matka musi(?) wiedzieć...

26.02.13, 13:15
no wlasnie jak to jest z Waszego punktu widzenia, informujecie rodziców(tesciów) o duzych wydatkach typu nowe auto, mieszkanie, dom, wysokosc kredytu, dzialeczka za miastem?

jestem mocno dorosła,od zawsze samodzielna, samofinansujaca w tym roku konczę 40tkę a moja matka uwaza ze powinna opowiadac sie jej z takich rzeczy, ile zaplacilismy za auto, dom, jakiej wys. wzielismy kredyt, jakie zarobki(podwyzki etc)bynajmniej nie pyta ,zeby jakos wspomoc , dolozyc symboliczna zlotowkętongue_out co to to nie, nigdy do niczego nie dolozyla, raczej od zawsze sama patrzyla, zeby jej dac i uwaza, ze jej się od nas nalezy
jak sama nie mowie, to pyta otwartym tekstem kierowana czystym wścibstwem, ciekawoscią, albo ludzi(rodzinę ) wypytują czy wiedzą
tym bardziej mnie to dziwi , ze oczekuje takiego opowiadania się,bulwersuje się ,ze nie mowię (uwaza mnie za dziwaczkę, nierodzinną ,bo robię tajemnicę z takich rzeczy m.in.,robi mi taką opinię po "ludziach") ze stosunki mamy raczej dyplomatyczne,nigdy nie byla dla mnie prawdziwa kochającą matką, ani prawdziwą babcią dla moich dzieci, tesciowie nie lepsi, a tez szczegolnie tesciowa jest wscibska

jak to jest u was , rodzice wiedzą ile zarabiacie, ile macie kredytu, za ile kupujecie mieszkania, domy, wypytuja was o to?
(rozumiem jeszcze w rodzinach gdzie ludzie naprawdę zyją w dobrych, bliskich , zdrowych relacjach ze takie informacje mozna puscic w obieg, wcale by mi to nie przeszkadzalo w takiej rodzinie, bo nie obawialabym sie konsekwencji takich informacji, u mnie jest inaczej niestety)
    • zurekgirl Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 13:22
      Ja rodzicom sama paplam, co i za ile udalo mi sie kupic, a oni sa zainteresowani jedynie tym, zeby mnie na wiekszych inwestycjach nikt nie zrobil w konia i zeby mi na nic nie zabraklo. Rodzice mowia mi o swoich problemach powierzchownie i zebym sie nie martwila, a ja chcialabym wiedziec wiecej i moc im pomoc w razie czego, ale jak tylko o tym wspomne to sie wycofuja ze stwierdzen o problemach. Takze u mnie o 180 stopni odwrotnie niz u ciebie.
      Gdyby moi rodzice zachowywali sie jak twoja mama, to chyba zaczelabym opowiadac bajki i sobie jaja z nich robic. Niech slysza co chca uslyszec albo nic.
    • pieskuba Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 13:22
      Jakbym miała mamę, to opowiadałabym jej o takich sprawach choćby po to, żeby wiedziała, że jest dla mnie ważna, że bierze udział w moim życiu. O ważnych sprawach opowiada się bliskim. Niestety, nie mam mamy sad
    • 18lipcowa3 Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 13:29
      Nie, nie spowiadam się. informuję czasem o większym zakupie, nawet mniejszym ale uważam że nie trzeba.
      natomiast oczywiscie moja matka tez by chciała WSZYSTKO wiedziec.
    • lauren6 Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 13:29
      Nie, nie musi. Nie, nie mówię.
    • aguila_negra Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 13:34
      > jak to jest u was , rodzice wiedzą ile zarabiacie, ile macie kredytu, za ile ku
      > pujecie mieszkania, domy, wypytuja was o to?

      Nie wypytują, ale sami o tym mówimy w zwyczajnych, normalnych rozmowach. Oni też nam mówią różne rzeczy, nikt nie robi z tego jakiejś tajemnicy. Poza tym moja mama rozlicza nam PITy, więc siłą rzeczy wie, jakie dochody osiągamy.

      > (rozumiem jeszcze w rodzinach gdzie ludzie naprawdę zyją w dobrych, bliskich ,
      > zdrowych relacjach

      U nas takie właśnie są.
      Tzn. ja mam takie z rodzicami.
      • verdana Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 13:37
        Mówię, dlaczego miałabym nie mowić?
        • koronka2012 Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 18:03
          Z ciekawości - żadna z was nie podpisywała deklaracji o tajności zarobków?

          Nie bardzo wiem czemu miałaby służyć taka informacja puszczana w świat w formie pogaduszek, i dlaczego czyikolwiek rodzice powinni wiedzieć ile zarabia ich dorosłe dziecko.
          • nabakier Re: matka musi(?) wiedzieć... 27.02.13, 14:14
            To jest bez wartości. Nikt nie ma prawa wymagać od nikogo takiej tajności.
      • chipsi Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 13:41
        U nas podobnie, tym bardziej że mieszkamy w jednym domu i wspólnie ten dom utrzymujemy. Nie widzę w tym nic niewłaściwego. Niczego nie ukradłam więc po co się czaić? Jeśli kogoś innego interesuje ile mnie coś kosztowało i ile zarabiam to chętnie się podzielę informacją o ile wiem do czego mu ona potrzebna.
        Nie toleruję natomiast natrętnych komentarzy w stylu "niepotrzebnie przepłaciłaś" albo "za dużo wydajesz na to czy tamto".
    • grave_digger [...] 26.02.13, 13:38
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • jamesonwhiskey Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 14:07
        zyjesz razem z mamusia to super
        ale moze czas sie usamodzielnic
        • chipsi Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 15:05
          usamodzielnić nie oznacza osamotnić ani odizolować. Na pustyni mieszkasz?
    • puza_666 Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 13:41
      Nie, nie spowiadam sie oni nie pytaja, w ogole nie rozumiem co to musi byc za rodzina gdzie matka sobie rosci prawo do takich informacji. Mam swoje pieniadze, mieszkanie i swoja rodzine, jestem totalnie niezalezna od rodziny swojej i swojego meza, nie miesci mi sie w glowie spowiadanie sie z tego komukolwiek
      • girl.anachronism Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 23:52
        Ale kto mówi o spowiadaniu? smile Mam wrażenie, że niektórzy albo mają bardzo niezdrowe relacje ze swoimi rodzicami (wtedy to zrozumiałe), albo tak panicznie starają się okazać swoją niezależność, że tego typu informacji strzegą jak sejfu.

        Nie wyobrażam sobie nie wiedzieć, jakie mniej-więcej dochody osiągają moi najbliżsi - nie chodzi tu o spowiadanie się z zarobków i wydatków co do złotówki, to po prostu wygoda. Inaczej rozmawiasz o ciuchach albo nowym telewizorze z kimś kto zarabia 2000 zł, a inaczej z kimś kto ma kilkadziesiąt lub kilkaset wolnych tysi na koncie. Chciałabym kiedyś wiedzieć na jakim poziomie żyje moje dziecko i nie nazwałabym tego wścibstwem.
    • kosheen4 Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 13:43
      mówimy rodzicom i teściom o dużych wydatkach, ale nie po to żeby się opowiadać z wydawanych złociszy - cieszą się razem z nami z nowości.
      nikt nas na szczęście nie ciśnie o szczegółową spowiedź - może dlatego pamiętam jedyny raz, kiedy zostałam zapytana, czy moje dochody przekraczają czy nie przekraczają 3000 miesięcznie. pamiętam, jak się zdziwiłam na to pytanie. więcej tego rodzaju pytań nie było.
    • antyideal Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 13:43
      Mowie, dlaczego nie, to naturalne. Wiecej tajemnic mam jesli chodzi
      o zycie osobiste, bo niekonwencjonalne jest i mama moglaby nie zrozumiec tongue_out
      Nie jest wscibska, wiec nie pyta za duzo zreszta.
      • agaja5b Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 14:01
        U mnie z moją rodziną (rodzicami, rodzeństwem niesparowanym) też jakoś to naturalnie wychodzi jeżeli chodzi o rozmowy o wydatkach, problemach i radościach. I popełniłam duży błąd bo niesłusznie założyłam że z rodzina męża też mogą być takie relacje, okazało sie że byłam tylko oceniana, ile wydaję, na co wydaję, drażniąco działały na mnie stwierdzenia " a tak i tak to by było taniej dla was", albo" a to się wam oplaca?", po prostu chciałam z kimś normalnie pogadać a nie prosic o kosztorys czegokolwiek, czy ocene naszych wyborów i decyzji itp. W każdym razie nauczyło mnie to że nie z każdym można tak samo bezkolizyjnie mówić o pieniądzach i wydatkach i lepiej się czasem wstrzymać ze szczerością.
      • marianna73 Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 15:12
        > Mowie, dlaczego nie, to naturalne

        no widzisz, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, dla ciebie naturalne bo sama napisalas ze twoja mama nie jest wscibska, nie wypytuje etc. i jak rozumiem cieszy sie twoich ewentualnych sukcesow szeroko pojetych, w przeciwenstwie do mojej
        • antyideal Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 15:22
          Tak, dlatego pisze, ze to dla mnie naturalne, ale zeby nie bylo za rozowo
          przez wiele lat z mamą kontakt mialam kiepsciutki, prawie zaden w sensie
          emocjonalnym. Nie chodzi nawet o to, ze zle mi zyczyla tylko bylysmy dla
          siebie obce, zadnych osobistych zwierzen, dystans. Teraz jest o niebo lepiej,
          ale musialysmy sie oddalic od siebie, a potem poznac od nowa.
    • lady-z-gaga Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 13:55
      Mówię, chociaz mam nie 40tkę, a 50tkę smile mówię nie tylko matce, ale również bratu, bratowej np rodzina wie, ile zapłacilismy za mieszkanie, działkę albo samochod. O dochodach nie rozmawiamy aż tak szczegółowo, tzn ja wiem, ile mama ma emerytury, a ona nie wie, ile zarabiamysmile
      Jesli o czymś nie chcę mówić, to nie mówię, wtedy żadne wscibskie pytania tego ze mnie nie wydobędą, odpowiadam wymijająco.
    • asia_i_p Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 14:05
      My mamy do dyspozycji trójkę rodziców - moja mama nie żyje.

      Mój ojciec widzieć nie musi, ale lubi, jest chętny do rad, chętny do pomocy, ale zbytnio się nie naprasza. Ale widać, że lubi, jak mu mówimy co się dzieje.
      Teścia cała impreza średnio interesuje - owszem, cieszy się, jak nam się przydarzy coś przyjemnego, ale nie dopomina się o wieści.
      Teściowa z tych, co chcą wiedzieć, a nawet bardzo chcą wiedzieć. Mąż się złości, że ona ma stałą potrzebę kontroli, mnie się wydaje, że ona ma raczej stałe obawy - życie jej nie głaskało i się o nas trzęsie.

      My dosyć otwarcie mówimy o zarobkach, kredycie, cenie mieszkania, nie jesteśmy ani tak biedni, żeby mówienie o tym wyglądało na proszenie o pomoc, ani tak bogaci, żeby wyglądało na przechwałki, więc możemy mówić. No i mamy gwarancję, że rodzina raczej tego w obieg nie puszcza.

      Natomiast gdyby mi ktoś wyskoczył z informacją, że mu się z urzędu należy wiedzieć, to chyba z czystej przekory przestałabym mu mówić.
      • marianna73 Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 15:04
        > My dosyć otwarcie mówimy o zarobkach, kredycie, cenie mieszkania, nie jesteśmy
        > ani tak biedni, żeby mówienie o tym wyglądało na proszenie o pomoc, ani tak bog
        > aci, żeby wyglądało na przechwałki,


        a jeszcze jedno sobie przypomnialam , nawet jak zdarzy mi się jezora popuścić(bo ogolnie neistety mam taką tendencję, mam jeszcze nieumiejętność stosowania wymijajacych odpowiedzi, nad czym bardzo ubolewam, jestem na to zbyt prostolinijna i szczera, niestety wciaz otwarcie zapytana , zanim się zastanawiam to zazwyczaj szczerze palnę, a potem zaluję niestety), wiec nawet gdy zdarza mi się wygadać w temacie w ktorym dla naszego dobra lepiej byloby milczec to nie raz spotkalam się potem z niedowierzeniami, i przekonaniem ze i tak nie powiedzialam prawdy, ze sciemniam, zatajam,ze zanizylam cenę, zarobki, apropo zarobkow to szczegolnie o zarobki meza chodzi(bo pracuje za granicą) i kraza jakies niezdrowe opowiesci glownie podsycane przez moja matkę ile to my mamy kasy na pewno, wciaz jestesmy rozliczani, wyliczani, co , za ile, co powinnismy, ile to powinnismy innym(glownie jej i mojej niepracujacej siostrze( ulubienica mojej matki) i jej niepracujacemu mezowi dac( a tak jak pisalam na poczatku nam nikt niczego nie dal, do niczego nie dolozyl , na rodzine ogolnie liczyc nie moge, nawet jak maz poza Polska,tym bardziej , ze zadnymi krezusami nie jestesmy tak jak pisalam mamy spory kredyt hipoteczny , ktory nas grabi i mocno ogranicza,ja obecnie nie pracuje)smieszne to i mocno niezdrowe, tym bardziej, ze mocno dorosli juz jestesmy i od zawsze samofinansujacy


        więc możemy mówić. No i mamy gwarancję, że
        > rodzina raczej tego w obieg nie puszcza.

        a no widzisz, ja to w takich syt. mam z kolei gwarancję, ze obdyskutowane zostanie to wzdlóż i wszerz w roznych kręgach, moja matka ma bardzo dlugi jezor i do tego zawistna, choc wiem ,ze wiele osob moze dziwic, ze wlasna matka nieustannie wlasne dziecko ogdaduje i zwyczjnie zazdrosci mu, zamiast cieszyc sie z nim sukcesami
        • solejrolia Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 15:20
          marianno, doskonale Cię rozumiem, bo mam podobnie. z tą różnica, że moja mama nie zazdrości mi, tylko...sama nie wiem, z czego wynika to wszystko...w każdym razie rozliczanie, wyliczanie, krytykowanie, i komentowanie na forum publicznym za naszymi plecami. co, i za ile powinniśmy kupić, a zrobiliśmy jak zwykle po swojemu i przepłaciliśmy/ kupiliśmy za tanio byle co.
          taki super temat do rozmów, gdy przychodzą sąsiedzi, czy znajomi, których MY nie znamy, bo to znajomi rodziców. KOSZMAR.
        • zuzi.1 Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 20:05
          marianna73 Twoja mama jest toksyczna i dlatego tak się zachowuje, przeczytaj książkę Toksyczni ludzie Lilian Glass, polecam. Naprawdę współczuję takiej mamy, niestety ona się nie zmieni, więc lepiej trzymac przy niej język za zębami...
          • zuzi.1 Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 20:06
            i jeszcze ksiązkę Toksyczni rodzice, Susan Forward, od tej książki zacznij
    • chomiczkami Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 14:34
      Mówię, bo rodzice żyją 30 lat dłużej na tym padole i najczęściej dobrze radzą.
    • solejrolia Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 15:01
      mam właśnie tak jak Ty. a zwłaszcza to:

      > jak sama nie mowie, to pyta otwartym tekstem kierowana czystym wścibstwem, ciek
      > awoscią, albo ludzi(rodzinę ) wypytują czy wiedzą
      > tym bardziej mnie to dziwi , ze oczekuje takiego opowiadania się,bulwersuje się
      > ,ze nie mowię (uwaza mnie za dziwaczkę, nierodzinną ,bo robię tajemnicę z taki
      > ch rzeczy

      moja dokładnie tak samo mówi!
      bardzo mnie denerwuje takie zaglądanie do naszego portfela, zwłaszcza, że nie jest dyskretna.
      i nie daj boże, żeby mi się coś wysmyknęło, ile za coś zapłaciłam-
      albo przepłaciłam, trwonimy pieniądze,
      albo w drugą stronę- za tanio, byle co, na pewno, gdybyśmy jej powiedzieli, że zamierzamy kupić i poradzili się, to mielibyśmy coś lepszego, porządniejszego.
      zawsze krytykuje zakup, i odbiera radość z tego, co udało nam się osiągnąć.

      dlatego nie mówię, a ona strzela focha. aż do następnego razu.


      albo mówię nieprawdę. ostatnio w oczy jej nakłamałam, o kozakach- a ile, a ile, a ile, bo przecież widzi, ze tanie nie były. to jej sypnęłam, że 800zł, ale tylko dlatego, że była wyprzedaż posezonowa tongue_out i aż usiadła.
      a ja- bo takie buty, to tylko gwiazdy z czerwonego dywanu mogą mieć tongue_out
      i o dziwo- temat kozaków raz na zawsze ucięłam tongue_out
    • anika772 Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 15:10
      Moja mama na ogół wie, ale zeznajemy z własnej i nieprzymuszonej woli- ona by się nie domagała tych informacji, choćby ją skręcało z ciekawości.
      Wszelki przymus wywołałby u mnie opór!
      • marianna73 Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 15:14
        anika772 napisała:

        ....
        > Wszelki przymus wywołałby u mnie opór!

        o to, to, generalnie tez tak mam na zycie, ze im bardziej ktos mnie dociska tym bardziej czuje dyskomfort i sprzeciw
    • premeda Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 17:00
      Trudno żeby nie wiedziała czy mi dała podwyżkę skoro mi wypłatę płaci smile W innych kwestiach też we dwie sporo chachmęcimy. Z bratem porównujemy swoje kredyty hipoteczne, bo on już dostał, a ja dopiero załatwiam. Na temat samochodów też sporo gadamy i to nawet z dalszą rodziną, a czy warto za tę cenę, a czy się psuja a jaki komfort itd. itp. Finansowo mamy normalne relacje i pomagamy sobie.
    • koronka2012 Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 17:12
      Nie, moi rodzice nie mają pojęcia ile zarabiam i na co wydaję kasę. Nie czuję potrzeby informowania ich o swoich sprawach finansowych. Tzn. wiedzą (chyba) ile kosztowało mieszkanie, ale padliby wiedząc ile zapłaciłam za kabinę prysznicowąsmile

      Co do zarobków - w firmie są utajnione, nie rozmawiam na ten temat z nikim. Pytania odpieram starym porzekadłem "mniej wiesz, lepiej śpisz"tongue_out
    • amonette Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 17:21
      Ja się strasznie nie lubię spowiadać z finansów. Jeśli rodzina coś wie, to raczej są to ogólne informacje, na pewno nie szczegóły.
      We wściubiany nos lubię pstryknąć.
    • yuka12 Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 19:17
      Zalezy od tego, JACY sa rodzice, krewni, rodzenstwo itp. Ze wzgledu na dzieci my jezdzimy do rodziny regularnie i czesto dzwonimy do domu, bo chcemy wiedziec, co u rodzicow slychac. Ale o sobie nie mowimy prawie nic, ani o nowych nabytkach ani o problemach, bo z drugiej strony jest sciana i brak zrozumienia. Nie ma sensu. Jestesmy niezalezni, sami wychowyjemy nasze dzieci, placimy za nasze rachunki i jakos nie czujemy potrzeby dzielenia sie swoim zyciem z kims, kto ani go nie rozumie ani nie chce zrozumiec, ani nie ma checi w nim w jakikolwiek sposob uczestniczyc.
      Rodzice jednej strony czasami sie obrazaja o to (moja mama), chociaz oni choc czasem RZECZYWISCIE sie interesuja, jak zyjemy (bo moja mama nas odwiedza), rodzice z drugiej strony nie przejawiaja nawet checi, aby bylo inaczej, bo tak im wygodnie i np. od 7 lat nigdy nam nie zlozyli wizyty (choc wiekowo tesciowa jest duzo mlodsza od mojej mamy). Chociaz musze przyznac, ze kiedy potrzebowalismy kiedys pieniadze na juz, rodzina nas wspomogla, ile kazdy mogl.
    • peggy_su Re: matka musi(?) wiedzieć... 26.02.13, 19:43
      Na pewno nie MUSI. Ja opowiadałam mamie na bieżąco o kupnie mieszkania czy sprawach pracy, zwyczajnie dlatego, że dzielę się ważnymi dla mnie kwestiami, a mamę interesuje to co mnie dotyczy. O kwestiach finansowych np. wysokości pensji raczej nie rozmawiamy bo nie ma potrzeby. Mama mówi zawsze, że jej to nie interesuje, bo dołożyć mi i tak by nie miała z czego.
      Na pewno nie ma już od dawna głosu decydującego, przede wszystkim radzę się zawsze męża, ale ma prawo głosu jako osoba życzliwa.

      Za to np teściowa jest zwyczajnie wścibska i tak jak piszesz rości sobie prawo, by wiedzieć wszystko. Dlatego też staram się nie mówić jej niczego.
    • eliszka25 Re: matka musi(?) wiedzieć... 27.02.13, 02:37
      moi rodzice, ani tesciowie nie maja hopla na tym punkcie. nie pamietam zeby w naszym domu padlo kiedys pytanie o zarobki skierowane do kogokolwiek z mojego rodzenstwa czy do mnie. rodzice ciesza sie, jesli sobie radzimy, kupujemy samochody czy mieszkania, ale nie oczekuja spowiadania sie z wydatkow. w druga strone znow, my nie robimy z tego tajemnicy i najczesciej, jak dzieci wink, chwalimy sie rodzicom "osiagnieciami", a oni sie z tego ciesza. w zwiazku z tym moi rodzice wiedza, ze kupilismy samochod, ale nie oczekuja sprawozdania finansowego w tym temacie. tesc ma takie troche zapedy ksiegowe, ale to tez nie tak, ze wypytuje, tylko w normalnej rozmowie z mezem czasem wychodza kwestie ceny. no i najwazniejsze - zadni nie rozsiewaja plotek po rodzinie czy "po ludziach", wiec nie mamy jakichs strasznych oporow przy takich rozmowach. jestesmy ze soba po prostu dosc blisko, gadamy wlasciwie o wszystkim i czasem w rozmowach wyplywaja kwestie finansowe, ale nikt od nas nie oczekuje, ze bedziemy sie spowiadac z kazdego wydanego/zarobionego grosza.
      • marianna73 Re: matka musi(?) wiedzieć... 27.02.13, 11:55
        eliszka25 napisała:
        w zwiazku z tym moi rodzic
        > e wiedza, ze kupilismy samochod, ale nie oczekuja sprawozdania finansowego w ty
        > m temacie.

        alez my tez mowimy, zresztą raczej trudno ukryc fakt ze kupilo sie nowy samochódsmile tylko ze u nas od razu za automatu jest pytanie "za ile?" i zeby nie bylo,nie pyta bynajmniej dlatego , ze zna się na rynku motoryzacyjnym, jets zorientowana w aktualnych cenach, wprost przeciwnie, nie ma samochodu, nigdy nie miala , nawet prawa jazdy i tak jest z kazda inna rzecza
    • kerri31 Re: matka musi(?) wiedzieć... 27.02.13, 08:15
      Ja mam lepszy kontakt z moją teściową niż z matką, która też nigdy nie była taka, jak chciałam.
      Poza tym moja matka mieszka za granicą na stałe i mam z nią inne stosunki niż z teściową, którą mam na miejscu.
      Moja matka zawsze była inna, wiele rzeczy mam jej za złe dlatego też inaczej ją traktuję.
      Teściowa natomiast jest najwspanialszą kobietą na świecie, to matka jaką zawsze chciałam mieć, a że mieszkamy blisko siebie, ma świetne relacje z naszym synem i z nami to mówię jej o wszystkim.
      NIgdy nie zawiodła mojego zaufania, często sama od siebie pomaga nam w różnych kwestiach. Jest to miłe a ona wtedy czuje się potrzebna. Bardzo ją lubię (może nawet kocham ?) więc mówimy sobie wszystko, o finansach również...
    • princy-mincy Re: matka musi(?) wiedzieć... 27.02.13, 08:52
      wiedziec nie musi, ale moja akurat wie z ponizszych przykladow
      nie wypytuje sie, sama jej opowiadam, ile zaplacilismy za dom, ile mamy kredytu itp
      nie pytala nigdy o zarobki, choc sama sie chwalilam podwyzka
    • mruwa9 Re: matka musi(?) wiedzieć... 27.02.13, 09:09
      nie, ale traktujemy to raczej naturalnie.Kazde z nas decyduje o zakresie swojej prywatnosci, mowi o sobie tyle, ile uwaza za stosowne. A druga strona (rodzice) nigdy nie wywiera presji, zeby wyciagnac dodatkowe informacje. A te, ktore otrzmuja zachowuja dla siebie.
      Mowimy tyle, ile chcemy. Tesciowa czesto zzera ciekawosc i chetnie mialaby podglad na nasze konto, ale akurat jej lepiej za duzo nie opowiadac, bo u niej mieszanina dumy z syna z pewna obsesja(i zazdroscia) na punkcie kasy pewnie skutkowalaby upublicznieniem informacji w calym wojewodztwie.
      • tezee Re: matka musi(?) wiedzieć... 27.02.13, 09:20
        Nie , nie informuję nikogo jaki jest stan naszych finansów, co kupiliśmy i co zamierzamy. Oczywiscie jest tym zainteresowanie ale ludzie w rodzinie wiedzą że sie niczego nie dowiedzą.
        Wystarczy ze ja musze wysłuchiwac od tesciowej o finansach czesto obcych dla mnie ludzi. Dokladnie wiem ile kto zarabia , co kupił i jakie sprzety mu przybyły w ciagu ostatniego miesiaca , wiec dziekuję nie chcialabym byc bohaterką jej opowiadańwink
        • marianna73 Re: matka musi(?) wiedzieć... 27.02.13, 11:49
          tezee napisał:

          ...
          > Wystarczy ze ja musze wysłuchiwac od tesciowej o finansach czesto obcych dla mn
          > ie ludzi. Dokladnie wiem ile kto zarabia , co kupił i jakie sprzety mu przybyły
          > w ciagu ostatniego miesiaca , wiec dziekuję nie chcialabym byc bohaterką jej o
          > powiadańwink

          o wlasnie to, trafilas w punkt, tak wlasnie ma na zycie moja matka,patrzenie na wszystko i wszystkich przez pryzmat kasy, jestes tyle wart ile masz , wciaz przeliczanie, wyliczanie, kto sie ile dorobil, ze powinien dorobic sie wiecej, bo przeciez tyleeee zarabia na pewno etc etc,

          tez zwyczajnie swoja osobą nie chcę dawac jej pozywki do takich rozpracowan i szczegolowych wyliczen, nikt mnie z mojej wlasnej kasy nie bedzie wyliczal, nawet osobista matka(tym bardziej tesciowa), ja nikomu w portfel nie zaglądam

          a najzabawniejsze w tej calej historii jest to ,ze ona nie uwaza sie za materialistkętongue_out
          • tezee Re: matka musi(?) wiedzieć... 27.02.13, 12:00
            Hym moja nie tyle jest zafiksowana na punkcie kasy co ma taki etap w życiu że juz nie wiedzie swojego tylko żyje innymi.Męza pochowała , dzieci dorosłe, nic sie u niej nie dzieje. Więc czas upływa jej na chodzeniu od jednych do drugich, wyciąganiu informacji i opowiadaniu jedym o drugich. I tak sasiadka słucha o życiu uczuciowym wnuczki , ja o uposażeniu szwagra, szwagierka pewnie o tym czym podejmowałam podczas wizyty albo co stwierdzila na podstawie obserwacji , w kazdym razie ja nie opowiadam big_grin Taki to człowiek, swoje lata ma , taki ma etap w zyciu , raczej nie nalezy sie na nia obrazac , poprostu aby miec pewnosc ze wszyscy wokol w tym obcy ludzie nie beda wtajemniczani w nasze zycie trzeba
            ograniczac przepływ informacji. A co tam juz wymysli w drodze dedukcji to mnie nie obchodzi i glowy sobie tym nie zaprzątam wink
            • tezee Re: matka musi(?) wiedzieć... 27.02.13, 12:20
              W kazdym razie wiem ze choćbym nawet wspomniała o finansach informacja poszłaby w świat,a jak mam od czasu do zcasu lepszy finansowo okres to bym sie chyba nawet obawiała że mnie dzieki niej ktoś opier...., i nie ma w tym wbrew pozorom przesady, niech np naopowiada jak mi sie przewala w sklepie innej kumie która to ma wnuczka na bezrobociu z przeszloscią kryminalną i co ? big_grin
    • hellulah Re: matka musi(?) wiedzieć... 27.02.13, 14:23
      Gdyby mnie ktoś przymuszał, to bym się nie opowiadała.

      Bez przymusu a z gadulstwa, czasami z racji wspólnych powiedzmy interesów mogłam o zarobkach, kredytach, planach, cenie samochodu itd. rozmawiać z moimi rodzicami czy rodzeństwem.

      Z drugą stroną nie mówimy na te tematy, ponieważ gdyż albowiem, oni nie mówią nam o swoich zarobkach czy kredytach, a po drugie, hmm bywały niemiłe sytuacje w przeszłości, typu oceniania czyjejś wartości po stanie konta czy kwotach wypłat, nieciekawe komcie na temat naszych wyborów w rozwoju zawodowym, raz czy dwa się człowiek sparzył i teraz mimo gadulstwa woli mieć jęzor odgryziony, niż nim chlapać. Tak samo staram się paplać o cenach moich perfum/ciuchów/torebek/fryzjera itd. - bo jak za tanie, to pewnie badziewne, a jak za drogie, to hmm a na co to, a po co, a człek nigdy nie wie, ile to jest za tanio- za drogo. Temat cen nie istnieje smile
      • hellulah Re: matka musi(?) wiedzieć... 27.02.13, 14:26
        "nie paplać o perfumach..." miało być, dzień dobry, panie Freud wink - paplać jak widać bardzo lubię smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja