remia0
28.02.13, 10:36
Ja nie wiem czy tylko ja mam taki problem z tym, że niektórych lekarstw nie mogę po prostu kupić w aptece bez wizyty u lekarza? Ja rozumiem antybiotyki, nasenne, mocno przeciwbólowe, uzależniające itp. No ale dlaczego ja nie mogę kupić bez recepty lekarstwa na chorobę przewlekłą, które kupuję regularnie od lat 20- tu? Mam niedoczynność tarczycy, żeby dobrze funkcjonować potrzebuję codziennie rano zażyć 1 tabletkę letroxu - od zawsze w tej samej dawce. I ta choroba nie byłaby w ogóle kłopotliwa gdyby nie to, że ja co trzy miesiące muszę dryndać do lekarz po receptę. Wrrrrr....Więc co trzy miesiące jestem wściekła bo muszę się zarejestrować, odstać swoje w kolejce, żeby wejść na minutę do gabinetu po receptę. Minusy: organizowanie sobie dnia pod kątem tej wizyty - lekarz przyjmuje do 18- ej, (ja też cholerka do 18-ej), siedzenie w poczekalni pełnej kichająco-kaszlących pacjentów, uczucie niepotrzebnego zajmowania miejsca innym naprawdę potrzebującym, koszt ( przecież za tą wizytę lekarzowi płaci fundusz). Mam oczywiście zniżkę, ale ja chętnie podziękuję za nią w zamian za możliwość zwykłej wizyty w aptece i kupienia lekarstwa w pełnej cenie. NFZ zaoszczędzi na wizycie i refundacji, a ja na cotrzymiesięcznym wk... zdenerwowaniu.
Drugi przykład: globulki i maści na gzybicę. Dopada mnie ta dolegliwość średnio 3 - 4 razy w roku. No i znowu to samo co wyżej, tzn wizyta u lekarza. Tu co prawda nie ma zakatarzonych pacjentów, ale za to nie mogę się zwolnić wcześniej i pójść zaraz po pracy, bo przecież muszę iść do domu żeby się umyć przed wizytą. I zawsze kończy się na sobotniej prywatnej wizycie, czyli stówa w plecy. No i konieczność czekania na wolny dzień, a przecież im szybciej zacznie się leczenie tym lepiej. I tak zawsze lekarz przepisuje to samo: primafucort globulki i maść. Dlaczego więc ja nie mogę po prostu wejść do apteki i kupić czegoś, czego naprawdę potrzebuję i co wiem, że lekarz mi przepisze?
Czy któraś z Was ma też z tym problem?