co z tą dojrzałością emocjonalną?

27.02.13, 13:50
jednym z kluczowych tamatów na forum male dziecko/starsze dziecko, jezeli chodzi o szkołe i nie tylko, jest brak dojrzalości emocjonalnej.
czyli dziecko pisze/czyta/liczy do stu milionów ale... nie jest gotowe do szkoły/przedszkola.
kurcze- o co chodzi?
dojrzalość emocjonalna do podjęcia nauki szkolnej jest podobnie zdefiniowana w literaturze naukowej "obcej" co w polsce- sprawdziłam. a jaednak malo kto podejmuje w ogóle temat takiej dojrzałości jako wytłumaczenia, dlaczego dziecko nie radzi sobie w przedszkolu/szkole.
i nie piszcie, że w innych krajach jest "lepiej, inaczej"- dzieci sa czesto wystawione na identyczne, a może nawet wymagania: przedszkolaki chodzą na basen bez mamusiek wycierajacych głowe, chodza sobie sam epo szkole, w innych krajach dzieci np jeżdza autobusem szkolnym z nastolatkami- i nikt z tego nie robi żadnego problemu. są poddane takiej samej ekspozycji na naukę- rzekłabym, ze w polsce nawet mniejszej. i na ocenianie- przez nauczycieli i dzieci.
widze różnice w podejściu dorosłych- u nas wiecej krytyki, nie docenia sie staran- ale to nasza wada narodowa.
czy nasze dzieci są mniej dojrzałe emocjonalnie? czy rodzice przewrażliwieni? czy dzieci są mniej samodzielne? (tutaj niestety z moich obserwacji- tak).
o co właściwie chodzi?
    • nabakier Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 13:56
      Nie wiem. Wiem natomiast, że program polskiej zerówki czy pierwszej klasy to w takiej Hiszpanii mają już czterolatki, a niekiedy nawet trzylatki (trzylatki uczą się tam czytać i pisać).
      Może chodzi o to, że niedojrzałe to te, które mają ten program w małym paluszku? wink
      • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 14:00
        w us też bardziej ambitny program.
        i dzieci daja rade. i w szkole nie ma przedszkola.
        • olena.s Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 06:51
          Nie wiem, czy ambitniejszy - raczej zupełnie inny. Mniej oparty na zapamiętywaniu, bardziej na rozumieniu. Mniej na korygowaniu błędów - bardziej na fetowaniu sukcesów. Dający większą swobodę i oparty nie na przekonaniu 'szkoła to nie żarty, trzeba zabrać się do parcy' a bardziej na 'hip hip, hurra, zobaczysz, jak tu jest ciekawie i fajnie'.
      • lily-evans01 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 20:55
        > Nie wiem. Wiem natomiast, że program polskiej zerówki czy pierwszej klasy to w
        > takiej Hiszpanii mają już czterolatki, a niekiedy nawet trzylatki (trzylatki uc
        > zą się tam czytać i pisać).

        Nie wiem, czy jest tak nad czym piać i się zachwycać. I czy to w ogóle prawda, czy jakieś kolejne mity?
        Sporo czytałam na temat rozwoju umiejętności rozpoznawania liter czy zdolności czytania - moja córka ma pewne dysfunkcje, więc drążę tę tematykę - żeby umysł mógł w pełni skojarzyć obraz graficzny z dźwiękiem, a także dokonać sprawnej analizy i syntezy głosek, musi zostać osiągnięta neurologiczna dojrzałość m.in. wzroku i słuchu. Co pociąga za sobą też zapamiętywanie tych skojarzeń dźwiękowo-obrazowych i pewną określoną szybkość oraz sprawność syntezy głoskowej, bez czego czytać się nie da. Przeciętny umysł dziecka zaczyna dojrzewać do tego ok. 5 roku życia.
        Dodajmy jeszcze coś takiego jak sprawność grafomotoryczna, której trzylatek nie osiągnie - może co najwyżej nabazgrać parę drukowanych liter.
        Oczywiście bywają dzieci naprawdę uzdolnione, które są w stanie sprawnie czytać w wieku np. 4 czy 4,5 roku, ale to jest rzadkość. Na tym wcześniejszym etapie, jedyne, co tak naprawdę ma sens, to oswajanie dzieci z literkami i ich brzmieniem, poprzez najróżniejsze zabawy.

        Zresztą jednym z kryteriów dojrzałości szkolnej, przynajmniej we wszelkich diagnozach sporządzanych przez logopedów, terapeutów itd. jest właśnie dojrzałość neurologiczna aparatu słuchowego i wzrokowego do rozpoznawania obrazów graficznych liter, kojarzenia ich z odpowiednimi dźwiękami itd.
    • iwoniaw Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 13:57
      Z moich obserwacji wynika, że rzadko dziecko jest rzeczywiście zbyt infantylne jak na normy rozwojowe i/lub niesamodzielne, częściej jednak to opiekunowie nie są gotowi na "oddanie maluszka" Złemu Niebezpiecznemu Światu i gdyby nie obowiązek szkolny, niektórzy trzymaliby "maluchy" pod spódnicą do osiemnastki i dłużej wink
      • verdana Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 14:10
        Problem niedojrzałości emocjonalnej jest istotny, gdy dajemy zdolne dziecko do szkoły nie razem z rówieśnikami, ale z dziećmi starszymi. W innych wypadkach różnice się wyrównują, w wypadku dziecka młodszego i niedojrzałego - bywa, że nigdy.
        Moja kolezanka posłała do pierwszej klasy dziewczynkę o ponad rok młodszą od kolegów. Była przez 12 lat najlepszą uczennicą i przez 12 lat nie miała znajomych, bo była dla nich zbyt dziecinna.
        • iwoniaw Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 14:15
          "Najlepsze uczennice przez 12 lat" to trochę inna kategoria, takie dziecko równie dobrze może być w tym samym wieku, a nawet nieco starsze, a braku koleżanek często doświadczy właśnie z powodu odstawania od "normy" (tym właśnie jest nieprzeciętność i wybijanie się m.in.).
          • carmita80 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 14:42
            U nas to normalne ze do klasy chodza dzieci z dwoch rocznikow, do kazdej klasy. Moj syn ma 5.5 i jest w szkole drugi (z przedszolem trzeci) rok, jest w pierwszej klasie, zaczynajac ja mial 5l i miesiac. Zaczynajac szkole mial 4l i miesiac, w ciagu dwoch miesiecy nauczyli sie wszystkich liter, pisali, czytali i mieli duzo innych zajec. Mlody zna juz pieniadze, umie rozwiazywac zadania z trescia, zna sie na zegarze, czyta samodzielnie, pisze a dla zabawy nawet komponuje piosenki (pisze teksty i gra na organach), nie wyobrazam sobie 4-5 latka w domu z babcia, mama czy niania.
        • bri Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 14:45
          Ale wśród dzieci z jednego rocznika bywają znacznie większe różnice w tak rozumianej dojrzałości niż średnio między rocznikami. Dziewczynka, o której piszesz równie dobrze mogłaby sobie nie znaleźć żadnych znajomych gdyby poszła do pierwszej klasy o czasie.
          • verdana Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 22:39
            Nie, ta dziewczynka zdecydowanie była niedojrzała emocjonalnie - była niezaradnym dzieckiem we wsystkim, oprócz nauki. I to jej przeszkadzało, niestety - nie udało sie jej cofnąć o klasę niżej.
            • bri Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 11:59
              Ależ ja przecież nie przeczę, że była niedojrzała. Po prostu zwracam uwagę, że to nie kwestia tego, że poszła do szkoły o rok za wcześnie, bo w 99% przypadków dzieci z taką różnicą wieku doskonale się rozumieją i nie mają problemów z życiem towarzyskim. Dziewczyna ewidetnie jakieś deficyty miała skoro tyle lat nie znalazła sobie żadnych przyjaciół.
        • maugorzata2008 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 11:46
          > Była przez 12 lat najlepszą uczennicą i przez 12 lat nie miała znajomych
          > , bo była dla nich zbyt dziecinna.
          Pamiętam takiego gościa u nas w klasie w liceum. Liceum dobre, więc nie był najlepszy, ale i nie najgorszy, ale dzieciuch straszny. Wierzyć się nie chciało, że był tylko o rok młodszy.
          W zasadzie z tego co pamiętam nie skończył z nami liceum, ale co się właściwie stało, nie pamiętam. Klasa miała 40 osób, nie wszyscy się przyjaźnili, ale poza nim pamiętam wszystkie przenosiny i jedną wylotkę, a jego nie.
        • zofijkamyjka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 19:53
          Nie wierze że to przez to że była rok młodsza.
    • olena.s Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 14:50
      Wydaje mi sie, ze wielu rodzicow w Polsce nie ufa szkole w sensie bezpieczenstwa, umijetnosci zaopiekowanie sie dzieckiem, reakcji na ewentualne problemy. Dlatego tak czesto pada argumetn o niedojrzaosci emocjonalnej, na ktora lekiem jest odsuniecie pierwszej klasy.
    • hippo55 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 15:36
      A ja z kolei nie bardzo rozumiem porównania. I co z tego, że gdzie indziej dzieci rozpoczynają naukę wcześniej? Dokonując porównań należałoby wziąć pod uwagę wszystkie aspekty życia nie tylko szkołę. Dlaczego nie próbujemy dościgać "zachodu" w innych kwestiach np tolerancji, czystości?
      Nie czuję takiej potrzeby żeby posyłać 6 latka do szkoły jak nie muszę.
      • nabakier Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 15:51
        To jest jasne, że do polskiej szkoły czterolatka np., nie poślesz, ale to szkoła nie dorasta do owego czterolatka, a nie czterolatek do szkoły.
        szkoła powinna sobie radzić z różnicą między dziećmi- czy w to w zakresie zdolności, czy to umiejętności czy to talentów.
        Polska szkoła jest dla takiego bardziej miernego średniaka nie sprawiającego kłopotów. Reszta- ma problemy.
        • hippo55 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 15:57
          Ja nie z tych matek wariatek co to się boją dziecko z domu wypuścić, ale mój 6 latek poszedł do szkolnej zerówki i wył przez 2 tygodnie. Mimo, że poszedł ze swoim przyjacielem do niedużej społecznej szkoły. Myślę, że do 1 klasy się jeszcze nie nadawał - jest z 2 połowy listopada. Nie radził sobie jeszcze z emocjami, a wrażliwy jest bardzo. Za to przy mojej 2 latce nie mam takich obaw charakter zupełnie inny niż u brata - a też jest z grudnia to w porównaniu z dziećmi ze swojego rocznika (pomijając wzrost) jest bardzo rozwinięta.
          • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 18:19
            dla mnie ni ejest to tylko i wyłacznie sprawa tej mitycznej dojrzałości szkolnej- ale ogólnie emocjonalnej.
            jak to się dzieje, że tyle rodziców określa swoje dzieci jako emocjonalnie nienadajace sie do szkoly? i jest z tego dumne/uwaza ze jest ok? dlaczego nie dba się o emocjonalny rozwój dzieci? od tej mitycznej samodzielności po niezdonośc do samodzielnego spedzenia kilku godzin- vide dzieci płaczące w szkole?
            na pewno widać, że polskie dzieci są mniej "rozgarnięte" czy samodzielne od ich rówieśników w innych krajach- i uwazamy, że tak jest ok. jednocześnie widzimy, że sobie nie radzą- i jesteśmy definitywnie nadopiekuńczy- od chowania w domach na wypadek kataru, po pilnowanie ubieranai czapki i inne kwiatki.
            uważam, że nalezy rozpocząć narodowa kampanię propagowania samodzielności smile
          • zofijkamyjka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 20:36
            hippo55 napisała:

            > Nie radził sobie jeszcze z emocjami
            > , a wrażliwy jest bardzo.

            matki mylnie uważaja, że dziecko w I klasie nie może być absolutnie wrażliwe i koniecznie musi być 100% odporne na wszystko psychiczne.....
            • hippo55 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 21:02
              a co masz na myśli?
              • zofijkamyjka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 21:33
                hippo55 napisała:

                > a co masz na myśli?

                Mam na mysli to, że I klasista ma prawo być niedojrzały emocjonalnie, to jeszcze małe dziecko.
                • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 23:06
                  Mam na mysli to, że I klasista ma prawo być niedojrzały emocjonalnie, to jeszcz
                  > e małe dziecko

                  dokładnie sie zgadzam, na pewno jeszcze może przejawiac takie elementy niedojrzałości, powinien nad tym pracowac bla bla, aleo nic dziewnego.
                  zawsze powtarzam, ze u mojego syna w 5 kalsie jest kilku chlopców, ktorzy jeszcze nie uzyskali "dojrzałości emocjonalnej" w wysokońsi pozwlajacej im podjac nauke szkolna big_grin
                  ostatnio tez spotkalam na paintballu ich tatusiów wiek ok 40 lat- i oni tez nie big_grin co im nie przeszkadzało skonczyc szkól i egzystowac normalnie.
                  • skarolina Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 02.03.13, 18:35
                    > zawsze powtarzam, ze u mojego syna w 5 kalsie jest kilku chlopców, ktorzy jeszc
                    > ze nie uzyskali "dojrzałości emocjonalnej" w wysokońsi pozwlajacej im podjac n
                    > auke szkolna big_grin
                    > ostatnio tez spotkalam na paintballu ich tatusiów wiek ok 40 lat- i oni tez nie
                    > big_grin co im nie przeszkadzało skonczyc szkól i egzystowac normalnie.

                    Heh, ja jeśli w ogóle osiągnęłam dojrzałość emocjonalną do szkoły, to gdzieś tak w połowie studiów. Co nie przeszkadzało mi przez tę szkołę iść jak burza smile, mimo, że z przyjaźniami różnie bywało.
                    Owszem, poszłam do szkoły rok wcześniej, ale jestem pewna, że przeczekanie tego roku niczego by nie zmieniło w mojej (nie)dojrzałości.
                    A patrząc na to, jak ułożyło się moje życie w porównaniu z moimi jak najbardziej dojrzałymi emocjonalnie do szkoły koleżankami, śmiem twierdzić, że ta demonizowana dojrzałość ma niewielkie znaczenie smile
        • lily-evans01 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 20:59
          Z tym "nie dorastaniem" szkoły do młodszych dzieci niestety muszę w pełni się zgodzić.
          Sporo szkół jest nadal niedostosowanych nawet do tych sześciolatków, nie ma placów zabaw, zajęcia odbywają się na dzwonki, dzieci spędzają większość czasu niemal unieruchomione przy stolikach, a wybiegać się też nie ma gdzie. Dodajmy jeszcze np. brak sali gimnastycznej i wf prowadzony na korytarzu, a już zupełnie smutno się robi.
      • nutka07 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 17:39
        Najpierw to powini zapewnic kazdemu trzylatkowi miejsce w przedszkolu, a potem niech sie biora za szescioletnich pierwszoklasistow.
        • nabakier Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 17:44
          I tu się zgodzę.
          • myelegans Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 18:31
            Tu gdzie mieszkam nie ma tzw. panstwowych przedszkoli, sa prywatne, kosztuja duzo. Szkola publiczna zaczyna sie od 5 lat, sa przymiarki do publicznych preschool dla 4-latkow, wczesniej nadal bedzie tylko drogo, prywatnie
        • bi_scotti Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 18:46
          nutka07 napisała:

          > Najpierw to powini zapewnic kazdemu trzylatkowi miejsce w przedszkolu, a potem
          > niech sie biora za szescioletnich pierwszoklasistow.
          >

          A ile jest przecietny podatnik sklonny placic wiecej tych podatkow zeby te przedszkola byly dla wszystkich 3-latkow? No bo bez forsy to nie ma oczym mowic.
          • nabakier Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 07:27
            Płacenia podatków oczekują tylko źli i głupi ludzie, więc wiesz...
    • damodia Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 15:51
      jak ma być gotowy emocjonalnie do szkoły np jedynak, wokół którego do tej pory skakali dziadkowie i ciocie, a dla rodziców był oczkiem w głowie tylko z powodu pracy mało z nim przebywali? jedynak które się wychowywał z dorosłymi spełniającymi jego zachcianki, z duża wiedzą, inteligentny, nauczony teorii lata naprzówd, ale własciwie nie miał styczności z innymi dziećmi bo ich w otoczeniu niewiele,a jakies próby zabaw z dziećmi sasiadów zawsze kończyły się awanturą i obrazą dzieci na siebie.
      I nagle takie dziecko nauczone że jest centrum wszechświata, majace wiedzę i tupet dorosłych, ma się podporządkowac jakiejś głupiej nauczycielce i robić to co i inne dzieci głupsze od niego i często nie umiejące udzielić odpowiedzi na dla niego proste pytania...dostosowac się do grupy, umieć się dzielić i uznać że nie jest się pępkiem świata któremu się uwaga wszystkich należy..? Nie ma szans. Ale za to, na jakim etapie rozwoju emocji jest dziecko - odpowiadają rodzice i to, co temu dziecku w domu serwują...


      • myelegans Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 16:06
        Z punktu widzenia mamy wychowujacej dziecko w Stanach, moge powiedziec, ze tutaj bardzo szybko i wczesnie uczy sie dzieci samodzielnosci, zachowan w grupie i jest mniej rodzicielskiej nadopiekunczosci i kontroli ubraniowo-jedzeniowo-obslugowej. Rodzice malych dzieci jakos nie maja schiz, ze dziecko sie nie ubierze, albo czapki nie zalozy, albo wyjdzie z domu ubrane nie tak jak trzeba, albo glowy na basenie nie wytrze, albo buty bedzie mial w szkole rozwiazane. Jakos jest bardziej luzne podejscie do tego i na wiecej sie dzieciom pozwala, i pozwala sie eksperymentowac i robic bledy.
        Do zerowek chodza 5 latki. Rodzice dzieci odstawiaja dzieci na boisko szkolne, do szkoly nie wchodza i jakos te dzieci radza sobie z przebraniem, i ogarnieciem wszystkiego. Albo autobus szkolny zbiera dzieci sprzed domow i w tym autobusie jest cale sasiedztwo, przedzial wiekowy 5-12 lat.

        Dojrzalosc szkolna, to nie tylko samodzielnosc, ale umiejetnosc zycia w zwiekszonej dyscyplinie i strukturze, i mniejszej ilosci czasu na wolna zabawe, umiejetnosc sluchania i wykonywania polecen i wiekszosc 5 latkow spokojnie jest na to gotowa, jezeli mu rodzice nie przeszkadzaja.
        Mam jedynaka, ktorego w wieku 4 lat zapisalam na poldniowa szkolke narciarska przez cala zime. Rodzice odstawiali dzieci i tyle, dzieci mialy sobie radzic z calym osprzetem itd. mnie tylko raz serce stanelo jak zobaczylam mojego wtedy 4 latka na krzeselkach, wysoko nad ziemia, z drugim 4 latkiem wywozonego na gore.
        w wieku 5 lat zaczal polkolonie gdzie 2 razy dziennie mieli zajecia na basenie, i wiele innych zajec sportowych, polkolonie byly w lesie, nie bylo budynku tylko male szalasy i tez musieli wszystko ogarnac i jakos ogarniali....

        Tenze jedynak chodzil do przedszkola, gdzie dzieci przygotowywaly sobie sniadania, sprzataly po sobie naczynia, mialy dyzury na sali, rozcielaly materacyki na drzemke i sprzataly po, i ktory w domu robi sobie sniadania i nam od czasu do czasu tez.
        • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 17:42
          myelegans napisała:

          Jakos jes
          > t bardziej luzne podejscie do tego i na wiecej sie dzieciom pozwala, i pozwala
          > sie eksperymentowac i robic bledy.

          Mój mąż - efekt tego luźnego do podejścia do wychowania doprowadza mnie notorycznie do szału.
          Nie polecam i nie pochwalam., bo się napatrzyłam do urzygu. A teściowa matka dwóch 'kochających' amerykańskich synów ląduje właśnie w domu starców uncertain dzięki owemu luźnemu podejściu niewątpliwie.


          • nabakier Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 17:46
            A na czym polega twoim zdaniem to przełożenie (swobodnego podejścia do oddania matki do domu starców)? Bo żeś mnie zaciekawiła.
            • nabakier Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 17:49
              Korekta:
              ...swobodnego podejścia szkolnego czy przedszkolnego do oddania matki do domu starców...
              • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 19:03

                nabakier napisała:

                > Korekta:
                > ...swobodnego podejścia szkolnego czy przedszkolnego do oddania matki do domu s
                > tarców...

                chodzi mi całościowe luźne podejście amerykanów do wychowania czyli tzw. zimny wychów. Mój mąż jest po takim wychowie i jak mawia jeden z amerykańskich psychologów - to stracone pokolenie.
                • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 19:07
                  ale zimny wychów (???) neikoniecznie oznacza rozwijanie inteligencji czy dojrzałości emocjonalnej. wychowywanie dzieckadojrzałego i samodzielnego nie oznacza zimnego wychowu- wrecz przeciwnie. mylisz terminy!
                  • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 19:14
                    bramanka napisała:

                    > ale zimny wychów (???) neikoniecznie oznacza rozwijanie inteligencji czy dojrza
                    > łości emocjonalnej. wychowywanie dzieckadojrzałego i samodzielnego nie oznacza
                    > zimnego wychowu- wrecz przeciwnie. mylisz terminy!

                    To w takim razie dla mnie Amerykanie nie mają żadnej dojrzałości emocjonalnej. I jedynie w czym widzę winę to właśnie w tym olewczym sposobie wychowywania małych twardzieli.
            • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 19:02
              nabakier napisała:

              > A na czym polega twoim zdaniem to przełożenie (swobodnego podejścia do oddania
              > matki do domu starców)? Bo żeś mnie zaciekawiła.

              Ano takie, że teściowa jak każda wyluzowana amerykańska matka nie cackała się nad dziećmi niezależnie od tego ile lat mieli i co im się przydarzało w życiu. Teraz ona potrzebuje pomocy, bo ma problemy a oni nauczeni olewać olewają ją równym sikiem, jednocześnie twierdząc, że kochają nad życie uncertain Moim zdaniem ma na co sobie zapracowała. Nauczyła ich dbać o siebie i wyłącznie o siebie uncertain
              • nabakier Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 19:21
                Rozumiem, dzięki. Jeśli tak jest, to rzeczywiście niefajnie.
                • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 19:28
                  nabakier napisała:

                  > Rozumiem, dzięki. Jeśli tak jest, to rzeczywiście niefajnie.

                  No niefajnie. Bo teściowa we łzach a oni mają ją w doopie. Kochani synkowie uncertain Ale generalnie zapracowała na to całokształtem zimnego wychowu. Najgorsze tylko jak mój mąż nie weźmie dziecka do lekarza, bo przecież jego mama nie chodziła z nim po lekarzach wcale surprised No i chłopak męczy się teraz z powikłaniami pow wielu niewyleczonych dziecięcych chorobach. Ale co tam, co go nie zabije to go wzmocni. Niech działa selekcja naturalna. Niech przeżyją twardzi i gruboskórnie a wrażliwcy niech spadają na księżyc.
                  Na szczęście mój syn ma polską matkę smile
          • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 18:21
            fogito- ale jakie jest zwiazek miedzy samodzielnością i emocjonalna dojrzaloscia dziecka a wrażliwością i miłościa do matki?
            BTW- chciałabym, żeby moje dzieci żyły swoim zyciem, a nie przejmowały się starą/niedołężną matka- czyli mną big_grin
            • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 19:18
              bramanka napisała:

              > fogito- ale jakie jest zwiazek miedzy samodzielnością i emocjonalna dojrzalosci
              > a dziecka a wrażliwością i miłościa do matki?

              Sama nie wiem. Ale po znanych amerykańskich rodzinach widzę, że rodzina i dzieci i troska o nie, jest na dalszym planie. W efekcie na potęgę się rozwodzą, starych wrzucają do domów starców lub oni sami się wrzucają i nie ma między nimi bliższej więzi. To są moje obserwacje po 13 latach małżeństwa i siedzeniu miesiącami w Stanach.


              > BTW- chciałabym, żeby moje dzieci żyły swoim zyciem, a nie przejmowały się star
              > ą/niedołężną matka- czyli mną big_grin

              Zapewne i jak będziesz miała problem - choroba etc. - to zadzwonisz do opieki społecznej a nie do własnego dziecka lub kogoś z rodziny. Sorki, ale dla mnie to chore, bo w tym miłości nie ma.
              • myelegans Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 19:33
                Cytat Sama nie wiem. Ale po znanych amerykańskich rodzinach widzę, że rodzina i dzieci i troska o nie, jest na dalszym planie. co ty za przeproszeniem pieprzysz. mieszkam tu od ponad 20 lat wiec perpektywe mam cokolwiek inna niz Ty odwiedzajac jako gosc i majac a priori, z gory nastawiony negatywny stosunek do Stanow i jego mieszkancow.

                Ja widze ludzi przeprowadzajacych sie do lepszych dzielnic placacych grube $$$$ za dom, zeby umiescic dzieci w jak najlepszych szkolach, ludzie placacy grube $$$$ za prywatne szkoly, matki niepracujace zeby zajmowac sie dziecmi, rodzicow wozacych dzieci 5 razy w tygodniu na zajecia spotowe, a pozniej jezdzacy z nimi na zawody do sasiedniego stanu i to wszystko za duze pieniadze, nie mowiac o czasie, ktory sie na to poswieca.
                Ludzie walczacy z systemem o zapewnienie swojemu dziecku jak najlepszych warunkow rozwojowych, ludzie rzucajacy prace, sprzedajacy dom i przeprowadzajacy sie do innego stanu, gdzie np. sa lepsze resources w szkolach dla autystykow lub innych dzieci szczegolnej troski.
                Jak rowniez ludzi, ktorzy przeprowadzaja sie z zachodniego na wsch wybrzeze, zeby byc blisko starzejacych sie rodzicow, niekoniecznie z nimi mieszkajac i nie jest to pierwszopokoleniowa ludnosc naplywowa

                Zreszta ja takie same podejscie widze u brytyjczykow, kanadyjczykow i innych nacji.....

                A mateczka meza do assisted living idzie mieszkac? No to jest to standard, ktory z domem starcow ma malo wspolnego. Bardzo bym sobie zyczyla mieszkac w takim przybytku na starosc.

                no i sie offtop zrobil
                • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 19:48
                  myelegans napisała:

                  co ty za przeproszen
                  > iem pieprzysz.

                  smile prawdziwa Polka z ciebie wyszła!

                  mieszkam tu od ponad 20 lat wiec perpektywe mam cokolwiek inna n
                  > iz Ty odwiedzajac jako gosc i majac a priori, z gory nastawiony negatywny stosu
                  > nek do Stanow i jego mieszkancow.

                  Jaki negatywny. Ja z otwartym sercem do wszystkich i zawsze. Ale to nie zmienia faktu, że układy rodzinne, brak więzi emocjonalnej, tzw. zimny wychów, bo przecież nic się dzieciakowi nie stanie doprowadzają mnie do rozpaczy. Sposób mojego wychowania dziecka jest tak diametralnie różny, że non stop wysłuchuję od teściowej teksty typu - nic mu nie jest, on nie jest chory, po co do lekarza, a jak długo ty będziesz wstawać do dziecka, a kiedy on zrobi to sam. Chce mi się wyć za każdym razem, kiedy tego słucham, bo powtórkę mam z ust męża, który cytuje matkę jak papuga.


                  >
                  > Ja widze ludzi przeprowadzajacych sie do lepszych dzielnic placacych grube $$$$
                  > za dom, zeby umiescic dzieci w jak najlepszych szkolach, ludzie placacy grube
                  > $$$$ za prywatne szkoly, matki niepracujace zeby zajmowac sie dziecmi, rodzicow
                  > wozacych dzieci 5 razy w tygodniu na zajecia spotowe, a pozniej jezdzacy z nim
                  > i na zawody do sasiedniego stanu i to wszystko za duze pieniadze, nie mowiac o
                  > czasie, ktory sie na to poswieca.

                  Ale co to ma wspólnego ze sposobem wychowania dziecka?. Można to wszystko robić i jednocześnie nie okazywać żadnej miłości. Znam wiele takich przykłądów. Dziecko amerykańskie to jest projekt do realizacji i projekt musi odnieść sukces. Jak nie odniesie to ewentualnie wystrzela z kałasznikowa pół wioski.

                  >
                  > Jak rowniez ludzi, ktorzy przeprowadzaja sie z zachodniego na wsch wybrzeze, ze
                  > by byc blisko starzejacych sie rodzicow, niekoniecznie z nimi mieszkajac i nie
                  > jest to pierwszopokoleniowa ludnosc naplywowa


                  To ja poza Polakami i Meksykanami nie znam żadnych coby się rodzicami zajęli.

                  >
                  > Zreszta ja takie same podejscie widze u brytyjczykow, kanadyjczykow i innych na
                  > cji.....

                  anglosaskich nacji dodaj. Bo ten zimny wychów przyszedł z Wlk. Brytanii swego czasu.

                  >
                  > A mateczka meza do assisted living idzie mieszkac? No to jest to standard, ktor
                  > y z domem starcow ma malo wspolnego. Bardzo bym sobie zyczyla mieszkac w takim
                  > przybytku na starosc.

                  Idzie do jakiegoś osiedla dla staruszków. Ale nie zmienia to faktu, że w domu szwagra zmieściłyby się 3 rodziny. I ona chciałąby teraz aby ją ktoś kochał i się opiekował. A tu klops. Za późno nauczyć dzieci miłości bezinteresownej i troski o drugiego człowieka.



                  > no i sie offtop zrobil

                  jak zwykle.
            • przeciwcialo Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 02.03.13, 18:19
              Teraz tak mowisz. Za 20-30 lat optyka może ci się zmienic i będziesz chciała żeby dzieci sie toba zainteresowały.
          • myelegans Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 18:27
            Bo ty apriori nie pochwalasz niczego co amerykanskie, chociaz z jej opieki medycznej korzystasz, a pracuja tam twory tejze edukacji.

            I tak na jednym (sic!) przykladzie wyciagasz wnioski nt. systemu szkolnictwa i wychowania. brawo!
            • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 19:23
              myelegans napisała:

              > Bo ty apriori nie pochwalasz niczego co amerykanskie, chociaz z jej opieki medy
              > cznej korzystasz, a pracuja tam twory tejze edukacji.

              Bez przesadyzmu. Od dziecka jestem zafascynowana kulturą Indian amerykańskich. Uwielbiam musicale, jazz, architekturę Nowego Yorku.
              A z opieki medycznej korzystam, bo przecież jest w Stanach wielu wspaniałych specjalistów w bardzo wypasionych szpitalach. Jest też sporo partaczy, ale to wielki kraj, więc można coś znaleźć. Poza tym płacimy tam podatki i ubezpieczenie, więc możemy korzystać z czego chcemy.
              Praca zawodowa nie wyklucza mizerii życia rodzinnego. Mój mąz jest świetnym pracownikiem i robi wspaniałą karierę w Polsce, ale życie rodzinne coraz bardziej na tym cierpi. A na dodatek rażą mnie te powierzchowne kontakty z jego własną rodziną.


              > I tak na jednym (sic!) przykladzie wyciagasz wnioski nt. systemu szkolnictwa i
              > wychowania. brawo!

              Nie na temat systemu szkolnictwa tylko na temat tego "wychwalanego" przez ciebie luzu rodzicielskiego, który dla mnie nie jest powodem do dumy, tylko raczej do zastanowienia i zmiany na lepsze.
          • bi_scotti Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 18:44
            fogito napisała:


            > Mój mąż - efekt tego luźnego do podejścia do wychowania doprowadza mnie notoryc
            > znie do szału.

            Taka rola meza, niezaleznie od ethnic background czy wychowania w szkole. Nie przesadzasz troche?

            > Nie polecam i nie pochwalam., bo się napatrzyłam do urzygu.

            Ale na co sie napatrzylas? Mlodziez amerykanska jest grzeczniejsza, lepiej przygotowana do zycia, lepiej przygotowana do samodzielnej i/lub zespolowej pracy, radosniejsza niz znana mnie (!!!) mlodziez polska, ktora zreszta znam bardzo fajna i sympatyczna ale bez porownania mniej samodzielna i mniej zyczliwa swiatu niz (znani mnie!) mlodzi Amerykanie. Oczywiscie, to sa jakies tam prywatne generalizacje ale tylko o takich mozemy tu OBIE mowic, prawda?

            > A teściowa matka dw
            > óch 'kochających' amerykańskich synów ląduje właśnie w domu starców uncertain dzięki o
            > wemu luźnemu podejściu niewątpliwie.
            >

            Czy to znaczy, ze zaproponowalas wziecie jej do siebie, do PL pod opieke i Twoja propozycja zostala odrzucona?
            • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 19:12
              bi_scotti napisała:

              >
              > Taka rola meza, niezaleznie od ethnic background czy wychowania w szkole. Nie p
              > rzesadzasz troche?

              Nie. Jestem po 10 dniach z dzieckiem w domu po zapaleniu uszu, bo mój mąż darł mordę, że dzieciakowi nie pozwalam z katarem iść na trening piłki. I poszedł, bo przecież kto by słuchał polskiej przewrażliwionej matki. Tyle, że po treningu prosto do szpitala jechaliśmy ze strasznym bólem ucha, a na drugi dzień krew się lała uncertain Prawie gada zabiłam, bo to wierzchołek góry jego luźnego podejścia do wychowania dziecka i opieki nad nim. Ale to ja z małym siedziałam w domu a on bujał po Polsce, bo biznesy załatwiał. Oj złą jestem uncertain


              > Ale na co sie napatrzylas? Mlodziez amerykanska jest grzeczniejsza,

              ???? Żarty sobie waćpanna stroisz? Chyba bardziej chamska i rozwydrzona. Jak niektóre jednostki traktują rodziców to mnie uszy odpadają.

              lepiej przy
              > gotowana do zycia, lepiej przygotowana do samodzielnej i/lub zespolowej pracy,

              Zapewne do pracy w korporacji, bo ja po nie widzę tego po znajomych Amerykanach. Z powodu kryzysu tracą pracę i nie umieją sobie znaleźć drugiej przez wiele lat. I wszyscy po studiach niby. A narzekają gorzej niż Polacy.


              > radosniejsza niz znana mnie (!!!)

              surprised j

              mlodziez polska, ktora zreszta znam bardzo fa
              > jna i sympatyczna ale bez porownania mniej samodzielna i mniej zyczliwa swiatu
              > niz (znani mnie!) mlodzi Amerykanie. Oczywiscie, to sa jakies tam prywatne gene
              > ralizacje ale tylko o takich mozemy tu OBIE mowic, prawda?

              Ja nie generalizuję, tylko piszę o konkretnym przypadku. Mój mąż to obiekt badań.


              > Czy to znaczy, ze zaproponowalas wziecie jej do siebie, do PL pod opieke i Twoj
              > a propozycja zostala odrzucona?

              Oczywiście, że tak. A myślałaś, że nie? Mnie inaczej wychowano. Dla mnie rodzina jest ważna. Dla nich liczy się tylko kasa. A szwagier gej bogaty do urzygu. Ale teściowa boi się przeprowadzki do Polski, bo nie zna języka. I musiałąby być na dodatek dla mnie miłą, a to już ponad jej siły.
              • bi_scotti Fogito 27.02.13, 19:24
                Reasumujac: siedzenie w domu Ci nie sluzy. Potrzebujesz relaxu, moze w spa albo gdzie tam lubisz. Potem znow swiat bedzie przyjemniejszy lacznie z mezem. That too shall pass ... Life.
                Trzymaj sie dzielnie - dobrze, ze jest forum i mozna sobie ulac - to bardzo pomaga gdy sky falls smile
                Cheers.
                • fogito Re: Fogito 27.02.13, 19:36
                  bi_scotti napisała:

                  > Reasumujac: siedzenie w domu Ci nie sluzy.

                  Zapewne. Zwłaszcza z chorym z powodu głupoty ojca.

                  Potrzebujesz relaxu, moze w spa albo
                  > gdzie tam lubisz.

                  Nie sądzę, żebym miała ochotę zostawić syna pod opieką ojca do 18tki.

                  Potem znow swiat bedzie przyjemniejszy lacznie z mezem. That
                  > too shall pass ... Life.

                  Mąż już siedzi w dog house od dłuższego czasu i wygrzebać się nie może. Nie widzę szansy na zmianę jego mentalności. Jedyny plus, że w końcu przestał kwestionować decyzję żony i matki jak lekarz dał mu do zrozumienia, że jest totalnym ignorantem w kwestii opieki nad dzieckiem.


                  > Trzymaj sie dzielnie - dobrze, ze jest forum i mozna sobie ulac - to bardzo pom
                  > aga gdy sky falls smile
                  > Cheers.

                  Niebo to się na męża zawaliło :[
                  • myelegans Re: Fogito 27.02.13, 19:43
                    No wiec ty masz problem meza, nie meza Amerykanina, bo na podobnego trafisz wszedzie. Do glowy przychodza kraje muzulmanskie, tam tez wielu ojcow dzieckow sie nie tyka.

                    Moj Jankeski maz zajmowal i zajmuje sie dzieckiem wiecej niz ja. Do lekarzy chodzi z nim duzo czesciej niz ja, zdiagnozowal mu kilka razy cos co ja i lekarze przeoczylismy, zostalo naprawione operacyjnie. Na zajecia pozalekcyjne tez go wozi, itd.. . Do tej pory nie znam dentysty mlodego, bo ja po prostu wiecej pracuje, on jest bardziej dyspozycyjny, bo pracuje w domu, tak sie ulozylismy po przyjsciu na swiat mlodego.
                    Niedawno to ja, Matka Polka puscilam syna z katarem na trening na basen, czego skutkiem przeczyscily mu sie zatoki i wyzdrowial. I czego to dowodzi, ze ma na szczescie matke Polke.
                    • fogito Re: Fogito 27.02.13, 19:53
                      myelegans napisała:

                      > No wiec ty masz problem meza, nie meza Amerykanina, bo na podobnego trafisz wsz
                      > edzie.

                      Oj moja droga. Mój mąż za każdym razem, czyli kilka razy w tygodniu (!) powtarza, że nikt ale to nikt z jego amerykańskich znajomych ojców czy też matek tak nad dzieckiem jak ja nie skacze i tak się niem nie opiekuje. I ja tego słucham non stop od 13 lat. I obserwuję też, bo znajomi ze Stanó przywożą swoje dzieci do Polski albo my jedziemy do nich. I mie włosy stają dęba na głowie jak oni dzieci 'nie wychowują'.

                      Do glowy przychodza kraje muzulmanskie, tam tez wielu ojcow dzieckow sie
                      > nie tyka.

                      To jest inna nacja. NIe tykają, ale też sie do babskich spraw nie wtrącają.

                      >
                      > Moj Jankeski maz zajmowal i zajmuje sie dzieckiem wiecej niz ja. Do lekarzy cho
                      > dzi z nim duzo czesciej niz ja, zdiagnozowal mu kilka razy cos co ja i lekarze
                      > przeoczylismy, zostalo naprawione operacyjnie.

                      Może to mój brat bliźniak...?


                      > Niedawno to ja, Matka Polka puscilam syna z katarem na trening na basen, czego
                      > skutkiem przeczyscily mu sie zatoki i wyzdrowial. I czego to dowodzi, ze ma na
                      > szczescie matke Polke.

                      Ale kto go najwięcej przytula, kto się nim opiekuje z miłością. Nie o logistykę mi tu chodzi bynajmniej tylko o codzienne okazywanie miłości. Tego wielu Amerykanom brakuje,. Nie umieją, bo nikt im w dzieciństwie tego nie dał.
                      • olena.s Re: Fogito 27.02.13, 20:04
                        Kompletnie nie zgadza się to, co piszesz, z moimi obserwacjami. I mam wrażenie, że wszedłszy w jedną rodzinę rozciągasz opinie o tej rodzinie na państwo liczące coś 150 milionów ludzi. Patrzysz na świat raczej wąskotorowo...
                        Są różne sposoby okazywania miłości.
                        Ja jestem mocno werbalnie emocjonalna. Tak mam i już.
                        Moja mama była całkiem inna - choć spokojnie dałaby się pokroić z wzajemnością za swoją matkę i za mnie też, to dziwiła się mojemu podejściu. Zauważyła kiedyś, że chyba jej mama nigdy w życiu nie powiedziała, że ją kocha - ta werbalizacja im nie była potrzebna, a łączyła je niebywale bliska więź.
                        • fogito Re: Fogito 27.02.13, 20:21
                          olena.s napisała:

                          > Kompletnie nie zgadza się to, co piszesz, z moimi obserwacjami.

                          Nie musi.

                          I mam wrażenie,
                          > że wszedłszy w jedną rodzinę rozciągasz opinie o tej rodzinie na państwo liczą
                          > ce coś 150 milionów ludzi.

                          Nie chodzi o jedną rodzinę. ALe też nie chodzi o 150 milionów ludzi. Chodzi o zjawisko, które koleżanka myelegance ze Stanów określiła - brakiem cackania się nad dziećmi. W przeciwieństwie do polskiego cackania i pochylania się nad rozwojem emocjonalnym dziecka.

                          Patrzysz na świat raczej wąskotorowo...

                          Zapewne. I to przeze mnie Amerykanie stosują wobec dzieci zimny wychów i zasadę zero cackania się nad małoletnimwink

                          > Są różne sposoby okazywania miłości.

                          Zgadza się. Niektórzy nawet tłuką do krwi i twierdzą, że kochają nad życie.

                          > Ja jestem mocno werbalnie emocjonalna. Tak mam i już.
                          > Moja mama była całkiem inna - choć spokojnie dałaby się pokroić z wzajemnością
                          > za swoją matkę i za mnie też, to dziwiła się mojemu podejściu. Zauważyła kiedyś
                          > , że chyba jej mama nigdy w życiu nie powiedziała, że ją kocha - ta werbalizacj
                          > a im nie była potrzebna, a łączyła je niebywale bliska więź.

                          Bo więź to coś więcej niż słowa lub ich brak. Więź buduje się od momentu urodzenia dziecka na różne sposoby. Gorzej jak się nic nie buduje. A to pięknie wychodzi jak dziecko ma około 40 - 50 lat a rodzic jakieś 80.
                          • olena.s Re: Fogito 27.02.13, 20:25
                            Nie fogito.
                            Nie potrafisz albo nie chcesz zrozumieć tego co piszę. Smutne, ale częste.
                            • fogito Re: Fogito 27.02.13, 20:56
                              olena.s napisała:

                              > Nie fogito.
                              > Nie potrafisz albo nie chcesz zrozumieć tego co piszę. Smutne, ale częste.

                              Mogłabym napisać dokładnie to samo.
                          • bramanka Re: Fogito 27.02.13, 20:28
                            sluchaj- jaki zimny chow- o co ci chodzi?
                            znaczy ze uczuc nie okazuja? w polscer okazuja- katujac lub do beczek wsadzajac...........
                            kto mowi o "cakcaniu sie"? jaki wplyw na stosunek do matki w wieku doroslym ma prosba o posprzatanie swojego pokoju/ czy oddanie dziecka do szkoly zamiast przedszkola?
                            co to jest cackanie sie? bynajmniej nikt tu nie mowi o niezwracaniu uwagi na potrezby dzecka- mowimy o tym, ze pepowine trzeba odcinac i pozwalac dzieciom popelniac bledy- bez asekurowania caly czas. tylko tak ozna dojrzec emocjonalnie.
                            a ty w kolo macieju o tym mezu i tesciowej. nooo, wspolczujemy, zawsze sie mozna rozwiesc- wiec sie nie martw. wtedy tez tesciowa, ktorej ani ty nie lubisz, ani ona ciebie nei bedzie juz twoja.
                            • fogito Re: Fogito 27.02.13, 21:06
                              bramanka napisała:

                              > sluchaj- jaki zimny chow- o co ci chodzi?
                              > znaczy ze uczuc nie okazuja? w polscer okazuja- katujac lub do beczek wsadzajac
                              > ...........

                              W Stanach w rodzinach patologicznych też katują, strzelają do dzieci etc. Ja myślę o braku okazywania uczuć w tzw. przeciętnych rodzinach. Jeśli kiedykolwiek będziesz miałą styczność z amerykańskimi dziećmi i ich rodzicami to zauważysz różnicę. To jest powiedziałąbym nawet dramatyczna różnica.

                              > kto mowi o "cakcaniu sie"? jaki wplyw na stosunek do matki w wieku doroslym ma
                              > prosba o posprzatanie swojego pokoju/ czy oddanie dziecka do szkoly zamiast prz
                              > edszkola?

                              Nie o to chodzi.
                              Chodzi o okazywanie uczuć typu - przytulanie jak płacze, bo się przewrócił. Pochylanie się nad problemem dziecka, nawet jak nam się wydaje banalny. Odczytywanie emocji i traktowanie z szacunkiem. Dziecko to człowiek a nie robot. A wielu dorosłych traktuje dzieci jak roboty bez uczuć.


                              > co to jest cackanie sie? bynajmniej nikt tu nie mowi o niezwracaniu uwagi na po
                              > trezby dzecka- mowimy o tym, ze pepowine trzeba odcinac i pozwalac dzieciom pop
                              > elniac bledy- bez asekurowania caly czas. tylko tak ozna dojrzec emocjonalnie.


                              No widzisz. A ja mam w domu 50 letni egzemplarz, który wbrew tej teorii nie dojrzał emocjonalnie. Pomimo, że stał się samodzielny to nie odciął pępowiny od matki i nie umie podjąć bez konsultacji z nią zadnej ważniejszej decyzji.

                              > a ty w kolo macieju o tym mezu i tesciowej. nooo, wspolczujemy, zawsze sie mozn
                              > a rozwiesc- wiec sie nie martw. wtedy tez tesciowa, ktorej ani ty nie lubisz, a
                              > ni ona ciebie nei bedzie juz twoja.

                              Jest to rozwiązanie i nie myśl, że nie rozważam w przypływach rozpaczy. Ale nic nie jest czarno -białe więc pomęczę się z mężem jeszcze trochę.
                              Mąż jest tu tylko przykładem wytworu konkretnego systemu wychowania tak różnego od polskiego, który jest tu stawiany za wzór.
                              I skoro piszemy o dojrzałości emocjonalnej w przypadku szkoły to ja zgadzam się całkowicie z faktem, że niektóre dzieci są dojrzałe szybciej a niektóre wolniej i nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora z nadzieją, że każdy maluch zniesie pójście do szkoły tak samo. Bo jak się na początku podepcze uczucia dziecka to niewiele już pozostaje.
                              • myelegans Re: Fogito 27.02.13, 21:29
                                Cytat Chodzi o okazywanie uczuć typu - przytulanie jak płacze, bo się przewrócił. Pochylanie się nad problemem dziecka, nawet jak nam się wydaje banalny. Odczytywanie emocji i traktowanie z szacunkiem. Dziecko to człowiek a nie robot. A wielu dorosłych traktuje dzieci jak roboty bez uczuć. tak, po trzykroc tak. Traktowanie dziecka z szacunkiem od przedszkola, w szkole rowniez. Przytulanie w przedszkolu przez przedszkolanki tez, glaskanie po plecach jak nie mogly zasnac itd. Rodzicow tez dorosle dzieci przytulaja. Moj maz dzwoni do matki czesto, przytula i caluje ja i mowi, ze kocha, za to moj tato nigdy nie powiedzial mi "kocham Cie" "jestem z ciebie dumny", tutaj przykro mi powiedziec widze to czesto, wiec nie nazywaj tego zimnym chowem, bo z mojego 20letniego doswiadczenia i przebywania w srodowisku mocno amerykanskim tego po prostu nie widze.
                                • fogito Re: Fogito 27.02.13, 21:58
                                  myelegans napisała:

                                  >, bo z mojego 20letniego doswiad
                                  > czenia i przebywania w srodowisku mocno amerykanskim tego po prostu nie widze.

                                  A ja niestety widzę i dlatego żadna siła poza totalnym krachem finansowym nie zmusiłaby mnie do mieszkania w Stanach.
                                  Ja jestem z tych wrażliwych i nie dałabym sobie rady wśród robotów.
                      • myelegans Re: Fogito 27.02.13, 21:11
                        Cytat Ale kto go najwięcej przytula, kto się nim opiekuje z miłością. oboje z wiekszym wskazaniem na ojca.
                        No widzisz, Amerykanie jakich ja znam witaja sie za pomoca "hugs", wszystkie moje amerykanskie kolegowny, mezowie kolezanek itd.
                        • fogito Re: Fogito 27.02.13, 22:00
                          myelegans napisała:

                          > Cytat Ale kto go najwięcej przytula, kto się nim opiekuje z miłością.
                          > ] oboje z wiekszym wskazaniem na ojca.
                          > No widzisz, Amerykanie jakich ja znam witaja sie za pomoca "hugs", wszystkie mo
                          > je amerykanskie kolegowny, mezowie kolezanek itd.

                          tak i dodają how are you?... nie o takie uczucia mi chodzi. To jest ichnia powierzchowność. Dadzą ci hug nawet jak cię nienawidzą.
                    • bi_scotti Re: Fogito 27.02.13, 20:02
                      Poniewaz nie posiadam meza Amerykanina, moge tylko powiedziec, ze niezaleznie od nacji kazdy maz miewa okresy gdy dog house jest jedynym rozwiazaniem a powody sa naprawde drugorzedne. Dodam, ze o ile nigdy sie z moim nie klocilam np. o pieniadze, to o wychowanie dzieci owszem, nie raz i nie dziesiec! Niektore pary tak maja - to TEZ mija, obiecuje smile
                      Ja akurat z tych, ktorzy dzieci z katarami, kaszlami, chicken pox czy biegunka wysyslaly/wysylaja do szkoly bez zadnych obciachow tak samo jak ja bylam wysylana, a i moja matka byla Polka, i jam taka jest, wiec ja bym pewnie Twojego syna w domu z tym uchem nie trzymala za co skonczylabym obsobaczona jak Twoj maz wink I wniosek z tego tylko taki, ze nie amerykanski educational system tu zawinil. Take it easy.
                      Trzymaj sie dzielnie, bo Cie wsciek na chlopa wykonczy a szkoda by bylo smile
                      • fogito Re: Fogito 27.02.13, 20:33
                        bi_scotti napisała:
                        Niektore pary
                        > tak maja - to TEZ mija, obiecuje smile

                        Jak się dzieciak do collegu wyprowadza?

                        Mój mąż popełnia grzech nieustannego porównywania amerykańskiego wychowywania do tego polskiego. Dla niego to polskie jest gorsze,bo osłabia jednostkę czyli dziecko. A dziecko ma być twarde jak skała. Czyli jak mój mąż, do którego nic nie dociera.surprised
                        On jest synem marines i chyba nie dane było mu doświadczyć ojcowskiej miłości. Zainteresowanych wychowywaniem dzieci przez ten typ faceta odsyłam do książek Pata Conroy'a jednego z lepszych pisarzy amerykańskich. Np. znany wszystkim "Książę przypływów".


                        , wiec ja bym pewnie Twojego syna
                        > w domu z tym uchem nie trzymala za co skonczylabym obsobaczona jak Twoj maz wink

                        Trzymałabyś, bo to dzieciak po dwóch operacjach uszu, które rzadko się u dzieci wykonuje (robione w Stanach za ciężkie pieniądze) To dziecko z niedosłuchem i po wielu latach walki o zdrowie i nie tylko. I mój mąż to wszystko wie, a jednak olał i zaryzykował z wielkim hałasem wbrew moim ostrzeżeniom. Skończyło się wielkim bólem i płaczem dziecka. I moim ogromnym stresem przez wiele dni i uruchomieniem kilku laryngologów w Polsce i jednego w Stanach. No, ale nauczył się w końcu, że czasami lepiej się zamknąć i posłuchać trzęsącej się nad dzieckiem matki. I dlatego ja już dłużej nie mogę znieść, jak słyszę, że fajnie jest być takim wyluzowanym amerykańskim rodzicem, bo ci Polacy to takie trzęsidupy są.


                        > I wniosek z tego tylko taki, ze nie amerykanski educational system tu zawinil.

                        Nie system tylko brak wzorców z domu jak się dzieckiem opiekować.

                        > Take it easy.

                        Staram się. Uwierz. Przelało mi się. Po prostu. Nawet wyluzowana teściowa dzwoniła przerażona dwa razy.

                        > Trzymaj sie dzielnie, bo Cie wsciek na chlopa wykonczy a szkoda by bylo smile

                        Nie dam się. Bo to by go nie daj Boże uszczęśliwiło i by mi dziecko na zmarnowanie do tej Ameryki wywiózł.
                  • lily-evans01 Re: Fogito 27.02.13, 20:41
                    Nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale rdzennie polski tatuś mojej córki jest bardzo podobny do Twojego "Amerykańca" wink.
                    Po niemal każdej wizycie i przykładowych szaleństwach saneczkowych z mądrym tatą przy zawiei, że łeb urywa, córka jest chora, a leczenie spada na mnie. Ale - on jest najmądrzejszy, on wie najlepiej, tyle, że kto inny ponosi skutki tego.
                    Dla niego ze wszystkiego "dziecko wyrośnie", "dzieci tak mają", luz i nie ma się co przejmować, a chodzenie z dzieckiem do takiego np. logopedy na ćwiczenia to nowomodna bzdura (jego mamunia go nie prowadzała, robiła karierę i tak oto stary chłop jest jaskrawym przykładem dyslektyka).
                    No, upuściłam sobie jadu, a Ciebie może pocieszyłam, że pewne - nazwijmy to - dyspozycje psychiczne absolutnie nie są cechą narodowościową. Może po prostu wielu mężczyznom jakoś brakuje wyobraźni, kiedy chodzi o kwestie związane z rodziną...
                    • fogito Re: Fogito 27.02.13, 20:55
                      lily-evans01 napisała:

                      > Nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale rdzennie polski tatuś mojej córki jest bardz
                      > o podobny do Twojego "Amerykańca" wink.

                      Pociesza mnie i smuci, bo myślałam, że nowe pokolenie polskich ojców jednak lepsze.

                      (jego mamunia go nie prowadzała, robiła karierę i tak oto st
                      > ary chłop jest jaskrawym przykładem dyslektyka).

                      To jest ten sam mechanizm myślenia. Mamusia czegoś nie robiła to on też nie robi. Mój mąż szczyci się swoim amerykańskim luzem, bo uważa, że osiągnął wyższy stopień wtajemniczenia w kwestii wychowu dzieci. Z opłakanym skutkiem u niego i jego ziomków. Większość kolegów ma rozwiedzionych za oceanem z problemami dłuższymi niż dopływy Amazonki.


                      > No, upuściłam sobie jadu, a Ciebie może pocieszyłam,

                      smile Dzięki. Chłopu nie ubędzie. A my wiemy, ze jest nas więcej - walczących z tzw. totalnym luzem.

                      że pewne - nazwijmy to - d
                      > yspozycje psychiczne absolutnie nie są cechą narodowościową. Może po prostu wie
                      > lu mężczyznom jakoś brakuje wyobraźni, kiedy chodzi o kwestie związane z rodzin
                      > ą...

                      Zapewne. Szkoda tylko, że jak się nie znają to nadal się tak mocno wtrącają.
              • olena.s Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 06:16
                > Ja nie generalizuję, tylko piszę o konkretnym przypadku.
                Fogito, no nie żartuj. Pamiętam naszą dyskusję o problemach z czytelnictwem, oraz to, jak zanegowałaś podawane przeze mnie statystyki bo nie odpowiadały one temu, co widzisz u męża/w jego rodzinie.... I wysnuty przez cię wniosek, że widocznie statystyki są złe, bo ani mąż, ani teściowa, ani szwagier nie czytają tyle, ile by ze statystyk wynikało...
                • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 06:44
                  olena.s napisała:


                  > Fogito, no nie żartuj.

                  No nie żartuję olena wink

                  Pamiętam naszą dyskusję o problemach z czytelnictwem, o
                  > raz to, jak zanegowałaś podawane przeze mnie statystyki bo nie odpowiadały one
                  > temu, co widzisz u męża/w jego rodzinie....

                  Jakie statystyki olena? Ja jestem za lekturami a ty przeciw? Jakież tu mogą być statystyki. Mój mąż bezlekturowy nie czyta wcale a ja wychowana na lekturach łykam 3 książki na tydzień. Po co mi statystyki jak ja mam real wokół siebie.

                  I wysnuty przez cię wniosek, że wid
                  > ocznie statystyki są złe, bo ani mąż, ani teściowa, ani szwagier nie czytają ty
                  > le, ile by ze statystyk wynikało...

                  Bo satystyki nigdy do końca nie oddadzą rzeczywistego faktu. Bo nie da się wszystkich sprawdzić. One ogólnie naświetlają problem i tak już zawsze będzie. Można się na nich opierać, ale czy to coś zmieni w życiu realnym?
                  • olena.s Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 07:16
                    > Jakie statystyki olena?
                    Proste jak budowa cepa. Mówiące o średniej liczbie książek czytanych przez przeciętnego przedstawiciela społeczeństwa X. Zanegowałaś je na bazie indywidualnych doświadczeń z twoimi powinowatymi ze społeczeństwa X. Więc jeżeli to nie jest generalizacja i ocenianie całości po mikroskopijnym wycinku, to co by nią miało być?

                    > Bo satystyki nigdy do końca nie oddadzą rzeczywistego faktu.
                    Statystyki oczywiście nie mówią całej prawdy o każdym elemencie zbioru. Natomiast mówią prawdę o grupie jako całości. Że róża ma średnio 14 płatków. Że dziecko zaczyna chodzić średnio w wieku 12 miesięcy. Że czas dojazdu do pracy w Warszawie jest statystycznie o 33 minuty dłuższy od dojazdu do pracy w Klubździkowie Gryczanym. Że mercedes wymaga naprawy co x kilometrów, a maluch - co y. I tak dalej. Możesz też podać mediany, zakres i dominantę. Dość precyzyjne pojęcia.
                    • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 09:28
                      olena.s napisała:

                      > Proste jak budowa cepa. Mówiące o średniej liczbie książek czytanych przez prze
                      > ciętnego przedstawiciela społeczeństwa X. Zanegowałaś je na bazie indywidualnyc
                      > h doświadczeń z twoimi powinowatymi ze społeczeństwa X. Więc jeżeli to nie jest
                      > generalizacja i ocenianie całości po mikroskopijnym wycinku, to co by nią miał
                      > o być?

                      A co mi po statystykach skoro ja w realu mam zupełnie inaczej. Mam swoje życiowe doświadczenie na statystykach budować? No litości.
                      Statystyki mają to do siebie, że generalizują. Bo jeden przeczyta dwie linijki z gazety a drugi Dostojewskiego i obaj zakreślą odpowiedź - czytam codziennie.


                      >

                      > Statystyki oczywiście nie mówią całej prawdy o każdym elemencie zbioru. Natomi
                      > ast mówią prawdę o grupie jako całości. Że róża ma średnio 14 płatków. Że dziec
                      > ko zaczyna chodzić średnio w wieku 12 miesięcy. Że czas dojazdu do pracy w Wars
                      > zawie jest statystycznie o 33 minuty dłuższy od dojazdu do pracy w Klubździkowi
                      > e Gryczanym. Że mercedes wymaga naprawy co x kilometrów, a maluch - co y. I tak
                      > dalej. Możesz też podać mediany, zakres i dominantę. Dość precyzyjne pojęcia.

                      No i według statystyk Amerykanie czytają zapewne więcej niż Polacy. Co nie zmienia faktu, że ze znanych mi Amerykanów czyta niewiele osób a wśród Polaków wręcz przeciwnie.
                      • olena.s Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 09:58
                        A co mi po statystykach skoro ja w realu mam zupełnie inaczej. Mam swoje życiow
                        > e doświadczenie na statystykach budować? No litości.
                        Nikt tego od ciebie nie oczekuje. To inne kategorie.

                        > No i według statystyk Amerykanie czytają zapewne więcej niż Polacy. Co nie zmie
                        > nia faktu, że ze znanych mi Amerykanów czyta niewiele osób a wśród Polaków wręc
                        > z przeciwnie.
                        Tego też nikt nie kwestionował. O ile pamiętam, wywodzisz się z rodziny nauczycielskiej, zaś twój ślubny jest tzw. army brat. Kompletnie różne środowiska, wzorce, ideały, aspiracje, dochody, języki, powiązania, drogi edukacji, skala wartości wyniesione z domów rodzinnych. Ale w tamtym wątku nie rozmawiałyśmy o prywacie tylko o generaliach, a więc o długoterminowym wpływie systemu edukacyjnego na pewien społeczny efekt. Ty na bazie swoich - wybacz - wąziutkich doświadczeń zakwestionowałaś wyniki badań statystycznych i stwierdziłaś, o ile pamiętam, że skoro twoje doświadczenia indywidualne nie potwierdzają wników badań, to oznacza to, że badania są do luftu. Nieprofesjonalne. Może sfałszowane.
                        Co jest bzdurą - podobnie jak obecne generalizacje.
                        Ja się widzisz chętnie godzę na to, żebyś miała inne poglądy, wnioski i tezy - tylko byłoby miło, gdyby od tych tez jasno oddzielone były empiryczne fakty.
                        • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 14:14
                          olena.s napisała:

                          >
                          > Tego też nikt nie kwestionował. O ile pamiętam, wywodzisz się z rodziny nauczyc
                          > ielskiej, zaś twój ślubny jest tzw. army brat.

                          Ale nie tylko mój ślubny nie czyta wcale. Poza tym jego matka czyta, więc nie zaczerpnął wzorów z domu.

                          Kompletnie różne środowiska, wzo
                          > rce, ideały, aspiracje, dochody, języki, powiązania, drogi edukacji, skala wart
                          > ości wyniesione z domów rodzinnych.

                          To zawsze jest różne, ale pamiętaj, że dziecko ma dwoje rodziców i rzadko jest tak aby obydwoje nic nie czytali.

                          Ale w tamtym wątku nie rozmawiałyśmy o pryw
                          > acie tylko o generaliach, a więc o długoterminowym wpływie systemu edukacyjneg
                          > o na pewien społeczny efekt.

                          A ja myślałam, że o dojrzałości emocjonalnej dzieci wink

                          Ty na bazie swoich - wybacz - wąziutkich doświadcz
                          > eń zakwestionowałaś wyniki badań statystycznych i stwierdziłaś, o ile pamiętam,
                          > że skoro twoje doświadczenia indywidualne nie potwierdzają wników badań, to oz
                          > nacza to, że badania są do luftu.

                          No bo są.

                          Nieprofesjonalne. Może sfałszowane.


                          Tego nie wiem, ale statystyka nigdy do końca wiarygodna nie jest.


                          > Co jest bzdurą - podobnie jak obecne generalizacje.

                          Generalnie wszystko można nazwać bzdurą z czym się nie zgadzamy. Statystyki, doświadczenia życiowe a także poglądy itd.

                          > Ja się widzisz chętnie godzę na to, żebyś miała inne poglądy, wnioski i tezy -
                          > tylko byłoby miło, gdyby od tych tez jasno oddzielone były empiryczne fakty.

                          Ja tez się godzę na to co ty uważasz. Mnie nic do twoich poglądów. Ja mam po prostu inne. A co do faktów - ja zawsze pisze o faktach. Ty zaś o statystykach wink
                          • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 14:15
                            fogito napisała:

                            ps. teść żołnierz też czyta. To synowie wychowani na szkole bez lektur nie czytają tongue_out
                          • duzeq Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 01.03.13, 22:08
                            Tak czytam i czytam ten watek i wlosy mi deba staja...

                            Olena pisze:
                            > Ty na bazie swoich - wybacz - wąziutkich doświadcz
                            > > eń zakwestionowałaś wyniki badań statystycznych i stwierdziłaś, o ile pam
                            > iętam, że skoro twoje doświadczenia indywidualne nie potwierdzają wników badań,
                            > to oz nacza to, że badania są do luftu.

                            A ty na to:
                            > No bo są.

                            Doswiadczenia indywidualne sa lepsze od statystyk? Litosci...!!!! Poczytaj sobie cos na temat dowodow anegdotycznych i nie osmieszaj sie.

                            Olena:
                            > > Co jest bzdurą - podobnie jak obecne generalizacje.

                            TY:
                            > Generalnie wszystko można nazwać bzdurą z czym się nie zgadzamy. Statystyki, do
                            > świadczenia życiowe a także poglądy itd.

                            TY sie mozesz nie zgadzac ze statystykami i twierdzic, ze w Stanach hiszpanski nie jest drugim jezykiem, bo twoj maz nim nie mowi. Ale wiesz, ze to idiotyzm, prawda?

                            > > Ja się widzisz chętnie godzę na to, żebyś miała inne poglądy, wnioski i t
                            > ezy -tylko byłoby miło, gdyby od tych tez jasno oddzielone były empiryczne fak
                            > ty.

                            TY:
                            > Ja tez się godzę na to co ty uważasz. Mnie nic do twoich poglądów. Ja mam po pr
                            > ostu inne. A co do faktów - ja zawsze pisze o faktach. Ty zaś o statystykach wink

                            Nie, nie, nie i nie.,TY nie piszesz o faktach. TY piszesz o swoim mezu i jego rodzinie. TY ekstrapolujesz swoje doswiadczenia pozycia z JEDNYM Amerykaninem na 200-milionowa populacje.
                            Jeszcze raz: poczytaj o dowodach anegdotycznych i nie osmieszaj sie.
                            • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 02.03.13, 09:30
                              duzeq napisała:


                              > TY sie mozesz nie zgadzac ze statystykami i twierdzic, ze w Stanach hiszpanski
                              > nie jest drugim jezykiem, bo twoj maz nim nie mowi. Ale wiesz, ze to idiotyzm,
                              > prawda?

                              Mój mąż mówi po hiszpańsku wink I tak zgadzam się, że to drugi język w USA, ale nie w każdym stanie.


                              >> Nie, nie, nie i nie.,TY nie piszesz o faktach. TY piszesz o swoim mezu i jego r
                              > odzinie. TY ekstrapolujesz swoje doswiadczenia pozycia z JEDNYM Amerykaninem na
                              > 200-milionowa populacje.

                              smile Bo ja poza moim mężem nie znam żadnego innego Amerykanina big_grin No litości. Znam ich wielu i wiele amerykańskich rodzin. Nie ma znaczenia ile ma populacja Stanów, bo to kraj zróżnicowany do bólu. Ja piszę o zjawiskach obecnych wśród białej klasy średniej. Nie rozciągam tego na populację Czarnych, Meksykanów, Chińczyków i nawet nie na Polaków.

                              > Jeszcze raz: poczytaj o dowodach anegdotycznych i nie osmieszaj sie.

                              Czytanie nie zaszkodzi, ale zdania nie zmienię. Naoglądałam się sporo w Stanach i nie mam podstaw do zmiany zdania.
                              • duzeq Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 02.03.13, 12:44
                                > Mój mąż mówi po hiszpańsku wink I tak zgadzam się, że to drugi język w USA, ale n
                                > ie w każdym stanie.

                                To niewazne, ze nie w kazdym stanie. Biorac pod uwage liczebnosc calego kraju, procentowo wychodzi, ze hiszpanski jest drugim jezykiem w Stanach. I nie zmieni tego fakt, ze w Montanie tak nie jest, albo ze kuzynka twojego meza nie mowi po hiszpansku.

                                smile Bo ja poza moim mężem nie znam żadnego innego Amerykanina big_grin No litości. Zna
                                > m ich wielu i wiele amerykańskich rodzin. Nie ma znaczenia ile ma populacja Sta
                                > nów, bo to kraj zróżnicowany do bólu. Ja piszę o zjawiskach obecnych wśród biał
                                > ej klasy średniej. Nie rozciągam tego na populację Czarnych, Meksykanów, Chińcz
                                > yków i nawet nie na Polaków.

                                Middle class (wliczajac w to upper i lower one) to ponad 50% populacji. To daje ok. 100 mln ludzi. A ty znasz az jednego meza i pare rodzin. Litosci po raz kolejny.

                                > Czytanie nie zaszkodzi, ale zdania nie zmienię. Naoglądałam się sporo w Stanach
                                > i nie mam podstaw do zmiany zdania.

                                Zdania zmieniac nie musisz, to twoje zycie, twoja bajka, twoj maz i twoja tesciowa. Natomiast nie upieraj sie, ze znasz dane spoleczenstwo lepiej niz statystyki na podstawie paru amerykanskich rodzin.
                                • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 02.03.13, 14:59
                                  duzeq napisała:

                                  >
                                  > To niewazne, ze nie w kazdym stanie. Biorac pod uwage liczebnosc calego kraju,
                                  > procentowo wychodzi, ze hiszpanski jest drugim jezykiem w Stanach. I nie zmieni
                                  > tego fakt, ze w Montanie tak nie jest, albo ze kuzynka twojego meza nie mowi p
                                  > o hiszpansku.
                                  >

                                  Na papierze to może nie ma znaczenia, ale już w realnym życiu dla realnych ludzi tak.



                                  >
                                  > Middle class (wliczajac w to upper i lower one) to ponad 50% populacji. To daje
                                  > ok. 100 mln ludzi. A ty znasz az jednego meza i pare rodzin. Litosci po raz ko
                                  > lejny.

                                  No cóż mam dla ciebie sporo litości. Nie wiem jakie masz doświadczenie w kwestii obserwacji rodzin amerykańskim poza tym co w necie wyczytałaś. Może podrzucisz jakieś własne opinie, bo nie ma o czym z tobą dyskutować.


                                  > Zdania zmieniac nie musisz, to twoje zycie, twoja bajka, twoj maz i twoja tesci
                                  > owa. Natomiast nie upieraj sie, ze znasz dane spoleczenstwo lepiej niz statysty
                                  > ki na podstawie paru amerykanskich rodzin.

                                  Nigdy nie twierdziłam, że jestem lepsza niż tabelki statystyczne smile Ale co ma piernik do wiatraka. Statystyki sobie a życie sobie. JAk będziesz coś miała na temat realu do powiedzenia to daj znać.
                                  • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 02.03.13, 15:09
                                    fogito- ty naprawde jestes niereformowalna- czy ty w ogole chodzilas do szkoly jakiejś? dyskusja z toba jest jak z 5 letnim dzieckiem bez przygotowania przedszkolnego...
                                    • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 02.03.13, 16:43
                                      bramanka napisała:

                                      > fogito- ty naprawde jestes niereformowalna- czy ty w ogole chodzilas do szkoly
                                      > jakiejś? dyskusja z toba jest jak z 5 letnim dzieckiem bez przygotowania przeds
                                      > zkolnego...

                                      Tak chodziłam i dlatego umiem się wypowiadać bez obrażania nikogo niezależnie od jego poglądów. Ty tego nie umiesz więc zaczynam się martwić o twoje barki w edukacji. Nie po raz pierwszy zdarza ci się obrażać oponenta z braku jakiś konkretnych argumentów.
                                      • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 02.03.13, 20:06
                                        fogito- czy ty naprawde nie widzisz argumentó przytozonych powyżej- na żaden!!!! nie odpowiedziałas- po prostu je odrzucasz.
                                        obrazasz to ty- jedyne argumenty w ktore masz we wszystkich sytuacjach na forum- to twoj syn i maz prawnik amerykanski big_grin no zlituj sie- rezejrzyj sie dookoła- sa inni ludzie. im wczesniej to zrobisz, tym lepiej.
                                        • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 02.03.13, 21:46
                                          bramanka napisała:

                                          > fogito- czy ty naprawde nie widzisz argumentó przytozonych powyżej- na żaden!!!
                                          > ! nie odpowiedziałas- po prostu je odrzucasz.

                                          To, że nie akceptujesz formy mojej odpowiedzi nie oznaczy, że ja nie odpowiedziałam.

                                          > obrazasz to ty- jedyne argumenty w ktore masz we wszystkich sytuacjach na forum
                                          > - to twoj syn i maz prawnik amerykanski big_grin

                                          Ja nie obrażam, bo nie zniżam się do twojego poziomu. Ty chyba jesteś po prostu zazdrosna i przeboleć czegoś nie możesz.

                                          no zlituj sie- rezejrzyj sie dookoła
                                          > - sa inni ludzie. im wczesniej to zrobisz, tym lepiej.

                                          wink Wiem, że są inni. I stale ich obserwuje. Ciebie też. Strasznie nerwowa jesteś, jak coś ci nie pasuje.
                                  • bi_scotti Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 02.03.13, 17:18
                                    fogito napisała:

                                    > No cóż mam dla ciebie sporo litości. Nie wiem jakie masz doświadczenie w kwesti
                                    > i obserwacji rodzin amerykańskim poza tym co w necie wyczytałaś. Może podrzucis
                                    > z jakieś własne opinie, bo nie ma o czym z tobą dyskutować.

                                    Ale wiesz, o pewnych obserwacjach nie bardzo da sie dyskutowac. Bo choc dotycza tego samego kraju, ludzi w podobnym wieku czy o podobnych dochodach i tak "kazdy widzi, co chce widziec" wink
                                    Gdzies tam wyzej obruszylas sie gwaltownie na moja opinie na temat uprzejmosci polskich nastolatkow vs. amerykanskich nastolatkow. I nie chcesz przyjac do wiadomosci, ze ja akurat takie wlasnie mam doswiadczenia i spostrzezenia z osobistych (!!!) kontaktow z mlodzieza w obu krajach. Roznych kontaktow.
                                    Ty przyjmujesz za pewnik, ze skoro moje obserwacje i doswiadczenia sa inne niz Twoje to ja po prostu nie wiem o czym mowie. A to nie jest tak. Po pierwsze, nie mam powodu zeby specjalnie doceniac badz nie mlodziez w ktorymkolwiek z tych dwoch krajow - zarowno w PL jak i w USA mam rodzine, znajomych, przyjaciol i w jakims sensie "zalezy mi" tak samo na tym zeby to nastepne pokolenie tu i tam bylo more than OK pod kazdym wzgledem. Po drugie, ja do nich wszystkich podchodze z podobnymi oczekiwaniami ale i podobna otwarta zyczliwoscia, bez wstepnego bias, ze tu czy tam "z zalozenia" bedzie lepiej lub gorzej.
                                    No i jest jak jest (w MOICH oczach) - mlodzi Amerykanie sa grzeczniejsi, radosniejsi, bardziej ciekawi swiata (choc czasem wiedza o nim mniej niz ich polscy rowiesnicy), bardziej generous i generalnie latwiejsi/przyjemniejsi w kontaktach. Podstawowa roznica polega chyba glownie na tym, ze dobrze sie czuja w kontaktach z ludzmi z roznych pokolen, potrafia i chca rozmawiac w duzym gronie, sa usmiechnieci i bez porownania bardziej independent niz mlodzi Polacy. I to sa MOJE wieloletnie obserwacje, doswiadczenia, refleksje z kontaktow po tej i tamtej stronie Wielkiej Wody w roznych rejonach obu krajow z ludzmi o roznych backgrounds etc. Oczywiscie, jak przy wiekszosci "regul", i te obserwacje maja swoje wyjatki in plus & in minus.
                                    I co mi zrobisz? smile Ja nie przecze, ze Ty mozesz miec kompletnie odmienne doswiadczenia - sa Twoje. Uznaj jednak, ze zadna z nas nie ma tu monopolu na racje ani na comprehensive knowledge o "narodzie amerykanskim" w odniesieniu do tego jak Amerykanie wychowuja dzieci, czytaja ksiazki, zyja, ucza sie czegokolwiek, zachowuja w malzenstwie czy milion innych "detali". Przyjmij tez i te uwage, ze wiekszosc Twoich wypowiedzi w tym watku swiadczy glownie o jakims Twoim konflikcie z konkretnym amerykanskim mezem, co powoduje, ze chyba wiekszosc z nas tu czytajacych i piszacych zaczelo miec poczucie, ze swoje skrajnie osobiste issue(s) rozciagasz na Amerykanow jako takich, co jest "lekka" przesada.
                                    Moze sobie nie zdajesz z tego sprawy ale Twoje wpisy budza niepokoj o stan Twojego zwiazku, co jest pewnie niezamierzone i moze nawet niesprawiedliwe ale tak to wyglada z boku i zza monitora. Naprawde "take it easy" - oni wszyscy "Amerykanie" nie sa az tak "okropni/beznadziejni/niereformowalni" smile Mam nadzieje, ze wszystko u Ciebie jest OK i forum tylko skrzywia obraz. Cheers.
                                    • fogito Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 02.03.13, 18:24
                                      bi_scotti napisała:


                                      > Ale wiesz, o pewnych obserwacjach nie bardzo da sie dyskutowac. Bo choc dotycza
                                      > tego samego kraju, ludzi w podobnym wieku czy o podobnych dochodach i tak "kaz
                                      > dy widzi, co chce widziec" wink

                                      Niekoniecznie. Są sprawy, które się rzucają w oczy. Skoro nawet Polacy zauważają w Polsce, że Amerykanie i anglosasi mają luźniejszy stosunkek do wychowywania dzieci to chyba coś w tym jest.

                                      > Gdzies tam wyzej obruszylas sie gwaltownie na moja opinie na temat uprzejmosci
                                      > polskich nastolatkow vs. amerykanskich nastolatkow. I nie chcesz przyjac do wia
                                      > domosci, ze ja akurat takie wlasnie mam doswiadczenia i spostrzezenia z osobist
                                      > ych (!!!) kontaktow z mlodzieza w obu krajach. Roznych kontaktow.

                                      Ale nie napisałaś, że to twoje spostrzeżenie oparte na obserwacji znajomych. Napisałaś, że amerykańskie nastolatki są grzeczniejsze niż polskie w sensie ogólnym. Dlatego zripostowałam, bo moim zdaniem jest odwrotnie.

                                      > Ty przyjmujesz za pewnik, ze skoro moje obserwacje i doswiadczenia sa inne niz
                                      > Twoje to ja po prostu nie wiem o czym mowie.

                                      Ależ skąd. Ja po prostu wiem, że zapewne wywodzimy się z rózych środowisk i dlatego nasze doświadczenia są różne.

                                      A to nie jest tak. Po pierwsze, ni
                                      > e mam powodu zeby specjalnie doceniac badz nie mlodziez w ktorymkolwiek z tych
                                      >
                                      > No i jest jak jest (w MOICH oczach) - mlodzi Amerykanie sa grzeczniejsi, radosn
                                      > iejsi, bardziej ciekawi swiata (choc czasem wiedza o nim mniej niz ich polscy r
                                      > owiesnicy), bardziej generous i generalnie latwiejsi/przyjemniejsi w kontaktach

                                      To cieszę się, ale ja tego nie zauważyłam.

                                      > . Podstawowa roznica polega chyba glownie na tym, ze dobrze sie czuja w kontakt
                                      > ach z ludzmi z roznych pokolen, potrafia i chca rozmawiac w duzym gronie, sa us
                                      > miechnieci i bez porownania bardziej independent niz mlodzi Polacy.

                                      Super. A ja zauważyłam, że są sfrustrowani, nieobyci ze światem i niewiele wiedzą, więc trudno się z nimi rozmawia.


                                      > I co mi zrobisz? smile

                                      Nie zamierzam ci nic robić, bo dyskusja z tobą jest na odpowiednim poziomie więc poglądy nie mają znaczenia smile

                                      Ja nie przecze, ze Ty mozesz miec kompletnie odmienne doswi
                                      > adczenia - sa Twoje. Uznaj jednak, ze zadna z nas nie ma tu monopolu na racje a
                                      > ni na comprehensive knowledge o "narodzie amerykanskim" w odniesieniu do tego j
                                      > ak Amerykanie wychowuja dzieci, czytaja ksiazki, zyja, ucza sie czegokolwiek, z
                                      > achowuja w malzenstwie czy milion innych "detali".

                                      A czy ja twierdziłam kiedyś, że wszyscy Amerykanie są tacy jak opisuję? Nie sądzę. Tacy są znajomi męża, biali z klasy średniej, których mam przyjemność lub nieprzyjemność znać.

                                      Przyjmij tez i te uwage, ze
                                      > wiekszosc Twoich wypowiedzi w tym watku swiadczy glownie o jakims Twoim konflik
                                      > cie z konkretnym amerykanskim mezem, co powoduje, ze chyba wiekszosc z nas tu c
                                      > zytajacych i piszacych zaczelo miec poczucie, ze swoje skrajnie osobiste issue(
                                      > s) rozciagasz na Amerykanow jako takich, co jest "lekka" przesada.

                                      Nie rozciągam. To samo się rozciąga. Wszyscy znajomi amerykańscy koledzy męża mieszkający w Polsce są rozwiedzieni lub w trakcie rozwodu. Jet ich sporo w światku prawniczym. Żaden z nich nie ma czasu dla rodziny i dzieci. Mają życie rodzinne w odwłoku generalnie. Po drugiej stronie oceanu jest podobnie. Tylko jedna para się trzyma. Reszta to rozwody, propozycje swinging w naszą stronę wielokrotnie. Rodzice osamotnieni w domach starców w większości bez wsparcia rodziny. Sorki, ale mnie to optymizmem w stosunku do Amerykanów jako takich nie napawa.

                                      > Moze sobie nie zdajesz z tego sprawy ale Twoje wpisy budza niepokoj o stan Twoj
                                      > ego zwiazku, co jest pewnie niezamierzone i moze nawet niesprawiedliwe ale tak
                                      > to wyglada z boku i zza monitora.

                                      Mój stan związku jest odzwierciedleniem niemożności dopasowania polskiego sposobu wychowania dziecka z tzw. amerykańskim. Ja nigdy nie będę easy going a mój mąż nigdy się przejmować rodziną i dzieckiem nie będzie. I gdyby nie dziecko byłoby happy ever after. Ale dziecko jest i jakoś je trzeba wychować.

                                      Naprawde "take it easy" - oni wszyscy "Ameryk
                                      > anie" nie sa az tak "okropni/beznadziejni/niereformowalni" smile

                                      Nie wszyscy. Ale wszyscy mi znani. Niestety.

                                      Mam nadzieje, ze
                                      > wszystko u Ciebie jest OK i forum tylko skrzywia obraz. Cheers.

                                      Teraz jest ok. Bo syn wyzdrowiał a mąż chodzi jak szwajcarski zegarek. Ale nie mam złudzeń. Do czasu.
                                  • duzeq Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 09.03.13, 12:10
                                    > Na papierze to może nie ma znaczenia, ale już w realnym życiu dla realnych ludz
                                    > i tak.

                                    Co nadal nie zmienia to statystyk, a o to mi glownie chodzi.

                                    > No cóż mam dla ciebie sporo litości. Nie wiem jakie masz doświadczenie w kwesti
                                    > i obserwacji rodzin amerykańskim poza tym co w necie wyczytałaś. Może podrzucis
                                    > z jakieś własne opinie, bo nie ma o czym z tobą dyskutować.

                                    Nic nie musialam w necie czytac, tez kiedys mieszkalam w Stanach, obracajac sie glownie wsrod bialej middle class. Mam zupelne inne doswiadczenia i obserwacje niz ty, ale do glowy by mi nie przyszlo, zeby na podstawie moich dowodow anegdotycznych generalizowac, ze biali Amerykanie z middle class to tacy i sracy sa.
                                    Wsrod moich bylo sporo cieplawych, serdecznych ludzi, niewielka czesc po rozwodach, reszta o rozwodach nawet nie myslala. Zdarzalay sie dzieci rozpuszczone, zdarzaly sie takie zuplnie typowe, nie zauwazylam jakiegos niesomowitego chlodu emocjonalnego u nikogo. Tak, zauwazylam brak postawy typu "matkapolkaprzejeta", placzaca nad kazdym katarem dziecka, ale to dla mnie pozytyw.
                                    Jezeli mialabym generalizowac, to tylko tyle, ze moi znajomi Amerykanie szybko odnajduja sie w grupie i dzialaniach zespolowych i ze sa "doers"- z latwoscia przejmuja inicjatywe i energicznie daza do celu.

                                    > Nigdy nie twierdziłam, że jestem lepsza niż tabelki statystyczne smile Ale co ma p
                                    > iernik do wiatraka. Statystyki sobie a życie sobie. JAk będziesz coś miała na t
                                    > emat realu do powiedzenia to daj znać.

                                    To teraz wyciagne cos z postu do bi_scotti:

                                    >Naprawde "take it easy" - oni wszyscy "Ameryk
                                    > anie" nie sa az tak "okropni/beznadziejni/niereformowalni" (by bi)

                                    Twoja odpowiedz:
                                    Nie wszyscy. Ale wszyscy mi znani. Niestety.

                                    No, nareszcie!!!!! WSZYSCY TOBIE znani - to zdanie jest kluczowe. A Ty znasz tak mala probke statystyczna, ze nie ma ona zadnego znaczenia w odniesieniu do calej populacji middle class. Czyli to nie Amerykanie sa tacy i sracy, tylko Amerykanie TOBIE znani. Co zmienia oczywiscie postac rzeczy.
        • bi_scotti Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 17:48
          myelegans napisała:

          > > Do zerowek chodza 5 latki.

          smile W Ontario: Junior Kindergarten (JK) - 4 lata, Senior Kindergarten (SK) - 5 lat. Powoli wprowadzany jest full day kindergarten (kwestia forsy, oczywiscie - podatnik musi to wziac na klate), jeszcze niedawno JK i SK byly tylko half days, co przyznam bylo beznadziejne przy obojgu pracujacych rodzicach. Teraz bedzie rodzicom latwiej.
          • myelegans Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 18:29
            U nas jest preschool (4lata) nieobowiazkowy, ale zalecany, wiec sa to najczesciej calodniowe przedszkola.
            Kindergarten lat 5, obowiazkowy, publiczny, calodniowy w szkole.
      • bri Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 16:45
        >>jak ma być gotowy emocjonalnie do szkoły np jedynak,

        Nie ma to jak garść wyssanych z palca przesądów... W klasie mojej córki jedynaków jest cała masa, niektórzy (w tym moja córka o rok młodsi od połowy klasy) i radzą sobie znakomicie. Jako wykazującą objawy niedojrzałości emocjonalnej określiłabym jedną dziewczynkę, która płacze kilka razy dziennie, ale ona akurat rodzieństwo ma.
        • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 18:22
          wypowiedź wyjeta z kontekstu- i jedynak i dziecko n-te z kolei moze byc upośledzone emocjonalnioe
    • karra-mia Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 18:33
      a z moich obserwacji wynika, ze niedojrzałość dotyczy raczej szkoły, a nie dzieci. Dzieciaki jak najbardziej się nadają, tylko szkoły ani przygtoowane jakoś specjalnie nie sa, ani radzić sobie specjalnie nie potrafią.
      • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 18:38
        zgadzam się- wg mnie nie tyle szkoły- co NAUCZYCIELI!
        ale dzieci są niedojrzałe- wg rodziców- do wszystkiego...
      • myelegans Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 18:39
        IMO nie dostosowany jest program i podejscie zwlaszcza w poczatkowych klasach dotyczace nauki pisania i czytania, gdzie wszystkie dzieci probuje sie wyrownac do jakiejs sredniej w cytopyge majac dosyc szerokie rozwojowe roznice, ktore mieszcza sie w normie. zamiast miec bardziej indywidualne podejscie i sledzic postepy ucznia mierzac jego wlasne postepy, a nie postepy w przekladni na jakas z gory ustalona srednia.
        oceny srednie mozna sobie robic, ale tylko i wylacznie dla edukatorow i metodystow celem modyfikowania programow.
        • lily-evans01 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 21:07
          Ano właśnie.
          Moja córka dość niefortunnie trafiła jako 5-latka do zerówki w szkole "z wymaganiami". Poznawanie liter było w podstawie programowej, ale czytanie już nie - ale pani oczywiście egzekwowała czytanie od dzieci... Moje dziecko po prostu wyło na widok podręcznika z czytankami, a i obecnie nie lubi czytać (jest w klasie I). Okazało się zresztą, że ma skrzyżowaną lateralizację i zaburzenia SI, chodzi na odpowiednie zajęcia, już po kilku spotkaniach jest postęp. Pani wie, że te problemy przekładają się tak a nie inaczej na słuch fonematyczny i na przyswajanie liter - ale przez całą zerówkę piłowała mnie, że inne dzieci czytają lepiej, szybciej... A tu postępy są, ale nie błyskawiczne - cudów nie ma.
          W porównaniu do zerówki kompetencje córki zwiększyły się o jakieś kilkaset procent - no, ale dzieci muszą dociągnąć do jakiegoś tam wyśrubowanego poziomu... Ja w każdym razie w przyszłym roku mówię pas takiemu nauczaniu.
          • myelegans Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 21:23
            No widzisz, w systemie ktorym jestesmy nie ma pilowania rodzicow i robienia im wyrzutow sumienia bo dziecko nie nadaza i nie jest w 95 centylu. O ile to dziecko robi postepy to dobrze, i nikt sie nie czepia. Normy sa bardzo szerokie, czasami wystarczy zmienic metodyke zeby dostosowac sie do potrzeb indywidualnych dziecka. Nie wszystkie ucza sie czytac tak samo. MOj jest wzrokowcem, czyta dobrze i plynnie, wiec nikt go nie zmusza do fonetycznego rozbierania wyrazow, chociaz taka jest metodologia, bo ON sie tak nie uczy, tak JEGO mozg nie pracuje.
            Jak postepow nie robi zaczyna sie diagnostyka i wdrazanie np. nauczania wyrownujacego w szkole w systemie polindywidualnym, albo zaczyna poszukiwac sie innych rozwiazan w tym samym systemie publicznym, zeby pomoc DZIECKU, a nie flekowac rodzicow.
            • lily-evans01 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 21:30
              No właśnie, moje dziecko przeszło od etapu mylenia niemal wszystkich podobnych liter (czyli np. b/d, m/n/w) i czytania oraz pisania od prawej do lewej bądź ze środka - to ostatnie jest typowe dla nieprawidłowej lateralizacji - do bardzo sprawnego głoskowania (po cichu) i głośnej syntezy wyrazu. Nie myli liter, rzadko pisze w sposób lustrzany, mieści się w liniach itp. Ale oczywiście znowu jest w tyle, znowu mam ją ćwiczyć do oporu itd. Jest w pierwszej klasie i chyba w przyszłym roku pójdzie znowu do tej pierwszej, w innej szkole, jako siedmiolatka, bo to podkręcanie tempa wcale jej nie wychodzi na dobre. Kupa stresu i niechęć do szkoły, oto skutki.
    • pade Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 21:52
      Dojrzałość emocjonalna, jak sama nazwa wskazuje, dotyczy emocji, a nie samodzielności, inteligencji czy motoryki.
      Dzieci rozpoczynające szkołę, dojrzałe emocjonalnie adekwatnie, oczywiście, do wieku, potrafią już powściągać emocje, w przeciwieństwie do np. trzylatkówsmile, ich nastoje cechuje równowaga, czyli ilość pozytywnych i negatywnych jest mniej wiecej taka sama, ponadto, w trudnych sytuacjach, dziecko próbuje sobie poradzić, lepiej lub gorzej, ale próbuje. Jest coraz mniej impulsywne i przystosowane społecznie.
      • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 27.02.13, 22:33

        dobrze napisane:
        Dzieci rozpoczynające szkołę, dojrzałe emocjonalnie adekwatnie, oczywiście, do wieku, potrafią już powściągać emocje
        ich nastoje cechuje równowaga, czyli ilość pozytywnych i negatywnych jest mniej
        > wiecej taka sama, ponadto, w trudnych sytuacjach, dziecko próbuje sobie poradzi
        > ć, lepiej lub gorzej, ale próbuje. Jest coraz mniej impulsywne i przystosowane
        > społecznie.

        no i co- wg diagnozy rodziców/przedszkolanek/pań z roradni- dzieci w wieku lat ok 6, czyli majace iśc do szkoły- TAKIE NIE SĄ
        PYTANIA
        1. Faktycznie są takie niedojrzałe?
        2. czy jest to wymówka?
        3. jeżeli tak- to dlaczego są takie niedojrzałe? nagminnie popełniane błędy rodziców/czy prrzedszkola?
        4. co można zrobic, żeby dziecko dojrzało? czy w innych krajach dzieci idace do szkoly nie sa dojrzale- bo zapewne szkola tego wymaga, czy może umyka to świadomości rodziców (ach, te nasze mamuski doskonale...)?
        osobiście uwazam, że samodzielnośc jest ważna- i stanowi część dojrzałości emocjonalnej.
    • ilonka001988 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 00:02
      Bardzo różnie, tak samo jak różnie dzieci są zdolne, wysportowane itd.

      Ale przyznam się że znam jedną osobę u której niedojrzałość emocjonalna była tak widoczna że wręcz upośledza ją w życiu. Od zawsze, bo znam ją w gimnazjum. Dziewczyna była histeryczna, zdolność do rozwiązania konfliktów miała na poziomie pięciolatki, do dostosowania się, do uznania że inni też mają potrzeby i nie są od spełniania jej potrzeb. Kompletnie nie radziła sobie z emocjami. Pamiętam jak kiedyś odpisywała u mnie lekcje, my miałyśmy po piętnaście lat, i z szokiem zdałam sobie sprawę że moja kilkuletnia siostra jest na jakby "wyższym" rozwoju emocjonalnym. Bałam się że zaraz rzuci się na podłogę z płaczem że nie może załapać matematyki. I że np. siostra miała takie odpały zanim poszła do zerówki.

      Z tego co wiem... zostało jej tak. Z tym że dziewczyna jest bardzo inteligentna, atrakcyjna, świetne studia itd. więc ma "branie". Faceci po związku z nią opowiadają dzikie historie o próbach życia z nią.
    • dlania Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 14:24
      Mnie nauczycielka powiedziala, że u mojej corki widac niedojrzalośc emocjonalna nie w kontaktach z rowieśnikami czy w nieradzeniu sobie technicznym czy uczuciowym ze szkolnymi zajęciami, wydarzeniami, relacjami. POwiedziała, że widzi to w tym, że moje dziecko sie nie przejmuje nauka i rywalizacją, że wf, konkursy, lekcje - to dla niej tylko zabawa, ma w nosie, że nie jest najlepsza, robi se jaja z konkursów na wfie, nie zgłasza sie do odpowiedzi. I że nie jest obowiązkowa - i tez sie tym nie przejmuje, po prostu jak ją coś znudzi to szuka sobie bardziej zajmujących czynności.

      Do tej pory nie wiem, czy to rzeczywiście o dojrzalośc emocjonalna chodzi (bo gdzie tu emocje? jesli już to tylko pozytywnewink), czy raczej po prostu o charakter mojego dzieckawink
      • triss_merigold6 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 14:32
        U nas tak miała znakomita większość pięciolatków w przedszkolu. Siedmiolatki już zdecydowanie lepiej to ogarniają.
        Po spotkaniu z panią robiącą MEN-owski PR, wychowawczyniami i psycholog przedszkolną, niemal wszyscy rodzice z 2 grup przedszkolnych wysłali dzieci do zerówek i byli zadowoleni z wyboru.
        Mój starszak od 2. roku życia chodził do żłobkoprzedszkola, a potem do przedszkola, nie miał większych problemów w relacjach z rówieśnikami, jako pięciolatek głoskował, sylabizował i liczył i posłałam go do zerówki z całą świadomością, że nie nadaje się (wtedy) do I klasy.

        Tak, jest coś takiego jak dojrzałość emocjonalna - umiejętność skupiania się, pracowania na czas, odróżniania czynności ważniejszych od mniej ważnych, zdolność do wysiedzenia na d..ie te 45 minut, wykonywania poleceń adresowanych do całej grupy, powstrzymywania od niektórych reakcji itd.
        Jestem absolutnie przeciwna obowiązkowemu wysyłaniu do szkół sześciolatków.
        • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 14:39
          no oczywiscie, ze jest cos takieo jak dojrzałośc emocjonalna- tylko dlczego niby, wg rodziców i pan z przedszkola/poradni polskie dzieci jej nie mają w wieku lat 6- choc powinni?

          powinny byc w stanie robic m.i. to, co opisujesz- dlaczego nie są?
          • triss_merigold6 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 14:41
            Mają - stosowną do wieku, a nie do realiów organizacyjnych i wymagań przeciętnej polskiej szkoły. Nadal nie rozumiesz?
          • triss_merigold6 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 14:45
            Propaganda MEN mnie nie rusza, uważam, że obowiązkowe posyłanie sześciolatków do szkoły nie przynosi im żadnych korzyści, a tylko utrudnia życie rodzicom.
            I nie, nie wynika to z nadopiekuńczości rodziców i kurczowego trzymania dzieci pod spódnicą.
            • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 14:55
              owszem, bardzo czesto ten brak dojrzalosci emocjonnalnej (jeżeli w ogóle) wynika z nadopiekunczości i problemów emocjonalnych matek, oraz nieobecności w wychowaniu ojców.
              tak, najlepiej czekac do pelnoletniości n awystarczajacy rozwoj emocjonalny.
              • hippo55 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 18:28
                Może warto poczytać jakąś literaturę fachową a nie tylko wysuwać argumenty nadopiekuńczych rodziców?
                Nadopiekuńcza nie jestem i nigdy nie byłam. Dziecko mam samodzielne pod względem "obsługi" , ale bardzo wrażliwe. Po drugim młodszym wszystko spływa jak po kaczce. Może warto dostrzec coś poza czubkiem własnego nosa i ja to wielokrotnie powtarzano na forum zauważyć, że ludzie są różni (tak tak nie kłamię) a dziecko przecież też człowiek.
                • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 19:33
                  a jak pracujesz nad nadwrażliwościa dziecka? pisze to jako osobą, ktora jest nadwrażliwa- a przeszłam juz cała edukacje szkolną big_grin bo to nie mija z wiekiem- troche sie zmienia.
                  nad moim nadwrazliwym synem pracowalam z psychologiem, swiadoma, jak ciezko sie zyje z nadwrażliwoscia emocjonalną. i z tego sie nei wyrasta- nie masz na co czekac.
                  wlasciwie im wczesniej tym lepiej-
                • zofijkamyjka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 21:47
                  hippo55 napisała:

                  > Może warto poczytać jakąś literaturę fachową a nie tylko wysuwać argumenty nado
                  > piekuńczych rodziców?
                  > Nadopiekuńcza nie jestem i nigdy nie byłam. Dziecko mam samodzielne pod względe
                  > m "obsługi" , ale bardzo wrażliwe. Po drugim młodszym wszystko spływa jak po ka
                  > czce. Może warto dostrzec coś poza czubkiem własnego nosa i ja to wielokrotnie
                  > powtarzano na forum zauważyć, że ludzie są różni (tak tak nie kłamię) a dziecko
                  > przecież też człowiek.

                  Ale co wrazliwość do edukacji w szkole?
          • lily-evans01 Bo to szkoła nie dojrzała do dzieci, a nie odwrot 28.02.13, 22:17
            ...nie - odpowiadając na post Bramanki.
            W krajach, w których w szkołach są te 4,5,6-latki - jest jednak zupełnie inna infrastruktura szkolna. Znajoma właśnie zapisuje swojego 4-latka do czegoś na kształt naszej zerówki i jest zachwycona szkołą (w UK). Tymczasem u mnie w rejonie do tej pory nie dorobili się nawet żadnego placyku zabaw, jest wielkie wybetonowane boisko, trochę pustki i dziurawe ogrodzenie.

            Plus to, o czym napisała któraś z poprzedniczek - nadmierne krytykowanie, dociąganie wszystkich dzieci do uśrednionego wzorca, a ich rozwój w tym wieku może być jeszcze różny i nie zawsze podręcznikowo harmonijny. I powinien być mierzony poprzez poziom postępów danego osobnika, a nie realizację tej mitycznej średniej, przynajmniej w nauczaniu zintegrowanym.

            Dodałabym jeszcze, że szkoła mało obcuje u nas ze światem zewnętrznym i czymś, co nazwałabym percepcją rzeczywistości nie tylko intelektem, ale również zmysłami - w naszym mieście jest natowska szkoła British International, ma w regulaminie zapis, że w klasach początkowych nauka przy stolikach to około 1/5 całego czasu zajęć, obowiązkowe są codzienne wyjścia na 2 godziny przy każdej pogodzie, codziennie są zajęcia motoryczne. Małe dzieci rozwijają się bardziej przez bodźce zmysłowe, a nie przez czytanie w nieskończoność, przepisywanie liter i szlaczków w nieskończoność oraz tłuczenie do oporu zadań logiczno-matematycznych.
            W nauce czytania mojej córce bardziej pomogły jak do tej pory dwa miesiące odpowiednich zajęć z zakresu SI - RAZ W TYGODNIU - niż tłuczenie czytanek przez pół zerówki i pół klasy pierwszej.
            • bramanka Re: Bo to szkoła nie dojrzała do dzieci, a nie od 28.02.13, 23:02
              ale pominmy te boiska etc- bo ja nie o tym.

              nadmierne krytykowanie, docią
              > ganie wszystkich dzieci do uśrednionego wzorca, a ich rozwój w tym wieku może b
              > yć jeszcze różny i nie zawsze podręcznikowo harmonijny. I powinien być mierzony
              > poprzez poziom postępów danego osobnika, a nie realizację tej mitycznej średni
              > ej, przynajmniej w nauczaniu zintegrowanym.

              to sie zgadzam- ale to czesc naszej mentalnosci, niestety uncertain
              jak z tym walczyc? nawet rodzice, w realu- zycza sobie takiego traktowania, szkoly mierza wynikami testu 6klasisty, a potem sie dziwia, ze szkoly pra na testomanie.
              • lily-evans01 Re: Bo to szkoła nie dojrzała do dzieci, a nie od 28.02.13, 23:16
                Może muszą się o tym przekonać na skórze własnej i dzieci niestety.
                Po ponad roku doświadczeń ze szkołą prywatną mającą silne parcie na wyniki i wszelkie sukcesy typu zawody, konkursy - wiem jedno:
                1. najlepsza szkoła nie zastąpi pracy z dzieckiem w domu
                2. dzieci potrzebują czasu na regenerację, zabawę, nudzenie się, hobby, życie towarzyskie - to jest tym bardziej bolesna potrzeba, im bardziej szkoła ma ambitne wymagania
                3. umysł wypoczęty i nie obciążony nadmiernie stresami ma większe szanse na dobre przygotowanie się do tychże testów czy innych sprawdzianów - ale jednocześnie ogromna jest rola wdrażania do systematyczności, samodzielności w uczeniu się, planowania wykonywania zadań itp.
                Fakt, że moja córka trafiła jako 5-latka do zerówki, był to spory błąd. Plus wymagająca szkoła, drugi błąd.
                W przyszłym roku odpuszczam "ambicje" typowo szkolne, na rzecz z jednej strony systematycznej pracy, także w domu i wdrażania do obowiązków, a z drugiej na rzecz harmonijnego rozwoju poza szkoła - ulubione zajęcia dodatkowe, ruch, czas wolny itp.
                Bardzo podobają mi się właśnie założenia programowe szkół BI, ale niestety jako Polkę nie pracującą dla struktur NATO nie stać mnie na takiego rodzaju szkołę wink.
    • zoskaonly Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 14:32
      Dla mnie dojrzałość emocjonalna absolutnie nie równa się samodzielności.

      Mam dziecko, które jest bardzo samodzielne. Zostaje sam w domu, wiem, że głupot nie narobi, bo jest odpowiedzialny. Wraca ze szkoły z kimś, ale potem sam sobie otwiera dom etc. Potrafi sobie sam zrobić śniadanie, smaży naleśniki, sprząta w swoim pokoju, sam odrabia lekcje. Czyli jest jak najbardziej samodzielny jak na swój wiek (8lat). Prawda?

      Natomiast zupełnie nie jest dojrzały emocjonalnie. Do tej pory nie potrafi przegrywać. Zdarza mu się płakać po przegranym meczu. Rzuca grą po przegranej grze. Potrafi do Pani w szkole powiedzieć "No i co z tego" "Jeszcze czego" i zupełnie nie widzi niestosowności tego zachowania i jest bardzo zdziwiony gdy dostaje ode mnie reprymendę z tego powodu. Nie potrafi panować nad swoimi emocjami w dostatecznym stopniu. Ciężko mu się dostosować do zasad panujących w grupie.



      • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 14:41
        Zdarza mu się płakać po przegranym meczu.
        widzialam takie reakcje na stadionach, wsrod doroslych facetów big_grin
        pewnie nie maja dojrzałości szkolnej wink
        • hippo55 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 18:23
          A co z prawem 3 latka do pójścia do przedszkola gdzie właśnie nabywa się między innymi tej dojrzałości? Skoro już tak porównujmy się z "zachodem" to z tego co kojarzę tam dzieci w wieku już około roku idą do odpowiednich placówek (a bynajmniej mają taką możliwość) i nie jest to na pewno poziom np. osławionego ostatnio polskiego żłobka.
          Jestem mamą dziewczynki z grudnia 2010 - dostanie się w tym roku do przedszkola - marne szanse. I co po dwóch latach przedszkola ma iść do szkoły? A i podatki płacimy razem z mężem i to niemałe. Ale pewnie u nas lepiej wymyślić coś takiego jak roczny urlop macierzyński (i tu nikt się tak z zachodem nie porównuje) niż przeznaczyć ten budżet na edukację.
          • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 19:30
            dzieci ida najczesciej od 4 lat- nie wczesniej. i wczesniej- to moga, ale nie jest to obowiazek- ale od 4 rz absolutnie wg powinny.
            ale zrobiono krok w ta strone-jest obowiazkowe dla 5 latków- poczekaj troche- i tak sa protesty, elbanowcy chca referendum w sprawie zniesienia obowiazku.
            • triss_merigold6 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 20:32
              Przepraszam, czy Tobie MEN płaci za tę propagandę?
              Dzieci powinny chodzić do przedszkola, a czterolatki i pięciolatki chodzą do przedszkoli. W przedszkolu dzieci mają swoją salę, tam jedzą posiłki, przy salach są łazienki dostosowane do rozmiarów dzieci, mają też plac zabaw, nie plączą się po całym budynku etc. Przedszkola są dużo mniejsze i bardziej kameralne od znakomitej większości szkół. Wychowawczynie w przedszkolach są przygotowane do pracy i zajmowania się małymi dziećmi, którym nieraz trzeba pomóc.
              To są pod względem bezpieczeństwa drastycznie różne warunki od szkolnych.
              • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 22:57
                nie, nikt mi nie placi, to nie propaganda, ale sie zastanawiam- pomijajac małe klozeciki i inne tematy- dlaczego uwazacie, że dzieci są za mało rozwiniete emocjonalnie? jakos tak to przyznanie sie do hmm, jakies braku w rozwoju nastepuje w kontekscie szkoly.
      • zofijkamyjka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 21:51
        zoskaonly napisała:

        > Natomiast zupełnie nie jest dojrzały emocjonalnie. Do tej pory nie potrafi prze
        > grywać. Zdarza mu się płakać po przegranym meczu. Rzuca grą po przegranej grze.
        > Potrafi do Pani w szkole powiedzieć "No i co z tego" "Jeszcze czego" i zupełn
        > ie nie widzi niestosowności tego zachowania i jest bardzo zdziwiony gdy dostaje
        > ode mnie reprymendę z tego powodu. Nie potrafi panować nad swoimi emocjami w d
        > ostatecznym stopniu. Ciężko mu się dostosować do zasad panujących w grupie.

        No ale czy z tego powodu miałby nie chodzić do szkoły? Bo niektórzy tak twierdzą: dziecko niedojrzałe emocjonalne nie może absolutnie iśc do szkoły.....
        • triss_merigold6 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 22:00
          Bo w szkole są określone wymogi dotyczące zachowania i pracy i dziecko, które jeszcze tak reaguje będzie się tam źle czuło?
          Bo nie warto, żeby ewidentnie nieprzygotowany sześciolatek zraził się do nauki i odbierał szkołę jako miejsce w którym się nie odnajduje?
          Bo takie dziecko jeszcze nie potrafi do końca prawidłowo pracować w grupie na czas i wykonywać określonych poleceń nie rozpraszając się co minutę?

          Mój syn nie ma żadnych dys, ani nawet modnego Aspergera, zsocjalizowany prawidłowo, od 2. roku życia chodził do żłobkoprzedszkola, a potem przedszkola. I mimo tego, poszedł jako sześciolatek do zerówki, a do I klasy jako siedmiolatek. Bo nie widziałam żadnych korzyści z wcześniejszego pójścia do I klasy, widziałam natomiast mnóstwo wad takiego rozwiązania.
          • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 22:58
            ale to nie o twoim synu, naprawde.
            miał jakies niedostatki emocjonalne? uwazalas, ze by sobie nie poradził? bo piszesz tylko o pracy w grupie?
            • lily-evans01 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 23:07
              U córki w zerówce był chłopczyk, który kończył 5 lat dopiero w grudniu.
              Bardzo sympatyczny, komunikatywny, także wobec dorosłych, poza tym nieszczęsnym czytaniem wszystko mu fajnie wychodziło. Ktoś namówił rodziców do wepchania dzieciaka przed czasem do szkoły. I zaczął się problem, dla całej klasy. Chłopiec nie umiał się tak długo skupić, nie słuchał poleceń, robił to, co jemu się podobało, a nie to, co prawie wszyscy, gdy nauczycielka wydawała polecenia. Przeszkadzał, co chwilę wychodził do toalety, dezorganizował pracę grupy. Do przedszkola już wrócić nie mógł, więc męczył w zerówce siebie, nauczycieli i klasę. W tym roku poszedł drugi raz do zerówki w innej szkole. Dodam, że nie ma deficytów - po prostu przeskok od nauki tylko poprzez zabawę i po trochu do "prawdziwej" nauki, koncentracji, siedzenia ileś czasu przy stoliku - był dla dziecka nie do przeskoczenia.
              • myelegans Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 01.03.13, 18:22
                No to tu widac, ze to nie wina dzieci niedojrzalych, tylko niedojrzalego systemu.
                Tam gdzie dzieci ida do szkoly w wieku 5 lat, zajecia dostosowuje sie do ich poziomu rozwojowego. Nie ma siedzenia w lawkach 45mini i 5 minut przerwy, wlasciwie ruszaja pupy z miejsca do kilka minut, maja czas na zabawe, ale struktura jest inna niz w przedszkolu.
                Zerowka mojego dziecka byla od 8:15-14:30. Nauczyciel sam ukladal plan dnia i nie bylo to na dzwonek.
                Dzieci sa gotowe, system nie.
          • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 28.02.13, 23:07
            a może ty wymogi sa do nieczego? a moze one są źle interpretowane przez nauczycieli- i z tym chyba trzeba walczyc.
          • zofijkamyjka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 01.03.13, 07:34
            triss_merigold6 napisała:

            > Bo w szkole są określone wymogi dotyczące zachowania i pracy i dziecko, które j
            > eszcze tak reaguje będzie się tam źle czuło?

            Wszędzie są wymogi dotyczace zachowania. W przedszkolu też.

            > Bo nie warto, żeby ewidentnie nieprzygotowany sześciolatek zraził się do nauki
            > i odbierał szkołę jako miejsce w którym się nie odnajduje?

            Do czego nieprzygotowany? Większość dzieci jednak za szkoła nie przepada, niezaleznie od tego kiedy poszły do I klasy.

            > Bo takie dziecko jeszcze nie potrafi do końca prawidłowo pracować w grupie na c
            > zas i wykonywać określonych poleceń nie rozpraszając się co minutę?

            Sześciolatek i tez siedmiolatek ma jeszcze do tego prawo.

            >Bo nie widziałam żadnych korzyści z wcześniejszego pójścia do I klasy, widziałam
            > natomiast mnóstwo wad takiego rozwiązania.

            Ja widziałam sporo korzyści, natomiast nie widziałam żadnych korzysci z trzymania dziecka 6 letniego wśród maluchów w przedszkolu. Skok rozwojowy w szkole jaki zaobserwowałam był ogromny smile jak sobie o tym pomyślę to jestem pewna że podjęłam słuszna decyzję.
    • zofijkamyjka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 01.03.13, 07:26
      Uważam że ta niedojrzałośc emocjonalna to jest takie magiczne słowo, które każdy sobie rozumie i dostosowuje do swojego dziecka dosc dowolnie smile
      • hippo55 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 01.03.13, 09:30
        Pomijając dojrzałość emocjonalno naprawdę NIE WIDZĘ POTRZEBY POSYŁANIA 6 LATKA do 1 klasy. Bo i po co? Żeby szybciej uczestniczył w wyścigu szczurów? Bo Pan /Pani ma takie sre. Przecież nikt nikomu nie broni - można i posłać 4 czy 5 latka.
        Gdzie są te magiczne plusy? Bo ja jakoś ich nie widzę.
        A tu cechy niedojrzałości:
        "Przejawem niedojrzałości społecznej jest stałe absorbowanie uwagi nauczyciela, domaganie się ciągłego wyróżniania i dążenie do uprzywilejowanej pozycji w klasie.
        Dzieci niedojrzałe społecznie mogą też izolować się od grupy, stronić od kolegów, unikać wspólnych zabaw łatwo poddawać się dominacji kolegów, wykazywać bierność, nieśmiałość, lękliwość, małomówność. "

        Decyzje naszego MEN są lekko mówiąc średnio przemyślane - tak jak np gimnazja, które odbijają się teraz czkawką.
        • olena.s Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 01.03.13, 12:55
          Jednym z przyczynków do stworzenia gimnazjów było odseparowanie hormonowych wyrośniętych potworów od najmłodszych dzieci, przypominam. I o ile można dyskutować nad zaletami profilowanych gimnazjów, to ja, jako posiadaczka dziecka kończącego właśnie piątą klasę i przemieszczającego się do 'middle school' bez egzaminów i stesów (czyli będącego w sytuacji tej ogromnej większośći polskich dzieci idących do rejoówek) nie widzę żadnego mankamentu tego rozwiązania - o ile nauczyciele mają pomysł, jak uczyć te środkowe dzieci z wyskokami. Dodam, że jak się skończy to piekło z ratowanymi maluchami, to do gimnazjów trafią ciut łatwiejsze do prowadzenia dzieci 12 letnie, rok młodsze niż obecnie.
          Sama trafiwszy do innego systemu (bez zabawek w klasie, ale z doskonale przygotowanymi nauczycielami, chodzącym jak szwajcarski zegarek systemem nauczania i dyrekcją, której się chce) widzę, jak dużo korzystają ze szkoły mniejsze, bardziej plastyczne dzieci.
          • lily-evans01 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 01.03.13, 16:53
            Ale można było obniżyć granicę wiekową i bez sześciolatków w szkole - we Francji i w UK do gimnazjum idą 11-latki. Jak nie jestem za tym, żeby posyłać 6-latki do I klasy w polskiej szkole takiej, jaka jest, tak jestem za przedziałem wiekowym w gimnazjum 11-14 czy tam 12-15 i potem czteroletnie liceum.
            Sama takie kończyłam, miałam 15 lat we wrześniu, czułam się bardzo dorosła i inni moi znajomi też. Mieliśmy wyskoki, ale nie aż tak durnowate. Popisywaliśmy się raczej "dorosłością", bo nobilitował nas w pewien sposób ten ostatni etap edukacji. No i te cztery lata na zdobycie wiedzy do egzaminu maturalnego...
        • zofijkamyjka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 01.03.13, 14:56
          hippo55 napisała:

          > Pomijając dojrzałość emocjonalno naprawdę NIE WIDZĘ POTRZEBY POSYŁANIA 6 LATKA
          > do 1 klasy. Bo i po co?

          po to żeby sie rozwijał zgodnie z programem ułozonym do jego wieku! Opóźnione jest?

          >Żeby szybciej uczestniczył w wyścigu szczurów?

          no jesli takie jest Twoje podejscie do szkoły i edukacji to nie posyłaj i 7 latka do tego wyścigu szczurów.

          > Gdzie są te magiczne plusy? Bo ja jakoś ich nie widzę.

          Same plusy smile rozwój, rozwój, rozwój, ogromny skok w samodzielność. sześciolatek po I klasie i sześciolatek po zerówce /szczególnie przedszkolnej/ to dwa światy.

          > A tu cechy niedojrzałości:
          > "Przejawem niedojrzałości społecznej jest stałe absorbowanie uwagi nauczyciela,
          > domaganie się ciągłego wyróżniania i dążenie do uprzywilejowanej pozycji w kla
          > sie.

          Normalne cechy dzieci w pierwszym etapie nauki. właśnie w szkole jest wieksza szansa "dojrzeć" społecznie!

          > Dzieci niedojrzałe społecznie mogą też izolować się od grupy, stronić od kolegó
          > w, unikać wspólnych zabaw łatwo poddawać się dominacji kolegów, wykazywać biern
          > ość, nieśmiałość, lękliwość, małomówność. "
          To sa raczej cechy charakteru, takie dzieci/ludzie zawsze sa i będa jak świat światem /nie tylko w klasie I/
          • myelegans Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 01.03.13, 18:50
            Co z dziecmi niechodzacymi do przedszkola, ktore nie jest obowiazkowe? Maja czekac do 6 roku zycia zeby rozpoczac szkolna edukacje? Jezeli rodzice sa tacy sobie w temacie edukacji domowej, to takie dziecko wchodzac do szkoly juz jest w tyle, spolecznie rowniez, i marnuje wiele lat.

            • olena.s Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 01.03.13, 19:51
              W Polsce długo panował (a po forach sądząc, po części panuje nadal) pogląd, że szkoły może są takie sobie, ale polska edukacja jest w sumie fantastiko, czego dowodzi powszechnie znany fakt, że dziecko przetransferowane z polskiej szkoły za granicę błyszczy niczym najjaśniejsza gwiazda. Więc skoro jest tak cudnie, to po co to zmieniać i posyłać do szkół niewinne sześciolatki, żeby zgłupiały do imentu jak te dzieci zachodnie, nad którymi nasze, jak wiadomo z powyższego, górują na każdym kroku? Sądzę, że mniej więcej taka jest droga myślowa rodziców-oponentów.
              A druga kwestia to paradoksalnie upadek autorytetu szkoły - czyli mimo iż edukacja jest ok. to szkoła jest kiepska, problemów nie rozwiąże, jest nastawiona i umie sobie radzić tylko z dziećmi starszymi, podły rząd chce tylko wykorzystać nas i dzieci nasze, więc znów - po co godzić się na jakieś zmiany?
    • noem.i77 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 08.03.13, 15:07
      Nikogo noe obchodzi dojrzałość/niedojrzałość emocjonalna dzieci. Chodzi o to, żeby nasze dzieci (przyszli dorośli) poszli szybciej do pracy bo ZUS nie ma pieniędzy na emerytury. A nie wiem czy zauważyłyście, że skoro nasze dzici zaczną wcześniej pracować - będą też pracować rok więcej.
      Niektóre 6latki z pewnością świetnie poradzą sobie w szkole, tylko po co? Zabiera im sie rok dzieciństwa. Po co mają stawać sie dorosłe rok wcześniej.
      • olena.s Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 08.03.13, 16:05
        Myślę, że jak jeszcze raz przeczytam o "zabieraniu dzieciństwa" to pojadę do Rygi.
        • skarolina Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 08.03.13, 17:57
          olena.s napisała:

          > Myślę, że jak jeszcze raz przeczytam o "zabieraniu dzieciństwa" to pojadę do Ry
          > gi.

          Oj, przecież do szkoły to dzieci już nie chodzą, ino same dorosłe osobniki, które zajmują się bardzo dorosłymi rzeczami smile
    • d.o.s.i.a Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 08.03.13, 18:04
      > czy nasze dzieci są mniej dojrzałe emocjonalnie? czy rodzice przewrażliwieni? c
      > zy dzieci są mniej samodzielne?

      W Polsce wielu rodzicow odmawia dzieciom samodzielnosci (bo sa male, glupie i generalnie co one tam wiedza). I dzieci to chlona i staja sie wystraszonymi, zakompleksionymi dzidziusiami, co to nawet nie potrafia raczek umyc bez pomocy mamusi.
    • nandadevir Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 08.03.13, 18:17
      Niedojrzałośc emocjonalna: np trudnośc w wysiedzeniu i przede wszystkim koncentracji na lekcji - niewykonywanie poleceń skierowanych do grupy. Złość i agresja w przypadku kiedy coś nie wychodzi tak jak u innych - niektóre dzieci nie potrafią zapanować nad sobą i odmawiaja jakielkolwiek dalszej pracy(to jest najczęstsze). Gubienie rzeczy np co tydzień trzeba kupować nowe pióra, ołówki itp bo dziecko zapomina, że trzeba schować swoje rzeczy.

      Drugą sprawą jest to, że ówczesne dzieci są bardzo wypieszczone, wychuchane, moje też smile trudniej im więc niż rówieśnikom sprzed lat.
      • d.o.s.i.a Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 08.03.13, 18:29
        > racji na lekcji - niewykonywanie poleceń skierowanych do grupy. Złość i agresja
        > w przypadku kiedy coś nie wychodzi tak jak u innych

        Polowa doroslych tak sie zachowuje smile
      • d.o.s.i.a Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 08.03.13, 18:30
        > tsze). Gubienie rzeczy np co tydzień trzeba kupować nowe pióra, ołówki itp bo d
        > ziecko zapomina, że trzeba schować swoje rzeczy.

        To ja, ja, ja!!! W tym roku zgubilam juz 3 parasolki, dwie czapki i Bog wie jeszcze co...
        • skarolina Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 08.03.13, 18:30
          > To ja, ja, ja!!! W tym roku zgubilam juz 3 parasolki, dwie czapki i Bog wie jes
          > zcze co...

          Najwyraźniej nie dojrzałaś jeszcze do szkoły wink
          • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 08.03.13, 18:56
            ja tez nie dojrzalam, ja nawet samochod potrafie zgubic!!!!
            wiekszosc zanych mi tatusiow podobnie- przegrywac nie umieja (jak mi kiedys jeden dal w tylek w paintball... drugi przegral ze mna w ping ponga i musielismy rewanzyki do konca dnia robic...)
            za nic w swiecie nie usiedze 45 minut- dobrze, ze nie musze (oje dzieci, NB, tez nie, w tej okropnej szkole)
            a jak wiadomo, w szkole ucza sie sami dorosli, ktorym odebrano dziecinstwo :0
            a praca to blogoslawienstwo, stan pożądany i naturalny- mam nadzieje, ze bede mogla pracowac do smierci. najwyzej inaczej, w innej branzy. moj maz ma takf, takei same zapatrywania. zycze moim dzieciom, zeby mogly tez tak pracowac. jezeli trzeba to na innych, trudno.
            uwielbiam prace big_grin
            uff, ja to chyba nigdy nie dojrzeję....
            • nandadevir Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 08.03.13, 19:14
              Wiedziałam, ze będą takie odpowiedzi. To po co pytacie skoro znacie odpowiedź. te porównania to rozumiem żart.
              Nie mylcie niedojrzałości emocjonalnej dorosłych z dziecięcą w przygotowaniu przedszkolnym.
              Naprawdę widać różnice jak pracuje się z takimi dziećmi.
              • bramanka Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 08.03.13, 19:46
                oczywiscei, ze widze roznic e miedzy 6 i 7 letnimi dziecmi- i co z tego? czy to znaczy, ze te drugie sa niedojrzale do pojscia do szkoly? no nie wiem.
                bardziej to ja widzialam roznice miedzy dziecmi, ktore jako 6 latki zostaly w przedszkolu i takimi, ktore poszly do szkoly - startowaly z tego samego poziomu- a po roku roznica jak niebo i ziemia. po prostu- przedszkole nie sluzy dojrzewaniu emocjonalnemu.
              • mama303 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 09.03.13, 08:57
                nandadevir napisała:

                > Wiedziałam, ze będą takie odpowiedzi. To po co pytacie skoro znacie odpowiedź.
                > te porównania to rozumiem żart.
                > Nie mylcie niedojrzałości emocjonalnej dorosłych z dziecięcą w przygotowaniu pr
                > zedszkolnym.

                Ale dzieci SĄ niedojrzałe emocjonalnie!!!! Mam dzisieciolatkę, która czasem takie cyrki robi z huśtawką nastrojów że szok i co mam ją do szkoły nie wysyłać?
                Dlaczego oczekiwac czegos nierealnego?
      • olena.s Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 08.03.13, 22:06
        No ale przecież lekcje nie muszą polegać na siedzeniu na tyłku przez trzy kwadranse, prawda? I jezeli dzieci nie są oceniane, to gorsze wykonanie pracy nie powoduje załamki. Naprawdę, to sa podstawy.
      • mama303 Re: co z tą dojrzałością emocjonalną? 09.03.13, 08:52
        nandadevir napisała:

        > Niedojrzałośc emocjonalna: np trudnośc w wysiedzeniu i przede wszystkim koncent
        > racji na lekcji - niewykonywanie poleceń skierowanych do grupy. Złość i agresja
        > w przypadku kiedy coś nie wychodzi tak jak u innych - niektóre dzieci nie potr
        > afią zapanować nad sobą i odmawiaja jakielkolwiek dalszej pracy(to jest najczęs
        > tsze). Gubienie rzeczy np co tydzień trzeba kupować nowe pióra, ołówki itp bo d
        > ziecko zapomina, że trzeba schować swoje rzeczy.

        To nie powinien byc problem, to norma!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja