czy udawać radość?

27.02.13, 12:44
Załóżmy, że ktoś z waszych bliskich oznajmia, że podjął bardzo ważną życiową decyzję. Waszym zdaniem to zła decyzja, która prawdopodobnie będzie miała dla tej osoby poważne złe konsekwencje. Sprawę wielokrotnie przegadaliście, ona nie dała się przekonać, uważa, że będzie dobrze, jest bardzo szczęśliwa. Podam prosty przykład: siostra oznajmia, że za miesiąc wychodzi za bardzo przez was nielubianego faceta z obiektywnie złymi skłonnościami. Przybiega rozradowana, wykrzykuje: "Ziutek mi się w końcu oświadczył, za miesiąc się hajtamy" i patrzy na was takim psim, pełnym wyczekiwania wzrokiem...

Jak reagujecie?
    • anika772 Re: czy udawać radość? 27.02.13, 12:48
      To zależy- jak dobrze znam tę osobę, jakie mam z nią relacje, czy jej decyzja wpływa jakoś na moje życie; również od tego jakie chcę z osobą mieć relacje po (nie)udawaniu tej radości.
    • lelija05 Re: czy udawać radość? 27.02.13, 12:49
      Wybacz, że się nie cieszę, znasz moje zdanie. Ale to twoje życie.

      Chyba tak bym zareagowała.
      • lacitadelle Re: czy udawać radość? 27.02.13, 12:52
        A jeżeli to by oznaczało praktyczne zerwanie kontaktów? A tego kogoś bardzo lubisz i zrywać kontaktów nie chcesz.
        • lelija05 Re: czy udawać radość? 27.02.13, 12:55
          To dodałabym, niech ci się wiedzie i oby było lepiej niż jest teraz. I wiedz, że w razie czego możesz na mnie liczyć.

    • carmita80 Re: czy udawać radość? 27.02.13, 12:50
      Gratuluje. Nie udaje radosci, nie okazuje niezadowolenia, nie wtracam sie bo cudze decyzje nie sa moja sprawa.
    • nowi-jka Re: czy udawać radość? 27.02.13, 12:51
      najpirw bym ja usciskała skoro taka szczesliwa
      powiedziałabym cos w podobie
      ciesze sie ze jestes szczesliwa i mam nadzieje ze nie mam racji co do niego
    • princy-mincy Re: czy udawać radość? 27.02.13, 12:52
      Powiedzialabym- zycze Ci szczescia, moje zdanie na jego temat znasz.
    • triss_merigold6 Re: czy udawać radość? 27.02.13, 12:52
      Ta... życząc wszystkiego najlepszego staram się panować nad mimiką i tonem głosu.
      • lacitadelle Re: czy udawać radość? 27.02.13, 12:56
        > Ta... życząc wszystkiego najlepszego staram się panować nad mimiką i tonem głos
        > u.

        No właśnie boję się, że znamy się na tyle dobrze, że jakbym się nie starała opanować, to ta osoba i tak będzie wiedziała, że się nie cieszę. A oczekuje, że się jednak ucieszę, w sumie chyba sama będąc na jej miejscu tego bym oczekiwała.
        • triss_merigold6 Re: czy udawać radość? 27.02.13, 13:01
          A powiedzenie czegoś w guście cieszę się twoim szczęściem to za mało?
        • joanna35 Re: czy udawać radość? 27.02.13, 13:08
          Jeżeli zależy Ci na tej osobie to radzę się zmusić i poudawać tę radość. Przecież nie musisz być gejzerem radości. Wystarczy jak ją mocno przytulisz , wypowiesz zwyczajową formułkę, a jej pozostawisz pole do wypełnienia - jej planami, marzeniami itp. Mimo swoich obserwacji nie wiesz jak potoczy się jej życie, a ona będzie Ci tę reakcję pamietać do końca życia.
    • blond_suflerka Re: czy udawać radość? 27.02.13, 12:59
      Zawsze mam kłopot w tego typu sytuacjach. Nie lubię i nie chcę udawać, z drugiej strony-jakie mam prawo mówić komuś co dla niego jest dobre a co nie. Z trzeciej jak ten ktoś kolejny miesiąc czy rok wypłakuje mi się w rękaw z powodu swoich mało trafnych decyzji to chyba jednak mam prawo coś rzec, czy nie?wink W każdym razie do dziś nie znalazłam złotego środka. I chyba najczęściej to tak przesakuje z opcji w opcję w zależności od dnia, mojego humoru, itd.
      • lacitadelle Re: czy udawać radość? 27.02.13, 13:01
        > Zawsze mam kłopot w tego typu sytuacjach. Nie lubię i nie chcę udawać, z drugie
        > j strony-jakie mam prawo mówić komuś co dla niego jest dobre a co nie. Z trzeci
        > ej jak ten ktoś kolejny miesiąc czy rok wypłakuje mi się w rękaw z powodu swoic
        > h mało trafnych decyzji to chyba jednak mam prawo coś rzec, czy nie?

        Wow, znalazł się ktoś, kto dokładnie ubrał w słowa moje uczucia. Ja też już nie wiem, jak reagować, zależy mi na tej relacji, ale z drugiej strony czuję się nią coraz bardziej zmęczona.
        • joanna35 Re: czy udawać radość? 27.02.13, 13:17
          Bo za mocno się angażujesz. Lubisz ją, chcesz dobrze i wkurza Cię kiedy ona z uporem maniaka mknie utartymi koleinami, ale to jest jej życie. Odpuść, nie Ty będziesz ponosić konsekwencje. Ja w podobnym przypadku przestałam mówić co myślę, ograniczyłam się do słuchania i formułek typu "przykro mi, że jest Ci źle". Kiedy przestalam czuć się za nią odpowiedzialna zaczęłam ją na nowo lubićwink
        • blond_suflerka Re: czy udawać radość? 27.02.13, 13:17
          lacitadelle napisała:

          > Wow, znalazł się ktoś, kto dokładnie ubrał w słowa moje uczucia. Ja też już nie
          > wiem, jak reagować, zależy mi na tej relacji, ale z drugiej strony czuję się n
          > ią coraz bardziej zmęczona.

          Ja ostatnio stwierdziłam, że ciągłe bycie w takiej roli słuchacza-obserwatora, który albo nic nie może powiedzieć bo od razu druga strona czuje się zaatakowana albo siedzi i słucha i już nie ma siły nic radzićwink nie jest dobre dla nikogo. Słuchacz się dołuje,męczy i frustruje a ten, który ciągle jęczy, pakuje się w kłopoty i nic z tym nie robi też tak naprawdę stoi w miejscu bo z tego gadania nic nie wynika. Rozumiem, że przyjaciele są również po to, żeby się wygadać ale jeśli to jest ciągle ten sam rytm i ciągle te same problemy to to jest destrukcyjne a nie pomocne. Także ja ostatnimi czasy staram się trochę ucinać takie sytuacje.
          • lacitadelle Re: czy udawać radość? 27.02.13, 13:52
            > nic nie wynika. Rozumiem, że przyjaciele są również po to, żeby się wygadać al
            > e jeśli to jest ciągle ten sam rytm i ciągle te same problemy to to jest destru
            > kcyjne a nie pomocne. Także ja ostatnimi czasy staram się trochę ucinać takie s
            > ytuacje.

            Do tej pory zakładałam, że to jednak pomocne - móc się wygadać. Ona jest przy mnie wtedy, gdy tego potrzebuję, choć moje problemy są rzadsze i bardziej urozmaicone wink
        • heca7 Re: czy udawać radość? 27.02.13, 13:17
          Cóż. Mój mąż miał właśnie taka sytuację ze swoją siostrą. Parę lat temu oznajmiła radośnie, że wyprowadza się do faceta i bierze z nim zaraz ślub cywilny. Teściowie i mój mąż mówili jej wprost- za szybko, nie znasz tego człowieka, on się zachowuje dziwnie wobec nas. Jest uparty i uważa "co to nie on", zastanów się. Ale nie, ona jest zakochana, my się nie znamy, wszyscy robią im na złość, ona wie co robi. I zrobiła. Pojawiło się dziecko itd. No i teraz szwagierka wraca do rodziców, z dzieckiem. W tle rozwód , szarpanie o dziecko. W całym domu są podsłuchy. Ona w samochodzie ma podsłuch, na komórce, którą dostała jakiś czas temu jeszcze od niego jest podsłuch. On ma to wszystko zgrane na komputery - znalazła jak gdzieś wyjechał. Z rozmów wynika , że podsłuchiwał ja wszędzie. W domu, samochodzie- gdziekolwiek gdzie używała komórki już od 1,5 roku! Ostatnio szeptem- tak żeby się nie nagrało- powiedział jej , że jak będzie podskakiwać do zabierze jej dziecko i wyjedzie za granicę i ich nie znajdzie uncertain Ma kochankę, ostatnio zaraziła go czymś (szwagierka to odkryła, że to nie jest "zapalenie pęcherza" wink ).
          Mój mąż powiedział siostrze raz co myśli kiedy mu do tel. płakała- jak ci mówiliśmy, nie rób tego to uważałaś , że się nie znamy i czepiamy. Ale co ma teraz zrobić? Pomaga jej się przeprowadzać i już.
    • 2013mama Re: czy udawać radość? 27.02.13, 13:14
      Jak tylko jej pasuje, jej wybór. My możemy gratulować, a pózniej ewentualnie wspierać.
    • gaskama Re: czy udawać radość? 27.02.13, 13:16
      Jeśli mi na tej osobie zależy, to mówię prawdę, co myślę o tej sytuacji. Zaznaczam jednak, że nie mam monopolu na mądrość i mogę się mylić.
      Jeśli osoba, którą zlewam, to też zlewam jej decyzję i mogę nawet fałszywie pogratulowac. Jakiś wielkich emocji nie okazuję.
    • eliszka25 Re: czy udawać radość? 27.02.13, 13:16

