nie ma u nas czegos takiego jak kolacja

20.02.13, 21:11
i czuje sie jak dziwolag czasami. mam wrazenie, ze u niektorych kolacja to taki kolejny, ale pozny obiad, dla mnie kolacja oznacza kanapki, widze, ze u innych to ciepla strawa podawana wieczorem. corka chodzi czesto w odwiedziny do innych dzieci i dziwi sie, ze my nie jemy kolacji. z corka jemy obiad miedzy 14 a 15, maz kolo 17. potem corka je na kolacje kanapki, maz juz raczej nic nie zje albo drobnostke wieczorem, ja jem na ogol cos mlecznego z owocami. gdybym miala jesc codzien kolacje to bym chyba sie w drzwiach nie zmiescila, do tego nie zasnelabym nardzo dlugo z takim pelnym zoladkie. jak jest u was? jadacie kolacje?
    • ella_nl Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 20.02.13, 21:15
      U mnie jest dokładnie tak jak u Ciebiebig_grin
    • antyideal Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 20.02.13, 21:18
      Musze cos konkretnego zjesc przed spaniem,
      potem jeszcze slodycze :p ale nie tyje.
    • joxanna Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 20.02.13, 21:19
      Nie. U nas obiad wypada około 16-17, po zebraniu dzieci ze szkół i przedszkoli. I po tym posiłki - zależnie od ochoty dzieci czasem jedzą kanapki, czasem tylko owoce, czasem kabanosa, albo serki homogenizowane. Takie nie-wiadomo-co, w zasadzie bardziej wieczorne pojadanie, niż kolacja. Ale my to lubimy.

      • e-milia1 Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 20.02.13, 21:24
        u nas tez czesto jakis slodycz do kawy, jakies drobnostki typu owoce sa caly czas pod reka. cora duzo biega i czesto jest gdzies w trasie wiec po powrocie musi przekasic cos pozywnego. jak mamy gosci to czasem robimy jakas kolacje i ja wtedy pol nocy cierpie bo brzuch mi rozwala po poznym jedzeniu. wie, moglabym salatke jakos przekasic, ale ja nie umiem siedziec przy salatce i tylko patrzec na smakolyki. nie umiem sie tak katowac...
    • aneta-skarpeta Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 20.02.13, 21:22
      nie ma u nas czegos takiego jak kolacja
      córka je na kolacje kanapki, ja coś na mleku, mąz ew coś drobnego


      to jest czy nie ma?

      to tak jakbys pisała- u nas nie ma czegos takiego jak sniadanie, ludzie jedzą przewaznie na sniadanie parówki, albo jajecznice, a my na sniadanie jemy kanapki

      wiekszosc ludzi albo je ciepłą kolacje, bo nie mają kiedy zjesc obiadu, albo jedzą cos na zimno- kanapki są w polskich domach naprawdę bardzo popularne
      • e-milia1 Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 20.02.13, 21:26
        nie, to dla mnie nadal nie kolacja. corka je o 18, maz moze dwa razy w miesiacu. ja moze 3 razy w tygodniu zjem jogurt wieczorem. na ogol jade na owocach, ale nie nazwalabym tego kolacja...
    • thea19 Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 20.02.13, 21:23
      nie jadam kolacji bo mam obiad o tej porze. pracujac ciezko jada obiad o 14.
      taki pozny obiad jadam o 20-21 bo o tej godzinie wracam po pracy i fitnesie i jakos mieszcze sie w drzwiach. w ciagu dnia jadam duzy jogurt naturalny z musli i serek wiejski, czasem jakas bulke wiec ciezko na takiej diecie przytyc bo bilans kaloryczny z calego dnia tragiczny nie jest.
      kolacje taka klasyczna jadamy u tesciow w niedziele - obiad jest o 15 wiec do wieczora wiekszosc glodnieje. mi ten posilek nie jest potrzebny po normalnym obiedzie bo mieso bardzo wolno trawie
      • angazetka Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 20.02.13, 21:57
        Normalny obiad równa się mięso? big_grin
        • thea19 Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 13:21
          dla mnie tak. jak nie zjem padliny to jestem glodna niezaleznie od ilosci wchlonietego zarcia. padline jadam wlasciwie tylko na obiad moze byc tez w formie ryby. jestem w stanie nie jesc miesa gora 3-4dni
    • lafiorka2 Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 20.02.13, 21:49
      u nas tez nie ma kolacji.
      Taki mamy rozkład dnia,że kolacji sie u nas nie jadasmile
    • angazetka Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 20.02.13, 21:56
      Oczywiście, że jadam, acz raczej nie na ciepło. Na jakieś 3,5 godziny przed snem. Problemu z pełnym żołądkiem na dobranoc ani z niemieszczeniem się w drzwiach nie odnotowałam wink
      Jakbym miała jeść obiad do 15, a potem nic konkretnego, to bym z głodu padła.
    • mika_p Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 20.02.13, 22:02
      Dopiero jako dorosła kobieta uświadomiłam sobie, ze w domu rodzinnym kolacja była zazwyczaj na ciepło: jajecznica, nalesniki, smazona kiełbaska, zacierki na mleku, bigos z chlebem.

      U nas bywały, ale - odkąd dziecięta podrosły - na kolację jest samooobsługa. Chyba że mam ochotę zrobić coś grubszego. Ale rzadko mam. Zresztą, zanim mi się zachce jeść i wykrystalizuje konkretna potrzeba, to lodówka juz dawno splądrowana,a dziecieta najedzone. Teraz już im nawet nie przeszkadza, jak są tylko składniki na kanapki, bo mamy opiekacz i obje potrafią obsługiwać. Ba! nawet matce jeść zrobią
    • morgen_stern Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 20.02.13, 22:22
      Jem i zdarza się zjeść na pół godziny przed snem. Na głodniaka nie zasnę, już kiedyś próbowałam, skończyło się szarpaniem zębami suchego chleba w nocy w kuchni smile
      Na ciepło, na zimno, ganz egal, właśnie pożarłam michę kurczaka w sosie śmietanowym z ryżem i niedługo idę spać.
    • b.bujak Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 20.02.13, 22:40
      w tygodniu to jedyny posiłek, który możemy zjeść razem w komplecie; nawet jeśli ktoś nie ma ochoty na jedzenie to przychodzi usiąść przy stole i napić się herbaty, porozmawiać...
    • kosmitka06 Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 08:59
      W tygodniu to raczej ciężko, poza tym moje dziecko ma nadwagę i raczej staram się jej nie zapychać niczym na sam wieczór, coś lekkiego ale faktycznie ciężko to nazwać kolacją wink
      Ja jadam posiłki dość regularnie (jestem w trakcie odchudzania) i często moja "kolacja" przypada na godz 19 ale też ciężko nazwać to kolacją gdyż jest to lekki jogurt lub mała kanapka.
      Mąż wraca różnie więc czasami jada ok 18-19 obiadokolację, wtedy czasami siadamy przy nim ale każdy je co innego albo w ogóle bo np. my już jesteśmy po "kolacji".
    • bri Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 09:12
      Późno jecie obiad, to i nie dziwne, że nie jesteście głodni wieczorem. My obiad zazwyczaj 12-13 i koło 18-19 coś zwykle jeszcze jemy. Jedzenie na ciepło nie oznacza, że trzeba się nafutrować po dziurki w nosie. Wczoraj byłam z córką na dworze przez prawie dwie godziny, mąż miał trening (m.in. 10 km biegiem) i po powrocie zjedliśmy wszyscy na ciepło - po dwa jajka na twardo. Kładziemy się spać ok. 23:00. Problemów ze snem z powodu przejedzenia żadne z nas nie zanotowało.
      • angazetka Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 09:39
        Obiad o 12-13? Dla mnie trudne do wyobrażenia. Ja wtedy do sniadania siadam.
        • bri Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 11:22
          Co kto lubi. My wstajemy po szóstej rano. Szkolne i zakładowe stołówki w takich właśnie godzinach wydają obiady. Taki zonk! wink
        • morgen_stern Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 11:26
          Owszem, ja tak jadam. Śniadanie 8.45 - 9.00, obiad między 12 a 13 (i już wtedy jestem głodna), przed wyjściem z pracy często mała przegryzka i potem kolacja w domu. Jeśli wracam późno, bo mam spotkanie czy zajęcia pozalekcyjne to zdarza się, że jem o 22.
          • angazetka Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 11:34
            Nie no, każdemu według potrzeb, wiadomo. Ja rano długo nie jestem głodna, niezależnie od pory wstania.
    • joanna_poz Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 09:17
      nie, nie mamy kolacji.

      obiad (czy obiadokolację) z deserem jemy ok. 18-19, wiec juz nie ma czasu/ chęci/ potrzeby jedzenia jeszcze jednego posiłku.
      taki mamy tryb, że nawet w soboty i niedziele jemy tak późno obiad.
    • default Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 09:24
      U mnie też najczęściej nie ma. Późno jadamy obiad (między 17 a 18), ja potem jeszcze zjadam coś niedużego (jogurt, kawałek sera lub mięsa) bo w ogóle jadam często nieduże porcje, ale mąż, który na ten późny obiad najczęściej obżera się do wypęku + deser - nie je już nic (no może jakąś małą kanapeczkę czasem).
    • agni71 Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 09:24
      e-milia1 napisała:

      > i czuje sie jak dziwolag czasami. mam wrazenie, ze u niektorych kolacja to taki
      > kolejny, ale pozny obiad, dla mnie kolacja oznacza kanapki,

      potem corka je na kolacje kanapki, maz juz raczej nic nie zje al
      > bo drobnostke wieczorem, ja jem na ogol cos mlecznego z owocami.

      w ogóle nie bardzo rozumiem twój post. Piszesz, ze nie jecie kolacji, a nizej piszesz, ze jecie (ty i córka). Nie jecie obiadu w porze kolacji (bo jecie wczesniej), to chyba całkiem normalne? wink

      Mój mąz tez je obiad ok. 17.00, bo tak wraca z pracy. Kolację czasem je ok. 20.00, czasem nie. A ja jak zjem obiad o 14.00, to o 19.00 spokojnie zjadam normalną kolację (tez przeważnie kanapki).

      Inni jedzą ciepłą kolację przypominającą obiad, bo po prostu wczesniej w ciągu dnia nie mieli okazji zjeść takiego posiłku. W tym tez nie widzę nic dziwnego.



      ematka jad ulewa tylko na forum a do meza od switu do nocy szczerzy zeby jak zahipnotyzowana. by nanuk24
      • e-milia1 Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 12:39
        mi chodzilo o taka kolacje z siedzeniem razem przy stole i jedzeniem kolejnegio posilku, na ogol cieplego. corka wrzuca kanapke, ja drobnostke czesto bedac na chodzie. zauwazylam u znajomych, ze jedza normalne obiady a potem, 2-3 godziny pozniej obfita kolacje codziennie.... ja jem raz a porzadnie i starcza mi do wieczora. wiekszosc znajomych uwaza nas za dziwakow, bo jak mozna nie jesc kolacji majac dzieci?. nawet gdy ide wieczorem biegac (minimum 10 km) lub na trenig wieczorem, nie jestem nic w stanie w siebie wrzucic... widze, ze nie jestem sama smile
    • mondovi Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 09:57
      Gdy byłam dzieckiem jedliśmy kolacje - takie, jak masz na myśli - kanapki, czy coś w tym stylu, tyle, że cała rodzina jadła obiad w szkole, a o 15 wszyscy byli w domu. U mnie kolacje je syn - bo o 14 je dwudaniowy obiad w szkolnej stołówce, w domu jest ok 17. Mąż wraca o 18 i je "obiad", czyli obiadokolację, bo w ciągu dnia je tylko kanapki. Wszystko zależy od logistyki - jeśli cała rodzina zjeżdza się do domu pod wieczór, a dziecko po podłym daniu cateringowym głodne, to dlaczego nie mają jeść ciepłego posiłku? Ponadto, nie wszyscy mają ten komfort, że o 14 są w domu z dzieckiem.
      • olewka100procent Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 10:32
        u nas samoobsługa , jedzą jak są głodni
    • hellulah Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 11:34
      Tak jak u ciebie, kanapkę albo twarożek z owocami albo coś w ten styl jadamy, nigdy nie robiłam gotowanych kolacji na ciepło. Nie było takiego zwyczaju w moim domu rodzinnym - nie miałam na kim się wzorować, a wręcz odwrotnie, na np. wczasach, jeśli bywały obfite kolacje na ciepło, rosło nam to w ustach. U męża w rodzinie owszem "szwedzki stół" na kolację, ale nie na ciepło (sałatka, wędliny, jajka itp.).

      Jak dla mnie kanapka z wędliną czy serem czy pastą rybną (mojej produkcji) czy wędzoną rybą i do tego warzywko jakieś plus kawa inka to jest jak najbardziej kolacja.

      Wszystko co ciepłe, gotowane, pieczone to ewentualnie na obiad. No chyba że jajecznica, wtedy na kolację albo śniadanie albo lunch.

    • madzioreck Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 11:37
      No to jecie kolacje czy nie...?

      Ja jem kolację, często coś na ciepło, bo sorry, ale pracuję do 18-19, i to jedyna szansa na ciepły posiłek w tygodniu. Obiad na kolację, mniejsza o nazewnictwo.
      Nie jem raczej kanapek wieczorem, w ogóle unikam pieczywa i węglowodanów, a wieczorem jem jakiś zestaw białko + warzywa, czasem jest to coś na ciepło, a czasem kawał sera albo duży jogurt.
      Mąż je kolacje, jeśli pracuje od rana, a jeśli po południu, to często wraca w okolicach północy i wtedy już nie chce jeść.
    • babsee Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 11:44
      Jemy-obiadokolacje.Po przyjsciu do domu ok 16-16:30 jemy zupe(dzieci w placowkach jedza obiad o 12) a ok 18 jemy drugie danie.
      Poniewaz ja i maz nie jemy w pracy nic na cieplo, to gotuje po prostu obiad.
      Nie wyobrazam sobie zimnych kanapek na kolacje.Ale u mnie w domu kolacja zawsze na cieplo i u męża tez taka byla wiec nie potrafimy inaczej,Jesli sie zdarzy, to mam wyrzuty sumienia,ze źle żywie rodzine smile
      ps.chyba ze upalne lato-wtedy jest np. chlodnik smile
    • bella_roza Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 12:24
      tak, jem kolacje choc codziennie mam zamiar je rzucić wink obiad jemy (praca, szkoła) o 12-13-14, więc nie dziwne że wieczorem jestem głodna (a nawet znacznie wczesniej bo jeszcze przeważnie jemy cos na 'podwieczorek'). u mnie w pracy obiady są wydawane od 11 i mnóstwo osób chodzi na tę godzinę!
      kolacja w domu to kanapki, czasem cos na ciepło np jesli zostanie z weekendu zupa.
      • patunki Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 12:47
        Kolację jada mój mążi dziecko, ja nie mogę, bo tyję sad Odkąd muszę uważać na wagę jem tak : rano sałatka piękności, obiad - micha warzyw z kawałkiem jakiegoś mięsa gotowanego, kolacja - micha warzyw. Wszystko. Jak mnie skręca wieczorem zjadam kawałek marchewki.
    • e-milia1 zle sie wrazilam 21.02.13, 12:45
      dla mnie kolacja oznacza kanapki-choc ja ich nie jem, ale czegos wiecej niz kanapki nie potrafie sobie wyobrazic....
      • bri Re: zle sie wrazilam 21.02.13, 14:56
        Niewiele jest rzeczy tak zapychających jak kanapki IMHO.
    • franczii Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 21.02.13, 12:55
      U mnie jest kolacja. To jedyny posilek, ktory mozemy zjesc wszyscy razem. Powiem wiecej, w dni powszednie zwlaszcza zima ten wspolny posilek jest jedynym punktem dnia, w ktorym robimy cos wszyscy razem. Wiec jest kolacja i zawsze bedzie. W moim rodzinnym domu nie bylo tego wspolnego siadania do posilku i kazdy jadl osobno, czasami nawet nie przy stole. Nigdy mi sie to nie podobalo.
    • jusytka Ja też najczęściej nie jem 21.02.13, 13:21
      Jednak dzieciom robię, najczęściej kanapki. Wieczorem zjadam owoc lub/i jogurt. Można się przyzwyczaić do tego i wieczorem nie czuje się głodu, mimo że obiad jem najczęściej ok. 15.
      Na wakacjach jak obiadokolacja jest podawana wieczorem, przestawiam się i jem większy (ciepły) posiłek wieczorem ok. 18, ale wtedy nie jem tradycyjnego obiadu, nawet jak hotel taki oferuje w porze lunch-u. Dzięki temu jem to na co mam ochotę i nie tyję smile
      • bella_roza Re: Ja też najczęściej nie jem 22.02.13, 10:00
        jusytka napisała:

        > Jednak dzieciom robię, najczęściej kanapki. Wieczorem zjadam owoc lub/i jogurt.
        > Można się przyzwyczaić do tego i wieczorem nie czuje się głodu, mimo że obiad
        > jem najczęściej ok. 15.
        jak? jak? bo mi się to nie udaje sad a jak kupię świeże pieczywo to płynę już totalnie...
    • lonely.stoner Re: nie ma u nas czegos takiego jak kolacja 22.02.13, 10:03
      wiekszosc pracujacych ludzi ma taki plan dnia- sniadanie, lunch (lekki posilek w ciagu dnia) i wieczorem (ok. 19-20) obiad (dinner). Po polsku to bylo: sniadanie, obiad i kolacja. Ale to w czasach gdy kobiety nie pracowaly i mialy czas zeby na 14 ugotowac duzy posilek.
      Ja tak jem i nie tyje. Wazne tylko zeby zjesc porzadne sniadanie- to wlasciwie powoduje ze czlowiek nie jest bardzo glodny w ciagu dnia i nie podjada jakis przekasek typu batony i chrupki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja