najdluzej. Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:29 albo ze trzeba > zmieniac wode codziennie, np sorry, ale to jest oczywiste. Chyba logiczne ,że jak włożysz do wody łodygę to ta woda za moment zrobi się brudna a kwiat padnie. Jak ludziom trzeba powtarzać jak Abel krowie takie oczywiste oczywistości to nie dziwię się ,że dziewczyna ma ludzi za debili poza tym widzę ,że znów jak i w przypadku mojego wątku o podłodze znów sobie dopowiadacie. Gdzie u licha jest napisane ,że ona powiedziała komukolwiek ,że nie jest wróżką. Wy czytać w ogóle potraficie czy "jedziecie" na domysłach..tak pi razy drzwi? Przeczytałam tę historię i doprawdy nigdzie nie napisała, że komuś kiedykolwiek odmówiła pomocy. Bez kitu Wy jakieś dziwne jesteście bo z lubością wkładacie komuś w usta ( palce) słowa, których nigdy ten ktoś nie powiedział ( napisał) a potem hajda na głupią handlarę. Jezu... Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 00:04 joann_80 napisała: > > np sorry, ale to jest oczywiste. Chyba logiczne ,że jak włożysz do wody łodygę > to ta woda za moment zrobi się brudna a kwiat padnie. Jak ludziom trzeba powtar > zać jak Abel krowie takie oczywiste oczywistości to nie dziwię się ,że dziewczy > na ma ludzi za debili no prosze, a moze jednak nie zawsze oczywiste? wlasnie na stole stoja w wazonie roze, ktore dostalam od meza na walentynki. do roz dolaczona byla torebka z jakims proszkiem, ktory trzeba wsypac do wody, wstawic kwiaty i wode UZUPELNIAC, a nie zmieniac. woda w wazonie jest przezroczysta, widze dokladnie, bo wazon jest z przezroczystego szkla. poza tym juz nie pierwszy raz dostalam "instrukcje", zeby wody nie zmieniac, a ew. dolac w razie potrzeby i kwiaty staly tydzien albo i dluzej. > > > poza tym widzę ,że znów jak i w przypadku mojego wątku o podłodze znów sobie do > powiadacie. Gdzie u licha jest napisane ,że ona powiedziała komukolwiek ,że nie > jest wróżką. Wy czytać w ogóle potraficie czy "jedziecie" na domysłach..tak pi > razy drzwi? > Przeczytałam tę historię i doprawdy nigdzie nie napisała, że komuś kiedykolwiek > odmówiła pomocy. Bez kitu Wy jakieś dziwne jesteście bo z lubością wkładacie k > omuś w usta ( palce) słowa, których nigdy ten ktoś nie powiedział ( napisał) a > potem hajda na głupią handlarę. Jezu... policz do dziesieciu i oddychaj, oddychaj, oddychaj nigdzie na nikogo nie jade i nigdzie tez nie napisalam, ze w tym tekscie pada slowo wrozka. czy moze wskazesz mi, gdzie ja napisalam, ze to ta dziewczyna powiedziala? gdybys sie tak nie podniecala, to bys moze zauwazyla, ze opisywalam WLASNE doswiadczenia. dodam tylko, ze z wlasnego doswiadczenia wiem, ze ludzie zadaja czesto przerozne pytania. mialam do czynienia z roznymi klientami i na wiekszosc dziala rzeczowe wyjasnienie, nawet jesli teoretycznie cos jest oczywiste. jestes naprawde taka pewna, ze klient, ktory stoi przed toba nie kupuje kwiatow pierwszy raz w zyciu i wie, ze zmienianie wody jest oczywiste? a tak na koniec jeszcze pytanie do ciebie, naprawde niezlosliwie, wszystkie kwiaty ciete maja taka sama zywotnosc, czy jednak sa takie, ktore w odpowiednich warunkach postoja tydzien albo i dluzej i takie, ktore postoja znacznie krocej? Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 00:12 jezu, miałam iśc spać ale po przeczytaniu Twojego posta postanowiłam jeszcze odpowiedzieć. Masz dołączony proszek do róż...odżywkę znaczy się . Wsypujesz ją do wazonu i Ty nie wiesz ,że wody się tylko dolewa? Przecież jak nie dolejesz a w celu zmiany wody ją wylejesz to wylejesz razem z odżywką i już odzywki nie będzie tadaaam . Sorry...zrobiłaś z siebie idiotkę w tym momencie Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 00:16 joann_80 napisała: > jezu, miałam iśc spać ale po przeczytaniu Twojego posta postanowiłam jeszcze od > powiedzieć. Masz dołączony proszek do róż...odżywkę znaczy się . Wsypujesz ją d > o wazonu i Ty nie wiesz ,że wody się tylko dolewa? gdybym tego nie wiedziala, to bym zmieniala, bo przeciez twoim zdaniem oczywistej jest, ze wode sie ZMIENIA, a nie dolewa. > Przecież jak nie dolejesz a w celu zmiany wody ją wylejesz to wylejesz razem z > odżywką i już odzywki nie będzie tadaaam . Sorry...zrobiłaś z siebie idiotkę w > tym momencie nie kochana, to ty robisz idiotke z siebie, bo przed chwila twierdzilas, ze OCZYWISTE JEST ze wode sie zmienia codziennie. no jak widac, nie w kazdym przypadku. tadaaaam! idz lepiej spac. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia ciekawe co to za odzywka 18.02.13, 09:05 domowym sposobem jest dac kwasku cytrynowego albo tabletke aspiryny Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: ciekawe co to za odzywka 18.02.13, 10:03 nigdy nie wnikałam w skład tej chemii, ale mniemam,że skład jest zbliżony to wielu substancji , których używamy w domu własnie w tym celu. nazwanie tego odzywką, opakowanie w firmowe paczuszki i sprzedaż jest machiną napychająca kieszenie cwaniakom, którzy potrafia wmówić ludziom ,że bez cudownego specyfiku kwiaty nie wytrzymają ani dnia Ponoć odrobina cukru też działa. Nie wiem , nie sprawdzałam. Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 glukoza + fungicyd 18.02.13, 12:32 robione wlasnorecznie jest 100razy tansze niz gotowiec. oasis ma odzywki do bani, chryzal calkiem niezle Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 10:00 a gdzie napisałam ,że codziennie zmienia się wodę z odżywką Einsteinie? Wodę , samą wodę zmienia się codziennie a jak sobie coś tam dosypujesz to logicznym, jest ,że tej wody nie wylewasz. I kto tu jest idiotką? Łapanie za słówka na poziomie przedszkola. Notabene zimna czysta woda jest po stokroć lepsza od jakiejkolwiek chemii. Amen Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia akurat dla róz niekoniecznie czysta woda 18.02.13, 10:07 bo duzo lepiej trzymają sie w kwaśnym. pani specjalistko Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: akurat dla róz niekoniecznie czysta woda 18.02.13, 10:14 słuchaj Pani złośliwa...masz w domku czas to sobie dosypuj czego chcesz. ja przy klikudziesięciu wazonach z kwiatami nie mam czasu bawić się w dosypywanie kwasku. Ponadto gdy w kwiaciarni panuje temperatura niższa niż pokojowa i trzyma się róże w zimnej wodzie to nie trzeba dosypywać żadnych ulepszaczy . Po kolejne ja u siebie często zmieniam wodę nawet dwa razy dziennie i jakoś nie widzę się tyle razy przesypując kwasek bo bez kwasku będe mniej profesjonalna. To nie jest potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: akurat dla róz niekoniecznie czysta woda 18.02.13, 12:42 jako kwiaciarka powinnas wiedziec, ze w domu sa inne warunki niz w kwiaciarni, np dla roz ma to najwidoczniej znaczenie i powinnas polecac klientom to co dziala u nich, a nie w kwiaciarni Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 10:45 joann_80 napisała: > a gdzie napisałam ,że codziennie zmienia się wodę z odżywką Einsteinie? Wodę , > samą wodę zmienia się codziennie a jak sobie coś tam dosypujesz to logicznym, j > est ,że tej wody nie wylewasz. I kto tu jest idiotką? Łapanie za słówka na pozi > omie przedszkola. Notabene zimna czysta woda jest po stokroć lepsza od jakiejko > lwiek chemii. Amen widzisz einsteinie, napisalas, ze oczywistym jest, ze wode w kwiatach zmienia sie codziennie. jak widac, nie zawsze. a tak na marginesie, to ze klient kupujacy kwiaty, ktory dostal do lapki piewrszy raz odzywke nie wie, co sie z nia robi, niekoniecznie swiadczy o tym, ze jest debilem czy idiota. ciekawa jestem, czy ty wiesz wszystko we wszystkich dziedzinach zycia. bo jesli nie, to wedlug twojej teorii jestes idiotka. amen. Odpowiedz Link Zgłoś
carmensitas Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 09:23 > jezu, miałam iśc spać ale po przeczytaniu Twojego posta postanowiłam jeszcze od > powiedzieć. Masz dołączony proszek do róż...odżywkę znaczy się . Wsypujesz ją d > o wazonu i Ty nie wiesz ,że wody się tylko dolewa? Mam nadzieję, ze NIGDY do ciebie nie trafię. Ja bym nie wiedziała. Kwiaty cięte mam u siebie raz na rok albo rzadziej. Jakbym dostała odżywkę, to bym nie wiedziała, co mam z nią zrobić - wsypać do wodę i wodę dolewać, bo tylko wtedy odżywka działa, czy też odżywka wchodzi w kwiat w przeciągu godziny, a potem wodę należy zmieniać codziennie, bo inaczej butwieje. Skąd mam to wiedzieć?? A nawet jak do ciebie trafię, to już nigdy nie wrócę, bo mimo tego, co piszesz, jaka jesteś miła i słodka, to z oczu patrzy ci właśnie to chamstwo, które reprezentujesz na forum. Pracowałam w sklepie rodziców od wczesnego liceum. Spotkałam się z wieloma bezsensownymi, a nawet kretyńskimi pytaniami. Dla mnie kretyńskimi, bo ja z branżą rodziców wyrosłam, więc znam ją od podszewki. Ale doskonale rozumiem, że dla osoby która rzadko się z nią styka oczywiste odpowiedzi wcale nie są oczywiste. I nie wierzę, że ty jesteś taka super mądra i obeznana we wszystkich tematach. Gdyby tak było, nie pracowałabyś w kwiaciarni. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 09:32 Nie jesteś świadomym konsumentem. Jak możesz nie wiedzieć, jakie chcesz kwiatki i jakie one mają wymagania Odpowiedz Link Zgłoś
carmensitas Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 09:47 No nie jestem, nie jestem Dlatego nie kupuję kwiatów, żeby głupka z siebie nie zrobić. A jakbym kupowała, to bym zadała durne pytanie: czy jak kot mi to zeżre to się pochoruje normalnie (tylko rzyg) czy też śmiertelnie? (kot zżera wszystko, co zielone, dlatego nie mam w domu ani jednego kwiatka) Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 10:09 a wiesz...mimo całej swej wredoty to zawsze pytam jak sprzedaję komuś kwiatka z listy kwiatów trujących czy ma w domu koty lub małe dzieci. Tak na wszelki wypadek. Gdzieś z tyłu głowy kołaczą mi się chyba resztki człowieczeństwa Odpowiedz Link Zgłoś
fifiriffi Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 11:41 carmensitas napisała: I > nie wierzę, że ty jesteś taka super mądra i obeznana we wszystkich tematach. G > dyby tak było, nie pracowałabyś w kwiaciarni. O matko!!!aleś pojechała?! to już cios poniżej pasa... A tak to kurde piszecie,że szanujecie wszsytkich ludzi,nawet sprzatających ulicę.A tutaj wytykanie,że ktoś pracuje w kwiaciarni.Czy to aby dojrzałe zachowanie? Odpowiedz Link Zgłoś
carmensitas Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 12:25 A to nie jest prawda? Dziewczyna pracy nie cierpi, nie ludzi pracować z ludźmi. Ta praca jest dla niej jedynie źródłem frustracji. Jednocześnie ma się za lepszą i duuużo mądrzejszą i inteligentniejszą od klientów. A gdyby faktycznie taka była, to nie spędzałaby swojego życia w pracy, której nienawidzi. I nie wytykanie - cała moja rodzina pracuje w handlu. Wiem, jaka to orka, od rana do wieczora, a często w święta. Tylko moja rodzina to lubi i klienci to doceniają. I w domu rodzinnym nigdy nie słyszałam rozmów o durnych klientach na zasadzie ogółu. Tak, czasami trafił się ktoś zupełnie od czapy, ale nawet wtedy było to opowiadane na zasadzie anegdoty, bez złośliwości. Czasem ktoś potrafił wyjątkowo wkurzyć, ale mimo że dorabiałam u rodziców prawie 10 lat, to nie potrafię sobie przypomnieć konkretnego przypadku, bo szybko szły w niepamięć. Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 buractwo pierwszej kategorii 18.02.13, 12:58 ja pracuje w kwiaciarni. wiesz dlaczego? bo to moje hobby. kwiaciarnia jest moja wlasna, prace dochodowa, taka konkretna mam inna, pokrewna i nie uwazam sie za gorsza od innych. pewnej nocy mi sie przysnilla ta kwiaciarnia i bach! sobie otworzylam. taki kaprys. i sama sobie sfinansowalam. poniewaz nikt tak nie dba o interes jak wlasciciel, to mimo pracownikow, tez tu pracuje. jestem po studiach kierunkowych i w tej kwiaciarni to wykorzystuje Odpowiedz Link Zgłoś
carmensitas Re: buractwo pierwszej kategorii 18.02.13, 16:51 Spieszyłam się i niefortunnie się wyraziłam. Zawód dobry jak każdy inny, ale najwidoczniej tej pani baardzo nie pasuje. Więc jak jej nie pasuje, nienawidzi klientów, którzy jej podłogę brudzą (wątpię, żebyś była na to zła - że ty podłogę umyłaś, a jakiś cham kwiaty akurat przyszedł kupić!), a jest mądrzejsza od tych debili, to dlaczego nie realizuje się tam, gdzie będzie jej lepiej? I zobacz - ty jesteś po studiach kierunkowych, które wykorzystujesz w tej kwiaciarni, a według tej pani każdy człowiek powinien mieć tę wiedzę w małym palcu, co najwyżej w googlach sobie czegoś poszukać, a nie zadawać głupie pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia słoneczniki 18.02.13, 09:03 > no prosze, a moze jednak nie zawsze oczywiste? wlasnie na stole stoja w wazonie > roze, ktore dostalam od meza na walentynki. do roz dolaczona byla torebka z ja > kims proszkiem, ktory trzeba wsypac do wody, wstawic kwiaty i wode UZUPELNIAC, > a nie zmieniac. jak dekorowałam siostrze sale na wesele to słonezniki ciete kazała najpierw zalac wrzątkiem i układac dopiero jak woda ostygła. kwiaciarniowe czary Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: słoneczniki 18.02.13, 10:18 słoneczniki zawsze parzy się wrzątkiem. Parząc łodygę słonecznika zatrzymujesz soki wewnątrz łodygi. Po sparzeniu przy wymianie wody słonecznika już się nie podcina a wodę wymienia się często bo sparzone bardzo ją brudzą a na dodatek sporo "wypijają" . Warto też usunąc większośc liści, które pobierają sporo wody i osłabiają kwiat. To żadna nowość jednak w kwiaciarniach mało kto o tym informuje... Żeby nie było...ja informuję , boście się na mnie tak nastawiły,że zaraz się znajdzie jakaś mądra co mi brak informacji wytknie Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:48 eliszka25 napisała: > mnie sie jak najbardziej kojarzy . wiecej, mam wrazenie, ze juz to czytalam > > > swoja droga, to nie rozumiem dlaczego ona tak namietnie burzy sie o to, ze ludz > ie pytaja, jak dlugo kwiatek postoi. dla mnie takie pytanie jest rownoznaczne z > tym, ze klient chce wiedziec, czy dany kwiat jest bardzo delikatny i z reguly > nie trzyma sie specjalnie dlugo w wazonie, czy tez wlasnie w odpowiednich warun > kach moze postac nawet tydzien. moze trafialam do kwiaciarni, w ktorych pracuja > wrozki, ale zwykle takie wlasnie info dostawalam, jesli szlam niezdecydowana i > prosilam o pomoc w wyborze kwiata. zawsze wtedy dostawalam info, ze np. dany k > wiat w takich to a takich warunkach ma szanse postac kilka dni, albo ze trzeba > zmieniac wode codziennie, albo zeby wlewac wode nie zimna, tylko letnia, to wte > dy jest szansa na przedluzenie zywotnosci kwiatow. nigdy nie uslyszalam "nie je > stem wrozka i nie wiem, w jakich warunkach kwiat bedzie stal" tylko byla fachow > a, rzeczowa odpowiedz/podpowiedz, co zrobic, zeby cieszyc sie danym kwiatem jak > najdluzej. Ale z drugiej strony... W ŻYCIU nie spytałam i nie spytam"jak długo kwiatek postoi"Przeciez to kuśwa debil musi takie pytania zadawać. Moge co najwyżej zapytac kiedy była dostawa i sama sie zorientuję" ile postoi".No naprawdę Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:51 Ale z drugiej strony... W ŻYCIU nie spytałam i nie spytam"jak długo kwiatek po > stoi"Przeciez to kuśwa debil musi takie pytania zadawać. > Moge co najwyżej zapytac kiedy była dostawa i sama sie zorientuję" ile postoi". > No naprawdę Ty istniejesz naprawdę? Już myślałam ,że poza moim mężem nikt nie zrozumie debilizmu ukrytego w tym pytaniu Moja zachwiana wiara w gatunek ludzki została nieco podbudowana. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 00:03 > Ty istniejesz naprawdę? Już myślałam ,że poza moim mężem nikt nie zrozumie debi > lizmu ukrytego w tym pytaniu > Moja zachwiana wiara w gatunek ludzki została nieco podbudowana. Teraz musisz tylko spiknąć tolę z mezem i nowa, mądra rasa gotowa Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 00:09 kk345 napisała: > Teraz musisz tylko spiknąć tolę z mezem i nowa, mądra rasa gotowa weź ty się ode mnie odpie...!! sama się spiknij może z jakims normalnym...I może tam jakaś nowa rasa się wykluje. I nie pisz już nic do mnie,bo nie mam ochoty pisać z okrojonymi umysłowo ludźmi. Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 10:10 chyba sama możesz uznać swoją wypowiedź za żenującą... Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 00:11 to_ja_tola napisała: > Ale z drugiej strony... W ŻYCIU nie spytałam i nie spytam"jak długo kwiatek po > stoi"Przeciez to kuśwa debil musi takie pytania zadawać. > Moge co najwyżej zapytac kiedy była dostawa i sama sie zorientuję" ile postoi". > No naprawdę dokladnie takiego pytania tez nigdy nie zadalam, ale jak to mowia "ludzie sa rozne". tez spotykalam sie z najrozniejszymi pytaniami, ale jakos nigdy nie przyszlo mi nawet do glowy, ze klient pyta z czystej zlosliwosci. poza tym zawsze wychodzilam z zalozenia, ze to ja jestem dla klientow, a nie odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 10:05 a gdzie jest napisane ,ze to ze złośliwości? To z głupoty rodzą się debilne pytania. By być złośliwym trzeba mieć nieco inteligencji A to ,że Ty jesteś dla klientów a nie odwrotnie obliguje ich do zadawania kretyńskich pytań? Nie widzę związku. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 10:11 Dla klienta to mogą nie być debilne pytania. A Ty takim określeniem po raz kolejny wystawiasz sobie cudną laurkę. Taką bez kwiatków. Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 10:24 a wspominałam już, że mam to gdzieś? Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 10:29 Nie, nie musiałaś. Jak widać, opinię klientów masz w głębokim poważaniu. Samych klientów też. Oni mają prawo nie wiedzieć o kwiatach, o ich rodzajach, sposobie przechowywania i standardowym okresie życia 'w wazonie' dosłownie NIC. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 10:39 joann_80 napisała: > A to ,że Ty jesteś dla klientów a nie odwrotnie obliguje ich do zadawania krety > ńskich pytań? Nie widzę związku. no wlasnie i to zdanie swiadczy o tobie chyba najlepiej. nie lubisz swoich klientow, a nawet nimi gardzisz i masz za debili. bardzo dziekuje za taka oblsuge, gdziekolwiek. a wracajac do sedna, to jesli klient przychodzi do mnie, to dla mnie jest oczywiste, ze JA wiem wiecej niz klient i nie dziwia mnie pytania, nawet moim zdaniem glupie. bo widzisz, ja nie jestem florystka, nie pracuje w kwiaciarni, nawet nie mam znajomej kwiaciarki i naprawde nie musze wiedziec, co jest w woreczku, ktory pani dolaczyla do kwiatow. dla ciebie to oczywiste, dla kogos, kto pierwszy raz w zyciu kupuje chocby banalne roze, niekoniecznie. radzilabym sie zastanowic nad sensem powiedzienia "nie ma glupich pytan, sa tylko glupie odpowiedzi". Odpowiedz Link Zgłoś
fifiriffi Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 11:47 eliszka25 napisała: > joann_80 napisała: > > > A to ,że Ty jesteś dla klientów a nie odwrotnie obliguje ich do zadawania > krety > > ńskich pytań? Nie widzę związku. > > no wlasnie i to zdanie swiadczy o tobie chyba najlepiej. nie lubisz swoich klie > ntow, a nawet nimi gardzisz i masz za debili. bardzo dziekuje za taka oblsuge, > gdziekolwiek. > No ok a wytłumaczcie mi proszę,dlaczegóż to wy kupujący traktujecie tak naprawdę pracujących "za ladą" jak debili?! W dzisiejszych czasach,kiedy słychać zewsząd,że ludzie sporo wykształceni pracy szukają latami. Dlaczego w takim razie zaraz zakładacie,że ten za ladą jest gorszy? Bo czytając te i podobne wątki tylko takie odnosze wrażenie... "Bo ja jestem wykształcona,pracuję przy biurku(moim zdaniem praca w korpo to 100kroć gorsza praca niż za ladą) i uważam,że te ze sklepu do pięt mi nie dorastają Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 12:18 fifiriffi napisa > > > No ok > a wytłumaczcie mi proszę,dlaczegóż to wy kupujący traktujecie tak naprawdę prac > ujących "za ladą" jak debili?! > W dzisiejszych czasach,kiedy słychać zewsząd,że ludzie sporo wykształceni pracy > szukają latami. > Dlaczego w takim razie zaraz zakładacie,że ten za ladą jest gorszy? > Bo czytając te i podobne wątki tylko takie odnosze wrażenie... > "Bo ja jestem wykształcona,pracuję przy biurku(moim zdaniem praca w korpo to > 100kroć gorsza praca niż za ladą) i uważam,że te ze sklepu do pięt mi nie > dorastają hm, o ile zauwazylam, to w tym watku akurat pani kwiaciarka patrzy na klientow z gory, a jak ktory odwazy sie zadac nie do konca trafione pytanie, to jest debilem i idiota. no i moze wczytaj sie w to, co pisze pani kwiaciarka, bo to ja zostalam ochrzczona idiotka, tylko dlatego, ze zauwazylam, iz wody z odzywka sie w kwiatach nie zmienia. dla pani kwiaciarki to oczywiste, wiec wszyscy, ktorzy tego nie wiedza, sa idiotami. i nie, ja nie traktuje ludzi za lada jak idiotow. gdyby tak bylo, to nie zadawalabym im pytan. skoro zadaje, to znaczy, ze przynajmniej w danej dziedzinie uznaje ich za madrzejszych ode mnie i oczekuje normalnej odpowiedzi, nawet jesli moje pytanie jest "glupie". Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 11:34 eliszka25 napisała: > dokladnie takiego pytania tez nigdy nie zadalam, ale jak to mowia "ludzie sa ro > zne". tez spotykalam sie z najrozniejszymi pytaniami, ale jakos nigdy nie przys > zlo mi nawet do glowy, ze klient pyta z czystej zlosliwosci. poza tym zawsze wy > chodzilam z zalozenia, ze to ja jestem dla klientow, a nie odwrotnie. ależ ja nie móię,że to ze złośliwości.Pewnie,że raczej jeden z drugim nie zastanowi się co mówi,o co pyta. Chodzi mi o to,że tutaj jesteś na przegranej pozycji,bo śmiesz wytykać,że klient delikatnie mówiąc nie zawsze zachowuje się jak by myślał. Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 11:48 > ależ ja nie móię,że to ze złośliwości.Pewnie,że raczej jeden z drugim nie zastanowi się co > mówi,o co pyta. > Chodzi mi o to,że tutaj jesteś na przegranej pozycji,bo śmiesz wytykać,że klient > delikatnie mówiąc nie zawsze zachowuje się jak by myślał. szczerze mowiac, ja na zakupach rzadko mysle... mysle i staram sie ze wszech sil w pracy, na zakupach czesto sobie odpuszczam. wlasnie dlatego, ze tam jestem klientem i ktos inny - sprzedawca - tam pracuje i "mysli za mnie". ja to robie w swoich godzinach pracy. dokladnie o tym pisalam - oceniasz ludzi, o ktorych nic nie wiesz, w specyficznych sytuacjach i przyszywasz im latke "idiotow", bo NA ZAKUPACH nie mysla. no nie mysla, nie musza, czy naprawde uwazasz, ze sa idiotami? oczywiscie klient nie ma prawa do niegrzecznego zachowania, czy specjalnego uprzykrzania zycia sprzedawcy - ja tego swiadomie chyba nigdy nie robie, ale NA PEWNO czasem wychodze w ich oczach na idiotke, bo nie zachowuje sie na zakupach intelektualnie nienagannie... Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 12:52 kura17 napisała: > szczerze mowiac, ja na zakupach rzadko mysle... mysle i staram sie ze wszech si > l w pracy, na zakupach czesto sobie odpuszczam. wlasnie dlatego, ze tam jestem > klientem i ktos inny - sprzedawca - tam pracuje i "mysli za mnie". ja to robie > w swoich godzinach pracy. > > oczywiscie klient nie ma prawa do niegrzecznego zachowania, czy specjalnego upr > zykrzania zycia sprzedawcy - ja tego swiadomie chyba nigdy nie robie, ale NA PE > WNO czasem wychodze w ich oczach na idiotke, bo nie zachowuje sie na zakupach i > ntelektualnie nienagannie... > no dokladnie. specjalnie nie uprzykrzam zycia sprzedawcom, bo nie mam na to sil ani checi, kiedy jestem na zakupach. poza tym zawsze wychodze z zalozenia, ze "po drugiej stronie barykady" tez jest czlowiek. jednak czesto mysle o tysiacu rzeczy na raz, zeby czegos tam nie zapomniec, ze musze kupic to czy tamto (choc zawsze mam liste, ale i tak zdarza mi sie zapomniec) i z pewnoscia nie raz i nie dwa zachowalam sie przynajmniej dziwnie. byly sytuacje, kiedy nawet sama po jakims czasie smialam sie z tego, jaka glupote w sklepie palnelam. mysle, ze kazdemu, albo przynajmniej prawie kazdemu zdarzylo sie kiedys zrobic z siebie glupka. Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 15:09 to_ja_tola napisała: > Ale z drugiej strony... W ŻYCIU nie spytałam i nie spytam"jak długo kwiatek po > stoi"Przeciez to kuśwa debil musi takie pytania zadawać. Sorki ale pleciesz farmazony. Jestem debil bo kupując kwiatki 3 dni przed imprezą chciałabym wiedzieć czy wytrzymają? Bo nie jestem jasnowidzem znającym termin dostawy oraz właściwości poszczególnych roślin ciętych? Bo wierze (jak widać niesłusznie) że kwiaciarka wie co robi o doradzi ze ten wytrzyma tydzień a ten opadnie za 2 dni? Pogadajmy o pustakach i zobaczymy kto jest debil Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 15:50 chipsi napisała: > Sorki ale pleciesz farmazony. Jestem debil bo kupując kwiatki 3 dni przed impre > zą chciałabym wiedzieć czy wytrzymają? Bo nie jestem jasnowidzem znającym termi > n dostawy oraz właściwości poszczególnych roślin ciętych? Bo wierze (jak widać > niesłusznie) że kwiaciarka wie co robi o doradzi ze ten wytrzyma tydzień a ten > opadnie za 2 dni? > Pogadajmy o pustakach i zobaczymy kto jest debil dobra,dobra...wasze zawsze musi być na wierzchu. Ja osobiście nie kupuję kwiatów na 3 dni przed imprezą,tylko w dzień imprezy,wcześniej zamawiając. Więc nie nazywaj nikogo od ww.Chyba,że o sobie piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 16:12 > Więc nie nazywaj nikogo od ww.Chyba,że o sobie piszesz. ...napisała kobieta wyzywająca od debili wszystkich, którzy nie znają się na florystyce Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 16:55 chipsi napisała: > > Więc nie nazywaj nikogo od ww.Chyba,że o sobie piszesz. > > ...napisała kobieta wyzywająca od debili wszystkich, którzy nie znają się na fl > orystyce jesssu nie truj....napisz sobie do moderacji,niech ci podadzą nasze IP bo to nudne jest jak wy tak uparcie,że my z jednego piszemy Mówiłam juz raz.Pokaz gdzie ja! Tola nazwałam kogoś debilem.? Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: Piekielni w kwiaciarni 19.02.13, 10:37 Jaka moderacja, jakie IP? Tu potrzebny specjalista od rozdwojenia jaźni czy innego schorzenia. Bo nie wiem jak to nazwać gdy ktoś nie pamięta co pisał 5 minut wcześniej, podpisuje się tym samym loginem (więc nie wiem skąd pomysł że cię z kimś pomyliłam) a potem wypiera że Tola to nie Tola tylko Tola Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 20.02.13, 17:29 chipsi napisała: > kimś pomyliłam) a potem wypiera że Tola to nie Tola tylko Tola yyy ale co ty pieprzysz? i weeex wyloozuj,bo to nudne. Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: Piekielni w kwiaciarni 20.02.13, 17:40 Kobieto, najpierw nazywasz ludzi debilami, potem piszesz że to nie ty, w międzyczasie mi zarzucasz że kogoś obrażam (cytując ciebie?), na koniec każesz mi cie identyfikować po IP (jakoś nie mam potrzeby). To nie nudne, to chore. Odpowiedz Link Zgłoś
solejrolia Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:35 no, faktycznie, mnie również kojarzy się na szczęście nie wszyscy klienci są tacy, i nie wszyscy sprzedawcy kwiatów są piekielni. ostatnio- podjechałam pod pobliską kwiaciarnię- już po zmroku, mróz jak diabli. wzięłam wiązankę pierwszą z brzegu- w sensie wzięłam co było i bez wybrzydzania, naprawdę chciałam szybciutko wyjść, a był wieczór coraz późniejszy (spieszyłam się). szybko zapłaciłam, i pojechałam w swoją drogę. następnego dnia przed południem dzwonek- pan z kwiaciarni przywiózł mi do domu 10zł, bo jak wyszłam z wiązanką, to stwierdził, że wziął ode mnie za dużo. o_0 (nie, że źle wydał, ale że za drogo mnie policzył) Odpowiedz Link Zgłoś
anulka.p Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:39 Nie wierzę, że to nie ty na tych piekielnych się produkujesz Dokładnie ten sam styl, te same sformułowania, a co ważniejsze - ta sama bijąca pogardliwa niechęć do klientów, traktowanie ich jak ostatnich kretynów. Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:46 szczerze? Nie wierzysz a ja mam to w dupie Odpowiedz Link Zgłoś
anulka.p Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:47 joann_80 napisała: > szczerze? Nie wierzysz a ja mam to w dupie pasuje ta odpowiedź do ciebie (i do twoich dwóch wcieleń Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:40 > > na szczęście nie wszyscy klienci są tacy, i nie wszyscy sprzedawcy kwiatów są p > iekielni. amen. Jedyna , która zrozumiała co tam jest napisane. A co do uczciwości to zupełnie inny rozdział. Ja wczoraj leciałam za babką , której omyłkowo wydałam " z pięćdziesięciu"a nie ze stu złotych, a dała sto. Nie mam pojęcia dlaczego od razu nie zauważyła, ale ja na swoją obronę mam tyle, że byłam zmęczona. No i poleciałam za nią, dopadłam i wciskam jej pieniądze w rękę. Chwilę trwało zanim zatrybiła W życiu nie widziałam tak zdziwionej miny gdy dziękowała mi za uczciwość. Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:40 Może i kojarzy..ale TAK! własnie jest...Tacy sa klienci. Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczyca80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:50 Tola, pozdró Joann80 Joann80, pozdrów Tolę Fajna z was dziewczyna Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:52 Aha...boli,boli...że znalazła sie inna,która przyznaje racje tej,na której psy wieszają. Która tam znalazła stary wątek?Niech może i po IP poszuka,że dwie różne osoby piszą. ŻENUJĄCE jesteście doprawdy. Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:57 na dodatek Ty/Ja posiadamy w jednym domu dwa modemy i dwa IP by lepiej trollować Tym optymistycznym akcentem "zakańczam" dzisiejszą jakże wesoła dyskusję gdzie wmawia mi się coś czemu uparcie zaprzeczam. Jutro chętnie poczytam kolejne dywagacje na mój temat a tymczasem żegnam się gdyż udaję się w objęcia Morfeusza. Zabawne jesteście mamuśki Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Piekielni w kwiaciarni 17.02.13, 23:54 hahaha króliczyca idź spać co? Na mózg Ci się rzuca od przesiadywania w tym kurniku Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 11:00 ja sobie dobrze zdaje sprawe, ze klienci sa rozni i sprzedawcy sa rozni - wszystko to ludzie, a ludzie... sa rozni i zdaje sobie sprawe, ze sprzedawca moze nie do konca lubic swoja prace, ale ja ma, wiec jej nie "wyrzuca". nie spodziewam sie, ze kazdy sprzedawca bedzie "sprzedawca z powolania". dziwi mnie jednak, i przeszkadza mi, traktowanie klienta, ktory "nie wie rzeczy oczywistych" za idiote... tych "rzeczy oczywistych" jest taka masa, ze szok... kazdy czlowiek ma swoj obszar wiedzy, gdzie "wie niemal wszystko" i czasami inne obszaru mu zwyczajnie umykaja. takie to dziwne? moze jakby pomyslal, zastanowil sie, przeprowadzil wnioskowanie, to by doszedl do prawdy, chocby o tym, jak i kiedy zmieniac kwiatom wode... ... ale ludzie zyja szybko, maja rozne sprawy na glowie, nie maja czasem sily/czasu/ochoty pomyslec o tej zmianie wody, wiec... pytaja sprzedawca... wcale nie sa idiotami, jak sie dowiedzialam z tego watku... coz, ja tez jestem idiotka, bo o tej zmianie wody nie mysle... jakby mi to przyszlo do glowy w sklepie, to bym SPYTALA i.. wyszla na idiotke ... troche szacunku do innych ludzi, do ICH wiedzy, do ICH doswiadczenia. po co oceniac czlowieka po w zasadzie nic nie znaczacych drobiazgach?... ja tez nie oceniam ludzi po reakcjach na moj zart, ze moja ulubiona liczba jest1/137... ... to jest MOJ zakres wiedzy i jak ktos jest zainteresowany, to wyjasniam, choc DLA MNIE to jest NAPRWDE oczywiste... jednak nie uwazam nikogo, kto zartu nie zrozumie, lub kogo on nie obchodzi, za idiote... Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 11:36 kura17 napisała: > ... troche szacunku do innych ludzi, do ICH wiedzy, do ICH doswiadczenia. po co > oceniac czlowieka po w zasadzie nic nie znaczacych drobiazgach?... > tak,a teraz nich przeczyta to kilka razy taka ematka i się zastanowi czasami jaki ona ma brak szacunku dla innych piszących na tym forum,mających inne zdanie niż ww. Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 11:49 > tak,a teraz nich przeczyta to kilka razy taka ematka i się zastanowi czasami jaki ona ma brak > szacunku dla innych piszących na tym forum,mających inne zdanie niż ww. najlepiej zawsze zaczac od siebie... Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 11:59 ja nie jestem ematką Poza tym...z tobą nie dyskutuję W ogóle kończę dyskusję w tym wątku,bo nie prowadzi ona do niczego,jak w każdym podobnym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 12:10 > Poza tym...z tobą nie dyskutuję ??? a dlaczego? nie bardzo rozumiem, szczerze mowiac Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 12:58 nie jestes godna, aby z Tobą dyskutować przypomniało mi się jak byłam świadkiem żenującej rozmowy z osobą pracująca w salonie grzejników ( drogich i wydziwiastych) i klientką Sprzedawca S klientka K K- dzien dobry chciałabym jakiś ładny grzejnik do salonu S- ale jaki? przeciez ja nie wiem jaki pani chce grzejnik K- no własnie sama nie wiem, trudno mi sie zdecydowac, widziałam kilka na panstwa stronie, ale asortyment jest ogromny i sie gubię, liczyłam na poradę S- no prosze pani, musi pani wejsc na strone i obejrzeć wszystko, bo ja nie mam pojecia, co pani sie podoba i wtedy prosze przyjsc to ja pani wycenie, a zreszta wszystko jest w internecie, wystarczy zamówic no i pięknie muszę podkreslać, że ja w podobnej rozmowie, po zadaniu klientowi 3 pytań, jestem w stanie z 500 modeli pokazac 10? bo ja sobie zdaje sprawe, że jak ktos wchodzi na strone gdzie jest np 300 modeli umywalek to sie moze poczuc pogubiony i zafiksowac sama tez przychodze czasem do sklepu i mowie- jestem ciemna jak tabaka w rogu, a muszę kupic np ps3 i nie wiem jaki pakiet i np mi facet poradził cos lepszego niz ja wybrałam, czego nie brałam pod uwagę- bo sie nie znam Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Piekielni w kwiaciarni 18.02.13, 13:01 aha i pytam sie czesto, ktore ciasto jest swieze i bardzo czesto dostaje poradę, zeby kupic to, a nie to- nigdy sie nie nacielam natomiast tez zdarzylo mi sie, ze mówie- poprosze pojemnik tej sałatki - a nie tej sałatki to lepiej nie, polecam tą jak zaczełam sie pytac czy to dlatego, ze nie jest swieza, czy jest neismaczan, to powiedziała, ze nie jest zbyt dobra, ta druga jest duzo lepsza dzieki temu wracam do tego sklepu i kupuje produkty jakby mi wcisnela zła, niesmaczną, starą sałatke to by klientke stracili Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 ile kwiatek postoi 18.02.13, 19:36 standardowo, odchylenia pozniej: roza: biale odmiany o duzych glowach ok 2tyg, rozowo zielona la bella nawet 3tyg, czerwone baaardzo roznie, najkrocej walentynkowe 1dzien (od polowy stycznia sa zbierane), pomaranczowe do 5dni lilia: latem polska do 2-3tygodni, zima z importu 5-6dni gozdzik: ok miesiaca, zima czasem tylko tydzien margerytka: 2 tygdnie polskie odmiany, import ok 5-7dni czasem dluzej tulipan: najdluzej zolty strong gold - 2tygodnie, inne ok 5-7dni frezja: latem polskie ok tygodnia, zima 4-5dni słonecznik: polski ok tygodnia, zima import ok 5dni cymbidium: 2 do 3 tygodni helikonia/strelicja ok 1,5tygodnia aby kwiatek tyle wytrzymal nalezy: dodac odzywki (czyli glukozy z fungicydem, dostaje sie to w kwiaciarni lub kupuje butelke roztworu w markecie lub sklepie ogrodniczym). dawkowanie jest zawsze na opakowaniu. dac dobrej wody (jak jest kiepska to zadna odzywka nie pomoze. u moich rodzicow roze stoja zaledwie godzine, wszystko inne normalnie) wode bez odzywki zmieniac codziennie i myc wazon woda powinna byc zimna koncowki nalezy ukosnie podcinac ostrym nozem by nie miazdzyc lodygi. ciecie powinno miec u rozy ok 1cm w wodzie nie powinno byc lisci ani zadnych organicznych odpadkow kwiaty nie powinny stac przy zrodle ciepla/swiatla slonecznego kwiat transportowany do domu nie powinien byc dluzej niz pol godziny bez wody (latem gora 10min) oraz nie powinien przebywac na mrozie. optymalna temperatura dla kwiatow to +5stopni w bukiecie mieszanym nie powinno byc narcyzow - puszczaja sluz swieze kwiaty maja zwarte twarde glowki i jedrne liscie a koncowke zielona a nie szara czy czarna kwiatow sie nie maca bo szybciej gnija na trwalosc wplywa takze dlugosc przechowywania kwiatow po scieciu - sprzedawcy tego nie wiedza, moga sie tylko domyslac, ich kondycjonowanie. zima czesto trafiaja sie kwiaty z wieeelkim kozuchem z grzyba. nie widac tego na zewnatrz, dopiero po rozcieciu paczki w sklepie. w warszawie swieze kwiaty sa po dostawach czyli w srody i piatki (niektorzy maja dostawy niedzielne czyli kwiaty sa w poniedzialek) i nie ma znaczenia kiedy kwiat przyjechal do kwiaciarni - dostawa na gielde nie jest codziennie. kwiaty przechowywane w chlodni wcale nie sa trwalsze - ladnie wygladaja w chlodni a pozniej juz nie wiecej nie pamietam i prosze juz nie pytac ile chwast wytrzyma Odpowiedz Link Zgłoś
aurita Re: ile kwiatek postoi 19.02.13, 07:46 najkrocej walentynkowe 1dzien to sie u mnie k.... zgadza, a takie piekne byly! Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: ile kwiatek postoi 19.02.13, 11:23 aurita napisała: > najkrocej walentynkowe 1dzien > > to sie u mnie k.... zgadza, a takie piekne byly! to ja mialam chyba szczescie, bo jeszcze stoja i wygladaja, jakby mialy postac jeszcze pare dni. Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 dajcie spokoj 18.02.13, 13:17 przeciez nie jest norma, ze sprzedawca jest burakiem. jak czesto sprzedawca jest dla Was niemily? zazwyczaj jest tak, ze po calym dniu daje sobie upust na takim forum i tyle. wcale nie znaczy to, ze sie na klientach wyzywa a Wy oceniacie emocje. a jak ktos pracuje w firmie i pozniej opisuje jakie to dziumdzie ma w dziale/pokoju czy innym sektorze? przeciez to to samo i tez nie powinien pracowac z ludzmi bo ich nie lubi. nie da sie lubic wszystkich ogolnie i w zasadzie nie ma pracy, gdzie nie ma sie kontaktu mniejszego lub wiekszego z innymi czlowiekami. w mojej kwiatkarni czasem tez sie trafiaja jednostki typu: starsza pani chce paste do zebow. ja mowie, ze w kwiaciarni takiego asortymentu nie ma a ona mi na to, ze trzeba wyjsc frontem do klienta. chca tez maszynki do golenia, szampon na lupiez, zeszyty, rzepy, dlugopisy, koszulki na kartki a4 i regularnie przychodza z kwiatami cietymi z bazaru by je ulozyc (nigdy w zyciu). jak sie tak czlowiek naslucha, to musi frustracje upuscic. chyba lepiej w necie niz czlowiekowi w twarz. ja lubie ludzi i mnie juz niewiele zdziwi ale czasem naprawde witki opadaja z lomotem. ps znam jedna kwiaciarke wyjatkowo niemila - miala sklep 30lat, juz zamknela. chodzily do niej tylko stare ciotki, zazwyczaj jej kolezanki. jej sasiedzi woleli przyjsc do mnie. co ja sie na jej temat nasluchalam to az uszy wiedly. Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: dajcie spokoj 18.02.13, 14:37 thea19 napisała: > przeciez nie jest norma, ze sprzedawca jest burakiem. jak czesto sprzedawca jes > t dla Was niemily? zazwyczaj jest tak, ze po calym dniu daje sobie upust na tak > im forum i tyle. wcale nie znaczy to, ze sie na klientach wyzywa a Wy oceniacie > emocje. a jak ktos pracuje w firmie i pozniej opisuje jakie to dziumdzie ma w > dziale/pokoju czy innym sektorze? przeciez to to samo i tez nie powinien pracow > ac z ludzmi bo ich nie lubi. nie da sie lubic wszystkich ogolnie i w zasadzie n > ie ma pracy, gdzie nie ma sie kontaktu mniejszego lub wiekszego z innymi czlowi > ekami. no otóż to... z korpo ,z biura itp można po koleżankach jeździć na forum,ale innym już nie wolno,bo "nie nadają się do pracy z klientami" Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: dajcie spokoj 18.02.13, 15:27 Niepotrzebne kompleksy, naprawdę. Jak biurwa narzeka na wszystkich wkoło to tak samo wytknie się jej problemy emocjonalne czy brak profesjonalizmu. Bo przecież profesjonalizmu mogę oczekiwać tak samo od faceta wywożącego śmieci jak i od kierownika banku, prawda? I tak samo klient może nie wiedzieć co to oprocentowanie zmienne jak i nie mieć pojęcia jak często podlewa się kaktusy. A tu widzę że wg was każdy co się nie zna na wszystkim to, cytuję, debil. Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 Re: dajcie spokoj 18.02.13, 15:38 ale tu nie chodzi o narzekajace osoby twarza w twarz tylko w necie. skad wiesz co taka pracownica biurowa 2m dalej w pokoju sobie mysli??? skad wiesz gdzie sie w necie udziela i co pisze o wspolpracownikach? mozna podejrzewac niektorych ale ludzie sa naprawde czasem tak falszywi, ze w zyciu bys nie pomyslala. zwlaszcza jak dotyczy to kogos, kogo myslalas, ze dobrze znasz. wlasnie dlatego ja nie rozumiem ataku na sprzedawcow - przeciez jesli ktos nie zachowal sie zle to nie mozna go podejrzewac o chamstwo z zalozenia, ze wszyscy sprzedawcy to wyniosle chamy. wystarczy wejsc na forum zakupy i poczytac watki osob okazjonalnie sprzedajacych na all i zobaczyc co pisza o kupujacych. gdyby byli regularnymi sprzedawcami to byliby zaprawieni w idiotycznych pytaniach i propozycjach. Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: dajcie spokoj 18.02.13, 15:42 Thea, ale przeciez nikt nie naskoczyl na sprzedawcow "od tak sobie". to sprzedawcy (niektorzy!) zaatakowali kupujacych, ze zadaja glupie pytania i musza byc najwyrazniej idiotami, bo wszyscy nie-idioci takie oczywistosci wiedza... nie dziwi Cie chyba, ze takie potraktowanie sprawy sie ludziom niezbyt podoba?... Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: dajcie spokoj 18.02.13, 15:49 Ależ ja też o narzekających w necie piszę. Było sporo wątków o lekarzach, policjantach, urzędnikach i innych biurwach. Ten wątek był o sprzedawcy więc pojechali po sprzedawcach - co nie oznacza że uważani są oni za "gorszy gatunek". Jedno wspólne to każdy klient/pacjent/petent to debil nieznający się na Waszym fachu. W sumie takie watki są pożyteczne, bo być może uświadamiają nam że to co dla nas oczywiste - dla innych już niekoniecznie. To że nam się wydaje że postępujemy dobrze nie oznacza że inni postrzegają nas tak samo. Szczególnie w drobnych sprawach typu "ile kwiatek postoi" właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: dajcie spokoj 18.02.13, 16:01 tak sobie myślę... Jak już wyżej napisałam nie zapytałam nigdy w kwiaciarni"ile kwiat postoi?" Mogę się zapytać jak dany kwiat doniczkowy podlewać,ale mogę tez przeczytać to w necie. Nie uważam nikogo za debila,ale...Inaczej jak się klient pyta o to ile kwiat postoi,gdzie wiem,że kwiat tak czy siak padnie. Inaczej jak idę kupić okna/grzejniki/auto itp.Nie muszę się znać i mam prawo zadać pytania.No nie głupie "ile pojeździ auto"? bo tego nikt nie wie.Nie muszę tez znać się na lokatach i oprocentowaniu. Ogólnie jedziecie po kwiaciarce nie wiedzieć dlaczego?Zarzucacie jej nie umiejętność rozmowy z klientem,ale nikt nie pomyśli,że debilnych pytan może ma ona 100dziennie.Takich oczywistych,że gdyby klient zechciał pomyśleć wpadł by sam na wiele rzeczy. Tak samo,jak nie rozumiem pytań o świeżość pieczywa klienta codziennego. No tak jest. I chyba próbujecie zrobić z siebie lepsze niż ona,ale podejrzewam,że gdybyście same to przechodziły,zrozumiały byście o czym ona pisze. Nie wierzę,że pani w okienku nie wk..wia petent.Ale pani za ladą nie można się wkurzyć,bo się od razu nie nadaje. Jaaasne. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia no widzisz myslisz zes taka mądra 18.02.13, 16:05 a jakbys zapytala to bys wiedziala ze jeden kwiat postoi tydzien inny góra 3 dni Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: no widzisz myslisz zes taka mądra 18.02.13, 16:57 ciociacesia napisała: > a jakbys zapytala to bys wiedziala ze jeden kwiat postoi tydzien inny góra 3 dn > i ale po co? przeciez kwiat cięty nie stoi wieczność.Wiem,że padnie i to tylko kwestia czasu,więc po co mam pytać? Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: no widzisz myslisz zes taka mądra 19.02.13, 10:34 > przeciez kwiat cięty nie stoi wieczność.Wiem,że padnie i to tylko kwestia czasu > ,więc po co mam pytać? Uparta jesteś jak osiołek. Fajnie że nas uświadomiłaś że kwiaty więdną czasami ale bywają sytuacje gdzie , jak już wspomniałam, mogę potrzebować bukiet, który wręczam dopiero za 2 dni i tak trochę głupio dawać same łodygi. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: no widzisz myslisz zes taka mądra 19.02.13, 10:46 a dla mnie ma znaczenie, czy postoi 2 dni czy tydzien Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: dajcie spokoj 18.02.13, 16:56 > Ogólnie jedziecie po kwiaciarce nie wiedzieć dlaczego?Zarzucacie jej nie umiej > ętność rozmowy z klientem,ale nikt nie pomyśli,że debilnych pytan może ma ona 1 > 00dziennie.Takich oczywistych,że gdyby klient zechciał pomyśleć wpadł by sam na > wiele rzeczy. Ale pani za ladą od tego jest, by się nie wkurzać, a wyjaśnić. Choćby jej gula rosła. Tak się dba o relacje z klientem. Bo klient ma prawo nie wiedzieć nic zupełnie. Nie oczekuję od kwiaciarki ani od urzędniczki w okienku banku, że będą wiedziały, jak się robi redakcję tekstu i co jest cmyk. Oczekuję, że mają wiedzę ze swojej dziedziny i będą uprzejme. Tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: dajcie spokoj 18.02.13, 16:58 angazetka napisała: > > Ale pani za ladą od tego jest, by się nie wkurzać, a wyjaśnić. Choćby jej gula > rosła. Tak się dba o relacje z klientem. ale ona mówi to klientowi w twarz czy wypisuje sobie na forach co mysli.Bo to jest róznica.Na forach niech sobie jedzie na klientów,ale chyba nie jedzie im w twarz? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: dajcie spokoj 18.02.13, 17:00 Ale to jest chyba 100 róznych klientów, a nie jeden i ten sam, który 100 razy wraca, żeby dręczyć ją pytaniami ? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: dajcie spokoj 19.02.13, 10:47 ja nie mowi im w twarz to jest hipokrytką okropną Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: dajcie spokoj 19.02.13, 10:44 ja tez nie przypuszczałam, że w piekarni moge kupic wczorajsze pączki dowiedziałam się, że można teraz, jak nie znam piekarni, cukierni, to pytam czy sa dzisiejsze Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: dajcie spokoj 18.02.13, 16:53 A kto tu jedzie na sprzedawców jako takich? Jak zawsze, obgaduje się tych, którzy swój zawód wykonują źle. Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: dajcie spokoj 18.02.13, 15:51 chipsi napisała: > Niepotrzebne kompleksy, naprawdę. Jak biurwa narzeka na wszystkich wkoło to tak > samo wytknie się jej problemy emocjonalne czy brak profesjonalizmu. Bo przecie > ż profesjonalizmu mogę oczekiwać tak samo od faceta wywożącego śmieci jak i od > kierownika banku, prawda? I tak samo klient może nie wiedzieć co to oprocentowa > nie zmienne jak i nie mieć pojęcia jak często podlewa się kaktusy. A tu widzę ż > e wg was każdy co się nie zna na wszystkim to, cytuję, debil. proszę pokaż mi,gdzie nazwałam klienta debilem! Poproszę. Ale debilem...dosłownie. Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: dajcie spokoj 18.02.13, 16:15 Alez proszę: "Ale z drugiej strony... W ŻYCIU nie spytałam i nie spytam"jak długo kwiatek postoi"Przeciez to kuśwa debil musi takie pytania zadawać." Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: dajcie spokoj 18.02.13, 16:59 napisałam,że trzeba byc debilem,a nie,że się jest Odpowiedz Link Zgłoś
aurita Re: dajcie spokoj 19.02.13, 07:50 Pani w kwiaciarni jest od robienia pieknych bukietow, doradzania w sprawie kwiatow a nie od oceny stanu intelektualnego klienta. Odpowiedz Link Zgłoś
kwiatyzdaleka.pl Re: Piekielni w kwiaciarni 20.02.13, 16:23 Jak to mówią: klient nasz Pan, a charekterów tyle co ludzi. W tej branży trzeba mieć anielska cierpliwość. pozdrawiamy wszystkich klientów Odpowiedz Link Zgłoś