chipsi
21.02.13, 09:26
Moja córka zachorowała i nie była kilka dni w szkole. No i okazało się że nie tak łatwo pożyczyć zeszyty by mogła uzupełnić zaległości. Poprosiłam sąsiadkę, odparła że podrzuci (chciałam sama wpaść). Nie doczekałam się. Moja mama poszła po zeszyty dla mojego brata (kilka lat temu). Znajoma odparła w drzwiach że jak się komuś nie chce uczyć to jego problem i zamknęła jej drzwi przed nosem. Kuzynce matka koleżanki rzuciła coś o Rumunach żebrzących po domach a bratanicy nikt nie pożyczył książki bo była droga i się może zniszczyć.
Pożyczacie książki koleżankom Waszych pociech czy tez nie i potraficie to logicznie uzasadnić?