klasa mojej znajomej... oceńcie sami...

22.02.13, 13:06
dobra. obiecywałam sobie, że nie opiszę tego, ale mam tak podniesione ciśnienie od wczoraj, że musze po prostu muszę poznać Wasza opinię na ten temat.

wtorek rano - przypadkiem spotykam matkę koleżanki mojej córki. naprawdę przypadkiem i ogólnie cudem, bo normalnie byśmy się w ten wtorek nie spotkały na bank. w każdym razie mama owa spytala, czy w czwatek moja córka może przyjść do jej córki na urodziny. powiedziałam, że pewnie. po czym mama owa spytała, czy mogłabym o tych urodzinach poinformować także mamę drugiej dziewczynki z ich grupy, bo mieszkamy blisko siebie. powiedziałam, że jasne, że jak wróci z pracy, to do niej zapukam.
akurat spotkałam tą drugą mamę po drodze i powiedzialam jej o tym.
no i ok. po południu zapytałam, czy jest coś , z czego dziecko się ucieszy w sensie prezentu. usłyszałam, że lego friends będzie odpowiednie.
no i w środę pojechałam na poszukiwania, kupiłam i wieczorem zajechałam do domu. Zapukała do mnie mama tej drugiej dziewczynki i pyta, czy te urodziny akutalne, bo ona nie dostała zadnego zaproszenia, nic. Powidziałam, że dam jej numer telefonu do mamy solenizantki, ale obie stweirdziłyśmy, że to trochę głupio dzwonić i się dopytywać, czy jest się zaproszonym i po prostu wzięłam numer od niej i zadzwoniłam do mamy solenizantki, prosząc ją, żeby potwierdziła zaproszenie.

dodam, że rzecz dotyczy dziewczynek trzyletnich.
chodza razem do jednej grupy przedszkolnej. do tej pory było tak, że wszelkie zaproszenia wsadzane były po prostu do plecaków dzieciaków, albo przekazywane nauczycielce, która rodzicom zaproszonych dzieci w odpowiednim momencie przekazywała te zaproszenia, tak żeby nie było przykro pozostałym.

o 16 przyszła do mnie sąsiadka i pyta, czy zawiozę dziewczyny, bo dzwoniła do mamy solenizantki z pytaniem o adres, a ta odpowiedziała jej że najlepiej będzie, jak da mi swoją córkę i ja przywiozę dziewczyny. do tej pory było tak, że na wszelkich urodzinach takich maluszków, rodzice byli zawsze z nimi, albo chociaż zawozili sami, żeby upewnić sie, że wszystko gra. tu sytuacja była tym bardziej drażliwa, bo dziewczynka jest dość wrażliwa, nigdy nie zostawała nigdzie sama bez rodziców, z wyjątkiem przedszkola i w dodatku obie mamy się nie znają, więc nie wiedzą nic o warunkach w domu itp. itd.

na dodatek mój syn przyjaźni się z bratem solenizantki i bardzo lubi solenizantkę, natomiast jako że zaproszenie dotyczyło tylko mojej córki, uznałam, mimo ogromnego żalu mojego syna, że trudno. takie są zasady. męża nie ma w tej chwili w domu, więc zostawiłam syna samego i zawiozłam dziewczyny.

otworzyła nam mama solenizantki ubrana w dres, zaczęłam zdejmować buty - zdejmuje się u nich buty na klatce schodowejwink pomagałam rozebrać dziewczyny, no i kiedy mama zobaczyła, ze zdejmuje buty, spytała "nie zostawisz dziewczyn?..."
myślałąm, ze dostanę apopleksji i z uśmiechem rekina odpowiedziałam, ze nie, że mama dziewczynki poprosiła mnie, żebym posiedziała chociaż chwilkę, żeby zobaczyć, jak się zachowuje i czy nie chce wracać do domu.
Weszłam do mieszkania, a tam mama trzeciej z gości dziewczynki siedzi i spokojnie pije kawę. Czyli, że była zaproszona razem z córką. Ja miałam jechać do domu, a moja sąsiadka tylko kupić prezent i dać mi dziecko do dostarczenia.

Brat solenizantki nudził się jak mops i miałam nawet ochotę zaproponować, ze zabiorę go do nas do mojego syna, ale zachowanie "gospodyni" skutecznie mnie do tego zniechęciło.

Po pół godzinie zadzwoniłam do syna, ktory ropłakał się i poprosił żebym przyjechała, bo on sie boi. Wstałam i mówię, że podjadę do dziecka, bo się boi sam w domu siedzieć. Myślicie, że zaproponowała, zebym go przywiozła????
nie.... to było tylko takie cichutkie: "mogłaś go przywieźć". na co ja znowu z uśmiechem rekina na tyle głośno, żeby słyszała to mama drugiej dziewczynki: "no cóż... nie był zaproszony".

pojechałam do domu, opisałam sytuację mężowi, który był w głębokim szoku, choć ostatnie wydarzenia mocno nadszarpnęły wizerunek tej pani w jego oczach wink

po czym po pół godzinie wpakowałam syna do auta i podjechaliśmy po dziewczyny. syn został w aucie. ja już nie wchodziłam z korytarza do domu, tylko zawołałam dziewczyny do wymarszu, włączył się alarm w aucie, koleżanka pyta, to syn jest w aucie? ja na to tak i znowu - na jej miejscu powiedziałabym, no przecież wejdźcie jeszcze na chwilę, dam mu kawałek torrta, pobawi się chwilę z moim synem.
nie... po prostu pomogła mi szybciej ubrać dziewczyny.

było mi bardzo przykro. poczułam się jak gość drugiej kategorii, wściekła byłam na siebie że obleciałam pół miasta w poszukiwaniu odpowiedniego zestawu tych lego friendsuncertain

było mi żal mojego syna, a najlepsze.... kiedy weszłam usłyszałam, ze w sumie to dzisiaj jej córka stweirdziła, ze mogły nie zapraszać tej mojej sąsiadki. miałam ochotę napluć jej w twarz.

ale co zauważyłam... tym razem, na przyjęciu dla trójki dzieci, na stole położyła obrus. kiedy dwa tygodnie temu zaprosiła nas na kolację - na stole położyła ceratę.
otworzyła nam wtedy w dresie i stwierdziła, że och tak mi się nie chciało...

oboje z mężem uznaliśmy, że to jej mąż, który lubi się z moim mężem, był pomysłodawcą tej kolacji, a ona zapewne wściekła na cały świat, że musi nas oglądać, robiła wszystko, żeby okazać nam gościnność wink

ps. dowiedziałam się, że dziś jest druga tura urodzin dziewczynki, na która zaproszeni sa również ludzie których znam, zaproszeni są dzieci, ale z rodzicami.....
    • yoka1 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:13
      czytając te wątki o urodzinach dzieci,doszłam do wniosku, że nie będę robć, bo jakby nie zrobić, to ktoś się poczuje urażony.

      Skoro przyjęcie urodziniowe dla DZIECI to chyba jest logiczne, że są tylko dzieci. Przynajmniej dla mnie.
      • mnb0 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:17
        > Skoro przyjęcie urodziniowe dla DZIECI to chyba jest logiczne, że są tylko dzieci.
        Dla mnie logiczne jest, ze trzylatki sa Z RODZICAMI.
        • aquarianna Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:31
          > Dla mnie logiczne jest, ze trzylatki sa Z RODZICAMI.

          I z przyległym rodzeństwem? Dla mnie szczerze mówiąc nie. Nie każdy ma ochotę gościć dodatkowy tabun dorosłych ludzi z okazji urodzin własnego dziecka.
          Shellerka, nie obraź się, ale chyba trochę przesadzasz, a już na pewno w kwestii tego, że znajoma nie zaprosiła Twojego syna. Naprawdę nie miała takiego obowiązku i nie jest to z jej strony żaden nietakt.
          • joanna_poz Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:38
            Nie każdy ma ochotę g
            > ościć dodatkowy tabun dorosłych ludzi z okazji urodzin własnego dziecka.


            dokladnie.
            blędem zapraszającej było, ze w zaproszeniu nie doprecyzowała:
            - dzieci zapraszam na urodziny, a rodziców na urodzinową kawę tudzież
            - zapraszam dzieci na urodziny - prosze o ich odebranie o godz. 18, po impezie (kawa dla rodziców nieprzewidziana)

            ale też blędem shellerki było domysle wpraszanie się na kawę, na ktore nie byla zaproszona.

            mi prawdę mowiąc tez sie zdarza zapraszanie rodzicow, z ktorymi jesteśmy blisko na kawę (i wyrazam to wprost że zapraszam) i nie zaprasanie innych z ktorymi nie jestem blisko (ale tez jasno i wyraźnie mowie prosze przywieźć dzieci na 16, odebrac o 18) - i nikt się nie obraża.
            najgorsze są niedomowienia.
          • shellerka Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:43
            oczywiście, że nie i dlatego zostawiłam go samego w domu.
            natomiast kwestia tutaj jest tego typu, że brat jubilatki i mój syn przyjaźnią sie ze sobą.
            brat jubilatki siedział jak mops i co chwile zawracał tyłek matce, zeby mu pozwolila wlaczyc tv. snuł się z konta w kąt.
            mój syn zrozumiał doskonale fakt, że to urodziny lilki i że kiedy on chodzi na urodziny do swoich koleżanek i kolegów, to nie bierze ze sobą siostry. to było zrozumiałe.

            tyle, że jak mówię, oni się przyjaźnią i autentycznie miałam zamiar zabrać brata jubilatki do nas na te dwie godziny, ale to zachowanie w drzwiach, ta jawna niechęć, że pcham się do nich do domu, że po co, to że nie pozwoliła matce tej trzeciej dziewczynki przywieźć jej osobiście, żeby mogła sprawdzić, czy wszystko o.k..

            o to mi chodzi.

            poza tym, nie wiem jak wy, ale ja jestem bardzo empatyczna i w takiej sytuacji, sama bym zaproponowała, że kobieto! daj spokój! weź syna niech się chłopaki zajmą sobą!

            ja oczywiście powiedziałabym, że nie, no co ty.

            ale tak jak piszę.... KULTURA I TAKT
          • shellerka Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 25.02.13, 12:47
            i jeszcze raz powtarzam, bo widzę, że część nie zrozumiała.

            zamiar miałam taki, żeby odstawić dziewczyny, zabrać brata jubilatki do nas, tak żeby w tym czasie chłopacy pobawili się razem u mnie. miałam to zakomunikować zaraz po tym, gdy się upewnię, że córka mojej sąsiadki nie chce wracać ze mną do domu.

            ale cała sytuacja włączyła we mnie sprzeciw na ułatwianie życia pani, która sama nie wiedziała chyba, co robi. dlatego przekornie powiedziałam, że zostaję.
      • shellerka Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:28
        kiedy robiła urodziny swojego syna, odstawiłam mojego syna pod drzwi i odebrałam o ustalonej godzinie nie wchodzac.
        trzyletnie dzieci to trochę inna sprawa...
    • mnb0 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:15
      Lego Friends dla trzylatki? Przeciez to ma maciupkie elementy i trzylatka i tak tego sama nie zlozy. To jest dla conajmniej 6-latek.

      Wypozyczanie dzieci na urodziny? W zyciu bym nie dala mojego 3-letniego dziecka jakiejs znajomej, zeby je zawiozla do nieznajomej. To jakas paranoja.

      Zostawilas syna samego w domu? A potem w samochodzie? Nie ogladasz wiadomosci? Nie zrobily na tobie wrazenia wypadki z udzialem dzieci pozostawionych "na momencik" w samochodzie?

      To jakas patologia.
      • shellerka Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:22
        samochód widziałam, bo zostwiłam go pod furtką, a drzwi od przedsionka w którym ubierałam dziewczyny były otwarte. dałam radę nawet piknąć kluczykiem, żeby alarm wyłączyć kiedy się włączył. syn mnie widział i ja jego.
        co do zostawiania go w domu samego. zostaje sam w domu od kiedy skończył pięć lat. nie na całe dnie, ale na godzinę, czy dwie już tak. sąsiadka, mama tej drugiej dziewczynki wiedziała, że jest sam w domu i kazała mu pukać do siebie od razu, kiedy coś się dzieje. poza tym ma dwie drogi ewakuacyjne, jedną na ogród, drugą na dwór przez drzwi wejściowe. obcykane numery alarmowe, posługuje się telefonem, nie mamy kuchenki gazowej, a jest na tyle intelingentnym chłopakiem, że sam mnie wyzywa kiedy grzegię coś przy gniazdku, wchodzę na taboret, albo staję blisko kominka.
      • shellerka Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:23
        co do lego friends, taką dostałam odpowiedź na pytanie o życzenie prezentowe.
        • annajustyna Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:41
          To niesmaczne wymagac od gosci tak drogich prezentow uncertain.
          • asia_i_p Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:29
            Lego Friends są w różnych cenach.
      • nowi-jka Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:43
        mnb0 napisała:

        > Lego Friends dla trzylatki? Przeciez to ma maciupkie elementy i trzylatka i tak
        > tego sama nie zlozy. To jest dla conajmniej 6-latek.

        I tam. To ze tak n apudełku jest napisane nei znaczy ze 3 latki sie tym ni emoga bawić. Moje młodsze ma 20m-cy i tez sie bawi małym lego brata.
        Etap pchania wszystkeigo do buzi 3 latki maja juz za soba - a to chyab jedyne niebezpieczenstwo.
    • gryzelda71 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:15
      Przytulam,nie smuć się tak,na pewno masz jakieś prawdziwe przyjaciółki.
    • joanna.pio OT 22.02.13, 13:24
      Ktoś, kto obchodzi urodziny, tym samym obchodzi ich jubileusz, tym samym jest jubilatem, nie solenizantem...

      Poza tym - strasznie małostkowe wydaje mi się Twoje podejście... Oczekujesz od mamy jubilatki czytania w myślach? Czepiasz się szczegółów.
      • shellerka Re: OT 22.02.13, 13:32
        nie, oczekuję kultury osobistej.
        nie trzeba czytać w myślach, żeby wiedzieć, że jeśli przychodzę z dziewczynami, to wypada (nawet jak się nie ma na to ochoty) powiedzieć: "to może zostaniesz na kawę?".
        wypada samemu zdobyć numer telefonu do drugiego zapraszanego gościa, a nie prosić osobę trzecią o przekazanie informacji, następnie oznajmić, że w sumie to trochę żałują, ze ją zaprosili.
        nie trzeba czytać w myślach, żeby wiedzieć, ze skoro jej syn w tym czasie się nudził, a wiedziała, że mój siedzi sam w domu, bo męża nie ma i o tym wiedziała, zaproponować, ze może w tym czasie chłopacy się by sobą zajęli.

        i nie trzeba czytać w myślach, żeby przyjmując gości, zaproszonych, a nie neispodziewanych ubrać się w coś bardziej wyjściowego niż rozciągnięty dres.
      • aannaa6 Re: OT 22.02.13, 13:49
        poradnia.pwn.pl/lista.php?id=3371
      • maggorlo Re: OT 22.02.13, 14:07
        Czepiasz się szczegółów.

        No jesli kulturę osobistą i jakieś podstwy savoir-vivre nazwiemy szczegółami to tak - zgadzam się wink

        Zapraszanie gości na imprezę urodzinową w biegu, przez przypadek i w ostatniej chwili - mało eleganckie.
        Prośba o zaproszenie gościa, przez pierwszego gościa - mało eleganckie.
        Ingerowanie w to który gość ma kogo przywieźć - całkiem nieeleganckie.
        Specyfikowanie prezentu do marki i nazwy zestawu - kompletnie nieeleganckie.
        Witanie gości w dresie na zapowiedzianej i planowanej imprezie - całkowity brak szacunku dla zaproszonych...
        itd...


        • mamusia1999 Re: OT 24.02.13, 19:55
          zwariowalabym, gdybym na kazde dzieciowe urodziny musiala sama wymyslic prezent. jak sie pytam, co kupic, znaczy sie, ze chce wiedziec. ale nie oznacza, ze jestem zobowiazana to spelnienia zyczenia.
      • 1ewrat Re: OT 25.02.13, 15:17
        za wikipedią: Solenizant (łac. solennis – uroczysty) – osoba obchodząca jakąś rocznicę, np. rocznicę swojego narodzenia (urodziny)[1], lub imieniny.
    • lady-z-gaga Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:25
      Aaaaaaaaa......
      Nie obraź się, ale nie chciałaby przeczytac Twojej książki tongue_out big_grin
      • lady-z-gaga Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:26
        chciałabym miało być
      • claudel6 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 22:47
        no, byłyby w niej podobne pasjonujące problemy gospodyń domowych. tym babom sie naprawdę nudzi.
    • jematkajakichmalo Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:26
      eeeeee olej babsko, szkoda nerwow.
      Mogla przynajmniej wczesniej zaznaczyc, ze przyjecie bez rodzicow, ze bedzie np. tylko jedna mama do pomocy. Nawet jakby to nie bylo prawda wyglada duzo lepiej wink

      U nas zawsze sie zaznacza czy z rodzicami czy bez. Nie jest niczym dziwnym trzylatek na urodzinach bez mamy (jesli dobrze ludzi znam). W zeszlym roku mialam 11 dzieci i jakbym miala zaprosic kazda mame to nie wiem jakby to wygladalo. Oczywiscie powiedzialam na poczatku ze jestem ja i np. 2-3 inne mamy do pilnowania i reszta bez oporu zostawiala dzieci.
    • twoj_aniol_stroz Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:27
      Hm, mi się zaświeciła czerwona lampka już przy prośbie o poinformowanie o urodzinach Twojej sąsiadki, ale wtedy sobie pomyślałam, że widać jakaś dziwna sztywniara ze mnie big_grin Że może u Was tak przyjęte, że się czepiam... No, ale przy informacji, że dziewczynki mają po trzy latka i mamusia solenizantki nie życzy sobie któregoś z rodziców by został to wręcz stwierdziłam, że podziwiam, bo ja bym jednak dziecka nie zostawiła, natomiast jak dotarłam do akcji z kawą i inną mamusią zaproszoną to włączyło mi się współczucie dla Ciebie, że trafiłaś na takie chamskie babsko...
      • a-ronka Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:34
        bla bla bla
        ale grafomaństwo i zero rozumu. Kto autorem aaa szel i wsio jasne.
      • rylik11 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:40
        Oj znam takich ludzi...

        Niemniej wydaje mi się lekką przesadą organizowanie urodzin 3 letnim dzieciom - w tej formie.
        Jak moje miały 3 latka to zapraszałam chrzestnuch (z dziećmi), babcie, ewentualnie kogoś innego ale raczej z bliskich.
        Taka forma urodzin to, gdy dzieci podrosłu tal 6 lat w zwyż.

        Akurat wczoraj zajmowałam się moją 3 letnią chrześnicą - i nie wyobrażam sobie robienia przyjęcia dla takiego dziecka, z zapraszaniem w sumie obcych dzieci, o których nic nie wiem (to jeszcze maleńkie dzieci, np. czasem mogą zapomnieć załołać siku), nie wiem jak je uspokoić, co lubią zjeść... no dla mnie przesada.

        A wracając do zachowania znajomej - te urodziny to był dla niej łatwy sopsób na zebranie bnowego zestawu zabawek...
        • claudel6 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 23:01
          własnie niezwykle dziwią mnie te zwyczaje urodzinowe, którym znudzone mamy hołdują - 3-latki zapraszają kolegów przedszkolnych? po kilkanaście osób?
      • 77kunda Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:43
        Wg mnie kultura osobista wymaga zaprosić gościa osobiście bądż w przedszkolu wręczyć zaproszenie z numerem telefonu rodzica solenizanta zapraszać przez osobę trzecia uważam za brak kultury.
        Natomiast to że rodzic nie jest zaproszony czy rodzeństwo potrafię zrozumieć
        • twoj_aniol_stroz Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:16
          W sumie każdą z tych rzeczy oddzielnie dałoby radę zrozumieć (najmniej to zapraszanie przez osoby trzecie), ale w kupie razem to raczej towarzyski obraz nędzy i rozpaczy...
    • krecik Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:34
      >miałam ochotę napluć jej w twarz.
      (...)
      >na przyjęciu dla trójki dzieci, na stole położy
      > ła obrus. kiedy dwa tygodnie temu zaprosiła nas na kolację - na stole położyła
      > ceratę.

      Masz problem z dystansem do wlasnej osoby i instytucji "przyjazni" miedzy rodzicami kolegow dzieci z przedszkola. Rozwaz, ze moze jestes przewrazliwiona na punkcie wlasnej roli w zyciu innych.

      To juz kolejny watek podczas ostatnich kilku dni, gdy powstaje tragedia, bo ich dzieci i oni sami nie sa na top-liscie kolegow z klasy/przedszkola, tudziez ich rodzicow. A tu zycie, pani, zycie - okazuje sie, ze ktos moze nas nie lubic, moze nie miac ochoty zapraszac brata razem z siostra.


      Ag
      • shellerka Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:52
        ale chyba nie zrozumialas.

        nie w imieniu mojego dziecka miałam ochotę napluć kobiecie w twarz, co nawiasem mówiąc jest przenośnią rzecz jasna.
        jaką trzeba być chamką, skoro najpierw prosi się kogoś na przyjęcie, w dodatku przez osobę trzecią, po czym oznajmia się głośno, że w sumie to żałuje się, że się ta osobę zaprosiło????

        uważasz, że nie ma problemu i że miała prawo tak powiedzieć i w dodatku było to z zachowaniem pełnej kultury, a ja jestem przewrażliwiona tak?

        co do ceraty na stole, to sytuacja przedstawiła się następująco. dwa tygodnie przed kolacją, na która zapraszani byliśmy miesiąc, widziałam pięknie nakryty stół, biały obrus i takie tam, pochwaliłam (byliśmy podwieźć im wtedy klucze od ich mieszkania - karmiliśmy im w tym czasie zwierzę) usłyszeliśmy, że byli u nich znajomi na małej imprezie.

        w dniu proszonej kolacji, pani domu otworzyła nam drzwi w dresie, my z butelką wina, ciastem, jak to się przychodzi na proszoną kolację. ubrani jakoś tak no nie odświętnie, ale z dbałością o detale. pani w dresie wita nas słowami, że och... tak się dziś kiepsko czuła że nawet jej się przebrać nie chciało.

        zaprasza do stołu, gdzie leży cerata w białoczerwoną kratę.....

        no sorry...

        ale z kazdą chwilą czułam się, jakbym dostawała kolejne plaskacze w twarz.
        • pade Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:08
          Shellerka, masz rację, pani jest niekulturalna. Ale. Ona daje Ci wyraźny sygnał, że Ciebie nie szanuje. Więc odpuść sobie tę znajomość, to raz. Dwa, popracuj nad własnym poczuciem wartości. Niepotrzebnie dalaś się wrobić w przekazywanie zaproszenia itd. Grasz, jak kobieta Ci zagra, i tak naprawdę sama na siebie jesteś zła.
          Wyznaczaj granicę, szanuj siebie, nie wszyscy muszą Cie lubić, i to też jest ok.
        • krecik Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:11
          > jaką trzeba być chamką, skoro najpierw prosi się kogoś na przyjęcie, w dodatku
          > przez osobę trzecią, po czym oznajmia się głośno, że w sumie to żałuje się, że
          > się ta osobę zaprosiło????

          Sama napisalas, ze to jej trzyletnie dziecko powiedzialo. Strasznie chamska ta trzylatka.

          > uważasz, że nie ma problemu i że miała prawo tak powiedzieć i w dodatku było to
          > z zachowaniem pełnej kultury, a ja jestem przewrażliwiona tak?

          Nie wnikam, czy miala, czy nie. Widze twoja reakcje i stwierdzam, ze jest przesadna jak na to, co zaszlo. Rowniez z tym proszonym przyjeciem. Moge sobie wytlumaczyc twoje emocje tylko w jeden sposob: mialas jakies zawyzone oczekiwania w stosunku do niej i waszej znajomosci.

          Zwlaszcza w swietle twojego obrazonego ego w obliczu ceraty na stole. Zdecydowanie wyglada na to, ze nastawialas sie na powazna impreze pod krawatem - co najmniej na poziomie tamtych innych znajomych. A tu sie okazalo, ze tamci znajomi wazniejsi... Albo inaczej - tamta impreza okazala sie byc inna od waszej.
          No wyluzuj, shellerka. Zobaczylas przez prog obrus, uslyszalas o jakiejs imprezie, o okolicznosciach i gosciach ktorej nie wiesz nic, i obrazasz sie, ze znajoma nie sprostala twoim wlasnym wyobrazeniom na temat?


          Ag
          • shellerka Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:20
            krecik...?
            hmmm... może masz rację... może w niektórych domach tak jest....
            u mnie cerata leżała zwykle jeśli już to pod obrusem, a jeśli leżała samodzielnie, jako rodzaj obrusa, to tylko w przypadku, kiedy jadały akurat uczace się jeść dzieci.

            osobiście, obojętnie, czy podawałabym obiad pani, która u mnie sprząta, czy teściowej, czy biskupowi, położyłabym obrus, albo nic. cerata....?????
          • franczii Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:40
            > Sama napisalas, ze to jej trzyletnie dziecko powiedzialo. Strasznie chamska ta
            > trzylatka.

            No i to co powiedziala 3latka trzeba potem powtarzac jak prawde objawiona innym matkom?
          • shellerka Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 25.02.13, 12:59
            Zobaczylas przez prog obrus, uslyszalas o jakiejs imprez
            > ie, o okolicznosciach i gosciach ktorej nie wiesz nic, i obrazasz sie, ze znajo
            > ma nie sprostala twoim wlasnym wyobrazeniom na temat?

            tak się złożyło, ze jakiś czas temu, nasi mężowi jechali wspólnie na imprezę - byli zaproszeni przez naszego wspólnego znajomego. w związku z tym, że mieszkamy pod poznaniem, a impreza była w centrum, a nasze dzieci się przyjaźnią, chodzą razem do szkoły i do przedszkola, zaproponowałam naszym mężom, że ich zawiozę. zwykle i tak zawożę swojego męża na takie wypady i dla mnei to standard. jadę wtedy z dzieciakami. no ale tym razem mogłam zawieźć tylko swojego męża, bo mąż pani by się nei zmieścił między dwoma fotelikami z tyłu. zaproponowałam więc, żeby nasze dzieci pobawiły się w tym czasie z jej dziećmi, a ja zawiozę facetów do miasta. mąż pani przyjął propozycję z wielkim entuzjazmem, pani z mniejszym. pan zaproponował, żeby dzieciaki u nich spały. ja oponowałam, że nie będę robić problemu, że bez sensu, ale pani przystała na to również. dzieciaki zachwycone.
            ten obrus na stole i opowieść o tym, że byli u nich znajomi (również nasi znajomi) widziałam, kiedy odbieraliśmy dzieci następnego dnia. wiem... wg Ciebie kreciku powinnam odebrać dzieci w drzwiach. ale zostaliśmy poproszeni do środka, gdzie z korytarza widać otwarty na ten korytarz salon ze stołem. taka już jestem, że chwalę kiedy coś mi się podoba, a że obrus pięknie wyglądał, pochwaliłam.
            zostałam uraczona opowieścią o imprezie, co więcej! pani pokazała mi natychmiast kilka zdjęć z jeszcze innej imprezysmile))

            wystarczy?

            co do zażyłości.. traktuję panią jak znajomą z osiedla. tyle, że nasi mężowi okazali się być znajomymi z młodości, mamy wspólnych przyjaciół, więc może jestem bardziej uczynna i na przykład, kiedy pani nie miała co zrobić z dziećmi, kiedy musiała iść na zebranie, podrzuciła mi je. kiedy wyjeżdżali kilka razy karmilismy im zwierzaka.
            nie sądzę, żebym narzucała się, albo oczekiwała czegoś więcej po tej znajomości. mam dwie przyjaciółki i nie jestem z natury osobą zbyt otwartą. wręcz przeciwnie. raczej wolę dystans, chyba że ktoś jest sympatyczny, wtedy mogę stwarzać pozory otwartości, ale raczej w kierunku bycia szczerym, nie narzucania swojej osoby w kontaktach. nie należę do kobiet, które wpadają na kawki, na ploteczki itp.
            raczej jestem osobą, która poproszona o przysługę, chętnie pomoże i wręcz ma przyjemność z tego, że może coś dla kogoś zrobić.
        • nanuk24 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 23:21
          Jaki jest powod dalszego utrzymywania z nia kontaktu?
      • claudel6 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 23:07
        no jak to czytam o odechciewa mi się puścić kiedyś dziecko do przedszkola. pracuję zawodowo i na pewno nie będe miała ani czasu ani ochoty na nawiązywanie znajomości z mamuskami innych dzieci. i czytając te watki wychodzi na to, ze moje dziecko wyląduje na marginesie jakoś nienormalnie bujnego pozaprzedszkolnego życia towarzyskiego małych dzieci. nie za wcześnie na te wszystkie przyjęcia, konwenanse, farmazony?
    • iciociaimama Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:37
      Rany,straszne!Rownie straszne jest to,ze bardzo przewrazliwiona z Ciebie matka.Dziecko zostalo zaproszone wiec trzeba bylo je zostawic a pozniej po imprezie po nie przyjechac a nie jeszzce wpraszac sie do domu...i krytykowac,ze na stole obrus a nie cerata,ze torta mi nie ukroili,ze mojego syna nie zaprosili itp itd.Nigdy nie bylo na moich urodzinach ani na urodzinach moich kolezanek,do ktorych chodzilam matek.Po co tam matki?Impreza dla dzieci i wsrod dzieci.Wez wypusc ta swoją dziecinę,niech pozna ciut zycia,krzywda na pewno by sie jej tam nie stala.Jak ja nie moge juz czytac o tych delikatnych,przewrazliwionych na punkcie dzieci,matkach.To jakas plaga czy co?
      • shellerka Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:02
        moje dziecko. oboje własciwie często zostają sami u swoich kolegów, koleżanek.

        pragnę zauważyć, że wiozłam tam również obce, nie swoje dziecko, które nigdy wcześniej nie zostawało nigdzie samo.

        na dodatek matka solenizantki, kiedy ma ochotę, wpada do mnie na kawę w ciągu dnia, pomagamy sobie, ostatnio zawoziłam jej dzieci do szkoły i przedszkola, bo ona była chora.

        nie lubię braku szacunku dla drugiej osoby i nieumiejętności zachowania się i dostosowywania do sytuacji. bardzo nie lubię.

        a impreza urodzinowa, nie rózniła się niczym od takiego zwykłego przyjścia i pobawienia się. wyjątkiem był torcik. nic poza tym. matka siedziała i plotkowała z drugą matką. syn się nudził, a dziewczynki bawiły się same na górze.

        takie: "kupcie prezent, przywieźcie na chwilę dzieci i spadajcie"
      • claudel6 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 23:13
        shelerka ma zdecydowanie za dużo wolnego czasu... shellerka zajmij się moze wolontariatem?
    • adellante12 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 13:37
      Masz posranych znajomych... Dalej mi sie nie chce tego nawet rozkminiac...
    • kropkacom Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:16
      Miałaś pewne oczekiwania w które znajoma się nie wpasowała. Jedyne co by mnie wkurzyło to sposób zaproszenia tego dzieciaka, którego dowiozłaś z córką.

      Generalnie zdanie mam takie, że lepiej by było aby urodziny wyprawiane były w domu dla rodziny, a w placówkach, dla kumpli z tych placówek. Czemu? Bo właściwie zaprasza się obce osoby... Z rodziną jest tak, ze raczej wiadomo czego można się spodziewać i jakie są ich oczekiwania. No, ale rodzice kochają tworzyć sytuacje konfliktowe.
      • claudel6 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 23:17
        kropka, racja. ja w ogóle nie mogę pojąc tych dzisiejszych zwyczajów pompatycznych przyjęć dla dzieci. ja mojej małej robię urodziny tylko w gronie rodziny - i dzieci z rodziny, ale nie ma żadnych oczekiwań, nadymania się, rozkminiania, co jak kto kiedy i w jakiej formie powinien.
    • franczii Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:29
      Strasznie zawila historia.
      Ja rowniez mam 2 dzieci. Mlodsze by nie poszlo na takie urodziny bo ja tez bym nie miala co zrobic ze starszym a samego bym w domu nie zostawila. Ale o tym to juz chyba wieszbig_grin
      Jakie to szczescie, ze wsrod znajomych moich dzieci i ich rodzicow inne sa zwyczaje. Zycie jest o tyle prostsze.
      • franczii Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:36
        No a twoja znajoma to oczywiscie jest niewychowana buraczka i tyle.
    • lelija05 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:33
      Znajoma trochę dookoła i nieco złośliwie, chyba daje ci do zrozumienia, że za tobą nie przepada.
      • shellerka Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:38
        i to też jest świetny temat na forum! bo jak kogoś nie lubię, to go nie zapraszam, ograniczam kontakty i już.
        zrobiłam już tak z kilkoma osobami i jest to moim zdaniem zdrowe dla obu stron.
        • lelija05 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:45
          No właśnie, po cholerę się męczyć (no chyba, że chodzi o pracę i szefa smile )
          Swoją drogą, medal za aktorstwo, niektórzy się marnują.
          Może to te same osoby co tkwią w pseudo idealnych związkach, a później wszyscy są zdziwieni, że no jak to, takie perfekcyjne małżeństwo,a się rozpadło?
    • nowi-jka Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:40
      ty sie z ta osoba przyjaznisz wiec co innego ale matka tej dziewczynki trzeciej zachowała sie wg mnei dziwnie\
      ja nie posłałabym ze znajomą widziana w drzwiach przedszkola samego 3 latka do innej znajomej co sie z nia nawet w drzwiach nie mijam tylko dzieci chodza razem do przedszkola
      No sory ale samego tak małego dziecka bym nei pusciła i dla mnie tez byłoby oczywiste ze ja tam mam byc w tym czasie.
      • franczii Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:43
        Ale to matka jubilatki poprosila matke tej 3ciej dziewczynki zeby ja przez Shellerke podrzucila.
        Ja jako matka tez bym 3 latka nie puscila z inna matka na urodziny. 5 latka owszem inne matki podwozily, 4 latka zostawialam na urodzinach po sasiedzku ale z 3latkeim nie poszla ani na podrzucanie ani na zostawianie u kogos.
    • varna771 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 14:54
      przeczytałam ... czuje się zmęczona ...
    • kkalipso Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 15:19
      Skąd przychodzi rodzicom pomysł wyprawiania urodzin dla tak małych dzieci,nigdy tego nie zrozumiem.
      Nie zaprosiłabym nigdy trzyletniego dziecka do siebie do domu tym bardziej bez rodziców.
      Przecież to jeszcze malutkie dzieci.
      Urodziny mojej córki wyprawiam tylko dla rodziny,czułabym się głupio zapraszając znajome dzieci z przedszkola -na dodatek do domu.Dzieci przynoszą tort do szkoły i tyle,nie ma żadnych prezentów,składek.

      Podobało mi się zachowanie mojej sąsiadki rok temu,wyprawiała urodziny dla swojej córki,mieszkamy na przeciwko.My siedzieliśmy na dole piliśmy kawę,przyszła o 12 po południu spytała czy może zabrać naszą małą na krojenie tortu,zgodziłam się.Odprowadziła córkę po pół godz.i z tortem i dla nas .I to było fajne zachowanie po co zapraszać i robić sceny z urodzin,toż to nie sylwester.

      Gdyby mnie ktoś mnie czy moje dziecko na urodziny zaprosił 2 dni wcześniej i na dodatek miałabym informować drugą mamę i przywozić jej dziecko na tę imprezę to bym podziękowała.Nigdy w życiu.
      • franczii Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 15:29
        Urodziny 3 latkow robilam wlasnie w domu. Pamietam, ze zaprosilam 4 czy 5 dzieci oczywiscie z rodzicami. Dwie osoby przyszly z rodzenstwemtongue_out Nie przyszloby mi do glowy stawiac rodzicow 3 latkow, ktorzy znali mnie zaledwie z kilku zebram w przedszkolu (to byl pierwszy rok przedszkola) w sytuacji ze maja zostawic dzieci i won. Jakos przezylismy ten wspolny podwieczorek. Dzieci sie pobawily a rodzice lepiej sie poznali.
    • nutka07 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 15:30
      Bardzo w Twoim sytlu wink

      Sposob zaproszenia i komentarz dotyczacy dziecka, sa absolutnie nie do przyjecia ale reszta to Twoj brak dystansu do siebie i jakichs nie zrozumialych dla mnie oczekiwan.

      Naprawde dalo sie krocej, strasznie meczacy ten wywod, ale nie moglam sobie odmowic przeczytania smile
      • lexie007 ..... 22.02.13, 16:16
        dziwne to wszytsko jest od poczatku. Jak mozna zapraszac kogos na ur swojego dziecka przez kogos?
        u nas to ( nie Pl) rodzic wypisuje zaproszenia i dziecko ,albo nauczyciel te zaproszenia rozdaje dzieciom. Jezeli rodzic zna dobrze rodzine dziecka zapraszanego to zapraszane jest tez rodzenstwo goscia. Rodzic potwierdza przybycie lub nie przybycie na impreze sms lub po prostu dzwoni.
        Od 3 lat na takich party nie ma rodzicow ,to jest tylko impreza dla dzieci! Przywozisz dziecko i o umowionej godzinie dziecko odbierasz.
        Ty jestes wtedy odpowiedz za dzieci za zabawe itp.
        Co do prezentu... w calym kraju jest ustalona jedna kwota ,w ktorej masz sie zmiescic . W sklepie jezeli to prezent dostajesz "paragon" w razie gdyby dziecko mialo juz taki prezent lub by mu sie nie podobal , moze wymienic.

        Sa zasady kazdy sie do nich ustosunkowywuje i nie ma zadnych problemow, typu jedna baba siedziala ,a ta mnie nie zaprosila, dlaczego ona nie zaprosila mojgo syna....itp...

        • claudel6 Re: ..... 22.02.13, 23:27
          > Co do prezentu... w calym kraju jest ustalona jedna kwota ,w ktorej masz sie zm
          > iescic .

          żartujesz?? naprawdę? zdradź jaki to kraj.
    • an_ni Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 16:25
      wiesz co ty nie pisz, bron boze, zadnych dluzszych tesktow !
      • shellerka Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 16:39
        smile dobrze wink nie będę. a jak będę, to będę pisać w wordzie, z korektorem, ze szczególnym zwróceniem uwagi na interpunkcję oraz na styl i składnię zdań smile

        niektórzy ludzie potrafią napisać opowiadanie, bo książką to trudno nazwać, natomiast mają problemy z kindersztubą tongue_out
        • an_ni Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 18:23
          gratuluje dobrego samopoczucia !
    • najma78 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 16:32
      Naprawde dziwne to bardzo, ciesze sie ze u mnie sa inne zasady i takich problemow nie ma smile. Nie zaprasza sie gosci przez kogos, daje sie zaproszenie albo prosi sie taka osobe o chwile i zaprasza osobiscie, nie sadzisz? Na twoim miejscu gdy znajoma poprosila cie o to odmowilabym i powiedziala zeby zrobila to sama, bo tak byc powinno. Na twojej znajomej nie przyjelabym wogole zaproszenia w takien formie czyli przez osobe trzecia, zignorowalabym to uncertain cala reszta tej historii to jakies nieporozumienie uncertain
      Mam dwoje dzieci i sporo przyjec urodzinowych za soba, zawsze przekazywalam zaproszenia pisemne a po party podziekowania pisemne dla gosci, ktorzy przybyli. Jesli rodzice dzieci zyczyli sobie pozostac na przyjeciu to zostawali, bez problemu, zdarzalo sie gdy dzieci byly mlodsze, zalezy tez od dziecka. Rodzentswo tez moglo przyjsc, choc osoby nie pozostajace z nami w blizszych relacjach nie przyprowadzali, zwlaszcza do domu. Generalnie wszystko jakos normalnie, na luzie i milo.
      • to_ja_tola Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 22.02.13, 23:16
        ja jeszcze nie zapraszam,ale na przyszłość,zrozumiałe dla mnie jest to,że zapraszam dzieci.Dla 3 latka nie wpadła bym na robienie urodzin z dziecmi z przedszkola,bo sama mam prawie 3 latka i nie zostawiła bym go samego gdzieś tam.
        Poza tym jeżeli będe robiła ur któregoś z moich dzieci i zechce ono zaprosić kogoś z przedszkola,to ok i mam tez prawo zaprosic na kawę mamę np tę, z którą mam jakiś tam kontakt,a nie wszsytkie mamy zaproszonych dzieci.
        • mamatin Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 23.02.13, 01:12
          w 100% rozumiem twoje wkurzenie i zawod.
          ja bym to odebrała jako "wykorzystanie". Musiala zrobic te urodziny, bo ktos inny miał akurat przyjsc i dobrała 2 dzieci a wlasciwe urodziny odbyly sie pozniej.(chyba, ze sie myle)
          ech.. i u mnie zacznie sie w koncu ten urodzinowy cyrk ...
          jesli dziecko ma 3 lata, to matka tez powinna byc zaproszona.
          mozna nie zapraszac wszystkich matek, ale wypada "byc przygotowanym "na to, ze niektore sie pojawia.
          jest i pozytyw tej całej sytuacji: na nastepnych urodzinach juz nic cie nie zdziwismile
    • kamunyak Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 23.02.13, 19:40
      Ja tam z prostakami się nie zadaję.
      Prostactwo, buractwo, jest na jednym z pierwszych miejsc rzeczy/cech, których po prostu nie toleruję.
      Miałas okazje przekonac się juz wcześniej, że baba to prostaczka. Dzieci mogą przyjaźnić się w szkole, przedszkolu, ale nic poza tym, zero kontaktów na "niwie" prywatnej, Wcześniej czy później takie kontakty bokiem wychodzą.
      Zresztą, o czym tu rozmawiać przy kawie z prostakiem? Może i lepiej, że cię nie zaprosiła bo dopiero ciśnienie by ci skoczyło.
    • selavi2 Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 23.02.13, 23:16
      Mam wrażenie, że oliwy do ognia dodał fakt, ze prawdziwa impreza z zaproszonymi dziećmi i ich rodzicami odbyła się PO "imprezie", na której was goszczono. Dla mnie żenada. Bym się zastanowiła nad zmianą tej relacji.
      • 3-mamuska Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 23.02.13, 23:43
        Ja ci powiem tak, dziwny sposób zaproszenia bo powinna dać kartki i wtedybyloby jasne co i jak.
        Dziwna jesteś ty ze wlazlas z "buciorami" do jej domu.
        Jak ja odstawiam dzieci na urodziny to tez zostawaly same od zawsze, mimo ze w środku byli inni dorośli ( najczęściej to rodzice którzy dobrze sie znają spotykają po przedszkolu dzieci)
        Jak zapraszam na urodziny córki to prawie wszyscy zostawiali dzieci, tylko 2 bliskie koleżanki zostawaly z dziećmi , nie lubie sztucznego tłumu i atmosfery z obcymi ludźmi.

        Sprawa syna wyglada tak ze nie zawsze bedziesz brać syna i córkę ,każdy z nich ma innych znajomych i inne imprezy , ty jako dorosła powinnam mu to wytłumaczyć.
        Jak syn bedzie szedł do kolegi pograć w piłkę to tez mu wciszniesz 3 letnia siostrę?

        Jak robię imprezy urodzone to rodzeństwo nigdy nie zostaje, nawet jak powiem zeby zostali bo dużo jedzenia miejsca do zabawy. Ale najczęściej rodzice maja wtedy inne plany z tym drugim dzieckiem idą do kina na film dla starszych/młodszych dzieci czy syna/córki.

        U mnie już tak jest ze calej 3 na jeden film nie wezmę i jestem zadowolona se mogę gdzieś jedno zostawić i spędzić czas z pozostała 2.
        Gdy moje dostawały zaproszenie to pytałam chcesz isc lubisz ta osobę i wtedy nie było problemu zeby dziecko zostało same.
        Masz dylemat polskie matki Polki kwoki.
        -----------------------
        Myśl o tym co mówisz...
        Nie mów tego co myślisz...
        • paliwodaj Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 00:22
          >ale co zauważyłam... tym razem, na przyjęciu dla trójki dzieci, na stole położyła obrus. kiedy >dwa tygodnie temu zaprosiła nas na kolację - na stole położyła ceratę.

          nie rozumiem tylko jednego , czy wy nie macie juz jakiejs wladzy nad wyborem znajomych? zapraszacie sie na kolacje, nie pasuje ci nakrycie stolu, ktore pewnie sen ci z oczu spedza od 2 tygodni, nie pasuje ci jak ona wtedy sie zachowala, a dalej z radoscia utrzymujesz te znajomosc, no przestac chyba dorosla jestes.
          ja osobiscie nie zmuszam sie do toksycznych znajomosci, nie zmuszam sie do towarzystwa , krore jest pokrecone, w imie czego mialabym to robic i mieszac w to dzieci?????
    • koza_w_rajtuzach Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 07:12
      Przeczytałam i uważam, że szukasz dziury w całym.
      Może mieszkanie jest na tyle małe, że po prostu nie ma opcji, żeby zbyt wiele osób naraz zapraszać. Nie rozumiem też dlaczego sądzisz, że Twój syn powinien być zaproszony. On jest kolegą brata solenizantki, a nie kolegą solenizantki. I nie rozumiem dlaczego uważasz, że Ty i inni rodzice powinniście być zaproszeni - impreza była zrobiona pod jej córkę, więc goście też byli pod jej córkę.
      Skoro syn boi się zostać sam w domu, to trzeba było go zabrać ze sobą, wytłumaczyć, że tylko odwozicie dziewczynki, zaprowadzić z nim dziewczynki do drzwi, a potem wrócić razem do domu. Dlaczego zostawiłaś w domu dziecko, które boi się samo w nim zostawać?? Nie rozumiem dlaczego nadwrażliwe dziecko naraziłaś na taki stres.
      Rok temu też urządzałam urodziny w domu i nawet nie przyszło mi do głowy, żeby zapraszać rodziców, czy rodzeństwo. Wyjątkiem było kuzynostwo moich dzieci, oni byli wraz z rodzicami, ale też nie przyszło mi do głowy, że to coś niewłaściwego, w końcu rodzina. Jak robiłam w tym roku na kuleczkach urodziny, to zaprosiłam też rodzeństwo, a rodzice również mogli zostać, lub jechać do domu, ich wybór, ale tam miejsca mnóstwo.
      • franczii Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 07:53
        > Rok temu też urządzałam urodziny w domu i nawet nie przyszło mi do głowy, żeby
        > zapraszać rodziców, czy rodzeństwo.

        Robilas przyjecie dla 3latkow i rodzicow na nim nie bylo?
        Juz widze, jak u nas rodzice zostawiaja swoje trzylatki w domu kogos, kogo znaja byc moze tylko z widzenia kiedy zaprowadzaja i odbieraja dziecko z przedszkola.
        Ja bym nie zostawila.
        • koza_w_rajtuzach Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 08:48
          no nie, to były 5-letnie dzieci (rocznikowo, bo w rzeczywistości tylko moja miała 5 lat, bo jest ze stycznia, reszta była młodsza). Dzieci autorki wątku raczej mają rocznikowo już 4 lata, skoro chodzą do przedszkola, więc też nie są to dzidzie.
          Bez problemu zostawiłabym takie dziecko, jeśli mama uznałaby, że poradzi sobie z dziećmi. To nie są niemowlaki, którym trzeba pieluszki zmieniać, jak coś potrzebują, to powiedzą.
          Zresztą z tego, co pisze autorka wątku, to z tymi 3-latkami nie było problemu, w sensie nie było nic o płaczu, czy jakichś problemach.
          • franczii Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 09:28
            Rocznikowo 4 akurat. Jesli sa z konca roku to dopiero 3 lata skonczone.
            Poza tym jak juz innej forumce napisaam. Nie ma nic zlego w tym, ze rodzic dostarcza dziecko i i chce chwile zaczekac zeby miec pewnosc, ze mozna zostawic.
          • franczii Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 09:31
            Zresztą z tego, co pisze autorka wątku, to z tymi 3-latkami nie było problemu,
            > w sensie nie było nic o płaczu, czy jakichś problemach.

            Autorka tez pisala, ze ta druga dziewczynka powierzona przez sasiadke roznie reaguje kiedy ja sie zostawia wiec to normalne, ze autorka chciala sie upewnic.
            • koza_w_rajtuzach Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 09:36
              ok, w porządku. Gdybym miała jakieś duże obawy, to po prostu nie wysłałabym takiego dziecka na urodziny. Rozumiem, że matki trzylatków mogą bać się puścić dziecko samo na taką imprezę.
      • mirmunn Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 07:59
        No cóż, pani daje ci wyraźnie do zrozumienia, że kolegami, choć nie bliskimi (dla bliskich była, jak się domyślam ta druga, huczniejsza impreza) są wasze dzieci, a ty jej żadną koleżanką nie jesteś.
        Sposób komunikowania jest dość niemiły, powiedziałabym prostacki, ale widocznie delikatniejsze sygnały do ciebie nie trafiają.
        Pani zapewne liczy, że się w końcu obrazisz.
        A ponieważ się zapewne bardzo narzucasz, postanowiła wykorzystać ten fakt i zebrać dodatkowe prezenty (niekulturalne, ale mogłoby to być odstraszające ostateczniesmile ).

        Jak można się tak narzucać?
        Nachalnie wpraszasz się, robisz aluzje i propozycje, na które gospodarz nie reaguje.
        Nieproszona wchodzisz do domu, do pomieszczenia, gdzie są inni goście.... żal.
        No bo jak wytłumaczyć fakt, że znasz szczegóły: kto siedzi, gdzie siedzi, co pije, jaka zastawa i obrus.
        Nie znam domu tak wybudowanego, aby z hallu/przedpokoju był widok bezpośredni na kuchnię/jadalnię/salon. Chyba, ze mają szklane ściany lub w ogóle nie mają ściansmile

        Czyli wniosek- ryjesz się na siłę lub czaisz pod oknami. Innego wytłumaczenia nie ma.


        • franczii Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 08:12
          > Nieproszona wchodzisz do domu, do pomieszczenia, gdzie są inni goście.... żal.

          Ty sobie chyba raczysz zartowac. Miala tam zostawic 3 letnie dzieci! W dodatku nie tylko swoje ale i cudze.
          • mirmunn Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 08:15
            autorka wątku pisze też o imprezach dla dorosłych (wcześniejszych)

            • mirmunn Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 08:21
              A poza tym - co strasznego może stać się trzylatkowi pod opieką? Posika się, tortem pobrudzi i tyle.
              Jeśli się wystraszy, zacznie płakać za mamą- po prostu dzwoni się po rodzica (pewnie nie mieszkają zbyt daleko, skoro autorka zostawiła w domu samego synka)
              Z postu wynika też, że dziewczynki bawiły się same w pokoju jubilatki (tam też chyba wlazła autorka i sprawdziła, że mają obrus, a nie ceratę), a mamy siedziały przy kawie w kuchni.
              Jeśli organizator imprezy zaprasza dzieci same, to znaczy, ze bierze za nie odpowiedzialność i potrafi się nimi zająć.
              • franczii Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 08:24
                > Jeśli organizator imprezy zaprasza dzieci same, to znaczy, ze bierze za nie odp
                > owiedzialność i potrafi się nimi zająć.

                A ty kazdemu kto organizuje wierzysz oczywiscie na slowo?
                Wybacz, ale to ze rodzic chce odstawic dziecko na miejsce i zobaczyc jaka bedzie jego reakcja kiedy je tam zostawia to minimum i zadne narzucanie sie.
                • mirmunn Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 08:38
                  Wiesz, rozsądny rodzic z reguły zna domy, w których zostawia dziecko.
                  Są to z reguły domy bliskich kolegów.

                  No chyba, ze wprasza się z przychówkiem na każdą imprezę bez wyjątku, wlokąc też z sobą niezaproszone rodzeństwo smile i płonąc świętym oburzeniem, gdy ktoś w końcu napisze na zaproszeniu "bez rodzeństwa". Prawda?
                  • franczii Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 09:21
                    Kiedy moje dzieci mialy 3 lata to byl pierwszy rok przedszkola i pierwsze urodziny z przedszkolnymi kolegami. Sila rzeczy rodzicow tych kolegow jeszcze dobrze nie znalam. Za to juz na drugim roku przedszkola kiedy mialy po 4 lata tych rodzicow znalam bardzo dobrze m.in. dzieki temu, ze w trzylatkach chodzilam na urodzinowe imprezy i moglam sobie wyrobic zdanie na ich temat.
            • franczii Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 08:21
              No na ta dorosla akurat byla zaproszona.
              • mirmunn Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 08:30
                Owszem, a autorka nie. Miała prawo, może ta pani była jej bliską przyjaciółką, osobą z rodziny? Może miały coś do omówienia, a może po prostu chciały wypić kawę we dwójkę, bez nachalnej autorki?

                Tak czy inaczej, dziewczynki (czwórka) miały opiekę dwóch pań. A i tak dzieliło je piętro, przecież kobiety nie były w pokoju z dziećmi, tylko na dole.
                Syn gospodyni również był u siebie, lub snuł się po domu, znudzony.
                Czyli- gdyby coś się działo, obecność lub nieobecność autorki nie grałaby specjalnej roli. Dwie kobiety spokojnie ogarnęłyby sytuację do jej przyjazdu. A z postów wynika, że córka autorki była wcześniej tam przywożona na "pobawienie się", więc dom znała i nie miała powodu się bać.
                • franczii Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 09:23
                  Ale autorka miala jeszcze inne dziecko pod opieka nie tylko swoje. Upieram sie przy tym, ze zaprowadzic dziecko i zaczekac kilka minut zeby miec pewnosc ze mozna je zostawic to zadne buractwo. Buractwem jest jesli gospodarz tego nie rozumie.
        • shellerka Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 25.02.13, 13:03
          > Nie znam domu tak wybudowanego, aby z hallu/przedpokoju był widok bezpośredni n
          > a kuchnię/jadalnię/salon. Chyba, ze mają szklane ściany lub w ogóle nie mają śc
          > iansmile
          >
          > Czyli wniosek- ryjesz się na siłę lub czaisz pod oknami. Innego wytłumaczenia
          > nie ma.

          zapraszam do siebie smile a pani ma mieszkanie dokładnie takie samo jak ja smile
    • lady-z-gaga Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 09:54
      Życie, życie jest nowelą....ale po co ją koniecznie zapisywać? wink
    • myga Re: klasa mojej znajomej... oceńcie sami... 24.02.13, 09:56
      Zgadzam sie z przedmowczynia, patologia. W zyciu bym sie nie zgodzila:
      a/ przekazywac komus zaproszeni
      b/brac obce trzyletnie dziecko do auta
      c/zostawiac mojego malego synka, jezeli nie byl zaproszony, to bym nie przyjela zaproszenia
      b/nie kupowalabym dla trzylatki zestawu dla starszych dzieci z drobnymi elementami
      a jak juz dalas sie w to g@wno wlezc, to przynajmniej powiedz tej osobie, albo napisz do niej maila, ze jestes zdegustowana cala ta pozal sie poze impreza.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja