e-milia1
20.02.13, 21:11
i czuje sie jak dziwolag czasami. mam wrazenie, ze u niektorych kolacja to taki kolejny, ale pozny obiad, dla mnie kolacja oznacza kanapki, widze, ze u innych to ciepla strawa podawana wieczorem. corka chodzi czesto w odwiedziny do innych dzieci i dziwi sie, ze my nie jemy kolacji. z corka jemy obiad miedzy 14 a 15, maz kolo 17. potem corka je na kolacje kanapki, maz juz raczej nic nie zje albo drobnostke wieczorem, ja jem na ogol cos mlecznego z owocami. gdybym miala jesc codzien kolacje to bym chyba sie w drzwiach nie zmiescila, do tego nie zasnelabym nardzo dlugo z takim pelnym zoladkie. jak jest u was? jadacie kolacje?