      gdyby bardzo zalezalo mi na tej osobie, to nie prawila bym moralow w takiej chwili, bo to i tak by nic nie dalo. nie skakala bym z radosci, ale usciskala i powiedziala cos w rodzaju "ciesze sie, ze jestes szczesliwa".
    • 5kocur Re: czy udawać radość? 27.02.13, 13:29
      Na dobrą sprawę, co cię to obchodzi- jak głupia to niech się męczy.
      • bi_scotti Re: czy udawać radość? 27.02.13, 13:52
        Zawsze jest tez opcja, ze to ta ona ma racje. Ze mimo wszystko najlepiej zyczace i doswiadczone otoczenie sie myli. Opcja nie jest frequent, przyznaje (!), ale zdarza sie. Wiec warto czasem podejsc do sprawy samo-krytycznie (nie mam monopolu na racje, to ja moge sie mylic a nie owa ona) i optymistycznie (a nuz, wbrew wszystkim znakom na niebie i ziemi, tej onej akurat sie uda). Z tego co wiem, mojemu mezowi malzenstwo ze mna bylo odradzane przez wszystkich krewnych i znajomych krolika, nawet tych w sumie mnie zyczliwych suspicious A my jakos trwamy i facet wydaje sie byc wciaz calkiem happy tongue_out
        • lacitadelle Re: czy udawać radość? 27.02.13, 13:56
          To się zgadza i często to sobie powtarzam, wręcz żyję nadzieją, że się pomylę wink

          Tylko trzeba brać pod uwagę fakt, że ona na bieżąco zwierza mi się z licznych i wciąż tych powtarzających się problemów, szczęśliwa jest co najmniej tak często jak nieszczęśliwa, no i sama tę decyzję podjęła pomimo wielu wątpliwości.
          • dydaki Re: czy udawać radość? 27.02.13, 14:03
            Przestań wysłuchiwać jej zwierzeń smile poważnie. Jak zaczyna znowu swoje to wejdź jej w słowo i zmień temat, zacznij mówić o sobie i o sobie i o sobie o byle pierdołach aż zauważy, że w tobie nie ma miejsca na noszenie jej problemów.
            To taka pijawka emocjonalna, wygada się do Ciebie , zrzuci frustrację - i w ten sposób zyskuje siły do....dalszego tkwienia w gó...e. Znam taką i tylko twarde stawianie sprawy i olanie jej gadania i narzekania pomogło.
            Potraktuj ją jak dorosłą i odpowiedzialną za to co robi, skomentuj "jak sobie pościelisz tak się wyśpisz, ale mnie już o swoich wiecznie tych samych problemach więcej nie truj bo to się nudne już stało". tongue_out
    • dydaki Re: czy udawać radość? 27.02.13, 13:56
      Nie mam z tym problemu gdy jest to znajoma która nie angażuje mnie w swoje życie.
      To znaczy np mam koleżankę którą bardzo lubię, ale nasz życia są rozdzielone nic oprócz znajomości nas nie łączy. I ta koleżanka drugi rok jest z facetem...hmmm... mało wspaniałym wg mnie. Ale chce z nim być. Nie jęczy mi z tego tematu, nie przybiega pożyczyć kasy bo gość przehulał itd - więc mogę się "cieszyć jej szczęściem" bo czy szczęście czy nieszczęście z tego wyjdzie-to ona sama konsekwencje poniesie.
      Za to mam problem z bliższymi osobami, typu członek rodziny któremu tłumaczę coś na tematy na których się znam- on daje focha "bo nikt go nie będzie pouczał", i olewa moje rady, a potem ja się czuję zobowiązana do wyciągania go z problemów albo wykładania finansów bo przecież to rodzina więc trzeba pomóc.
      Albo koleżanka z którą mam bliskie relacje, jak coś potrzebuje to przybiega do mnie po pomoc, po rady, wsparcie , pożyczki -a potem kasę wydaje głupio i beztrosko, za rady dziękuje ale i tak robi po swojemu i brnie bezmyślnie w kłopoty, ostrzegam wielokrotnie uważaj na to i tamto, tego nie rób bo się źle skończy, tego sobie pilnuj.. a ona radośnie "eee jakoś to będzie, nie bede się tym teraz przejmować" a za jakiś czas przylatuje ratuj pomagaj bo problemy, bo nie mam pieniędzy, bo coś tam, o jak jej ciężko. I tu już mnie szlag jasny trafia, więc w przypadku takich osób pewnie powiedziałabym "cieszę się że jesteś szczęśliwa, mam nadzieję że ci się jakoś ułoży, a moje negatywne przypuszczenia się nie sprawdzą" i bym zmieniła temat, no bo radości z wyjścia za mąż za pijaka lub innego popaprańca to raczej z siebie nie wykrzeszę.
      • marzeka1 Re: czy udawać radość? 27.02.13, 14:18
        U mnie w rodzinie było tak ze szwagierką- wyszła za mąż za Araba na wakacjach, wcześniej w realu widziała go 3 RAZY- nic nie działało, ona "wiedziała lepiej, a my stoimy na drodze jej szczęścia" big_grin - oczywiście skończyło się syfem i rozwodem.
        Nie, nie udawałabym, gdybym wiedziała,jaki facet jest, odmówiłabym też bycia "wypłakalnią".
      • riki_i To jest kwadratura koła 27.02.13, 14:28
        Problem jest dużo większy i dotyczy generalnej zasady, jak się zachowywać w stosunku do osób we własnym otoczeniu, które są po prostu TĘPE i GŁUPIE.

        WARIANT 1)
        Mówienie prawdy - oznacza zerwanie stosunków i nieprzyjemne sytuacje, zwłaszcza w rodzinie.

        WARIANT 2)
        Robienie dobrej miny do złej gry - oczywiście mści się po jakimś czasie, często robi się gorzej niż w wariancie 1

        WARIANT 3)
        Mniej lub bardziej śmiałe próby perswazji - w 99% bezskuteczne i prowadzące do konsekwencji wariantu 1

        Problem jest też taki, że nawet w stosunku do osób, którym można powiedzieć bolesną prawdę prosto w oczy jest sporo takich, które mówią "tak, tak", a potem robią swoje, czyli całkowitą odwrotność tego, co im radziliśmy. No ale tutaj przynajmniej jest jasna sytuacja, zwykle wstydzą się też zawracać nam głowę, gdy już w końcu zmoczą dupę swoim głupim postępowaniem.

        Wg mnie właściwą drogą zachowania w posobnych sytuacjach jest wypowiedzenie tekstu "moje zdanie na ten temat znasz, życzę ci szczęścia". I tyle. Jeżeli TŁUMOK, DEBIL i NIEDOROZWINIĘTY EMOCJONALNIE KRETYN (-NKA) się w zamian śmiertelnie obrazi - NO TO TRUDNO. Nawet w najbliższej rodzinie nie ma przymusu przestawania z osobnikami płci obojga prezentującymi poziom Rowu Mariańskiego. Jajko mądrzejsze od kury skończyło wiadomo jak - skoczyło do ukropu z miną bardzo hardą i ugotowało się na twardo.
    • gadkaszmadka Re: czy udawać radość? 27.02.13, 14:31
      siostra oznajmia, że za miesiąc wychodzi za bardzo przez was nielubi
      > anego faceta z obiektywnie złymi skłonnościami. Przybiega rozradowana, wykrzyku
      > je: "Ziutek mi się w końcu oświadczył, za miesiąc się hajtamy" i patrzy na was
      > takim psim, pełnym wyczekiwania wzrokiem...
      >
      > Jak reagujecie?

      w podobnej sytuacji zareagowałam tak: "a gdybym ci powiedziała, że planuję się ohajtać z gościem, który... (i tu wymieniłam rzeczy, o których ona mi mówiła w odniesieniu do niego), to co byś powiedziała? Ona na to - "żebyś od niego spier......"
      Hajtneli sie, już jest niebieska karta założona, na przyjazni to nie zawazylo, bo ona ma swiadomosc, ze tak na zdrowy rozsadek to ja nie moglam sie tak po prostu ucieszyc.
      • aqua48 Re: czy udawać radość? 27.02.13, 15:03
        Nie udawałabym radości, powiedziałabym - życzę Ci wszystkiego najlepszego, ale gdybyś miała jakiekolwiek problemy to pamiętaj, że możesz na mnie liczyć i ucałowała siostrę serdecznie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja